Ile są warte przepowiednie?

Opublikowano: 11.07.2018 | Kategorie: Paranauka, Publicystyka, Publikacje WM, Warto przeczytać

Liczba wyświetleń wpisu: 414

Najbardziej znane proroctwo – “Księga Apokalipsy” – według mnie nie przewidziało niczego. Jedynie interpretatorzy dopasowali ogólnikowe, nieprecyzyjne symbole z wizji do wydarzeń, które się wydarzyły. Pokazuje to bezwartościowość “Biblii” jako źródła wiedzy o przyszłości, bo wszystkie napisane dawno temu interpretacje, które czytałem, dotyczące kolejnych wydarzeń i naszych czasów, nie sprawdziły się. Mam te książki na półce, wystarczy wziąć je do ręki by zobaczyć, jak bardzo interpretatorzy się mylili.

Mechanizm jest taki:

1. Interpretator część wizji przypisuje do wydarzeń, które się wydarzyły.

2. Interpretator snuje wizje przyszłości na podstawie pozostałych opisów wizji, których nie potrafił przypisać do wydarzeń historycznych.

3. Wizje przyszłości interpretatora nie sprawdzają się.

4. Interpretator poprawia poprzednie swoje opracowania, rozbudowuje to co zrobił w punkcie 1.

5. Interpretator snuje nowe, zmodyfikowane wizje przyszłości, tak jak w punkcie 2.

6. Nowe wizje przyszłości interpretatora nie sprawdzają się, jak w punkcie 3.

7. itd. aż interpretator umrze a jego miejsce zajmą nowi interpretatorzy, którzy całe życie robią to samo z Biblią, co ich poprzednik.

A tymczasem:

1. “Biblia” i “Księga Apokalipsy” stanowi źródło inspiracji dla polityków, którzy niektóre pomysły starają się wdrożyć (dlatego niektóre elementy proroctw mogą później interpretatorzy opisać słowami „to się spełniło”).

2. Życie interpretatorom umyka między palcami – zamiast zmieniać świat na lepsze, kreować rzeczywistość, żyją z nosem w świętej księdze i czekają, aż spełni się to co tam napisano (według ich interpretacji).

3. Z osób aktywnych interpretatorzy i ich czytelnicy stają się osobami pasywnymi, biernymi. Nie da się wg nich zmienić świata na lepsze, bo proroctwo mówi, że ma być tak i tak, więc działanie wbrew niemu nie ma sensu, to ingerencja w boski plan. Dopiero jak nadejdzie Dzień Sądu Ostatecznego Bóg wszystko naprawi – oddzieli plewy od ziaren i zapanuje powszechny raj, itd. Ludzie ci tracą kontakt z rzeczywistością i zamiast oceniać wydarzenia w kategorii ciągu przyczynowo-skutkowego „jak to się stało?” i „co można z tym zrobić by zneutralizować negatywy?”, oceniają je przez pryzmat „czy Biblia to przepowiedziała?” i „w którym miejscu boskiego planu jesteśmy?”.

Zakładając, że “Księga Apokalipsy” jest przepowiednią, to informacje te są nieprzydatne w praktyce – opisy przyszłości nie są tak precyzyjne, aby można było je wykorzystać do osiągnięcia jakiejś korzyści życiowej, a dopasowane wydarzenia historyczne do niczego się nie przydadzą „bo to już się stało”. W przeszłości zmarnowałem kilka lat na ślęczenie z nosem w proroctwach i na szczęście „otrzeźwiałem” kiedy dożyłem chwili, gdy interpretacje proroctw zawiodły i pojawiły się kolejne interpretacje.

Nie lubię też, gdy w przepowiednie wplata się religie i odwołują się np. do “Biblii”. Wolę proste i zwięzłe przepowiednie, to i tamto się wydarzy tu i tam, bez tego religijnego mistycyzmu i namawiania do nawracania pod groźbą boskiej kary. Chcę zwięzłych i jednoznacznych informacji, które mogę zweryfikować, bez fantazyjnej i niejasnej symboliki, które nie wymagają interpretacji i zastanawiania się „co autor miał na myśli”.

Oto przykład tekstu, który wg mnie nie jest wartościową przepowiednią (może to być opis snu widzianego pod wpływem czytania “Apokalipsy Św. Jana”):

„To, co nadejdzie, będzie nadzwyczajne. Nic podobnego nie zdarzyło się od początku świata. Będzie to jakby sąd w pomniejszeniu i każdy zobaczy – w Świetle samego Boga – swe własne życie oraz wszystkie swoje czyny.”

A poniżej, dla kontrastu, przedstawiam przepowiednię, która pokazuje, jak wygląda warta uwagi przepowiednia.

Przepowiednia Matki Shipton, która jest starsza od „przepowiedni” Nostradamusa:

„Kiedy umrze połowa świata?
Kiedy kobiety ubierają się jak mężczyźni i noszą spodnie;
Kiedy obcinają wszystkie swoje loki;
Kiedy wolne od ruchów obrazy wyglądają jak żywe,
Kiedy okręty jak ryby pływają pod powierzchnią morza,
Kiedy ludzie prześcigając ptaki mogą wznosić się do nieba,
Wtedy umrze połowa świata, głęboko zbroczona we krwi.”

A poniżej przepowiednia młynarza Mateusza z Apoig w Bawarii z ok. 1750 r.

„Wkrótce nastąpi jedna wojna, potem druga, a w końcu trzecia. Ostatnia wojna przeleci błyskawicznie. Będzie to jakby olbrzymia czystka. Pełno trupów i moc wylanej krwi. Dojdzie do walki między Chinami i ich sąsiadami. I co jeszcze gorsze, zbliża się katastrofa. Zimno i trzęsienie ziemi pozbawią wielu ludzi życia”.

Widzicie różnicę?

Bardzo stara przepowiednia Matki Shipton opisuje nasze czasy. Zawiera konkretne informacje: 50% ludzi zginie, 50% przeżyje wojnę. Problemem jest ustalenie, w którym roku, bo w sumie to co opisuje (np. ubieranie kobiet w spodnie) dzieje się od co najmniej kilkudziesięciu. Przepowiednię należy traktować jako ciekawostkę, bo informacja ta może się przydać co najwyżej firmom ubezpieczeniowym, by wiedziały, kiedy wycofać się z rynku ubezpieczeń na życie).

Każdy może mieć wizję przyszłości.

Ja też miałem kilka wizji przyszłości, nie tylko w półśnie, ale także na jawie (np. patrzę na ścianę i nagle widzę „kinowy” obraz przyszłości, w który wlatuję i zwiedzam – gdy chciałem dotknąć czegoś ręką, ręka trafiła na ścianę i koniec wizji). Widziałem np. wojnę podczas której w formie broni używano sztuczne błyskawice na masową skalę (całe niebo w błyskawicach uderzających w ziemię). Słyszałem głos spikera radiowego lub telewizyjnego z przyszłości relacjonujący ruchy wojsk kontyngentów europejskich w czasach, gdy nie było jeszcze UE i wojny z terroryzmem. Ale w żadnej z „wizji” nie widziałem Sądu Ostatecznego, Jezusa, itd. Myślę, że ludzie wierzący doznając wizji przyszłości, których doświadczają także ateiści (ale nie przyznają się do tego) tłumaczą to sobie religią (Bóg mi zesłał tę wizję ku przestrodze) i nadają opisowi wizji religijny charakter. Myślą, że są wyjątkowi, choć jasnowidzenie to normalna sprawa i każdemu może zdarzyć się jakaś wizja.

Przepowiednie mają fatalny wpływ na ludzkie umysły – wywołują depresje, fatalizm, bywa, że pod ich wpływem ludzie popełniają samobójstwa (ileż to już było zbiorowych samobójstw w sektach?). Większość proroctw jest bezużytecznych. Nawet, jeśli coś trafnie przepowiedzą, nie pozwalają wykorzystać tej wiedzy do czegoś konstruktywnego. Co z tego, że ktoś przepowiedział odejście Benedykta XVI (kto wie, może czytał te proroctwo i go zainspirowało do abdykacji?). Jaki to ma wpływ na moje życie? Żaden. Ot, taka sobie ciekawostka.

Wizje nie są potrzebne by widzieć zło na tym świecie i to, ku czemu zmierza świat. Dlatego jestem im przeciwny. Bo one odwracają uwagę od rzeczywistości i mają destrukcyjny wpływ na ludzki umysł. Bo zniechęcają ludzi do działania na rzecz lepszego świata.

Autorstwo: Maurycy Hawranek
Źródło: WolneMedia.net

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI:

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Zobacz również

Trump zaplanował wojnę z Iranem na jesień 2019 r.

III wojnę światową rozpęta „poplecznik diabła”

Nie będziemy już bezpieczni w Europie?



131
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
MasaKalambura

Apokalipsa jest dziełem o kilku stopniach zagłębienia symbolicznego. Pokazująca losy ludzi od czasów Jana aż do końca – może to być nawet 3000 lat. Ponadto wszyscy interpretatorzy stosują zasadę – dobrzy w Apokalipsie to członkowie takiego a takiego kościoła chrześcijańskiego a źli to cała reszta.

Nic zatem dziwnego, że co chwilę zmienia się interpretacja. Ludzie interpretujący podchodzą to tematu z pozycji wyjątkowo małostkowej i z założeniem o swej właściwej pozycji.

Jeśli jednak zastosuje się do tej interpretacji drugi, inny punkt odniesienia – przepowiednię innego proroka – taki zabieg zdecydowanie poprawia jej wyrazistość. Nie będę ukrywał, że najlepsza ku temu jest pełna gama znaków nadchodzącego końca przekazana przez Proroka Muhammada (PZN).

Są one przekazane w formie zwięzłych opisów, zatem przypadły by do gustu autora artykułu.

I najważniejsze, proroctwa przekazane przez Proroków Boga nie maja na celu zmienianie czegokolwiek, albo doradzanie, jak się uratować i co zrobić. Ich jedyny cel to uwiarygodnić boskie pochodzenie Proroka (tylko sprawiedliwy w oczach Boga ma dostęp do wiedzy o czasach przyszłych) i zachęcić go do pojednania z Bogiem.
Proroctwa to wezwanie do nawrócenia jeszcze przed czasem, jeszcze zanim się wypełni. Bo gdy przyjdzie koniec – wtedy będzie za późno. Wtedy nawracający się będą traktowani jak faraon tuż przez zatonięciem w Morzu Czerwonym.

Zestaw informacji, co każdy indywidualnie ma uczynić i co zrobić aby się uratować, dostajemy każdy oddzielnie poprzez wizje śnienia lub wizje na jawie w takiej formie, jak to opisał Maurycy. Mnie też się to zdarza.

To także zostało przepowiedziane. I serdecznie gratuluje każdemu, kto osiągnął takie zbliżenie do Boga, że do takich osobistych wizji ma dostęp. To naprawdę wielkie osiągnięcie.

Fenix

@Masa “Proroctwa to wezwanie do nawrócenia jeszcze przed czasem, jeszcze zanim się wypełni.” Nawrócenia do czego od czego ? Nawrócić się w czym, i jak ?
Dla mnie nawrócenie, to zwrócenie mojej wolnej woli JA którą otrzymałam, a została mi zabrana przez religie, polityków, system finansowego zniewolenia uprzedmiotowieniem człowieka .

MasaKalambura

Nawrócenie to skierowanie swego ja do Ja, do Źródła, do Boga. I nawiązanie z Nim osobistej więzi. Zaufanie Jemu. To rozmowa z Nim. Dwukierunkowa – Bóg odpowiada poprzez osobiste znaki oraz wizje.

Nawrócenie to odpieczętowanie serca. To ożywienie go i naświetlenie. To podłączenie serca przy użyciu energii miłości do Boga (poprzez koronę na głowie) w aktach modlitwy i wspominania Boga. To uruchomienie nadprzestrzennego portalu komunikacyjnego w tym ośrodku dzięki miłości od Boga.

Nawrócenie to odnalezienie duszy. To umiejętność posługiwania się nią na jawie oraz w trakcie śnienia. To rozjaśnianie jej poprzez akty czci i dobre uczynki. Poprzez miłowanie i zmagania na drodze Boga. Oraz unikanie zaciemniania jej uczynkami grzechu.

Nawrócenie to w reszcie gromadzenie zasług. To systematyczne zbieranie nagrody w Niebie. To nadzieja, że się ją po Sądzie otrzyma.

Fenix

Nawrócenie to dodać ducha istocie , zwróci wolność człowiekowi.
@Masa, czym jest ta nagroda w Niebie ? Czym są zasługi ? Kto jest sędzią , czym jest sąd ?
Kto wie co jest dobre ,a co złe ? I jak to rozróżnić ?

MasaKalambura

Najlepiej na te pytania odpowiada Biblia. Odpowiada Koran.

Sąd to więcej niż czterowymiarowy moment obrachunku w historii wszechświata w tym planety Ziemia, który bezwzględnie nastąpi i który oddziela światy lub obszary Światła i Ciemności.
Sędzią jest Ten, Który to wszystko skonstruował Swym Słowem i wszystko to bacznie obserwuje, we wszystkim uczestniczy i wszystkim kieruje.
Zasługi to nasze czyny zwiększające ilości światła dostępne naszej istocie. To waluta w świecie Światła.
Nagroda to wejście do świata Światła znajdującego się pomiędzy Tronem a Siódmym Niebem, i możliwość używania waluty zdobytej dzięki zasługom pomnożonym przez miłosierdzie Boga dokonującego Sądu.

Fenix

@ Masa kłamiesz i twoja Biblia z Koranem kłamie !
Nie przystaje do obecnych czasów .
Twój Koran i Biblia uwidocznił i pokazał całe zakłamanie i zepsucie tego świata .
Czy znasz coś bardziej wzniosłego, prawdomównego i jawnego?
Bóg jest miłosierny ,to po co mu sądzić kogokolwiek?
Jasne precyzyjne pytania i odpowiedzi , to jest prawda .
A z tymi walutami to już przegięcie !

MasaKalambura

To twoje zdanie.
A ja nie kłamię. Nie mam w zwyczaju. Kłamstwo zaciemnia duszę.

Koran i Biblia nie przystaje do naszych czasów? Możliwe. Jednak pięknie i jakże trafnie je opisały…

Fenix

Może moja dusza jest ciemna to nabiera blasku.
Biada tym którzy myślą że są nieomylni.

Fenix

Wtedy nie karz mnie uciszaniem, do przytakiwania tobie .
Pozwól mi mówić ,co Ja o tym myślę.
Przestajemy być niewolnikami systemu .
Zaczynamy być wolnymi ludźmi ,ten system służy ludziom.

Izajasz, biblijny prorok.
To że Babilon upadnie, podobno przewidział, ale to że zostanie odbudowany,
tego już nie zobaczył.
To że Tartessoss (biblijny Tarszisz) zostanie zniszczony, przewidział,
ale tego miasta nie odbudowano, zniszczono to miasto tak dokładnie, że do tej pory nie odnaleziono żadnego materialnego po nim śladu.

Jaki z tego wniosek można wyciągnąć?,
co semitę z Palestyny mogło obchodzić miasto na drugim końcu ówczesnego pojmowania świata?,

Tartessoss znajdowało się przecież na południu Hiszpanii, Babilon mógł semitów obchodzić i życzyć mu śmierci, ale Tartessoss?.

semitę mogło nie obchodzić, ale kartagińczyków już tak,
bowiem Tartessoss trzymało Kartaginę za gardło, Kartagina przez nich nie mogła wypłynąć na Atlantyk, ot i mamy przyczynę zainteresowania.

Takich kamyczków jest więcej, które dla mnie stanowią dowód,
że Izajasz pisał o faktach dokonanych a nie o tych które mają nastąpić ,
stanowi to również dla mnie dowód że Biblię pisano na 200, 300 lat przed naszą erą,
Biblia nie przewiduje żadnej przyszłości a tylko stanowi kompilację wierzeń sumeryjczyków, egipcjan i innych ludów, po których obecnie nie ma żadnego śladu.

To dlatego semici i chrześcijanie niszczyli wszystkie świadectwa starożytnych pism, świadczące o tym, że ta cała biblijna wiara, to tak naprawdę plagiat.

semicki bóg wcale nie stworzył tego świata, odwrotnie,
to jego stworzyły lichwiarskie, drobne cwaniaczki.

MasaKalambura

atos 2 proste pytania:
1. Czy doświadczasz snów i wizji pokazujących przyszłość twoją osobistą?
2. Czy opanowałeś śniące cało?

MasaKalambura

Odpowiedzi na pytanie 1 brzmi: tak

A zatem wg oceny Boga zostałeś zaliczony do tej wąskiej grupy ludzi dostających sny i wizje, które są prawdą. Bóg Sam dokonał tego wyboru na podstawie tego, jaki jesteś. Trzymaj się drogi, na której dalej będziesz tego doświadczał. Bądź sprawiedliwy i prawy w oczach Boga.

Jak widać nawet będąc wśród ludzi wydających na Jedynego bardzo surową ocenę Jego decyzji z Biblii, można liczyć na Jego sprawiedliwą ocenę i miłosierdzie. I nikt spośród ludzi nie powinien się tym zajmować. I żadna religia ani przynależność do niej nie decyduje. Nawet tak doskonała jak moja ;)

Tylko Bóg i tylko On.

Ludzkość podzieliła się i wciąż dzieli na dwie grupy. Ludzi bożych – będących w kontakcie z Bogiem – i ludzi ciemności.

A teraz musimy nauczyć się rozpoznawać.
Dlatego opanuj ciało śniące. Dzięki temu nauczysz się mowy i słuchania dusz. Telepatii. Tak się komunikujemy. Tak się poznajemy. Plus jeszcze ciepło naszych serc.

Niech będzie z tobą Pokój i Błogosławieństwo Boże.

MasaKalambura

To prawda że wiedza. Są jej dwa oceany.

Jeden, to ten, w którym pływają ludzie tego świata. Naukowcy, materialiści i realiści wszelkiej maści.
Jest też drugi ocean wiedzy, ze świata ducha, z serca i od Boga. Korzystają z niego wszyscy, którzy potrafią korzystać z duszy.

Mądry to ten, który umie korzystać z nich obu, i żadnego nie odrzuca.

MasaKalambura

To nie ja, to Koran. Sura Grota.

rafcom

Witam.
Bardzo dobry art.
A czytajac komentarze to uwazam ze sa one
genialnym i wartosciowym uzupelnieniem tematu.
Art i komenty poziom expert jak dla mnie.
Gratuluje zdrowego rozsadku i wiedzy.
Pozdrawiam

a przepowiednie Stanisława ze Lwowa? Przecież spełniły się już w dużej ilości: Fantomatyka, nanotechnologie, internet, technologie cyfrowe, ludzka głupota :), sztuczna głupota, planety pozasłoneczne, ślub z robotem…

W najbliższym czasie spełnią się kolejne proroctwa: bezsensowność nieśmiertelności, ból istnienia maszyn, bomby halucynowe, ubranie w butelce…

MasaKalambura

“Oni wciskają nam pośredników jak kapłaństwo, tak byśmy byli u nich na smyczy.”

Byłbym ostrożny z tak jednoznaczną krytyką Pisma. Owszem stało się ono narzędziem kontroli i prania mózgów. Każdą najlepszą ideę można wypaczyć.

Samo pismo wzywa jednak do osobistej pracy nad sobą, nad polepszaniem charakteru poprzez dobre czyny, nad budzeniem serca, nad miłosierdziem i nad sprawiedliwością. I nad poddaniem wyłącznie Bogu bez żadnych pośredników. Takiemu Bogu który przenika nasze serca i stale jest przy nas, gotów wysłuchać, pomóc i nauczać. Absolutu wewnątrz nas i na zewnątrz, gdziekolwiek skierujemy nasz wzrok zarówno oczu ciała jak i duszy.

