Dwie drogi

Opublikowano: 01.11.2011 | Kategorie: Gospodarka, Polityka | RSS komentarzy

Kryzys finansowy w Unii Europejskiej oświetlił to, co od dawna było oczywiste – pod przykrywką deklarowanej jedności, „pomocy” w ramach funduszy wyrównawczych i rzekomej przyjaźni „gwiazdkowej” Europy bulgocą stare, narodowe interesy. Scalony „odą do radości” kontynent okazuje się być azylem obłudy. Ustawiony potwornym kosztem gmach europejskiej biurokracji ssie narodowe siły, majtając ludziom przed oczyma etatystyczną ideologią nowego socjalizmu. Miało być tak słodko, a okazuje się, że gdy przychodzi co do czego, Merklowa piorunuje spojrzeniem Sarkozy’ego, ten zaś pomstuje na Camerona. Rozgrywką tym mniej lub bardziej biernie przyglądają się pożyteczni idioci – skaperowane elity z pomniejszych i „mniej ważnych” państw, wytresowani przez Brukselę do zgrabnego przyklaskiwania wbrew podstawowym interesom własnych narodów.

Piękno Europy i siła kontynentu tkwią w jego różnorodności wykształconej we wspólnym pniu kultury łacińskiej i chrześcijaństwa. Europie do szczęścia niewiele było trzeba. Wystarczyło powoli znosić bariery celne, otwierać kompatybilne rynki, by dobrobyt powoli stał się udziałem wszystkich. Europejscy kierownicy ideologiczni zdecydowali się jednak pójść drogą bolszewickiej centralizacji i quasi-państwowej federalizacji. Dzisiaj nie wiadomo, czym tak naprawdę jest zjednoczona Europa, jaki jest jej status prawny, a jaki status mają „państwa” składowe; kto Europą rządzi i w jaki sposób. Olbrzymia rozbudowana administracja, różne „prezydencje” i paneuropejskie instytucje są tylko fasadą kryjącą prawdziwe interesy „węgla i stali” – konkretnych koterii fartuszkowych arystokracji. Towarzyszy temu marnotrawstwo efektów pracy zwykłych ludzi, politycznie poprawny bełkot i biurokratyczne megaidiotyzmy zdolne rywalizować z komunistycznymi. Zjednoczona Europa, zamiast jednego rynku, oferuje redystrybucję iście bolszewickiej miary. Inżynierowie projektu zjednoczeniowego bełtają ludziom w głowach, zachwalając rzekome korzyści płynące z dopłat i wyrównań.

Na przykładzie polskiej gospodarki wygląda to tak, że najpierw kraj stracił miliardy wydrenowane w czasie tzw. układu stowarzyszeniowego, kiedy polscy kompradorzy całkowicie „rozbroili” państwo, otwierając na oścież rynek bez żadnej wzajemności. Dzisiaj nikt o tym nie mówi, za to na murach można przeczytać jakie to projekty realizuje się za europejskie dopłaty…

Tymczasem silni pod pretekstem „sytuacji nadzwyczajnej” narzucają – już bez żadnych konsultacji czy referendów – nowelizację Lizbony, kreują nowe oberpaństwo pod niemiecko-francuskim berłem. W naszym sąsiedztwie dominującą pozycję zajmują Niemcy, zaś zrzeczenie się przez Polskę niepodległości praktycznie uniemożliwia Warszawie jakikolwiek odruch oporu. Żyjemy więc w czasach mirażu swobody, mirażu niepodległości, mirażu jedności, a przede wszystkim mirażu dobrobytu, kupionego za „nawis inflacyjny”, na razie zaczarowany w słupkach kredytów. Czarodziej nie daje jednak już rady i mimo coraz szybciej powtarzanych bankowych zaklęć europejski system finansowy się rozleci. Nie tylko europejski.

Stanęliśmy na rozstaju. Wybór drogi będzie miał fundamentalne znaczenie cywilizacyjne. Prosto mówiąc, albo wolność, albo zniewolenie. Albo odpowiedzialność za własne losy, ryzyko na własny rachunek, rodzina i system ekonomiczny oparty na realnym pieniądzu, albo reglamentacja i regulacja nawet najbardziej intymnych sfer życia.

Niestety, ruch oporu, jaki pełza ostatnio w miastach Starego Kontynentu i Nowego Świata, oscyluje bardziej w stronę żądań „lepszego” niewolnictwa niż odpowiedzialności i wolności; jego uczestnicy chcą, aby państwo troszczyło się o nich lepiej i więcej rozdawało, nie zaś by zostawiło nas w spokoju, pozwalając troszczyć się o siebie; by nas nie okradało z efektów pracy. Czujemy, że państwo przestaje być nasze, że jest rządzone przez siły, na które nie mamy wpływu, chroni interesy oszustów i złodziei, pławiących się w dostatku z naszej krwawicy.

Reakcją na to skaranie Boskie powinien być nawrót do ograniczonego państwa, gwarantującego równość obywateli wobec prawa oraz ochronę policyjną i wojskową przed wewnętrznymi i zewnętrznymi spryciarzami. Tymczasem dzisiaj to państwo jest raczej z tymi spryciarzami sprzęgnięte, że to im właśnie służą mechanizmy tworzenia pieniądza z powietrza, likwidacji przepisów kiełznających giełdowe rozpasanie czy organizowanych na olbrzymią skalę piramidek finansowych, w jakich obstawiają naszymi losami. Państwo nie jest nam potrzebne, by pokazywać, jak żyć, czego i w jaki sposób uczyć nasze dzieci, jak organizować ochronę zdrowia. To możemy sami robić, wybierając z wolnej ręki najlepszych usługodawców.

