Czy istnieje życie po śmierci?

Opublikowano: 01.11.2018 | Kategorie: Paranauka, Publicystyka, Społeczeństwo, Wierzenia | RSS komentarzy

Przeczytano 2788 razy!

Czy męczą cię pytania egzystencjalne? Martwi cię to, co jest po śmierci, a czego tam może nie być? Chcesz wiedzieć, która doktryna lepiej odpowiada prawdzie? Lewica czy prawica? A jeśli tak, to która ich forma? Który odłam? Cechą umysłu jest chęć poznania świata. Kłopot polega na tym, że ludzki umysł ma zbyt małą „moc obliczeniową”, by ten świat ogarnąć. Dlatego powstają ideologie, religie i inne doktryny, które mają dostarczać zlęknionemu umysłowi jakiegoś „gotowca”. Świat jest wielowymiarowy i niezmiernie skomplikowany. Myśliciele, filozofowie, mistycy, liderzy i naukowcy próbują opisać świat od zarania dziejów, i jak dotąd żadnemu się to nie udało.

Cechą każdej doktryny jest upraszczanie. Gdy wybierasz sobie „pasterza” prawicowego, lewicowego czy innego, to zyskujesz bezpieczną wizję świata, nie musisz już gubić się w tym gąszczu i myśleć samodzielnie. Od tej pory świat jest dla Ciebie albo prawicowy, albo lewicowy. Skupiasz się na tym, co prawicowe lub lewicowe, a całą olbrzymią resztę odrzucasz, zręcznie to sobie tłumacząc. Kłopot polega na tym, że świat jest, jak już wspomniałem, niezmiernie skomplikowany. Wierząc w jakąś doktrynę musisz odrzucić lub zanegować to, co się z tą doktryną nie zgadza.

NAUKA NIE ZROZUMIAŁA METAFIZYKI, WIĘC UZNAŁA, ŻE ONA NIE ISTNIEJE

Czyli musisz odrzucić lub zanegować większość świata, bo tak naprawdę olbrzymia większość życia realnego to wyjątki od reguł (doktryn), wyjątki od tych wyjątków i tak dalej. Przykładowo: akademicka nauka oparta na doktrynie materializmu nie umiała sobie poradzić z metafizyczną stroną życia, więc profilaktycznie ją zanegowała. Nie mogąc wyjaśnić chaotycznej i wielowymiarowej metafizyki, wprowadziła materializm i ateizm, i ogłosiła, że istnieje tylko to, co materialne. Jest to bardzo wygodne dla umysłu. Skoro czegoś nie umiemy zbadać, zaklasyfikować i kontrolować, to lepiej uznać, że tego nie ma. Na podobnej zasadzie lewicowiec neguje te elementy życia, które są „prawicowe”, zaś prawicowiec neguje te elementy życia, które są „lewicowe”.

Umysł szuka więc metod, doktryn i rozwiązań, także tych duchowych. Jest mnóstwo metod medytacji, kłopoty zaczynają się wtedy, gdy ktoś uważa, że jego tylko jego metoda jest dobra. Jest dużo szkół i doktryn duchowych, od tych klasycznych, a więc monoteistycznych, aż po te ezoteryczne i gnostyckie. Czasami umysł uważa się przy tym za wszechwiedzącego. No i oczywiście za oświeconego. Spotkałem wielu takich „oświeconych od dupy strony”, którzy na każdy głos przeciwny reagowali agresją. Każda opinia będąca choć trochę odmienna od ich jedynie słusznej wizji świata, była zła, szatańska, niskowibracyjna itp. Choć medytowali, wznosili swoje wibracje, nie jedli mięsa, to wewnątrz byli kipiącymi z nienawiści „hitlerowcami”. I właśnie tacy są najgorsi.

