„Gierek”, czyli jak okraść widza z przyjemności oglądania ciekawej historii

Opublikowano: 27.01.2022 | Kategorie: Kultura i sport, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 1410

Oczekiwania wobec kinowego „Gierka” wcale nie były wysokie, a niektórzy podeszli do niego wręcz z ostrożną dozą optymizmu. Niesłusznie. „Gierek” nie spełnił nawet tych najskromniejszych wymogów, aby móc być nazwany filmem znośnym.

Właściwie, to czego innego spodziewać się można było po reżyserze „Klanu” i „M jak miłość” oraz po scenarzystach typu no-name, którzy napisali mu mętny scenariusz do filmu o Tomaszu Chadzie? Dokładnie tego, co dostaliśmy – kiepskiego filmu biograficznego w konwencji telenoweli.

Ten melodramatyczny styl przejawia się już od pierwszych minut filmu w podstawowym grzechu twórców „Gierka”, czyli w mętnie nakreślonych i przesadnie antagonizowanych postaciach. Gierek – dobroduszny, charyzmatyczny trybun ludu, który swojej władzy użył, by uchylić nieba obywatelom. I zła banda, która pragnie jego przegranej i niczym w kreskówkach dwoi się i troi, aby zmierzch superbohatera nadszedł jak najszybciej. Nie ma ani jednej pękniętej postaci, odbiorca nie ma możliwości jakiejkolwiek indywidualnej oceny, czy analizy, bo wszystko zostaje mu podane na talerzu.

Autorzy scenariusza wykazali się dość powierzchowną wiedzą na temat Edwarda Gierka. Czy raczej powiedzieli w filmie to, co myśleli, że przeciętny Polak pamiętający PRL chciał usłyszeć: o dobrym obywatelu, który dążył do liberalizacji ustroju i nie chciał pałować strajkujących oraz o złym generale Jaruzelskim, smutnym panu, którego twarz 13 grudnia 1981 pojawiła się w telewizorze zamiast „Teleranka”.

Zresztą druga połowa filmu to festiwal przesadnego do mdłości ośmieszania postaci generała, która – bez nazwiska – ma przypominać Jaruzelskiego. Generał nie potrafi pić wódki, jest hipokrytą, bo posiada okulary zza granicy i wkłada mu się w usta jakieś przerysowane złorzeczenia. Mojemu pokoleniu przypomniałyby te wykrzykiwane przez doktora Dundersztyca w kreskówce „Fineasz i Ferb” , a temu nieco starszemu Gargamela, który pomstuje, że już niebawem złapie wszystkie Smerfy. Tylko zamiast kota Klakiera ma przy swoim boku Maślaka, zabawnego i rubasznego aparatczyka, który miał być fuzją kilku postaci rzeczywistych.

Na dodatek film ten jest niczym festiwal niewykorzystanych motywów, niuansów, punktów zaczepnych. Dlaczego nikt nie pokazał drogi, jaką Edward Gierek przebył, by znaleźć się na fotelu I sekretarza w Katowicach, a potem na czele KC PZPR. Przecież PZPR-owska wierchuszka u schyłku Gomułki to nie był monolit – istniały różnorakie koterie, a wybór akurat Gierka na stanowisko I sekretarza wcale nie był oczywistą oczywistością. Czemu nie wykorzystać tego materiału na dobry dramat polityczny (skoro do rzetelnego kina historycznego nikt bynajmniej tu nie pretendował)? Warto też wspomnieć, że nie uświadczymy tu żadnej głębi i próby portretu gierkowskiego społeczeństwa – raz zajrzymy na stocznię, przez resztę filmu kisimy się z bohaterami w rządowych pomieszczeniach.

I nawet, jeżeli ktoś chciał Gierkowi zrobić tym filmem po prostu ładną laurkę, to też nie wyszło. W porównaniu z inną tego typu laurką, jaką był „Wałęsa. Człowiek z nadziei” z 2013 roku, „Gierek” okrada nas z każdej możliwej przyjemności oglądania filmu. W „Wałęsie” przynajmniej zaangażowano porządną obsadę, która pociągnęła do góry nieszczególnie powalający scenariusz. Sprawnie operowano muzyką – usłyszeliśmy m. in. Brygadę Kryzys i Proletaryat – oraz archiwalnymi materiałami audiowizualnymi. Jak potrzebna była Oriana Fallaci, to ściągnięto porządną, włoską aktorkę (Marię Rosario Omaggio, która w cichutkim filmie o Czerwonych Brygadach grała Elsę Morante). Twórcom „Gierka” zaś nie chciało się znaleźć native speakera, który płynnie mówiłby po angielsku wcielając się w rolę prezydenta Forda, w rolę Stanisławy Gierek wcielili rozhisteryzowaną atrapę aktorki, jaką jest Joanna Kożuchowska, a dialogi napisane są tak ciężko i nieporadnie, że nawet Koterski nie był w stanie tego dźwignąć.

Ale bonus – w filmie zobaczycie Rafała Wosia. Gratulujemy koledze po fachu tego aktorskiego debiutu i czekamy na rozwój jego kariery w przemyśle filmowym. Zaspojleruję, że owoce jego pracy w tej branży zobaczymy już niebawem.

Bezbarwność, brak odwagi co do konwencji i – bardzo często – niestaranność biorących się za tematy biograficzne czy historyczne polskich reżyserów sprawia, że na polskie dobre kino tych gatunków poczekamy jeszcze długo i jeszcze wiele względnie dobrych pomysłów na film zostanie spartaczonych. Mimo, że koledzy po fachu zza granicy regularnie pokazują, że można robić to dobrze. Niestety, dopóki polscy filmowcy nie wybiorą się na festiwal nieco bardziej odległy niż FPFF w Gdyni, to zamiast polskiej „Aidy” będziemy oglądać „Wołyń” Smarzowskiego a zamiast polskiego „Boskiego” – „Gierka”.

Autorstwo: Antonina Steffen
Źródło: Strajk.eu


TAGI: , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

3 komentarze

  1. pikpok 27.01.2022 16:39

    Koterski w tytułowej roli i wiadomo o co chodzi.

  2. kufel10 28.01.2022 05:21

    Dlaczego w roli Gierka obsadzono osobę upośledzoną umysłowo?

  3. Wujek Polonii 29.01.2022 05:19

    Tu też?
    Jest ktoś kto to widział? Czy taka moda nastała?

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.