Google i przejęcie władzy nad światem

Opublikowano: 30.05.2013 | Kategorie: Publicystyka, Społeczeństwo, Świat komputerów

Liczba wyświetleń: 429

Prezentacja Google na konferencji deweloperów I/O w tym tygodniu zaniepokoiła mnie.

Nie dlatego, że trwała wyczerpujące trzy godziny i pięćdziesiąt minut, ale ze względu na to co zostało ogłoszone. Z każdą nową aktualizacją produktu, każdą nową funkcją, każdym nowym wirtualnym serwisem, stawało się coraz bardziej jasne, że Google to nie tylko wyszukiwarka, która zarabia mnóstwo gotówki pokazując reklamy. Google zakrada się w ogromnym tempie do każdego aspektu naszego cyfrowego, fizycznego i prywatnego życia.

Nadal próbuję to sobie uzmysłowić.

Google nie jest już tylko kręgosłupem Internetu. Szybko staje się podstawą całego naszego życia, a wszystko za sprawą danych jakie dobrowolnie przekazujemy prywatnej firmie na podstawie wyszukiwań internetowych, zdjęć, wiadomości Gmail i innych.

Po spędzeniu trzech dni na konferencji I/O w tym tygodniu, stało się bardziej widoczne niż kiedykolwiek, że jeśli miliony (miliardy?) ludzi nagle nie zmienią zdania i nie zaczną używać alternatywnych technologicznie narzędzi, lub rząd nie wywiesi antymonopolowej flagi, nasze życie, nasza historia i nasze osobiste bogactwo może być zarządzane przez tylko jedną firmę – Google.

Jest to najbardziej widoczne wraz z Google Now, która to usługa jest osobistym asystentem obsługiwanym głosowo, który w zeszłym roku został uruchomiony na komórkach z systemem Android. Podczas konferencji I/O, stało się jeszcze bardziej jasne, że Google nie widzi wyszukiwania jako zwracania listy 10 lub 20 odpowiednich linków po wpisaniu hasła. Obecnie Google to coś znacznie więcej. Jest ucieleśnieniem naukowego marzenia o “komputerze Star Trek” inteligentnej maszynie, która rozumie naturalny język i kontekst w świecie rzeczywistym aby udzielić pomocy zanim nawet pomyślimy, że jej potrzebujemy.

Obecnie Google skanuje wiadomości e-mail i wie kiedy dociera do ciebie przesyłka z Amazon. Wie, jakie wyniki sportowe Ci zaprezentować, w oparciu o zespoły jakie wyszukiwałeś. Wie, jakie ceny akcji pokazać w oparciu o szukane spółki. Skanuje kalendarz i przypomina, kiedy należy wyjść, aby zdążyć na spotkanie na czas. I wszystkie te dane są dostarczane tobie nawet bez twojej prośby.

W następstwie konferencji I/O, Google Now jest bardziej rozpowszechnione niż kiedykolwiek wcześniej. Google uruchomiło niedawno aplikację na iPhone’a i iPada, i wkrótce trafi na zwykłe komputery jeśli używasz przeglądarki internetowej Chrome. W przyszłym roku będziesz nosił Google Now na nosie, jeśli kupisz Google Glass (okulary Google).

Następnie mamy zdjęcia, zapewne najbardziej osobiste rzeczy, którymi się dzielisz w sieci. Teraz Google skanuje każde z nich gdy przesyłasz je do Google+. Usługa uczy się tego jak wyglądają członkowie twojej rodziny i automatycznie grupuje zdjęcia w albumach. Potrafi rozpoznać, czy osoba się uśmiecha. Jeśli się nie uśmiecha, to może pobrać ich twarze z innych obrazów, w których się uśmiechają i stworzyć idealne zdjęcie dla Ciebie. Google+ wie, jeśli fotografowałeś góry lub szczenięta lub budynki lub słynne zabytki i grupuje je w odpowiednie albumy.

To jest jednocześnie straszne i magiczne.

Google Glass nie były omawiane podczas konferencji I/O, ale były obecne w czasie wydarzenia. Nie można było przejść w dowolne miejsce – kącik prasowy, kawiarnia, toaleta – bez jakiejś osoby noszącej skomputeryzowane urządzenie patrzące na ciebie. Miałem dziwny dyskomfort wiedząc, że tysiące ludzi miało możliwość zrobienia zdjęcia lub filmu po prostu mrugając do okularów.

Jest zbyt wcześnie, aby stwierdzić, czy okulary będą się sprzedawały, gdy będą gotowe dla ogółu społeczeństwa, ale jeśli tak, to będzie to tylko kolejny przykład tego, jak Google przeszło w przestrzeń fizyczną aby przejąć wszystko co widzimy i robimy.

Mógłbym kontynuować, ale w tym tygodniu dowiedziałem się, że Google ma swoją łapę na niemal każdym aspekcie codziennego życia a jego penetracja rzeczywistości jedynie przyspiesza.

Android rośnie jak szalony z 900 milionami aktywacji i ma potencjał, aby połączyć miliardy ludzi do Internetu po raz pierwszy w ciągu najbliższych kilku lat. Google Maps ma nowy wygląd i zmieniło się w usługę znajdującą miejsca do odwiedzenia i dającą rekomendacje.

Gmail zamienia się w usługę transferu pieniędzy. Mogę sobie tylko wyobrazić nad czym pracuje współzałożyciel Google Sergey Brin w Google X, laboratorium futurystycznych produktów firmy.

Pytaniem jest teraz to czy czujemy się z tym dobrze? Czy korzyści z szybszego wyszukiwania, lepszego transportu i automatycznych aktualizacji wiadomości przewyższają nad przekazywaniem przez nas wielu informacji nt. naszego prywatnego życia komputerowi prowadzonemu przez prywatną firmę, która zbiera nasze dane?

Są sprawy, które musimy rozwiązać stopniowo, ale miejmy nadzieję, że rozwiążemy je przed tym zanim Google rozwinie się na tyle, że nie nadążymy się adaptować do zmian.

Autor: Steve Kovach
Źródło oryginalne: businessinsider.com
Źródło polskie: PrisonPlanet.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

5
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
obecny
Użytkownik
obecny

A co będzie jak ktoś ważny postanowi wcisnąć wyłącznik?

Tabok
Gość
Tabok

Zgadzam się z “Obecny”!
Z tego miejsca apeluję do Pana “Kogoś Ważnego”, aby nie wciskał “Wyłącznika”. A jego przełożonego pragnę poinformować, żeby zrobił ze swoim podwładnym “Coś”, bo zgłoszę to “Gdzieś”.

Kurczę blade (za przeproszeniem), jak mnie takie komentarze rozbrajają.

Szymon Dąbrowski
Użytkownik

Rośnie nam pokolenie pozbawione rozumienia określenia “prywatność”. Niedawno słyszałem hasło “Jeżeli nie ma Cię na Facebooku i Twitterze, to nie istniejesz”. Jeszcze chwila i sentencja “Myślę więc jestem” zostanie całkowicie zastąpiona “Widać mnie, więc jestem”..

goldencja
Użytkownik
goldencja

@awkward, określenie „Jeżeli nie ma Cię na Facebooku i Twitterze, to nie istniejesz”, to sarkazm. Jeśli ludzie zaczynają tego używać na poważnie, to faktycznie jest coś z nimi nie tak.

Szymon Dąbrowski
Użytkownik

@goldencja
Niestety było to wypowiedziane “na poważnie”, sformułowane jako wyrzut (kuzyn “zarzutu” ;)