Dlaczego nazizm był socjalizmem oraz dlaczego socjalizm jest totalitaryzmem

Opublikowano: 20.03.2013 | Kategorie: Gospodarka, Polityka, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 1010

Treść wystąpienia przedstawionego na „The Economics of Fascism” – Supporters Summit zorganizowanym przez Ludwig von Mises Institute w 2005 r.

Celem tego wystąpienia są dwie rzeczy. Po pierwsze, chcę pokazać, dlaczego nazistowskie Niemcy były państwem socjalistycznym, a nie kapitalistycznym. Po drugie, chcę pokazać, dlaczego socjalizm – rozumiany jako system gospodarczy opierający się na państwowej własności środków produkcji – pociąga za sobą dyktaturę totalitarną.

Opisanie nazistowskich Niemiec jako państwa socjalistycznego było jednym z wielkich dokonań Ludwiga von Misesa.

Kiedy przypomnimy, że słowo „nazi” jest skrótem od „Nationalsozialistische Deutsche Arbeiterpartei” (w tłumaczeniu – Narodowo-Socjalistyczna Niemiecka Partia Robotnicza), uwagi Misesa mogą nie wydać się niczym szczególnym. Jaki system gospodarczy ma być bowiem w państwie, rządzonym przez partię ze słowem „socjalistyczna” w nazwie, jeśli nie socjalizm?

Jednakże, prócz Misesa i jego czytelników, praktycznie nikt nie uważa nazistowskich Niemiec za państwo socjalistyczne. Dalece bardziej powszechnym jest mniemanie – tak uważali komuniści i inni marksiści – że reprezentuje ono pewną formę kapitalizmu.

Podstawą tezy, że nazistowskie Niemcy były państwem kapitalistycznym, był fakt, iż większość przemysłu pozostawała tam rzekomo w rękach prywatnych.

Mises wykazał, że prywatna własność środków produkcji istniała jedynie z nazwy pod rządami nazistów. Rzeczywistym właścicielem środków produkcji był niemiecki rząd. Dlatego też to rząd, a nie nominalni właściciele, decydował o tym, co będzie wytwarzane, w jakiej ilości, w jaki sposób i komu będzie sprzedawane. Podobnie też ustalane były ceny oraz zarobki, a także wysokości dywidend, jakie mieli otrzymywać nominalni właściciele. Jak pokazał Mises, pozycja rzekomych właścicieli prywatnych była w zasadzie zredukowana do bycia rządowymi zarządcami.

De facto państwowa własność środków produkcji – jak określał ją Mises – logicznie wynika z fundamentalnej zasady kolektywizmu przejętej przez nazistów. Stanowi ona, że dobro wspólne ma prymat nad dobrem prywatnym, zaś jednostka jest środkiem do osiągania celów państwa. Jeśli więc jednostka jest środkiem do osiągania celów państwa, to oczywiste jest, że jej własność także. Tak jak jednostka jest własnością państwa, tak to, co ona posiada, jest nią również.

Jednak tym, co de facto ustanowiło w nazistowskich Niemczech socjalizm, było wprowadzenie kontroli cen i zarobków w 1936 r. Stanowiło to odpowiedź na inflację pieniądza, która pojawiła się wraz z początkiem reżymu w 1933 r. Reżym nazistowski wywołał inflację, aby sfinansować ogromne wydatki rządu związane z programami robót publicznych, subsydiami i zbrojeniami. Kontrola cen i zarobków została wprowadzona w odpowiedzi na wzrost cen, który był wynikiem inflacji.

Skutkiem połączenia inflacji z kontrolą cen i zarobków są niedobory. Są to sytuacje, w których ilość dóbr, jaką ludzie chcą nabyć, przewyższa ilość dostępną w sprzedaży.

Niedobory z kolei wywołują gospodarczy chaos. Nie chodzi tylko o to, że klienci, którzy pojawiają się w sklepie wcześnie rano, mogą wykupić całe zapasy towaru i zostawić tych, którzy przybędą później, z niczym. To sytuacja, na którą rząd zwykle odpowiada wprowadzeniem reglamentacji. Niedobory skutkują chaosem w systemie gospodarczym. Wprowadzają przypadkowość do dystrybucji zaopatrzenia pomiędzy różne regiony geograficzne, do rozdziału czynnika produkcji pomiędzy różne towary, do alokacji pracy i kapitału pomiędzy różne gałęzie systemu gospodarczego.

Wynikające z połączenia niedoborów z kontrolą cen i zarobków zjawisko spadku podaży dóbr nie powoduje – jak ma to miejsce na wolnym rynku – wzrostu ich cen i wzrostu opłacalności ich produkcji. W ten sposób dalszy spadek podaży uległby zahamowaniu. Kontrola cen zapobiega ich wzrostowi i tym samym wzrostowi opłacalności produkcji. W tym samym czasie niedobory spowodowane kontrolą cen zapobiegają wzrostowi podaży przez odgórne ograniczenie wysokości cen i rentowności. Kiedy dochodzi do niedoboru, zjawisko wzrostu podaży jedynie łagodzi dolegliwości związane z brakiem towarów. Tylko wtedy, gdy niedobór jest całkowicie zlikwidowany, wzrost podaży wywołuje spadek cen i prowadzi do spadku opłacalności produkcji.

W rezultacie połączenie kontroli cen z niedoborami powoduje przypadkowe zmiany w podaży bez żadnego efektu dla poziomu cen i opłacalności. W takiej sytuacji produkcja najbardziej trywialnych i nieistotnych dóbr, jak na przykład kamieni-zwierzątek, jest rozwijana kosztem produkcji najpilniej potrzebnych i ważnych towarów, jak leki. Nie ma to przy tym wpływu na cenę lub opłacalność produkcji żadnego z tych towarów. Kontrola cen zapobiega wzrostowi opłacalności produkcji leków w sytuacji spadku ich podaży oraz powstrzymuje spadek opłacalności produkcji kamieni-zwierzątek w sytuacji wzrostu ich podaży.

Jak wykazał Mises, aby poradzić sobie z tymi niezamierzonymi skutkami kontroli cen, rząd musi albo ją znieść, albo sięgnąć po dalsze interwencje. Mianowicie może wprowadzić kontrolę nad tym, co jest produkowane, w jakiej ilości, jakimi metodami i do kogo ma być dystrybuowane, na co wskazałem już wcześniej. Połączenie kontroli cen ze zbiorem tych dalszych regulacji skutkuje de facto socjalizacją systemu gospodarczego. Oznacza to, iż rząd wykonuje wszystkie prawa wynikające z własności.

Taki był socjalizm zaprowadzony przez nazistów. Mises nazywał go socjalizmem na niemiecką lub nazistowską modłę. Odróżniał się on od bardziej oczywistego socjalizmu Sowietów, który Mises zwał socjalizmem na wzór rosyjski lub bolszewicki.

