Liczba wyświetleń: 1381
Izraelskie wojsko zaatakowało i poważnie uszkodziło klasztor w południowolibańskiej miejscowości Yaroun, co spotkało się z międzynarodowym potępieniem ze strony środowisk chrześcijańskich. Klasztor należał do greckokatolickiego zgromadzenia „Sióstr Bazylianek Salwatorianek” i był znany ze wspierania lokalnych szkół.
Zgromadzenie poinformowało, że przekazano mu informację o zniszczeniu budynku przez wojskowe buldożery. Dwie siostry, które na co dzień mieszkały w klasztorze, zostały wcześniej ewakuowane w trakcie wojny i nie przebywały tam w chwili ataku.
Francuska organizacja charytatywna L’Œuvre d’Orient potępiła zniszczenie jako „działanie celowe” i element izraelskiej wojny, która – jej zdaniem – systematycznie niszczy infrastrukturę, by uniemożliwić powrót wysiedlonej ludności cywilnej.
Początkowo IDF zaprzeczały incydentowi, twierdząc, że klasztor jest nienaruszony. Później jednak izraelska armia przyznała, że został uszkodzony jako „infrastruktura Hezbollahu”, utrzymując, że z jego terenu wystrzeliwano rakiety – nie przedstawiono jednak na to żadnych dowodów.
Kościół katolicki w Libanie odrzucił te twierdzenia. „Jesteśmy przeciwni wszelkim działaniom wymierzonym w miejsca kultu i kościoły. To miejsca szerzenia pokoju, miłości i edukacji. To nie są bazy wojskowe” – powiedział ks. Abdo Abou Kassm, dyrektor Katolickiego Centrum Informacji, cytowany przez AP.
IDF utrzymywały również, że nie wiedziały, iż mają do czynienia z obiektem religijnym, ponieważ „nie było zewnętrznych oznak wskazujących na jego charakter”. Twierdzenie to podważają jednak same materiały opublikowane przez IDF, na których widać m.in. statuę Matki Bożej przed budynkiem, a także krzyże na jego dachu.
W kolejnym oświadczeniu IDF zapewniły, że „nie mają zamiaru atakować obiektów religijnych” i uderzają wyłącznie w infrastrukturę terrorystyczną. Jednak fakt, że nie jest to pierwszy przypadek ataku na wyraźnie oznaczone chrześcijańskie obiekty w Libanie, a także doniesienia o polityce niszczenia wszystkiego na zajętych terenach, podważają wiarygodność tych deklaracji.
Wieś Debel, zamieszkana przez chrześcijan, stanowi jeden z przykładów. Głośny incydent, w którym izraelski żołnierz rozbił młotem figurę Jezusa, został niemal natychmiast uzupełniony nagraniami pokazującymi niszczenie paneli słonecznych zasilających lokalny system wodny.
Standardową reakcją izraelskiego wojska na ujawnienie zniszczeń obiektów religijnych jest zaprzeczenie, a następnie zapowiedź dochodzenia. Powtarzalność takich zdarzeń sugeruje jednak, że każdy budynek na okupowanych obszarach południowego Libanu może stać się celem, zwłaszcza że – mimo formalnego zawieszenia broni – skala zniszczeń wydaje się rosnąć.
Autorstwo: Jason Ditz
Źródło zagraniczne: News.AntiWar.com
Źródło polskie: WolneMedia.net








Bandyta rozumie, dopiero, fizyczną siłę, odstrzelić jakąś bóżnicę w Izraelu i tyle
A skorumpowany rząd libański udaje, że sprawa dotyczy tylko muzułmanów stawiających opór. Tak było 50 lat temu, a nie teraz. Teraz celem jest każdy. Prędzej czy pozniej. Syjonistyczne plany dotarły do Argentyny (podpalenia) i na ukraiński step (wysiedlenia przez ustawioną „wojnę”). Cały świat ma stać się Palestyną.
A co no to papiez..czy juz potempil ten atak czy jeszze milczy….jesli niszczom koscioly katolickie to papiez molczy ale staje w obronie muzulmanow……..