Co trzeba wiedzieć o globalnym ociepleniu z powodu „wzrostu” CO2

Opublikowano: 08.07.2020 | Kategorie: Ekologia i przyroda, Nauka i technika, Publicystyka, Publikacje WM

Liczba wyświetleń: 1307

Proszę zważyć tylko na jedno – o czym NIKT jeszcze nie powiedział i nie napisał: jeśli przyrost atmosferycznego CO2 zatrzymuje ciepło promieniowane z Ziemi podnosząc jej temperaturę, to tak samo tenże przyrost atmosferycznego CO2 zatrzymuje ciepło promieniowane ze Słońca, bo CO2 stanowi ośrodek (prawie) izotropowy. Gdy ciało stałe czy gaz jest izotropowy, to wszystkie jego właściwości są identyczne we wszystkich kierunkach.

Tak więc gdyby to była prawda z tym przyrostem CO2 , że zatrzymuje ciepło (podczerwień) promieniowane z Ziemi podnosząc jej temperaturę, to zważywszy na to, że strumień energii od Słońca w kierunku Ziemi (wynosi około 1366,1 W/m2 gdzie promieniowanie podczerwone z zakresu 0,75 – 4 µm stanowi 47% tej energii) jest ponad dziesięć razy większy niż w drugą stronę czyli od Ziemi w kosmos, to Ziemia dawno by musiał… zamarznąć.

Można to zrozumieć gdy się porówna te 1366,1 W/m2 ze strumieniem energii geotermalnej, której źródłem jest nasza planeta i który jest rzędu 0,1 W/m2. Wewnętrzne ciepło Ziemi bez udziału Słońca zapewniłoby powierzchni naszej planety średnią temperaturę rzędu 35 K czyli blisko zera bezwzględnego. Słońce jest więc głównym źródłem energii dla zjawisk zachodzących na powierzchni naszej planety.

POWTÓRZĘ: gdyby to była prawda z tym wpływem CO2 , że jakoby zatrzymuje ciepło wtórne promieniowane z Ziemi, podnosząc jej temperaturę, to CO2 w większej ilości zatrzymywałby potężny strumień energii ze Słońca do Ziemi powodując tym samym jej ochłodzenie.

Zważywszy na to, że CO2 w atmosferze stanowi ośrodek (prawie) izotropowy, to ubytki w tych strumieniach z powodu domniemanego wpływu CO2 są proporcjonalne, ale nie są równe!

Tu kilka uzupełniających danych na temat ciepła/energii promieniowane ze Słońca…

Energia słoneczna, która dociera do granicy atmosfery stanowi jedną półmiliardową część energii emitowanej przez Słońce. Do atmosfery ziemskiej dociera strumień energii, którego moc wynosi 1,37 kW/m2. Oznacza to, że na 1m2 powierzchni umieszczonej prostopadle do kierunku promieni słonecznych, pada strumień energii o mocy 1,37 kW. Taką gęstość promieniowania można uzyskać na granicy atmosfery, natomiast do powierzchni ziemi dociera trochę mniej energii, która w czasie przechodzenia przez atmosferę zostaję odbita w kosmos. Promieniowanie słoneczne jest rozpraszane przez atmosferę a głównie przez chmury. Część energii zostaje zaabsorbowana przez powierzchnię ziemi w tym oceany i morza. W słoneczne, bezchmurne dni do powierzchni ziemi na wysokości równika dociera około 1 kW/m2. Natężenie promieniowania słonecznego na pozostałej powierzchni Ziemi zależy od wysokości Słońca nad horyzontem, co wiąże się też z grubością warstwy atmosfery, przez którą to promieniowanie jest rozpraszane. Jako normę dla Polski przyjmuje się wartość napromieniowania całkowitego w ciągu roku 3600 MJ/m2±10% (1000 kWh/m2).