Oczywiście, socjalizm nie kończy chaosu spowodowanego zniszczeniem systemu cen. On go podtrzymuje. Jeśli jest wprowadzony bez wcześniej istniejącej kontroli cen, jego efektem jest początek wielkiego chaosu. Jest tak, ponieważ socjalizm właściwie nie jest żadnym alternatywnym systemem gospodarczym. Jest zaledwie zaprzeczeniem kapitalizmu i jego systemu cen. Natura socjalizmu jako taka jest jedna i ta sama co w przypadku chaosu gospodarczego, wynikającego ze zniszczenia systemu cen przez kontrolę cen i zarobków. (Chciałbym zaznaczyć, że narzucony przez bolszewicki model socjalizmu system kwot produkcji, z wszędobylskimi zachętami do przekraczania tych kwot, jest pewnym przepisem na powszechne niedobory – tak jak zresztą panowanie kontroli cen i zarobków).

W najlepszym razie socjalizm zmienia zaledwie kierunek chaosu. Kontrola rządu nad produkcją może umożliwiać większą produkcję pewnych dóbr – szczególnie tych ważnych dla samego rządu. Rząd osiąga to jednak kosztem wywołania zamieszania w obrębie reszty systemu gospodarczego. Wynika to z tego, że rząd nie ma żadnej wiedzy na temat skutków, jakie niesie zabezpieczenie produkcji dóbr, którym przypisuje szczególną wartość, dla reszty systemu gospodarczego.

Wymogi wprowadzenia systemu kontroli cen i zarobków rzucają światło na totalitarną naturę socjalizmu -zarówno na nazistowski, jak i na sowiecki wariant.

Możemy zacząć od faktu, że w finansowym interesie sprzedawcy, działającego w ramach kontroli cen, jest unikanie tejże kontroli oraz podnoszenie cen swoich towarów. Z drugiej strony kupujący, którzy nie mogą nabywać dóbr, są skłonni płacić wyższą cenę, aby zapewnić sobie to, czego pragną. Co w takich okolicznościach może powstrzymać wzrost cen i rozwój czarnego rynku?

Odpowiedzią jest połączenie surowych kar z dużym prawdopodobieństwem schwytania i poniesienia tych kar. Zwyczajne grzywny nie zwiększają zbytnio efektu odstraszania. Stanowią one jedynie dodatkowy koszt biznesowy. Jeśli rząd poważnie traktuje kontrolę cen, niezbędne jest wprowadzenie kar porównywalnych do tych za ciężkie przestępstwa.

Lecz zwyczajne obowiązywanie takich kar nie wystarczy. Rząd musi uczynić je rzeczywiście dolegliwymi, by ograniczyć prowadzenie czarnorynkowych transakcji. Musi przestraszyć ludzi, że prowadzenie takich transakcji może zostać odkryte przez policję i rzeczywiście zakończyć się uwięzieniem. Aby wytworzyć taki strach, rząd musi rozwinąć armię szpiegów i tajnych informatorów. Dla przykładu, rząd musi nastraszyć sklepikarza i jego klienta, że jeśli zaangażują w transakcję na czarnym rynku, jakiś inny klient tego sklepu doniesie o tym.

Z uwagi na prywatność i tajność transakcji czarnorynkowych rząd musi także przestraszyć każdego, kto planuje handel na czarnym rynku, że druga strona może okazać się agentem policji, próbującym go ująć. Rząd musi zniechęcić ludzi nawet do wieloletnich współpracowników, nawet do ich przyjaciół i krewnych, ponieważ i oni mogą okazać się informatorami.

Wreszcie, aby wydawać wyroki skazujące, rząd musi przekazać uprawnienia do decydowania o niewinności lub winie w sprawie handlu na czarnym rynku na ręce trybunału administracyjnego lub jego policyjnych agentów na miejscu. Nie może ona zależeć od ławy przysięgłych. Mało który sędzia bowiem orzekłby o winie człowieka sprzedającego kilka kilogramów mięsa lub parę butów po cenie wyższej niż obowiązująca, skazując go na kilka lat więzienia.

Dlatego też, podsumowując, postulaty wprowadzenia kontroli cen oznaczają akceptację dla kluczowych elementów państwa totalitarnego. Chodzi tu mianowicie o ustanowienie kategorii „przestępstw gospodarczych”, które bezkonfliktową pogoń za własnym interesem traktują jako czyn przestępczy, i ustanowienie totalitarnego aparatu policji pełnego szpiegów i informatorów oraz władzy arbitralnego aresztowania i uwięzienia.

Jak widać, wprowadzenie kontroli cen wymaga władzy podobnej do tej w Niemczech Hitlera czy Rosji Stalina. W takim modelu praktycznie każdy może okazać się szpiegiem aparatu państwa. Działa także tajna policja, która może aresztować i więzić ludzi. Jeśli rząd jest nieskory, by iść tak daleko, wtedy kontrola cen okazuje się do pewnego stopnia niewykonalna i po prostu załamuje się. Wtedy czarny rynek rozrasta się. (Nawiasem mówiąc, nic z tego, o czym powiedzieliśmy, nie sugeruje, by kontrola cen była przyczyną władzy terroru ustanowionej przez nazistów. Tego rodzaju rządy naziści zaprowadzili długo zanim ustanowili kontrolę cen. W rezultacie ustanowili ją w okolicznościach już do tego przygotowanych).

Aktywność na czarnym rynku pociąga za sobą popełnianie szeregu przestępstw. W systemie de facto socjalistycznym produkcja i sprzedaż dóbr na czarnym rynku oznacza opór wobec rządowych regulacji, dotyczących produkcji i dystrybucji, a także opór wobec kontroli cen. Dla przykładu, dobra sprzedawane na czarnym rynku przeznaczane są przez rząd do dystrybucji zgodnej z jego planem, nie zaś za czarnym rynku. Podobnie też środki produkcji, użyte do wytworzenia tych dóbr, przeznaczone są przez rząd do użycia zgodnego z jego planem, nie zaś do zaopatrzenia czarnego rynku.

W systemie de iure socjalistycznym, takim jak w Związku Sowieckim, gdzie prawo państwowe otwarcie i wprost czyni rząd właścicielem środków produkcji, cała aktywność na czarnym rynku z konieczności pociąga za sobą przywłaszczenie lub kradzież własności państwowej. Dla przykładu robotnicy fabryczni czy kierownicy w Związku Sowieckim, którzy produkowali towary sprzedawane potem przez nich na czarnym rynku, byli uważani za złodziei materiałów dostarczanych przez państwo.

