Czy zbliża się Wielkie Ostrzeżenie?

Opublikowano: 10.08.2016 | Kategorie: Publicystyka, Publikacje WM, Wierzenia

Liczba wyświetleń: 157

W ostatnim czasie coraz większą popularnością w Internecie cieszą się profetyczne orędzia Ostrzeżenia dla całej ludzkości przekazywane – według irlandzkiej kobiety, która twierdzi że je otrzymuje – przez poszczególne Osoby Trójcy Świętej i Maryję. Marię z Irlandii znaną jako Marię Bożego Miłosierdzia, Jezus według jej objawień nazwał ostatnim prorokiem na czasy ostateczne. Jest ona przekonana o autentyczności objawień, tak samo jak wiele osób z całego świata, za czym przemawiają fakty – spełnione i opublikowane wcześniej przesłania. Czy zgodnie z objawieniami jesteśmy już w trakcie lub w przededniu Apokalipsy?

Orędzia dla całej ludzkości bez względu na wyznanie lub jego brak, publikowane są na wielu stronach polskojęzycznych, a w oryginale pojawiają się na anglojęzycznym portalu, poprzez który zostały już przetłumaczone na ponad 30 głównych języków świata. Trwają one nieprzerwanie od 8 listopada 2010 roku do dzisiaj, a Maria jako pośredniczka prawie codziennie, spisując je i przekazując do publikacji w Internecie, ostrzega ludzi przed nadchodzącymi czasami ostatecznymi, nawiązując do proroczej Księgi Daniela ze Starego Testamentu i Apokalipsy św. Jana. Istnieje już także anglojęzyczna książkowa wersja orędzi wydana w dwóch tomach pod nazwą „Księga Prawdy”, która zawiera przesłania od 8 listopada 2010 do 4 września 2012 i liczy łącznie 890 stron cały czas ciesząc się ogromną popularnością. Przygotowywane są także drukowane wersje „Księgi Prawdy” w innych językach, w tym polskim, zaś pierwszy tom ukazał się już w języku niemieckim. Jednakże wszystkie orędzia opublikowane są w Internecie, a odpowiedzialność i możliwość rozporządzania papierowymi wydaniami według woli Tego, który objawia się mistyczce jest przyznana tylko jej i tym, którym powierzy to ona. Także z woli Objawiającego się mistyczce nie mają one charakteru komercyjnego, a cena pokrywa jedynie koszty druku i dystrybucji.

Fanpage na Facebooku związany z orędziami – „Jesus to mankind” – polubiło już ponad 9 tysięcy internautów. Zorganizowano także seminaria dotyczące objawień w Australii, przygotowywane są seminaria w Stanach Zjednoczonych, a na całym świecie już 7326 osób  ze stu trzynastu państw zapisało się do internetowych wspólnot krucjaty modlitwy – na portalach w ośmiu wersjach językowych – przyjmując zobowiązanie codziennej modlitwy za całą ludzkość w obliczu nadchodzących apokaliptycznych czasów zgodnie z życzeniem Jezusa. Do wspólnot należy także 68 księży – duszpasterzy z całego świata. Warto także dodać, że Polacy przed Amerykanami i Niemcami stanowią najliczniejszą grupę wśród „modlących się narodów”.

PRZESŁANIE ORĘDZI

Orędzia mówią o sprawach duchowych, ale także o wielu różnych wydarzeniach międzynarodowych – politycznych, społecznych, gospodarczych a także o katastrofach naturalnych, które mają się dziać lub już się rozegrały. Ich największym fenomenem jest to, że przewidziały abdykację Benedykta XVI z Tronu Piotrowego równo rok (co do daty i godziny), przed tym wydarzeniem. Maria twierdzi, że Jezus ukazał się jej 11 lutego 2012 roku o 11:30, i powiedział: „Papież Benedykt XVI zostanie wkrótce usunięty ze Stolicy Apostolskiej w Rzymie” i jak wszyscy wiedzą dokładnie rok później (o 11:30, 11 lutego 2013 roku) Papież ogłosił swoją abdykację.

Wiele innych orędzi także sprawdziło się, i tak przepowiedziane trzęsienie ziemi w Europie oraz wybuch wulkanu na Islandii, o których mowa w ostrzeżeniu z 18 marca 2011 roku, zdarzyły się następnie odpowiednio 11 i 22 maja tego samego roku. W orędziu z 22 maja 2011 roku mamy także mowę o trzęsieniu ziemi w Anglii, Norwegii i Ameryce Południowej , które nie całe dwa miesiące później także miały miejsce w Anglii i Norwegii, a ponad trzy miesiące później w Peru. Przykłady te można by mnożyć, ale nie w tym rzecz, gdyż według orędzi spisywanych przez Marię z Irlandii są o wiele ważniejsze wydarzenia, na które powinniśmy się już przygotować i które zbliżają się nieuchronnie.

Według mistyczki Bóg Ojciec, Jezus i Duch Święty oraz Maryja mówią jej o obecnie przebiegającym i przyszłych etapach Apokalipsy, która nasili się w najbliższym czasie,  prosząc, aby przygotować ludzkość do wszystkich tych wydarzeń, które maja nastąpić, przez nawoływanie do przemiany serc i modlitwę. Głównym przesłaniem orędzi jest przygotowanie ludzi na zbliżające się wydarzenie nazwane Wielkim Ostrzeżeniem lub Wielkim Oświetleniem Sumień, które ma nastąpić już niedługo.

Te niezwykłe wydarzenie mistyczne ma dotyczyć każdego człowieka.  Według orędzi nastąpi ono, aby udowodnić całemu światu, że Bóg istnieje i będzie ono „Największym Aktem Miłosierdzia Bożego w historii”, po którym wielu ludzi wróci do wiary, a wierzący umocnią ją. Ma ono także przygotować ludzkość na zbliżającą się Apokalipsę. Wczytując się w orędzia, można dostrzec co – jeśli do tego dojdzie – poprzedzi to wydarzenie. Ma być to pulsacja słońca i pojawienie się na niebie Krzyża. Potem nastąpić ma właściwa część ostrzeżenia – zderzenie się dwóch ogromnych komet, które będą jasne jak słońce, a które nie wyrządzą żadnych szkód. Słyszalny będzie wtedy wielki grzmot po, którym nastąpi niesamowita cisza, w której widoczne już będą tylko grzechy w duszach ludzi w świetle samego Boga, co ma trwać 15 minut, podczas których ludzkość zatrzyma się, a potem wszystko wróci do normy, ale nic nie będzie już takie same. Wiele osób ma przyjąć ten dar i poczuć radość z jego powodu, ale wiele osób już z samego strachu może umrzeć, dlatego w orędziach tak bardzo eksponowane jest to wydarzenie i konieczność przygotowania się do niego – zatrzymując się i zagłębiając się w refleksji nad własnym życiem, ale także szczególnie modląc się za całą ludzkość.

OSTRZEŻENIE W INNYCH OBJAWIENIACH

Jak powszechnie wiadomo polska mistyczka, święta siostra Faustyna Kowalska porozumiewała się z Jezusem, co spisała w swoim „Dzienniczku”, w którym notowała wszystkie wiadomości od Niego na przestrzeni lat 1934-1938. Słowa Jezusa do siostry, które: “nim przyjdę jako Sędzia sprawiedliwy, przychodzę wpierw jako Król miłosierdzia. Nim nadejdzie dzień. sprawiedliwy, będzie dany ludziom znak na niebie taki. Zgaśnie wszelkie światło na niebie i będzie wielka ciemność po całej ziemi. Wtenczas ukaże się znak Krzyża na niebie, a z otworów gdzie były ręce i nogi przebite Zbawiciela, będą wychodziły wielkie światła, które jakiś czas będą oświecać ziemię. Będzie to na krótki czas przed dniem ostatecznym.” Te objawienia są uznane  całą powagą Kościoła katolickiego, więc widzimy tu niesamowitą zbieżność wizji.

Innymi uznanym objawieniem, w którym także jest mowa o wydarzeniu zwanym ostrzeżeniem, są w orędzia maryjne dawane w latach 1973-1997 ks. Stefano Gobbiemu z Włoch. Ksiądz ten usłyszał w Fatimie w 1990 roku podczas modlitwy głos Maryi, która ujawniła mu wiele przepowiedni na temat czasów ostatecznych i które zawarł w swojej książce „Do Kapłanów, umiłowanych synów Matki Bożej”. W objawieniach ks. Gobbiego czytamy: „To, co nadejdzie, będzie nadzwyczajne. Nic podobnego nie zdarzyło się od początku świata. Będzie to jakby sąd w pomniejszeniu i każdy zobaczy – w Świetle samego Boga – swe własne życie oraz wszystkie swoje czyny.” Zauważyć można więc znów podobne wydarzenie, o których była mowa wcześniej i o których możemy dowiedzieć się  także z innych objawień.  Podobnych informacji zasięgniemy wgłębiając się w lekturę książki „Prawdziwe życie w Bogu” z 1995 roku Vassuli Ryden – greckiej mistyczki, która pisała o swoich objawieniach i niesamowitym charyzmacie kontaktu z Bogiem, Jezusem, Maryją i Archaniołem Gabrielem, opisując także wydarzenie zwane ostrzeżeniem.

Objawień, w których usłyszała o wielkim, publicznym, mistycznym wydarzeniu doświadczyła także od 1995 do końca września 2001 także Patricia Mundorf z Phoenix w Arizonie (USA). Wcześniej poprzez objawienie maryjne przewidziała, że „coś strasznego wydarzy się w Nowym Jorku między 10 a 12 września 2001 roku”. Spisała ona orędzia i proroctwa przekazywane przez objawiającą się jej Maryję w „Książeczce Maryi Matki Bożej przygotowującej na koniec czasów” w której czytamy: „Wielkie Ostrzeżenie jest bardzo blisko. (…) Pytacie co to jest Ostrzeżenie ? To wam powiem, że każde dziecko, mężczyzna i kobieta na ziemi, o wyznaczonym jednakowym czasie, bez względu na narodowość, religię, miejsce przebywania lub pracę wykonywaną doświadczy Ostrzeżenia. Będzie tak, że twoja dusza obnaży się przez tobą. Będziesz znał każdy swój grzech, jaki kiedykolwiek uczyniłeś, każde nieuprzejme słowo, czyn, myśl, które nie było miłe Bogu”. Ponadto w „Książeczce…” – jak twierdzi autorka – Matka Boża podaje jej, po czym poznamy że nachodzi Ostrzeżenie wyróżniając anomalie pogodowe, wybuchy wulkanów, klęski żywiołowe, problemy na giełdach światowych, klęski głodu, susze i podobne katastrofy.

Zaskakująca jest zbieżność wizji wielkiego wydarzenia mistycznego we wszystkich wymienionych objawieniach, a nie są to wszystkie proroctwa, które zawierają takie  przesłanie, gdyż można znaleźć ich o wiele więcej przytaczając np. orędzia  maryjne przekazywane przez Weronikę od Krzyża, stygmatyczkę (posiadająca niewytłumaczalne rany na rękach – podobne do ran ukrzyżowanego Jezusa) z USA, która chyba najbardziej wyczerpująco opisała te wydarzenie w 1976 roku.

Niezależnie od nazwy – Ostrzeżenie, wielkie oświetlenie sumień, dzień obrachunku – wszystkie te wizje łączy podobny obraz i przesłanie. Będąc już obecnie świadkami wzmożonego natężenia wielu zjawisk naturalnych  (trzęsień ziemi, anomalii pogodowych, powodzi, susz, rozjaśniającej jak słońce argentyńskie i japońskie niebo w nocy komet oraz wielu innych), a także zjawisk nienaturalnych (spowodowanych przez człowieka), nie sposób nie zadać sobie pytania – czy zgodnie z objawieniami irlandzkiej mistyczki, w których czytamy, że wydarzenie to jest już bardzo blisko, będziemy obserwować i przeżywać je już wkrótce?

Autor: Piotr Mieteń
Źródło: WolneMedia.net

BIBLIOGRAFIA

1. http://www.internetgebetskreis.com/pl/cz%C5%82onkowstwo/ilo%C5%9B%C4%87%20cz%C5%82onkow/

2. http://www.paruzja.info/luty-2012/543-11-02-2012-11-30-moj-biedny-swiety-wikariusz-benedykt-xvi-zostanie-odsuniety-od-stolicy-apostolskiej-w-rzymie

3. http://www.bbc.co.uk/news/world-europe-13368599

4. http://www.bbc.co.uk/news/uk-england-14153116

5. http://www.rp.pl/artykul/706583.html

6. http://ostrzezenie.wordpress.com

7. http://www.thewarningsecondcoming.com

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

91
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
egzopolityka
Użytkownik

Obawiam się że ta pani ma rację. Tak jak mówiłem, Kalendarz Majów jest opóźniony o dwa lata. Na pocieszenie mogę dodać że w Polsce zmiany będą mniej dostrzegalne niż w innych krajach. Pozostaje jedynie przygotować się moralnie na nadejście Ery Wodnika i lepsze życie niż obecnie.

