Czy RODO naprawdę ma sens?

Opublikowano: 28.05.2018 | Kategorie: Prawo, Publicystyka, Świat komputerów | RSS komentarzy

Nowe prawo unijne „RODO”, czyli o rzekomej ochronie danych (he, he) osobowych, spowodowało istne trzęsienie ziemi, a zaraz potem tsunami śmieci w internecie. Trzęsienie ziemi, bo tylko dla polskich firm i polskiej gospodarki są to koszty rzędu kilku miliardów dolarów. A za niedostosowanie się do nowego, absurdalnego i do niczego niepotrzebnego prawa grozi kara wielkości 20 milionów euro. Tsunami śmieci, bo skrzynki e-mailowe są zapychane setkami, jeśli nie tysiącami bzdurnych maili, których i tak nikt nie przeczyta. Ale to nie wszystko, bowiem teraz wchodząc na stronę nawet małej firmy, trzeba klikać dwa przyciski z unijnymi bzdurami: cookies (ciasteczka) i RODO.

Do tego dochodzi bolesna świadomość tego, że o żadną ochronę danych osobowych nie chodzi. Chodzi wyłącznie o ochronę niemieckich, francuskich, holenderskich i tym podobnych korporacji i ich zysków. Nikt Twoich danych osobowych chronił nie będzie. Ba! O ciebie i twoją pomyślność nie zadba żaden polityk, kapłan, ekspert, a wręcz przeciwnie, bo korzystając z twojej ignorancji, mogą ci to wszystko i jeszcze więcej odebrać. Co nieraz zresztą robili i robią. I być może zrobili to tym razem, przy okazji RODO. Czy w unijnym „liberalnym raju” przyszłości, który na szczęście nie nastąpi bo struktury systemowe się rozsypują, przed stosunkiem seksualnym jak i przed wymienieniem się wizytówkami trzeba będzie wołać sztab prawników dla każdej ze stron i podpisywać specjalne, wielostronicowe umowy?

Zanim rykniesz śmiechem i powiesz, że jestem nienormalny, najarany ziołami lub że sobie „kręcę bekę”, to wiedz, że odpowiedź na te pytania już teraz brzmi: „tak”. W lewicowej stolicy islamskich gwałtów, w Szwecji, od 1 lipca 2018 roku (!) wchodzi prawo, zgodnie z którym dwie osoby przed seksem będą musiały podpisać zgodę. Dotyczyć to będzie także małżeństw. W przeciwnym wypadku mężczyzna będzie mógł zostać oskarżony o gwałt. Oczywiście, dotyczy to tylko białych mężczyzn, bo w „liberalnych rajach” muzułmanom wolno więcej, i tylko mężczyzna dyskryminuje i gwałci, kobieta już nie. Co do drugiego pytania – tak, bo już mamy RODO. Więc wymienienie się wizytówkami bez 20-osobowego sztabu prawników i bez wycięcia 10 hektarów lasu pod papier na umowę, będzie groziło pozwem i 20 milionami euro kary. Bardzo charakterystycznym zjawiskiem jest to, że upadający system staje się coraz bardziej śmieszny, coraz bardziej absurdalny i coraz bardziej brutalny. Tak było zawsze i tak jest dziś.

Takie czasy… Tak na marginesie to opiszę jak to wygląda w praktyce. Otóż wchodzę sobie na jakąś „randomową” stronę, bo czegoś szukam. Ale zanim dokopię się do tekstu, to muszę przejść przez istne pole minowe! Jako pierwsza otwiera się informacja o ciasteczkach. Klikam tę bzdurę niemal mechanicznie. Jako drugie jest pytanie czy chcę otrzymywać powiadomienia ze strony. Nie, nie chcę żadnych powiadomień! Gdybym klikał na każdej stronie powiadomienia to po miesiącu bałbym się otworzyć nawet lodówkę, a do tostera bałbym się podejść na odległość bliższą niż 4 metry! Już nie mówiąc o włączeniu komputera, bo tego bałbym się bardziej, niż przejścia po tolerancyjnym i liberalnym Sztokholmie w nocy i bez pistoletu.

Ale idźmy dalej. Jako trzecie otwiera mi się dodatkowe okienko z prośbą o uczestnictwo w badaniach i ankietach Gemius. Kurwa mać, w normalnym kraju, na Zachodzie, za taką ankietę firmy badawcze płacą użytkownikowi ~50 euro, o ile wcześniej go znajdą. Bo z tym też jest problem. Ale u nas pakiet danych, nie tylko osobowych takich jak e-mail, takie wyspecjalizowane firmy badawcze otrzymują za darmo, z powodu braku świadomości internautów. Człowiek wypełnia taką ankietę nie wiedząc, że korporacja zlecająca jak i firma badawcza zyskuje bezcenne dane. Pierwsze dane to oczywiście dane osobowe, takie jak działający mail czy preferencje odnośnie zarobków, miejsca zamieszkania, zakupów itp. Pozwala to budować bazę klientów pod przyszłe kampanie reklamowe. Drugie dane to oczywiście odpowiedzi, których nieświadomy użytkownik udziela w takiej ankiecie.

