Czy pani Szwak wystarczy siły do Strasburga?

Opublikowano: 11.07.2011 | Kategorie: Prawo, Zdrowie

Liczba wyświetleń: 428

Czy prawa człowieka są dla dygnitarzy czy również dla maluczkich?

Na przykład sprawa pani Szwak, której usunięto macicę, została ostatnio umorzona. Czy gdyby była posłanką lub panią minister to prokuratura równie gładko umorzyłaby w tej sprawie śledztwo? Musiano by oskarżyć lekarkę-operatorkę – przedstawiciela lokalnych, wykształconych elit. To jasne – gdyby była zamożna i wykształcona nic takiego by jej nie spotkało. Jakoś media wytraciły zainteresowanie tą sprawą. Również ci, którzy politycznie rozgrywali sprawę pani Szwak, jakoś o niej zapomnieli bo nie jest już użyteczna. RPO oraz organizacje praw człowieka, które “z urzędu” powinny zainteresować się przebiegiem tej sprawy, również milczą na ten temat. Niestety, zainteresowanie tych organizacji sprawami maluczkimi jest niewielkie. Może dlatego, że “Wyborcza” o tym nie napisała?

Formalnie wszystko jest w porządku. Prokuratura umorzyła postępowanie, a któż by się przejmował faktem, że uzasadnienie umorzenia nie trzyma się kupy i jest wewnętrznie sprzeczne?

Sprawę umorzono, ponieważ “następna ciąża mogłaby zagrażać życiu pani Szwak”. Przedstawiciele wykształconych elit jakoś “zapomnieli”, że takie decyzje należą do pacjentki. Szkoda, że feministki nie ujęły się za panią Szwak w tej sprawie.

Wszak jeśli żyjemy w wolnym kraju ktoś jest wierzącą katoliczką i w ramach tejże wolności chce umrzeć przy następnym porodzie-to chyba jej wolno? Widać wolność w Polsce jest tylko dla zamożnych i nieupośledzonych umysłowo. Oczy polskiego establishmentu-zarówno politycy, media, jak też organizacje praw człowieka już zapomniały o “maluczkiej” – to co sobie na niej ugrały już mają. Pozostaje mieć nadzieję, że pani mecenas Heller Kaczmarska prowadząca tę sprawę dla pani Szwak pro bono nie odmówi pomocy w złożeniu prywatnego aktu oskarżenia i prowadzeniu tej sprawy być może aż do Strasburga.

A umorzenie to budzi oczywiste wątpliwości. Zacytujmy mec Heller-Kaczmarską: “Przez cały czas w toku postępowania twierdzono, że trzeba było sterylizować, bo była obawa przyszłej ciąży. Dopiero gdy sąd zajął stanowisko, że nie może to być podstawą sterylizacji, lekarz operujący zaczął dramatyzować, jak ciężki był zabieg”.

Zmiana wersji obrony bardzo dawno po zdarzeniu i jej cel jest oczywisty. Gdy okazało się, że sąd nie podzielił patriarchalnego podejścia do pacjentki (obawa przyszłej ciąży to zbyt małe wskazanie do sterylizacji pacjentki bez jej zgody) to lekarka operująca (na pewno pouczona przez adwokata) zaczęła się rozwodzić nad tym, jaki to przebieg zabiegu był trudny. Wiadomo, że jeśli ktoś w to uwierzy to lekarka będzie mogła skorzystać z dobrodziejstwa stanu wyższej konieczności. Sterylizacja nie była planowana – musiała być zrobiona w toku zabiegu operacyjnego aby ratować życie. Biorąc pod uwagę fakt, że w Polsce opinie biegłych z dziedziny medycyny są prawie zawsze łagodne dla lekarzy, nietrudno przewidzieć dalszy przebieg zdarzeń. Znajdą się biegli potwierdzający nową wersję obrony lekarki i wszystkie instancje sądowe w Polsce w to “uwierzą” a sprawa się rozmyje. Może sędziowie w Strasburgu nie uwierzą w tak oczywiście grubymi nićmi szytą wersję obrony?

Jak zwraca uwagę pani mec. Heller-Kaczmarska, ta wersja jest niewiarygodna z zupełnie innego powodu. Pojawiła się bowiem dopiero wtedy, gdy lekarka mogła zacząć poważnie obawiać się kary za nieuzgodnioną z pacjentką sterylizację. Pamiętać jednak trzeba o tym, że podejrzanemu w sprawie karnej wolno wszystko – nawet kłamać.

Patriarchalne podejście do biedniejszych obywateli bez wyższego wykształcenia widoczne tu jest jak na dłoni a pani Szwak ma dużo do stracenia. Może obawiać się, że jeśli będzie walczyć do końca to kurator może być bardzo skrupulatny i znowu odebrać jej dzieci. Widać, że biedacy w Polsce raczej nie mogą liczyć na sprawiedliwość -pani Szwak i tak miała szczęście – nie każdy ma adwokata pro bono.

