Codex Alimentarius – biznes wielkich koncernów

Opublikowano: 06.08.2013 | Kategorie: Ekologia i przyroda, Publicystyka, Zdrowie | RSS komentarzy

Opublikowano: 14.06.2012

Poniższe opracowanie już nieco stare, jednak zebrane fakty jeszcze bardziej aktualne.

Komisja Kodeksu Żywnościowego (Codex Alimentatius – CA) założona w 1963 roku jest międzyrządową organizacją zrzeszającą 170 krajów członkowskich, w tym Polskę. CA zarządzany przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) i Komisję ONZ ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) jest głównym globalnym ciałem koordynującym wszelkie standardy dot. żywności w zakresie globalnym. Oficjalnie Codex Alimentarius zajmuje się „(…) ochroną zdrowia konsumentów, zapewnieniem uczciwych praktyk w handlu żywnością oraz koordynowaniem prac nad międzynarodowymi normami żywnościowymi”. Prace członków Codexu skupiają się nad opracowywaniem, a następnie wdrażaniem do prawodawstwa regionalnego, krajowego, międzynarodowego (UE) standardów i wytycznych dot.: żywności genetycznie modyfikowanej – GMO, żywności ekologicznej, etykietowania żywności, ustalania dopuszczalnych dawek pestycydów, dodatków do żywności, witamin i mineralnych suplementów diety. Członkowie Komisji Codexu spotykają się na ok. 20 posiedzeniach rocznie pracując w odrębnych komitetach stanowiących organy CA.

Warto uświadomić sobie, że CA jest Komisją Handlową, WHO i FAO finansują Codex i prowadzą go. Komisja CA spotyka się na zamkniętych sesjach, jej pracami kierują biurokraci nie wybierani przez społeczeństwo. Media międzynarodowe i krajowe nie komentują efektów tych spotkań wskutek czego nie są one znane społeczeństwu. Międzynarodowe organizacje rządowe i pozarządowe (INGO) nie posiadają prawa głosu, mogą teoretycznie wpływać na propozycje ustaleń, większość z nich reprezentuje jednak interesy międzynarodowych koncernów. CA jest ściśle scentralizowanym ciałem, kierowanym przez elity rządowe.

Na oficjalnej stronie CA ustalone, dopuszczalne poziomy toksyn dodawanych do żywności i dawki chemii weterynaryjnej przekraczają w sposób skandaliczny bezpieczne ilości tych związków. W 2001 roku naukowcy z 176 krajów sklasyfikowali i zakazali na całym świecie dwanaście szczególnie niebezpiecznych substancji chemicznych (POP-s – persistant organic pollutants). Codex Alimentarius przywrócił siedem z nich – m. in.: dieldrynę, aldrynę, heksachlorobenzen[1]. Codex Alimentarius wspiera międzynarodowy przemysł farmaceutyczny, chemiczny i biotechnologiczny. Manipulacja wynikami badań naukowych, niewłaściwe założenia toksykologiczne, epidemiologiczne i lobbing przedstawicieli przemysłu są często spotykanymi praktykami przy opracowywaniu wytycznych Codexu[2]. Rezultatem tego normy CA są preferencyjne dla zanieczyszczeń żywności – pestycydów, dodatków chemicznych, antybiotyków i hormonów, GMO. Genetyczne modyfikowanie żywności powoduje problemy w jej metabolizowaniu. Już w czerwcu 2003 w wyniku badań prowadzonych przez naukowców odkryto, że sekwencja genów wstawionych w plony zmieniła swoją kolejność – poszczególne elementy przemieszczały się w niezaplanowany sposób. Dodatkowo, zmieniały kolejność na różne, trudne do przewidzenia sposoby, co dowodzi, że wstawki genetyczne są niestabilne i nie można nawet zaplanować kierunku zmian zachodzących w organizmie poddanym inżynierii genetycznej. Pomimo tego uprawy żywności GMO zostały zaakceptowane i uznane za bezpieczne (w USA 83% spożywanej kukurydzy pochodzi z upraw GMO). Światowi potentaci żywności GMO – USA, Kanada, Argentyna, dążą poprzez lobbing do zaprzestania informowania o obecności genetycznie modyfikowanych organizmów na etykietach produktów. W odróżnieniu od zwykłych nasion, nasiona GMO mogą zostać opatentowane – potencjalne zyski z ich globalnej sprzedaży są tak olbrzymie, że kraje te nie ustąpią perspektywie przewidywanych zysków. Standardy Codexu restrykcyjnie ograniczają dostęp do minerałów i witamin, informacji na temat wpływu żywności na zdrowie, dotyczą etykietowania produktów. Działania CA mają na celu promocję wielkoskalowej produkcji przemysłowej, koncernów biotechnologicznych, chemicznych i farmaceutycznych klasyfikując wiele kategorii żywności jako leki. Opatentowane nasiona GMO typu „Terminator Technology” – drugie pokolenie jest niezdolne do kiełkowania, wkrótce mogą zostać dopuszczone do handlu międzynarodowego[3]. W kwestii dodatków do żywności CA dopuszcza, wręcz upoważnia do używania jako bezpiecznych około 300 różnych substancji chemicznych, gł. syntetycznych, jak: aspartam, BHA, BHT, bromian potasu, tartrazyna o UDOWODNIONEJ naukowo szkodliwości. W kwestii pestycydów CA wymienia jak dopuszczalne pozostałości ponad 3275 różnych pestycydów, jak np.: 2,4-D, atrazyna, bromek metylu – podejrzanych o działanie rakotwórcze i ogólnie szkodliwe dla zdrowia.