A co z energią w drugą stronę czyli promieniowaną z Ziemi w kosmos? Z prawa Stefana-Boltzmanna opisującego całkowitą moc wypromieniowywaną przez ciało doskonale czarne w danej temperaturze obliczamy dla +30˚C (regiony ciepłe) i dla – 30˚C (regiony biegunowe): Φ = 5,6704E-008*3034 = 478 [W/m2] i odpowiednio: Φ = 5,6704E-008*2734 = 315 [W/m2]

Zważywszy, że powierzchni Ziemi nie jest ciałem doskonale czarnym, emisja jest znacznie mniejsza i jak wynika z pomiarów satelitarnych z orbity okołoziemskiej, zawiera się w przedziale od kilkudziesięciu do maksymalnie około 300 [W/m2] głównie w obrębie Sahary i Arabii Saudyjskiej.

Z mapki NASA można więc przyjąć, że średni strumień od powierzchni Ziemi jest 10 razy mniejszy niż od Słońca i wynosi około 100 [W/m2]. I teraz staje się jasne to co napisałem w pierwszym zdaniu o czym NIKT jeszcze nie powiedział i nie napisał: jeśli przyrost atmosferycznego CO2 zatrzymuje ciepło promieniowane z Ziemi podnosząc jej powierzchniową temperaturę to tak samo tenże przyrost atmosferycznego CO2 zatrzymuje ciepło promieniowane ze Słońca, bo CO2 stanowi ośrodek (prawie) izotropowy.

Skoro różnica w gęstości strumieni – patrząc od strony Słońca – jest jak 10 : 1 to teoria o „wpływie dwutlenku węgla na klimat” prowadziłaby do zdecydowanego ochłodzenie klimatu, czy nawet do postępującego zlodowacenia, bo CO2 ilościowo dziesięć razy bardziej ograniczałby przychód energii ze Słońca niż rozchód dziesięciokrotnie mniejszej energii wtórnej z Ziemi.

Skoro czegoś takiego jak ochłodzenie Ziemi nie obserwujemy to znaczy tylko jedno: cała historia z dwutlenkiem węgla została wymyślona po to, aby grabić na masową skalę całą ludzkość „kwotami na CO2” i podobnymi „wynalazkami”.

Powtórzę, cała historia z dwutlenkiem węgla została wymyślona po to aby grabić na masową skalę całą ludzkość. I nic więcej!

Dodam do tego powyższego, niewygodnego i dlatego zatajonego faktu – o gigantycznej dysproporcji ciepła promieniowanego ze Słońca do ciepła promieniowanego z Ziemi w skali około 10 : 1 – jeszcze to, że CO2 stanowi 0,0411% (cztery setne procenta!) atmosfery ziemskiej i w ogóle nie zmienia się odkąd jest w miarę poprawnie mierzone czyli od lat 60. XX w. To kolejne gigantyczne oszustwo „obrońców klimatu”. Proszę zapamiętać: CO2 stanowi 0,0411% (cztery setne procenta!) atmosfery ziemskiej i ilość ta nie zmienia się w czasie! Dlaczego? To już inna sprawa.

(Jako ciekawostkę opowiem o mojej statystyce, jaką poczyniłem wśród kilkudziesięciu znajomych, jak i przypadkowych osób. Na pytanie ile jest CO2 w atmosferze ziemskiej podawali ci często wysoko wykształceni ludzie zawsze wartości w przedziale od 10 do 35%! Jeden tylko młody człowiek znał prawdziwe dane a reszta myliła się nawet 1000 razy! Prawdopodobnie to kołłątajowskie ich wykształcenie w państwowych szkołach jest przyczyną powszechnej wiary ludzi w te klimatyczne bzdury.)

Co w takim razie trzeba wiedzieć o „Globalnym Ociepleniu Klimatu” z powodu emisji przez człowieka CO2 do atmosfery ziemskiej?

Powtórzę: o CO2 trzeba wiedzieć tylko tyle, że stanowi on niezmiennie – poza niewielkimi wahaniami sezonowymi – zaledwie 0,0411% atmosfery ziemskiej a każdy kto mówi o jego wpływie na ocieplenie to albo idiota albo zdalnie sterowany łajdak i rabuś.