Tylko powrót do zdroworozsądkowych zasad organizacji życia gospodarczego i politycznego może zapewnić dobrobyt i stabilizację. Druga ścieżka wiedzie natomiast przez spazmy buntów i morze niesprawiedliwości.

Którędy pójdzie Europa, Polska? Czy Stany Zjednoczone zatrzymają się na równi pochyłej? Aby wejść na dobrą drogę, nasze elity musiałyby powrócić do podeptanych wartości Zachodu, przywrócić szacunek dla pracy, oszczędzania, dobrych obyczajów i wolności. Przez świat musiałaby się przetoczyć kontrrewolucja zdolna wskazać drogę wszystkim utopionym w matriksie. Dzisiejsze elity tej zmiany nie chcą, bo godzi w ich interesy. Pozostaje więc nadzieja, że wśród nas samych narodzi się ktoś, kto będzie w stanie podnieść sztandar…

Autor: Andrzej Kumor
Źródło: Goniec

TAGI: , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

9 komentarzy

  1. erazm55 01.11.2011 11:09

    UE=KDL ze wskazaniem na Kraje Demokracji Ludowej tam jakby ciut mniej było idiotyzmów.

  2. Event_Horizon 01.11.2011 13:59

    Dobra myśl. Niby wszyscy o tym wiemy.

  3. hawai62 01.11.2011 19:36

    Rewolucja? To słuszna droga, ale kto miałby ją robić – bo chyba nie ci umoczeni w kredyty. Ale tych właśnie młodych gniewnych dosięgły już macki banksterów.

  4. Drill 01.11.2011 22:09

    Brawa dla autora za słowa prawdy. Niestety patrząc na dzisiejsze „oburzone” społeczeństwa, najprawdopodobniej w przyszłości możemy postąpić tą czerwoną ścieżką, a raczej zostać przez nią zawleczeni za włosy.

  5. Fenix 02.11.2011 11:23

    Trzecia droga, to ANARCHIZM i tę wybieram!

  6. Fenix 02.11.2011 12:04

    Czasem myślę ze powinien powstać , Bank Oburzonych który rządziłby się sam , na ludzkich prawach . Oferując i operując swoją własną walutą . Bez lichwy i spekulacyjnych baniek , by naprawić system światowej gospodarki . Lecz trzeba by odważnych i prawych ludzi by to zadziałało .

  7. Yezior 02.11.2011 12:28

    Na zmianę kierunku bym nie liczył. Raczej na pogłębianie się podziałów na my i oni. Rosnąca, wszechobecna kontrola i koncesjonowanie wszystkiego. Służby bezpieczeństwa publicznego na usługach korporacji i oligarchii. Sprywatyzowana opieka medyczna. Zamknięte, pilnie strzeżone enklawy bogatych i morze sfrustrowanego tłumu łakomego na życie z telewizora.
    Spacyfikowana młodzież za pośrednictwem łatwo dostępnych „kredytów na życie”.

  8. Fenix 02.11.2011 13:38

    @Yiezior z tym obecnie mamy do czynienia. Cywilizacja zbudowana na strachu , hierarchia , podziały , niedostatek . Warto przestać się bać, by liczyć na zmianę kierunku, zmianę systemu , opartym na prawdzie i jawności . To tyle ,czy aż tyle ?:)

  9. Rozbi 02.11.2011 18:22

    A mnie ostatnio naszła refleksja że to wszystko co dzieje się od 20-30 lat na świecie – czyli degeneracja świata zachodniego – zarówno pod względem gospodarczym jak i ekonomicznym, to nic innego jak odzwierciedlenie degeneracji Europejczyków jako rasy (?), ludzi. W tym samym czasie Azja przez te 20 lat potrafiła zmienić małe wioski rybackie w gigantyczne nowoczesne miasta z techniką XXI wieku. A w Europie zastój.

    Jest to wynik wg mnie jakiegoś cyklu który powtarza się co kilkaset lat – mysle ze XXI to spadek znaczenia Europy, nasze dzieci i wnuki beda zyly w niewoli i co najgorsze BIEDZIE gorszej od tej w ZSRR. Podczas gdy dzieci i wnuki młodych Chińczyków / tajwańczyków będzie zyło również w mentalnej niewoli – ale przynajmniej bogatej ekonomicznie.

    Myślałem o tym na podstawie książki „rok 1984” Orwella.
    Głównemu bohaterowi sam fakt niewoli nie przeszkadzał, gdyby się wczytać możnaby odnieść wrażenie że to wszystko wzięło się z nijakości, szarości, niedostatku i ogólnej biedy jaka była dookoła, dopiero z tego wysnuł swoje antysystemowe wnioski. Sądzę że gdyby żył w dodastku i pokoju to ustrój totalitarny roku 1984 by mu nie bardzo przeszkadzał…

    Niestety my zmierzamy ku centralnie planowanej gospodarce Europejskiej – co musi prowadzic do biedy :/

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.