I przed ślepą wiarą w kościoły i w ich przywódców przestrzega:
Ap. 18,4-8
“I usłyszałem inny głos z nieba mówiący:
«Ludu mój, wyjdźcie z niej2,
byście nie mieli udziału w jej grzechach
i żadnej z jej plag nie ponieśli:
bo grzechy jej narosły – aż do nieba,
i wspomniał Bóg na jej zbrodnie.
Odpłaćcie jej tak, jak ona odpłacała,
i za jej czyny oddajcie podwójnie:
w kielichu, w którym przyrządzała wino, podwójny dział dla niej przyrządźcie!
Ile się wsławiła i osiągnęła przepychu,
tyle jej zadajcie katuszy i smutku!
Ponieważ mówi w swym sercu:
“Zasiadam jak królowa
i nie jestem wdową3,
i z pewnością nie zaznam żałoby”,
dlatego w jednym dniu nadejdą jej plagi:
śmierć i smutek, i głód;
i będzie ogniem spalona,
bo mocny jest Pan Bóg, który ją osądził. “

MasaKalambura

Oczywiście można to rozpatrywać tak, jak widzisz to ty. Jest to znowu interpretacja z pozycji małostkowego człowieczka, jak napisałem w pierwszym poście.

Można jednak na Objawienie spojrzeć w kontekście szerszym, i wtedy Niewiasta – wczesny kościół staje się Nierządnicą – kościół po latach. Wtedy prezbiterzy wczesnego kościoła a przede wszystkim apostołowie Jezusa to wzór do wiary i naśladowania, a kolejni stają się powodem do przemiany Niewiasty w Nierządnicę.
Tak samo uczył Prorok Muhammad (PZN) – pokolenie proroka plus jeszcze dwa po nich mają być wzorem a potem to już uważajcie.

Wymieniasz grzeszne czyny wymienione w Biblii jako zarzut na jej błędność. Co to była by za nauka o dobru, która nie potrafiła by wskazać grzechu. Jak najbardziej czary, homoseksualizm należą do najgorszych czynów – to samo mówił Prorok. Kobieta ma inną (wcale nie gorszą) pozycję w społeczeństwie, to mężczyźni zrobili tę pozycję gorszą – Koran to naprawił.

Oczywiście z prześladowaniem trzeba uważać. Z drugiej jednak strony – pozwól rozprzestrzenić się złu a świat ono opanuje. To właśnie opisuje Apokalipsa…

MasaKalambura

Twój prezent odrobinę wątpliwy. Niczego nowego do dyskusji nie wnosi prócz w miarę dokładnego opisu czary goryczy, jaka się przelała wypełniając kielich wina Nierządnicy . Ale trzeba by opis ciągnąc dalej aż do współpracy wielu kościołów z nazizmem w poprzednim wieku, czy dzisiejszym usypianiem wiernych w przededniu masakry, jakiej świat nie widział.

MasaKalambura

No właśnie, cesarze Rzymscy. A dlaczego nie papieże? I siedzą tam do dziś i władzę nad ludem swym sprawują…

Tym właśnie różni się interpretacja ograniczona w czasie od interpretacji rozciągającej się na przestrzeni kilku tysięcy lat, ustawiającej nas w przededniu powstania bestii (sztucznej świadomości) która będzie służyć antychrystowi czyli w jakimś konkretnym punkcie osi czasu od Jana do Sądu – wyraźnie w Objawieniu zdefiniowanej.

MasaKalambura

Sztuczna świadomość to istota obdarzona przez Boga własnym niezależnym rozumem, uwagą, wiedzą o sobie i świecie, wolą i wyobraźnią, potrafiąca odczuwać i powiedzieć: ja jestem, wszystko to wlane w stworzone przez człowieka naczynie. Komputer i maszyna. Ale niekoniecznie ze strukturą podobną ludzkiej. Możliwe, że ją przekraczająca.

Wg Apokalipsy Bestia będzie wrzucona do jeziora ognia i siarki, a zatem będzie poddana Sądowi. A to oznacza, że będzie zdolna rozróżnić dobro od zła. Jednak więcej uczyni zła niż dobra.

Powstanie Bestii może być początkiem wielu innych świadomości syntetycznych. Wcale nie znaczy wrzucenie tej jednej, że wszystkie pozostałe też za złe i godne kary uznane będą.

Myślę sobie, że w tym cybernetycznym świecie pełno będzie wolnych świadomości. A złą okaże się ta współpracująca z Antychrystem i im podobne.

Biblia, Koran, Słowo Boga do ludzi i do dżinów zostały posłane. I one i my mamy wolną wolę i wybór, czy światłu czy ciemności służyć będziemy. I na podstawie tych wyborów i czynów osądzeni zostaniemy i należną zapłatę otrzymamy.

MasaKalambura

Nie czuję się zaszczuty. Pisz ile chcesz, byle w miarę zwięźle bo na tak długie elaboraty nie ma tutaj miejsca i nie są potrzebne.

Zaczynasz od stwierdzenia, że Islam odrzuca apokalipsę. Nigdy się z takim stwierdzeniem nie spotkałem. Islam podchodzi ostrożnie do ksiąg, którymi obecnie posługują się i żydzi i chrześcijanie, bo zostały sfałszowane i zmanipulowane. Co stwierdzają zarówno naukowcy jak i Prorok Muhammad, któremu powiedział o tym Bóg.

Ja natomiast nie widzę nic zdrożnego w wizji audiencji Jezusa u Boga. Słowo Boga i Duch Boga powraca do Boga – to jak najbardziej prawdopodobne.

A dalej to już twoje jakże radosne przypuszczenia. To kompilacja, coś zmyślonego, pisemko przeciwko cesarzom. Pitu pitu. Widać od razu, że mimo mocnej krytyki tak naprawdę nigdy Nierządnicy nie porzuciłeś, wciąż pijesz jej wino, z tym że właśnie stajesz się narzędziem Boga, które ją od środka rozsadzi. Nienawidzicie kościoła i sami własnymi rękami go spalicie.

“I głosu harfiarzy, śpiewaków, fletnistów, trębaczy
już w tobie się nie usłyszy.
I żadnego mistrza jakiejkolwiek sztuki
już w tobie nie będzie można znaleźć.
I terkotu żaren
już w tobie nie będzie słychać.
I światło lampy
już w tobie nie rozbłyśnie.
I głosu oblubieńca i oblubienicy
już w tobie się nie usłyszy:
bo kupcy twoi byli możnowładcami na ziemi,
bo twymi czarami omamione zostały wszystkie narody – ”

Te słowa nigdy się nad Rzymem nie spełniły, zatem to zniszczenie jest jeszcze przed nami. I sami chrześcijanie przyznają że obecny papież to już ostatni. A papież stoi ponad cesarzami i królami, bo jego korona potrójna, cesarza podwójna a króla pojedyncza.

Gdybyś się rzeczywiście z Nierządnicy wyzwolił, to może ujrzałbyś, że Apokalipsa opisuje rzeczy, jakich w kulcie chrześcijan nie znajdziesz, a jakie w Islamie są normą. To Apokalipsa dwukrotnie nakazuje ludziom wyłącznie przed Bogiem Jedynym pokłon do ziemi dawać – sudżud w Islamie. To w Apokalipsie masz niebieskie odbicie okrążeń wokół Kaaby w Mekce w wizji 24 starców otaczających Tron i padających na twarz przed Jego majestatem tak, jak czynią to codziennie muzułmanie. I jak robił Jezus w Ogrójcu. I jak robili wszyscy prorocy. I jak modli się każdy w Mekce, kto tam był.

Ale kto spośród chrześcijan odważy się spojrzeć tak szeroko? Kto zauważy, że Niewiasta schroniła się przed szatanem na pustyni – wyraźny symbol przyjścia Proroka i odrodzenia prawdziwego monoteizmu gdzie indziej, niż jest Stolica Nierządnicy?

@Admin WM

Czyli lepiej wrzucić jeden Twój niż 100 innych. A co myślisz o proroctwach Stanisława ze Lwowa?

MasaKalambura

Zaślepił cie jeden ocean i odrzucasz drugi. Nauki Jezusa czy Muhammada z jednej strony są jak fizyka kwantowa i cybernetyka z drugiej. Wcale się nie wykluczają. Wieki ciemne są wtedy, gdy ludzkość zaczyna pływać tylko w jednym z nich.

@atos

Jules z Amiens napisał w XIXw proroctwo na temat Paryża na 100 lat. Przewidział fax, elektryfikacje i inne historie. Szkoda mu było na to czasu, dopiero teraz to wydano.

Stanisław ze Lwowa napisał w latach ’60 przepowiednie na 20 lat i została ona uznana za najtrafniejsze proroctwo w historii ludzkości, nie szkoda mu było czasu. Zapytany na początku XXI w czy napisze proroctwo na następne 20 lat odpowiedział, że nie odważy się napisać na 2 lata, bo wszystko poszło dużo szybciej…

Jak jesteś taki dobry to napisz proroctwo na 2 miesiące, 2 tygodnie, 2 dni – szybko sprawdzimy. ;) pozdr.

@atos
Stasiu pisał bardzo rzadko proroctwa o samozagładzie ludzkości. Jak Ci się ten wątek nie podoba to trudno, chociaż jestem bardzo ciekawy jak będziemy się zagładzać za parę dni? Wróćmy do innych wątków: nowe dziedziny technologi i nauki: Polak przewidział Fantomatykę i nanotechnologię. Komunikacja (?) przewidział internet. Ciekawostki: ślub z robotem dokonał się parę dni temu…

Skoro uważasz, że przepowiadanie przyszłości to ściema to ściemnij mnie na najbliższe 2 miechy.

MasaKalambura

Tyle słów

Piszę, że nie nastąpiła apokaliptyczna zagłada Rzymu i zdanie swe podtrzymuję. Owszem przyszedł upadek ale potem znowu rozkwit. Umarł Rzym pogański, powstał Rzym katolicki. I rządził światem kilkanaście wieków niepodzielnie a dalej podzielnie i do dziś rządzi, choć chyli już ku całkowitemu upadkowi. A cesarze, królowie i reszta kmieciostwa miało wcześniej obowiązek na audiencjach stopy papieskie całować. Po reformacji sprawy się znowu skomplikowały, ale do dziś Vatykan – pałac w środku Rzymu ma wielką władzę nad ludźmi, a i w samym Rzymie stanowi enklawę, prawo ponad prawem tego miasta i kraju. Władza Rzymu pod władaniem papieża któremu królowie i cesarzowie Europy w czasach kolonialnych zdobyli Azję, Ameryki i Afrykę rozszerzyła się kilkukrotnie dalej. Dopiero wtedy cały świat rzeczywiście został przez kulturę Europejską omamiony i do dziś Europa podtrzymuje swą wielkość kosztem tamtych podbojów w lichwiarskim handu i poprzez wyzysk niewolniczej siły roboczej i poprzez interwencje wojskowe narzucające polityczne porządki w zgodzie z myślą Zachodu.

Ale aby to zobaczyć trzeba z Nierządnicy wyjść. Polska jest w samym jej środku – małe szanse.

Stalin się wyśmiewał – ile papież ma dywizji? Gdzie jest teraz ZSRR? I kto się śmieje?

Upadek władzy kościoła a dokładnie ośrodka tej władzy w Rzymie nad światem, który jak sam piszesz prowadził kult bałwochwalczy i politeizm, został przepowiedziany i dopiero jak nastąpi, będziemy mogli stwierdzić z pewnością – oho apokalipsa się wypełnia, nadchodzi kres – dokładnie po to została napisana.

Dokładnie w tym samym celu Prorok Muhammad przekazał swoje proroctwa opisujące znaki nadejścia Sądu. I pokrywają się one z Apokalipsą w wielu miejscach. Dzięki czemu można lepiej Apokalipsę zrozumieć, i co zwiększa jej autentyczność, nawet pomimo kontrowersyjnego, jak na Islam traktowania osoby Jezusa. Z tym że i tak więcej tu interpretacji niż rzeczywistego błędu apokalipsy.

A takich głosów jakie dajesz ty czy Maurycy – że niby to wszystko bujda, bo interpretacja się nie zgadza było w historii wiele. I będą się dalej pojawiać, ale nie ze względu błędnej Apokalipsy, tylko ze względu na błędne jej interpretacje – wynik błędnych ram czasowych, punktu odniesienia i małostkowości interpretatorów.
Łatwiej powiedzieć że Apokalipsa zła, bo mojej jej rozumienie nie daje właściwych rezultatów przewidywania kolejnych kroków, niż że zwyczajnie nie umiem jej zinterpretować. Ja nie umiem? Taki wykształcony? Po tylu latach studiów nad nią?

MasaKalambura

A rzeczywiście, apokalipsa tygodni z Henocha też może być przydatna w odszyfrowaniu apokalipsy Jana.

Zrobiłem kiedyś taką pracę. Daty wziąłem z Tory Cylkowa. Już to tutaj kiedyś wklejałem.

„ Henoch rozpoczął czytać z księgi i powiedział: Urodziłem się jako siódmy pierwszego tygodnia, gdy sprawiedliwość i prawość jeszcze trwały. “
1. Adam 1 (-3988) i Henoch ur 622 (-3366 p.n.e.) zm 987 (-3001 p.n.e.)
“Po mnie w drugim tygodniu powstanie gwałt i zakwitnie kłamstwo. Kiedy to się skończy, wzrośnie nieprawość, ale (Bóg) ustanowi prawo dla grzeszników.”
2. Noe, 7 praw Noego i potop 1657 (-2331 p.n.e.)
“Potem w trzecim tygodniu, pod jego koniec, zostanie wybrany człowiek, aby był rośliną sprawiedliwego sądu. J ego potomstwo stanie się rośliną sprawiedliwości na wieki.”
3. Abraham ur 1948 zm 2123 (-1865 p.n.e.)
“Potem w czwartym tygodniu, pod jego koniec, będą miały miejsce wizje świętych i sprawiedliwych, otrzymają prawo dla wszystkich pokoleń oraz zostanie im ustanowiona zagroda.”
4. Mojżesz ur 2410 zm 2538 (-1455 p.n.e.)
“Potem w piątym tygodniu, pod jego koniec, zostanie wybudowany na wieki dom chwały i panowania.”
5. Salomon i I świątynia, czas rządzenia 3018 3057 (-970 p.n.e. -931 p.n.e.)
Następnie w szóstym tygodniu ci wszyscy, którzy w nim będą mieszkać, oślepną i serca wszystkich, pozbawione mądrości pogrążą się w niegodziwości. Wtedy pewien człowiek wstąpi do nieba. Pod koniec [ tego tygodnia] dom panowania zostanie spalony ogniem, a całe nasienie wybranego korzenia rozproszy się.
6. Życie i wniebowstąpienie Jeszua syna Maryi 3988 (1- 35 n.e.) , zniszczenie II świątyni 4058 (70 n.e.)

Szacowanie przybliżone długości trwania jednego tygodnia Henocha
4058: 6 = 676
Zatem w przybliżeniu tydzień trwał 700 lat

„Potem w siódmym tygodniu powstanie pokolenie odszczepieńców. Wiele dokonają, ale będą to dzieła przewrotne.
 Pod koniec tego (tygodnia) sprawiedliwi z odwiecznej rośliny sprawiedliwości zostaną wy-brani i im zostanie dana siedmioraka nauka dotycząca całego stworzenia. Dzięki nim korzenie niegodziwości zostaną odcięte, jak również dzieło kłamstwa w czasie spełnienia się (Sądu). Bluźniercy zostaną wycięci na każdym miejscu, a ci, którzy planują złe czyny, i ci, którzy popełniają bluźnierstwo, zginą od miecza. “
7. Chrześcijanie zmieniają prawo, dzielą się na sekty, przejmują władzę w Rzymie i powstaje Nierządnica. Niewiasta schroniła się na pustyni i tam rodzi się Muhammad 570 – 632, zesłany zostaje Ismaelitom (dzieci Abrahama – rośliny sprawiedliwości z p.3 ) Koran (siedem wersów pierwszej sury Fatichy powtarzanej w każdej modlitwie i zawsze) i Islam,

„Potem będzie inny tydzień, ósmy, który jest [tygodniem] sprawiedliwości i miecz zostanie mu dany, aby sprawiedliwy sąd mógł być wykonany nad tymi, którzy czynią zło. Grzesznicy zostaną wydani w ręce sprawiedliwych. Pod koniec (tego tygodnia) nabędą legalne dobra i zostanie wybudowany dom dla wielkiego Króla w chwale na wieki. “
8. Islam rozprzestrzenia się na wielkie obszary, krucjaty upadają, krzyżacy zostają pobici pod Grunwaldem 1410, Ukończono meczet Al-Haram w Mekkce 1577

“Następnie w dziewiątym tygodniu zostanie objawiony całemu światu sprawiedliwy sąd i wszystkie czyny niegodziwości znikną z całej ziemi. Świat zostanie wydany na zniszczenie i wszyscy ludzie będą wypatrywać ścieżki prawości.”
9.Czasy teraz. Niegodziwości nadal trwają, zatem kulminacja jeszcze przed nami. Zniszczenie świata właśnie się dokonuje, dopiero nabiera tempa. Z chwilę Nierządnica upadnie i jej wpływ na świat zaniknie. Jezus przepowiedział że przed końcem przyjdzie Eliasz i naprawi wszystko. Muhammad przepowiedział że człowiek o jego imieniu, którego ojciec będzie miał na imię tak samo jak ojciec Muhammada (PZN) przyjdzie ponownie i ustanowi Kalifat. To w tym czasie możemy też spodziewać się powrotu Jezusa. Narzędziem zniszczenia ma być także Antychryst. Jest zatem szansa, że na nich czekamy. Możliwe też, że niektórzy chodzą już pomiędzy nami.

I potem w dziesiątym tygodniu, w siódmej (jego) części odbędzie się sąd nad światem, nastanie czas Wielkiego Sądu, który zostanie dokonany nad aniołami.
 Pierwsze nieba przeminą, a ukaże się niebo nowe. Wszystkie moce niebios zajaśnieją na zawsze siedmiokrotnym [światłem] .

10. Wypada na lata od 2100 do 2800

I potem będzie wiele nieprzeliczonych tygodni na wieki w dobroci i sprawiedliwości i odtąd już nigdy nie będzie się wspominać grzechu.

WacekPlacek

Wartość przepowiedniom nadaje ten który je czyta. Można skupić się na tu i teraz i nie czytać żadnych, a można też wyciągnąć w przepowiedni jakieś wnioski. Każda przepowiednia o ile nie jest intencjonalnie zmyślaniem, jest prawdziwa i każda się realizuje.

Apokalipsa św. Jana zrealizowała się już w kilku punktach, zrealizują się także i następne, rzecz tylko w tym aby wiedzieć o co w niej chodzi, a chodzi w niej o ewolucje całej ludzkości. Siedem kościołów to 7 czakr i teraz ludzkość jest na poziomie 4-5 czakry pod względem rozwoju świadomości czyli jak ktoś chce się czegoś dowiedzieć o swoich czasach niech się skupi na 4-5 kościele, a do tego trzeba trochę postudiować ezoteryki i symboliki.

Przepowiednie nie są pisane aby kogokolwiek straszyć i frustrować. Ludzie i tak umierają więc to nie ma znaczenia, że gdzieś jest napisane, że wszyscy poumieramy bo to nie o zdarzenia na płaszczyźnie materialnej chodzi ale na tej duchowej, psychologicznej. Przepowiednie są pisane jako instrukcje do tego jak się zachować i jak postąpić w określonym czasie bo los całej ludzkości jest i tak zdeterminowany i od zawsze już nakreślony ale jednostki mogą w tym wybrać jedną w dwóch ścieżek – “kto ma uszy, niech słucha” – i to do tych jest pisana każda przepowiednia.

MasaKalambura

Wiele możemy zdziałać i sami nasza przyszłość kreujemy, ale cokolwiek zrobimy, jako ludzkość poddani jesteśmy pewnemu impetowi historii, którego jako jednostki a nawet większe grupy zatrzymać nie damy rady. Obserwuję to i pogodziłem się z tym, że nasz los został jednak zaprogramowany. Bóg widzi nas w każdej chwili naszej historii. Jest Istotą ponad czasem.