Zgodnie z założeniami CA w przyszłości cała żywność globalnie kontrolowana przez olbrzymie koncerny ma zostać napromieniowana, dostarczane jedzenie ma być zmodyfikowane genetycznie i pozbawione składników odżywczych[4]. Zalecane dawki witamin i minerałów w suplementach diety są systematycznie zaniżane, a niektóre produkty są już teraz wycofywane ze sprzedaży (dyrektywa Unii Europejskiej odnośnie zakazu sprzedaży preparatów ziołowych i stosowania terapii naturalnych wchodzi w życie 1 kwietnia 2011 roku). Każde zwierzę hodowane dla celów żywienia ma być traktowane egzogenicznymi hormonami wzrostu i podklinicznymi antybiotykami. Globalną kontrolę całej żywności osiąga się przy pomocy stref wolnego handlu w obrębie państw należących do ugrupowań ponadnarodowych, jak np. UE. Nie można zakazać importu takiej żywności – byłoby to pogwałceniem zasad handlu. Oto, dlaczego warto uświadomić sobie, dlaczego Codex Alimentarius jest Komisją Handlową.

Największy wpływ na kształtowanie norm CA maja Stany Zjednoczone i Unia Europejska – wprowadzenie zapisów restrykcyjnych dyrektyw dot. suplementów diety (2002/46/EC). Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa i Żywności (EFSA) naruszając dotychczasowe (być może już czasowe) prawo dopuścił kukurydzę GMO (MON 810) do uprawy i sprzedaży w krajach UE.

Handel i zysk – to główne cele międzynarodowego biznesu i interesów finansowych wielkich korporacji, jak Monsanto i innych podobnych. Czy jest coś złego w rozwijaniu handlu i dążeniu do zysku? Zgodnie z prognozami ekspertów z zakresu żywienia, epidemiologii i dziedzin powiązanych, rezultaty spożywania żywności poddawanej systematycznie zaleceniom Komisji Codex Alimentarius doprowadzą do zachorowań i zgonów ok. 3 miliardów ludzi. Liczba ta może być postrzegana jako niewiarygodna ze względu na jej rozmiary, czy jednak przed dojściem do władzy bolszewików lub Hitlera ktoś przypuszczał ile to pociągnie za sobą ofiar. Czy Żydzi załadowywani do wagonów w czasie drugiej wojny światowej myśleli, że z tej podróży już nie wrócą? Czy w dzisiejszym Świecie rzeczywistości KREOWANEJ przez media ludzie w ogóle domyślają się jak poważne jest zagrożenie? Zapytajmy przeciętnego człowieka spotkanego na ulicy czy wie, czym jest CODEX ALIMENTARIUS?