Co więcej, w jakimkolwiek rodzaju państwa socjalistycznego – nazistowskim czy komunistycznym – plan gospodarczy rządu jest najwyższym prawem w kraju. Dobrze wiemy, jak chaotyczny jest tzw. proces planowania w socjalizmie. Jego dalsze zakłócania przez pracowników i kierowników, wyprowadzających materiały i zapasy do produkowania na czarnym rynku, jest czymś, co socjalistyczne państwo logicznie upoważnia do traktowania jako akt sabotowania swojego planu gospodarczego. Prawo państwa socjalistycznego traktuje to właśnie jako sabotaż. To powoduje, że działalność na czarnym rynku w kraju socjalistycznym często pociąga za sobą karę śmierci.

Uważam, że fundamentalną przyczyną wyjaśniającą powszechne rządy terroru w socjalizmie jest niewiarygodny problem, dotyczący tego, w jakiej relacji państwo socjalistyczne powinno znajdować się wobec swoich obywateli. Z jednej strony, zakłada ono pełną odpowiedzialność za pomyślność ekonomiczną jednostek. Rosyjski czy też bolszewicki model socjalizmu otwarcie zaświadcza o tej odpowiedzialności – jest to główne źródło jego atrakcyjności wśród ludu. Z drugiej strony, państwo socjalistyczne w każdy sposób, w jaki można to sobie wyobrazić, partaczy tę robotę Czyni życie jednostek koszmarem.

Obywatel państwa socjalistycznego każdego dnia swojego życia musi marnować czas w niekończących się kolejkach. Problemy, jakich doświadczali Amerykanie w latach 70. XX w. w związku z niedoborem paliw, są dla niego normalne. Tylko, że nie doświadcza on ich w stosunku do paliw, ponieważ nie posiada samochodu ani nadziei na jego kupno. Jego problemy wiążą się z brakiem odzieży, warzyw czy nawet chleba. Często jest on zmuszony do pracy, której sobie nie wybierał i której przez to nienawidzi. (Na skutek niedoborów rząd decyduje się na przydział pracy dokładnie w taki sposób, jak czyni to z przydziałem materialnych środków produkcji). Żyje w warunkach niesamowitego przeludnienia, niemal bez szans na prywatność. (W obliczu niedoboru domów, lokatorzy przypisani są do mieszkań, a rodziny zmuszone są dzielić je z innymi. Aby ograniczyć uciążliwość tego niedoboru, wprowadzony jest system paszportów wewnętrznych i wiz w najbardziej atrakcyjnych obszarach kraju. Mówiąc delikatnie, osoba zmuszona do życia w takich warunkach musi kipieć z oburzenia i złości).

Wobec kogo, logicznie rzecz biorąc, obywatele państwa socjalistycznego powinni kierować swoje oburzenie i złość, jeśli nie wobec samego państwa socjalistycznego? To samo państwo, które ogłasza odpowiedzialność za ich życie i obiecuje im żywot w szczęśliwości, w rzeczywistości ponosi odpowiedzialność za urządzenie im z tego życia piekła. Istotnie, przywódcy państwa socjalistycznego przeżywają dylemat. Każdego dnia zachęcają ludzi do wiary, że socjalizm jest systemem doskonałym, którego złego skutki mogą być jedynie efektem działania złych ludzi. Jeśli to prawda, kim więc mogą być ci źli ludzie, jeżeli nie samymi rządzącymi, którzy nie tylko czynią życie innych piekłem, lecz wypaczają rzekomo doskonały system do takiej postaci?

Skutkuje to tym, że przywódcy państwa socjalistycznego muszą żyć w obawie przed innymi ludźmi. Zgodnie z logiką ich działania i ich nauczaniem, kipiące oburzenie ludzi winno wzbierać i zdławić ich w orgii krwawej zemsty. Rządzący to przeczuwają, nawet jeśli nie przyznają się do tego otwarcie. Dlatego też ich największą troską jest trzymanie obywateli pod butem.

W rezultacie twierdzeniem prawdziwym, choć niewystarczającym, jest to, że socjalizm oznacza brak wolności prasy i wolności wypowiedzi. Z pewnością w socjalizmie brakuje tych swobód. Jeśli rząd jest właścicielem wszystkich gazet i domów wydawniczych, jeśli decyduje, do jakich celów może być wykorzystywany papier gazetowy, wtedy oczywiście nie można wydać niczego, na co rząd się nie zgadza. Jeśli jest on właścicielem wszystkich sal zebrań, wtedy nie może odbyć się żadne publiczne spotkanie czy wykład, na który rząd nie wyraża zgody. Jednak socjalizm sięga dużo dalej niż zaledwie brak wolności prasy i wypowiedzi.

Rząd socjalistyczny całkowicie unicestwia tego rodzaju swobody. Obraca on prasę i każde forum publiczne w środek histerycznej propagandy na własny użytek. Ponadto bezwzględnie prześladuje każdego, kto przynajmniej minimalnie odchyli się od oficjalnej linii partii.

Powodem tego jest strach socjalistycznych przywódców przed ludźmi. By chronić siebie, muszą oni utrzymywać ministerstwo propagandy oraz tajną policję, pracujące non stop. Ta pierwsza instytucja niezbędna jest, by odwracać uwagę ludzi od odpowiedzialności socjalizmu i jego przywódców za ludzką nędzę. Druga potrzebna jest do uciszania tych, którzy mogą sugerować odpowiedzialność socjalizmu lub jego przywódców, oraz do unieszkodliwiania każdego, kto zacznie przejawiać oznaki samodzielnego myślenia. Przyczyną tego jest strach przywódców i ich desperacka potrzeba wskazywania kozła ofiarnego za porażki socjalizmu. Dlatego też prasa w kraju socjalistycznym pełna jest doniesień o zagranicznych spiskach i sabotażach, o niegospodarności części urzędników. Czasami niezbędne okazuje się odkrycie wewnętrznego spisku na dużą skalę, by poświęcić wysokich funkcjonariuszy, a nawet całą frakcję w gigantycznej czystce.

To z powodu swojego strachu i desperackiej potrzeby dławienia każdego przejawu nawet potencjalnej opozycji socjalistyczni przywódcy nie zezwalają na żadną czysto kulturalną działalność, która nie jest kontrolowana przez władze. Jeśli ludzie licznie zgromadzą się na pokazie sztuki czy odczycie poezji niekontrolowanym przez rządzących, przywódcy mogą obawiać się rozpowszechniania niebezpiecznych idei. Każda niedozwolona idea jest ideą niebezpieczną. Może ona sprawić, że ludzie zaczną myśleć samodzielnie i zastanawiać się nad istotą socjalizmu oraz nad jego przywódcami. Przywódcy boją się spontanicznych zgromadzeń nawet kilku ludzi w pokoju. Muszą zatem sięgać po tajną policję i aparat szpiegów i informatorów, a także terror, aby nie dopuścić do takich spotkań lub upewnić się, że poruszane na nich tematy są całkowicie nieszkodliwe z punktu widzenia państwa.

