Dziwne tradycje seksualne w różnych krajach

Opublikowano: 25.02.2018 | Kategorie: Publicystyka, Seks i płeć, Społeczeństwo

Liczba wyświetleń: 1030

Tradycje seksualne narodów świata są bardzo różne i dziwne, a czasem nawet przerażające. Prezentujemy ranking najbardziej niezwykłych, przerażających, a nawet niedorzecznych tradycji seksualnych na całym świecie.

TYBET

Na mało zaludnionych terytoriach tybetańskich dziewczyna nie mogła wyjść za mąż, dopóki nie miała 20 kochanków. W małych plemionach, w których prawie wszyscy byli ze sobą spokrewnieni, nie można było tego osiągnąć, dlatego stając się narzeczoną, dziewczyna musiała dokonać wyczynu. Samotnie lub razem z matką wychodziła na drogę, po której co najmniej od czasu do czasu pojawiali się podróżni i oferowała noc miłości w zamian za drobny upominek. Nawiasem mówiąc, zbierać pamiątki dziewczyny musiały nie z chciwość, ale po to, aby powrócić do starszyzny plemienia i wykazać się co najmniej dwudziestoma prezentami.

Dotyczyło to jednak nie tylko niezamężnych dziewcząt, ale także dorosłych kobiet. Każdy gość plemienia, jeśli zwrócił uwagę na jego żonę gospodarza, miał prawo do spędzenia z nią nocy, a samemu plemieniu wróżyło to dobrobyt i bogactwo.

INDIE

O tradycjach tego kochającego narodu, nie na darmo napisano całe traktaty. Oczywiście, wszystkie ich zwyczaje nie zachowały się nawet w Kamasutrze lub na ścianach świątyni Khajuraho, ale są zwyczaje, o których warto wspomnieć osobno. Na przykład, aby przynieść partnerce maksimum przyjemności, Hindusi ozdabiali się piercingiem ze złota, kości, drogocennych kamieni.

Te pierścienie nazywały się “apadravia” i wisiały na “jadeitowym pręcie” w niewiarygodnych ilościach. A za starożytny odpowiednik prezerwatywy z wypukłościami można uznać za wydrążoną drewnianą rurkę pokrytą gałkami, zwaną “yalaka”. Hindusi nie zapomnali i o estetycznej stronie problemu — dress code dobrego kochanka nakazywał mu ozdobić organ miłości jaskrawym kwiatem.

KOREA

Pomimo patriarchalnego sposobu życia, w życiu intymnym koreańskie kobiety nauczyły się bronić swoich praw. Jubilerzy wytwarzają specjalne złote igły, które, według Koreańczyków, mogą obudzić w mężczyźnie zanikający temperament. Czy rzeczywiście tak jest, niewiadomo, ale każda para małżeńska ze stażem ma jeden, a czasem nawet kilka takich stymulatorów. W celu osiągnięcia maksymalnego efektu, nakłuwać należy jak najbliżej miejsca, które wymaga stymulacji.

ALASKA

Pasterze reniferów z Alaski mieli inny sposób. Zabierali ze sobą jedną z kobiet z plemienia na każdą długą wyprawę lub polowanie, która służyła wszystkim jako żona. Wykazując maksymalną gospodarność i seksualność, kobieta zapracowywała sobie na opinię wspaniałej żony, a z wyprawy z reguły wracała już w ciąży. Przy okazji, nawet ci, którzy nie brali udziału w wyprawie, oferowali swoje małżonki jako markietanki, być może po to, aby pochwalić się wybranką, a może po to, aby po prostu odpocząć.

KAMCZATKA

Tradycje seksualnej gościnności istniały w plemieniu kamczackich Koriaków. Tutaj każdy gość uznawany był za cud, toteż starano się, aby przynajmniej jedna kobieta z plemienia zaszła w ciążę z gościem, a gdy tak się zdarzało, długo świętowano. Powodem tego nie była rozwiązłość, ale to, że z powodu spokrewnionych małżeństw w plemieniu rodziły się coraz słabsze dzieci i “świeża krew” była jedynym ratunkiem przed wymarciem.