Należy jeszcze dodać, że od 1 maja 2011, tradycyjne ziołowe produkty lecznicze muszą być zarejestrowane lub przepisane przez zarejestrowanego zielarza, by zastosować się do dyrektywy UE przyjętej już w 2004r. Setki naturalnych ziół leczniczych używanych na naszym kontynencie od pokoleń zostało praktycznie w jednym momencie zdelegalizowanych. Według brukselskiego reżimu celem jest “ochrona” konsumentów przed potencjalnie niebezpiecznymi dla zdrowia tradycyjnymi medykamentami.

Od tej pory producenci preparatów ziołowych muszą udowodnić, że ich produkty są zrobione zgodnie ze standardami i zawierają stałą i jasno oznaczoną dawkę. Dla nowych specyfików konieczne jest przejście skomplikowanej procedury akceptacyjnej. Wszystkie inne, które nie przeszły oficjalnych badań, zostały zaklasyfikowane jako nielegalne.

I jeszcze garść takich faktów:

1. Komisja KŻ (KKŻ) spotyka się na zamkniętych sesjach. Uczestniczą w nich nie wybrani przez społeczeństwo biurokraci rządowi z różnych krajów świata.

2. Prawdziwe organizacje konsumenckie są bardzo nielicznie reprezentowane na sesjach KKŻ.

3. KKŻ opracowuje zalecenia żywnościowe, które przeważnie okazują się być bardzo restrykcyjnymi regulacjami szczególnie dla substancji wspomagających zdrowie, takich jak suplementy diety.

4. Komisja KŻ pod pozorem promowania wolnego handlu, w rzeczywistości blokuje go, a w szczególności blokuje rynek ziół i suplementów.

5. Komisja KŻ jest wysoce scentralizowaną organizacją, kierowaną z „ góry w dół” przez elity rządowe.

6. KKŻ pracuje nad stworzeniem światowych standardów zwanych „harmonizacją”, które w ogóle nie uwzględniają zróżnicowanych potrzeb i interesów wielu rożnych społeczności świata, jak i nie uwzględniają ich różnic biologicznych.

7. Spotkania Komisji Kodeksu Żywnościowego nie są otwarte dla publiczności.

8. Media międzynarodowe i krajowe nie wykazują zainteresowania spotkaniami Kodeksu.

9. Spotkania Kodeksu nie są komentowane publicznie w mediach, dlatego nie są znane ogółowi społeczeństwa.

10. Standardy Kodeksu kształtowane są przy współudziale międzynarodowych organizacji pozarządowych (INGO), jako oficjalnych obserwatorów prac KKŻ. Większość INGO pozostaje pod wpływem wielkiego przemysłu (chemicznego, farmaceutycznego i biotechnologicznego) i działa w celu ochrony zysków kosztem naszego zdrowia.

11. Manipulacja wynikami badań naukowych, niewłaściwe założenia toksykologiczne i epidemiologiczne i lobbying przedstawicieli przemysłu w KKŻ instytucjach i krajach członkowskich KKŻ są praktykami często obserwowanymi przy powstawaniu wytycznych Kodeksu. W praktyce największy wpływ na kształtowanie standardów ma Unia Europejska (np. wprowadzanie zapisów restrykcyjnych dyrektyw dot. suplementów diety) i Stany Zjednoczone (GMO – genetycznie modyfikowane organizmy).

12. W efekcie standardy Kodeksu są łagodne/preferencyjne w stosunku do zanieczyszczeń żywności, tj. pozostałości pestycydów, dodatków chemicznych, GMO (genetycznie modyfikowanych organizmów), antybiotyków i hormonów, także w żywności ekologicznej.

13. Promują w ten sposób wielkoskalową produkcję przemysłową i transport międzynarodowy a tym samym dalszą degradację środowiska.

14. Standardy Kodeksu restrykcyjnie ograniczają dostęp do minerałów i witamin w suplementach diety, informacji na temat wpływu żywności na zdrowie. Klasyfikują wiele kategorii żywności jako leki (farmaceutyki). Konieczność spełnienia kosztownych i najczęściej niepotrzebnych wymogów prawa farmaceutycznego może spowodować pozbawienie Europejczyków dostępu do medycyny naturalnej.