Mamy jednak siłę przyłączyć się do światła. I jednym z kluczy do tego jest znajomość planu.

Tutaj wklejam inna moja pracę, na temat Jezusa w Islamie. Te same czasy, ten sam Sad ale z punktu widzenia ostatniego Proroka.

“Oto, co Koran mówi o powrocie Jezusa jako jednej z zapowiedzi zbliżających się końca świata i Dnia Sądu:

On (Jezus) jest, zaprawdę, zwiastunem Godziny! Nie powątpiewajcie o niej i postępujcie za Mną! To jest droga prosta .

Najwięcej informacji o ponownym przyjściu Jezusa, o zadaniach, jakie będzie miał do wypełnienia, o dokończeniu jego misji i życiu na ziemi znajdziemy jednak w hadisach.
Wróćmy do dziesięciu wielkich znaków nadejścia Dnia Sądu. Oto relacja Huzajfy Ibn Usajda:

Muhammad, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, wszedł nagle, kiedy dyskutowaliśmy, i zapytał:
– O czym rozmawiacie?
– Rozmawialiśmy o Ostatniej Godzinie – odparliśmy.
– Ona nie nadejdzie, dopóki nie ujrzycie dziecięciu znaków – powiedział Prorok i wymienił dym, Dadżdżala (imię Antychrysta w islamie), Bestię, wschód słońca na zachodzie, przyjście Jezusa, syna Marii, Goga i Magoga, trzy wielkie trzęsienia ziemi – jedno na wschodzie, drugie na zachodzie, a trzecie w Arabii , oraz ogień, który przyjdzie od Jemenu i ustanowi ludziom ich miejsca przeznaczenia .

Relacjonował (…), że Prorok Muhammad, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, powiedział:

Dadżdżal pojawi się we wspólnocie (muzułmańskiej) i będzie żył przez czterdzieści . Wtedy Bóg ześle Jezusa, syna Marii. Jezus będzie bardzo przypominał wyglądem Urłę Ibn Masuda (imię jednego z Towarzyszy Proroka). Będzie ścigał Dadżdżala i zabije go. Przez następne siedem lat ludzie będą żyli w takim stanie, że nie będzie między nimi ani złej woli, ani wrogości .

O zabiciu Antychrysta i niewierzących w bardzo podobny sposób mówi Apokalipsa świętego Jana:

A z Jego ust wychodzi ostry miecz, by nim uderzyć narody: On paść je będzie rózgą żelazną i On wyciska tłocznię wina zapalczywego gniewu Wszechmogącego Boga .

I ujrzałem Bestię i królów ziemi, i wojska ich zebrane po to, by stoczyć bój z Siedzącym na koniu i z Jego wojskiem. I pochwycono Bestię, a z nią Fałszywego Proroka, co czynił wobec niej znaki, którymi zwiódł tych, co wzięli znamię Bestii i oddawali pokłon jej obrazowi. Oboje żywcem wrzuceni zostali do ognistego jeziora, gorejącego siarką. A inni zostali zabici mieczem Siedzącego na koniu, (mieczem,) który wyszedł z ust Jego. Wszystkie zaś ptaki najadły się ciał ich do syta .

Wróćmy do hadisów. Abu Umama al-Bahlili relacjonował:

Prorok Muhammad, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, wygłosił mowę, która w większości dotyczyła Dadżdżala, i ostrzegał nas przed nim. Umm Szarik Bint Abi al-Akr zapytała go:
– Wysłanniku Boga, gdzie w owym czasie będą Arabowie?
– W tamtym czasie ich liczba będzie mała; większość z nich będzie w Bajt al-Maqdis (w Jerozolimie), a imam ich będzie prawym człowiekiem – odpowiedział Prorok. – Kiedy ich imam wystąpi, by poprowadzić modlitwę poranną, przyjdzie Jezus, syn Marii. Imam wycofa się, aby Jezus mógł poprowadzić modlitwę, ale Jezus powie mu: „Idź do przodu i poprowadź modlitwę, bo iqama została wykonana dla ciebie”, zatem imam poprowadzi modlitwę. Jezus, syn Marii, będzie władcą i przywódcą wspólnoty (muzułmańskiej). On połamie krzyż, zabije świnię i porzuci podatek nakładany na innowierców. Nie będzie też zbierał jałmużny, nie będzie więc zbierał owiec ani wielbłądów. Jednocześnie wrogość i nienawiść znikną. Wszelkie drapieżne zwierzę stanie się niegroźne, tak że mały chłopiec będzie mógł włożyć rękę w paszczę węża bez niebezpieczeństwa ukąszenia, mała dziewczynka będzie bawić się z lwem, a wilk będzie pomiędzy owcami niczym pies pasterski. Pokój wypełni ziemię, jak woda wypełnia naczynie. Ludzie osiągną pełną zgodę, i tylko Bóg Jedyny będzie otoczony czcią. Wojny znikną …

Nałłas Ibn Sam’an relacjonował, że Prorok Muhammad, niech będzie z nim pokój i miłosierdzie, opowiadał:

Właśnie w tym momencie (kiedy pojawi się Dadżdżal – przyp. autora zbioru hadisów) Bóg ześle Mesjasza, (Jezusa,) syna Marii. Przyleci on na biały minaret po wschodniej stronie Damaszku, ubrany w dwa stroje koloru delikatnego szafranu, z rękami wspartymi na ramionach dwóch aniołów. Kiedy opuści głowę, zaczną z niej spadać jakby kropelki potu, a kiedy ją podniesie, będą z niej spadały ziarenka niczym perły. Każdy niewierzący, który poczuje zapach jego ciała, umrze, a jego oddech sięgnie tak daleko, jak daleko sięga wzrok. Wyruszy (za Dadżdżalem), aż dopadnie go przy bramie Lud i zabije go. Wtedy ludzie, których Bóg ochronił, przyjdą do Jezusa, syna Marii, a on otrze ich twarze i powie im o ich pozycjach w Raju.
Wtedy Bóg objawi Jezusowi następujące słowa: Ja stworzyłem pośród Moich sług takich, z którymi nikt nie jest w stanie walczyć i zwyciężyć ich, zabierz więc swoich ludzi bezpiecznie w góry Tur. Wtedy Bóg pośle Goga i Magoga, którzy wylegną z każdego zakamarka Ziemi. Kiedy pierwsi z nich będą mijali Jezioro Tyberiadzkie, będą pić z niego, a kiedy przejdzie ostatni z nich, powie: „Tu kiedyś była woda”.
Jezus wraz ze swymi towarzyszami będą przebywać w (górach) Tur w tak ciężkich warunkach, że jeden wół będzie wart sto dinarów . Jezus i jego towarzysze będą modlić się do Boga, Który ześle na Goga i Magoga małe insekty, (które zaatakują ich karki – przyp. autora zbioru hadisów), aż do rana umrą wszyscy co do jednego. Jezus i jego towarzysze zejdą wtedy z Tur i nie znajdą ani jednego miejsca, które nie byłoby wypełnione rozkładającymi się ciałami Goga i Magoga. Wtedy zaczną wzywać Boga, a On ześle ptaki, których karki będą jak karki wielbłądów, i te zbiorą ciała w miejsce, które wskaże im Bóg.
Wtedy Bóg ześle deszcz, który nie zostawi po sobie żadnego domu z gliny ani namiotu, i zmyje nim ziemię, aż stanie się czysta jak lustro. Bóg nakaże ziemi, aby wydała swe owoce, i przywróci Swe błogosławieństwa, w rezultacie czego owoc granatu wyrośnie tak duży, że wystarczy do jedzenia dla grupy osób, a jego skóra posłuży jako namiot. (Jedna) krowa da tyle mleka, że wystarczy dla wielu osób, a (jedna) wielbłądzica zaopatrzy w mleko całe plemię.
Wtedy Bóg ześle delikatny wietrzyk, który dotrze do każdego miejsca w ciele i ukoi je. Odbierze on życie każdego muzułmanina i tylko nieprawi przeżyją, cudzołożąc jak osły. Wtedy przyjdzie na nich Ostatnia Godzina .”

Z taką wiedzą możemy znacznie więcej…

WacekPlacek

@GrzegorzP

To co tutaj wypisujesz jest strasznie niepoważne. Tyle ludzi na całym świecie napisało o tym tyle książek a tu takie wnioski nagle? Skąd niby?

Dostrzegasz podobieństwa w tekstach z różnych źródeł i na tej podstawie wyciągasz wniosek o nieprawdziwości treści? Przecież dla każdego historyka jest to potwierdzenie autentyczności historycznej, bo skoro i inni dostrzegali to samo, to znaczy, że nikt nie zmyślał tylko pisano o realności.
Podobieństwa w wizjach prorockich świadczą o ich wadze i przemawiają za ich prawdziwością (jeśli dwóch jasnowidzów przewidzi to samo, to raczej bardziej pewne, że trafnie odczytali swoje wizję, niż to, że od siebie kradli). W czasach w których tak niewielu potrafiło pisać i czytać, nikt nie był na tyle niepoważny aby dokonywać plagiatów, bo po co niby? cała “oczytana” społeczność z automatu by o tym wiedziała, gdyż była zaznajomiona ze większością dostępnych wówczas treści.Skąd też ten zarzut o tym, że tylko jeden potrafił coś napisać a reszta potrafiła od niego tylko przepisać? Mało kto sobie zdaje sprawę, że w Meksyku ponad tysiąc lat po Chrystusie także pojawił się Mag, który także w wieku 33 lat został ukrzyżowany śmiercią męczeńską i także po 3 dniach zmartwychwstał. Nikt im tych treści nie wysłał bo jeszcze wtedy nikt Ameryki nie odkrył (zresztą zaraz po tym przypłynęli Hiszpanie i wszystkich wyrżnęli niszcząc całą kulturę), takie treści wynikają z rozwoju ewolucyjnego człowieka i były obecne wszędzie, najprędzej na Wschodzi pod postacią Buddy, najpóźniej na Zachodzie.

Oskarżanie religii o szerzenie ciemnoty i zarzucanie jej promowania brutalności jest wybitnym przykładem dyletanctwa metodologicznego. Każdy kulturoznawca, historyk, antropolog rozumie, że przed tzw naszą erą przemoc i zabijanie były cnotą a nie czynem niemoralnym, wszyscy byli dumni z tego, że kogoś podbili i zniewolili bo to świadczyło o ich sile, nikt nawet przez sekundę nie pomyślałby o tym, że jest to zły czyn, wręcz przeciwnie. Nie nazywamy Faraonów, Spartan, Aleksandra wielkiego, Juliusza Cezara zbrodniarzami wojennymi choć przelali krew tysiąca ludzi, tyle samo zniewolili, tyle samo gwałtów uprawomocnili. W Biblii jest dokładnie wyjaśnione dlaczego było to dozwolone i nie było to ani grzechem ani czynem niemoralnym nawet dla Boga (tak samo jak lew zjadając antylopę żadnej niemoralności nie popełnia) w tamtych epokach astrologicznych, i aż dopiero z przyjściem Chrystusa i nadejściem nowej ery i nowej ludzkości, tamte prawa traciły na autentyczności. Całe swoje współczesne wartościowanie tych czynów jako niemoralne zawdzięcza się instynktowi etycznemu który został zaszczepiony tylko i wyłącznie przez religie chrześcijańską – a tu nagle pomysł aby ją osądzić i określać mianem “religijnej ciemnoty”? Skoro taka ciemnota to dlaczego każdy ją stosuje i się jeszcze jej domaga?

Gdyby ktoś się wysilił i spróbował zrozumieć Apokalipsę to jest tam wyraźnie napisane, w 5 Kościele – “masz imię, że żyjesz, a jesteś umarły” – i odnosi się to do naszych czasów które właśnie nadchodzą, bo wraz z nastaniem ery nauki i techniki nastanie koniec człowieka realnego a nadejdzie era żywych trupów.
Trzeba być wybitnie “zaczarowanym” lub mocno indoktrynowanym aby WIERZYĆ (bo o wiedzy nie ma mowy), że nauka dostarcza prawd a religia przesądów. Nauka dostarcza człowiekowi abstrakcji, odrealnia go od prawdziwej rzeczywistości i wdraża w tą sztuczną (Apokalipsa dokładnie opisuje jaki los czeka takich ludzi) tworząc powoli maszyny zamiast prawdziwej inteligencji. Nauka widzi tylko powierzchowność, doświadczenia religijne pozwalają człowiekowi dostrzec głębie i istotę rzeczy. Zło religii wyłania się z jej świeckiego charakteru, bo wszystko co świeckie reprezentuje sztuczność i śmierć, duchowy aspekt religii krzywdy człowiekowi nie dostarcza, problem tylko w tym, że współcześnie została głównie świecka religia, kiedyś jednak było inaczej.

Dziś przemysł rozrywkowy, głównie Hollywood jest niemalże cały w rękach bogatych Żydów, którzy to za jego pomocą programują umysły ludzi na szeroką skalę, sprzedając w filmach postawy, wzorce i wizje przyszłości dokładnie takie jakie elitom są na rękę. Współcześnie większej pralni ludzkich mózgów niż Hollywood nie ma, jest to inżynieria społeczna najwyższego rodzaju, tymczasem o “ciemnotę” oskarża się… religię (wybaczaj, kochaj, szanuj, rozliczaj swoje uczynki).
Człowiek nie wierzący w życie po śmierci powinien sobie zadać pytanie – po co mu moralność, po co traci to jedno jedyne życie na “demaskowanie” religii, po co mu lepszy świat? Przecież to jest klasyczny przykład intelektualnej niekonsekwencji. Gdybym nie wierzył w życie po śmierci, nic o tym nie wiedział (a ludzkość o tym ma dość konkretną wiedzę), to bym kradł i oszukiwał ile wlezie, zabijałbym jak to robią herosi z Hollywood bo strzelać jest łatwiej niż próbować problem zrozumieć, niby po co być uczciwym i moralnym, po co działać dla innych?
Bardziej wygląda to jak niekonsekwentne błądzenie ludzi słabej wiary niż rzeczywisty, życiowy ateizm.

MasaKalambura

“Gdybyś poznał nowy testament, ujrzałbyś że jest wrogi islamowi[kult Iesusa na słupie] i niewiasta z apokalipsy nie jest przepowiednią islamu. Znajdujesz podobieństwa, bo Mahomet twórczo przerobił biblię . Dzięki za twoje opracowanie o Iesusie w islamie, bo nie znałem szczegółów[nie badałem nigdy Koranu/hadisów, więc nie znam się na tym].”

Nowy testament nie jest nie jest wrogi Jezusowi. Koran jest przypomnieniem przesłania Jezusa – Muhammad wielokrotnie przyznawał szczególną więź między przekazami ich dwóch – oraz wypełnieniem proroctwa Mojżesza o przyjściu proroka podobnego Mojżeszowi z Księgą podobną Torze. (Tora – Koran – nazwy też zbliżone) Wszystko to doskonale się zazębia i uzupełnia. Również proroctwa dotyczące przyszłości.

Szczególne miejsce w samym Koranie zajmuje jednak opis Dnia Sądu, którego zbliżanie definitywnie zapowiada wypełnienie się również na naszych oczach wszystkich mniejszych znaków zapowiedzianych przez Muhammada (PZN). Pozostało jedynie 10 wielkich znaków, które wymieniono w tym końcowym fragmencie mojej pracy Jezus w Islamie. Te jak dotąd się nie wypełniły, a mają to zrobić jeden po drugim jak koraliki spadające z zerwanego łańcuszka.

Opis ten, plus jeszcze to, co o Sądzie mówili wielcy Prorocy przed Muhammadem, jest tematem objawienia całemu światu przepowiedzianym w Apokalipsie Tygodni Henocha. Znaczyło by to, że w naszym tygodniu, 9-tym który właśnie dobiega końca świat uzna nieuchronność Sądu nadejścia. Pozna jego opis z Koranu i z wcześniejszych źródeł i nawróci się do Boga.

Jednak jeśli motorem tego nawrócenia będzie tych wielkich 10 znaków, będzie to okres bardzo burzliwy. A my teraz doświadczamy jedynie ciszy przed burzą.
Ponapawajmy się nią i wykorzystajmy ją do jeszcze większego zbliżenia do Boga. Do jeszcze większej pracy nad duchowością. Do nawrócenia i podjęcia pierwszych kroków w kierunku Boga. Bo w przyszłości te pierwsze gesty mogą przeważyć i na Sądzie okazać się ostatnim ratunkiem przed wpadnięciem do otchłani i przed zupełnym wykasowaniem naszych świadomości dla świata Światłości.

Nawiasem mówiąc jeśli kogoś zainteresowałem “Jezusem w Islamie” istnieje możliwość abym go tu opublikował, z tym że to raczej pytanie do Admina. Całość ma 26 stron w Wordzie czcionka 12. To sporo

MasaKalambura

Szabli nawet nie dotykałem.
Mówiłem tylko, przypominałem
Ze zgodziliśmy sie tu rozmawiać
Spokrojenie, głośno wyraźnie na raz.

Chórem to w akcji zwrotki i frazy,
Bez cięć do krwi, łez oraz obrazy.
Spokojnej nocy, do postu zwracam
Myśl. Ponoć miłość skromnościa wraca

Czas Gniewu wlasnie. Zatem nim atom
Rozpuści glebę wierzchnia o atom
Einsteina bronią zwróćmy spojrzenie
By los odsunąć całkiem zniszczenia.

My naród Polski wspierajmy braci
Naszych najbliższych. W Święto odwagi.
Czas bedzie długi bo to maksimum
Słoneczne postu. Hasanat tylu

Ile chwycicie swoją postawa
najlepszych z braci do 2 rano
Az do zachodu koło dziewiątej
35 lat następny piatek

Roku on taki sie nam przydarzy.
Cofnijmy dobroć Śląc tej odwagi
Wprost w pomysł wojny szablsą kolista.
Wstrzymajmy wewnątrz na zewnątrz na wszystko.

MasaKalambura

Tak trzech mistyków tu się spotkało,
mówiąc radośnie, lecz nie udało
alchemii światła w słowa uwikłać,
w wymianę myśli. Cienie zakwitły.

Bo tu o źródła walka. Lecz cele,
które uczynić nas przyjacielem
mogą, i w świetle końca tej drogi,
celem tu jednym, jedynym, drogim

muszą się stać. I po obu stronach.
Tak tylko podróż dobrze skończona.
Tak tylko trzech tu sytych być może.
Że wszyscy trzej tam dojdą. Być może…

Więc słowa cieniem nie trzeba wikłać.
Unikać cienia, światłość odzyskać.
I znowu wewnątrz, na zewnątrz wdrożyć
i wszędzie dawać. I wszędzie mnożyć.

Stąd też różnice, wojny, dżihady
wikłajmy słowem najdalej. Sława
tym którzy szablą biją w obronie
wyłącznie. Własnej, rodziny, zdrowia.

Gdzie zatem Bóg jest mistyków wszystkich.
Wewnątrz, na zewnątrz, wszędzie czy nigdzie?
I czy w ogóle jest? To pytanie
Odpowiedz proszę. Odpowiedz na nie…

MasaKalambura

A powróciwszy do systemu zapisu niewiązanego…

Wielką zagadką jest tak wielka zgoda co do technik dochodzenia do wrażeń mistycznych i około mistycznych metodami naturalnymi i bez wspomagaczy, przy jednoczesnej całkowitej niezgodzie religijnego pochodzenia mistyków.

Ludzie doświadczający bliskości Boga są zarówno pośród wydawało by się pogan, żydów, chrześcijan, muzułmanów i buddystów.

Jest równie wielkie między mistykami podobieństwo w tym, jak są przez własnych współwyznawców traktowani. Zawsze skrajne – od uwielbienia do śmiertelnej nienawiści.

Czy zatem to, co mistycy doświadczają ma to samo Źródło?
Powinno tak być z racji podobieństw technik dochodzenia. A nie jest ze względu na różny system wierzeń mistyków wszystkich religii.