UMYSŁ CHCE POZNAĆ ŚWIAT ZA WSZELKA CENĘ, ALE JEST SKAZANY JEDYNIE NA POSZLAKI I DOMYSŁY

Czasami umysł miota się szaleńczo od doktryny do doktryny, pragnąc pewności, a nie kolejnych i kolejnych mrzonek. A to nie o to chodzi. Jest to uzależnienie od szukania odpowiedzi, której na Ziemi, póki żyjemy, nie znajdziemy. Umysł ludzki z racji swojego funkcjonowania nie jest w stanie ogarnąć całości świata, choć bardzo tego pragnie. Doktryny polityczne, religijne, ezoteryczne i inne, jako twory umysłów, tym bardziej nie są w stanie odpowiedzieć na te pytania. Pół biedy, jeśli człowiek jest lemingiem i z automatu akceptuje to, co oferuje mainstream. Lewica lub prawica, katolicyzm lub ateizm, feminizm lub szowinizm. Wybierasz sobie lidera i doktrynę, by być im posłusznym i nie myśleć. Potem wiadomo, życie codzienne, bez refleksji, bez samoświadomości, bez tych całych dociekań i monologów.

W dawnej pracy znałem taką rodzinę. On na magazynie zarabia 2500 zł netto, ona podobnie. Ślub i dzieci, bo każdy tak robi i nie można się wychylać. Kredyt hipoteczny – bo każdy tak robi i nie można się wychylać. Stać ich na najtańsze jedzenie z dyskontów, jedyna rozrywka dla chłopa to kilka piw wieczorem. Mają stary samochód i raz w tygodniu, w niedzielę, jadą do galerii handlowej. Owszem, czasami ponarzekają że politycy to złodzieje, ale pokornie znoszą swój los. Zarabiają mało bo tak musi być i koniec. Nie wiedzą, że ta cała ekonomia to oszustwo i że można by było inaczej. Normalny człowiek ma być pokorny i ma pracować, a nie rozmyślać o głupotach.

Takie życie jest życiem nieświadomym, bezrefleksyjnym. Bezpieczeństwo zapewnia wtedy umysłowi to, co powszechnie akceptowalne w społeczeństwie. Kłopoty zaczynają się wtedy, gdy człowiek przejrzy złudną grę społeczeństwa i odkryje jego drugie dno, a potem trzecie czy dziesiąte dno. Zaczyna się miotanie od doktryny do doktryny. Umysł gorączkowo szuka odpowiedzi, bo odpowiedzi proponowane przez społeczeństwo, czyli przez mainstream, okazały się być nie tylko zawodne, ale oszukańcze. Przecież celem każdej doktryny jest władza nad niewolnikami, których dziś nazywa się „konsumentami”. Doktryny, wg Napoleona Bonaparte, mają powstrzymywać biedotę przed mordowaniem bogatych.

ANI OFICJALNE ANI ALTERNATYWNE DOKTRYNY NIE DADZĄ CI ODPOWIEDZI

Umysł traci więc grunt pod nogami i wpada w panikę. Oczywiste jest to, że umysł ciągnie teraz ku alternatywnym odpowiedziom, bo te mainstreamowe zawiodły. Coraz bardziej radykalne chrześcijaństwo, lub inaczej, coraz bardziej radykalne nurty lewicowe. Coraz straszniejsze i przy okazji coraz śmieszniejsze teorie spiskowe. Często także istnieją ciągoty w kierunku doktryn ezoterycznych, gnostyckich, alchemicznych. A tu każdy guru, każdy autor, mistrz itp, mówi trochę co innego. Często jedna doktryna duchowa zaprzecza drugiej, a jeden guru wyzywa drugiego od manipulatorów czy diabłów wcielonych. Widać to na każdej grupie ezoterycznej na facebooku. Każdy uważa, że wie najlepiej, każdy ma w umyśle jakiś obraz „zła wcielonego” i z nim intensywnie walczy. Oczywiście, wszechwiedzący ezoteryk nie widzi tego zła wcielonego u siebie, ale bardzo chętnie widzi je u innych. Grupy i fora ezoteryczne pod wieloma względami są podobnymi „śmietnikami”, co każdy inny panel dyskusyjny.