Na sam „Szczyt klimatyczny” w Katowicach – jak wynika z odpowiedzi uzyskanej z Ministerstwa Środowiska – wydano 177 292 850 zł (wcześniej 252 mln zł zaklepali w spec ustawie posłowie). Co do wahań sezonowych +/- 4 ppm (z ang. parts per million) – jeśli wierzyć pomiarom spektrometrycznych z Mauna Loa – to świadczą one o skuteczności pochłaniania przez roślinność CO2. jako, że +4 ppm występuje na przełomie maja a – 4 ppm we wrześniu po intensywnym sezonie wegetacyjnym (Mauna Loa leży na szerokości geograficznej Kuby/Dominikany). Tej zależności też nikt nie zauważył i nie skojarzył choć to nie przekracza licealnego wykształcenia.

Skład powietrza za Wikipedia.pl na dziś i na wczoraj… i 60 lat temu stanowi:

Lp. Składnik % ppm (z ang. parts per million)
1 azot 78,0840 780 840
2 tlen 20,9460 209 460
3 argon 0,9340 9 340
4 CO2 0,0411 411

 
Niech się raczej pukną w głowy wszyscy, którzy zabierają głos na temat wpływu CO2 na „ocieplenie klimatu”. Jak to niby ma wpływać na klimat niezmienne w czasie 411 cząstek CO2 na 1 000 000 (milion) cząstek powietrza a więc 4 cząsteczki na 10 000 cząstek powietrza!

Podają „zieloni”, że przez 1000 lat CO2 wzrosło ze 180 do 385 ppm (bez podania metody pomiaru z rdzeni lodowców jak i tolerancji pomiaru!). Powiadają, że od końca lat ’50 XX wieku koncentracja CO2 w atmosferze wzrosła z 315 ppm do poziomu 385 ppm. Pokazują wykres pomiarów bezpośredniej koncentracji CO2 w atmosferze z pomiarów spektrometrycznych z Mauna Loa. „Pomiary” z rdzeni lodowych w okresie 1750-2000 dla każdego metrologa a nawet takiego co się tylko otarł o metrologię to obraza logiki i wnioskowania.

Te wykresy nie mają żadnej wartości naukowej, bo nie podano nigdzie metody jak i jej uchybu (błędu) pomiaru. To jest zwykła hochsztaplerka a nie nauka. Tu jest przykład tych „naukowych” działań z manipulacją liczbową na osi rzędnych (Y) mającą pokazać szalony „wzrost” w ostatnich latach:

https://ziemianarozdrozu.pl/encyklopedia/8/zmiany-ilosci-co2-w-atmosferze

Następna skrzętnie ukrywana kwestia przez „zielonych” to-to, że stężenie CO2 w atmosferze ziemskiej jest głównym czynnikiem regulującym intensywność fotosyntezy. To jest bardzo ważne, kwestia kluczowa, typu być albo nie być. Wpływ stężenia CO2 na intensywność fotosyntezy opisuje tzw. „krzywa dwutlenkowa”. Atmosferyczne stężenie CO2 wynosi około 0,036% (360 ppm) i jest znacznie niższe niż optymalne dla procesu fotosyntezy przy sprzyjających warunkach świetlnych i odpowiedniej temperaturze. W optymalnych warunkach światła i temperatury natężenie fotosyntezy wzrasta aż do stężenia CO2 około 0,1% (1000 ppm). Przy wyjątkowo niskich stężeniach CO2 procesy oddychania i fotooddychania wytwarzają więcej CO2 niż jest asymilowane w fotosyntezie. Stężenie CO2, przy którym jego wydzielanie równoważy się z fotosyntetycznym pobieraniem, nosi nazwę punktu kompensacyjnego dla stężenia dwutlenku węgla. Jest to tzw. dwutlenkowy punkt kompensacyjny (kolejny genialny wynalazek Pana Boga?).