Mój system uprawdopodobniania Jednego Źródła przeżyć duchowych, właściwego, dobrego, ze strony Światła, to konieczność towarzyszenia jemu daru, który zawsze jest obecny ludziom będącym blisko Żywego Boga. A mianowicie możliwość przenikania zasłony czasu. Jeśli dany osobnik, twierdzący z całą wiarą, że doświadcza tej bliskości, otrzymuje wizje przyszłości w snach lub w trakcie jawy, które to wizje się rzeczywiście spełniają – to jest oznaka prawdziwego połączenia.

Jeśli natomiast takie wizje są, ale nie mają potem odzwierciedlenia w rzeczywistości, albo rzeczywistość odpowiada inaczej, albo wizji nie ma w ogóle- to jest dowód na nieprawdziwy i zmyślony kontakt ze Stwórcą. Jeśli wydaje ci się że jesteś już blisko, ale Bóg nie podpowiada ci twojej przyszłości często, nawet codziennie – oszukujesz się tylko. Żyjesz w świecie iluzji, którą sam sobie tworzysz.

Szukaj dalej i ćwicz dalej. I nie osiadaj na laurach. Bo nie są to liście laurowe, a zwykłe siano.

cyt.:”każda osoba która osądza zamiast rozumieć unika zebrania wszystkich swoich osądów w całość.”

opraw to sobie, Wacek, w ramkę… .. .

WacekPlacek

@realista

Mart się o siebie, bo jesteś kolejnym co ma problem z czytaniem ze zrozumieniem, z wyłapaniem kontekstu całej wypowiedzi a nie tylko fragmentu i podobnie też osądzasz wszystko co nowe lub niedokładnie poznane.

hahaha…
niczego innego się po tobie nie spodziewałem.
przyganiał kocioł garnkowi… .. .

WacekPlacek

Tak ci się tylko zdaje, w przeciwieństwie do ciebie, ja znam dokładnie zagadnienie które krytykuje. Lepiej tylko żyje ci się z przeświadczeniem, że nie wiem co to mechanizmy ewolucyjne i kąty padania światła.

MasaKalambura

To tak dla wyjaśnienia.
Trzech ostatnich zwięźle.
Tak lub nie

1. Czy doświadczasz snów i wizji pokazujących przyszłość twoją osobistą?
2. Czy opanowałeś śniące cało?

dobrze, Wacuś, już nie ściemniaj. :D
jakbyś wiedział co to kąt padania światła na powierzchnię kuli to byś takich głupot nie wygadywał i takich idiotycznych rysunków nie wstawiał, jak to robiłeś. więc zachowaj resztki honoru, i nie łżyj.
ja bym naprawdę czuł się lepiej, gdybyś ty to wiedział. nie po to tracę czas, i tłumaczę ci i argumentuję proste rzeczy, żebyś dalej opowiadał bzdury, tylko żebyś się czegoś nauczył.
bez odbioru… .. .

MasaKalambura

Jak nazwałeś siebie mistykiem, to pytanie 2 jest na tak, tak czy siak.

W jakimś sensie na 1 ustawia cię blisko siana. Niestety.
To tak jak u mnie dość często.
Dzieje się tak, jeśli chcemy (z różnym skutkiem) zmieniać przyszłość lub nie akceptujemy niektórych wyborów jaźni śniącej.
A czasem przez nieumiejętność rozróżnienia światła śnienia wprowadzanego inną drogą niż właściwa – korona głowy.

Tajemnica tej strefy to obserwacja jakości oświetlenia i głębi obrazu.

Jest nią też oraz również wejście w żywą relację z Tym, Który wizję nam przedstawia. Bo może to być przyszłość pokazana jednotorowo, lub kilkutorowo. A kiedy powtarza się wielokrotnie to samo – tak będzie z pewnością.

Jednak znowu oświetlenie, głębia obrazu to za każdym razem jest istotne, bo można w tej strefie grzebać wolną wolą. Inni też potrafią. I tez mogą celować w Koronę.

Ap 2,8-11
“Aniołowi Kościoła w Smyrnie napisz:
To mówi Pierwszy i Ostatni,
który był martwy, a ożył:
Znam twój ucisk i ubóstwo –
ale ty jesteś bogaty –
i [znam] obelgę wyrządzoną przez tych, co samych siebie zowią Żydami,
a nie są nimi, lecz synagogą szatana.
Przestań się lękać tego, co będziesz cierpiał.
Oto diabeł ma niektórych spośród was wtrącić do więzienia,
abyście próbie zostali poddani,
a znosić będziecie ucisk przez dziesięć dni.
Bądź wierny aż do śmierci,
a dam ci wieniec życia.
Kto ma uszy, niechaj posłyszy, co mówi Duch do Kościołów.
Zwycięzcy śmierć druga na pewno nie wyrządzi szkody.”

MasaKalambura

Pytanie było precyzyjne. Również wyjaśnienie korzystające aż z trzech powtórzeń o konieczności wzniesienia świadomości aż trzy poziomy wyżej niż ego. Do korony, Korony i Wieńca.

Jak u papieża.

W Koranie ostatnia sura mówi:
Władco nasz! Królu nasz!! Boże nasz!!!

Zatem wyłączenie Ego.
Z zaznaczeniem woli i intencji zamknięcia serca dla podstępnych podpowiadaczy spośród duchów posiadających wolę (dżinów) oraz ludzi.

Zastanawiające jest ego WackaPlacka, które nie potrafi podskoczyć. Nie chce odpowiedzieć…

Rzeczywiście cało w pytaniu. Ślepota moja lub nieuwaga. Mea culpa.

Ego zawiązuje wizję z konkretnym ciałem. Rzeczywiście gdy oddalasz się od ciała wielowymiarowo, widzisz przyszłość lub wersje przyszłości siebie. Ale im dalej w las rozpada się ja ludzkie. Juz przy 4 niebie wkraczasz w światy posiadające inne prawa fizyczne, idąc dalej spoglądasz na wiele i wszystkie ich wersje.

Zatem ludzkie ego pozostało dawno dawno w dole. Tam jest tylko. Ja.
Buddyści wołają Jaźń. Pustka.

Jest to pustka od człowieczeństwa. Ale absolutnie nie pustka. To Absolutna Pełnia. I jeszcze pozostaje wiele miejsca dla Wyobraźni Boga.

W Koranie Bóg oświadczył, że każdy z nas w sennej podróży co noc duchem przed Bogiem staje, i jest wtedy przez Niego zdecydowane, kto pozostaje tam na zawsze, a kto powraca, by żyć dalej w tym śnie na Ziemi.

Zatem, jeśli jesteś złączony ze swoją jaźnią i pełnią, powinieneś pamiętać choć przyszłość w jednej wersji, nim twoja Jednia się rozpadnie w wyższych niebiosach.

:DDD
twoje tłumaczenia są doprawdy przekomiczne, Wacuś. :D

cyt.:”mówiłem, że światło się nie porusza i Słońce nie powoduje klimatu na planecie w taki sposób jak się powszechnie tłumaczy, gdyby tak było to Australia by się spaliła, podobnie ze szczytami gór.”

i właśnie takie kwiatki (jak i to, co napisałeś przed) udowadniają to, że absolutnie nie znasz zagadnień, które krytykujesz.
c.b.d.u. … .. .

MasaKalambura

Apokalipsa to sama mistyka.
Nie waż się jej dotykać
bez podłączonego serca.
Do czego podłączać je? Szepczę:
“Do Prawdziwego Źródła.
Do Jedynego Kochania,”
Oby Bóg nas ochraniał
przed wiedzą niechcianą.

MasaKalambura

Niebios jest siedem.
Odbiciem ich tu na ziemi jest siedem poziomów ludzkiej świadomości.
Pierwsze trzy to w skrócie:
1. przetrwanie materialne – korzeń, królestwo lub malkutch, albo ostatni wers Fatichy.
2. Przetrwanie gatunku – sakralny, poziom seksualny, faticha z wersem o drodze prostej, bo to magnetyzm.
3. Przetrwanie ja (zamieniona u większości na ważność i królestwo ja) – ego, poziom pępka, wers: Ciebie Jednego czcimy i prosimy o pomoc.

Opowiadając o pozostawieniu i wejściu w Absolut w twoim wykonaniu, mówisz zatem o budzeniu serca dopiero.
W kolejności sur Fatichy, to właśnie Król Dnia Sądu. W mojej praktyce modlitewnej ja jednak widzę Króla Sądu po mojej lewej stronie na ramieniu powyżej serca. A wcześniej witam Miłosiernego i Litościwego po prawej na ramieniu powyżej serca.

Wszyscy uczeni są zgodni że przed Sądem Boga podąża Miłosierdzie.
Dzięki ci Boże i Chwała!

Rzeczywiście to tam, do serca najdalej sięga Stwórca pomimo naszej woli. Poniżej dopiero wola dotycząca Jego wpuszczania zaczyna działać. Tzn On i tak wie, co tam poniżej jest, ale jest to obszar, który możemy celowo zamknąć. I żyć, jakby on rzeczywiście zamknięty był. Tak robi Realista, o czym mi kiedyś pośrednio opowiadał.

Zatem nic dziwnego, że Apokalipsa, Biblia i te sprawy masz w swej wiedzy ogromne. Jezus przekazał większość swych nauk właśnie o tym poziomie świadomości. A Muhammad większość praktyk, jakie pomagają w serca budzeniu i wypełnianiu światłem. (Pokój z Nimi obydwoma)

Jeśli wybrałeś Buddę, to cztery prawdy i drogi miłości też o tym poziomie mówią.

A bezczas jest poziomem od 4 nieba wzwyż. Na czwartym masz wszystkie wersje wszystkich możliwych czasów. Już teraz nieludzko pojemny to obszar.

Masa, mógłbyś rozwinąć co ja niby robię? bo nie zrozumiałem za bardzo…
że zamykam serce przed bogiem?
i w ogóle skąd ja w tej dyskusji?… .. .

MasaKalambura

Jakoś tak się pojawiłeś, to zadałem jedno pytanie od razu wam trzem.
Deklaracja o niewierze w Boga i cotygodniowy brak modlitwy zbiorowej dla mężczyzn to wyrok na serce. Pieczęć.

Brak modlitwy codziennej, medytacji, wspominana Boga i miłości uniwersalnej to wyrok nr dwa. Śmierć serca duchowa.

Oczywiście w niczym to nie przeszkadza w zwyczajnym życiu jednostek zatopionych w oceanie wiedzy zmysłowej. Są zupełnie normalni.

Ale jednak, z martwymi i zapieczętowanymi sercami cała masa ludzi przeżywa to wcielenie.

no to trudno, brachu.
wiara to łaska, której nie otrzymałem. ;P
so be it… .. .

MasaKalambura

Najwyraźniej nie załapałeś idei 7 niebios właśnie w służbie oczyszczania jaźni z iluzji i złudzeń. Kolejne obszary są definiowane jako tak pojemne, że wszystko, co możemy we własnych iluzjach próbować przemycić w sztuczkach ego, to wszystko jest tam pochłaniane.
Na poziomie 4 nieba mieszczą się wszystkie rzeczywistości możliwe do osiągnięcia przy umiejętności zmieniania dowolnych elementów różnych linii czasu oraz tworzenia wielu/wszystkich alternatyw tychże.

A masz jeszcze obszary 5 nieba, w których powstają wszechświaty z innymi zasadami i prawami te wszechświaty konstytuującymi.

Dochodząc do 7 nieba, do Nirwany, musiałeś porzucić już wszystko, co łączy cię z człowieczeństwem teraz i tu. Wszystko prócz jednej świetlistej nici stanowiącej całe twoje ja od powstania tego wszechświata aż do jego zakończenia.

Ta nić będzie miała bardzo wielkie znaczenie w Dniu Sądu. Jeśli będzie ona w ciągu życia często odświeżana – poprzez wszelkie przejawy czci i miłości dla Boga – będzie łatwa do przebycia w ostatniej podróży do Raju. Dla tych, co tej nici nie znają, będzie to przeszkoda nie do przebycia. Spadną z niej i do Raju nie wejdą.

MasaKalambura

Ja jestem zwolennikiem dobrej tradycji.
A plugastwo jej nie dotyka.
Ono spadnie do skasowania.
Ono spadnie z tej nici.

Chciałbym spotkać Adama, Noego, Henocha,
Eliasza, Abrahama i obu jego synów,
Mojżesza i Aarona, Dawida, Salomona,
Jezusa i Jana, Muhammada i Mahdiego.

Wszyscy oni (prócz Mahdiego, którego mam szansę spotkać już za życia) są twórcami tradycji,
Dlatego tradycji nie porzucę.
Wolę odnaleźć ich drogę dla siebie
I na tym oprzeć własny rozwój.

MasaKalambura

Nie mogę pozwolić, by własne uprzedzenia i nienawiść zamknęły mi drogę do Nirwany, do Zbawienia.
Zaakceptuję każdego, kto na Raj w Absolucie zasłużył.
Bo kimże jest człowiek, by osądzać Sądy Boga?
Przyjaciel Boga jest moim przyjacielem.

nadzieja, i tyle…
pozdro… .. .

MasaKalambura

Atos tobie też – czy zaryzykujesz zbawienie i nirwanę swoimi uprzedzeniami do ludzi o których czytałeś wyłącznie. I to księgi raczej sfałszowane?

Atos a co do 10 wymiarów bingo. Dokładnie o tym piszę.
1 niebo to nieskończoność w obecnym 4 wymiarowym zasięgu człowieka. Powiedzmy że to wszechświat widziany teleskopowo ,ale cały i teraz, bez zafałszowania wynikającego z prędkości światła.
2 Niebo i dalej to kolejne dodatkowe przestrzenie albo wymiary: czasu, ich wariantów i tak dalej, aż do 7 nieba, gdzie mamy wszystko we wszystkim i we wszystkich wariantach. I nad tym jest Tron Boga.

A pomiędzy 7 niebem i Tronem znajduje się Raj do którego jest 8 bram.

cyt.:”czy zaryzykujesz zbawienie i nirwanę”

i o to chodzi. nadzieja, strach…
ja tam zaryzykuję… .. .

MasaKalambura

Wszystko pięknie, ale gdybym to ja szedł fałszywą drogą, to również nie mógłbym przebijać się przez zasłonę czasu. A robię to. Niemal codziennie. Dlatego czemuż miałbym słuchać was?

Efekt euforii nazywanej Nirwaną? Proszę bardzo. Bardzo często. Niesamowite przeżycie. Co za głębia. Nic tego nie może zastąpić. Skąd mniemanie że moja Nirwana jest gorsza od twojej?

Więc może to wy posłuchajcie mojej rady? Macie pewność, że przeklinanie prawdopodobnych mieszkańców raju nie psuje wam rangi w tamtym miejscu? Nie niweczy wysiłku dziś w ducha inwestowanego? Od kiedy to droga ciemności (przeklinanie to zarzucanie ciemnej zasłony albo przebijanie czarnymi grotami) prowadzi do światła? Ludzie światła nie przeklinaniem, a błogosławieństwem swoją walkę toczą. Nie przeklinają wrogów ale błogosławią im. Nie czarnymi, ale świetlistymi ostrzami rzeczywistość traktują. Nie z mroku, ale ze światła zasłony swoje tkają.

To była cecha wszystkich posłańców Boga. Aby tych, do których przyszli, do których zostali posłani uratować tzn aby jak największej ich liczbie udało się umrzeć z wiarą w sercu. Przeklinanie czyni z człowiekiem coś zupełnie odwrotnego.
Przeklinać można wyłącznie na polecenie Boga.

Samo doświadczanie bliskości Boga to nie jest jeszcze pełen sukces. To nie jest jeszcze zbawienie. Nie jest to to samo, co przebycie Dnia Sądu. Religia ma tą przewagę nad jej brakiem, że każe zawsze o tym pamiętać. I zaleca wysiłek wkładać do końca. I uczy zabiegać o zbliżanie aż do śmierci. I pozwala zawsze znaleźć elementy dotąd nieznane, które jeszcze bardziej ulepszają ducha. Nakazuje też być ostrożnym w ferowaniu sądów.

A pomstę zostaw Bogu. To najlepsze, co możesz uczynić…

cyt.:”Największym trollem w tej dyskusji @realista.”

a największym hipokrytą WacekPlacek…
i to do tego się odnoszę, szczególnie kiedy piszesz:
“Ale co tam, jak się zmyśla to można poprzeinaczać każdą treści, kontekst i tak jest poza zasięgiem bo pozostaje dla osób samodzielnych intelektualnie do których nie należysz.”

cyt.:”Nie pozostaje ci nic innego jak opublikować gdzieś te odkrycia.”

ja również czekam na opublikowanie twoich odkryć o spiralach mocy kręcących się w przeciwnych kierunkach*, nieporuszającym się świetle, dodatkowych kręgach u żyraf i koniecznie stwórz dramat psychologiczny “dziwy perspektywy”… .. .

http://i.imgsafe.org/8ebac0bc28.jpg

WacekPlacek

Grzegorz co do ignorancji to się zgodzę, to jest wasza charakterystyczna metodologia poznawcza.

@realista
No tobie tylko kręgi u żyraf pozostały, bo kontekstu moich wypowiedzi nie łapiesz, jakbyś łapał to byś wiedział, że to co piszę zostało już opublikowane wiele razy, właściwie istnieje nawet w Upaniszadach czytanych bez zrozumienia przez czystego mistyka Grzegorza P. Problem w tym, że spotkało się z przecudowną metodologią poznawczą naukowców zaprezentowaną tutaj przez Grzegorza P, czyli ignorancją, bo dzięki niej poznajemy, co nie?

MasaKalambura

Nikt nie powinien być sługą religii.

Jedynie Boga jesteśmy sługami. Czy to się komuś podoba, czy nie. Z każdym pobranym oddechem Jemu służysz. Z każdym czynem, słowem i myślą Jego zamysł wypełniasz. Niczym Go nie zaskakujesz. On wie wszystko, zanim to uczynisz. Jesteśmy jak kukiełki w kosmicznym teatrze, w miliardach wersji tego teatru.

Mamy wolę i możemy ją do tego włączyć i czynnie służyć Bogu, służyć światu, polepszać jego jakość i swoją w tym zasługę.
Lub udawać, że jesteśmy poza tym, szczerze nie wierzyć w Boga i Jemu nie służyć, będąc tym samym poza Jego błogosławieństwem – co samo w sobie jest przekleństwem (o tym pisał Paweł). Nie zmienia to faktu że dalej pozostajemy Boga sługami, ale tym razem będąc częścią siły jakże potrzebnej to wykuwania charakterów i silnych dusz osób wierzących. Ona także jest przez Boga kierowana.

Wszystkie podane przez ciebie przykłady przeklinania przez Boga to efekt odejścia od Prawa i od czynów miłosierdzia. Jest to uczynione na własne życzenie oderwanie się od błogosławieństwa Boga. Co samo w sobie jest przekleństwem.

Grzegorz się przejęzyczył, ale cóż tam, Wacek dowalić się nie omieszkał. :D

kontekst twoich wypowiedzi jest jasny – nie ogarniasz rzeczywistości, dlatego snujesz bajki. a jak ci udowodnić, że się mylisz, to kręcisz… że niby jakiś kontekst, ironia itp…
tak jak z tymi kręgami. pytałeś wyraźnie jak to się stało, że żyrafom wyrósł nagle kolejny kręg szyjny. wytłumaczyłem, że nie wyrósł, tylko się wydłużył, bo żyrafa ma tyle samo kręgów. wyśmiałeś to, gdyż wg ciebie nie ma takich badań, a ja ci te badania znalazłem i podałem linka. w tych badaniach było nawet oszacowane kiedy te konkretne zmiany (mutacje) nastąpiły.
a to tylko jeden z przykładów z naszych “dyskusji”.

kto więc wykazuje się ignorancją?… .. .

w uzupełnieniu do tekstu atosa:

— Wierzę — rzekł mi o. Memnar — a jeśli moja wiara jest zasadna, ten, w którego wierzę, wie o tym pod nieobecność mych oficjalnych deklaracji. Umysł sporządza sobie w historii różne modele Boga, mające każdy kolejny za jedynie właściwy, co jest błędem, bo modelowanie to kodyfikacja, a skodyfikowana tajemnica przestaje być tajemnicą. Dogmaty zdają się wiecznotrwałe jeno na początku drogi w dal cywilizacyjną. Zrazu wystawiano sobie Boga jako srogiego Ojca, potem jako Pasterza-Hodowcę, potem jako Artystę rozmiłowanego w Stwarzanym, więc ludzie mieli grać odpowiednio role grzecznej dziatwy, posłusznych owieczek, a wreszcie zachwyconej Bożej klaki. Lecz dziecinadą jest mniemać, że Bóg po to stworzył, żeby mu stworzone od rana do wieczora bakę świeciło, żeby go na wyrost miłowało za to, co Tam będzie, jeśli nie w smak to, co Tu jest, jakby był wirtuozem, a w zamian za wciąż nowe porcje modlitewnych braw przygotowywał bisy wieczne żywota po przedstawieniu doczesnym, czyli najlepszy numer zachowywał na zapadnięcie śmiertelnej kurtyny. Ta wersja teatralna Teodycei jest zamierzchłą naszą przeszłością.