To zrozumiałe, że budzi to jeszcze większe zagubienie, zniechęcenie i lęk. Umysł szaleje, miota się pomiędzy doktrynami. Już wie, że żadna z nich nie da mu odpowiedzi, przeczuwa, że być może tych odpowiedzi tak naprawdę nigdy nie poznać. Ale wciąż chce próbować. Uzależnienie od poszukiwania odpowiedzi jest zgubnym nałogiem, gdyż ta „gadanina” umysłu działa destrukcyjnie na całe nasze życie. Nie tylko powoduje lęk, ale wybija nas z tego mitycznego „tu i teraz” i odcina od radości codziennego życia. No ba! Co się będziesz gapił na wschód słońca, przecież chcesz rzeczy wielkich, chcesz poznać jak działa świat! A odpowiedzi jak nie było, tak nie ma. Czyż przed tym nie ostrzegała ezoteryka? U wielu ludzi ezoteryzm staje się karykaturą samego siebie, bo prowadzi do skutków odwrotnych niż zamierzone. Zamiast wyciszać umysł i kierować go w stronę tu i teraz, wielokrotnie nasila jego gadaninę. Zamiast miłości i wysokich wibracji, jest nienawiść i agresja, bo ktoś zjadł kawałek mięsa.

„NIE WSZYSTEK UMRĘ”, CZYLI TABU ŚMIERCI

W firmie Interstellar pada kwestia: „Gdybyśmy przekroczyli horyzont zdarzeń, to wyjaśnilibyśmy tajemnicę grawitacji. Ale nie możemy. Odpowiedź jest, ale nieosiągalna„. Podobnie jest w życiu. Najważniejsze życiowe tajemnice zakrywa piołun milczenia, zakrywa ostateczna granica w postaci śmierci. Czarna dziura i jej horyzont zdarzeń może być symbolem śmierci. Gdy tę barierę przekroczysz, to odpowiedź poznasz. Kłopot polega na tym, że stamtąd nie ma już powrotu. Nikt nie wrócił z martwych, nie zostało to potwierdzone przez lekarzy, nie było wywiadów ze zmartwychwstałym przed telewizjami całego świata…

Lęk przed śmiercią jest najpotężniejszym ludzkim lękiem. Lęk przetrwania, czyli lęk czy wystarczy do pierwszego, jest dopiero na drugim miejscu. I co ciekawe, śmierć jest jednocześnie najpotężniejszym ziemskim tabu. Z lęku przed śmiercią wywodzi się szereg innych lęków, to z niego wyrosły dylematy etyczne, filozofie, niektóre doktryny. Człowiek od zarania dziejów ma nadzieję, że „nie wszystek umrę”, ale póki żyje jest zdany co najwyżej na poszlaki i mętne hipotezy. Problemem jest oczywiście weryfikowalność tych filozofii i hipotez. Wielu ogłaszało się „nieomylnymi” i „wiedzącymi” co jest po śmierci. Tylko skąd oni to wiedzą, skoro nie umarli a potem nie wrócili? Ze snów, channelingów, wizji, astralu? Tutaj dyplomatycznie ugryzę się w język, by nie powiedzieć czegoś wyjątkowo cynicznego. Pogląd o 72 dziewicach w raju czy o piekle może wydawać się głupi, zaś gnostycyzm może wydawać się mądrzejszy. Ale za życia nie jest możliwa obiektywna weryfikacja żadnego z tych poglądów.

Prawda jest taka, że narodziny, życie, śmierć, Bóg, świat, wszechświat – były tajemnicą, są tajemnicą i na zawsze pozostaną niezgłębioną tajemnicą. Dopiero śmierć daje odpowiedź i pewność, a póki żyjemy, jesteśmy zdani na teorie, hipotezy i spekulacje. Jednak pęd do wiedzy, do poznawania kolejnych doktryn i metod powoli wyhamowuje ustępując miejsca cieszeniu się każdą chwilą, każdym drobiazgiem i akceptacją tajemnicy. Często następuje to na skutek dramatycznych wydarzeń. Gdy wiesz, że możesz stracić wszystko w jednej chwili, ten codzienny kubek kawy smakuje jakoś inaczej, lepiej…

Słowem zakończenia… Odpowiadając na pytanie pokrewne pytaniu z tytułu felietonu: „Czy wierzysz w życie po śmierci?” Ja odpowiadam: Wierzę w życie PRZED śmiercią, a co po śmierci, to nie wiem. Doktryny wymyślane przez ludzki umysł na temat tego, co jest po śmierci, są złudne i muszą być złudne. Z tej przyczyny, że żaden umysł nie przeżył śmierci. W momencie śmierci umysł i ego, z racji swej „fizycznej” natury się rozpadają. Dlatego śmierć jest największą traumą i największym lękiem dla ego, i dlatego umysł gorączkowo chce poznać odpowiedź, która nie istnieje. Z kolei treści nieuzdrowione z podświadomości, mają podobno „wracać” do nieświadomości zbiorowej. Przeżywa tylko ludzka dusza. Podobno.