Socjalizm nie może na dłuższą metę panować bez terroru. Gdy tylko terror się rozluźnia, oburzenie i wrogość zwracają się przeciwko rządzącym. Okres ten przynosi zatem rewolucję lub wojnę domową. W rzeczywistości, socjalizm pozbawiony terroru lub, ściślej rzecz biorąc, odpowiedniego jego poziomu, opisany może być jako niekończąca się seria rewolucji i wojen domowych. Każda kolejna grupa nowych przywódców okazuje się niezdolna do uczynienia socjalizmu dobrze funkcjonującym, podobnie jak ich poprzednicy. Nieuniknionym wnioskiem, jaki się nasuwa, jest to, że terror rzeczywiście doświadczany w państwach socjalistycznych nie był po prostu robotą złego człowieka, takiego jak Stalin. Wynikał on z natury systemu socjalistycznego. Stalin wysunął się na czoło, ponieważ jego niezwykła determinacja i przebiegłość w stosowaniu terroru stanowiły właściwości najbardziej pożądane na stanowisku przywódcy socjalistycznego, by móc utrzymać się u władzy. Dotarł do szczytu na skutek naturalnej selekcji w socjalizmie: selekcji najgorszych.

Muszę uprzedzić możliwe nieporozumienie dotyczące mojej tezy, że socjalizm jest totalitarny ze swej natury. Dotyczy to rzekomo socjalistycznych państw rządzonych przez socjaldemokratów, takich jak Szwecja czy inne kraje skandynawskie, które oczywiście nie są totalitarnymi dyktaturami.

W takich przypadkach niezbędnym jest zdać sobie sprawę z tego, że tak jak państwa te nie są totalitarne, tak też nie są socjalistyczne. Partie tam rządzące mogą przyjmować socjalizm jako swoją filozofię czy jako swój ostateczny cel, ale system gospodarczy, jaki wdrażają, socjalizmem nie jest. Ich rzeczywistym modelem gospodarczym jest skrępowana gospodarka rynkowa, jak to określił Mises. Choć bardziej skrępowany od naszego (chodzi o USA – przyp. red.), ich system gospodarczy jest zasadniczo podobny do tego u nas w tym sensie, że główną siłą napędową produkcji i aktywności ekonomicznej jest nie dekret rządu, lecz inicjatywa prywatnych właścicieli, motywowanych wizją prywatnego zysku.

Powodem, dla którego socjaldemokraci nie wprowadzają socjalizmu po dojściu do władzy, jest to, że nie są w stanie zrobić tego, co byłoby wymagane. Wprowadzenie socjalizmu jako systemu gospodarczego wymaga masowego aktu kradzieży – środki produkcji muszą zostać przejęte od ich właścicieli i przyznane państwu. Przejęcie takie z pewnością wywołałoby opór ze strony części właścicieli – opór, który mógłby zostać przełamany tylko dzięki zastosowaniu szeroko zakrojonego przymusu.

Komuniści próbowali i próbują nadal zastosować taką siłę, jakiej użyto w Związku Sowieckim. Komuniści byli niczym uzbrojeni rabusie gotowi zabić, jeśli będzie to niezbędne dla dokonania kradzieży. W przeciwieństwie do nich socjaldemokraci są bardziej jak kieszonkowcy, którzy marzą o wyciągnięciu dużych pieniędzy pewnego dnia, lecz w rzeczywistości nie są w stanie zabić, jeśli to konieczne i poddają się przy najmniejszych oznakach poważniejszego oporu.

Co do nazistów, generalnie nie musieli oni zabijać, by przejąć własność Niemców, nie licząc Żydów. Było tak, ponieważ, jak widzieliśmy, wprowadzili socjalizm poprzez kradzież, kontrolę cen, która służyła utrzymaniu zewnętrznych pozorów prywatnej własności. Prywatni właściciele byli w ten sposób pozbawieni swojej własności bez wiedzy o tym i dlatego nie czuli potrzeby obrony jej siłą.

Myślę, że pokazałem, iż socjalizm – prawdziwy socjalizm – jest totalitarny ze swej natury.

Współcześnie w Stanach Zjednoczonych nie mamy socjalizmu w jakiejkolwiek formie. Nie mamy też do czynienia z dyktaturą, nie mówiąc już o dyktaturze totalitarnej.

Nie mamy jeszcze także faszyzmu, choć się do niego zbliżamy. Wśród kluczowych elementów, których wciąż brakuje, jest brak rządów jednej partii oraz cenzury. Wciąż cieszymy się wolnością wypowiedzi i prasy, a także wolnymi wyborami, choć swobody te są podkopywane, a ich dalsze funkcjonowanie nie jest zagwarantowane.

Mamy za to skrępowaną gospodarkę rynkową, która staje się coraz bardziej skrępowana przez coraz większe interwencje rządu. Wiąże się to z rosnącym zanikiem indywidualnej wolności. Wzrost ekonomicznej interwencji rządu jest równoznaczny z zanikiem indywidualnej wolności, ponieważ oznacza rosnące inicjowanie użycia siły fizycznej, by zmusić ludzi do robienia tego, czego nie wybraliby z własnej woli, lub odwieść ich od zrobienia tego, co z własnej woli by wybrali.

Jednostka sama wie najlepiej, co leży w jej interesie oraz zazwyczaj czyni to, co leży w jej zakresie, a także unika robienia tego, co w niego godzi. Wynika z tego, że im większy zakres ingerencji rządu, w tym większym stopniu jednostki nie mogą czynić tego, co daje im korzyści, i zamiast tego są zmuszone czynić to, co powoduje u nich straty.

Obecnie wydatki rządowe w USA – federalne, stanowe i lokalne – urosły do poziomu niemal połowy dochodów pieniężnych tych, którzy są zatrudnieni poza sektorem rządowym. Piętnaście departamentów federalnych i dużo większa liczba federalnych agencji regulacyjnych – w większości przypadków wraz ze swoimi odpowiednikami na poziomie stanowym i lokalnym – razem stale przeszkadza w praktycznie każdej sferze życia pojedynczego obywatela. Na niezliczone sposoby jest on obkładany podatkami, nakazami i zakazami.

Efektem takiej masowej ingerencji rządu jest bezrobocie, rosnące ceny, spadające realne płace, potrzeba pracowania dłużej i ciężej oraz rosnący brak bezpieczeństwa ekonomicznego. Długofalowym efektem jest rosnąca złość i oburzenie.

Choć interwencjonistyczna polityka rządu celem powinna być naturalnym obiektem ich ataków, złość i oburzenie, które odczuwają ludzie, zwykle skierowane są wobec przedsiębiorców i bogatych. To nieporozumienie w dużej mierze napędzane jest przez niedouczoną i zawistną elitę intelektualną oraz media.