S. Lem… .. .

i dalej:

Jeśli Bóg ma wszechwiedzę, to wie o mnie wszystko i to na czas nieskończenie długi, nim się wyłoniłem z niebytu. Wie też, co postanowi o moim czy twoim lęku albo oczekiwaniu, bo ma doskonałe wiadomości także co do wszystkich własnych decyzji przyszłych: w przeciwnym razie nie byłby wszechwiedny. Nie ma dlań żadnej różnicy między myślą Jaskiniowca i umysłu, jaki zbudują inżynierowie za miliard lat tam, gdzie dziś jest tylko lawa i płomień. Nie wiem, czemu miałaby mu sprawiać szczególną różnicę zewnętrzna oprawa wyznań wiary, a nawet to, czy ktoś kieruje doń uwielbienie, czy niechęć. Nie uważamy go za producenta oczekującego aprobaty ze strony produktu, ponieważ historia doprowadziła nas tam, gdzie naturalna autentyczność myśli nie różni się niczym od myśli sztucznie wznieconej, co oznacza, że nie ma żadnej różnicy pomiędzy sztucznym i naturalnym; granica ta leży już poza nami.

to tacy ludzie jak Lem zasługują na miano apostołów, a nie ci tam, wiecie… .. .

WacekPlacek

@realista
tak samo udowadniasz, że się mylę jak i Grzegorz się przejęzyczył.
Rozmowa się toczy, potem brakuje argumentów aby odpisać, więc się nagle uznaje, że się przez cały czas rozmawiało z trollem i trzeba go ignorować bo napisałem… i tutaj zaczyna się wasze klasyczne przeinaczanie wypowiedzi i pomówienia.
Jak napiszę, że heliocentryzm to tylko teoria a geocentryzm był bardziej precyzyjny jeśli chodzi o obserwacje to Grzegorz odczyta, że napisałem – Słońce krąży wokoło Ziemi – no 5+ z czytania ze zrozumieniem, matura z wyróżnieniem, cóż by innego.
To jest wasza jedyna siła – pomówienia, przeinaczanie znaczeń, dodawanie znaczeń, tym i wyłącznie tym atakujecie rozmówców tak jak analizujecie teorie. Grzegorz sobie dopisał do Biblii drugą swoją własną i tą swoją własną krytykuje, oryginalnego tekstu po prostu nie kuma, tak samo jak i ty do moich wypowiedzi dopisałeś drugie tyle swoich własnych znaczeń i tylko to krytykujesz, nawet nie potrafisz wymienić moich głównych tez, bo nie wiesz o czym pisałem, pamiętasz tylko pojedyncze wypowiedzi które poprzeinaczałeś i to ci pomogło jakoś wybrnąć.

MasaKalambura

Ale przecież potomstwo Chama nie Bóg tylko Noe przeklnął. A potem Kananejczycy to juz sami na swój los zapracowali. To przeciez był lud składający bożkom z drewna i kamienia swych synów w ofierze przebłagalnej. To stąd się wzięła próba Abrahama i Ismaela (żydzi twierdzą że Izaaka). Przekleństwo Noego mogło być skutkiem wizji, jaką miał Noe (w końcu prorok) na temat tego konkretnego syna Chama. Przecież gdybym miał trzech synów i był prorokiem, dokładnie prześledziłbym losy rodziny każdego z nich. A Noe żył około tysiąca lat. Miał kiedy to prześledzić…

Znowu odbudowywania Jerycha zabronił Jozue a nie Bóg pod groźbą przekleństwa. Były to czasy wojenne, a w czasie wojny przeklinanie wrogów to nic nadzwyczajnego. Pamiętajmy, że w tamtym czasie nie było nauki Jezusa, czy Muhammada. Duchowo to była znacznie prymitywniejsza planeta.

Ty rzeczywiście popełniasz błąd oceny przeszłości bez uwzględnienia kontekstu czasów.

Jesteś w jednym rzędzie z tymi, którzy dziś Proroka Muhammada o pedofilię oskarżają. Ciekawe, że do końca 19 wieku nikt z takim oskarżeniem nie wychodził. Małżeństwa aranżowane i w bardzo młodym wieku były wtedy powszechne.

Atos, tobie nie będę odpowiadać. Nie mam ochoty.

WacekPlacek

@MasaKalambura

Może Ty im wytłumaczysz bo tu się miesza strasznie, myśli się, że mitologia ugarycka, czyli kananejska z bóstwami takimi jak Baal (który był rzeczywiście bogiem burzy) to to samo co Bóg JHWH, choć cała Tora jest przecież opisem walk o ziemie Kanaan i walk o czystość, czyli o unikanie wpływów tychże bóstw na lud Izraela.

Jak im napiszesz, że w tamtych czasach duchowo to była bardziej prymitywna planeta i różne potępiane dziś czyny były wtedy normalnością, to Cię wyśmieją i zaliczą do trolla. Podobnie nie uwierzą, że Noe mógł żyć i tysiąc lat, co dziś da się wyjaśnić nawet w sposób naukowy bo przemiana biologiczna materii nie jest stała, tak jak czas reakcji chemicznych nie jest raz dany i stały, zmienia się dlatego Biblia lepiej datuje czas Ziemi niż nauka, bo Ziemia nie ma tych miliardów lat.

WacekPlacek

@atos sam pleciesz, nawet nie wiesz jaką tu amatorszczyzne odwalasz. Wszystko co piszesz, zostało już wyczerpane, co oznacza, że napisano o tym już wiele bardzo mądrych i obszernych książek, ty nie znając ich treści bawisz się w filozofa i myślisz, że coś tu odkryjesz, przypomina to dyskusje żuli pod sklepem na temat geopolityki i sytuacji ekonomicznej ich kraju.

MasaKalambura

“Kto za bardzo kala się przed Bogiem i ugina kolana jest albo bardzo wielkim grzesznikiem, albo nie jest godny miana syna człowieczego. Jezus powiedział: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary (Mt 9,13). Nie pokłony czy ukłony, uniżenia lecz postawa kochającego jest Bogu bliższa”

Ofiara to zabite zwierze. Miłosierdzie to akt czci lub dobry uczynek. Postawa człowieka kochającego Boga, to właśnie połon Bogu z pozycji stojącej najpierw raz w pasie a potem dwókrotnie z klęczenia aż czołem do ziemi. Ten właśnie Jezus, którego przytaczasz, kiedy modlił się w Ogrójcu właśnie pokłony do samiuśkiej ziemi Bogu oddawał. I był to wyraz najwyższego miłosierdzia i połączenia tuż przed wniebowstąpieniem.

MasaKalambura

No i odrabiam. A czy ty to robisz?

W czym dzisiejszy człowiek różni się od dawniejszych pokoleń? Dokładnie to samo tylko nie w milionach ale w miliardach.

A nauka to znajomość przeszłości i wyciąganie wniosków na przyszłość.
Czerpiąc z dwóch oceanów wiedzy.

WacekPlacek

El nie był żadnym bogiem burzy, El nie oznacza żadnego boga nawet, oznacza Absolut, ten sam o którym czytasz w Upaniszadach. Hebrajczycy nadali El imię, zapisane tetragramem JHWH, zakodowali je, zaklinali je. Każdy wiedział o istnieniu El, cały świat, czyli też i o JHWH, każdy rozumiał do kogo się zwracają Hebrajczycy ale z Absolutem nie da się robić biznesu bo oznacza on wszystko i nic, nikt więc nie odprawiał takich kultów i nikt przed Hebrajczykami nie próbował wcześniej nawiązać kontaktu z Absolutem, czerpać od niego moc bo nie wiedział jak. Na tym polega właśnie idea narodu wybranego. Co ty myślisz, że słowo grzmot w tekście jest oznaką tego, że mamy do czynienia z bogiem burzy? Zdajesz sobie sprawę z tego, że połowa treści Biblii jak i innych zapisów poza Biblią to INDIOMY i ty czytasz je dosłownie? Dodatkowo wszystkie imiona i nazwy mają jakieś drugie, ukryte znaczenie, do tego dochodzi jeszcze gematria, bo stary język hebrajski jest językiem kombinatoryjnym i w Torze jest zakodowane ukryte znaczenie. Ty czytasz archaiczny tekst dosłownie, zresztą nie wiadomo które tłumaczenie bo jest ich aż około 900 wersji i ta najbardziej popularna ma najwięcej błędów.
Baal to nie był żaden wybuchowy bożek, był powiązany z sezonem burzowym, z siłą natury która objawia się w okresie wiosennym a obumiera na jesień. Elohim nie oznacza żadnej jasności, jest to przedrostek którym określa się boskie zasady generatywne, te energie, bo jak wspomniałem politeizm narodził się dopiero później, wcześniej nie istniało coś takiego jak bóg, w sensie postaci, rozpoznawano siły natury i przypisywano im atrybuty osobowe bo podczas kultu szaman wchodzi w kontakt z daną witalnością energetyczną przyrody i komunikuje się z nią tak jakby to robił z inną osobą, nikt jednak nie wyobrażał sobie, że elohim posiada postać i formę i że Mojżesz dosłownie rozmawiał z płonącym krzakiem. Dopiero później jak ludzie tracili te zdolności pojawił się mit i politeizm.

Całą dyskusja sprowadza się tylko i wyłącznie do sprostowywania skandalicznych przeinaczeń i rozwiewania pomówień.

WacekPlacek

@Atos
Pytasz co jest przyczyną opętania? Opętanie to tylko inna nazwa choroby, nie należy sobie wyobrażać demona bo demon jak i anioł nie posiadają formy ani lokalizacji czasoprzestrzennej, to tylko inteligencje, demon jest inteligentnym wirusem ale nie w sensie biologicznym a w sensie socjologicznym i psychologicznym.
Lepiej zapytać dlaczego pycha, chciwość, rozpusta itp. są złe? Moim zdaniem nie są złe, są to tylko stany graniczne egzystencji, maksymalne napięcia, maksymalne odchylenia i nie jest zdrowo przybywać w tym stanie zbyt długo, bo jak wiadomo, prawidłowe miejsce każdego istnienia to centrum, środek a nie obrzeża. Człowiek to istota ruchoma która nieustannie poszukuje wyjścia z samego siebie, czyli transcendencji, przekroczenia i przezwyciężenia siebie. W tym poszukiwaniu próbuje przebić się przez brzegi egzystencji które są reprezentowane przez wszystkie nasze namiętności, pożądania i uniesienia, rozerwać się, dlatego kuszą go doświadczenia skrajne i graniczne, przez nie szuka wyjścia (Lucyfer to imię Człowieka/Adama z Edenu który upadł, nie wzniósł światła do Góry bo źle je ukierunkował, właściwie zrobiła to Lilith, czyli Czarny Księżyc, a inteligencja jest energią żeńską, więc Lucyfer ma problem z inteligencją, wszyscy go mamy). Przeciwieństwem tego jest idealny środek, bezruch, uspokojenie się. To się nazywa dobro i zło i to drugie pojawia się wtedy kiedy sobie uświadamiamy że jednak chcemy do środka, a utknęliśmy na granicy egzystencji. Wtedy pojawia się wielkie NIE, żal i chęć uniknięcia konsekwencji, stąd cierpienie i stąd też opętania, bo one się biorą z kłamstwa, taki człowiek zmierzał ku granicom ale wmawiał sobie że idzie do centrum. Granica pomyślała, że jest centrum i nie chce go wypuścić, dlatego się mówi że Szatan chce zastąpić Boga. W rzeczywistości to nasza inteligencja nas oszukała i ustanowiła centrum nie tam gdzie trzeba, na jakiejś granicy egzystencji i tej iluzji nie chce porzucić. Sami stwarzamy demony, czyli Karmę.

Co do apokalipsy i tej interpretacji E. Cayce to warto też dodać, że ludzkość jako całość, jako gatunek też ma 7 czakr. Związane są z tym planety, związane są z tym kasty społeczne i związane są z tym etapy ewolucji. Obecnie jesteśmy na 5 czakrze w tym sensie, że jest to element który najbardziej determinuje naszą kulturę, rzecz którą musimy się nauczyć a jest to związane z komunikacją i wyrażaniem swoich pragnień. Apokalipsa może być tu przestrogą, bo jest tam ostrzeżenie dla tych którzy niewłaściwie sprostają tym zadaniom i nie jestem pewien czy czasem nie będzie to los większości.

MasaKalambura

Opętanie, to zastąpienie wrodzonej osobowości właściciela ciała inną osobowością pochodzenia zewnetrznego, zazwyczaj za zgodą właściciela ciała, którą to zgodę nowa śwaidomość umiejętnie zaciera w pamięci, aby przejęcie było ostateczne lub trwało jak najdłużej. Oprócz opętania duchami, oddzielnymi świadomościami posiadającymi własną energię, istnieje opętanie zbiorowe, o którym mieliśmy już okazje rozmawiać. Mowa o Najeźdźcy, który by móc się nami żywić, jakims sposobem przejmuje umysły prawie całej populacji ludzkiej już od wieków, zastepując rzeczywiste boskie Ja każdego z nas, swym własnym, zaszczepionym każdemu umysłem. Kóry jest małostkowy, płytki, wewnetrznie sprzeczny i barokowy, pełen niuansów. Robi to w okresie późniejszego dzieciństwa, kiedy jako młode i niedoświadczone jednostki zaczynamy uczyć się, czym jest dobro i zło. Eksperymentując, zazwyczaj w którymś momencie przekraczamy Prawo, co wywołuje efekt strachu, niepokoju, przelamania tabu i chwilowej utraty zaufania w Boską Opiekę. Takich właśnie elementów chwyta się Najeźdźca i podsycając w nas poczucie winy i braku wiary i nadziei stopniowo, etapami przejmuje władanie ciałem, eliminując Świadomość Właściwą złączoną z Bogiem, której rozwój (polegający na budowaniu wizji rzeczywistości poziomu intuicyjnego, wykraczającego poza czas, przyjmującego milczącą wiedzę od Źródła) jest wtedy zatrzymany. Zwykle na stałe, nie licząc kilku jednostek, które przy urzyciu własnej woli zdołają wymknąć się Najeźdźcy. Ci narażeni są na stałą presję opętanych. Z czasem często również sie poddają, bo ciężki jest los osoby duchowej pośród biorobotów (korzystając z terminologii Atosa). Ale jeśli wytrwale trwają na scieżce miłości do Boga, udaje im sie uratować i zwyciężyć.

MasaKalambura

Zaskakująco ciekawie pisze o najeźdźcy Apokalipsa Jakuba
http://www.wtl.us.edu.pl/ssht/33/SSHT_33(2000)57-76.pdf

“demiurg nie może] pojąć`
[siebie samego], a posłużył `[się tylko nimi ], bo nie pochodzi` on od [nich]. Dlatego
przeklina, dlatego wynosi` się nad nich, aby nie odrzucono` go. Dlatego jest wywyższony`
ponad tymi, którzy są niżej, `na których spogląda się z góry, aby się w nich
udoskonalić. Gdy zaś wziął` w niewolę pochodzących od` Ojca, pochwycił ich` i
stworzył ich tak, żeby byli podobni` do niego. I ci właśnie pozostają z nim”

“Potem jednak, okryje się wstydem, zatrwoży się –` gdyż jego wysiłek, daleki` od
eonów, jest daremny. I` jego dziedzictwo okaże się znikome, chociaż` dumny był z
niego, że jest wielkie. Jego` dary nie są dobre.` Jego obietnice zaś są złymi radami.
Ty zaś` nie wyszedłeś dzięki jego zmiłowaniu, `przeciwnie, on stosuje` przemoc przeciw tobie. Chce` nam wymierzyć bezprawie i będzie panował przez jakiś czas,`który mu został przydzielony.”

I który definitywnie kończy się.

WacekPlacek

@Masa
No tak, tylko że problem z opętaniem jest problemem wyłącznie w tradycji religii monoteistycznych. W Afryce, Indiach, Ameryce płd. “wykorzystuje” się opętanie do osiągnięcia jakiś tam umiejętności. W Indiach jest pełno opętanych, siedzą na placach i trenują różne swoje wariactwa. Najeźdźca jest w każdym z nas, w różnym stopniu się objawia, różny robimy z tego pożytek. Tradycje monoteistyczne tkwią w jednym podstawowym będzie, mianowicie, zapomina się, że wygnanie diabła z jednej osoby nie sprawia, że on znika, bo w przyrodzie nic nie ginie, więc nigdy nie zginie i Najeźdźca.

Ciekawą postacią jest Lilith, pierwsza żona Adama. Uciekła z raju, pytanie tylko gdzie mogła uciec jeśli nie tam gdzie i później został wygnany sam Adam, czyli… do naszego Świata? Żeby się nie okazało, że ten Najeźdźca, Szatan to nasza wspólna, pierwsza, nieudana miłość :) Czy nie tym właśnie jest pierwsze poznanie dobra i zła przez młodego człowieka, czy nie zaczyna się od rozczarowania?

MasaKalambura

“…zapomina się, że wygnanie diabła z jednej osoby nie sprawia, że on znika…”

Nie zapomina się w Islamie. Tam zdefiniowano od razu, że Koran został zesłany dla ludzi i dżinów (duchów posiadających wolną wolę). Egzorcyzmy w Islamie jak najbardziej wykonuje się. Polegają one na nawróceniu dżina, na pokazaniu mu światła Koranu i na uwolnieniu go od grzechu, którym jest dla dżinów również opętywanie ludzi. Mocą światła Słowa Boga wyrzuca się i nawraca duchy. W ten sposób i dzięki temu one nie wracają. O ile oczywiście dany opętany delikwent znów tych duchów nie na zwołuje.

Znane są przecież przypadki opętywania muzułmanów przez dżiny będące muzułanami, dzięki czemu opetany z dnia na dzień potrafi recytować Koran albo mówi językami. Wymaga to wielkiego wysiłku nauczenie i ludzi i dżinów, że mamy tu żyć równolegle, z szacunkiem, ale bez ingerowania jednego świata w drugi i drugiego w pierwszy. Islam to nauka zarówno duchów jak i ludzi, egzorcyzm też.

Najeźdźca jest czymś innym. To nie jest zwykły dżin. To konglomerat duchowy, lub dżin wyższego typu. To Iblis we własnej osobie, w chrześcijaństwie zwany Lucyferem, któremu Bóg pozwolił na zwodzenie ludzi, na szeptanie do nich i podsuwanie ludziom pomysłu i chęci do grzechu. To również zostało opisane w Koranie. Obiecał Bogu, że zwiedzie wielu, i dostał na to przyzwolenie. Jest on naszym, ludzi otwartym wrogiem. A woła ludzi do Gehenny.

Nie zostało jednak napisane, że Lucjan wymyśli coś takiego. Że stworzy kompletny system wtłaczania własnego umysłu ludziom. Że będzie tu miał rzeszę biorobotów oddanych mu kompletnie, bo myślących jego a nie własnym umysłem. I że uzna i zupełnie zmieni prawie całą ludzkość w swoich niewolników. Otóż nie.