Poznałem dużo potencjalnych odpowiedzi na pytania egzystencjalne i dużo doktryn. Ale czy mi to coś dało? Nie wiem. Wiem już czego unikać, gdzie zachować ostrożność, ale zawsze przychodzi ten moment „uderzenia w ścianę” i stopniowego wyciszania poszukiwania odpowiedzi. Jeśli jesteś dopiero na początku tej drogi i bardzo pragniesz poznać te potencjalne odpowiedzi, a wraz z nimi, szereg doktryn – to stanie się wedle Twej woli. Spotkasz takich ludzi i doświadczysz takich wydarzeń, które ci to umożliwią. Pytanie jest takie, co z tym zrobisz dalej. Gdyż odpowiedzi, a raczej potencjalne odpowiedzi, do których kiedyś dotrzesz, mogą cię rozczarować.

Autorstwo: Jarek Kefir
Źródło: Jarek-Kefir.org

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 2, średnia ocena: 5,00 (na 5 możliwych)
Loading...

TAGI: , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

8 komentarzy

  1. montansky 08.04.2018 17:23

    Odpowiedź jest jedna – pokonaj śmierć za życia w ten sposób przestaniesz się nią zajmować.Pokonać
    śmierć znaczy również zaprzestać pragnień materialnych ale i duchowych bo tu też czyhają pułapki
    naszego umysłu. Człowiek który pokonał śmierć nie nadaje się na niewolnika!

  2. Atos 01.11.2018 15:10

    Wszystko musisz przeżyć i doświadczyć osobiście.
    Kierować się swoim doświadczeniem i intuicją.
    Uwolnić się od wszystkich doktryn i praw tej ziemi.
    Stać się po prostu wolnym człowiekiem, wówczas na wszystko spojrzysz inaczej, nie będziesz niewolnikiem cudzych przekonań , spisanych jako jego doświadczenia.
    Zrozumiesz , że wszystkie systemy mają jeden cel , sprowadzić ciebie na ich drogę myślenia.
    Wolność i pozbycie się strachu , to podstawa.
    Wolność, także ta wolność wewnętrzna, złączona jest nierozerwalnie z wychodzeniem z naszych przeróżnych “więzień.Można powiedzieć, że dążenie do bycia wolnym jest w pewnym sensie celem dojrzewania i wychowywania człowieka. Chodzi bowiem o to, by pozwolić każdemu odnaleźć swoją własną, niepowtarzalną drogę. Chodzi o to, aby doprowadzić każdego do możliwości decydowania o sobie. Człowiek jest w pełni sobą, jest w pełni człowiekiem, kiedy robi użytek ze swojej wolnej woli, ze swojej wolności.Człowieczeństwo jest nierozłącznie związane z tym procesem stawania się sobą, bycia wolnym. Doświadczenie uczy, że nie jest to wolność absolutna, ponieważ jako istoty stworzone nie dysponujemy taką możliwością. Tym niemniej doświadczenie wolności tworzy człowieka, wyznacza moment, w którym to poczucie bycia sobą staje się niemal namacalne.Mówiąc o wolności, zwłaszcza o “mojej” wolności podkreślam swoją jedyność, swoją niepowtarzalność. Zwracam uwagę na to, co mnie tworzy jako człowieka. Muszę jednak uznać, że w tym dążeniu do wolności jest też element ograniczoności, słabości, której doświadczam. Nie rozumiem wszystkiego, nie myślę o wszystkim, nie potrafię wszystkiego ogarnąć swoim rozumem. Odwołuję się do “jakichś” aksjomatów, do “jakichś” opinii, bazuję na “czyichś” przekonaniach. Poczucie bycia wolnym musi się mierzyć ze słabością, jakiej doświadczam, ponieważ nie jestem wszechmogący. Dlatego też dążenie do wolności jest narażone na błędy, na złudzenia, na poruszanie się w zawężonej perspektywie.
    Każdy z nas potrzebuje poczucia bycia wolnym. Wszyscy też myślimy o sobie raczej w takich kategoriach. Wolność jest jednak nie tylko pragnieniem i ideałem, do którego dążymy, ale potrzebne nam są w życiu konkretne jej doświadczenia, które pozwolą nam podtrzymać w sobie dynamizm i chęć stawania się coraz bardziej wolnym. Wolność potrzebuje celu, perspektywy rozwoju. Źle by się stało, gdyby nasze poczucie wolności kształtowało się w tylko w opozycji do norm życia społecznego, do praktyki życia wspólnego, do prawa, które jest ustanowione. Choć elementów napięcia z tym związanych nie można wykluczyć, to jednak sama wolność jest wartością pozytywną, jest propozycją do osiągnięcia. Doświadczenie wolności jako sprzeciwu, jako niezgody nie jest pełnym jej doświadczeniem.Człowieczeństwo w nieodzowny sposób związane jest z doświadczeniem bycia sobą, doświadczeniem swojej jedyności. Bez wolności, oczywiście mówiąc w wymiarze wewnętrznym, nie jesteśmy w pełni ludźmi.
    Wolność jest przejawem naszego człowieczeństwa i formą jego spełniania. Bez wolności też nie jest możliwe żadne postępowanie moralne, gdyż ono zakłada świadomość i wolną wolę. Dlatego też dążenie do bycia wolnym i dbanie o uwalnianie się od wszystkiego, co tej wolności przeszkadza jest jednym z głównych zadań w życiu człowieka.
    Wówczas przestaniesz zajmować się śmiercią.