W zgodzie z tą postawą od czasu pęknięcia bańki na giełdzie (która w rzeczywistości stworzona została przez politykę Rezerwy Federalnej rozdawania kredytów i przekłuta tymczasowym odejściem od tej polityki) rządowi oskarżyciele rozpoczęli szczególnie mściwą politykę przeciwko dyrektorom winnym finansowej nieuczciwości, tak jakby ich działania były odpowiedzialne za rozprzestrzenienie się strat wynikających z pęknięcia bańki. W ten sposób były szef ważnej kompanii telekomunikacyjnej został ostatnio skazany na 25 lat więzienia. Inni wysocy dyrektorzy zostali potraktowani podobnie.

Co bardziej niepokojące, władza rządu do stawiania w stan oskarżenia staje się równoznaczna z władzą niszczenia firm, czego dowodem przypadek spółki Arthur Andersen, dużej korporacji audytorskiej i doradczej. Zagrożenie użycia tej władzy było dostatecznym powodem do zmuszenia głównych pośredników ubezpieczeniowych w Stanach Zjednoczonych do zmiany swoich zarządów, aby zadowolić prokuratora generalnego stanu Nowy Jork. Nie da się tego opisać inaczej jak skazanie i kara bez rozprawy sądowej i jak wymuszenie ze strony rządu. To znamienne kroki na bardzo niebezpiecznej ścieżce.

Na szczęście wciąż mamy dostatecznie szeroką wolność w Stanach Zjednoczonych, aby naprawić wszelkie szkody, jakie poczyniono. Przede wszystkim mamy wolność publicznego nazywania rzeczy po imieniu i donoszenia o szkodliwych działaniach rządu.

Co ważniejsze, mamy wolność analizowania i obalania idei, które leżą u podstaw destrukcyjnych polityk, jakie zostały lub mogą zostać wdrożone. Bowiem fundamentalnym czynnikiem, leżącym u podstaw interwencjonizmu i, rzecz jasna, socjalizmu – czy to nazistowskiego, czy komunistycznego – jest nic innego jak błędne idee, przede wszystkim te ekonomiczne i filozoficzne.

Istnieje rozległy i rosnący zbiór literatury, prezentującej zdrowe idee z zakresu tych dwóch żywotnych dziedzin. Według mnie dwoje najważniejszych autorów w tym zakresie to Ludwig von Mises i Ayn Rand. Rozległa wiedza na temat ich twórczości jest warunkiem niezbędnym, by odnieść sukces w obronie indywidualnej wolności i wolnego rynku.

Autor: George Reisman
Tłumaczenie: Grzegorz Dmitruk
Źródło oryginalne: mises.org
Źródło polskie: Instytut Misesa


TAGI: , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

23 komentarze

  1. lboo 20.03.2013 09:41

    “… socjalizm – rozumiany jako system gospodarczy opierający się na państwowej własności środków produkcji …”
    To akurat definicja kapitalizmu państwowego. Jak widać autor słabo orientuje się w używanych przez siebie pojęciach.

    A co do systemu totalitarnego, to moim zdaniem każdy system opierający się na centralnym sterowaniu będzie prowadził do totalitaryzmu. Niezależnie od tego czy będzie to władza jedynie słusznej parti rządzącej, czy zakulisowa władza kapitału (sytuacja obecna).

  2. kudlaty72 20.03.2013 09:59

    “Wśród kluczowych elementów, których wciąż brakuje, jest brak rządów jednej partii oraz cenzury. Wciąż cieszymy się wolnością wypowiedzi i prasy, a także wolnymi wyborami”

    “Na szczęście wciąż mamy dostatecznie szeroką wolność w Stanach Zjednoczonych, aby naprawić wszelkie szkody, jakie poczyniono. Przede wszystkim mamy wolność publicznego nazywania rzeczy po imieniu i donoszenia o szkodliwych działaniach rządu.”

    koleś powinien scenariusze do filmów S/F pisać.

  3. Prometeusz 20.03.2013 10:38

    @ Iboo:

    Obawiam się, że to Ty się słabo w tym przypadku Orientujesz.

    Socjalizm (lac. socialismvs) jest systemem władzy społeczeństwa (ludu, z łaciny socivs). Reprezentanci tegoż społeczeństwa (z założenia wybrani) dokonują REDYSTRYBUCJI DÓBR (modne słowo – kradzież) celem zrównania wszysttkich (rus. urawniłowka) pod względem stanu posiadania i potencjału rozwoju. Brzmi bardzo podobnie do demokracji? Cóż – to JEDNO I TO SAMO! Demokracja (gr. demos kratos – władza ludu) oznacza z definicji to samo, co socjalizm. Różnice są jedynie w stopniu ingerencji – w socjalizmie reprezentanci społeczeństwa dysponują WSZYSTKIMI dobrami, w demokracji zaś – jedynie ich częścią (czyli wpływami z podatków), która jest przeznaczana na cele socjalne (vide roczny budżet). Obydwa systemy dążą ku totalitaryzmowi z definicji – oderwana od rzeczywistości klasa rządząca szybko staje się narzędziem wpływowych i bogatych (w socjalizmie są to zazwyczaj siły powiązane z armią, głównymi gałęziami przemysłu tak w kraju, jak i – najczęściej sekretnie – za granicą; w kapitalizmie są to ponadnarodowe korporacje, koncerny, kasta rządząca – czyli ta sama grupa wpływowych ludzi, tyle, że pod inną przykrywką.

    Kapitalizm. Nie należy mylić kapitalizmu z systemem zarządzania społeczeństwem – jak demokracja, dyktatura, faszyzm czy socjalizm: wszystkie cztery nazwy odnoszą się przede wszystkim do ustroju [społecznego]. Kapitalizm zaś jest jedynie określeniem flozofii przyświecającej niektórym z utrojów, NIE ustroju per se. Przede wszystkim – kto jest jego autorem? Piewca przeciwnej kapitalizmowu filozofii – komunizmu. Karl Marx (vide: “Das Kapital”). Kapitalizm (z łaciny capitalismvs to dosłownie ‘pogłowie’ [ludzkiego bydła]. System traktujący masę ludzką jako zasób naturalny – taki jak węgiel, kauczuk czy pszenica. Komunizm (lac. comvne – wpólność, wspólny, wspólnota) zaś to system, który stawia wszystkich ludzi na poziomie wspólnoty – nie ma w nim (z założenia) kasty panów i władców, wszyscy ludzie są sobie równi. Wyzbywszy się zachłanności i indywidualizmu, dzielą dobrowolnie pracę swoich rąk między sobą. Utopia.

    Anarchizm sensv stricto zakłada podobny układ – z tym, że tu udział w strukturach jest dobrowolny, jak również podział/wymiana/handel. Dużo mniej utopijne, choć w otaczającej rzeczywistości – nierealne.