Zmiany nastąpią po zamęcie, bądźcie cierpliwi.

Pipen9145
Gość
Pipen9145

wiktor-x przeczytaj dokładnie artykuł, przeczytaj tekst, trochę orędzi, zobacz że są tam konkretne odniesienia do regionów, do krajów jak w wypadku niektórych europejskich, Rosji i Chin lub Syrii i wtedy pogadamy…

Libertus
Użytkownik
Libertus

Z moich dociekań na necie wygląda to tak że wg przepowiedni Nostradamusa, odszyfrowanych przez Arteuzę Centuriona, juz wkrótce w 2012? 2021? roku ma się rozpętać 3-cia wojna światowa. W dwa lata? po rozpczęciu wojny ma spaść meteoryt ogromny w okolicach wysp Azorów, co ma spowodować ogromne tsunami i zniszczyć część kontynentu europejskiego. Wojna ma trwać 27 lat a po niej ma odrodzić się monarchia w Polsce i we Francji. Jako ciekawostkę podam że wg tych przepowiedni Polska ma na kilka lat stać się krajem muzułmańskim… natomiast odnośnie tej przepowiedni o krzyżu to przychodzi mi na myśl przebiegunowanie które ma nastąpić około 2040-2044 roku. To wtedy ma się przez tydzień pojawiać ogromna czerwień na całym niebie a potem mają nastapić 3 dni ciemności. Nie nalezy wtedy wychodzic na dwór tylko zamknąć się w domu i czekać. Po tych 3 dniach ma wszystko wrócić do normy. Z tym żę u nas w Polsce mamy mieć klimat równikowy…

elektra
Gość
elektra

Ciekawe, dlaczego zawsze wszystkie przepowiednie dotyczące ludzkości są przekazywane przez osoby związane z religią katolicką, osobiście nie spotkałam się z artykułami, w których swoje wizje przekazywaliby np. mnisi buddyjscy, czy też wyznawcy islamu, ale może się mylę, może gdzieś takie objawienia istnieją.

zbig45
Użytkownik
zbig45

czytam te ostrzeżenia w internecie na bieżąco. obecny papież jest w nich nazwany fałszywym prorokiem, ale tego już nie napisaliście? na religijnych portalach ostrzegają przed tą tajemniczą Marią bo naprawdę nikt nie wie skąd ta osoba pochodzi. czy ktoś kto nie ma internetu może nie iść do nieba? bo Jezus nadaje w internecie poprzez Marię? wygląda na to że tak.

Pipen9145
Gość
Pipen9145

zbig45, poobserwuj sobie nowego papieża obecnie, jak wszystkie media (łącznie nawet z BBC) są nim zajarane, zobacz do jakich organizacji należy, jak funkcjonuje jego byłe seminarium, jeśli chcesz sobie poczytać polecam http://www.bibula.com/?p=67485, http://www.bibula.com/?p=68078 + http://www.bibula.com/?p=68036. wydaję mi się , że wystarczy ale mogę wrzucić jeszcze parę ciekawych filmików…., Z tych i innych powodów nie dziwię się, ze nikt nie wie skąd ona (Maria) pochodzi, a o tym co napisałeś na końcu to sam doskonale wiesz że Jezus mówi przede wszystkim poprzez Biblię i to wystarczy, ale żeby przygotować nas moim zdaniem wiarygodnie odsłania wszystko powoli dla dobra ludzkośći, a z tego powodu o którym mówisz są przygotowywane także drukowane wersje orędzi.

masakalambura
Gość
masakalambura

@Elektra
nie będę się wypowiadał za buddystów, ale w Islamie nie znajdziesz nowych proroków i nikt tak siebie nie nazwie. Ostatnim z Proroków był Muhammad (pokój z Nim). Po Muhammadzie dar proroctwa zostanie pozostawiony ludziom w postaci snów. I w dniach ostatnich sprawiedliwi prawdę właśnie w snach odnajdą.

Jeśli ktoś chce poznać znaki zbliżania się Dnia Sądu to ma do dyspozycji wiele małych i dziesięć wielkich znaków, o których powiedział sam Muhammad (PZN)
http://www.imranhosein.org/articles/signs-of-the-last-day/76-ten-major-signs-of-the-last-day-has-one-just-occurred.html

Muzułmanie czekają na powrót Jezusa – proroka, który dopełnić musi swej misji począwszy od zabicia Dadżdżala – Antychrysta.

To właśnie Dadżdżal nazwie siebie najpierw prorokiem, potem mesjaszem a na sam koniec samym bogiem i wtedy ma zasiąść w świątyni w Jerozolimie. Wszyscy którzy odrzucili Jezusa a także wielu z tych, którzy nie znają nauk Muhammada przyjmie Antychrysta za swego mesjasza i boga – ale on i jego cuda będą tylko sztuczkami i oszustwem, także duchowym.

Dlatego jako muzułmanin polecam przypomnieć sobie co mówił sam Jezus – pokój z nim – o dniach ostatnich, kiedy to wielu ma się proroków pojawić na świecie, i wielu w błąd wprowadzą. Jak się da również wybranych.
Nie chodzi o to że przyszłości nie znają – przyszłość nie jest zakryta dla sprawiedliwych, jak napisałem na początku. Chodzi o to, że nawołują do grzechu.

Wyżej opisana Maria z Irlandii. Nie chcę na nią źle pisać, bo jej nie znam i nie wiem co za duch do niej mówi. Ale kiedy ten duch każe ludziom modlić się do Maryi – matki Jezusa, to każe złamać pierwsze Przykazanie Mojżeszowe. Kiedy nawołuje do wiary w ochronę obrazków i czczenie rzeźb (np krzyży) to nakazuje łamać drugie Przykazanie Mojżeszowe, usunięty z katechizmu zakaz oddawania czci żadnemu obrazowi, rytemu ani malowanemu, przedstawiającemu cokolwiek co jest w powietrzu, na ziemi i w wodzie. A duchy nakazujące łamać Prawo Boże czyli sprzeciwiać się Bogu nie zasługują na zaufanie.

Salam

agama
Użytkownik

@ adminie, dlaczego się nie zgadzasz z artykułem? Pytanie z ciekawości.

Szymon Dąbrowski
Użytkownik

Potrzeba atencji u wielu jest patologiczna.

goldencja
Użytkownik
goldencja

Gdyby większość ludzkości wiedziała na czym bazują przepowiednie, proroctwa i inne jasnowidzenie, to nikt by nie tracił czasu na te brednie. Jeszcze jestem w stanie zrozumieć młodzież, dzieci albo starszych, którzy nigdy nie mieli styczności z głębszą nauką. Najgorzej jak tak 30+ po studiach (jakichkolwiek) i z dostępem do internetu od 10 lat, zacznie bredzić i robić aferę, że gdzieś ktoś coś przepowiedział. Przykro na to patrzeć.

masakalambura
Gość
masakalambura

Bezpieczny jest świat rozumu. To prawda.

Ale jaki nudny, taki pozbawiony nieznanego …

Jakże śmieszna jest pewność, że nieznane jest nieosiągalne dla ludzkiej percepcji.
Dobranoc prorocy realizmu krowich oczu…

goldencja
Użytkownik
goldencja

@maskalambura, jeśli świat rozumu pozbawiony jest nieznanego, to chyba nigdy nie byłeś w tym świecie…

masakalambura
Gość
masakalambura

nieznane rozumu to pryszcz przy nieznanym rozumu pozbawionym

różnicę determinuje kwestia podejścia do rozumu
wy traktujecie rozum jako siebie – myślę więc jestem
inni traktują rozum jako kolejny zmysł – siebie znajdując w czym innym, bo gdy nie myślę również jestem

Na ziemi nadal jest miejsce na te dwa różne podejścia do człowieczeństwa i do świata.
Nie dziwcie się wiec, że są ludzie szukający czegoś więcej. Nawet tacy co ukończyli studia, mają więcej niż 30 lat i internet dłużej niż 10.

goldencja
Użytkownik
goldencja

szukać to jedno, a twierdzić, że się znalazło to drugie…

masakalambura
Gość
masakalambura

Uznawać że jest się prorokiem, gdy się znalazło to trzecie.

Szymon Dąbrowski
Użytkownik

Tzw. “współczesna nauka” też dla większości jest formą Wiary. Gdy sam kiedyś byłem skrajnym materialistą, nie zdawałem sobie sprawy, że te wszystkie badania naukowe i twierdzenia “współczesnej nauki” przyjmowałem na wiarę. Nigdy nie uczestniczyłem w żadnym eksperymencie dowodzącym większości twierdzeń, które przyjmowałem jako pewnik. Poza tym, co sam byłem w stanie zaobserwować, reszta byłe tylko sumą mojego Przekonania, siły wiary w autentyczność i prawdziwość przekazu oraz autorytetu źródła informacji (np. naukowcy, fizycy teoretyczni, etc.).

Podkreślam – powyższym nie próbuję dyskredytować współczesnej nauki. To tylko wskazanie na realne sposoby pozyskiwania wiedzy o nauce, dostępne “zwykłej” osobie. Tym samym jest to sposób budowy światopoglądu, oparty na informacji “wtórnej” – nie bazujący bezpośrednio na Doświadczeniu osobistym.

Uprzedzając ewentualny, karkołomny argument :) – nie, nie uważam za możliwe, by każda osoba mogła samodzielnie przeprowadzić każdy eksperyment i właściwie go zrozumieć. Podkreślam jedynie konsekwencje tej niemożności.

goldencja
Użytkownik
goldencja

Należy zrozumieć różnicę wiary a wiary religijnej. Z tą pierwszą nauka ma wiele wspólnego, gdyż bez niej nie rozwijałaby się. Z tą drugą tylko tyle, że prowadzi badania nad zachowaniami ludzi, którzy ją mają, analizuje zgromadzone dane i udowadnia, że wiara religijna nie ma logicznych podstaw.

@ankward, a ja sama prowadzę różne badania i może dlatego jestem sceptyczką różnych abstrakcyjnych postaw.

@baltazar, tak jak gdzieś kiedyś napisałam, z religią będę walczyć do końca życia, bo to najgorsze g… jakie wymyślił człowiek. Dlatego większość moich postów nawiązuje do tego. Tak, kiedyś jak byłam młoda i głupia, to wierzyłam w te bzdury z książeczki pt. Biblia, ale udało mi się przeprogramować umysł. Po wyjściu z tej choroby dopiero dostrzegłam jakim jest ona złem dla całej ludzkości. Umysł przestał być wybiórczy co do informacji płynących z zewnątrz i zaczął rejestrować wpływ wiary religijnej na życie ludzi i postęp.

Szymon Dąbrowski
Użytkownik

@goldencja
Chciałbym napisać jeszcze słowo na temat samej religii. Innym “złem” wyrządzanym przez tą ideologię jest całkowita “dyskredytacja” sfery duchowej – szczególnie silna u ludzi inteligentnych. Mnie również katolicyzm (religia, w której byłem wychowany) uprzedziła do kwestii “niematerialnych” i na długie lata sprawiła, że tylko przez pryzmat jej kryteriów/argumentów/pojęć postrzegałem tą sferę. Prawdziwa wolność od religii to uwolnienie się również od postawy opozycyjnej względem niej. Ateizm w swej definicji to zaprzeczanie (!) istnieniu “Boga”, co wciąż jest odnoszeniem się do religii i jej założeń.
Najuczciwszym intelektualnie wnioskiem do jakiego doszedłem, to stwierdzenie, że “nie wiem” jak jest. To był punkt, który był podstawą dla moich własnych poszukiwań odpowiedzi na fundamentalne pytania, wolnych już od “ideologicznego jadu” produktów i usług sprzedawanych przez kościół katolicki.

jestemtu
Użytkownik
jestemtu

Mnie się wydaje że z tą wiarą nie jest tak jak twierdzą ateiści, ale i nie tak jak twierdzą wierzący. Jedni zaprzeczają istnieniu boga, inni widzą go wszędzie.
Istota zwana bogiem jest kreowana przez nas samych, to my określamy co jest boskie, a co nie.
Zapominamy lub nie dostrzegamy innej cechy tej istoty, a mianowicie wspólnoty jaka powinna towarzyszyć ludziom wokół niej zebranym.
Ludzie nie potrzebują obrazka do którego się modlą czy który opluwają.
Przecież nie ma znaczenia język, kolor skóry czy “odmiana wiary” jaką reprezentujemy. Potrzebny jest ludziom symbol (nie koniecznie namacalny) który połączy ich w dążeniu do bycia lepszym, sprawiedliwszym, uczciwszym.
Wydaje mi się że nie ważne jak to nazwiemy bogiem, mistykiem czy nawet kluczem, nazwa nie ma znaczenia. Ważne by łączyło ludzi i wiara w niego powodowała chęć poprawy i bycia lepszym.