  3. emigrant001 01.11.2018 16:28

    Moją teorią jest istnienie czterech wymiarów, już odkrytych. Trzy wokół nas i czwarty – czas, który otacza trzy pierwsze. Tłumaczyło by to teorię prawybuchu oraz istnienia istoty wyższej, którą można nazwać bogiem. Czwarty wymiar nie ma masy ale gdyby istniał sposób przejścia tam to byłoby to życie wieczne. Problem to transformacja naszej świadomości do wymiaru bez masy. Kwanty, kwarki, lub jeszcze nieodkryte jednostki, które były by w stanie przechować część naszej świadomości w wymiarze czasu. PZDR.

  4. Atos 01.11.2018 17:23

    Może faktycznie metafizyka , lub fizyka kwantowa, znajdzie odpowiedź.
    Mimo , że metafizyka jest dziedziną filozofii, która skupia się na właściwościach bytu, ale od strony filozoficznej, a nie tak jak fizyka – od przyrodniczej. Skupia się na świecie niematerialnym. Szuka przyczyn zjawisk, oddziaływań i relacji zachodzących na świecie, którego nie obejmuje standardowa fizyka. Obecnie, tak wiele zagadnień zostało do niej dodanych, że jest jedną z najbardziej obszernych dziedzin filozofii.
    Człowiek bada świat od niepamiętnych czasów. Wykształciliśmy poprzez wieki wiele rodzajów nauk. Która z nich opisuje prawdziwą rzeczywistość? A co jeśli wszystkie opisują to samo, tylko z innej perspektywy? Komu wierzyć? Jedną z głównych nauk próbującą zrozumieć i opisać świat jest fizyka. Każdy uczył się jej w szkole, niektórzy uwielbiali te niekończące się równania, prawa i reguły. Inni nienawidzili jej, była dla nich nie zrozumiała i trudna. Może nawet nie miała sensu.
    W naszej nauce istnieje wiele luk, nieścisłości i niewytłumaczalnych pojęć. Klasyczna fizyka nie jest w stanie rozwikłać niektórych zagadnień, podczas gdy inne zupełnie odrzuca, uważając za błąd statystyczny lub po prostu nieprawdę. Na szczęście rozwinęły się także nauki skupiające się na świecie niematerialnym. Stawiające sobie za cel poznanie prawdy o świecie w sposób ideowy, zwracające uwagę na zagadnienia, które często nie są możliwe do potwierdzenia używając narzędzi fizyki standardowej.
    W metafizyce najczęstszą praktyką jest stawianie pytań i próba znalezienia odpowiedzi. Możemy tutaj w takim razie rozprawiać o ideach, a nie sprawdzalnych założeniach.Metafizyka może być często krytykowana przez świat naukowy ponieważ, większości jej zagadnień nie da się zbadać doświadczalnie, a jeśli można ich doświadczyć, to trudno je wytłumaczyć fizyką klasyczną.Podstawowym zagadnieniem jest natura rzeczywistości. Co nią jest? Co nie jest? Skąd wiemy, że to co widzimy naszymi oczyma to jest rzeczywistość? Czy jest ona prawdziwa? Czy rzeczywistością jest tylko to, co widzimy jako materialne?W metafizyce najczęstszą praktyką jest stawianie pytań i próba znalezienia odpowiedzi. Możemy tutaj w takim razie rozprawiać o ideach, a nie sprawdzalnych założeniach.Kolejnym z poglądów jest istnienie świadomości i teoria związana z tym, że jesteśmy wielowymiarowymi istotami, które tworzą swój świat poprzez myśli, jakie pojawiają się w naszych głowach. Świadomość jest związana z pojęciem umysłu, jako czegoś niezależnego od naszego mózgu, co może istnieć nawet bez fizycznej materii. Jest tym czym jesteśmy poza naszą osobowością i myślami.Jest tu pokazana dla nas bardzo ważna nauka, skoro myśli tworzą nasze życie, to warto zwracać na nie uwagę. O czym najczęściej myślimy? Na czym się skupiamy? Czy jest to pozytywne czy negatywne? Jak radzimy sobie z tymi mało przyjemnymi myślami?
    Po szerszym przyjrzeniu się obu tym naukom możemy dostrzec, że obie tak naprawdę badają zagadnienia bardzo do siebie zbliżone. Wykorzystują jedynie inne metody badawcze i patrzą z innej perspektywy. Obie wszakże próbują dociec prawdziwej natury rzeczywistości, która nas otacza.Te dwie nauki razem pokazują nam obraz całej rzeczywistości. Jedna skupia się na świecie realnym, druga na niematerialnym. Dzięki obu możemy mieć pełną świadomość rzeczywistości w której rezydujemy. Każda z nich odpowie nam na inne pytania związane z naturą naszego bytu. Co więcej, gdy połączymy obie te nauki okaże się, że tak naprawdę jedna uzupełnia drugą.
    Pytania, pytania i jeszcze. ….