Dziwna cicha zgoda w tej sprawie jest charakterystyczna. Może i stało się coś złego, ale żeby tak od razu ukarać winnych? W końcu ofiarą jest tylko biedna kobieta. Jeszcze w latach 1960. w Szwecji sterylizowano Romki będące “klientkami” pomocy społecznej. Podobnie postępowano na Słowacji. Na szczęście zrezygnowano z tej polityki. Dla tych krajów zmiana podejście nie jest tytułem do chwały.

Dzisiaj za sterylizację ubogiej kobiety nikt nie został ukarany – bezkarność rozzuchwala.

Autor: J. Wojciech Michałowski
Nadesłano do “Wolnych Mediów”

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

5
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
dona
Użytkownik
dona

w Polsce generalnie bezkarność jest porażająca, daleko nie szukając Jaruzelski pierwszy z brzegu… do czasu aż się zbierze masa krytyczna :)

Staszek
Użytkownik
Staszek

Nic nowego,pewna gmina w Warszawie pozbawia meldunku ludzi zwracających się do nich o pomoc i problem mają z głowy.Do kogo mają się zwrócić o pomoc skoro gmina miała być tą przysłowiową ostatnią deską ratunku?

the1funky
Użytkownik
the1funky

Po pierwsze to nie usunęli jej macicy tylko podwiązali jajowody. Nie wiem czemu ma służyć takie przeinaczanie faktów. Jest to przecież jedna ze standardowych metod antykoncepcji. Wystarczy odrobinę poszukać a znajdziecie (metoda Pomeroya).
Druga sprawa to fakt, że pacjentka podpisała zgodę na “cesarskie cięcie i wszelkie inne zabiegi potrzebne w trakcie porodu”.
Ponadto lekarka nigdy tego faktu nie ukrywała, bo gdyby nie wpisała tego do karty pacjentki po 2 dniach nikt by nie doszedł, że to jej sprawka gdyż czasami na jajowodach powstają blizny w trakcie porodu.
Przestańcie się dawać manipulować. Wodę wam z mózgu robią! Wtedy ta sprawa została wykorzystana do rozgrywek politycznych i teraz jest tak samo.

Erhea
Gość
Erhea

Macie rację – lekarka winna. Musi być winna, bo inaczej ubezpieczenie szpitala nie wypłaci odszkodowania pacjentce. I tu widzimy, jak bardzo pro bono jest prowadzona sprawa.
Jedyną przeszkodą w uzyskaniu pieniążków od ubezpieczyciela jest to, że nie ma winy lekarki. Więc trzeba zrobić piekło lekarzowi i doprowadzić ją na szafot.
“Kto pozbawia człowieka (…) zdolności płodzenia, podlega karze pozbawienia wolności do lat 10.”
Najśmieszniejsze jest to, że sprawa nie dotyczy błędu w sztuce, tylko podwiązania jajowodów.
CZy pan Wojciech Michałowski stał kiedykolwiek przy stole operacyjnym, by szafować wyrokami? Czy stał przy stole tego dnia, przy tym właśnie stole na pierwszej, drugiej, trzeciej asyście? Czy patrzył lekarzowi na ręce?
A niech Pan mi wierzy, panie W.M. wielu ludzi patrzy na ręce w czasie zabiegu i nie są to oczy przyjazne.
Gdyby nie notka w dokumentacji medycznej pani Szwak nie wiedziałaby nawet, dlaczego nie jest w kolejnej ciąży.
I nie sądzę, że chodzi tu o inteligencje, czy zasoby finansowe Pani Szwak, dobre serce (sic!) prawnika prowadzącego sprawę pro advocati bono, czy nagonkę publiczną na lekarzy. Chodzi o to, że ktoś chce zrobić na sprawie okrągłą sumkę (i raczej nie Pani Szwak – dostanie max 25% ewentualnego odszkodowania.
W ten sposób idziemy do świata, w którym zaufanie społeczne do ludzi, którzy mają ratować nam życie jest podkopane lub zakopane. Grupa zawodowa, która i tak już ma dość (nagonek, zaszczucia) nadal jest w kraju deficytowa. To lekarze są źli, że jest ich za mało.

Ciekaw jestem, co będzie, gdy do wiadomości publicznej zostanie podane, że od 1.1.2012 rolnicy są bez ubezpieczenia zdrowotnego. To też będzie wina rolników.

WIęcej dystansu panie Wojciechu i więcej miłości.
albo
“…niech rzuci kamieniem”

P.S.
Wielu lekarzy to ludzie którym nie pozwoliłbym tknąć własnego psa, ale większość (na szczęście) to ludzie z sercem, cierpliwością i powołaniem. Powołaniem do ratowania Pańskiego życia, Panie WOjtku.