Mamy wiele oczywistych prawd (np. że 2+2=4, ale czy ktoś w imię tego działania odda życie – nie do końca o to chodzi by ginąć:) ). Ale to że są namacalne wcale nie łączy ludzi, wręcz przeciwnie dzieli. Dlatego potrzebny jest “cel nierealny”, który każdy może wyobrazić sobie jak uważa. Ważne by po za jego wyobrażeniem, nasze dążenia były jednakowe, ku lepszemu.

goldencja
Użytkownik
goldencja

@baltazar, nie jest mi wstyd, a pojęcie sumienia zapewne inaczej rozumiem niż Ty. Ludzie religijni bez przerwy utrudniają mi życie w sposób pośredni i bezpośredni, stąd moja postawa. A że do tego mam naturę wojownika, to nigdy się nie poddam. Będę tępić tą zarazę do końca życia. Moim celem nie jest odhaczenie na karteczce kolejnej uświadomionej osoby ale obrona moich własnych praw w tym beznadziejnie katolickim państwie. Będę krzyczeć za każdym razem jak jakiś psychiczny będzie mi mówił, kiedy mogę pracować, jak co robić i czego nie mówić, żeby dotarło do zakutego łba, że ateiści też mają swoje prawa i swoją indywidualność. To jest walka o wolność. Zabawne, że wydaje Ci się, że obieranie skrajnych w stosunku do większość, poglądów musi wiązać się zaniżonym poczuciem wartości w postaci wstydu i chęci wytłumaczenia się.

@ankward, sfera “duchowa” powinna być prywatna. Mi nic do tego jak kto sobie wyobraża sprawy niematerialne…do czasu, kiedy zaczyna mi je narzucać. Nie będę żyć według czyichś urojeń. Będę obnażać idiotyzmy prób wciskania ludziom ciemnoty tylko i wyłącznie z egoistycznych pobudek – chcę żyć w oświeconym społeczeństwie, a nie ciemnym i zabobonnym.

@jestemtu, właśnie chodzi o to, że każdy ma swoją wiarę w moce nadprzyrodzone i niech zatrzyma ją sobie. Nie mam nic przeciwko. W moim świecie np. to JA jestem boginią – ja decyduję kiedy jeść, spać, bawić się, pracować…tu ja jestem szefem, innych nie potrzebuję. JA decyduję, że chce żyć i robię wszystko żeby nie zginąć. Nie potrzebuję do tego systemu kar i nagród wymyślonego przez ludzi rządnych władzy nad innymi.

P.S. Ja tłukę grochem o ścianę, przynajmniej nie palę ludzi na stosie, nie odcinam głów, nie kamieniuję…

zbig45
Użytkownik
zbig45

Pipen, dzięki przeczytałem, tu wstawiam tekst z linkiem który mną dziś wstrząsnął i to tak porządnie!
tutaj można zobaczyć bestialski mord na chrześcijanach przez muzułmanów http://www.dailymotion.com/video/x106d70_muzulmanie-bestialsko-morduja-musisz-to-zobaczyc_news?start=12#.UaT7mdiohNs

masakalambura
Gość
masakalambura

Jest taki hadis mówiący o tym, że Prorok (PZN) nauczał: “Karanie za pomocą ognia zakazane jest komukolwiek oprócz Panowi Ognia (Bogu)” (Abu
Dawud).

Oznacza on, że nie wolno traktować ludzi ogniem, zakazane są także miotacze płomieni, bomby zapalające i t p.

Zatem owszem obraz to szokujący i muzyka Islamska. Jednak w świetle prawa Koranicznego ci ludzie nie postępowali jak muzułmanie ale zwyczajne bestie.

Zatem obraz to typowa szokująca propagandówka.

bartosz_kopan
Użytkownik
bartosz_kopan

Każdy wierzący powinien zadać sobie otwarcie pytanie: Komu służy jego wiara, czy naprawdę służy duchowi czy raczej służy dobrobytowi i zaspokojeniu żądzy władzy (ew. innych popędów) jej wszelkiej maści kapłanów i przywódców.
Wierni pozostają ślepi na te fakty, gdyż masturbują swoje umysły obiecaną nagrodą w zaświatach, przy okazji spychając do podświadomości fakt własnej skończoności.
Nie chcą dostrzec, że podczas gdy oni namawiani są do spożywania strawy duchowej, kontemplacji itd. ich “pasterze” spożywają strawę czysto materialną, pławiąc się we wszelkich możliwych dobrach i dając upust wszystkim swoim żądzom.
Czy zastępca/powiernik/wybraniec prawdziwego bóg pożądał by pieniędzy, bogactwa, zaszczytów i luksusu?
Czy raczej mamy do czynienia z grupą wyjątkowo cwanych ludzi, od tysięcy lat żerujących na naiwności i głupocie mas?

@goldencja
Zmień kraj zamieszkania, bo w PL raczej walka z ciemnogrodem to wciąż walka co najwyżej partyzancka (dziś zwana terroryzmem), naprawdę im dalej na zachód, tym sytuacja wygląda lepiej. W końcu pobożność społeczeństwa maleje proporcjonalnie ze wzrostem wykształcenia.

@realista
A mi się podoba @masakalambura, taki muzułmanin-pacyfista, miła i egzotyczna odmiana na forum.

masakalambura
Gość
masakalambura

Realista
to nie wygłupy ale sunna znaczy tradycja. Jako że chcę tradycji, szczególnie tej dobrej przestrzegać, a więc być sunnitą, to musisz mi wybaczyć. Kiedy mowa o posłańcach Boga (błogosławionego na wieki), wypada wyrazić życzenia pokoju. Tak nauczał Prorok (pzn).

narajana
Użytkownik
narajana

wypowiem się tylko dla tego że kiedyś byłem ateistą a teraz jestem człowiekiem wierzącym ;) jeśli ktoś chce przyjąć jedną bądź drugą stronę to po winień rozpatrzyć fakty jednej i drugiej strony czego ateiści nie robią i nawet nie próbują bo przecież są tak oświeceni że cała reszta to już zabobon… kolejną rzeczą jest oddzielenie Boga od katolicyzmu bo jak wiemy jak już się komuś ksiądz nie podoba to zostaje ateistą, tak jak by to ksiądz był bogiem:) dowodem na istnienie Boga są choćby cuda które są dokumentowane na filmach, zdjęciach etc. badane przez naukowców bo inaczej nie mogły by zostać cudami. stygmatów amerykańscy naukowcy nadal nie wyjaśnili;) i w ogóle jaskiniowcy wierzyli w ognisko, starożytni w słońce a nowożytni w atom, każdy z nich wierzył w to co widział i czuł się zajebisty bo rozwikłał tajemnice wszechświata:)

goldencja
Użytkownik
goldencja

@baltazar, jak napisałam wcześniej, będę walczyć z religią i każdą ciemnotą, która do niej prowadzi. Oceniaj to sobie jak chcesz, ale jeśli ludzie mogą pisać takie bzdury jak proroctwa, przepowiednie i inne i są klepani po plecach za bajki, to niech liczą się z tym, że taka ateistka i sceptyczka jak ja, natychmiast wytknie im błędy logiczne. Jeśli według Ciebie proroctwa nie mają nic wspólnego z religią, to faktycznie dyskusja ta jest rzucaniem grochem o ścianę. Niewiele osób pojmuje cokolwiek z psychologii, rozumowania i NLP, więc puszczę płazem komentarze w stylu “ten artykuł ma niewiele wspólnego z religią”. Ależ ma, więcej niż myślisz. Poza tym co mnie obchodzi, że większość ludzi ma inne poglądy niż ja i nie chce ich zmieniać. To wolny kraj i Wolne Media, więc będę pisać swoje poglądy tak samo intensywnie jak inni piszą swoje. Będziemy wytykać sobie błędy i weryfikować poglądy. Na tym polega dyskusja. Nie podoba się, nie odpowiadaj na moje posty. Wypowiadać się będę dalej, nawet jeśli w końcu znów napadną na mnie trolle tak jak kiedyś. Będę wracać ze zdwojoną siłą. Taka upierdliwa jestem. Religii i ciemnocie nie odpuszczę w żadnym artykule/poście, który przeczytam.

@narajana… jak dotychczas nikomu nie udało się w żaden sposób udowodnić istnienia boga ani życia po śmierci, nie wiem skąd czerpiesz swoje informacje, ale ktoś Cię robi w konia. Masz jakieś źródła?

goldencja
Użytkownik
goldencja

@baltazar, ja nie chcę żeby religie znikały, chcę żeby się nie wchrzaniały w życie ateistów, chcę żeby nie tworzyły prawa, chcę aby religie były prywatną częścią życia człowieka… Gdyby jednak zniknęły kiedyś za kilka tysięcy lat, myślę, że świat byłby o wiele lepszy.

narajana
Użytkownik
narajana

goldencja
a komu udało się udowodnić że go nie ma? tyle samo za i przeciw a życie po śmierci jest udowodnione tylko nie przez pseudo nauke która zamiast analizować fakty od razu stawia teze nie i hu. . i jeśli chcesz źródeł to poszukaj ale nie w internecie tylko w książkach i dokumentach. Kiedyś jak byłem ateistą i toczyłem swoją walkę z kościołem to przede wszystkim musiałem znać Biblię bo niestety trzeba wiedzieć z kim i czym się walczy. wszyscy ateiści których znam powstali na bazie buntu przeciw kościołowi bądź strachu przed wykluczeniem z środowiska w jakim się znaleźli i religia jest opium dla mas więc pomyśl co by się stało z tą masą jeśli zabrakło bo im wzorców, religia ma za zadanie przekazać wzorce po to aby cywilizacja mogła istnieć poprzez kolelacje osób w społeczeństwie, w naszych czasach walczy się z tymi wzorcami co doprowadza do stresu, depresji, hiv bla bla…

goldencja
Użytkownik
goldencja

@narajana, nie sądzisz że gdyby ludzie zajmowali się udowadnianiem że czegoś nie ma, to traciliby czas? Jakoś nikt nie traci czasu na udowadnianie, że nie ma różowych jednorożców lub innych postaci bajowych. Uwierz mi, źródeł szukałam połowę swojego życia i nie znalazłam. Ostatnie Twoje zdanie mnie rozbawiło. Poważnie myślisz, że wzorce (jak rozumiem chodzi Ci o moralność) pochodzą od religii? Moralność jest cechą wielu gatunków zwierząt powstałą na skutek…przystosowania. Te zwierzęta jakoś nie zakładają sekt.
“wszyscy ateiści których znam powstali na bazie buntu przeciw kościołowi bądź strachu przed wykluczeniem z środowiska w jakim się znaleźli” – wykluczeniem z jakiego środowiska, prokościelnego? Jasne, ktoś stał się ateistą, bo bał się, że zostanie wykluczony ze środowiska wierzących, po czym stał się wykluczony?
Widzisz, a ja stałam się ateistką jak zaczęłam używać własnego mózgu i polegać na własnych zmysłach i logice. No ale mnie nie znasz, skąd możesz wiedzieć, że tacy ateiści istnieją.
Jakie wzorce przekazuje religia według Ciebie? Widzę, że bardzo wybiórczo podchodzisz do tematu, zupełnie jak ja kiedyś. Gdybyś zrobiła listę wzorców na plus i na minus wynikających z religii, to bardzo byś się zdziwiła. Poza tym każda religia oferuje symbole, które są wygodnie interpretowane w odpowiednich sytuacjach. Nie ma w żadnej religii czystych jednolitych przekazów moralnych, a przede wszystkim pro-ludzkich. Żadna religia nie prezentuje też konsekwentnie obrazu swojego boga. Praktycznie każda cecha boga w każdej religii znajduje swoją skrajną przeciwstawność w tej samej religii.
Nauka analizuje fakty, prowadzi badania i eksperymenty. To właśnie pseudo nauka może twierdzić, że coś jest cudem i że są na to dowody. W nauce prawdziwej są znaki zapytania, na które szuka się odpowiedzi. Cudów nie ma, są wyjątki od reguł, które potem zaczynają tworzyć nowe reguły. Niestety z religią nie mają one później wiele wspólnego. Nie sądzisz, że gdyby jakiejś grupie naukowców udało się udowodnić istnienie jakiegoś boga, to życie ludzkości wyglądałoby zupełnie inaczej?

