Coraz więcej skrajnej biedy

Opublikowano: 11.10.2019 | Kategorie: Gospodarka, Społeczeństwo, Wiadomości z kraju

Liczba wyświetleń: 4

To koniec „efektu 500+” – przyznają autorzy zleconego na polecenie rządu sprawozdania analizującego działanie programu. W ubiegłym roku liczba osób żyjących w stanie skrajnego ubóstwa zwiększyła się i to wyraźnie, bo aż o 1,1 pkt proc.

Na koniec 2018 roku co dwudziesty obywatel Polski żył poniżej minimum egzystencji, wynoszącego 595 zł na osobę samotną i 1606 zł na czteroosobową rodzinę. Oznacza to, że liczba skrajnie biednych wzrosła po raz pierwszy od 2016 roku, kiedy wystartował program „Rodzina 500 plus”.

Jak to tłumaczy rząd? „Odnotowano wyhamowanie trendu spadkowego ubóstwa, co wiązało się m.in. z wyczerpaniem się efektu programu na poziom wydatków gospodarstw domowych, na podstawie których dokonywany jest pomiar ubóstwa skrajnego. Poziom ubóstwa w 2018 roku nadal jednak pozostawał na niższym poziomie niż w 2015 roku” – czytamy w raporcie.

Wygląda na to, ze 500 plus zostało już wliczone przez polskie rodziny do budżetów, działając jako uzupełnienie niskich płac w gospodarce. W obliczu rosnących cen, efekt redukcji ubóstwa po prostu się wytracił.

500 plus miało stymulować dzietność, jednak na tym polu program zakończył się totalną klapą. Z reportu wynika, że po raz pierwszy od wejścia programu w życie załamał się trend wzrostowy dotyczący dzietności. W 2016 i 2017 roku przybywało urodzeń, jednak w 2018 roku urodziło się 388 tys. dzieci, czyli o 14 tys. mniej niż w roku ubiegłym.

Co ciekawe, autorzy raportu przyznają, że kobiety, które wcześniej wykonywały prace opiekuńczą i reprodukcyjną, teraz wracają na rynek pracy. Według nich wynika to z dobrej sytuacji materialnej, ambicji i wielu ofert na rynku pracy. Pojawia się jednak pytanie – dlaczego proces ten nie nastąpił natychmiast po wejściu w życie transferów w ramach programu, a dopiero teraz, kiedy efekty działania 500 plus nie są już tak wyraźne?

500 plus nie działa jak powinno, bo wartość świadczenia jest pożerana przez inflację. Dr Piotr Broda-Wysocki z Instytutu Nauk o Polityce i Administracji UKSW uważa, ze rząd powinien przyjrzeć się strukturze kosztów najbiedniejszych rodzin, które znaczną część swoich dochodów wydają na żywność i inne artykuły pierwszej potrzeby.

Autorstwo: PN
Źródło: Strajk.eu

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 5, średnia ocena: 5,00 (max 5)
Loading...

TAGI: , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

6
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
hashi
Użytkownik
hashi

No ale jak liczone jest owe 600 zł ?

Przykład 1. Samotny rolnik na wsi, przychód 600 zł/mc. Koszty życia 300 zł, jedzenie głównie swoje, czynszu brak, opał z lasu, płaci tylko za prąd. Zostaje mu 300 zł /mc
Przykład 2. Samotny absolwent po studiach w mieście, przychód 2000 zł/mc.
Koszty skromnego życia 2000 zł. Jedzenie musi kupić 1000 zł/mc, czynsz 800 zł za pokoik, bilet 100 zł. Zostaje mu 0 zł/ mc a niekiedy ma deficyt.

Pytanie kto tu żyje w stanie skrajnego ubóstwa?
Czy ten zarabiający 600 zł któremu zostaje 300 zł, czy ten zarabiający 2000 zł któremu ledwie starcza do kolejnej wypłaty. A dodatkowo taki rolnik często zazwyczaj dorabia w szarej strefie, prace sezonowe zbieractwo itp, co nie jest nigdzie uwzględniane.

Statystyki to blef.
Liczba osób żyjących w skrajnym ubóstwie jest znacznie większa.
Połowa polaków niema żadnych oszczędności.
Koszty życia pikują znacznie szybciej niż rosną pensje.

gajowy
Użytkownik
gajowy

Tylko, że otyłych jest coraz więcej…

Anonymous-X
Użytkownik
Anonymous-X

@hashi
“Przykład 1. Samotny rolnik na wsi, przychód 600 zł/mc. Koszty życia 300 zł, jedzenie głównie swoje, czynszu brak, opał z lasu, płaci tylko za prąd. Zostaje mu 300 zł /mc.”

Jak, ty to kolego, wyliczyłeś? piszesz że rolnik ma jedzenie głównie swoje, sugerując że za darmo je ma, jesteś pewny tego?
Jeśli ten rolnik ma trzodę jakąś, to musi ją wyżywić, a to są już koszta przecież.

Pomyśl i policz jeszcze raz :)

emigrant001
Użytkownik
emigrant001

Jeśli PIS wprowadzi pensję minimalną 4000 to w skrajnej biedzie zacznie żyć większość emerytów, bo chleb będzie kosztował 8 zł. Skrajna bieda bierze się z niskich zarobków i wysokich cen.

cacor
Użytkownik
cacor

Tłumaczcie to wszystko wyborcom i życzcie mądrych wyborów przy urnie!

Aida
Użytkownik

Hashi nie masz pojęcia jakie są koszty utrzymania na wsi, wieczne remonty, psujące się sprzęty, maszyny, jedzenie dla zwierząt itp.