    W praktyce WSZYSTKIE TE SYSTEMY, zarówno wartości, jak i sprawowania władzy, to tylko papka dla naiwnych. Nie ma równości i nie ma ucieczki od Panów i Władców, udzielnych Bogów tej planety. Czy będą rządzić poprzez marionetki w formie królów, czy korporacji/rządów, czy ‘przybyszy z innej planety’/’gwiezdnych przewodników’ (być może następny etap?), to są kastą rządzącą od tysięcy lat. Technologia i wiedza dały im boską przewagę, której nawet nie muszą zbytnio wykorzystywać – wszak żadne z nas nawet nie wie, kim są i gdzie ich szukać! Klatka idealna to ta, której nie da się zobaczyć, poczuć ani zmierzyć. K;atka wbudowana nie tylko/nie tyle w fizyczny Świat wokół nas, lecz w umysł niewolnika.

    *Zaznaczam z góry – nie wystawiam żadnej oceny moralnej ani propozycji zmiany, a jedynie prezentuję faktyczny stan rzeczy.

    Pozdrówka,
    Prometeusz

  4. lboo 20.03.2013 11:04

    @Prometeusz: “Socjalizm (lac. socialismvs) jest systemem władzy społeczeństwa”

    Autor pisze o władzy państwa a nie społeczeństwa, które w to opisywanych systemach tak samo reprezentowało wolę społeczeństwa jak obecnie PO reprezentuje wolę obywateli.

    Bardzo ładnie opisałeś kapitalizm, ja natomiast pisałem o “kapitaliźmie państwowym”, a nie o kapitaliźmie. Definicja dostępna na sieci, sugeruje najpierw doczytac, a potem komentować.

  5. Prometeusz 20.03.2013 11:52

    @ Iboo:

    Nie doczytał Waść. Drugie zdanie. “(…) Reprezentanci tego społeczeństwa…”. Jedynie anarchizm/apaństwowość jest postawą nieelekcyjną (syn. niesystemową), tzn. że jeżeli ktoś dobrowolnie się na to nie godzi, to żaden reprezentant nie ma prawa dokonywać czegokolwiek w jego imieniu. Wszystkie inne, w tym socjalizm, zakładają (przynajmniej czasową) konieczność istnienia wybrańców, którzy w imieniu ludu, a jakże, przejmą jego przywileje, ale także i obowiązki. Infantylizacja. “Państwo” Platona w różnych wersjach i odsłonach.

    Kapitalizm państwowy to nic innego, jak część kapitalizmu. Zaznaczyłem wyraźnie również w sekcji poświeconej kapitalizmowi, że prawdziwa władza jest niewidoczna. Państwo (rząd, klasa panująca) oczywiście jest tutaj widocznym i poważnym graczem w sferze posiadania zasobów ludzkich (czyż to nie przerażające określenie?).

    Jak powyżej – wszystkie te systemy to inne odcienie tego samego. Można wykłócać się o to, co dla kogo w danym momencie jest lepsze – niższe podatki czy oparty na ich podwyższeniu lepszy system zapomogowy. Koniec końców jednak jest to jedynie ‘rządź i dziel’, ochłapy z pańskiego stołu rzucone szarpiącemu się o nie bydłu. Jest to żałosne, stąd też moja niechęć do brania w tym udziału i potępienie wszytkich powyższych systemów/postaw.

    Pozdrawiam,
    Prometeusz

    Pozdrawiam,
    Prometeusz

  6. lboo 20.03.2013 12:21

    @Prometeusz: Reprezentaci społeczeństwa zarówno w opisywanych przypadkach jak i obecnie w naszym ogródku, na pewno nie reprezentują woli społeczeństwa. Tak więc trudno nazwać to realizacją założeń systemu.
    Byc może wynika to z utopijności samej ideii, a być może celowego działania rządzacych którzy chcę ukryć swoje prywatne cele po przykrywką dobra ogółu.

    Każdy system organizacji dużego społeczeństwa będzie bazował na wybieraniu reprezentantów. Problem w tym jak miała by ta reprezentacja wyglądać żeby realizowała cele społeczeństwa a nie cele rządzących.

    Myslę że skoro możliwa była realizacja systemu generowania bogactwa z powietrza, przez dodruk pieniędzy i wiekszość społeczeństwa nie widzi w tym sprzecznosci i go popiera. To tym bardziej realne jest zbudowanie systemu opartego na zdrowych racjonalnych zasadach.

  7. Janusz Korczyński 20.03.2013 14:59

    “socjalizm – rozumiany jako system gospodarczy opierający się na państwowej własności środków produkcji”

    Wystarczyło dotąd doczytać i nie trzeba dalej. Artykuł opiera nie na błędnych założeniach i kompletnej niewiedzy, więc nie ma sensu czytać dalej.

  8. db 20.03.2013 15:54

    Ahh, jak ja lubię czytać komentarze lewicowych socjalistów, który próbują wmówić wszystkim że narodowy socjalizm to nie socjalizm, a socjalizm to nie socjalizm tylko demokracja na opak… mniejsza o to, sam się w tym pogubiłem w tych, jakże interesujących, wywodach.

    Proponuje nie wrzucać tego typu artykułów na WM, bo niszczą światopogląd niektórych ludzi 🙂

    PS
    Pan Janusz Korczyński nie przeczytał całego artykułu, a wypowiada się o jego “błędnych założeniach i kompletnej niewiedzy”. Brawo! Czyżby pokolenie TL;DR zagościło na WM?

  9. MichalR 20.03.2013 16:31

    Z tego co wiem w Polsce nie można promować nazizmu. Przeczytałem jedną trzecią artykułu i jestem oburzony tą prowokacyjną reklamą.

    Brzmi to tak jakby w państwie nazistowskim po stwierdzeniu zapotrzebowania na produkt można było zlecić produkcję po kosztach konkretnej prywatnej firmie, która nie mogłaby odmówić produkcji o ile miałaby zagwarantowane surowce i pensje dla wszystkich pracowników – w tym właściciela. Toż to absurd.

  10. lboo 20.03.2013 17:49

    @db: “sam się w tym pogubiłem w tych, jakże interesujących, wywodach.”

    Jak czegoś nie wiesz, nie rozumiesz, to pytaj, dyskutuj. Od tego jest internet i tego typu fora żeby poszerzać swoją widzę.
    Ja ze swej strony służę moją wiedzą. A i chętnie sam czegoś nowego się nauczę.

  11. memento 20.03.2013 20:02

    “Jak czegoś nie wiesz, nie rozumiesz, to pytaj, dyskutuj. Od tego jest internet i tego typu fora żeby poszerzać swoją widzę.”

    Obserwując dyskusje mam wrażenie, że internet jest do badania kto ma przytłaczającą większość i kogo należy w pierwszej kolejności zarżnąć. Nic mi do tego, tylko przykro trochę, że nie można znaleźć żadnej osoby, dla której ważniejszy jest umysł od ciała.

  12. Prometeusz 20.03.2013 20:43

    @ Iboo:

    No i wreszcie dochodzimy do porozumienia! 🙂 Oczywiście, ze Ci ‘reprezentanci’ nikogo nie reprezentują, poza interesami swoimi, swoich sponsorów no i, rzecz jasna, władców kukiełek, którzy nimi poruszają.