15. Standardy i wytyczne Kodeksu są pozornie nieobowiązkowe. Jednakże Światowa Organizacja Handlu (WTO), do której należy także Polska, traktuje je jako wyznacznik przy rozstrzyganiu międzynarodowych sporów handlowych. Artykuł 3 Umowy SPS (zastosowania mierników sanitarnych i fito-sanitarnych) stanowi: “(…) Członkowie muszą ustanawiać mierniki sanitarne i fito-sanitarne w oparciu międzynarodowe standardy, wytyczne i rekomendacje, jeżeli takie istnieją…” Komisja Kodeksu żywnościowego tworzy własne standardy lub przejmuje standardy a wręcz konkretne zapisy z prawa dominujących członków KKŻ, tj. USA (m.in. liberalne prawo dotyczące GMO) oraz Unii Europejskiej (m.in. restrykcyjne prawo dotyczące oświadczeń zdrowotnych, suplementów diety i naturalnych produktów leczniczych). Następnie prawo krajowe lub regionalne członków KKŻ dostosowywane jest do norm CA.

WTO pełni rolę policjanta egzekwującego stosowanie norm w handlu międzynarodowym, tj. w praktyce otwieranie rynków krajowych na artykuły spożywcze spełniające standardy CA. W ten sposób kraje członkowskie WTO pozbawiane są możliwości suwerennej ochrony własnego rolnictwa i obywateli przed wielkoprzemysłową, tanią i skażoną żywnością.

Autor: IM
Źródło: Wiadomości ze świata
Nadesłano do „Wolnych Mediów”

PRZYPISY

[1] www.healthFreedomUsa.org

[2] www.anhcampaign.org

[3] www.stopcodex.pl

[4] http://www.youtube.com/watch?v=VUZsZ0JD7Rw&NR=1, wykład Dr. Rimy Laibow

TAGI: , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

15 komentarzy

  1. -chris 14.06.2012 10:03

    Kto z ramienia Polski bierze udział w komisji?
    CA jest jednym z najważniejszych narzędzi depopulacji oraz napędzania klientów Pharmie. Ci „ludzie” to przestępcy.

    Jak dotrzeć do ludzi, że zamiast tzw. „lekarstw” powinni przestać jeść śmieci oraz jeść w takich ilościach?
    Jak dotrzeć do nich, że pod pozorem sprzedawania produktów żywnościowych sprzedawane są im wysoko-przetworzone mleko w proszku, cukier, milion różnych ogłupiających substancji syntetycznych, które – w rezultacie – sprowadzają ich do roli niewolnika – zombi?
    I znowu chce się zawołać – Ludzie!!! Nawróćcie się!!!

  2. norbo 14.06.2012 10:17

    Teraz poważnie – co mają jeść przeciętni ludzie nie narzekający na nadmiar gotówki? Błagam, tylko bez bzdur o krzaku pomidora na balkonie czy kupowaniu rzekomo zdrowszej żywności w z marketingowo-ekologicznym znaczkiem. Poważnie pytam, co ma jeść statystyczny Kowalski i jego rodzina? Gdzie to zdobyć?

  3. Neooutsider 14.06.2012 11:57

    Norbo, powiem jak to wygląda u mnie.
    Jestem mieszkańcem małej miejscowości na Mazurach.
    Ten fakt czyni już ten komentarz nierównym.

    Co robię aby poprawić nawyki żywieniowe ?
    W 100 % nie ma szans na wyeliminowanie żywności nieznanego pochodzenia z Twojego jadłospisu, w szczególności jak jesteś mieszkańcem aglomeracji.

    – rozmawiam z piekarzami o produktach do wypieków, analizuję pochodzenie półproduktów,(umów się z kierownikiem produkcji na rozmowę)
    – wiosna-lato warzywa i owoce tylko na rynku, po uprzednim wywiadzie środowiskowym (poznasz kto jest rolnikiem a kto handlowcem kupującym warzywa i owoce w hurtowni)
    – szukamy lokalnych producentów żywności z małych firm
    – robimy sami dużo przetworów (owoce, warzywa, grzyby, ryby, mięso)
    owoce i warzywa z działki, grzyby z lasu, ryby z wody :)
    – z mięsem mam największy problem – kupuję tylko w lokalnych sklepach firmowych masarniczych lub targowiskach gdzie każda Pani ekspedientka powie Ci szczerze kiedy jest świerzy transport
    – masło, miód, sery bezpośrednio od rolników(a teraz hit, kupuję 100% masło ręcznej roboty, kostkę za 3,00 zł)

    – czytam i analizuję składy produktów oraz historię producentów,spotykam się i rozmawiam z przedstawicielami tych firm.