AUSTRALIA

Aborygeni australijskiego plemienia Arunta okazywali swoją szczególną sympatię przyjacielowi w bardzo niecodzienny sposób — ofiarowując mu swoją żonę. Oczywiście wymiana taka nie była trwała, ale na krótki czas i uznawana była za przejaw najwyższego szacunku. Nawet jeśli proponowana kobieta była straszna jak noc listopadowa, niemożliwe było odrzucenie takiego daru, ponieważ byłaby to śmiertelna obraza dla jej męża, a zamiast bliskiego przyjaciela można było zdobyć wroga.

SUMATRA

Na Sumatrze jest plemię Batta, którego mężczyźni są bardzo wrażliwi na ten problem. Aby zaskoczyć kobietę, wzmacniają swoje genitalia kamykami, muszlami, kawałkami metalu lub kości. Uważa się, że te materiały zwiększają twardość ducha mężczyzny i pozostawiają niezapomniane wspomnienia dla kobiet.

BRAZYLIA

Na najbardziej nieprawdopodobne ryzyko decydowali się ludzie z plemienia Topinama. Aby zaskoczyć wybrankę niewiarygodną mocą i naturalnym talentem, udawali się do dżungli, aby zrobić wrażenie swoim nagim ciałem na jadowitych wężach. Ich ukąszenie powodowało obrzęk i zmniejszenie wrażliwości, zatem szczęśliwy kochanek rzucał się ku wybrance, aby jej zaimponować. Wprawdzie często zdarzały się przypadki, gdy jad węża był zbyt silny, a nieszczęsny herpetolog padał martwy.

MIKRONEZJA

W plemieniu Panape przyjemność kobiet była pielęgnowana w bardzo niecodzienny sposób, bowiem wstępne pieszczoty pozostawiano kilku mrówkom, których ukąszenia, według Mikronezyjczyków, są w stanie spowodować ataki niewiarygodnej przyjemności.

KONGO I ZAIR

W tych afrykańskich krajach dziewczęta pielęgnowały swoją niewinność przed ślubem. Honorowy obowiązek — pozbawienie oblubienicy dziewictwa przed ślubem — spełniał przywódca plemienia. Ciekawostką jest to, że jeśli nie poradził sobie z tym ważnym zadaniem, natychmiast tracił władzę. Plemię wybierało nowego, bardziej odpowiedzialnego i pełnego temperamentu przywódcę.

Źródło: pl.SputnikNews.com


TAGI: ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

4 komentarze

  1. ZIWK 25.02.2018 16:24

    Tradycja oferowania znamienitemu gościowi własnej żony była również obecna w Mongolii.
    W tamtejszej kulturze do dzisiaj jednym z formalnych wyrazów szacunku jest właśnie taka oferta, ale oczywiście jedyną odpowiedzią jest uprzejme wymówienie się od tego zaszczytu.

    Znany jest mi przypadek, że uczestnik jednej z polskich wypraw geologicznych na te tereny był w gościnie u tradycyjnej rodziny. I po takiej propozycji (mimo ostrego sprzeciwu przewodnika!) postanowił z oferty skorzystać. Oczywiście ani gospodarz, ani jego żona nie byli z tego zadowoleni, ale słowo się rzekło, prawo gościnności obowiązuje.
    Po “nocy” geolog odjechał i gdy dym z jurty zniknął na horyzoncie, prawo gościnności przestało obowiązywać. Zostali otoczeni przez grupę kilkunastu jeźdźców pod przewodnictwem gospodarza i wg przewodnika “… jako pasterze zrobili to szybko i skutecznie …” – czyli wykastrowali amanta.

  2. robi1906 25.02.2018 18:24

    Seksualność naturalna,
    jest związana z “robieniem dzieci”, któż z nas nie zna tego przysłowia “gość w dom, bóg w dom”.

    Oferowanie dziewczyn, podróżnym jest naturalnym radzeniem sobie z mieszaniem genów,
    bo już nasi starożytni przodkowie zobaczyli, że “kisienie” się we własnym sosie,
    nie jest za dobre dla naszych genów (oczywiście nie namawiam nikogo do łączenia się na siłę z czerniawym,
    ale dla mieszanki genów, czyli lepszego zdrowia dla populacji to jest dobre, oczywiście bez nadmiaru, bo kiedyś chodziło o jednostki a nie miliony, jak mamy to dzisiaj).

