Godność pracy każdego człowieka

Opublikowano: 10.03.2021 | Kategorie: Gospodarka, Publicystyka, Społeczeństwo

Liczba wyświetleń: 985

Bardzo wielu z nas, już od dziecka, słyszało o tym, by się porządnie uczyć, zdobyć dobrą pracę i wykształcenie. Wszystko po to, aby nie musieć kopać przysłowiowych „rowów”.
Takie słowa mogły padać zarówno z ust rodziców, opiekunów, ale niestety mogły pochodzić również od wychowawców czy nauczycieli w szkole.

Chciałbym, abyśmy pochylili się dziś nad ogromną szkodliwością tego typu zwrotów i przekonań panujących, i szerzących się w społeczeństwie. Sprowadzają one wartość człowieka do prestiżu wykonywanego zawodu czy zarabianych pieniędzy. Na wstępie chcę wyraźnie zaznaczyć, iż broń Boże nie chodzi mi tu o jakieś nader idealistyczne podejście do pracy czy pieniądza. Zarobki i stabilna praca są nam wszystkim bardzo potrzebne, jako skuteczny środek do prowadzenia rodziny czy po prostu, do godnego życia. Jednak jak wszystko w życiu, nadmierne podążanie za karierą, sukcesem i dochodem, wpędza nas w równię pochyłą i tak typowy dla kapitalizmu, wyścig szczurów. Skutkiem tej machiny napędzanej przez konsumpcjonizm i potrzebę „wspinania się po szczeblach kariery”, jest rodząca się pogarda dla ludzi uczciwie pracujących, jednak wykonujących mniej zwracające na siebie uwagę zawody. Bezsprzecznie przy tak konsumpcyjnym podejściu do życia i pracy, cierpi również rodzina i relacje pomiędzy jej członkami. Rodzice nad relacje z dziećmi i niezbędny każdemu dziecku poświęcony czas, przekładają ogrom czasu na dodatkową pracę, by móc pozwolić sobie na kolejne coraz to nowsze, tak naprawdę do niczego niepotrzebne dobra materialne. Jak to zwykło się mawiać w takich sytuacjach, kupujemy rzeczy, na które nas nie stać, by zrobić wrażenie na ludziach, których nie lubimy. Jako polscy, w większości również katoliccy nacjonaliści, mówimy temu zjawisku stanowcze nie.

Dlaczego dla każdego z nas idea narodowego solidaryzmu powinna być tak ważna? Ponieważ solidaryzm, zwłaszcza ten w oparciu o Naukę Społeczną Kościoła katolickiego, zakłada prawdziwą solidarność między robotnikami a pracodawcami, między bogatymi a ubogimi. Idea solidaryzmu z jednej strony zaznacza poszanowanie dla własności prywatnej, jednak jednocześnie mówi wyraźnie o tytułowej „godności pracy każdego człowieka” i wynikającej z niej powinności pracodawcy wobec pracownika. Powinniśmy głośno i dosadnie mówić dziś o wielkiej szkodliwości zarówno kapitalizmu jak i komunizmu. Obie formy prowadzenia gospodarki prowadzą do działań wymierzonych przeciwko polskiemu interesowi narodowemu. W konsekwencji do tak często forsowanej przez anarchokomunistów i innych wykolejeńców, „walki klas”. Wtłacza ona pracownikowi wizję, iż każdy pracodawca jest z zasady mu wrogi i chce go wykorzystać. Z drugiej zaś strony, wszelkiej maści niekontrolowane zabiegi dzikiego, wolnego rynku, prowadzą do degeneracji posiadaczy, wspomnianego wyżej wyzysku pracownika, oraz wzniecają bez wątpienia słuszny bunt. Niestety, choć sam sprzeciw wobec wyzysku pracowniczego jest czymś jak najbardziej słusznym, należy mieć na uwadze, że jest to doskonałe pole dla komunistycznych agitatorów, którzy mogą chcieć wykorzystać nastroje społeczne do forsowania swoich zbrodniczych ideologii. Polacy w latach 90. XX wieku, doświadczyli już boleśnie na własnej skórze, “smaku” kapitalizmu. Jak często bawi mnie gdy słyszę, analogicznie już do słynnego zwrotu komunistów, ale przecież za Balcerowicza to nie był prawdziwy kapitalizm. Większość z nas, gdzieś to już słyszała, tylko z drugiej strony tego samego kija.