    Klasa udzielnych Bogów na Ziemi zadbała już o to, by żaden system nie mógł niczego zmienić (a jeżeli jakikolwiek mógłby – zostałby szybko przeinaczony i wyeliminowany.

    Skoro już wykładamy osobiste postawy, to jestem tyleż oportunistą, co indywidualistą. Jedyną szansę widzę w przywróceniu wolności osobistej – co się NIGDY nie stanie (Tj. nie muszę brać udziału z ‘Polsce’, a i ‘Polska’ nie może posiadać żadnej Ziemii. Wybieram sobie swoją, osiadam. Chcę wezwać karetkę? Płacę co zażądają – abonament, a może ubezpieczenie albo podatek. Nie ważne. Chcę – płacę. Nie chcę – nie płacę). Zresztą ludzie nie chcą wolności – chcą, by ktoś za nich wygrał z tymi potężnymi rządami i korporacjami. Głupcy! Przecież ten ‘ktoś’ jest jeszcze bardziej zależny od owych rządów/korporacji, niż owi ludzie!

    Pozdrówka,
    Prometeusz

  13. lboo 20.03.2013 23:19

    @Prometeusz: “Klasa udzielnych Bogów na Ziemi zadbała już o to, by żaden system nie mógł niczego zmienić”

    Tych bogów stworzyli ludzie, więc również mogą ich obalić.
    Imperia powstawały i upadały, cywilizacje upadały i powstawały. Nic nie wskazuje na to żeby obecna cywilizacja miała być inna. Zwłaszcza że coraz bardziej widać jej niestabilność.
    Czy upadnie za naszego życia, nie wiem. Czy powstanie na jej gruzach coś lepszego, też nie wiem. Natomiast być może kiedyś przyjdzie nam zadecydować co dalej.

  14. db 21.03.2013 07:30

    Odniosę się do wypowiedzi nr 10 autorstwa pana lboo:

    IRONIA, mówi to panu coś?

  15. lboo 21.03.2013 08:07

    @db: Cieszę się że zauważyłeś, bo przyznam się szczerze że założyłem że celem Twojego komentarza nie jest dowiedzenie się czegokolwiek. I jak widze, nie pomyliłem się 🙂

  16. Prometeusz 21.03.2013 09:35

    @ Iboo:

    Tu zatem tkwi kość naszej niegody 🙂

    1. “(…) Tych bogów stworzyli ludzie, więc również mogą ich obalić (…)”. Nie, nie stworzyliśmy ich my. Jeżeli już cokolwiek/ktokolwiek ich stworzył (zakładając, że są podobni nam, ludziom) – to natura. Dawno temu. Przewaga intelektualna i technologiczna przerasta wyobrażenia; nie – nie, można ich obalić. Nie możemy zrobic tego ani Ty, ani ja, ani ‘my’. Zresztą – nawet nie wiemy, kim są, jakże więc ich obalić?!

    2. “(…) Imperia powstawały i upadały, cywilizacje upadały i powstawały. (…)” – no właśnie. Przez tysiące lat powstawały i upadały, a jednak siły ukryte za tronami starożytnych władców i współczesnych potentatów są te same, niezmienne. Dla mnie Reprezentujesz tutaj postawę, opisywaną słowami znanego przysłowia – historia nauczyła Cię jedynie tego, że niczego się (z niej) nie Nauczyłeś. Żadna rewolucja, przewrót czy zmiana nigdy nie odniosła zamierzonego skutku, nie zaszła bez aprobaty ‘z góry’ i biblijne ‘po owocach ich poznacie’ ma tutaj pełne zastosowanie: przepaść pomiędzy poszczególnymi warstwami społeczeństwa nigdy się nie zmieniła. Zmienił się kontekst, terminologia, tło – ale nie meritvm.

    3.”(…) Nic nie wskazuje na to żeby obecna cywilizacja miała być inna. Zwłaszcza że coraz bardziej widać jej niestabilność.
    Czy upadnie za naszego życia, nie wiem. Czy powstanie na jej gruzach coś lepszego, też nie wiem. Natomiast być może kiedyś przyjdzie nam zadecydować co dalej. (…)” – a jakże, upadnie. Większość ludzi podjęła mniej lub bardziej świadomą decyzję o osobniczym i populacyjnym samobójstwie – i realizuje ją z przerażającą skutecznością. Czy grozi to strukturom władzy? Pff… Nadmiar nieproduktywnych, chorych, przygłupich niewolników, którzy tylko ‘zagracają’ wolne przestrzenie i istnieją jako całość w 90% tylko po to, by podtrzymać siebie samych. @Murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść” – w erze maszyn i zaawansowanych technologii miliardy ludzi nie są już nikomu potrzebne, a więc stworzyło im się warunki do autoeliminacji. Masz rację – nie wiadomo, czy za naszego życia, czy nie, ale w proch rozsypie się to wszystko wkrótce – proces już się rozpoczął. Lecz ten, kto mówi, że cyt. ‘ludzie się budzą etc.’ jest albo naiwny i głupi, albo jest agentem i płaconą marionetką. Na każdego na prawdę ‘obudzonego’ przypadają setki, jeżeli nie tysiące zażywających dawkę swojego regularnego narkotyku, który odczłowiecza, odsuwa ich od rzeczywistości i zabija – tak ich, jak i ich własne dzieci. Co gorsza – wielu z nich chciałoby się uważać za ‘przebudzonych’, ale to, jak wyżej – głupcy. Decydować? NIGDY nie decydowaliśmy o biegu losu – jedynie nasza intuicja i ograniczony zakres wyborów za nas samych: oto co od zawsze należało do nas. Przypomnę tu jednak raz jeszcze: wybieranie władzy (np. taka demokracja) to objaw REZYGNACJI z odpowiedzialności za swoje wybory! Goyim, bydło, kapitał – ludzie (w swojej masie) nie chcą wolności. Chcą uniknąć bólu, straty, śmierci – nie chcą być ludźmi. Chcą umrzeć z rozkoszy, syn. zaćpać się na śmierć w odrealnieniu. Ot i moja diagnoza.

    Pozdrówka,
    Prometeusz

  17. lboo 21.03.2013 10:09

    @Prometeusz: Dziękuje za dawkę pesymizmu. Pozwól mi jednak wierzyć (byc może naiwnie) że zmiany są mozliwe.

    Ty już wybraleś zniewolenie i poddaństwo, ja mimo wszystko wybieram wolność 🙂

  18. aZyga 21.03.2013 10:37

    @Prometeusz czy masz na myśli Reptalian ?