To jednak nie wszystko. Jako czwarte wyświetla mi się okienko odnośnie RODO! Jeśli do tego dodamy wyskakujące okienka reklamowe pop-up, to wychodzi z tego istna apokalipsa i męczarnia. Już teraz korzystanie z serwisów Demotywatory.pl czy Onet.pl bez włączonego Ad-Blocka, czyli bez skryptu blokującego reklamy, jest istną męczarnią. Sprawdzałem to dwa lata temu. Teraz po wprowadzeniu RODO aż strach to w ogóle sprawdzać.

Autorstwo: Jarek Kefir
Źródło: Jarek-Kefir.org

TAGI:

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

6 komentarzy

  1. karp 28.05.2018 19:03

    Temat bardzo ciekawy, ale autorowi posłużył tylko do wylania własnych żalów i ksenofobicznych wycieczek. Warto byłoby się zastanowić, kto konkretnie na tym RODO kręci lolki, kto za tym lobbował, ile np. zarobi Microsoft za swoją usługę w chmurze, którą reklamuje jako kompleksową obsługę tematu RODO.

    Historia Cambridge Analytica pokazuje, że lepsza ochrona naszych danych osobowych jest potrzebna, ale formuła RODO to zapobieganie jednemu problemowi poprzez tworzenie dziesięciu innych. Przykładowo teraz firma wydeleguje całe przetwarzanie danych osobowych klientów do chmury i w ten sposób zamiast ograniczać ilość rąk, przez które te dane przechodzą, to angażuje jeszcze obcą firmę. A wystarczyło tylko przywalić kary za wszelkie informacje o klientach wychodzące poza firmę (nawet nieumyślnie), bez potwierdzania, że się ktoś zapoznał, bez zmuszania firm do szukania kosztownych rozwiązań.

    Mówiąc dosadnie Unia to sprzedajna pani, a dopóki będzie istniała możliwość do gromadzenia fortun, dopóty żadna państwowość się nie uchroni przed korupcją. Jedyny sposób, aby bogaci nie wykorzystywali całej reszty, to zrównanie jednych i drugich (to ten straszny socjalizm).

  2. Admin WM 29.05.2018 10:24

    Jedyna zaleta RODO to taka, że dowiaduję się, ile stron weszło w moje dane osobowe bez mojej wiedzy i rozsyła spam lub sprzedaje moje dane firmom spamerskim. I moje prawo by wysłać im na każde powiadomienie RODO żądanie usunięcia moich danych z ich systemu. Może spamy przestaną mi zaśmiecać skrzynkę. Dzięki RODO dowiedziałem się, że moje dane były w jakiejś firmie mającej wiele list mailingowych – mogłem wypisać się z nich wszystkich (nie wiadomo ilu) jednym mailem. RODO uderza w ich niemoralny biznes.

    Natomiast wyskakujące okienka z komunikatami RODO, że trzeba RODO zaakceptować by korzystać ze strony, pojawia się na nieetycznych stronach. Okienka pop-up nie są wymagane przez ustawę, to narzędzie do wyłudzania danych osobowych.

    Jak widać po naszym portalu, da się RODO zaimplementować w sposób nieuciążliwy dla użytkowników.

  3. MarcinL 29.05.2018 15:01

    Fajnie by się było dowiedzieć co to RODO tak dokładnie robi (request dla Admina :) ). Ale nie wiem czy zwiększenie uwagi firm na problem gromadzenia danych jest błędem. Mnie się ciekawie czytało wypociny po co trzymają moje dane.

  4. karp 29.05.2018 18:36

    @Admin WM
    „moje dane były w jakiejś firmie mającej wiele list mailingowych – mogłem wypisać się z nich wszystkich (nie wiadomo ilu) jednym mailem”
    – Albo właśnie potwierdziłeś, że twój mail jest aktywny. Istniejący do tej pory przepis, aby w stopce newslettera dać możliwość wypisania się, sprowokował spamerów do wykorzystywania tego elementu. W ten sposób mogli przefiltrować adresy używane od nieużywanych. W konsekwencji po „wypisaniu się” ilość spamu tylko rośnie.

  5. Admin WM 29.05.2018 19:16

    Znam ten trik z linkami do wypisywania się, które działają odwrotnie. Żądania wysyłam tylko do firm polskich i gromadzę je, aby potem sprawdzić, czy maile z tych firm ustały. Jeśli mimo mojego żądania usunięcia danych znów będą te firmy mi spam przysyłać, to zgłoszę to do instytucji, która zastąpiła GIODO. Żądania wysyłam na ogół na maile z których spam wysłano.

  6. Radek 30.05.2018 06:12

    Prawdopodobnie firmy spamujące przeniosą się poza Europę i wszystko wróci do dawnego stanu. Potrwa to kilka miesięcy.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.