    Głupio wymądrzać się z krainy otoczonej lasami, wodami, działkami, rolnikami, producentami naturalnej żywności, małymi firmami producenckimi, masarniami, piekarniami, skupami runa leśnego i zboża, portami rybołówczymi, targowiskami i rynkami.

    Wiem że mieszkańcom dużych miast jest trudniej do dotarcia do tych miejsc. Czasami się nie chce, czasami nie ma czasu. Innym razem nikt nie chce Cię słuchać lub zdradzać tajemnic firmowych przetwórstwa.
    W moim przypadku do odległości 7 km mam wszystko o czym wspomiałem…. inni w tej odległości nie wyjadą z dzielnicy, a to potrafi zniechęcić skutecznie.

  4. Wedrowiec 14.06.2012 13:32

    @NORBO

    Wymienie co jem. Czego nie wymienie, w zasadzie nogdy nie jem i żyję ;-)

    Bezglutenowo: kasza jaglana, gryczana nie palona, ryż brązowy (inne też ewentualnie), do tego wszelkie rośliny strączkowe, warzywa i owoce (jak dam radę to od eko-rolnika). Piję też zioła tj: skrzyp polny (bardzo ważny), melisa, pokrzywa, rumianek itp. Super na „moc bez mięsa” jest też korzeń Maca (kupować na wagę, nie dac sie rypac na kapsułkach).

    Tak jak piszesz, wszelkie produkty z certyfikatami za kosmiczną kasę są dla ludzi „ęą- bułkę przez bibułkę” z dużych miast. Ja jadę na giełdę w Broniszach i za pół ceny mam zapas kasz, strączkowych do wyboru do koloru, orzechów i ryżu na rok za pół ceny. Run na sklepy mi niestraszny jakby co..;-)

    Tak dziwaczną dietę „ustawiła” mi zaawansowana Candydoza. Jak się później okazało, jest to dieta skuteczna na wszelakie „nieuleczalne” choroby jak rak (w tym inne spowodowane min. zakwaszeniem), wszelakie pasożyty, trądziki różowate itd. itp.

    Później to już tylko kwestia opanowania techniki kulinarnej, przy takim wachlarzu produktów w starciu z codziennością…

    Powodzenia i zdrowia!

  5. Czejna 14.06.2012 16:05

    Podobnie jak przedmowcy wiekszosc dostaje na ryneczku. Po obserwacji sprzedawcow i rozmowach, po jakims czasie, juz wiedzialem gdzie kupowac. Taki wywiad straganowy jest konieczny. :) Pozniej oczywiscie reakcja organizmu na produkty, wszak oko to nie wszystko, a drobnych klamczuszkow co niemiara. Intuicja wielce pomocna. Przede wszystkim kupuje produkty regionalne i sezonowe, a niektorzy nie bawia sie w certyfikaty, a zywnosc produkuja zacna. Coraz czesciej kupuje eko w przystepnej cenie, a dysponuje bardzo skromnymi srodkami. Na poczatku trzeba sie wysilic, ale pozniej to juz sama przyjemnosc. Funkcjonuje tak juz od wielu lat. Markety maja na mnie kiepski zarobek, ot kilka artykulow w reku (ktorych nie dostane na ryneczku), przy ktorych wypelnione kosze jawia sie pewnie klientom jako Mercedesy co najmniej; i nie wiedza, jak bardzo sie myla. :)

  6. Czejna 14.06.2012 16:15

    Co do Codexu, to bardzo powazna sprawa. Ci ktorzy sledza ta sprawe przezywali, pewnie podobnie do mnie, rozne niemadre historie w rodzinie i wsrod znajomych. Nieswiadomosc jego istnienia i wplywu na prawo jest oszalamiajaca. Nic sie pod tym wzgledem w swiadomosci spolecznej nie zmienia od lat, oprocz sytuacji prawnej, ktorej egzekwowanie odczuly bezposrednio niektore grupy, ale glosu ich, jako swiadkow, nigdzie nie uslyszymy. Wszystko to, co zostalo zaplanowanie w CA jest realizowane konsekwentnie krok po krok. Niestety!