narajana
Użytkownik
narajana

goldenacja
odnośnie ludzi wykluczonych to miałem na myśli środowiska naukowe a nie kościelne;) jeśli zaczeła byś analizować to z czym tak uparcie walczysz to byś zrozumiała że bez naukowców nawet o nich byś się nie dowiedziała bo ludzi posiadających nazwijmy to ”dar” również mozna nazwać chorymi psychicznie i tu jest właśnie potrzebny realny osąd naukowca. i przede wszystkim naukowcy nie dążą do obalenia własnych teorii nie są auto destruktywni więc nikt nie będzie udowadniał istnienia Boga, życia pozagrobowego, i innych maści rzeczy których nie widać. istnienie duszy zostanie dopiero potwierdzone jak nauka udostępni środki do jej poznania. A odnośnie różnych religii to niestety nie załeżnie od tego skąd ona pochodzi to praktyczne podstawowe zasady zawsze są takie same, prawo na świecie się opiera sie na tych podstawowych zasadach ( to wiem z wykładów z prawa;) ) i piszesz o faktach na których się oparłaś to napisze jak zrobili to inni: przeczytali kilka książek które przeciwstawiły się temu co oni dobrze znali, wyjaśniły luki i tak się stało… natomiast argumenty drugiej strony zostały poprostu olane;) a i moralność jest widoczna tylko u ludzi ponieważ wychodzi z rozumu a nie z instynktu, moralność nie jest dostosowaniem każdy ma swoją moralność, natomiast społeczeństwo opiera sie na zasadach a nie na moralności.

goldencja
Użytkownik
goldencja

@najarana, w Polsce środowiska naukowców są przesycone ludźmi wierzącymi. W większości są to jednak naukowcy zajmujący się konkretną wąską dziedziną nauki, nie muszą jak większość ludzi, poszerzać wiedzy z zakresu psychologii, ewolucji czy choćby zwykłej filozofii i logiki. Podstawą do udowadniania jakichś teorii jest falsyfikacja (czyli próba obalenia danej hipotezy), czego żadna religia nie robi w swoich kręgach.
Zerknij na punkt 3 definicji http://pl.wikipedia.org/wiki/Moralno%C5%9B%C4%87 . Następnie poczytaj o zwyczajach zwierząt – ssaków żyjących w stadach (społecznościach) lub obejrzyj.
http://www.ted.com/talks/lang/pl/frans_de_waal_do_animals_have_morals.html
Poczytaj o socjalizacji psów. To, że moralność jest wynikiem przystosowania nie oznacza, że ma kierować nią instynkt. Poczytaj o eksperymencie, w którym to przystosowanie do warunków więziennych zadecydowało o poziomie moralności:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_wi%C4%99zienny
Poczytaj o pochodzeniu moralności (przykładowy artykuł):
http://www.charaktery.eu/zdjecia/files/dekalog_w_mozgu_piotr_przybysz_wioletta_dziarnowska.txt
Moralność nie pochodzi z rozumu tylko z przystosowania. Poza tym wielu seryjnych morderców wywodzących się z rodzin wierzących, posiadających wysoki iloraz inteligencji moralności nie miało za grosza.
Moralności uczą dzieci rodzice i otoczenie, nie tylko wśród ludzi.
Moralność powstała na długo przed pojawieniem się religii. Wierzenia pierwotnych ludzi bardzo często z moralnością miały niewiele wspólnego (kanibalizm rytualny, składanie zwierząt i ludzi w ofierze, potem mord dziewic rytualny itd. itp.).

W religiach zasady są takie same? 10 przykazań, w tym nie zabijaj… a dalej bóg, który zabija, każe zabijać lub pochwala zabijanie? Tak, to ma niesamowity sens…

goldencja
Użytkownik
goldencja

@baltazar i tu się z Tobą zgadzam, bo nadal jest bardzo dużo osób, którzy nie są w stanie żyć bez religii – czyli ze świadomością, że dalej nic nie ma, że ich istnienie nie ma odgórnego sensu. Ale czy pozostawianie tych ludzi w błędzie jest wobec nich uczciwe? Czy jest uczciwe np. wobec mnie, gdy wiem, że mam tylko to jedno życie, które mi utrudniają właśnie tacy ludzie, którzy z jednej strony są “dobrzy” z powodów wyznawanej religii a z drugiej są okrutni dla tych, którzy tą religię odrzucają? Dlatego piszę, religia powinna pozostać w domach osób ją przyjmujących. Nie powinna narzucać prawa dla ogółu. Każdy powinien mieć prawo decydowania o swoim życiu, a nie o życiu innych ludzi. Jeśli ja jestem za pracą w niedzielę, za in vitro, za aborcją nierozwiniętych neurologicznie embrionów, to powinnam mieć do tego nieograniczony dostęp (i nie chodzi mi o finansowanie tego przez ogół), tak jak inni ludzie. Religijni po prostu nie korzystaliby z tego. Zasady każdej społeczności większości gatunków społecznych pozostałyby bez religii nie zmienione, bo z niej nie pochodzą.

Dla osób wierzących ateizm jawi się jako poczucie beznadziejności, a taki nie jest. Ateizm to po prostu brak wiary w bóstwa. Wcale nie oznacza braku wiary w sens życia. Wg mnie np. sami nadajemy sens swojemu życiu i to jest najpiękniejsze. Ja np. wierzę w to, że częściowo możemy żyć po śmierci – chodzi mi tu wyłącznie o DNA w naszych dzieciach. Świadomość znika razem ze śmiercią mózgu. Świadomość często znika po zażyciu narkotyków, po wypadku itp. – choć póki mózg nie umrze, to stan ten może być odwrócony.

goldencja
Użytkownik
goldencja

@baltazar, czepiasz się. Jeśli piszę o bogu to wiadomo, że akurat komentuję religie, w których bogowie występują (tak jak mitologię grecką itp.). Poza tym w taoizmie występują bóstwa, a w buddyzmie jest Budda, który niby bóstwem nie jest ale jednak jest…czyli znowu brak konsekwencji.

narajana
Użytkownik
narajana

ja się w ogóle nie opieram na polskich naukowcach ale skoro piszesz, że w Polsce tak jest to nawet fajnie. wikipedia to nie książka;), moralność każdy ma inną poza tym ja cały czas pisze o zasadach które tworzą społeczeństwa a nie o moralności, sam mam dwa psy i koty moralności zero;) robili badania powiadasz? na istnienie duszy też z tąd sie wzieło 21 gram następnie aby obalić robili kolejne i znikło tylko komu tu wierzyć? to że tacy źli ludzie wyszli z katolików to poprostu mamy wolną wole albo coś przyjmujemy albo odrzucamy. zasady Boga są dla ludzi, powtórzę dla społeczeństwa a to co ludzie z mini robią to już inna sprawa, gdzie był Bóg jak tyle milionów ludzi gineło? nie wiem i pewnie miał to gdzieś ponieważ rzekł: nie zabijać, a ludzie się sprzeciwili mamy wolną wole Bogu nic do tego…

goldencja
Użytkownik
goldencja

Poważnie obejrzyj ten film, choćby dla rozrywki http://www.ted.com/talks/lang/pl/frans_de_waal_do_animals_have_morals.html

goldencja
Użytkownik
goldencja

O rety, jeszcze raz te nieudolne 21 gramów. Założe się, że nic nie wiesz o tym eksperymencie, który wykazał 21 gramów. Wyobraź sobie, że wykazał nie tylko 21 gramów ale także inne ilości gramów wśród innych osobników a poza tym obejmował grupę badawczą kilku ludzi – niezły eksperyment…

narajana
Użytkownik
narajana

goldenacja
ale mnie nie obchodzi to czy zwierzęta mają moralność bo to nie ma nic do rzeczy, moralność to jest temat który Ty zarzuciłaś jako temat zastępczy. ale skoro już tak się uparłaś zamknij dowolne dwa zwierzęta w jednym pomieszczeniu nie daj jeść przez kilka dni a następnie daj jedna miskę i odpowiedz sobie na pytanie gdzie podziała się tam moralnośc zwierząt i nie nie robiłem takiego eksperymentu;)

goldencja
Użytkownik
goldencja

@najarana, to nie chodzi o to czy robiłeś eksperyment, tylko o to, że ten eksperyment niczego nie udowodnił i warto zapoznać się z tym tematem, żeby zrozumieć dlaczego niczego nie dowiódł. O moralności pisze ze względu na to, że wcześniej napisałeś, że wywodzi się ona z religii, co jest nieprawdą i co udowodniono, stąd link do filmu z ciekawymi zabawnymi eksperymentami “moralnymi” z udziałem zwierząt. Takich eksperymentów są tysiące, również z udziałem ludzi.
To co piszesz o zwierzętach i misce można również odnieść do obozów koncentracyjnych i zachowań ludzi w podobnych warunkach. Gdzie moralność?

Dlatego zaznaczam, że moralność to wynik przystosowania, co dobitnie widać w każdym eksperymencie z udziałem zwierząt czy ludzi.

Co do Boga i zabijania – otóż bóg kazał zabijać i sam zabijał, choć dał przykazania, żeby nie zabijać. Jak tu takiego traktować poważnie?

Wszystko to piszę i się czepiam aby zaznaczyć, że religii nie zawdzięczamy tak wiele jak się może komuś wydawać. Religię należy interpretować obiektywnie aby zauważyć ilość bzdur i manipulacji, jakie ze sobą wprowadza do życia ludzkości.

narajana
Użytkownik
narajana

goldencja
a kiedy Bóg zabijał?

goldencja
Użytkownik
goldencja

@najarana a potop?

goldencja
Użytkownik
goldencja

a żona Lota, a plagi, a ogniste deszcze, a zjedzenie przez lwy, a anioł śmierci, a spalenie żywcem?

kiereman
Użytkownik
kiereman

@goldencja – ciekawe pytania , musisz je postawić Bogu.

A ja mam takie skąd się wziął człowiek i “nasz świat’?

narajana
Użytkownik
narajana

napisze jeszcze raz Bóg dał zasady dla ludzi a nie dla siebie, Bóg jak już kara albo oczekuje bo to człowiek ( oczywiście według bibli ) jest dla Boga a nie odwrotnie w wiekszości to co napisałaś to kara Boska ale i tak to do mie nie przemawia bo jesteś ateistką wieć argumenty że: tam jest napisane że Bóg coś zrobił bla bla bla… nic nie daja bo przecież Boga nie ma;) poza tym stary testament powstał ( teoria ) na tekstach z babilonii także w ogóle bym się zastanowił czy to miało miejsce. ide spać

goldencja
Użytkownik
goldencja

@kiereman, nie znam odpowiedzi na to pytanie.

@najarana, a co powiesz na to:
http://www.bibliacatolica.com.br/biblia-tysiaclecia/ksiega-liczb/31/#.UaZ6ixzOvTo

“poza tym stary testament powstał ( teoria ) na tekstach z babilonii także w ogóle bym się zastanowił czy to miało miejsce” – a nowy powstał w oparciu o stary… ;)

Dobranoc.

kudlaty72
Użytkownik
kudlaty72

(Komentarz usunięty – naruszenie regulaminu – ubliżanie innym użytkownikom. Admin)

goldencja
Użytkownik
goldencja

@Łukasz, kudlaty zapewne pije do mojego postu nr 38, w którym wspomniałam o atakach trollów na mnie – słusznie domyślając się, że o niego mi chodziło. Widać troll się reaktywował i ma szczególne względy u admina, który przymyka oko na chamstwo w komentarzu nr 60. Dzięki za zwrócenie uwagi.

Libertus
Użytkownik
Libertus

Cała ta dyskusja na temat wiary i religi to strata czasu, energii i emocji. Wierzenie w coś lub w kogoś powinno być sprawą osobistą. Niestety większość ludzi nie jest na tyle oświecona i ma zbyt małe horyzonty myślowe, aby swoje wierzenia zachowac dla siebie. Tacy ludzie potrzebują wsparcia, drogowskazu i takich instytucji jak kościół czy inne religie. Często manipulacje takimi ludźmi i propaganda powodują kłotnie i wojny, mordy z religijnego powodu.

obecny
Użytkownik
obecny

Uwielbiam czytać dyskusje na temat wiary :)
Z niektórymi poglądami jakie prezentuje goldencja i nie tylko ona się zgadzam. Między innymi z tym, że religie służą do manipulacji czy też zniewolenia ludzi. Garstka “wybrańców” rości sobie prawo do interpretowania pism (np. Biblia w chrześcijaństwie) i nauczania zgodnie z własnymi interpretacjami a często nadinterpretacjami. Miliony wiernych są tak zindoktrynowani, że nie zauważają iż niektóre nauki im głoszone są sprzeczne z pismami, które stanowią niejako fundament religii. W dawnych czasach było łatwo kontrolować wiernych. Strach i terror (np. inkwizycja) swoje zrobiły. W obecnych czasach nie jest już tak łatwo. Dostęp do wiedzy mamy bez wychodzenia z domu i mając wystarczająco dużo czasu wiele spraw, nie tylko związanych z religią, można zbadać samemu, wyciągając odpowiednie wnioski. Ale zniewolony lud nie korzysta z tego bo lepiej oglądać odmóżdżające seriale i programy “rozrywkowe”. Dodam, że obecnie aby zachować status quo w religiach opartych na Biblii dochodzi do manipulacji w przekładzie oraz usuwania niewygodnych wersów w nowych wydaniach.
Co do przykazania “nie zabijaj” (prawidłowo szóstego a nie piątego) to spotkałem się z opiniami niezależnych badaczy iż powinny być użyte słowa “nie będziesz mordował” gdyż lepiej oddają sens zwrotu użytego w oryginale. Nie wiem czy to prawda (brak czasu by to samemu sprawdzić) więc podaję to jako ciekawostkę.