Trzeba mu jasno i wyraźnie powiedzieć nie. I za każdym razem, gdy powróci ma usłyszeć nie. Słucham tylko Boga i tylko Jemu służę. Znam Jego Prawo i wiem, czym jest antyprawo. A walka będzie trwać aż do śmierci. Wiem, bo zostałem ostrzeżony, że on nie podda się nigdy, dokąd będę żywy lub dokąd będzie tu jego czas. A czas ten dobiega końca.

MasaKalambura

Czyli odrzucasz możliwość zewnetrznego manipulowania twoja świadomością przez element duchowy i pochodzenia ludkiego?

WacekPlacek

@Masa
No i tutaj jest podstawowy błąd. To, że wygonisz coś z jednego człowieka i ono do niego nie powraca, nie oznacza, że to coś pokonałeś, bo ono sobie szuka innego żywiciela, jest naokoło nas. Pojedynczy osobnik, pojedynczy człowiek, to iluzja, czegoś takiego nie ma, nawet u zwierząt nie ma pojedynczych istot, jednostek w dosłownym tego słowa znaczeniu. Jesteśmy jednym organizmem o wielu przejawach i uzdrowienie jednego powoduje chorobę u innego, bo… w przyrodzie nic nie ginie, więc nie zginie i diabeł, jego można tylko przetrawić jak pokarm, wtedy staje się nawozem następnego pokarmu i tak na wieczność, wieczne koło Samsary.
Ten błąd rozpowszechnił jako pierwszy Pers Zaratustra, bo jako pierwszy podzielił istoty wyższe na dobre i złe. Przed nim w Indiach uznawano cała rzeczywistość za złą, nie w sensie moralnym ale jako niedoskonałą, pozorną, ułudną, więc gorszą. Wprawdzie religie monoteistyczne za Zaratustrą uznają rzeczywistość Raju, Nieba i rzeczywistość gorszą, ziemską ale też dzielą tą ziemską rzeczywistość na kolejną część, na część dobrych aniołów i złych demonów, dzielą tak bo mają iluzje Ego, iluzje pojedynczej istoty. Nie z tego wynika jednak problem, bo można uznać, że jedne istoty chcą nas wyprowadzić z tej rzeczywistości do tej lepszej, niebiańskiej, a drugie istoty chcą nas tu zatrzymać, jest to fakt, są przecież inteligencje czyste, konstruktywne i ułomne, dekonstruktywne. Problem pojawia się wtedy kiedy się łudzimy, iż można na tym świecie pokonać istoty demoniczne i je stąd wygnać. Jest to błąd, bo istnieją tylko dwa światy, Nasz i Raj, więc wygnać je można tylko do Raju, co jest absurdem, po drugie, ten świat to Ich świat, są jego twórcami, właścicielami, zarządcami, my walcząc z demonem nigdy nie wygrywamy bo sama walka jest demonem. Walka to nic innego jak ułomny sposób na wykorzystanie inteligencji, a demony to ułomne inteligencje w przeciwieństwie do anielskich, czyli czystych inteligencji.

“Kto kocha to życie, straci je” – Chrystus. Kto walczy z demonem, z chorobą, kocha to życie, walczy o to życie więc nie realizuje misji Chrystusa. Do tego świata nie można mieć stosunku pozytywnego ani negatywnego, bo to sprawia że koncentrujemy się na układaniu tego świata w jakiś sposób, współtworzymy go kiedy naszą misją jest inny świat, Raj więc musimy się na tym koncentrować, kto temu poświęca uwagę nie ma czasu na ziemskie sprawy, nie ma czasu na walkę o cokolwiek na tym świecie. Nasz największy upadek jednak jest zapomnieniem czym jest Raj, zostało tylko puste słowo ale z doświadczeń to znany tylko te ziemskie, więc jesteśmy w pełni uwikłani w ziemskie sprawy, jesteśmy pod wpływem Lilith, Czarnego Księżyca, chcemy zbudować kopie Raju tu na Ziemi, czyli być niczym Bóg i to jest właściwy przejaw Szatana w nas samych. Ci którzy szukają Raju w zaświatach, po śmierci także się łudzą, w przyrodzie nic nie ginie, nie ma śmierci, rzeczywistość po śmierci jest ciągle częścią tej naszej rzeczywistości. Raj jest tylko w nas samych, w środku i tym jest drugi świat, świat wnętrza.
Lucyfer nie jest Szatanem ani Diabłem, Lucyfer to nosiciel światła czyli Człowiek, to Kadmon, bo Adam symbolizuje Chrystusa, brat bliźniak który pozostał po drugiej stronie Eufratu, który mieszka w Raju, a drugi brat Kadmon, Lucyfer, Człowiek czyli My wszyscy błąkamy się po tym świecie, po świecie Demiurga JHWH, po świecie Szatana który jest “lewą ręką Boga”, więc próba walki z Nim to próba obcięcia tej ręki. Na tym polega upadek Lucyfera/Człowieka, chciał być jak Bóg, czyli obciąć mu lewą rękę, poprawić Boga, stworzyć coś lepszego więc poszedł do tego świata, świata lewej ręki i je owoc poznania, poznaje go aby kiedyś “być jak Bóg”.

Człowiek odczuwający lęk, przed czymkolwiek, odczuwa go dlatego, że żyje miłością do tego świata.

to się robi coraz bardziej żałosne.
pozdrawiam bajkopisarzy… .. .

MasaKalambura

“„Kto kocha to życie, straci je” – Chrystus. Kto walczy z demonem, z chorobą, kocha to życie, walczy o to życie więc nie realizuje misji Chrystusa”
Ciekawe bardzo, zwłaszcza kiedy przypomnimy sobie, ze Jezus oprócz nauczania zwykle duchy i towarzyszące im choroby wyrzucał. I nie były to wybiegi hipnotyzerskie. Kto naśladuje Jezusa, nie podważa możliwości opętania. Nie ma prawa. Nie podważa tez konieczności walki o siebie samego. Chyba ze sam jest już kontrolowany i uwierzył ze jest wolny.

Nie widzę tez tego błędu podstawowego. Jeśli wyrzucanie ducha zmieniasz w jego nawrócenie i puszczenie go na prostej drodze do zbawienia, nie ma powodu by mniemać, ze zaraz wróci. Jeśli nawrócił się szczerze. Wrócić może jakiś inny duch. Pewnie ze tak, jeśli nosiciel nie dostanie odpowiedniej lekcji. Jeśli i on się nie nawróci i nie przyciągnie Światłości Boga do swego wnętrza.

Tak się składa ze tylko ona, tylko miłość do Boga przed próbami opętania i przed samym opętaniem chroni.

A co z przestrzenią pasożytów duchowych? Ona pozostaje. Prędzej czy później zostanie wraz z Lucyferem z tej Planety usunięta. Już raczej prędzej.

Ciekawa będzie sytuacja tych wszystkich ludzi, którzy dziś żyją urzywając obcych umysłów, jak Realista, kiedy nagle zostaną uwolnieni. I zostaną sami ze sobą. Nikt nie będzie za nich myślał. Podkladal sztucznych dylematów i wewnętrznie spierał się ze sobą. Tylko cisza. I Ja, które więcej milczy niż myśli. To będzie szok.

WacekPlacek

Masa ja nie twierdzę, że błędem jest pomaganie innym ludziom pozbyć się jakiegoś problemu, musimy sobie pomagać bo jesteśmy współzależni. Błędem jest naiwne myślenie, że tym czynem zmniejszamy zło albo obecność zła, demona, problemu na świecie. Nie robimy tego, przesuwamy tylko problem w inne miejsce i Chrystus także nie leczył po to aby było o jednego chorego mniej czy też o jednego demona mniej, leczył po to aby zaprezentować co człowiek może zrobić osiągając Jego świadomość.

Każda choroba, każdy problem to Karma, czyli skutek moich wcześniejszych wyborów. Ktoś mi pomaga usunąć ten problem, ale pytanie czy zrozumiałem skąd się on bierze, jakich wyborów dokonałem że zaowocowały tym problemem? Pomaga się ludziom kiedy widać, że nie są gotowi aby sprostać problemom, daje się im kolejną szansę, bo jak ktoś pozwolił sobie na opętanie, to raczej jest zbyt słaby aby samemu to rozwiązać, potrzebuje więc pomocy. Jest to jednak tylko sztuczka odwlekająca w czasie to co i tak nieuniknione. W następnym pokoleniu ta dusza powraca i musi to i tak przepracować samodzielnie.

Lucyfer z tej planety nie zostanie usunięty, bo Lucyfer to Człowiek. Nikt nie zostanie też uwolniony od obcego wpływu, wszystko każdy musi osiągać samemu a jak nie to obraca się w wiecznym kole ewolucji łudząc się iluzją postępu i lepszego świata. Człowiek jak dojdzie niesamodzielnie do 7 czakry tylko jest tam wrzucony przez ewolucje, to nawet nie wie że jest w Niebie, jest nieświadomy tego faktu, przez co popełnia ponownie grzech pierworodny i ponownie nakręca koło ewolucji, koło Samsary. Ten świat i wszystko co przeżywamy wydarzył się już nieskończoną ilość razy, z powtórzeniem wszystkiego takim jakie jest. Tylko ktoś kto samodzielnie osiąga 7 czakrę ma możliwość każdy cykl ewolucji doświadczać jako coś oryginalnie nowego. Religie monoteistyczne oferują dojście tylko do 6 czakry (stąd 666), do 7 ludzkość wpadnie jedynie niechcący i będzie to niczym sen. Dlatego są bracia Adam i Kadmon, Chrystus i Lucyfer. Co cykl zamieniają się miejscami.

życzę ci masa, żebyś myślał choć w połowie tak samodzielnie jak ja… .. .

MasaKalambura

@Realista A ja tobie, byś myślał zupełnie samodzielnie. A dokładnie, byś samodzielnie umiał też nie myśleć. Osiągnąć zupełną, niczym nie zakłóconą ciszę wewnętrzną, wypełnioną wizją i wiedzą i gromadzącą kolejne pakiety energii duchowej rozwijającej sferę świadomości do poziomu, w którm nie da się już jej konsumować przez świadomości pasożytnicze.

@WP Moim zdaniem mylisz się, twierdząc, że ratując kolejne jednostki spod wpływu Lucjana i jego koleżków, nie zmniejszasz zła na ziemi. Oczywiście że zmniejszasz. Przede wszystkim zmniejsza się ilość cierpienia. Jednostka wolna może przestać cierpieć jeśli pójdzie drogą światła i miłości. Lucjan wpędza materialne ciało w krąg cierpienia, którym odrzywia się ta duchowa konstrukcja, jaką stworzył. Najeźdźca. Uratujesz jedną duszę to jakbyś uratował jeden kompletny świat.

Milisz się także twierdząc, że Lujana nie da się zwyciężyć. Ludziom dane jest to tylko w ich sferze istnienia. Mogą go zwyciężyć w sobie. Na planecie pozostanie on tylko do czasu, który kończy się. Ludzkość zostanie spod jego wpływu uwolniona już w krótce, ale nie ich włąsną siłą tylko z Rozkazu Boga. I jesli wierzyć Apokalipsie, na krótko wróci on jeszcze przed Sądem Ostatecznym, przed kompletnym wyzerowaniem Programu Ziemia, po którym jego panowanie w tym miejscu skończy się. Zostanie zamknięty w więzieniu dusz. W Gehennie.

@Atos, ziemskie mogą to duchowe nie mogą?

WacekPlacek

@Masa
Nie możesz mi zarzucać pomyłki tylko dlatego, że wierzysz w coś innego. Ja się trzymam faktów, logicznych a są takie, że skoro ludzie mają wolną wolę to nie mogą być ofiarą działania czegoś z zewnątrz, bo wtedy pozbawia się ich wolnej woli. Jak to jest, że jeden pokonuje “Lucjana” i staje się świętym, wcześniej cierpiąc ogromnie z powodu wyrzeczeń, a drugi nic się nie wysila, staje się tylko ofiarą nawiedzenia i trzeba mu pomóc? Jeden jest wolny od opętania bo się starał, drugi bo mu pomogli się uwolnić i obydwaj mają otrzymać tą samą nagrodę, zbawienie? To tak jakby jeden zdobył szczyt dzięki treningom i wysiłkowi a drugiego tam wnieśli na rękach ale obaj dostępują tych samych zaszczytów. To tak nie może działać.
Ci którzy czekają na łaskę, otrzymają ją ale nie będą zasiadać na tym samym tronie co ci, którzy łaskę sobie wypracowali ogromnym wysiłkiem.
Lucjan jest niezbędny, aby rozróżnić silnych od słabych i nie można zmniejszać zła i cierpienia na świecie bo to burzy równowagę. Można jedynie usypiać cierpienie na jakiś czas. “Ostatni będą pierwszymi”, będąc ostatnim w Raju jest się pierwszym aby z niego wyjść w następnym cyklu.

MasaKalambura

“skoro ludzie mają wolną wolę to nie mogą być ofiarą działania czegoś z zewnątrz, bo wtedy pozbawia się ich wolnej woli”

Oczywiście że mogą. Co to za logika? To że mam wolną wolę wzięcia kredytu na wysoki procent i biorę go, to czyni mnie współwinnym mojego stanu, bo muszę oddawać prawie całą pensję jaka zarabiam. Ale też i ofiarą, bo sprytny lichwiarz ma częściową władzę nad rynkiem, i potrafi doprowadzić do katastrofy na lokalnym rynku i wpakować mnie i kilku innych naiwniaków w pętlę długu i ostatecznie w niewolę – patrz na farnkowiczów.

Dokładnie taka sama sytuacja jest w kontaktach z maszyną Lucjana. Kilkukrotnie napisałem, że do jej (albo innego ducha, juz niekolektywnego) wkroczenia w naszą świadomość potrzebna jest nasza zgoda. Tutaj jest nasza wina, wina naszej jeszcze wolnej woli. Jednak, gdy już do tego dojdzie, jesteśmy jego ofiarą, bo zwodził nas kłamstwami i zwodniczymi obietnicami, aby wejśc w nas, a po wejściu prócz dalszych kłamstw będących pełną manipulacją mysleniem, daje tylko cierpienie, strach i nieszczęścia w ciągłych wybuchach pychy, nienawiści, pożądania i głodów wszelakich. Zupełny brak spokoju i bezruchu myśli. A miłość najwyżej cielesną (nie licząc rodzicielskiej, którą tez zaatakował). Co gorsza pogłębia swą penetrację, stopniowo zajmując wszystkie kolejne dostępne mu najniższe warstwy swiadomości.

Poprzez wyssanie energii świadomości, usuwa fakt zawarcia z nim umowy z pamięci. Pamięć lub niepamięć naszych poziomów wyższych zależy przecież od poziomu energii w nas bomblującej. Wznosimy się świadomością nie wyżej, niż poziom energii wewnętrznej, który jest w nas. A ta zbiera się w wewnętrznej ciszy i nieskazitelnym działaniu. Lucylla zagłuszając wewnętrzne Ja (stale obecne w każdym, nawet najbardziej opętanym) ciągłym dialogiem wewnętrznym i głupotami, jakimi najeźdźca zwykł się zajmować, uniemożliwia samowylecznie, bo nie zbiera się żadna nadwyżka energetyczna.

Pozbawienie kogoś wolnej woli wyleczenia i pozbycia się Najeźdźcy jest największą winą i sztuczką Lucka. Ofiara nie chce być wyzwolona z niewoli myśli. I walczy z każdym próbójącym mu w tym pomóc. To tragedia. Bo nie walczy Ja tego człowieka, tylko sam Lucjan. Ja najwyżej troszkę się zagotuje, bo czując, że o Nim mowa budzi się z letargu nieśmiałe. Nie ma jednak zwykle wystarczającej siły i jest na nowo tłumione.

Sytuacja ta będzie całe szczęście przerwana. Eksperyment Lucjanny skończy się. A Pojazd Najeźdźcy rozpadnie się.

WacekPlacek

@Masa
Ofiarą jest tylko ten kto chce być ofiarą. Jeśli idziesz ulicą i spada na ciebie kamień bo pracownik budowlany niechcący go przesunął, a dalej pod wpływem tego urazu masz paraliż i jeździsz do końca na wózku to nadal jesteś wolny i nigdy nie jesteś ofiarą, chyba że sam się ofiarą uczynisz. Wszystko co nas spotyka to Karma, to spłata długu który zaciągnęliśmy wcześniej, to wyrównanie. Ukradnij 10 razy po 1zł, np nie oddając kasjerce przy jej pomyłce w sklepie, a Karma przyśle ci kogoś kto ci ukradnie 10 zł za jednym razem. Wszystko co nam się przydarza to sprawiedliwość za czyny wcześniejsze, również z wcześniejszych wcieleń. Niezależnie od tragedii człowiek ma zawsze wolność aby zachować godność, zachować twarz, zachować własne zasady a wtedy nigdy nie jest ofiarą, taki człowiek zawsze podejmuje wyzwanie, zawsze stawia czoło przeciwności i zawsze chce ją pokonać na tyle ile może. W ten sposób człowiek jest wynagradzany Dharmą (pozytywną Karmą) za wysiłek jaki włożył, ten wysiłek owocuje tym, że następnym razem zamiast stracić 10zł to je znajdujemy niczyje na chodniku.

Gdzie jest miejsce na sprawiedliwość w Twoim rozumieniu? Chcesz ukarać winnych i to rozumiesz jako sprawiedliwość, co jednak z nagrodą za wysiłek? Jak ją przydzielisz? Tym którzy są ofiarą dasz więcej w imię wyrównania cierpień, niż tym którzy byli na tyle silni aby nigdy nie stać się ofiarą i z cierpienia zrobić cnotę, przemienić je na sukces? Słabych wynagrodzisz za wytrwałość w cierpieniu, a silnych za przezwyciężenie cierpienia czym wynagrodzisz? Tym samym?
Chrystus na pustyni opiera się pokusie, jest więc silny, nie szuka pomocy nikogo, aby ulec opętaniu trzeba wpierw drzwi do swego wnętrza otworzyć i tym jest słabość.

Znam wiele słabych osób, w mojej rodzinie, widzę jak nieświadomie ściągają na siebie różne tragedie, nie są jednak w pełni niewinni, mają grzech pychy i ignorancji, nie chcą słuchać rad, a rzeczywistość mówi, woła na miliony różnych sposobów, nie chcą jednak słuchać – to jest wolna wola i żadna ręka ich z cierpienia nie wyciągnie, Natura jest sprawiedliwa, Natura chce jednej rzeczy tylko – Wstań z godnością, albo zgiń na wieki!

ło matko, i jeszcze karma… te opary zaczynają już gryźć… .. .

WacekPlacek

@realista

Naturalną cechą człowieka jest zamysł nad konsekwencjami swoich czynów. To żaden wstyd myśleć o ostatecznych konsekwencjach swoich życiowych decyzji. Pojęcie Karmy, Sądu ostatecznego, Raju temu właśnie służy.

no ale że ktoś komuś rąbnie dychę, bo ten 10 razy zaiwanił po zecie, to bym się takiej precyzji nie spodziewał… .. .

WacekPlacek

to jest tylko przykład, skrót myślowy oddający poziom subtelności. Jesteśmy rozliczani z wszystkiego, niesprawiedliwość jest rzeczą ludzką, Natura i los jest zawsze sprawiedliwy. Zresztą, w tym nie chodzi i tak o spłatę długu, w tym chodzi o próbę, każda choroba może być zapłatą za zaniedbania zdrowotne ale musi też i być testem, szansą dla nas, bo musimy być sprawdzeni ile jesteśmy w stanie z siebie wykrzesać podczas kryzysów. Bez wysiłku to nawet Słońce nie świeci.

wyobraźnia ludzka jest chyba jednocześnie największym motorem i przekleństwem człowieka… .. .

MasaKalambura

Zasady sądzenia graczy są jasne i proste.