  7. slawo47 14.06.2012 23:46

    …@Czejna
    w calej tej skrupulatnosci jest pewien problem i to bardzo bolesny, do szczegolow; jablka nie urosna gdy po kazdym kwasnym deszcze nie zostana opryskane (moze sa gdzies takie tereny ale w poznanskim i grojeckim nie), swinki nie urosna bez kupowanej niepewnej paszy, stare odmiany kartofli nie daja plonow, zboze i warzywa bez dopalu nie rosna…..
    moze kazdy opowiadac co chce (a sprzedawcy to swietnie robia bo gdy dziesiec razy dziennie opowiadaja o szczegolnosci swojego towaru to doprowadzili opowiadanie do perfekcji) ale trzeba by bylo miec wlasne laboratorium, a nawet wtedy co i ile jest dopuszczalne……….niestety jestesmy skazani na los obecnych czasow……a do tego w Polsce nie istnieje praktycznie ochrona konsumenta a i dostep do szkodliwych opryskow jest nieograniczony…troche pesymistycznie??

  8. MiB 15.06.2012 09:51

    Wedrowiec@ mógłbyś rozwinąc temat… akurat jestem na takim etapie swojego żywota, że mam problemy skórne i nic nie działa… a diety jeszcze nie próbowałem. Jakbyś mógł podac źródło swojej wiedzy, ewentualnie bardziej opisac co jeśc, a czego unikac to byłbym wdzieczny. :)

    Jeśli byłoby to zbytnim offtopem to podaje maila: yokee@tlen.pl, aby zbytnio nie zaśmiecac komentarzy.

  9. Essi 15.06.2012 12:01

    @norbo – co ma jeść statystyczny Kowalski? Jestem oczywiście obiema rekami i nogami za żywnością „eko” – ale nie dajmy sie zwariować. Pewne zmiany zaczyna sie krok po kroku i pierwszy krok jest najwazniejszy. I decyzja o podjęciu zmian w ogole i konsekwencja. Statystyczny Kowalski na poczatek styknie, że wybierze przynajmniej mniejsze zlo. Tzn. zacznie sie REGULARNIE odżywiać, przestanie wcinać: mrożonki, słodycze, kupne jogurty owocowe, a zwł. wszelkie slodzone jogurciki przeznaczone dla dzieci i kupowane im za slona kase w imie milosci rodzicielskiej, serki homogenizowane; zadba o odpowiedni rodzaj tłuszczu w pożywieniu. Już same te zmiany na ich talerzach są dla większości ludzi REWOLUCJĄ!!! Zawodowo prowadzę m.in. poradnię dietetyczną. I wiem z praktyki jak ogromną poprawę zdrowia to przynosi – w tym także w tych aspektach, których np. moje pacjentki się nie spodziewały jak np. ustąpienie bolesnych miesiączek czy regulacja cyklu, poprawe nastroju i zwiekszona odpornosc psychiczna, ze o wielu innych nie wspomne. Zdaje sobie sprawę, że z racji kosztow prowadzenia dzialalnosci dla wielu osob juz sama wizyta u dietetyka jest wydatkiem – bo przeciez nie sa to uslugi z zasady refundowane przez NFZ. Plus zakup produktów. Nie bede nikomu mowic (poza pewnymi wyjatkami kiedy widze ze dana osoba ma na tyle swiadomosci i odpowiedni status materialny) zeby szukac produkty eko. Bo chce, zeby ludzie nawet powoli ale konsekwentnie dązyli do pewnych zmian i unikam jak moge zniechecania ich od razu na wstepie przez wyciagniecie ciezkiej armaty w postaci drogiej zywnosci eko wlasnie. Samo ugotowanie czegos od podstaw stanowi dla ludzi nie lada wyzwanie Jezeli ktos zastosuje sie do pewnych wytycznych – nawet robiac zakupy w markecie – odczuje ogromna poprawe (efekty terapeutyczne sa na prawde zdumiewające!)- zacznie sobie potem zadawac dalsze pytania. Co by było gdy tak jeszcze podniesc dodatkowo jakosc zywnosci? Do czego namawiam, ale jak mowie – nie chce nikogo rzucac na gleboka wode i zniechecac.