    A właśnie kiedyś na mieszanie genów, był tylko jeden sposób,
    częstowanie gościa kobietami,
    dopiero judejskie chrześcijaństwo dowaliło nam, że to chore,
    i mężczyznom i kobietom nadano temu gościnnemu zwyczajowi łatkę, “chorych wynaturzeń”,

    to judestwo włożyło nam w umysły “wierność” i “miłość aż po grób”,
    owszem nawet Mongoły ze stepów Azji, znały to co znamy my,
    naturalne prawo,
    kochamy przez swoje życie, tylko swoje dzieci,
    nie rodziców, nie kochanki,
    kochamy tylko swoje dzieci.

    żydzi wmówili nam myślenie anty-ludzkie jak to mają w swoim zwyczaju,
    kobieta ma kochać swojego mężczyznę do końca życia (i odwrotnie, mężczyzna ma kochać kobietę do końca swojego życia), przecież to jest utopia!!!.

    Znam życie,
    małżeństwa mieszkające razem po kilkunastu latach, nienawidzą się tak,
    że moje teksty o żydach, wyglądają jak pieszczoty.

    Dlaczego tak się dzieje?.
    bo zakłócono normalny porządek rzeczy,
    kobiety mają rodzić dzieci a mężczyzni ginąć, a ci którzy żyją, mają dać nasienie na przetrwanie następnemu pokoleniu.

    Jeden mąż i jedna żona, to jest kit żydowskich macherów od ulepiania mózgu,
    stąd macie Tristana i Izoldę,
    kto tam jeszcze?,
    a Heloiza i ten dzieciak umysłowy Aldebarad, i to są mity według których mamy żyć!!..
    A jak nie żyjemy?,
    to się rozwodzimy,
    rozwodzimy się, bo żyjemy w sztucznym świecie.

    Wielożeństwa nie wymyślono po to, by chłop miał co walić
    wielożeństwo ułatwiało i ułatwia życie (nawet bez śmierci mężczyzn na wojnie).

  3. kamil92 25.02.2018 20:30

    Nie zgodzę się z tą opinią. Znam wiele małżeństw z długim stażem i nic nie wskazuje na to, aby miały się rozpaść w najbliższej przyszłości. Rozpad moim zdaniem wynika z czegoś innego. Ze społecznego przymusu, który nakazuje, że jak najszybciej należy znaleźć żonę/męża i spłodzić potomka. Ludzie szukają na szybko, wiążą się kierując się fizycznym pożądaniem, w gruncie rzeczy nawet nie wiedzą, czy się lubią. Następnie przychodzi dziecko, które miesza w ich życiu i burzy jego podstawy. Zaczynają się kłótnie i związek się kończy.

    Czy wielożeństwo jest dobre czy złe nie mnie osądzać. Ale pamiętaj, że moralność jest relatywna. Coś co wydaje się tutaj skrajnie złe, gdzie indziej może być neutralne lub dobre. Zachodnie standardy moralne nie pochwalają jednak poligamii (chociaż pewnie już niedługo…).

    A co do wiary, to rozsądny człowiek nie wierzy w bogów. Może wierzyć najwyżej w chaos i przypadek – które są namacalne, mierzalne i oddziałują na nasze życie. Działają nawet w skali subatomowej. A wszystkim głęboko wierzącym wyznawcą boga jedynego/jewohy/allaha polecam poczytać z uwagą święte teksty. Bóg starego testamentu jawi się jako jedynowładca i despota, wymaga krwawych ofiar i zsyła cierpienie. Niczym nie różni się od szatana. Trzeźwo myślący umysł orzekłby że szatan i JWHW to tożsame byty, które nie istnieją (chyba że w zbiorowej świadomości).

  4. Szwęda 26.02.2018 19:05

    Na Kamczatce albo tam daleko aż pod Czukocją do dzisiaj żyją potomkowie mieszańcy z europejskimi podróżnikami, polskimi…

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.