  19. Prometeusz 21.03.2013 13:13

    @Iboo:

    Pesymizmu czy realizmu? Czy jeżeli sytuacja jest beznadziejna i ktoś to przyznaje, to jest pesymistą, czy realistą?
    Oczywiście, że pozwalam – gdzie ja komu (w tym Tobie) czegokolwiek zakazuję? 😉

    Nie wybrałem poddaństwa ani rewolty. Moje podejście? Tao. Po prostu. Co zaś tyczy się kwestii wolności – niewolnictwa: to stan umysłu. Nie uciekam od rzeczywistości, w miarę swoich możliwości realizuję się, uczę, POSZUKUJĘ PRAWDY W SPOSÓB NIESKRĘPOWANY (co dla mnie jest najważniejszym aspektem wolności). Poddaństwo…? Raczej szczebel na biologicznej drabinie. Czy wszystkie antylopy są niewolnikami/poddanymi tylko dlatego, że nie chcą zająć miejsca lwów i gepardów?

    Wydaje mi się, że to kwestia skromności, rozumienia swojego miejsca w naturze. Nie jesteśmy wszyscy równi i owszem – możemy i naturalnie, z przyrodzenia wykorzystujemy cierpienie i ból życia celem zbierania doświadczeń i doskonalenia się. To negatywne uczucia i emocje stymulują nas do zmian, to świadomość śmierci daje energię do życia. Regularna konsumpcja narkotyków (głównie alkoholu), połączona z propagandą unikania wszystkiego bólu i smutku jako czegoś złego, wszyscy głupieją, prymitywnieją i, biologicznie, psychofizjologicznie – przestają być ludźmi. Niektórzy z nich (nie tylko, ale głównie spośród nich) zachowują pewne resztki świadomości – poszukują przyczyn. Dostrzegają to co system pozwala im dostrzec – złośliwe, szkodliwe marionetki które pomagają się przyczynić do nieszczęścia ich i ich otoczenia. Wszędzie dostępne są informacje o NWO, tajnych stowarzyszeniach, spiskach. Dlaczego? Bo nie dotykają głównej przyczyny i są wygodne – wskazują na to, że ktoś inny jest głównym odpowiedzialnym. Ktoś, kogo można obalić, wymienić. Ktoś, kogoś – NIGDY! siebie. I tu, w mojej opinii, leży ból. W mniej lub bardziej świadomej, osobniczej decyzji! Warunki są fatalne, owszem – i dużo większe szanse przetrwania związane są wykorzystaniem całego swego potencjału celem ocalenia siebie i najbliższych, nade wszystko w wymiarze intelektualnym (fizyczna poprawa nadejdzie wskutek poprawy duchowej). Bardziej to prawdopodobne, niż ‘obalenie’ machin, sterujących naszą rzeczywistością. Jest wokoło dostatecznie wiele prawdy – dla tych, którzy chcą ją poznać i wykorzystać.

    @aZyga:

    Nie wiem. Być może to rasa bardzo podobna powierzchownie nam, ludziom. Wręcz – jakaś rasa ludzka. Może inna. Nie w tym sens, ja wyglądają*, ale co sobą reprezentują w odniesieniu do nas. Nie wiemy czym lub kim są – możemy jedynie obserwować pewne prawidłowości, zasady ich ‘działania’, wpływów…

    *Jak wyglądałby ‘Bóg’ mrówek? Pewnie jak jakaś wielka super-mrówka, hmm? Jednak człowiek, będący tworem czysto biologicznym, w ymiarze nieosiągalnym przez inne zwierzęta może byc bogiem mrówek, czyż nie?

    Z pozdrowieniami,
    Prometeusz

  20. Janusz Korczyński 21.03.2013 15:18

    DB,
    Wrzuciłem tutaj fragment tekstu z samego początku artykułu na podstawie, którego oparta jest cała krytyka i dalsze założenia. Artykuł jest bzdurny, bo bzdurą są jego założenia. A to, że państwo Stalina przypominało pod wieloma względami państwo Hitlera jest jak najbardziej prawdą i sami socjaliści o tym mówią. I to nawet tacy “hardzi” jak Lew Trocki, który był jednym z przywódców Rewolucji Bolszewickiej. Mówiąc wprost – stwierdził on, że to co powstało po upadku rewolucji bolszewickiej Stalin, bardziej przypomina państwo Hitlera niż państwo demokratycznego socjalizmu. Stalin zlikwidował wybory powszechne w radach i wprowadził dyktaturę… Wyjaśnione, czy nadal będzie “ironizował” swoją niewiedzą?

    Krótko: nazizm to nie socjalizm. Nazwa socjalizm znalazła się po kongresie partii faszystowskiej, żeby oszukać wyborców i przyciągnąć więcej głosów – jest to dostępne w dokumentach z kongresów tej partii faszystowskiej, która później przybrała taką mylną nazwę i możesz sobie to przeczytać jak i cele zmiany nazwy. Ideologia się kompletnie nie zmieniła, zatem partia jak była przed, tak była po kongresie partią faszystowską, a nie socjalistyczną.

  21. Janusz Korczyński 21.03.2013 15:20

    stwierdził on, że to co powstało po upadku rewolucji bolszewickiej co stworzył Stalin

  22. Rozbi 21.03.2013 18:37

    A czym takiego jest wola społeczeństwa ?
    Przecież taki twór nie istniej.

    Taki twór to np ja i mój sąsiad – mój sąsiad chce palić u siebie na balkonie – ja nie chcę bo czuje smród papierosów u siebie w mieszkaniu.

    Ja chcę dostać zasiłek dla bezrobotnych – mój sąsiad nie chce na ten zasiłek płacić.

    Mój sąsiad chce posłać dziecko na bezpłatne studia (po których prawdopobnie i tak nie będzie miał pracy w zawodzie) – ja nie chcę na te jego studia płacić.

    Ja chcę strefy płatnego parkowania i płatnych autostrad – mój sąsiad nie.

    Więc pytam się grzecznie – czym do cholery jest wola społeczeństwa?

  23. lboo 22.03.2013 09:36

    @Rozbi: “Więc pytam się grzecznie – czym do cholery jest wola społeczeństwa?”

    Nie chciał bym wiedzieć jak wygląda Twoje niegrzeczne pytanie 🙂

    Wola społeczeństwa moim zdaniem jest to konsensus dotyczący organizacji spraw które dotyczą całego społeczeńswa. Czyli czy np chcemy mieć publiczne drogi i jak to zorganizować i sfinansowac, czy chcemy miec prywatne i płacic każdemu włascicielowi z osobna. Czy chcemy miec publiczne szkolnictwo, czy prywatne. Itp. itd.

    Oczywiście społeczeństwo może mieć wolę że nikt nie chce mieć z nikim nic wspólnego. I każdy organizuje sobie swoje życie osobno.

    Co do tego jak okresla się wole społeczeństwa? Obecnie jest to teoretycznie demokracja parlamentarna, praktycznie … każdy widzi. Czy to jest słuszny model określania woli społeczeństwa, to już zupełnie inna kwestia.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.