FDA, CDC „grają w bambuko” ze społeczeństwem

Opublikowano: 04.01.2022 | Kategorie: Publicystyka, Zdrowie

Liczba wyświetleń: 1981

Na początek przypomnijmy, że według „Słownika języka polskiego”, określenie „grać w bambuko” oznacza „oszukać kogoś, ośmieszyć”. Nie wiemy czy celem FDA (oraz innych tego typu rządowych agencji, jak CDC czy NIH) jest ośmieszenie, lecz na pewno głównym celem jest oszukiwanie społeczeństwa amerykańskiego, a w ślad za tym i całego świata, wszak – nie wiadomo czemu – świat uważa te doszczętnie skorumpowane instytucje jako autorytet.

Jak wskazywał w swoich wcześniejszych postach Aaron Siri, prawnik specjalizujący się w pozwach sądowych i procesach związanych z urazami poszczepionkowymi, prowadzi on sprawę sądową w imieniu organizacji ICAN (Informed Consent Action Network) przeciwko FDA. Organizacja ICAN działa od pięciu lat i zasłużyła się w zwalczaniu przesądów i magii szczepionkowej obowiązującej we współczesnej medycynie, co doprowadziło do wyrobienia sobie wrogów w (pół-)światku naukowo-medycznym oraz oczywiście do usunięcia ich analiz i filmów z „Youtube’a” czy „Facebooka”.

W przypadku tzw. szczepionki przeciwko COVID-19 produkcji firmy Pfizer, wniosek sądowy dotyczy ujawnienia przez FDA dokumentacji służącej do zatwierdzenia tego produktu przyznającego status tzw. pełnej autoryzacji (Biologics License Application – BLA), a wcześniej tzw. awaryjnej autoryzacji EUA.

W procesie o ujawnienie danych, FDA odpowiedziało sądowi, że oczywiście gotowe jest opublikować 450 tysięcy stron dokumentacji przesłanej przez producenta, lecz zajmie im to… 75 lat. Nie przeszkodziło to FDA w przeprowadzeniu w ciągu zaledwie 108 dni – jak twierdzi agencja – „intensywnej, solidnej, pełnej i kompletnej weryfikacji i analizy dokumentów” celem upewnienia się co do tego, że „szczepionka Pfizer jest bezpieczna i skuteczna”. Aaron Siri poprosił więc FDA o opublikowanie tych dokumentów również w ciągu 108 dni, wszak samo opublikowanie – gotowych do prezentacji, bo już w formacie cyfrowym – dokumentów, powinno być łatwiejsze niż ich „intensywna, solidna, pełna i kompletna weryfikacja”.

Jak wiemy, FDA odpowiedziało sądowi, że potrzebuje na to 55 lat, lecz już przy drugim wyjaśnieniu stwierdziło, iż pomyliło się co do ilości stron (wzrosła nagle z 330 do 450 tysięcy) i prosi sąd o wyznaczenie terminu za 75 lat, czyli agencja FDA gotowa jest opublikować wszystkie dane w roku 2096. Agencja, z budżetem około 4 miliardów i zatrudniająca 15 tysięcy pracowników, twierdzi zatem, że jest w stanie opublikować zaledwie jakieś 15-20 stron dziennie, gdyż nie ma większych możliwości przerobowych (poważnie: FDA twierdzi, że nie ma pracowników w dziale udostępniania informacji…).

Podczas wyznaczonego przez sąd kolejnego przesłuchania w grudniu 2021, tym razem już z fizyczną obecnością w sądzie, agencja FDA… po prostu nie wysłała nikogo na rozprawę, ot po prostu zignorowała ją, nawet nie przedstawiając wyjaśnień. Przypomnijmy, że nawet w zwykłej sprawie o mandat za niewłaściwe parkowanie samochodu, gdy na rozprawę nie zjawi się policjant wystawiający mandat, sędzia umarza postępowanie anulując mandat. FDA może natomiast ignorować rozprawy sądowe, naśmiewać się z wymiaru sprawiedliwości – bez żadnych konsekwencji.

FDA, CDC – jedna i ta sama kryminalna mafia

Kancerlaria Aarona Siri złożyła również pozew federalny o opublikowanie przez CDC oraz jej agencję nadzorującą, czyli Departament Zdrowia (U.S. Department of Health and Human Services – HHS), danych z systemu V-Safe. Czym jest V-Safe? Od czasu autoryzacji i wprowadzenia tzw. szczepionek przeciwko Covid-19, CDC stwierdziło, że dotychczasowy system monitorowania bezpieczeństwa wszystkich szczepionek, czyli system VAERS, jest zawodny i wdrożyło nowy system monitorowania, tym razem tylko dla „szczepionek przeciwko Covid-19”.