Rożne religie były obecne z ludźmi od dawna. Ale czy tego chcecie czy nie i tak skończy się na tym, że będzie jedna “słuszna” religia. Czy tego chcecie, czy nie. Czy się to komuś podoba, czy nie.
Będzie tak dlatego, że pewni koszerni ludzie, uważający się za nadludzi, parę lat temu tak sobie wymyślili. Swój plan realizują konsekwentnie i bardzo skutecznie, co możemy obserwować osobiście.

Pozdrawiam: były katolik :)

goldencja
Użytkownik
goldencja

@admin, wszystkie przepowiednie są takie same i na upartego można je przypisać dowolnym wydarzeniom. Każda wojna niesie ze sobą krew i ofiary. Jak dotychczas ludzi jest coraz więcej (nie należy ograniczać swoich horyzontów do starzejącej się Europy). Na upartego można także Lema uznać za proroka. Żadna przepowiednia nie jest nic warta jeśli nie opiera się na solidnych podstawach. Wtedy nazywa się ją prognozą i można ocenić na ile istnieją szanse na spełnienie i jaki jest margines błędu.
Moim zdaniem “Przepowiednia Matki Shipton” jest nic nie warta, bo zawiera symbolikę identyczną jak większość książek fantastyczno-naukowych i nie precyzuje żadnej swojej przesłanki.
“przepowiednia młynarza Mateusza z Apoig” – no cóż, wojen było znacznie więcej niż 3 i każda wyglądała nieco inaczej, a Chiny już prowadziły niejedną wojną ze swymi sąsiadami. Zimno i trzęsienie ziemi pozbawiły już wielu ludzi życia i pozbawią, ponieważ występują na ziemi od wieków.
Nie sądzisz, że branie na poważnie takich przepowiedni jest zabawne.

Poza tym nie zamierzasz zareagować na post. 60?

obecny
Użytkownik
obecny

Mając władzę i odpowiednie środki można sprawić, że niektóre przepowiednie się spełnią i dzięki temu zyskiwać jeszcze większą władzę.

goldencja
Użytkownik
goldencja

@admin i @baltazar, właśnie o to mi chodzi, że kobiety w spodnie ubierają się już od dawna w większości krajów, choć w niektórych krajach nigdy się w spodnie nie ubierały i pewnie jeszcze długo ubierać się w nie nie będą. Problem więc polega na tym, o które kobiety chodzi? O wszystkie, o wybrane? Wiele nawiązań tej przepowiedni nie podaje żadnych konkretów, tylko zwykłe ogólniki postępu ludzkości w różnych sferach życia. Na upartego wszystkie te założenia już zostały spełnione a świat jak żył tak żyje i połowa jeszcze nie wymarła. To kiedy wymrze? Dlaczego napisała o samolotach a nie o statkach kosmicznych, dlaczego nie pisze o tym, że mężczyźni noszą długie włosy i kozie bródki. Dlaczego po prostu nie napisała, że w XXI wieku połowa ludzkości wyginie w wyniku wojny, którą wywoła kraj X?
Mi nie chodzi o książki z nurtu fantastyki naukowej z tamtych czasów, bo oczywiste że takich nie znam, ale o dowolne takie książki, w których ktoś opisuje potencjalną przyszłość i bardzo często okazuje się to później prawdą, mimo że autor nie miał na celu głoszenia przepowiedni.
Może napiszę to w ten sposób: wielu ludzi ma sny, z których część wydaje im się tak realna, że podejrzewają, że sny się kiedyś sprawdzą (tak ma wielu normalnych ludzi). Po czym okazuje się, że 1 na 10000 snów spełnia się w 75%. Normalny człowiek pomyślałby, że akurat się trafiło. Szaleniec uzna się za jasnowidza. Nasze mózgi bezustannie próbują prognozować przyszłość tworząc setki scenariuszy planowanych akcji. Wiele się z nich sprawdza, gdyż bazują na zebranych i poprawnie przeanalizowanych danych. Wiele się nie sprawdza, gdyż brakuje podstawowych informacji. W snach następuje segregacja emocji i innych myśli, dzięki czemu widzimy różne obrazy często związane z rzeczami, których wydaje się nie widzieliśmy. Nasza podświadomość jednak rejestruje wszystkie sygnały jakie dochodzą do mózgu. Możemy śnić o ludziach, których minęliśmy na ulicy 1 raz 10 lat temu i widzieć we śnie dokładnie ich twarz czy ubranie.
Tylko prosty człowiek o wyuzdanej wyobraźni może być na tyle bezczelny, że twierdzi że zna przyszłość na podstawie przeczuć, snów, fusów itp.

@obecny, zgadzam się. Przepowiednie to doskonałe narzędzie tworzenia nastrojów społecznych i manipulowania masami. W ciemnych społecznościach można wywołać samospełniające się przepowiednie i jeszcze na tym zarobić.

AdRaMa
Użytkownik
AdRaMa

Kochani, nie ma co do tego wątpliwości ,że Bóg istnieje.Gdyby Bóg nie istniał, Ciebie czy mnie by po prostu nie było.Wnioski są oczywiste, bo jeśli istniejesz ty, który nie istniałeś, a teraz żyjesz i potem znów Ciebie nie będzie, to musi istnieć Ktoś, kto nigdy nie powstał, ale zawsze istniał.Pomyślcie przez chwilę, bo jeśli bowiem My istniejemy, nigdy więc nie istniała nicość.Ponieważ gdyby kiedykolwiek była absolutna nicość, wtedy i teraz byłaby nicość, tak więc z absolutnego NIC, nie może powstać COŚ!Czy nie jest to dowodem na to ,że nigdy nie było absolutnej nicości? Filozofia nazywa to Egzystencją ;) Dla mnie jest to mój Wszechmogący Wieczny Ojciec. :)

goldencja
Użytkownik
goldencja

@AdRaMa, ciekawe rozumowanie hehehe. Nie będę się już powtarzać dziś, może innym razem, bo znowu trzeba by zacząć od początku. Pozdrawiam. ;)

obecny
Użytkownik
obecny

Właśnie przepowiednie to bardzo ciekawe i nurtujące zjawisko. Nie wiem jak ten mechanizm działa. A bardzo mnie to ciekawi. W przypadku przepowiedni spisanych z średniowieczu mamy ten komfort, że możemy zapis “świadka” porównać z czasami, do których ów zapis się odnosi a w których my żyjemy.
Zastanawiam się jak by to mogło wyglądać. Możne trochę spekulacji :). Czy ten kto spisał przepowiednię czy też wizję widział to w jakiś sposób na własne oczy? Załóżmy, że tak było. My obecnie żyjący poniekąd wiemy jak wyglądało życie, obyczaje, technika itp. w średniowieczu. Załóżmy, że wizjoner zobaczył przyszłość na własne oczy. W jakiś sposób trafił w konkretny rok i prawdopodobnie jedno lub kilka miejsc i coś zobaczył. I teraz pasuje jakoś opisać widzenie. Jak to zrobić? Najlepiej to chyba porównać czasy, w których żyje do czasów, które zobaczył.
I jeszcze jedno w przypadku przepowiedni, które są tłumaczone bardzo dużo zależy od tego kto dokonuje przekładu i trafności doboru słów. Odnoszę się do zacytowanej przepowiedni Matki Shipton.
Wygląd ludzi. Pewnie nie widziała tego w lecie. Bo jakby zobaczyła jaka teraz “moda” panuje to by chyba wymiękła :).
Wolne od ruchu obrazy wyglądają jak żywe, czyli nieruchome obrazy – telewizor widziała?
Okręty pod wodą – nie mogła napisać łodzie podwodne bo takie pojęcie nie istniało. Tak samo z samolotami.
Ale to tylko takie spekulacje moje.
Fakt faktem chciałbym się dowiedzieć czy taki wizjoner widział wszystko co się działo po kolei aż do pewnego momentu w czasie? Czy widzi określony punkt czasu czyli konkretny rok, dzień, godzinę? Zakładając oczywiście, że takie coś jest możliwe.

Szymon Dąbrowski
Użytkownik

@goldencja
“Tylko prosty człowiek o wyuzdanej wyobraźni może być na tyle bezczelny, że twierdzi że zna przyszłość na podstawie przeczuć, snów, fusów itp.”

Tym zdaniem wyłowiłaś ze mnie szczery śmiech :) Dostrzegam tu wzburzenie i sztorm na oceanie emocji.

Czytając Twoje posty pomyślałem, czy gdybyś doznała głęboko duchowego przeżycia – rzucę dla przykładu – przez moment zaznałabyś perspektywy postrzegania Siebie jako Byt Niematerialny w Pojeździe [wytrzymaj proszę] materialnym, w którym Ty – Twoja Dusza/Esencja/Istota/Jestestwo dojrzewa do istnienia poza materią – czy dałabyś w ogóle temu “Wydarzeniu w Tobie” szansę na Uczciwe spojrzenie (przyjrzenie się temu w Sobie), czy zanegowałabyś wszystko terminologią z zakresu psychologii?
Nawet jeżeli moje pytanie powyżej nie było najszczęśliwsze – zastanawia mnie po prostu czy w ogóle “zostawiasz miejsce” w swoich Przekonaniach, że możesz się mylić? Ja kiedyś tego nie robiłem.

@admin
“Ja też miałem kilka wizji przyszłości, nie tylko w półśnie, ale także na jawie (np. patrzę na ścianę i nagle widzę „kinowy” obraz przyszłości, w który wlatuję i zwiedzam – gdy chciałem dotknąć czegoś ręką, ręka trafiła na ścianę i koniec wizji).”

Szczęka mi opadła ;)

@obecny #74
Bardzo celna uwaga. Już od dawna ukute są pojęcia “reżyserów rzeczywistości” oraz “kreatorów rzeczywistości”.

@baltazar #34
Stąpamy w ciemności po kruchym lodzie, który z każdym delikatny stąpnięciem wydaje się załamywać. Często odnajdujemy się w ślepy zaułku, z którego powrót kusi do porzucenia obranej Drogi. Tylko autentyczna, szczera chęć Zrozumienia pozwala kontynuować podróż przez otchłań braku odpowiedzi. Nikt inny nie może odbyć za nas tej podróży. Od nikogo nie dowiemy się jak ona się kończy. Ona jest tylko nasza i dla nas do odbycia.
Pozdrawiam Podróżnika :)

goldencja
Użytkownik
goldencja

@awkward, mi kiedyś było bardzo po drodze do wszelkich rodzajów światów “duchowych” (bóg, demony, duchy, jasnowidzenie, wróżenie, odrodzenie, zmartwychwstanie, uzdrowienie). Obecnie filozofia ta jest mi zupełnie obca. Zupełnie nie wierzę w duszę i świadomość poza mózgiem. Rzeczywistość okazała się dla mnie tak prosta, że aż brutalna. Chyba właśnie dzięki temu, że tematyka duchowości tak mnie kiedyś fascynowała, doszłam do wniosku, że to ściema. ;) To o czym piszesz do mnie jest jak powieść science fiction – ciekawe, ale to tylko produkt wyobraźni. Wolę zajmować się rzeczami bardziej prawdopodobnymi i przede wszystkim weryfikowalnymi. Gdyby jednak ktoś podsunął mi niezaprzeczalne dowody, które można zweryfikować i otrzymać ponownie w drodze eksperymentu, to jak najbardziej z chęcią wrócę do tematu. Gdyby nawet ktoś zastosował logiczne rozumowanie przyczynowo-skutkowe i odniósł to do swojej filozofii dając choćby szansę na to, że jego historia może być prawdą, to też z chęcią wrócę do tematu.
Podejrzewam, że to co nas różni, to przede wszystkim sposób myślenia, bo dostęp do rozmaitych informacji mamy raczej taki sam. Różnimy się interpretacją i weryfikacją i może tym, że ja jestem wielką sceptyczką, a Ty jesteś otwarty na różne szalone nawet pomysły.
Oczywiście, że zostawiam w swoich przekonaniach miejsce na to, że mogę się mylić. Pewne informacje jednak powtarzają się z taką częstotliwością, że zostały przyjęte za fakty i nadal można je sprawdzać otrzymując wciąż ten sam wynik. W tych przypadkach jestem uparta i potrzeba na prawdę mocnych argumentów, żeby zmienić moje zdanie.