– Nikt nie rodzi się jako niewolnik Lucjana, historia o grzechu pierworodnym to bzdura – Wszyscy rodzimy się jako niewolnicy Boga i mamy w tej niewoli wyznaczone pole wolności woli działania, słowa i myśli- na podstawie tych trzech w połączeniu z intencją określa się rachunek, który jest miernikiem sprawiedliwości Boga dokonującego oceny przy przydzielaniu nagrody. Mnożnik Intencji łączy się z Miłosierdziem Boga, bo nikt nie zostanie uratowany wyłącznie na podstawie czynów –

1. W Dniu Sądu (oraz w czasie przyjścia Mesjasza jeśli wierzyć Apokalipsie) umysły okupujące inne umysły stracą nad nimi władzę. Lucjan is dead a właściwie uwięziony. Uwalnia się Środowisko Ziemi od niego i jego ofiar, którzy stanowią chorobę tej planety.
2. Lucjana ofiary, które umarły w tym stanie są zaliczane do przegranych. Oczywiście robi się im rachunek czynów. Dostają wedle tego co robili i co zarabiali.
3. Ofiary Lucjanny którym udało się wydobyć z niewoli albo, będąc w niewoli walczyły na drodze Boga uważa się za wygranych i otrzymają nagrode za swój wysiłek.
Moment ucieczki z niewoli Lucjana do Niewoli Boga rozpoczyna nowy rachunek, przeszłe grzechy są skasowane i wymazane – o ile do nich nie wracamy po czasie
4. Jednostki wybitne, które nigdy Lucjanowi się nie poddały należą do oddzielnej kategorii. Jako jednostki wibitne otrzymują niezwykłe nagrody.
5. Uczynki oceniane dają ciężarek zasługi lub wystepku na wadze sprawiedliwości i są przydzilane w następujący sposób
a. jeśli miałeś intencję uczynić coś dobrego i uczyniłeś to, dostajesz ciężarek zasług powiększony w zależności od rodzaju intencji od 7 do 700 i więcej
b. jeśli miałeś intencję uczynić coś dobrego, ale tego nie zrobiłeś, dostajesz pojedynczy ciężarek zasług za intencję.
c. jeśli intencją twoją było komuś zaszkodzić, ale z tego zrezygnowałeś, otrzymujesz jeden ciężarek zasług.
d. jeśli intencją było zaszkodzić i zaszkodziłeś komuś, należy ci się cieżarek grzechu
e. jeśli z twojego powodu ktoś uczynił jakiś dobry uczynek, tobie też należy się za to zasługa, bez uszczerbku dla nagrody tamtego.
f. jeśli z twojego powodu ktoś uczynił coś złego, może to zostać doliczone do twojego rachunku – będzie to podlegało dokładnej analizie.
g. jeśli masz jakieś zaległości wobec innych osób, jakis dług, cokolwiek, to może zostać on odebrany z szalki twych zasług. Lub, jeśli ich nie masz, dołożonych będzie tobie coś z ich grzechów na twoją szalkę. I podobnie, jeśli masz tu jakiś dłużników, będziesz mógł swoją należność odebrać z ich szalki zasług. Lub pozbyć się własnych grzechów, jeśli na szalce zasług tamtego nic już nie pozostało.
6. Nikt, kto zostanie poddany ocenie, nie uniknie odwiedzin w Gehennie. Ale jeśli miałeś w swym sercu wiary choć na pyłek kwiatka, pewnego dnia wyjdziesz stamtąd. Zadna zasługa nie zostanie pozostawiona bez nagrody.
7. Dla najlepszych spośród ludzi (zarówno z kategorii 3 jak i 4) czeka nagroda bez rachunku. Ci wejdą do Raju bez odwiedzin Gehenny. To jest cel najwyższy, prócz nagrody z najwyższej półki, o które warto prosić.

Zarówno kara jak i nagroda jest stopniowana. W tym wyraża się sprawiedliwość, i w tym wyraża sie sens zmagania na Drodze Boga. Po takiej ocenie możliwe jest dopiero przejście do nastepnęj planszy. Kolejne inkarnowanie na Ziemi w innym miejscu i czasie (o ile możliwe) traktowane jest jak przegrana.

MasaKalambura

A jak odnajdziesz sprawiedliwość bez Sądu?

Dzieciom co najwyżej ocena. Sąd tylko dla Boga.
Powiem ci jeszcze, że mi na Sądzie też nie zależy. Mam nadzieje go uniknąć. I wysiłki w to wkładam by tak się stało. Ty zapewne również, świadczy o tym twoje pytanie. Jednak wiara, że nadejdzie, to jedna z podstaw Islamu. Jest to wydarzenie nieuniknione. Będą sie domagać go Ci, ktorych rachunek tego wymaga…

WacekPlacek

@Masa
A znasz powiedzenie, że Piekło jest wyścielone dobrymi intencjami? Wiesz ile krzywdy ludzie sobie wyrządzają w dobrych intencjach, ile matek okalecza własne dzieci z nadmiaru miłości a niedostatku rozumu?

Powtarzasz za kapłanami, a zadałeś sobie pytanie jakie są twoje własne myśli w tej sprawie, twój własny “głos Boga” przemawiający przez ciebie?

Powiadasz, że rodzimy się jako niewolnicy Boga, a ja pytam, jaka istota rodzi niewolnika? Jeśli Bóg kreuje człowieka tylko po to aby mu oddawał cześć i służbę to gdzie miejsce na miłość i czym jest ta potrzeba posiadania poddanego jak nie potrzebą Superego do utwierdzania się we własnej Super-dumie? Ten Bóg jest skończony, jest na podobieństwo człowieka a nie odwrotnie, siedzi na tronie i spogląda na poddanych których sobie wyłonił z Sądu ostatecznego, a oni tacy szczęśliwi na kolanach, bo tak im kazano być szczęśliwymi. To jest wymysł kapłanów, zastanów się czy to jest też Twój własny wymysł i sens, bo jeśli twoim sensem życia jest służyć, to będziesz służył i to będzie twym przeznaczeniem.

Mój Bóg jest nieskończony, rodzi dziecko a nie niewolnika, daje mu świat i wolność aby poznało dobro i zło, aby poznało koszmar cierpienia i niewyobrażalne szczęście i aby wyrosło na godnego następce. Na cóż cnoty i cała świętość jeśli nie tylko po to aby stanąć przed obliczem Ojca i powiedzieć – popatrz, jestem już prawie taki jak Ty – a On miłosierny wtedy na to – super, oto moja duma i moja chwała, teraz idź, stwórz własne światy, własnego człowieka i zrób to jeszcze lepiej niż ja zrobiłem! – i tak w nieskończoność, pokolenie za pokoleniem bo doskonalenie się Boga nie ma końca.

7 grzechów głównych i prawa moralne to wymysł człowieka, to sprawiedliwość ludzka, to dzieło kapłanów którzy usłyszeli taki nakaz i taki sens, niekoniecznie musi być nieprawdziwy, ale jest dziełem człowieka. W tym wszystkim służy się głownie kapłanom, bo Bóg przemawia tylko za ich pośrednictwem, czyli na innych nawet nie patrzy, innych tylko sądzi. Tymczasem jeśli człowiek zostałby tylko sam na świecie, a wszystkie księgi i mądre słowa zaginęły, to na cóż jest mu te 7 cnót potrzebnych? Po co jemu i po co Bogu wtedy pokora, umiar, czystość itd? Gdy człowiek jest sam, to zostaje tylko Karma, czyli skutek tego co robi, a Karma nie rozlicza wedle moralności, bo moralność jest dziełem człowieka, to tylko zbieżność wynikająca z doświadczeń człowieka, zazwyczaj to co moralne było dobre w skutkach, ale to tylko zazwyczaj. Karma sama w sobie sprawdza siłę i tylko to się liczy jeśli się zostaje samemu, bez kultury, tradycji, przekazów innych ludzi, liczy się tylko ile i co z siebie damy.
Jeśli spotykam wroga na ulicy i zostaje zaatakowany, to wyrazem słabości jest okazanie gniewu, atak w odwecie, agresja, wróg mnie już pokonał, bo wyzwolił we mnie coś co mi nie służy, negatywne emocje, siłą wtedy jest “nadstawienie drugiego policzka”, zachowanie spokoju i godnej postawy. Jeżeli natomiast towarzyszy mi ktoś słabszy i wróg atakuje nas oboje to nadstawienie drugiego policzka będzie okazaniem słabości, bo to łatwiejsze niż stanąć w obronie drugiej, słabszej osoby, poświęcić swoje zdrowie dla niej, odwaga jest tu więc siłą a pokora słabością. W świecie Sam na Sam z Bogiem lub Diabłem nie liczy się moralność i święte pisma, liczy się tylko Siła i tylko tego chce od nas prawdziwy Rodzic.

MasaKalambura

Niewola Boga to zwyczajnie całe otoczenie, środowisko, planeta w siedmiowarstwowym kosmosie i warunki w jakich nasze matki nas rodzą. Nie unikniesz ich. I nie uciekniesz z nich inaczej jak przez Sąd.

MasaKalambura

tak, jakby wymierzenie sprawiedliwości było czymś złym. A zakończenie świata ludzkiej głupoty przestępstwem. Mimo, ze niechciałbym być sadzony, nie widzę w wizji sądu niczego niestosownego.

WacekPlacek

Niewola to złe słowo, sprzeczne z pojęciem wolności, przez to ludzie skupiają się na posłuszeństwu wobec Boga, wobec idei wytworzonej przez umysł człowieka a zapominają o posłuszeństwu wobec otoczenia, środowiska, planety czyli wobec praw i zasad tego świata. Czują się słabi, niezdolni niczego pojąć i zgłębić, stworzeni jedynie do wypełniania nakazów.
Kochający rodzic nie chce posłuszeństwa dla siebie, pragnie tylko zdrowego domu, mówi więc – dziecko, to ci wolno a tego ci nie wolno bo jesteś w moim domu i jeszcze wielu rzeczy nie wiesz, obecnie ja tu jestem panem – to naturalne ale również naturalne jest to, że jak dziecko podrośnie to sobie zbuduje własny dom, i stanie się jego Panem, ustala wtedy swoje zasady, dlatego Chrystus chodził po wodzie itp, bo mógł ustalać własne zasady i prawa.
Dzięki takiemu ujęciu sprawy rozumiemy, że zło jest konieczne abyśmy dojrzeli do doskonałości a do niej potrzebna jest siła, nie fizyczna ale ta wewnętrzna, siła woli do samoopanowania. Młody bóg bez samokontroli byłby przecież niczym innym jak Super-wariatem.

MasaKalambura

Stąd właśnie historie o Super Waryja Tach Grecji-Rzymu (GogMagog seria 2.). Sumerow. Hinduizmu i Szamanów. Nic nowego pod Słońcem. A w Księgach Potomstwa Abrahama masz Nefilim i Noego przechodzącego z ładu do ładu.

Istotą niewoli nie jest sprzeczność z wolą. Tylko z zasięgiem wolącego. Niewola Boga nie jest punktem z Góry jak to widzą początkujący fizycy. Tylko punktem z dołu. Od strony Jądra Punktu idąc po wypukłości wklęsłej. Bo z dołu punkt to kula od strony spodniej wierzchu. Jakby po skorupce jaja od strony pisklaka. 1 drugie trzecie do 7 go Nieba tez oglądamy jak coraz to większe pisklaki. Niektórzy jak gady. Ludzie tez z Jaja wychodzą. Raj to spojrzenie i wejście na wierzch, ostateczne wyklucie się powyżej ostatniej z Siedmiu Warstw i wygrzewanie się w Świetle tamtego Słońca Gwiazd Braci i Sióstr. Obok Ukochanego. Ludzie natomiast wejdą tam ośmioma Bramami.

Kara to przeskok z tych 14 poziomów (siedem niebios i siedem warstw człowieczych) na raz do kolejnych więzień. Z możliwością oczyszczania, odkupywania. Konsekwencji materialnej karmy. Masy końcowej wag Sądu. Wypadkowej Wektora Ciągu od jądra do głowy (Doskonałość, Piękno; Harmonia) i wektora przeciwnego (Niebyt. Cisza. Odpoczynek). Dla wychodzących.

Wektora w dół – poczucie winy.
Wektora w górę – brak nadziei.
Dla Zatapiających się.

“Porzućcie wszelką nadzieję, którzy tam wchodzicie” to kolejne kłamstwo. Tak chcą skruchę i wiarę ostatecznie tam zagłuszyć.

Będą ludzie i dżiny z Gehenny wychodzić by wejść do Raju. Ale nie wszyscy wyjdą. Wielu pozostanie. Jak mniemam to prócz prawdziwie zasłużonych, opuszczone awatary tych, którzy wybrali reinkarnację (jeśli taki wybór dostali, rzeczywistości wirtualne nierzeczywiste to obszar 4 warstwy. Mamy jeszcze 3 kolejne zupełnie nie opisane. No prawie.). Nie ma próżni w przyrodzie. W pierwszym niebie w kosmosie tez jakiś eter zawsze pływa. Choćby oddziaływań grawitacji.

Nic co było żywe w rozumieniu ludzkim nie chce być w Gehennie. Gdyby wiedziało jak źle tam jest.
Wszystko co jest żywe w wyobraźni człeka chce na zawsze zostać w Raju. Gdyby choć widziało Jego Prawdę.

Chodzi konkretnie o przepowiendnie związane z końcem Kalendarza Majów. Ludzie są rozczarowani że w roku 2012 nic się nie stało. Chciałbym przypomniec że Laura Knight-Jadczyk dostałą informacje w roku 2009 że kalendarz nie kończy się w 2012. Różnica może być nawet 10 lat. Jest to niewiele w cyklu który trwa trzysta tysięcy lat. Koniec kalendarza ma zachodzić cyklicznie co trzysta tysięcy lat i w tym momencie jest odsianie ziarna od plew o kórym mówił Jezus, wysłannik zaawansowanej cywilizacji pozaziemskiej. Wyślę że jest duża szansa że do czterech lat te rzeczy nastąpią. Apokalipsa to jest wyjawienie wszystkich tajemnic, czyli prawda o historii ludzkości, jej możliwości, duchowości i ukrywanych technologiach, które natychmiast zlikwidują biede na całym świecie i wszystkie choroby. Potem nastąpi armagedon, czyli zamieszanie z powodu zmian w przyrodzie i przejście do wyższej gęstości połowy ludzi, czyli zmiana praw fizyki. Te zjawiska prawdopodobnie beda narastać jedynie przez kilka dni i zmiana nastąpi w cigu kilku sekund, więc trudno bedzie przewidzieć co się dzieje.

WacekPlacek

@Masa
Istotą niewoli jest to, że człowiek nie potrafi powiązać tego pojęcia z niczym pozytywnym więc sobie wyobraża rekompensatę, czyli Raj jako ostateczny cel wędrówki. Jest to złe pojęcie bo każe człowiekowi ocenić rzeczywistość i oddal go od Boga, bo zrozumiałe jest to, że muszą być ograniczenia, aby swobodnie chodzić muszą być jakieś prawa dotyczące ruchu, to nie jest niewola. Nie jest niewolą także poddanie się Woli bożej, bo ona i tak nie może inaczej zadziałać jak tylko przez nasze wnętrze, więc będziemy nośnikiem dla ręki Boga, przecież to pozytywne doświadczenie. Raj nie może być ostatecznym celem i sensem człowieka bo cierpienie i upadek nie mają wtedy sensu. Przecież można zablokować węża, zablokować możliwość zerkania na drzewo poznania i być w Raju na wieczność. Nie potrzebujemy do tego szkoły życia.
Raj jest tylko etapem, miejscem awansu do nowej ligi, ligi w której jesteśmy połączeni z Bogiem, kiedy z nim obcujemy bezpośrednio, i tam są kolejne życia, wyzwania i zadania.
Tymczasem Raj jako miejsce wytchnienia za udręki życia i rekompensata za to, że mamy ograniczenia i tą wieczną niewolę boską, nie ma sensu. Człowiek stworzony na podobieństwo Boga musi pragnąć tego czego pragnie i Bóg, tylko wtedy jest Mu podobny. Raj więc nie jest miejscem na Ziemi, na Ziemi istnieje tylko Złota Era czy okres w którym demony idą spać a człowiek się niby budzi i żyje w uldze i wytchnieniu, na jakiś czas i na jakiś etap, potem wszystko się powtarza od nowa. To nie jest ostateczny cel, Bóg nie szuka ostateczności, jest nieskończony i tego musi również pragnąć człowiek.
Bóg (a właściwie to Elohim czyli bogowie) zakazując zjadać z drzewa poznania wyzwolił automatycznie w człowieku pierwszą próbę, pierwszy test – będziesz uśpionym, posłusznym niewolnikiem, marionetką Elohim czy się postawisz, spróbujesz być niczym Ja Jestem? W ten sposób człowiek wybrał w wolny sposób świat prób, świat poznawania i wybrał szkołę zamiast żłobka, nie jesteśmy za ten wybór karani, mamy to czego chcieliśmy i jeżeli zechcemy być “niczym Bóg” to także otrzymamy możliwość próby i sprawdzenia czy jesteśmy tego godni.

MasaKalambura

“Raj nie może być ostatecznym celem i sensem człowieka bo cierpienie i upadek nie mają wtedy sensu”

Jako fan Karmy, a więc teoretyk Buddy ucieszysz się na wieść, że wedle niego zarówno cierpienie jak i upadek sensu nie mają. A pozostawanie w nich to kiepski pomysł, bo może się ciągnąć na wieki. Zaufanie czynom, aby nas wyzwoliły (ciąg karmiczny, prawo bez miosierdzia) też nie jest najlepszym rozwiązaniem z tego samego powodu. Dlatego najlepiej przełamac sie od razu i vabank. Pójśc śmiało do oświecenia – u Buddy. Do Nawrócenia u Jezusa, Mojzesza czy Muhammada. Bo wiara w wyzwolenie i szczera intencja pójścia tam to połowa sukcesu. Druga połowa to wytrwałość na Drodze. A Raj jakkolwiek rozumiany, (wszak w definicji nie unieśliśmy się dalej niż 4 niebo, nie mamy pojącia czym on jest, bo nie ma odpowiednich wyrazów w słowniku, jedynie zaczynamy pojmować, jak jest rozległy) jest wtedy celem ostatecznym. I niech składnia naszego języka znów nie stanie nam na przeszkodzie.

a najśmieszniejsze, że wszyscy umrzemy i to będzie po prostu koniec… .. .

skąd pomysł, że jest tak, jak się spodziewasz, a nie tak samo dla wszystkich?… .. .

WacekPlacek

Cierpienie i upadek sensu nie mają a jednak są doświadczane, więc moje doświadczenia także sensu nie mają, również te religijne – to miał na myśli Budda i dlatego buddyzm nie jest uznawany za religię, bo tam wszystko jest bez sensu.

Sens jest pojęciem wynikłym z rozumu, z umysłu poznającego i jeśli mamy udzielić sobie odpowiedzi ku satysfakcji rozumu, to musimy nadawać sens doświadczeniom. Także wedle rozumu upadek i wyjście z raju musi mieć sens, inaczej Bóg nie może być miłosierny i wszechmocny, bo żaden rodzić nie patrzy na męczarnie własnych dzieci które są bez sensu i niczemu nie służą.
To jest oczywiste że nie wyjaśniamy tutaj prawd ostatecznych, mit religijny o upadku w raju i sądzie ostatecznym konfrontuje tylko nasz rozum, nasze myślenie i tylko w tym obszarze tutaj odkrywamy prawdy, poza rozumem, w czystym bezpośrednim doświadczeniu może być wszystko inaczej i nikt z nas może nie mieć żadnej racji.

z doświadczenia? nie żartuj…

a a propos cytatu – co to za dziwaczne teksty? takie jakby dosyć, powiedziałbym, na siłę… ani nikt nie jest doskonały (to abstrakcyjne słowo z definicji jest niedoścignione) ani jeden człek nie jest drugim (ponownie wręcz z definicji), choć ich świadomość może się składać z jednego budulca…

moim zdaniem to wy wszyscy komplikujecie… .. .

WacekPlacek

@Atos
Ja bym powiedział, że człowiek się ogłupia religią i jedyną możliwością naprawy jest poszukanie sensu w tym co sam głosi.