  5. Szwęda 01.11.2018 18:25

    Każdy z nas żyjący obecnie, właśnie doświadcza życia po śmierci…
    Dlatego powinniśmy dbać o naszą matkę Ziemię dla dzieci i dla przyszłych ludzi, bo będziemy jednymi z nich.

  6. MasaKalambura 02.11.2018 09:36

    Sen to mała śmierć. Naucz się śnić, a poznasz zaświat. Naucz się śnić świadomie, a będziesz gotowy na śmierć.
    To tylko przeście w inny stan.

  7. MrMruczek 05.11.2018 11:47

    A ja mógłbym się założyć, oczywiście, gdyby to miało sens, że umieranie jest dwuetapowe. Pierwszy etap, to ustanie akcji serca, postępujące niedotlenienie mózgu generuje różne wizje (tunele światła, kalejdoskop obrazów zapamiętanych w ciągu życia itp.). Ponieważ śmierć komórek może trwać wiele godzin (w zależności od temperatury otoczenia), więc denat może nawet jeszcze doświadczyć wizji potępienia, bądź raju, bądź tego, co mu resztki energii komórek nerwowych w gasnącym jestestwie wygenerują.
    Wreszcie jednak następuje drugi etap, w którym prąd zostaje definitywnie odcięty, a dla denata cały wszechświat przestaje istnieć. To jest jak sen bez marzeń sennych, z którego się po prostu nigdy już nie obudzi. Żyjąca istota, którą niegdyś był zamienia się w galaretowatą breję martwych komórek, która natychmiast staje się źródłem energii dla bilionów bakterii. Potem dla denata nie ma żadnego “potem”, tylko nicość, niebyt. Koniec historii.
    Reszta, to bajki dla wystraszonych dzieci czepiających się każdej nadziei, że jest jakieś “potem”.

  8. Szwęda 06.11.2018 13:42

    Nawet zwykłe znieczulenie ogólne powoduje całkowitą utratę świadomości bez żadnych snów, bez żadnych wizji. Po przebudzeniu kompletnie nic nie pamiętamy z czasu kiedy byliśmy nieprzytomni. Myślę i mam nadzieję, że tak samo jest po śmierci: absolutna nicość. Inna sprawa, że potem gdzieś tam rodzi się nowe życie…

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.

pl Polski
X