  10. pablitto 15.06.2012 12:34

    a ja mam pomidory, sałatę, szczypior, pory etc. na balkonie i nie tylko, trochę znajomych (młodzi ludzi, żeby było jasne) zaczęli uprawiać działki, a masę rzeczy kupuję na „tradycyjnym” rynku, który na szczęście przez lata się tu ostał i sporo ludzi się kręci wciąż. Wolę dać zarobić drugiemu człowiekowi, bez pośredników, niż wszelkim innym instytucjom.
    Gdzieniegdzie na „zachodzie” widziałem -bez jaj- dosłownie „dżungle” na balkonach – jakby nie było, do kilku m2 da radę z dużego balkonu wycisnąć na uprawy różnymi konstrukcjami ;)

    Słyszałem też, że w dużych aglomeracjach tworzą się ruchy polegające na zgraniu się grupy ludzi, gdzie np. raz w tygodniu ktoś jedzie większym autem na wieś/klasyczny sprawdzony rynek z listą zakupów i robi zaopatrzenie dla wszystkich zainteresowanych – akurat tego nie potrzebuję, ale idea wysoce szczytna, zdrowa i skuteczna – polecam.

    Kiedyś będąc na stopa we Włoszech, również poznany tubylec zaopatrywał się na niedalekiej wsi w produkty rolne i wino (!) prosto od wytwórcy przywożąc je w megalitycznych xx-litrowej „przechodniej” butli :)
    Najzabawniejszą rzeczą widzianą w lokalnych winiarniach był… dystrybutor wina :) – dokładnie taki sam jak na stacji benzynowej (!!) – podjeżdżało się z własną butlą, lało do oporu i płaciło pani w kasie za litry – tak samo jak za paliwo :) – strasznie żałuję, że nie miałem wtedy aparatu, a prę ładnych lat temu to już było.

  11. Norbert 15.06.2012 15:18

    Podstawą w sensownym i zdrowym żywieniu są produkty nieprzetworzone lub nisko/słaobo-przetworzone.
    Kluczem do zdrowia są nasze rodzime warzywa ! i to one są w dodatku za grosze.
    Wszystkie te kolorowe torebki,chipsy,serki,rogaliki,ciastka, ostatnio nawet widziałem kiełbaski nie wymagające lodówki ???? inne gówno zagranicznych koncernów napakowane jest chemikaliami które przez lata gromadzimy w komórkach i potem wylęgają się z tego różne ciekawe choroby.
    Jeśli ludzie byliby rozsądni sami naprawili by sytuację !
    Wystarczy wymusić na producentach aby podawali dokładny skład sprzedawanych produktów. I potem kupować rozsądnie a rynek sam się wyreguluje i „oszuści” i „truciciele” znikną z rynku.
    Jeść więcej warzyw, naszych rodzimych kasz.
    I rezygnować koniecznie ze wszystkich produktów przetworzonych.
    Efekty zadziwią !

  12. pprawda11 15.06.2012 18:10

    Robią z jedzenia broń biologiczną … dokładają do tego Chemtrails , farmakie, różnego rodzaju pasty z flourem i kosmetyki z toksynami i kremy do opalania itd . Niestey to wszystko to toksyczny syfilis , dlatego coraz lepiej będzie się rozwijała produkcja w miare ekologiczna i własna na swój użytek – ten kto ma takie możliwości… Warto obejżeć ,, dr Rath – kartel farmaceutyczny ,, , Cud terapi Gerschona ,, , oraz ,, Wielka farmacja – medycyna jakiej nie znacie ,, . Ps. Nie dotykać chemicznych leków to sama trucizna – nic pozytywnego dla organizmu – same szkody…

  13. adambiernacki 16.06.2012 09:00

    Wedrowiec – przy kandydozie dobrze jest pić Lippię Trójlistną.

  14. sicc 06.08.2013 15:26
  15. sicc 06.08.2013 15:33

    Uważacie, że taka korporacja jak Monsanto zniknie z rynku ? Nikt im nie przeszkodzi w ludobójstwie

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.