goldencja
Użytkownik
goldencja

@baltazar, w takim razie mam przerąbane za spodnie. Widać urodziłam się nie w tym kraju co trzeba. ;)

AdRaMa
Użytkownik
AdRaMa

@goldencja ”Gdyby jednak ktoś podsunął mi niezaprzeczalne dowody, które można zweryfikować i otrzymać ponownie w drodze eksperymentu, to jak najbardziej z chęcią wrócę do tematu. ”

Ateista, to człowiek, który wierzy że Boga nie ma. Wierzący, to ten ,kto wierzy, że Bóg jest.Więc zarówno ateista, jak i wierzący są w rzeczywistości wierzącymi.Obaj mogą jedynie wierzyć, że Bóg jest lub że Boga nie ma.Bóg jest istotą duchową, jego istnienia nie możesz udowodnić chemicznymi lub fizycznymi eksperymentami.On nie jest rezultatem matematycznego obliczenia ani też owocem jakiegoś rozumowego wniosku.Do tego czy Bóg istnieje czy też nie , dochodzi się na zupełnie innych poziomach, czego Ci z całego serca życzę. :)

goldencja
Użytkownik
goldencja

@AdRaMa sugeruję zapoznać się z definicją ateizmu i teizmu. Ateizm to brak wiary w boga, a nie wiara, że boga nie ma (bo oznaczałoby to, że bóg był albo będzie ale teraz go nie ma). Wiara i wiara religijna, to dwie różne sprawy i warto znać różnicę między nimi.
Na jakich poziomach można dojść do poznania Boga? Napisz coś więcej na ten temat. ;)

kzwa
Użytkownik
kzwa

,,Ksiądz ten usłyszał w Fatimie w 1990 roku podczas modlitwy głos Maryi”

ciekawe skąd wiedział że to głos Maryi? ;) pewnie żył 2tyś lat temu i nią rozmawiał….

nikt na to nie zwrócił uwagi?

ja miałem kiedyś 2 sny które spełniły się w tych samych dniach co mi się śniły. Myślałem że to były sny jak każde inne, niby nic wielkiego ale kiedy to wszystko zaczęło się rozgrywać tak samo jak we śnie no to zdębiałem… Nie da się tego wytłumaczyć jako dzieło przypadku czy też zbiegu okoliczności.

obecny
Użytkownik
obecny

Czy ktoś mi powie kim jest ta cała Maryja?

goldencja
Użytkownik
goldencja

@realista, dobre… zaraz ktoś zapyta Cię o źródło ;) Swoją drogą ciekawe ile opowiadań zostało zinterpretowanych jako wizje i proroctwa.

AdRaMa
Użytkownik
AdRaMa

@goldencja Brak wiary w Boga = wiara że Boga nie ma. Czyli wiara że Bóg nie istnieje. Albo wierzysz że Bóg istnieje albo wierzysz że nie istnieje,nie może być czegoś pomiędzy.Rozumiem że boisz się że możesz być ”wierząca” ale niestety tak jest, ponieważ ateizm czy chcesz czy nie, opiera się właśnie na wierze.
A skoro piszesz: “Wiara i wiara religijna, to dwie różne sprawy i warto znać różnicę między nimi.” to proszę napisz mi o tej różnicy, chętnie się czegoś od Ciebie dowiem. :)

goldencja
Użytkownik
goldencja

@AdRaMa proponuję kupić encyklopedię, znudziło mi się każdemu z osobna wklejać definicje. Za Wikipedią (choć sugeruję książki tematyczne):
Wiara religijna http://pl.wikipedia.org/wiki/Wiara_religijna
Wiara http://pl.wikipedia.org/wiki/Wiara_(psychologia)
Ateizm http://pl.wikipedia.org/wiki/Ateizm
Teizm http://pl.wikipedia.org/wiki/Teizm
do tego racjonalizm http://pl.wikipedia.org/wiki/Racjonalizm_%C5%9Bwiatopogl%C4%85dowy
Zapoznaj się z definicjami – całymi i napisz jeszcze raz, że ateizm opiera się na wierze, to padnę ze śmiechu. Zaraz jeszcze dopiszesz, że nauka to wiara a teoria ewolucji to religia… albo tylko teoria.

A kiedy mi napiszesz o poziomach poznawania boga? Skąd wiesz, że bóg to istota duchowa? Skąd taki wniosek? Znasz właściwości boga?

AdRaMa
Użytkownik
AdRaMa

@goldencja Ale kto Cię prosił o wklejanie definicji z Wikipedii? Wszyscy je znamy :) Napisz proszę jaka jest WEDŁUG CIEBIE różnica między, wiarą a wiarą religijną. Napisałaś że warto znać różnicę między nimi. Chciałbym poznać Twoje osobiste zdanie na ten temat.:)

narajana
Użytkownik
narajana

kzwa

Znam osobę o która znalazła się w analogicznej sytuacji także dwa sny, i gdyby rodzina jej wtedy posłuchała to ocalili by tysiące złotych ponieważ jednej nocy przyszedł sen a następnej złodziej do sklepu…

Fuxygen
Użytkownik
Fuxygen

Takie przypadki ,,proroczych snów” są ponoć częste… Np. moja mama utrzymywała, że za każdym razem, gdy jakiś członek rodziny chorował, śniła się jej brudna woda (przed tym jak zachorował). Mówiła tez, ze śnił się jej w liceum uniwersytet, na który potem poszła, tak że jak tam weszła, to miała deja vu, z tym że pamiętała że widziała to miejsce we śnie.

Słyszałem też o rozmaitych podobnych przypadka, np. ktoś został ,,ostrzeżony” żeby gdzieś nie jechał czy nie leciał, a potem okazało się że, powiedzmy, samolot którym miał lecieć, spadł.

Moim zdaniem, ciężko takie przypadki zweryfikować. Nie można wszystkiemu ufać od razu, ale nie powinno się odrzucać z miejsca, bo a nóż widelec cos okaże się prawdą.

A propos dyskusji o ateizmie, przypomniał mi się dowcip.
Przychodzi po śmierci ateista pod bramy nieba, i pyta się św. Piotra:
-Jest Bóg?
-Teraz Go nie ma.

goldencja
Użytkownik
goldencja

@AdRaMa, podałam Ci definicje, które przyjmuję w swoim słowniku. Chcesz uściślenia, proszę bardzo: ja reprezentuję silny ateizm opierający się na racjonalizmie. Powinno Ci to powiedzieć wszystko co chcesz wiedzieć, jeśli faktycznie znasz wszystkie te definicje.

Czekam nadal na odpowiedzi na moje pytania:
Jakie są poziomy poznawania boga?
Skąd wiesz, że bóg to istota duchowa?
Czy znasz właściwości boga, a jeśli tak to skąd?

goldencja
Użytkownik
goldencja

Wszystkim, którzy mają dość małą wiedzę z dziedziny psychologii i wierzą w przepowiednie, sny prorocze itp. polecam programy Derrena Browna. Robi świetne eksperymenty obnażając naturę ludzkiego umysłu, a do tego przyjemnie się go ogląda, bo robi to w sposób rozrywkowy. Możecie zerknąć z czystej ciekawości, może uda się Wam wyjaśnić jakieś zagadki z własnego prywatnego życie. ;)

narajana
Użytkownik
narajana

goldencja

tu masz swoją wikipedie z opiniami naukowców http://pl.wikipedia.org/wiki/Cud_S%C5%82o%C5%84ca
a na youtube sobie pooglądaj co z nich zostało;)
odnośnie duszy to ,,Życie po śmierci” Leszka Szumana skoro lubisz rzeczowe podejście to może do Ciebie przemówi…
plus milk miracle z hinduizmu do pooglądania i poczytania;)

goldencja
Użytkownik
goldencja

@narajana Nie rozumiem o co z tym Słońcem chodzi? Co mam zrozumieć?
“Życie po śmierci” Szumana czytałam i mam w swojej biblioteczce. Ta lektura niczego nie zmieniła. Po prostu nie wyobrażam sobie jak można oczekiwać życia po śmierci tylko dlatego, że ktoś coś widział podczas śmierci klinicznej, a potem wyzdrowiał. W snach też wiele “widzimy” i słyszymy tego co się wokół nas dzieje, gdy śpimy. Podczas śmierci klinicznej w mózgu rozpoczynają się pewne zmiany wywołując zaburzenia energetyczne i tym samym zmieniając zakres oddziaływania zmysłów. Jedne mogą się przytępić, a inne wyostrzyć. Mózg jednak wciąż żyje. Nie znam przypadku ożywienia martwego mózgu i relacji jej właściciela o chwilach pomiędzy śmiercią faktyczną mózgu (zanik aktywności, rozpoczęcie procesu rozkładu tkanek) do momentu ozdrowienia (regeneracji tkanek) – byłby to chyba jedyny rozsądny argument za świadomością poza mózgiem. Daj linka do YT, może zajarzę o co chodzi z tym Słońcem.

narajana
Użytkownik
narajana

goldencja

przeczytałaś czym naukowcy tłumaczą cud słońca?

goldencja
Użytkownik
goldencja

Przeczytałam… cudu nie było, to tylko zjawisko, a co ludzie sobie dopowiedzieli i wytłumaczyli to ich sprawa.

narajana
Użytkownik
narajana

http://www.youtube.com/watch?v=GrUcbJiyToU
to tu mi odpowiedz co sobie ludzie wymyślili i to jest coś co zdarza się w wielu miejscach na świecie zazwyczaj wraz z objawieniami
odnośnie śmierci klinicznej naginasz prawde do swoich teorii dlatego że ludzie podczas śmierci klinicznej widzą to co dzieje się także na zewnątrz szpitala i na ulicy co jest potwierdzone;)

narajana
Użytkownik
narajana

dokładnie panie Łukaszu;) tylko nie którzy mają problem z czytaniem ze zrozumieniem…

goldencja
Użytkownik
goldencja

@narajana, Łukasz, chodzi o to, że ludzki mózg ma tyle różnych funkcji, że to co Wam się wydaje nadnaturalne, dla mnie jest tylko kolejnym tematem do badań. Śmierć kliniczna to tylko bardzo krótki odcinek czasu, proszę poczytajcie http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Amier%C4%87_kliniczna .
Mózg przestaje być obciążony kontrolą ciała, którego elementy wyłączają się. Całą energia mózgu jest więc oszczędzona i trudno określić na jakie procesy mózg ją przeznacza. Mózg cały czas jest aktywny. Zmysł wzroku, węchu, równowagi – są skoncentrowane w głowie bardzo blisko mózgu. Nic więc dziwnego, że człowiek doświadczający śmierci klinicznej będzie tych zmysłów nadal używał, kto wie na jaką skalę. Psy wielu rzeczy nie widzą, bo nie muszą, one mają super nos. Nietoperze wychwytują fale i mogą odtworzyć obraz terenu. My, ludzie, mamy nieporównywalnie wielki mózg w stosunku do tych zwierząt, więc skąd ta pewność, że to co widzą ludzie w śmierci klinicznej to obraz powstały w wyniku “ulatywania” duszy czy czegoś takiego. Gwarantuję Wam, że jeśli jeszcze naukowo tego nie dowiedziono (w co wątpię), to jeszcze za Waszego życia dowiecie się, skąd pochodzą obrazy w głowie osoby doświadczającej śmierci klinicznej.