V-Safe działa na zasadzie aplikacji na telefon i pozwala ona osobom zaszczepionym wprowadzanie informacji o swoich własnych zaobserwowanych skutkach ubocznych tychże „szczepionek”. Według CDC, celem aplikacji V-Safe jest „szybkie scharakteryzowanie profilu bezpieczeństwa szczepionek COVID-19 podawanych poza środowiskiem badań klinicznych”. Dzięki temu nowemu systemowi, CDC twierdzi, że te „szczepionki są podawane w ramach najbardziej intensywnych wysiłków monitorowania bezpieczeństwa szczepionek w historii USA”.

Dostęp do danych ma firma prywatna, lecz nie społeczeństwo…

Jak na razie, w teorii i na papierze, wszystko wygląda pięknie, jednak problem zaczyna się w momencie dostępu do danych, gdyż CDC… nie chce podzielić się uzyskanymi poprzez system V-Safe danymi i nie publikuje ich. Dokument CDC wyjaśnia, że ​​dane przesyłane do V-Safe są „gromadzone, zarządzane i przechowywane na bezpiecznym serwerze przez Oracle”, czyli prywatną firmę zajmującą się technologiami komputerowymi, oraz że Oracle ma dostęp do „zagregowanych, zde-identyfikowanych danych do celów raportowania”. Oznacza to, że dane przesyłane do V-Safe są już dostępne w formie zde-identyfikowanej – czyli że dane są pozbawione identyfikacji mogącej ustalić tożsamość pacjenta/osoby zaszczepionej – i mogą zostać natychmiast udostępnione opinii publicznej.

Jednak po tym, jak ICAN poprzez kancelarię Aarona Siri złożyło wniosek do CDC o udostępnienie zde-identyfikowanych danych zgromadzonych w V-Safe, CDC przyznało, że „dane V-Safe zawierają około 119 milionów wpisów medycznych”, ale odmówiło udostępnienia tych danych przez twierdząc, że „informacje w aplikacji nie są zdeidentyfikowane”. Czyli, CDC, albo nie przeczytało własnej dokumentacji dotyczącej V-Safe, albo po prostu kłamie. Nie wątpimy gdzie leży prawda.

Sprawa sądowa jest w toku, jednak pokazuje, iż prywatna firma (Oracle) ma dostęp do wszystkich informacji, przetwarza je, CDC ma również dostęp to tych informacji, jednak nie życzy sobie aby społeczeństwo amerykańskie dowiedziało się prawdy o skutkach ubocznych tzw. szczepionek przeciwko Covid-19.

Wielokrotnie w czasie tzw. pandemii byliśmy świadkami manipulowania danymi przez agencje rządowe, takie jak FDA czy CDC, świadkami cenzury i bezczelnych kłamstw. Wprzęgnięte do przebudowy świata w ramach tzw. resetu agencje rządowe – w USA i niemal na całym świecie – „grają w bambuko” ze społeczeństwami, a mogąc to robić, będą dalej grać JEŚLI społeczeństwa im na to pozwolą.

Tylko sprzeciw, indywidualny i zbiorowy, przeciwko zakłamaniu, manipulacji i tyranii, uchroni społeczeństwa przed zbliżającym się globalnym terrorem. Który niestety nadchodzi coraz szybszymi krokami. Zaszczepieni: przejrzyjcie na oczy; niezaszczepieni – obudźcie się z letargu i RAZEM powstrzymajmy ten diabelski program.

Na podstawie: Icandecide.org [PDF]
Opracowanie i źródło: Bibula.com


TAGI: , , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

2 komentarze

  1. BANDZIORkaq 05.01.2022 01:21

    “Dane”- słowo roku, nie ma informacji, nie ma interpretacji, nie ma ludzi- są tylko” dane”. Mogą być gromadzone , weryfikowane , zatajane. Cenzurowane też mogą być oraz fałszywe. Bo ten kto ma te “dane” może robić z nimi co chce, nikt, kto nie ma dostępu do ” danych” nie jest w stanie sprawdzić tych ” danych” a co za tym idzie nie da rady podważyć ich wiarygodności. Ot taka myśl trącona filozofią na dzisiejszą noc.

  2. Tallis Keeton 06.01.2022 13:51

    masz racje bandziorkaq, jeszcze do tego o danych dodałabym inne ciekawe słowa które wychodzą z medialnego obiegu np. delegat – kiedyś tym wlasnie byli politycy, naszymi delegatami do sejmu. albo np. wydaje się, jakby wszystko się odbywało “z sufitu”, wg jakichś tajemniczych “trendów”, bo jakoś nigdzie nie ma odpowiedzialnych za decyzję, np. każdy rząd to co złe zrzuca zawsze na poprzedni rząd, a opozycja, jak była wczesniej rządem to uważa, że może zrzucać odpowiedzialność za czas, gdy rządziła sama na jeszcze poprzedni rząd itd… a zatem nigdzie nie ma odpowiedzialnych za decyzję czyli jeśli decyzja była kryminalna nie można wskazać sprawców. Słowo sprawca wyszło z medialnego użycia, nie da się osobom decyzyjnym przypisać odpowiedzialności za ich decyzje, a zatem ew, sprawstwa przestepstwa.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.