Islamistyczny terroryzm. Kto wypowie te słowa?

Opublikowano: 18.12.2020 | Kategorie: Polityka, Prawo, Publicystyka, Wierzenia

Liczba wyświetleń: 921

Podczas gdy cały świat jednoczy się w walce o położenie kresu pandemii COVID-19, inna plaga nadal rozprzestrzenia się niesłabnąco, siejąc śmierć i zniszczenie. Jest jednak niewielu chętnych, by nazwać to zjawisko po imieniu, nie mówiąc już o konfrontacji z jej śmiercionośnym przesłaniem zniszczenia.

Mam na myśli „islamistyczny terroryzm”, formę śmiercionośnej przemocy stosowanej przez część społeczności muzułmańskiej, która postrzega niemuzułmanów lub „kuffar” jako swoich przeciwników, jeśli nie wrogów. Uważają, że status ten został ustanowiony przez islamskie prawo szariatu i znajduje uzasadnienie we fragmentach Koranu i w przykładzie samego proroka Mahometa.

W zeszłym tygodniu islamscy terroryści należący do nigeryjskiej grupy dżihadystów Boko Haram zaatakowali i ścięli głowy tymczasowym robotnikom rolnym podczas rzezi, która wstrząsnęła krajem. „Znaleźliśmy 43 zwłoki zamordowanych, oraz sześć osób z poważnymi obrażeniami” – cytuje miejscowych agencja AFP. Wcześniejsze raporty ONZ podawały liczbę 110 zabitych.

W Mozambiku dżihadyści związani z ISIS ścięli głowy 50 osobom, podczas gdy w zeszłym roku cały rząd Mali, w tym premier, musiał ustąpić, ponieważ islamscy terroryści powiązani z Al-Kaidą zrezygnowali z porozumienia z 2015 roku, co doprowadziło do fali zniszczenia w tym kraju.

28 listopada w Indonezji, największym islamskim kraju świata, „podejrzani bojownicy” zabili czterech chrześcijan; jednego z nich ścięli i spalili ich dom. Rzecznik krajowej policji, Awi Setiyono, zacytował świadka, który powiedział, że „10 bojówkarzy powiązanych z grupą terrorystyczną ścięło głowę jednej ofierze i poderżnęło gardła pozostałym na wyspie Sulawesi”.

Nie można też pominąć Afganistanu, gdzie od trzech dekad sieją terror talibowie, ISIS i Pakistan. W niedzielę kraj ten był świadkiem podwójnych zamachów samobójczych, w których zginęły 34 osoby, a wiele osób zostało rannych.

Morderstwa w Paryżu i Wiedniu są niczym w porównaniu z dziesiątkami osób, które zginęły i zostały okaleczone przez moich współwyznawców, w tym tych, którzy umieścili mnie na liście 14 muzułmanów zasługujących na śmierć.

Jednak poza prezydentem Francji Emmanuelem Macronem żaden inny przywódca na Zachodzie nie miał odwagi nazwać sprawy po imieniu i powiedzieć na głos: „to islamistyczny terroryzm”.

W Kanadzie nie przypominam sobie innych polityków, niż były premier Harper ostrzegający przed zagrożeniem, jakie stwarza „islamizm” i konserwatywna posłanka Candice Bergen, która napisała na „Twitterze”: „Mówiłam o przerażającym ataku terrorystycznym na chrześcijan na Sri Lance w Niedzielę Wielkanocną. Chrześcijanie na całym świecie potrzebują by zachodni przywódcy ich chronili, a nie wyśmiewali”.

Macron, Harper i Bergen walczą z lewicowymi apologetami na Zachodzie, którzy pod pozorem intelektualnej sofistyki ukrywają swoje tchórzostwo, przedstawiając je jako mądrość. Udają, że lepiej rozumieją korzenie muzułmańskiego terroryzmu, co pozwala przestępcom pozować na ofiarę, nawet kiedy mordują w imię Proroka Mahometa.

W 2016 roku prezydent Barack Obama zapowiedział, że nie użyje wyrażenia „islamski terroryzm”. Jednej z matek z Gold Star (organizacja kobiet, które straciły dziecko w amerykańskiej armii) powiedział: „Są ludzie, którzy zabijali dzieci i muzułmanów, i brali niewolników seksualnych, ale nie ma żadnego religijnego uzasadnienia, które w jakikolwiek sposób usprawiedliwiłoby ich czyny”.

Są jeszcze takie osoby, jak Karen Armstrong, która w 2005 roku apelowała, by nie nazywać przemocy inspirowanej islamem „islamistycznym terroryzmem”, ponieważ, jej zdaniem, „etykieta katolickiego terroryzmu nigdy nie była używana w odniesieniu do IRA”.

Pozwólcie, że wyjaśnię różnicę między islamem a islamizmem.

Islam jest religią, która wymaga od swoich wyznawców, aby była ich moralnym kompasem. Islamizm natomiast to wykorzystanie islamu jako narzędzia politycznego w celu stworzenia “Państwa Islamskiego”, czy to w Mosulu, czy w Medynie, zbudowanego na gruzach pokonanych Ormian, Żydów, Hindusów i oczywiście Zachodu.

Jeżeli nie możemy się zgodzić na nazwanie tych muzułmanów, których pociąga terroryzm napędzany islamem, „islamistycznymi terrorystami”, to już przegraliśmy. Najlepiej przygotowani do walki z ideologią islamską są sami muzułmanie – a wierzcie mi, jest nas wielu.

Autorstwo: Tarek Fatah
Tłumaczenie: GB
Źródło oryginalne: TorontoSun.com
Źródło: Euroislam.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

1
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Dążenie do odtworzenia jednego Państwa Islamskiego jednoczącego wszystkie narody wyznające Islam pod władaniem Kalifa drzemie w niemal każdym szczerze wierzącym muzułmaninie. Jest to marzenie do powrotu do wielkości Świata Muzułmańskiego, zupełnie naturalne.

Islamizm nie jest politycznym dążeniem, tylko wypaczoną, okrutną, bezwzględną i niezwykle prymitywną sektą zwaną przez Proroka Khauaridż, która rzeczywiście ma ambicje polityczne, ale zamiast ludzi środka, równowagi i mądrości Islamu przyciąga wszelkie skrajności, indywidua nienawidzące jakiejkolwiek pobłażliwości, mordercze (kara śmierci za dosłownie wszystko) nieznoszące sprzeciwu, wszystkich choć trochę odmiennych w przekonaniach nazywające kafirami. Z równą łatwością zabijający niemuzułmanów jak i muzułmanów niepasujących do wymyślonego przez Khauaridż kanonu.

Ruch ten powinien być w pierwszym rzędzie rugowany przez samych muzułmanów w krajach muzułmańskich. Niestety te trapione są niekończącymi się konfliktami zbrojnymi, inspirowanymi b często przez zachód. Lub rządzone przez tyranów i watażków zainteresowanych wyłącznie (z nielicznymi wyjątkami) obroną własnej władzy i interesów. Co powoduje że zamiast rugowania, khauraridż z dnia na dzień rosną w siłę.

Natomiast w Europie państwa mają prawo a nawet obowiązek ochraniać się przed bandytami strojącymi się w piórka Islamu. Dla dobra własnego i normalnych muzułmanów.
Oby tylko nie robiły tego w stylu Busha – wojna z terrorem. Bo zamiast wyników pozytywnych osiągną jeszcze większy wzrost terroryzmu.