Reasumując: dopóki stężenie CO2 nie osiągnie 1000 ppm to nie ma się czego bać, bo oznacz to, że rośliny wychwytują w sposób liniowy całą produkcję „przemysłową” CO2 na zasadzie im więcej CO2 tym lepsza fotosynteza. Spadek poniżej 200 ppm oznacza spowolnienie procesu fotosyntezy, i początek kolapsu łańcucha pokarmowego. Tu w poniższym łączu więcej na temat fotosyntezy, prawdziwe, naukowe informacje: https://e.sggw.pl/file.php/432/skrypty/fotosynteza_C3_C4_i_CAM_skrypt.pdf

Następna mało znana i nie nagłaśniana kwestia przez „zielonych” to zdolności adaptacyjne organizmu ludzkiego, które pozwalają na zachowanie niezmienionej aktywności przy stężeniu osiągającym wartość do 0,15% (1500 ppm). Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej zdefiniowało poziom maksymalny tego gazu podczas pracy w warunkach szkodliwych. NDS, czyli najwyższe dopuszczalne stężenie, wynosi ok. 5000 ppm (0,5%) a więc 12 razy więcej niż jest go w atmosferze ziemskiej. Głównym źródłem CO2 w miejscach pracy, nauki i zamieszkania są ludzie, a dokładniej wydychane przez nich powietrze. Dorosły człowiek wydycha przeciętnie ok. 20 litrów dwutlenku węgla na godzinę. Ilość ta wzrasta kilkukrotnie podczas wzmożonego wysiłku.

Następna skrzętnie ukrywana kwestia przez „zielonych” to-to, że tlen u ludzi transportowany przez krew może być przez nią oddany do komórek tylko w obecności CO2. Wartość przy której krew pracuje najsprawniej to 800-1200 ppm, dlatego np. pacjentom niedotlenionym podaje się tlen a potem CO2.

Lp. Stężenie CO2 Efekt oddziaływania na organizm człowieka
1 350-450 ppm/0,035-0,045% Świeże powietrze atmosferyczne, warunki idealne.
2 poniżej 600 ppm/0,06% Akceptowalne warunki świeżości powietrza w pomieszczeniach mieszkalnych/biurowych.
3 poniżej 1000 ppm/0,1% Wymóg minimum higienicznego, skala Pettenkofera.
4 1500 ppm/0,15% Powietrze odczuwane jako duszne i nieświeże.
5 2000 ppm/0,2% U osób osłabionych i/lub z chorobami układu oddechowego pojawia się kasłanie, czasem również omdlenia i zasłabnięcia.
6 10 000 ppm/1,0% Lekki wzrost częstotliwości oddechów.
7 15 000 ppm/1,5% Maksymalna tolerowana dawka dla osób pracujących w trudnych warunkach, pod kontrolą medyczną, m.in. w browarach, na łodziach podwodnych i statkach kosmicznych. Wdychanie powietrza przez dłuższy czas powoduje łagodny stres metaboliczny, który objawia się przyspieszeniem oddechu i zaburzeniami równowagi kwasowo-zasadowej krwi.
8 20 000 ppm/2,0% Pogłębiony oddech, wzrost częstotliwości oddychania o ok. 50%. Wdychanie powietrza przez dłuższy czas powoduje bóle głowy i uczucie zatrucia.
9 30 000–40 000 ppm/3,0%-4,0% Wzrost trudności oddechowych, występują efekty podobne do działania narkotyków, m.in. osłabienie słuchu, bóle głowy, wzrost ciśnienia tętniczego krwi i przyspieszenie akcji serca.
10 50 000 ppm/5,0% Brak swobody w oddychaniu, dzwonienie w uszach, zaburzenia widzenia. Dwutlenek węgla przybiera ostry zapach zbliżony do zapachu wody sodowej.
11 70 000-100 000 ppm/7,0-10,0% W ciągu kilku minut następuje utrata przytomności.
12 100 000 ppm i powyżej, 10,0% i powyżej Szybka utrata przytomności, przedłużająca się ekspozycja prowadzi do śmierci przez uduszenie.