Wróćmy jednak do tytułowej „godności pracy każdego człowieka”. Co ten zwrot tak naprawdę znaczy? Zastanówmy się, jaki jest nasz stosunek do ludzi pracujących w nisko prestiżowych zawodach. Ile razy będąc w towarzystwie znajomych, zdarzało nam się słyszeć pogardliwe zwroty odnośnie pracy kobiet sprzątających ulice czy budynki, albo żarty z mężczyzn pracujących na budowie, wywożących śmieci, lub wykonujących inne niewdzięczne prace fizyczne? Postrzeganie takich ludzi „z góry” jest dalece krzywdzące, niesprawiedliwe i moralnie niedopuszczalne. Ich praca, wiąże się bardzo często z wykonywaniem czynności, które są nam wszystkim niezbędne do życia. Sprzątanie przestrzeni publicznej, praca w sklepach, budownictwo, i szereg innych spraw, które mogą poprawnie przebiegać w państwie dzięki pracy tych ludzi.

Bardzo ważną rolą, jaka stoi przed nami, polskimi nacjonalistami, jest walka w przestrzeni publicznej o poszanowanie każdego pracownika i wykonywanego przez niego zawodu. Nie chodzi mi tu też o tworzenie jakiegoś kultu pracy jako takiego. Naszym celem powinien być wyraźnie zaakcentowany sprzeciw, wobec postaw „ludzi sukcesu”, dla których osoby wykonujące podstawowe prace i zawody, są godne społecznego ostracyzmu i patrzenia na nie z góry. Sprzeciwiamy się postrzeganiu polskiego robotnika jako osoby gorszej od polskiego przedsiębiorcy, sprzeciwiamy się modzie “bananowej młodzieży” do obśmiewania pracowników, wykonujących nieprzynoszących sławy i uznania w oczach innych.

Na koniec, musimy pamiętać o bardzo ważnej rzeczy. Interesy narodowe, interesy państwa polskiego, są ściśle uzależnione od solidarnej współpracy wszystkich z nas. I od tych, którzy zarabiają na życie fizycznie, jak i od tych którzy zarabiają na swoje utrzymanie pracą umysłową czy przedsiębiorczą. Państwo, które ma działać prawidłowo i reprezentować interesy wszystkich obywateli, musi działać niczym dobrze zorganizowane mrowisko. Gdzie wzorem mrówek, każda jednostka jest ważna, każda wie co należy do zakresu jej obowiązków, i tym się zajmuje, najlepiej jak potrafi. Musimy mieć świadomość, że wzorem mrówek, nasz sukces będzie leżał we współpracy i solidaryzmie, nie zaś w wyzysku, konflikcie i skrajnym indywidualizmie poszczególnych klas. Niech za postawienie kropki, posłuży tu cytaty z encykliki Leona XIII, „Rerum Novarum”.

„Sprawa na tym polega, że każdy, kto ze szczodrobliwości Bożej otrzymał więcej dóbr, czy to zewnętrznych i materialnych, czy też duchowych, otrzymał je po to, by posługiwać się nimi dla własnego doskonalenia się, a równocześnie, by jako szafarz Bożej Opatrzności, obracać je na pożytek innych. Kto więc ma talent niech się wystrzega zupełnego milczenia; kto ma nadmiar dóbr, niech czuwa, by nie był ospały w pełnieniu miłosierdzia; kto zaś ma zdolności organizacyjne, niech się stara usilnie, by ich używanie i korzyści z nich płynące dzielił z bliźnimi”.