@baltazar, tego jeszcze nie oglądałam, właśnie sobie włączyłam. Browna można oglądać bez przerwy i czytać z resztą…

goldencja
Użytkownik
goldencja

ta, wg opinii jakiejś grupy filozofów, kiedyś mianem ateista nazywano osoby nie wierzące w religie dominującą…a wierzących w bożków… Ktokolwiek określił ateizm mianem wiary w nieistnienie boga popełnił błąd logiczny, bowiem w takim wypadku można powiedzieć że ludzie wierzą w nieistnienie miliardów rzeczy, których nie ma, co jest bez sensu
bóg nie ma właściwości, więc nie można wierzyć że go nie ma skoro go nie ma
w ateizmie silnym i racjonalnym – moim, jeśli nie udowodniono czegoś lub coś nie posiada żadnych przesłanek wskazujących na prawdopodobieństwo istnienia, to tego nie ma i ten sposób myślenia nie opiera się na wierze a na dostarczonych istniejących dowodach.
W przypadku ludzi, którzy nigdy nie spotkali się z pojęciem boga, to jeszcze większe naciągactwo pisać, że oni wierzą, że boga nie ma. Ich cechuje brak wiary w boga, a nie wiara, że boga nie ma, skoro nie wiedzą nawet co to bóg. Szerokie pojęcie ateizmu – też jest jak wół napisane – to brak wiary w boga, bóstwa itp.

goldencja
Użytkownik
goldencja

Dodam jeszcze, że ja jako ateistka, też nie wiem czym jest bóg i nie znam jego właściwości, więc nie mogę wierzyć że go nie ma, po prostu brak mi wiary w to że jest. Jak zauważyłeś nikt nie jest w stanie określić właściwości boga. Z tego co w Biblii napisali, to już wielokrotnie zaznaczyłam skrajne sprzeczności w przedstawieniu boga, więc automatycznie uznaję to za przekłamania a nie właściwości boga…

goldencja
Użytkownik
goldencja

Jak znajdę więcej czasu to spróbuję to rozpisać logicznie z przykładami. Teraz muszę jechać.

kudlaty72
Użytkownik
kudlaty72

ad111

“bóg nie ma właściwości, więc nie można wierzyć że go nie ma skoro go nie ma”

kompromitacja!

goldencja
Użytkownik
goldencja

@baltazar, to jest niezły odcinek http://www.youtube.com/watch?v=7zJvX1Hv0As, polecam też narajana, Łukaszowi i innym osobom wierzącym.

@realista, daj spokój, nie karm trolla. Niech “zdechnie” z głodu. ;)

Szymon Dąbrowski
Użytkownik

@goldencja
Moim pierwszym stopniem odejścia od skrajnego ateizmu, który był jednocześnie skrajnym materializmem (jak mam wrażenie również u Ciebie obecnie) – była bezlitosna diagnoza metod i sposobów w jaki pobieram informacje ze świata zewnętrznego. Ponieważ gdy próbowałem dojść Fundamentów Siebie i stworzyć właściwy obraz “Ja” w mojej głowie – tego, CZYM naprawdę jestem – musiałem dojść do sytuacji Ja-Cala reszta. Jak “Ja” wchodzę w interakcje z “całą resztą”? Mam 5 zmysłów, w których zamyka się również moje własne myślenie i moja Wyobraźnia (pamiętam, że ten ostatni wniosek był dla mnie bardzo smutny). Co to znaczy? Innymi słowy nie mogę myśleć ani wyobrażać sobie w innych kategoriach, niż te 5 zmysłów. Myślę/Wyobrażam sobie coś jako obraz [w tym kształt, kolor, intensywność, nasycenie i inne zjawiska tej kategorii], dźwięk [głos, odgłos, hałas, rytm, tempo i inne], zapach [te często silnie powiązane z dwoma poprzednimi kategoriami], dotyk [badający, szukający, pieszczący, krzywdzący, nieobecny, i inne] oraz smak [podobnie jak węch i dotyk – wymagający bezpośredniego kontaktu z materią by zaszła detekcja].

Wzrok
http://pl.wikipedia.org/wiki/Wzrok

Słuch
http://pl.wikipedia.org/wiki/S%C5%82uch

Węch
http://pl.wikipedia.org/wiki/W%C4%99ch

Dotyk
http://pl.wikipedia.org/wiki/Dotyk

Smak
http://pl.wikipedia.org/wiki/Smak_%28fizjologia%29

I to by było na tyle! Cała reszta mi umyka – dla mnie “nie istnieje” (!!!)
Przyznam, że wniosek Przerażający.

Słyszałem kiedyś wspaniały przykład, który dał mi bardzo wiele do istnienia. Padło pytanie “Jak metal postrzega wodę”? Padła odpowiedź “Jako rdzę”.
Postrzeganie metalu zależy od jego właściwości – podobnie jak w przypadku ludzi. To jacy jesteśmy determinuje, co możemy postrzegać. Piszę to, ponieważ kluczową wydaje mi się być znajomość własnych granic. Teraz piszę o granicach możliwego Poznania. Czy fakt, że nie jestem w stanie postrzegać bytu niematerialnego oznacza, że on nie istnieje? – dokładnie tak sam siebie spytałem. Musiałem zaoferować najuczciwszą z odpowiedzi – Nie.
Jeżeli istnieje obszar rzeczywistości, który wymyka się naszemu postrzeganiu – a zmysł wzroku jest tego najlepszym przykładem
http://www.atm.edu.pl/upload_module/wysiwyg/newsletter/7/poradnik_atm/postrzeganie_barw.jpg
– jak mogę wówczas wykluczać czy negować “istnienie” poza obszarem możliwości mojego postrzegania? [co to znaczy “postrzegać” na poziomie umysłu – psychologia poznawcza oferuje wiele wiedzy na ten temat – to osobna, nie mniej istotna sprawa]

Tak jak napisałem wcześniej. To był mój “pierwszy krok”. Czekała mnie wtedy jeszcze długa droga to operowania swobodnie określeniem “Pojazd” :)

Szymon Dąbrowski
Użytkownik

*Dał mi bardzo wiele do myślenia :)

goldencja
Użytkownik
goldencja

@awkward, rozumiem, każdy ma swoją filozofię. Pewnych sposobów postrzegania jeszcze nie rozumiemy. Rozróżniono 5 zmysłów zapominając, że mózg interpretuje bodźce i je przetwarza według pewnych reguł, które mogą być zaburzone. Zdarzają się przypadki, że ludzie widzą dźwięki w postaci barw lub widzą obrazy do góry nogami albo widzą znacznie większe spektrum barw niż inni. Wszystko zależy od receptorów i przetwarzania informacji przez nie zbieranych i przesyłanych do mózgu. Niektóre anomalie powszechnie uważane są za “dary” – talenty. Należy dodać, że mózg potrafi nas “oszukiwać” zwłaszcza podczas przetwarzania informacji pochodzących ze zmysłu wzroku. Mózg wykorzystuje tylko część swoich możliwości i nadal nie wiadomo dlaczego.
Tak, masz rację, że brak możliwości postrzegania “bytu niematerialnego” nie oznacza, że on nie istnieje. Ale można tak podsumować każdą wymyśloną przez człowieka ideę, myśl oderwaną od postrzegania zmysłowego. Z drugiej strony trudno przyjąć prawdopodobieństwo istnienia czegoś nigdy nie zaobserwowanego, a posiadającego już wstępne właściwości oznajmione przez nota bene ludzi takich jak my, którzy mają identyczne zmysły, którzy jednocześnie twierdzą, że właściwości te poznali w jakimś objawieniu. W moim świecie jest to zwykła strata czasu, chyba że służy rozbudowywaniu wyobraźni, która w pewnym momencie wskazuje drogę do zbadania takiego czegoś. Z mojego punktu widzenia należy wówczas postawić hipotezę, że istnieje byt niematerialny o właściwościach: X, Y, Z… a następnie zbadać skąd takie założenia w ogóle pochodzą. Czy są dobrane tylko dlatego, że nie można ich sprawdzić, czy może niektóre można sprawdzić.
Jeśli ktoś mi powie, że istnieje coś niematerialnego – to pomyślę, być może. Jeśli ktoś mi powie, że istnieje coś niematerialnego posiadającego świadomość podobną do ludzkiej (która według mojej wiedzy powstała w drodze przystosowania i to stopniowego według złożoności układów nerwowych różnych gatunków i została zaobserwowana tylko i wyłącznie u organizmów biologicznych, a nie np. materii nieożywionej), to pomyślę, że nie ma racji i jest to bardzo mało prawdopodobne, gdyż zgromadzone dane wskazują inaczej. Równie dobrze można rzec, że na niebie pasają się niewidzialne konie, po prostu ich nie widzimy. Można przypisać im właściwości typowe dla koni biologicznych i właściwości nieznane, przez które nie możemy ich dostrzec. Nie ma to sensu…
Problem polega na tym, że ludzkie myślenie przebiega według konkretnych wzorców. Skupia się głównie na ego, przez co ludzie czują się gatunkiem wybranym i najlepszym i posiadającym “duszę”. Taki tok myślenia prowadzi ludzką wyobraźnię w kierunku poczucia nadnaturalności. Lata badań nad różnymi zwierzętami pokazują, że ludzie nie są najlepsi, a inne zwierzęta posiadają cechy takie jak my. Pod względem przystosowania i przetrwania nie dorównujemy bakteriom i wirusom (a są one najbardziej prymitywne). Nie ma żadnych podstaw, by uważać, że jesteśmy czymś więcej niż materią skoro przegrywamy wyścig ze zwykłą bakterią bez tak złożonej świadomości. Gdyby człowiek nie widział we wszystkim wokoło “sprawstwa” zdarzeń, które przypisuje świadomości podobnej do swojej (co jest dla mnie nie zrozumiałe), gdyby nie przypisywał bezpodstawnie cech ludzkich materii nieożywionej, zjawiskom – to jego myśl w kierunku MEGA świadomości wszechświata nigdy by nie wyewoluowała. Być może mam materialne podejście, ale czy to zła cecha, skoro tylko takie przynosi dowody i informacje, na podstawie których można zdobywać nowe pożyteczne informacje?

Szymon Dąbrowski
Użytkownik

@goldencja
Dwa punkty by sprostować + jeden by spytać + komentarz.

1.
“@awkward, rozumiem, każdy ma swoją filozofię.”

Mój komentarz #124 wyjątkowo ;) nie był prezentacją mojej filozofii. Próbowałem znaleźć z Tobą wspólny mianownik. Stwierdzenia odnośnie granic poznania uważam za Fakt. Jeżeli uważasz, że się mylę, proszę wskaż gdzie popełniam błąd.

2.
“Zdarzają się przypadki, że ludzie widzą dźwięki w postaci barw lub widzą obrazy do góry nogami albo widzą znacznie większe spektrum barw niż inni.”

Zgadza się – wszystko to jednak odbywa się w niezmiennie ograniczonym zakresie wyznaczanym przez możliwości ludzkiej fizjologii. Wciąż, nawet osobie z największym czy najbardziej dzikim zaburzeniem, większość umyka.

3.
“Należy dodać, że mózg potrafi nas „oszukiwać” zwłaszcza podczas przetwarzania informacji pochodzących ze zmysłu wzroku.”

W pełni się zgadzam. Dlatego jedno doświadczenie – naukowe czy subiektywne – nie może być podstawą żadnych, kategorycznych twierdzeń.

Przy tej okazji – czy istnieje dla Ciebie kategoria “poznania subiektywnego”? Bo to tak naprawdę jedyny obszar, w którym można próbować uwolnić się od materii w procesie postrzegania. “Przeczucie” jest formą poznania subiektywnego. Podobnie intuicja – naukowo tłumaczona jako nieświadome przetwarzanie postrzeganego, nie objętego uwagą – to, co wyłapało Twoje oko, ucho, skóra, etc. – a co uszło Twojej “uwadze”, a tym samym świadomemu postrzeganiu. Jednak istotą intuicji jest Synteza postrzeganego w tym, co my nazywamy “podświadomością” i świadomej detekcji owoców tej syntezy na poziomie emocji, odczuć człowieka.
Rzadziej spotykaną formą poznania subiektywnego jest podjęcie aktywnej próby pominięcia Pojazdu w procesie poznania rzeczywistości przez “Ja” – np. telepatia u bliźniąt jednojajowych.
Czy pozostawiasz w Sobie “Miejsce” na doświadczenie subiektywne? (te wymienione i niewymienione powyżej)

Ja nie uważam się ani za lepszego ani za gorszego od Ciebie, każdego użytkownika na forum, każdego mieszkańca naszej Planety a nawet Każdej Istoty egzystującej we Wszechświecie. Podobnie w stosunku do zwierząt czy roślin. Dla mnie (tutaj już dość ostro moja filozofia;) wszystko co istnieje jest Częścią jednej Całości, która poprzez interakcję swoich Elementów dąży do Zjednoczenia. To tak w ogromnym skrócie.

Czytając Twój komentarz pomyślałem, że jeszcze kilka lat temu podpisałbym się pod nim obiema rękami. Bycie “skrajnym materialistą” nie jest ani złe ani dobre. Po prostu “jest”. Tak samo jak silne skłanianie się ku idei istnienia Bytu Niematerialnego. Nie jest to ani dobre ani złe.