 
Inna kwestia to zawartość pary wodnej w powietrzu (wilgotność względna). Jest ona zależna od wielu czynników i zmienia się w zakresie 0–4%. To jest 100x więcej cząsteczek niż CO2 i to ona, para wodna, ma pewien wpływ na temperaturę powietrza szczególnie w nocy. Jest to szczególnie odczuwane na pustyni gdzie nie ma pary wodnej w atmosferze i następuje stosunkowo szybkie wyziębienie w nocy (def.: wilgotność względną, określającą stosunek ilości pary wodnej zawartej w 1 m3 powietrza, przy określonym ciśnieniu i temperaturze, do ilości pary wodnej nasyconej w tej samej temperaturze i ciśnieniu powietrza).

Cały więc pomysł gangu Al Gore’a (Al Gore to żyd z ukraińskimi korzeniami) opiera się na pseudonaukowym powołaniu się na „fakt”, że przez 1000 lat stężenie CO2 w atmosferze ziemskiej wzrosło od 180 do 385 ppm a od końca lat 50. XX wieku koncentracja CO2 w atmosferze wzrosła z 315 ppm do poziomu 385 ppm. To, że wpływ CO2 jest to niedorzeczny idiotyzm, nie ma jak na razie żadnego znaczenia. Państwo polskie – co jest skandalem wołającym o pomstę do Nieba – niestety uczestniczy w „handlu” CO2 i jak na razie nie ma nikogo kto by położył temu kres.

Obecnie – jak można sądzić – mamy trzy trendy robienia ludziom papki z mózgu: CO2, LGBT, ANTYSEMITYZM. Pytanie tylko komu to się może opłacać, bo na pewno nie Polakom i Polsce?

Prawdziwy problem z klimatem (a dokładniej z mikroklimatem) polega na czym innym.

Obłęd “zmiany klimatu” który zatacza coraz szersze granice sięgając rządów państw, to tylko dymanie frajerów przez żydów typu gang Al Gore’a na gigantyczne pieniądze i nic nie ma wspólnego z klimatem. Jest to oszustwo w czystej, krystalicznej postaci.

Wszyscy powtarzają tę zadaną mantrę o „Globalnym Ociepleniu Klimatu” a nikt nie dostrzega efektu cieplarnianego, który rzeczywiście występuje, szczególnie w wielkich miastach (od kilku dekad nasila się w całej Polsce) i odpowiada zań:

– melioracja milionów hektarów w wielu państwach i pozbawienie mikroklimatu parowanej wody z setek tysięcy mokradeł i zbiorników wodnych (melioracje na wielką skalę były już w II RP przed 1939 rokiem a za komuny po 1945 roku np. osuszono na Białorusi całe Polesie, które było jednym wielkim mokradłem, “płytkim jeziorem”);

– regulacja rzek i likwidacja ich rozlewisk sprowadziła je do okresowych kanałów ściekowych odprowadzających wody kilkakrotnie szybciej niż w przeszłości, powodujących do tego, przy byle deszczu, podtopienia i powodzie;

– wstęgi asfaltowych dróg w Polsce (i Europie) działających jak gigantyczne grzałki o temperaturze dochodzącej w lecie do 70!˚C;

– postępująca od setek lat wycinka lasów i chaszczy w całej Europie będących naturalnym „buforem czasowym” wilgoci;

– wyłożenie w Polsce i Europie setek milionów podwórek kostką brukową, co blokuje uzupełnianie wód gruntowych na gigantycznych obszarach miast i wsi;

– itd.

Efekt cieplarniany rzeczywiście prowadzi do pustynnienia środowiska. Dla przykładu, jak są to intensywne zjawiska, świadczy temperatura gruntu pod drzewami stykającymi się konarami (aleja) gdzie w mieście mamy temperatury: 25˚C w słońcu – 20˚C w cieniu – 30˚C temperatura jezdni asfaltu pod drzewami. Analogicznie, temperatura gruntu bez osłony drzew w mieście: 50˚C w słońcu – 38˚C w cieniu – 66˚C temperatura asfaltu!