Autorstwo: Jerzy Gąssowski
Źródło: 3Droga.pl


TAGI:

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

1 wypowiedź

  1. Skalp 11.03.2021 00:15

    Prawie jak poezja, tylko że prozą pisana. Piękna ideologia, tylko dosłownie niczym nie podparta.
    Ja tylko dodam mój stosunek do tego tekstu. Pierwsze, kilka razy jest podkreślenie, że ten solidaryzm miałby się przysługiwać Polakom. Czemu nie miałby się przysługiwać na przykład także Hindusom? Ja tam chciałbym takich zasad, które by skończyły ze sztucznymi podziałami, zaczynając od narodów. Drugie, autor niby nie krytykuje pracy jako wartości ale krytykuje kapitalizm i komunizm, jednocześnie nic nie ma na temat akceptacji nauk takich rdzeniowych obecnego ładu: gloryfikacja konkurencji, ekonomia wedle wykładni Smitha, prawa silniejszego i paru takich podobnych. Jeśli nie kwestionuje się ekonomii w obecnym kształcie, to akceptuje się prawo popytu i podaży, w tym na pracę. Wartościowanie nominalne, a za tym i takie społeczne sytuowanie według tej relacji jest naturalne. Żeby była jasność, ja też stanowczo potępiam takie traktowanie ludzi zawodów o niskiej kwalifikacji, czy o małym prestiżu. Warto jednak pochylając się nad problemem sięgać po rozwiązania możliwe najlepsze, a nie takie tam pośrednie. Powtórzę to jeszcze wiele razy na tym portalu, bo co jakiś czas wracają tu tematy związane z ustrojem gospodarczym. Jacques Fresco!! i jego filozofia, acz zmodyfikowana lekko. Czyli takie społeczeństwo, gdzie człowiek miałby zapewnioną egzystencję, a w efekcie tego zajmowałby się CZYMKOLWIEK BY CHCIAŁ, bez żadnych ograniczeń koniunktury rynkowej. Są takie osoby jak chociażby Pani Litwin, które moim zdaniem trafnie mówią, że efektem tego byłaby wręcz eksplozja postępu. Zaprzęgniecie robotów do prac najprostszych, zautomatyzowanie całkowite prac takich totalnie najprostszych uwolniłoby ludzi z takich zawodów, które ….właściwie człowieka tylko hamują, jeśli nie uwsteczniają. Galopowałoby czytelnictwo, pisanie własnych teorii, opracowań, prac inżynierskich. Byłby zalew prototypami, ekspresowa ewolucja pracy, ludzie niejako z nudów zajmując się czymś co lubią udoskonalaliby swój fach. Jedyne czego moim zdaniem Fresco nie poruszył, a ja szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie bez tego dojrzałego społeczeństwa to limit potomstwa: jaka by ta pojemność Ziemi nie była,…..to istnieje i mnożąc się bez końca ją osiągniemy, no i możliwość bogacenia się ALE LIMITOWANA. To by sprawiło, że ludzie którzy chcą pewnego “luksusu”, czy wyjątkowości [a wielu by chciało] mieliby pole do osiągnięcia tego. Zwyczajnie nie byłoby już miliarderów w takim systemie, ba nawet multimilionerów. Niech by taki człowiek mógł mieć 10 razy to co by ustanowiono jako kwotę ezgystencjalną i wszystko. No i jeszcze jedna rzecz tylko, czy by taki “solidaryzm”, czy taki zmodyfikowany Project Venus oparty na BDP to nic z tego nie będzie bez szkoły, która by miała zrewolucjonizować głowy ludzi. Niestety, nie sądzę by dało się coś tak skrajnie innego przeprowadzić przy pomocy debat, raczej na drodze konfliktu….no ale jakby to było takie proste, to już dawno bym to zrobił:)

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.