Pamiętam jeden ze swoich wniosków, który kiedyś jako skrajny materialista przedstawiałem bardzo wierzącej dziewczynie – równie bardzo tolerancyjnej – wysłuchała mnie spokojnie.
Stwierdziłem, że świadomość ludzka jest anomalią natury biologicznej, która ma charakter systematyczny (jej spojrzenie było bezcenne;). Naprawdę dobrze poznałem granice skrajnego materializmu – myślałem w jego kategoriach, oceniałem w jego kategoriach – wszystko było dla mnie “oczywiste”. Podziwiałem i wychwalałem “władzę umysłu”. Często nie rozumiałem dlaczego niektóre wybory dla wielu osób były “skomplikowane” – przecież wystarczyło zastosować prosty system wag, hierarchizacji i ocen, a następnie podsumować słupki i odczytać wynik :) Biłem wszystko co mnie spotykało twardym batem logiki zatopionej w materii i jej prawach. Byłem bezbłędny i Pewny (to ostatnie daje dużą Siłę) tego co myślę. Nie kwestionowałem nigdy “Potęgi” ludzkiego umysłu. Towarzyszyło mi przekonanie o Nieograniczoności (dosłownie) rozwoju technologii. Nie miało znaczenia jak duży problem – jedyną zmienną był “czas”, by otrzymać “odpowiedź w technologii”. Byłem – postrzeganie subiektywne – “Potężny” z moim Umysłem jako swoim Sprzymierzeńcem.

Wszystko się zmieniło, gdy tym “Niepokonanym Rozumem” spróbowałem zanalizować siebie jako “Byt”. Pierwszy raz mój Umysł nie potrafił sprostać postawionemu mu zadaniu. A próbowałem przez lata.
Dziś mogę napisać, że moja wcześniejsza postawa doprowadziła mnie do “pustki”. Jeżeli nie mam “punktów orientacyjny” (checkpoints) dla mojej logiki, mojego rozumu – wszystko co mogę zrobić, to zrezygnować z podjęcia próby.
Na to się jednak nie zgodziłem. I doprowadziło mnie to do punktu obecnego.

goldencja
Użytkownik
goldencja

Zgadzam się, że czas to jest główny nasz ogranicznik (w moim mniemaniu ze względu na skończoność replikacji DNA człowieka oraz częstotliwość występowania błędów w tym procesie). Z drugiej strony dzięki skończoności replikacji, nasze DNA nie popełni tylu błędów, żeby doprowadzić nasz organizm do całkowitej autodestrukcji tego wyjątkowego łańcucha. Nasze dzieci będą kontynuowały zbieranie informacji i dalsze dostosowywanie się. Niestety dostosowywanie się w tak krótkim okresie życia jednej jednostki powoduje, że nie zdążymy pokierować tym procesem za pomocą woli, np. programując nasz mózg do potrzeby odbierania bodźców z zakresu fal, których jeszcze zmysłowo nie odbieramy. No ale możemy budować urządzenia. Z obserwacji wynika, że jedynym celem wszystkich organizmów na ziemi jest po prostu przeżycie (przeżycie określonych kompozycji genów dla jasności). To tak jakby przypadkiem powstał łańcuch – biologiczny wzór przetwarzania energii i materii, najpierw RNA, potem pod wpływem czasu i zasobów, DNA. Wzór rozrastał się ze względu na zmieniające się układy energii i zasobów, jedne elementy z wzoru wypadały, inne pozostawały – a decydowały o tym oddziaływania innych energii, tak samo przypadkowych, jak te, które dały mu początek. Energie stale pojawiające się i znikające we wszechświecie nakreśliły szkielety wszelkich wzorów dając nam prawa fizyki i chemii. Wciąż jednak pojawiają się różne energie i materie, które mają właściwości inne niż jakiekolwiek do tej pory poznane. Nigdzie jednak nie zaobserwowano przejawów świadomości podobnych do ludzkich.
Próby abiogenezy skończyły się fiaskiem, czyli nadal nie wiadomo jakie energie, materie i w jaki sposób oddziaływały na siebie i w jakim czasie, że powstały związki organiczne. Nie wiadomo czy takie poziomy oddziaływań pojawiają się w kosmosie w tak podobnych warunkach, żeby znów powstało życie.
Człowiek to jest maleńka kropeczka, nic nie znaczący byt w tym całym kolosalnym wszechświecie i chce poznać sens swojego istnienia poszukując wszechświadomości i swojego wyjątkowego miejsca w hierarchii energio-materii świata. Dla mnie to jest mega zabawne, choć sama jako człowiek, też wielokrotnie zastanawiam się skąd przyszliśmy i dokąd zmierzamy…choć już nie poszukuję “sprawstwa”. Uważam, że po prostu staliśmy się i pytanie tylko co z tym zrobimy.

“Poznanie subiektywne” rozumiem jako potrzebę odnalezienia sensu istnienia gatunku ludzkiego. Nie mniej nie zgadzam się z tym nurtem, gdyż uważam, że powstaliśmy przypadkiem, a miejsce do którego zmierzamy nadajemy sobie sami. Poza tym, poznanie to ma zbyt wiele wspólnego z religią, którą całkowicie odrzucam ze względu na ilość fałszywych przesłanek, z których jest zbudowana.

Moim zdaniem nawet jeśli wszystkie elementy jakie znamy są częścią jednej całości, to ta całość wcale nie dąży do zjednoczenia, bo wszechświat się rozciąga, jakby rozlatuje. Zastanawiam się co jest na obrzeżach wszechświata, że tak bardzo przyciąga do siebie resztę i czy jest coś poza tymi obrzeżami. A może jest coś w środku, co wszystko rozpycha, a może było i pozostała tylko energia. Dla mojego ludzkiego umysłu jest to niewyobrażalne ale uważam, że wszechświat jest nieskończony, być może jest kropką w innym wszechświecie, a ten w następnym. Być może jesteśmy małą drobiną w kropli wody, która uderzając o powierzchnię rozlatuje się na inne kropelki, a my jesteśmy jakby w atomie jednej z najmniejszych kropelek. Czas w jaki ta mała kropelka spada odszczepiona od większej jest dla nas wiecznością, gdyż u nas czas płynie inaczej. Być może powstaliśmy na chwilę (np. w chwili uderzenia), by za chwilę zniknąć (w chwili drugiego uderzenia). Dla nas tego sensu nie ma. To tak w przenośni oczywiście. ;)
Mnie to doprowadziło do punktu “atomu w kropelce”, która spada.

Być może człowiek poszukując boga programuje swój umysł, by stać się bogiem. Wszystkie jego działania na to wskazują – poszukiwanie pigułki na wieczną młodość, ustala granice doskonałości i zmierza do niej, wykracza poza granice przystosowania. To byłoby najbardziej pozytywne nakreślenie sensu istnienia człowieka, ale czy słuszne…? Nie wiem.

Szymon Dąbrowski
Użytkownik

@goldencja
Mamy bardzo różne punkty widzenia. Niemniej Dziękuję, że poświęciłaś czas i podzieliłaś się ze mną Swoim. Rozumiem Twój obraz świata/rzeczywistości. Mam nadzieję, że będziesz kiedyś mieć okazję/możliwość zrozumieć mój :)

goldencja
Użytkownik
goldencja

@awkward, dziękuję, rozumiem Twój obraz świata Ja po prostu mam inny. ;)

AdRaMa
Użytkownik
AdRaMa

@awkward, bardzo rzeczowo to wszystko opisałeś,twoje doświadczenia poniekąd przypominają mi moje własne ;)
Doszedłem do wniosku że, nawet gdybym całe życie zgłębiał siebie,to nie było by wystarczająco czasu żebym siebie poznał.Byłem zbyt skupiony na tym co wokół mnie, a zapominałem o mojej duszy przez co zawsze czułem że czegoś mi brakuje. Wszyscy trudzimy się wokół tego co, przemijające i materialne.Osiem godzin w pracy tracimy,by zasłużyć na materialne dobra.Budujemy domy,kupujemy ubrania,buty,jedzenie,cieszymy się czekoladą,podarunkami,chwalimy się znajomym dobrym samochodem,wakacjami czy jakimiś układami za słynnymi ludźmi.Uważamy że żeby dobrze żyć trzeba się wysypiać,zdrowo odżywiać,uprawiać sporty.A z drugiej strony jesteśmy smutni czy wręcz przygnębieni gdy nie mamy co jeść, gdy brakuje pieniędzy,gdy jesteśmy niemodnie ubrani,gdy nie możemy wyjechać na urlop,czy mamy stare meble,gdy nam brakuje domu czy mieszkania.A więc uważamy, że człowiek który odniósł sukces,to ten który posiada dużo materialnych dóbr, a że zmarnowane i bez wartościowe jest życie tego , który niczego nie ma. Po przeszło 30 latach “duchowej posuchy”i materialistycznego podejścia do świata,doszedłem do etapu gdy wszystko przestało mnie cieszyć,próbowałem pocieszać się kolejnymi ”zabawkami” lecz te dawały mi tylko chwilowe i pozorne szczęście.Momentem przełomowym stało się dla mnie spotkanie z Jezusem Chrystusem
,którego zacząłem przyzywać i świadomie z całego serca moją własną modlitwą prosić o pomoc, bo sam już nie dawałem sobie rady, zewnętrznie miałem wszystko lecz wewnątrz byłem wrakiem, moja dusza cierpiała ponieważ przez całe życie o nią nie dbałem i żyłem z dala od Boga.Uważałem że wcale go nie potrzebuję,że sam potrafię zadbać o wszystko.Powrót do Kościoła wcale nie był czymś łatwym dla mnie,w końcu się odważyłem i odbyłem spowiedź z całego życia,zacząłem uczęszczać regularnie na Msze Święte, przyjmować sakramenty,czytać Słowo Boże i zauważyłem że moje życie zaczęło zmieniać się realnie na lepsze!Jestem wdzięczny Panu Bogu za łaskę nawrócenia.Mogę powiedzieć że moje poszukiwania w końcu dobiegły końca i jestem w pełni szczęśliwym człowiekiem :)To moje własne świadectwo w bardzo małym skrócie, nie jestem w stanie opisać wszystkich wydarzeń które towarzyszyły w trakcie jak również po moim nawróceniu a które również bezpośrednio miały wpływ na moje wnioski odnośnie istnienia Boga.Wybaczcie mój kaznodziejski ton, nie mam zamiaru nikogo nawracać,wiara lub nie wiara w Boga jest problemem,którego nie da się szybko rozwiązać, a na pewno nie czymś co da się wyjaśnić przy pomocy paru słów.
Pozdrawiam i z Bogiem :)

AdRaMa
Użytkownik
AdRaMa

@goldencja Tak jak wcześniej pisałem,uważam że jeżeli coś w ogóle istnieje,to z pewnością istnieje Bóg.A jeśli Bóg jest absolutnym istnieniem,wtedy on nie jest materialny.Mi teraz jako osobie wierzącej nie potrzeba naukowych dowodów a ni filozofii.Dlatego moja wiara opiera się na bezgranicznym zaufaniu słowom Jezusa Chrystusa zapisanym w Piśmie Świętym ”Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki (J 11, 25-26)”
Napisałaś:
”Zastanawiam się co jest na obrzeżach wszechświata, że tak bardzo przyciąga do siebie resztę i czy jest coś poza tymi obrzeżami.”

Nauka zakłada materię wcześniej niż powstał Wszechświat i Układ Słoneczny, ale rodzi się pytanie: kiedy powstała pierwsza materia i skąd ona?Możesz zapytać: gdzie jest koniec Wszechświata?Albo na czym Wszechświat stoi,czy jest w nicości,czy na czymś?I znowu,jeśli to Bóg jest absolutnym istnieniem,możemy wykluczyć to że jest materialny, a to znaczy że Wszechświat może stać na czymś niematerialnym, co jest poza granicami naszego rozumu i postrzegania.On stoi na czymś duchowym na Bożej dłoni.Moglibyśmy się tak spierać do końca naszego życia ale nie o to chodzi, moją pewność daje mi moja Wiara, a Tobie?
Uważasz też że:
” że powstaliśmy przypadkiem, a miejsce do którego zmierzamy nadajemy sobie sami.”
W moim odczuciu jasne jest, że życie nie mogło powstać przypadkowo,bo przypadek nie istnieje.(jeśli takowe znajdziesz podaj przykłady, oprócz gramatyki rzecz jasna ;)) Gdyby były przypadki, nie byłoby praw, zatem nie byłoby możliwości nauki, którą wielu z Was się bezustannie podpiera.Gdyby coś powstało przypadkowo, wszystko by było możliwe i zarazem nic nie byłoby możliwe.Proszę Cię abyś choć przez chwilkę się nad tym zastanowiła. :)
ps. również szanuję twoje poglądy i życzę owocnych poszukiwań, ponieważ skoro szukasz to już jesteś na dobrej drodze :) Ja Cię słowem do niczego nie przekonam, pozostaje mi tylko modlitwa a resztę powierzam Panu Bogu ;)

Szwęda
Użytkownik
Szwęda

W przededniu apokalipsy jesteśmy już od tysięcy lat. Przez zwariowane media nasze mózgi są skąpane w paranoi, więc to dodatkowo roznieca lęki i objawienia.