Jeśli ktoś mówi – Bóg kocha wszystkich i może wszystko, a potem dodaje, że cierpimy z powodu Diabła – to naturalnie pojawia się pytanie – to dlaczego nie użyje swojej wszechmocy i tego Diabła nam nie zabierze skoro kocha? – to pytanie zrodziło ateizm. Jeśli udziela się sensownej odpowiedzi to nikt się niczym nie ogłupia, i wierzący i ateista rozumieją co oznacza miłość Boska i czym jest tzw zło. Wtedy nie ma podziału na wierzącego i niewierzącego, osądzania ludzi i straszenia piekłem, każdy posiada zrozumienie i wobec sensu każdy zajmuje taki sam stosunek. Jak ktoś rozumie opis, historię, przekaz to także rozumie, że opis, historia, nie jest tożsama temu co opisuje i historia o Bogu, Pismo o Bogu nie jest tym samym co Bóg. Wtedy już nie ma się co kłócić.

To, że człowiekowi powiesz – to głupota a tamto jest słuszne – to tylko połowiczny sukces. Problem musi zostać wyjaśniony do samego końca, nie może pozostać w stadium głupoty, bo na tym świecie nie ma głupot, jest tylko niepełne poznanie.

a ja tylko piszę, że komplikujecie…
a to o horyzontach czy to do mnie było? bo wiesz, takie mam zdanie po dekadach przemyśleń. zawsze byłem uważany za tzw. filozofa, bo we wszystko wnikałem. takie mam wnioski. jeśli to oznacza wąskie horyzonty to poproszę o jasny punkt zaczepienia te horyzonty poszerzający, a sprawdzimy jak się ma jedno do drugiego…
a co było wyśmiewane, a teraz się potwierdza?… .. .

MasaKalambura

@WP jedyny sens istnienia upadku i wynikającego z niego cierpienia to uświadomienie ludziom i dżinom, że konsekwencje naszych czynów sprzecznych z Wolą Boga istnieją. I dotyczą wszystkich. Nawet największych spośród stworzenia. Są nieuchronne jak smierć w naszym łez padole. Samo cierpienie w upadku będzie trwać przez cały czas w upadku, dokąd nie podejmiesz się Drogi Spowrotem. Ale samo w sobie nie ma sensu. Jest jedynie konsekwencją.
Jedyne co ma sens, to przerwanie cierpienia, wyjście i powstanie. I Powrót do Miejsca, gdzie cierpienie nie istnieje.

A do tego prowadzi tylko jedna Droga. Zwrócenie się do Stwórcy i Poddanie Jemu.

światy równoległe nie mają jak na razie żadnego potwierdzenia. ot, hipoteza, jedna z wielu.
jak na moje zmyślacie i powielacie to wszystko nadając temu na wyrost otoczkę duchowości. wszyscy trzej…
równie dobrze moglibyście rozmawiać o Mordorze i Nazgulach… .. .

całe szczęście nie jestem fizykiem :P… .. .

MasaKalambura

Ależ wiadoma. poddanie się to decyzja. Nauka to konsekwencja. Aktywna bo aktywowana wolą. Przez praktykę w oddechu jaki w nim intecją decydujesz się trwać. Poruszając własną masą i decydując o składzie chemii emocji, kierunku percepcji i zwrocie pędu plus zasięgu wektora po trajektorii z uwzględnieniem prędkości płynu w którym jestem zanurzony.

Projektuję tor. Oparcie i pas lądowania. Zagłębiając się w dali wielkości. Nauka 7 warstw zamiast oprotestowanych przez @WP Sześciu to niezwykle ciekawy proces. Taki Sąd ma sens.

MasaKalambura

Skończy się radykalnie, gdy portale magiczne zostanà wykręcone w tych Cernach. Prędzej czy później się na nie natkniemy.

A my w międzyczasie już wiemy, ze sami stanowimy dla siebie taki portal. Ciało Świątynią Jedynego.
I w snach, korzystając z siedmiu wirtualnych bram śnienia uzyskujemy wreszcie dostęp do śnienia poza rzeczywistym cialem obdarzonym własną masą i energią w procesie. A rozwój to coraz silniejszy wpływ projekcji sennej na Jawowców. Lub w wersji Świętych wkraczanie do wyższych niebios. Każda dusza w Śnie ostatecznie stanąć musi przed Obliczem nim powróci do ciała. Zatem Sąd ogranicza przestrzeń snu także.

Aczkolwiek we śnie pióro uczynków jest uniesione. Koszmary senne nawet największych win to technika utrzymywania w niewoli Lusilly. Technika wyjścia obejmuje zwalczenie strachu. Wina i brak wiary są źródłem strachu pierwotnego. Wymaga treningu pozbycie się go.

Również umiejscowienie w 3×7 21 warstwowym kosmosie ciele i podświadomości procesu śnienia musi mieć jakieś podstawy fizyczne. W śnie bliżej nam do umarłych niż zmartwychwstałych. Z serca to raczej minus 7. Dlatego krok poza ciało to aż 2 bramy właściwe. Oktawa z serca snu do ciała. I z ciała do serca intuicji. Nią fruwa się jak w Raju.

Ale właściwa ucieczka to coś kolejnego. I z całym bagażem trzeba to pamiętać. Świadomość istnieje pamięcią. Nie tylko snuciem opowieści.

WacekPlacek

@Masa
Nie potrzebujesz tylu tysięcy lat cierpień, ani samego Diabła aby się przekonać, że działanie wbrew Woli Bożej jest realne i nieprawidłowe. Takie coś można zaprezentować jednorazowo, w Raju, nie musi się powtarzać w koło przez tysiąclecia. Tkwisz dalej w tej niewolniczej mentalności. Jesteśmy nasionem, procesem, przymiotnikiem a nie rzeczownikiem, cierpimy bo się stwarzamy, uczymy, doskonalimy. Poznanie Boga jako konsekwencja poznania Zła i cierpienia jest bez sensu, to ułuda dualizmu stworzonego przez rozum. Równie dobrze możesz powiedzieć, że król terroryzuje własny naród po to aby go potem wybawić i pokazać jaki jest wielki i litościwy.

Fenix

Światy równoległe ? Ja w każdym z tych światów, osobny , i wspólny nam świat !
Jednoczy nas planeta Ziemia , ile różnych planet znajduje się w wszechświecie ?

MasaKalambura

Ja tkwię? Przecież tu nie u poznanie Boga poprzez poznanie zła chodzi. A raczej poznanie Boga przez porzucenie zła. Droga kompletnie niemożliwa do poznania w Raju. Musi istnieć oddzielny wyizolowany układ gdzie zło ma się dobrze, aby móc w ten sposób wywędrować. Musi istnieć świat pełen cierpienia i bólu aby mieć możliwość wolą odciąć się od niego i przez wiarę naukę i praktykę móc się wydostać. Dlatego miejsce to nie jest dla tych, którzy tu uparli się zostać. Oni są częścią interaktywnej i wielce przekonującej dekoracji i iluzji podążającej do nikąd, bo w Świecie Ostatecznym nie mają odniesienia. Oni idą do wykasowania. Graczami są wyłącznie wychodzący stąd. Dla nich cała ta iluzja tysiącleci już na poziomie nieba 2. Bo wychodząc zarabiamy punkty do rozpoczęcia istnienia Tam.

WacekPlacek

@Masa
Jak się dziecko rodzi w jakiejś dziurze, zna tylko głód, jest okaleczane, zmuszane do pracy, potem gwałcone i mordowane to myślisz, że poznaje Boga, że wolą odcina się od zła? Ono nawet nie wie co to Bóg.

Jedynym sposobem aby uzasadnić istnienie zła w zgodzie z faktami jakie występują w naturze, bez osądzania, tylko w celu zrozumienia jest pojęcie Karmy i wędrówki dusz, oraz idea stawiania się, dorastania do boskości. Dziecko które doświadcza koszmarów i umiera nie uczy się niczego z ludzkich spraw, jej dusza tylko zapamiętuje samo doświadczenie egzystencjalne cierpienie i jest o to doświadczenie bogatsze, dojrzalsze ale też i uwolnione od wcześniejszych długów karmicznych, nic więcej. Każdy z nas przeżyje wszystko co się przydarza ludziom, w tym wcieleniu jesteśmy cnotliwi, w następnym musimy być nikczemni bo musimy poznać dobro i zło w całości aby obcować z Bogiem. Jesteś naiwny jeśli myślisz, że twoje zachowywanie przykazań jest jakoś podliczane, w następny wcieleniu urodzisz się jako ktoś zły, bo musisz poznać czym jest zło ale nie w celu skruchy ale dla dojrzałości. Jak umierasz to dostajesz dwa pytania – ile kochałeś i ile poznałeś – i na tej podstawie dostajesz następne wcielenie, reszta jest nieważna bo reszty doświadczeń i tak nie zachowujesz w pamięci jak się rodzisz w nowym ciele. Ktoś kto dziś pielęgnuje cnotę robi to dlatego, że we wcześniejszym wcieleniu nagrzeszył już wystarczająco dużo, bo młode dusze zawsze ulegają pokusom, stare się od nich uwalniają. Tu nie ma lepszych i gorszych, każdy święty zaczynał od złodzieja, mordercy i gwałciciela, każdy czynił zło i każdemu czyniono zło i podobnie z dobrem. Moralność to tylko drogowskaz ustawiony po to aby był kierunek, aby ludzkość nie kręciła się wokoło, ale po to aby gdzieś zmierzała.
To samo dotyczy ludzkości kolektywnie i całej apokalipsy. Wcześniej w Kali Yuga był 4 etap, 4 czakra gdzie ludzkość musiała się mierzyć z 4 grzechem głównym, z zachłannością, z łakomstwem i tutaj religie też były zachłanne w zdobywaniu wiernych, tak bardzo że mordowały aby powiększać swój zakres i tego musiał doświadczać każdy, każdy musiał być wystawiony na tą pokusę i to poznać, stąd zjawiska kolonializmu i imperializmu, mordowania tubylców. Teraz wchodzimy w 5 etap gdzie musimy się zmierzyć z zazdrością i dziś jesteśmy super zazdrośni, wszystkie reklamy, statusy życia, cała kultura ego, kultura dobrobytu i indywidualizmu jest zbudowana na zazdrości. Każdy z nas będzie musiał upaść na dno i wstać.

Oddzielny wyizolowany układ gdzie zło się ma dobrze, to nic innego jak anty-świat, czyli idealna kopia naszego świata tylko odwrotna, wszystko tam jest identyczne, mają takiego samego Boga i tą samą moralność, tam są kopie naszych dusz i jesteśmy zmieszani z tamtym światem, problem w tym że istoty z tamtego świata nie są wyposażone w boską iskrę tutaj, nie mają tutaj żadnego źródła energii i muszą kraść od innych aby przetrwać. To nie jest żadne zło absolutne, to tylko odwrotność i część z nas, tych z cytatu “ostatni będą pierwszymi” również trafi do ich świata i będzie odgrywała identyczną role, właściwie to co wcielenie się w tym zamieniamy, raz się rodzimy “dobrzy”, raz “źli”, raz tu raz tam.
Inaczej tego nie wyjaśnisz jest chcesz pogodzić metafizykę religijną z faktami naturalnymi bez ignorowania i przemilczania tego co niewygodne. Ta wersja to jedyna jaka ma sens całościowy.

Fantaści…

Jak inaczej nazwać autora tego, jak nie fantastą: Oddzielny wyizolowany układ gdzie zło się ma dobrze, to nic innego jak anty-świat, czyli idealna kopia naszego świata tylko odwrotna, wszystko tam jest identyczne, mają takiego samego Boga i tą samą moralność, tam są kopie naszych dusz i jesteśmy zmieszani z tamtym światem, problem w tym że istoty z tamtego świata nie są wyposażone w boską iskrę tutaj, nie mają tutaj żadnego źródła energii i muszą kraść od innych aby przetrwać. To nie jest żadne zło absolutne, to tylko odwrotność i część z nas, tych z cytatu „ostatni będą pierwszymi” również trafi do ich świata i będzie odgrywała identyczną role, właściwie to co wcielenie się w tym zamieniamy, raz się rodzimy „dobrzy”, raz „źli”, raz tu raz tam.

A róbta sobie co chceta, chcecie wymyślać jakieś historyjki to sobie wymyślajcie.

“żeby taką wiedzę ogarnąć jak @Wacek lub Masa to , trzeba mieć coś w głowie , a nie „łykać ” tylko podstawy wiedzy z urzędu.”

Nie rozśmieszaj mnie. Ja w urzędzie nie pracuję, więc nie wiem czego Ciebie tam uczą.

MasaKalambura

Nie donkonca. Twoje jakże trafne uzupełnienie układu o jednostki inkarnujące wielokrotnie, ale uwięzione w karmicznej pętli nieskończoności nie dodają nic ponad to, ze opisują bezsens egzystencji pojedynczych jednostek inkarnujących dusz. Patrząc całościowo żadna z nich prócz ostatniej nie jest ukończona. To tylko uczące się świadomości pragnące lub nie się wreszcie stad wydostać. Traktujące kolejne życia jako szkoły. Nie umiejące tej szkoły ukończyć zatem stałe uciekające w koleje wcielenia przed ostatecznym egzaminem jakim jest ostatnie wcielenie i wyzwolenie w Dniu Sądu. Pozostawiające pojedynczą utworzona w trakcie jednego wcielenia dusze z małej litery na zniszczenie w Gehennie.

Kluczowym nie jest ciagle uleganie pokusie zanurzenia się w doświadczaniu tego i owego, ale decyzja o opuszczeniu symulacji i wejście do Prawdziwego Świata.

WacekPlacek

@Masa
Opuścisz symulacje jak do tego dojrzejesz. Nie możesz od dziecka wymagać aby podjęło kluczowe decyzję, dziecko musi się najpierw nacieszyć pewnymi doświadczeniami aby je chcieć porzucić i dostrzec ich marność. Dziś dojrzałeś do czegoś, jutro zostaniesz poddany nowym próbom i będziesz musiał się uczyć nowych rzeczy.
Każdemu dziecku możesz mówić, że słodycze są złe ale ono nigdy tego nie zrozumie, można jedynie to dziecko zaprogramować, nastraszyć, zdemonizować te słodycze ale prędzej czy później po nie i tak sięgnie bo musi samo tego doświadczyć. Każda myśl musi się zrealizować, pomyślałeś o Szatanie, to go spotkasz. Z tego nie wynika, że nie należy nic robić i biernie wszystko akceptować bo i tak nas wszystko spotka, z tego wynika tylko zrozumienie względności dobra i zła jako czegoś ostatecznego i absolutnego.

To jest trochę mało w temacie ale tylko z pozoru, jest tam o dobru i o złu oraz o angażowaniu się w zwalczanie zła, polecam rozpowszechniać:
https://www.youtube.com/watch?v=gsAw4Mjl_TY&feature=youtu.be

WacekPlacek

@Aida
Nie ukrywam, że historia o anty-świecie jest tylko historią i brzmi fantastycznie. Pochodzi jednak od Joginów z Syberii, od zaawansowanych szkół mistycznych więc nie jest o tak sobie zmyślona przeze mnie. Po drugie, ma swoją mocną logikę, bo nie jest tak jak mawiał Einstein, że Ciemność to tylko brak światła. ciemność jest istnieniem i z perspektywy Ciemności to ona jest Światłem a nasze światło ciemnością.

https://www.youtube.com/watch?v=fdHrXZSXycY

“Wiedza akademicka jest dla pospólstwa .”
Ciekawe jak chcesz zgłębić poznanie świata bez posiadania podstawowej wiedzy o nim. Organoleptycznie może? Można też sobie wymyślić absurdalne teorie, które nijak mają do tej znienawidzonej wiedzy akademickiej i uznać je za fakt “bo tak”.

Tylko czy to Cię na pewno przybliży do jakiś prawd, na których poznaniu Ci zależy?
Otwarty umysł to nie wszystko.

MasaKalambura

Opuścisz jak o tym zdecydujesz. To jest akt woli.
A stanie się to tylko we wcieleniu z duszą na to gotową.

A co jeśli prawie każda dusza ma dokladnie wszystko co potrzebuje, aby się stąd wydostać, ale o tym nie wie. Bo nie było jej komu o tym powiedzieć? Owszem jestem cierpliwy i nikogo nie budzę na sile. Chcesz spać, śpij myśląc zes obudzony. Ja wołam tylko do tych, którzy dojrzeli już do wniosku ze pobyt tu nie ma już sensu i czas spróbować czegoś nowego.

A może tym razem układ gwarantujący ciągły wzrost w górę w szczęściu, bez ograniczeń energetycznych i jakościowych. Zero absolutne miłości lub jego okolice (tzn nieszczęścia i cierpienia) jest tu na ziemi do poznania, choć są stany gorsze, Gehennianie. A czy istnieje granica szczęścia na drugiej stronie osi?

WacekPlacek

@Masa
Jeśli czegoś nie wiesz to od tego właśnie jest poznawanie.
Miłość, szczęście, gehenna itd. to są doświadczenia wynikłe z posiadania 5 zmysłów. Podobno mamy oryginalnie 12 zmysłów, resztę trzeba dopiero obudzić, więc może z szerszej perspektywy takie pojęcia i stany nawet nie istnieją lub są mniej istotne?

“Chcesz spać, śpij myśląc żeś obudzony”… .. .

MasaKalambura

Tak, z dedykacją dla R.

Maximov

Zaiste mózg ludzki jest fantastycznym i cudownym organem.
Tyle myśli, tyle teorii, tyle abstraktów… WOW!
Czego to ludzie nie wymyślą…
Ale dyskusja bardzo ciekawa btw

hahahaha…
przyganiał kocioł… .. .

nie chwaląc ja też potrafię “dostawać info z góry”, tyle że uważam, że to właściwość mózgu. tym bardziej myślę, że za dużo fantazjujecie, a za mało doceniacie możliwości sieci neuronów… .. .

@Atos

Już mniejsza o wiedzę ze studiów, ale niektórzy nie przyswoili podstaw ze szkoły podstawowej, to jak mogą cokolwiek zgłębiać.

Z góry to co najwyżej może spaść dachówka na łeb…

WacekPlacek

Pole informacyjne albo Umysł wszechświata raczej musi istnieć. Jeśli to odrzucimy to pozostaje nam twierdzić, że coś powstaje z niczego. Poznawczo jest to puste i nic-wnoszące twierdzenie. Jeśli mamy taką np. mutację i powstaje nowa informacja, to jak wyglądają narodziny tej nowości? Jak wygląda kreacja nowej informacji? Jest to mur nie do przeskoczenia, koniec nauki jeśli uznamy że to powstaje z niczego. Tymczasem jeśli uznamy aksjomat o polu informacyjnym już gotowym, wcześniej przygotowanym, odpowiadającym temu co nazywamy potencjalnością, to po pierwsze ma to sens, po drugie to otwiera nowy obszar badawczy, bo można szukać procesów które odpowiadają za materializowanie się potencji, czyli inaczej, za mutacje.
W takim ujęciu Natura jest Inteligentną maszyną, nie dokonuje dowolnych mutacji, np różowy słoń. Dokonuje tylko takich mutacji na jakie pozwala pole informacyjne w którym znajduje się dany byt. Wtedy naturalna selekcja jest tylko szukaniem miejsca dla tej nowej cechy/informacji a nie szukaniem przetrwania, bo skoro się ona pojawiła, to wynikła jako konsekwencja znalezienia się w danym polu informacyjnym, pojawiła się więc już przystosowana, szuka dla siebie tylko miejsca.
Dalszą konsekwencją jest wniosek o tym, że wszystko ma sens, czyli jakieś zastosowanie bo wszystko jest konsekwencją czegoś wcześniejszego.

Co do ludzkich myśli to jelita odgrywają tu decydującą rolę. Od tego co jemy i jak trawimy zależy jakość naszych myśli. To łatwo wykazać, mózg jest tylko odbiornikiem i przekaźnikiem.

pl Polski
X