Na otwartej przestrzeni temperatura asfaltu jest więc nawet o 36˚C wyższa od temperatury asfaltu w słońcu, pod zieloną aleją!

(Dla porównania, typowy adsorber w panelach słonecznych wykonany z blachy miedzianej lub aluminiowej, pokryty zwykłą czarną matową farbą (α⁄ε ≈1), w słoneczny dzień przy Hb = 800 W/m2 osiąga temperaturę równowagi ok. 343 K (70˚C). W celu podwyższenia tej temperatury, czyli ilości zaadsorbowanej energii można adsorber pokryć powłokami selektywnymi, dla których α⁄ε ≈ 8,5 (Cu pasywowane NaOH i NaClO2, ta=150÷160˚C).)

Reasumując: 50 lat temu deszcze, szczególnie w lecie, występowały jako zjawiska lokalne z parującej lokalnie wody przemieszczanej o kilkadziesiąt kilometrów, zaś obecnie, na deszcz trzeba często czekać w Polsce aż wiatr nagoni wilgotne powietrze i chmury z nad Oceanu Atlantyckiego. Kiedyś, 50 – 60 lat temu, czego jestem świadkiem, w lecie było regułą, że często burze występowały dwa razy na dobę (zwykle po południu i w nocy) a obecnie pada dużo rzadziej i zdarza się, że nie częściej niż raz na dwa trzy tygodnie. Ot i cały problem którego na razie nikt nie dostrzega a co najwyżej żydzi z gangu Al Gore’a starają się doraźnie wycisnąć z gojów na bazie tych anomalii parę szekli pod hasłem “zmiany klimatu” (ponoć sam Al Gore wycisnął z frajerskich gojów kilkanaście miliardów $).

Tak więc pustynnienie środowiska wywołane lekkomyślną działalnością człowieka to jest prawdziwy problem a nie CO2. CO2 nie ma tu żadnego wpływu i znaczenia.

Jako rzetelny przykład do moich powyższych uwag, do „zmian klimatycznych”, niech posłużą zebrane przeze mnie dane średniej miesięcznej temperatury w centrum Warszawy przy ul. Chmielnej 85/87. Dane pobierane były codziennie, automatycznie w systemie budynkowego BMS poprzez czujniki temperatury zewnętrznej o uchybie +/- 0,4˚C, o godzinie 8:00 rano, z dokładnością odczytu 1 minuty, na przestrzeni 6 lat, od 2010 do 2015.

Zwracam uwagę czytelnika na rozrzut temperatur dla tego samego miesiąca – na przestrzeni tych 6 lat – sięgający nawet więcej niż 8˚C. Przypomnę, że ci oszuści od „zmian klimatycznych” powtarzają tę swoją mantrę o średnim rocznym wzroście temperatury, na przeciągu 130 lat, o 0,2˚C (dwie dziesiąte stopnia Celsjusza!). W rzeczywistości mamy wahania 8,2˚C (luty 2010 i 2015) w obrębie czasowym 6 lat!

Styczeń Luty Marzec Kwiecień
2010 = -1,9 [ºC]
2011 = 1,4 [ºC]
2012 = +3,7 [ºC]
2013 = -0,2 [ºC]
2014 = +3,0 [ºC]
2015 = +1,9 [ºC]
2010 = -6,9 [ºC]
2011 = -4,0 [ºC]
2012 = -0,7 [ºC]
2013 = -0,3 [ºC]
2014 = -1,6 [ºC]
2015 = 1,3 [ºC]
2010 = 2,4 [ºC]
2011 = -0,5 [ºC]
2012 = 3,8 [ºC]
2013 = 0,4 [ºC]
2014 = 5,9 [ºC]
2015 = 5,2 [ºC]
2010 = 9,0 [ºC]
2011 = 7,7 [ºC]
2012 = 6,5 [ºC]
2013 = 3,7 [ºC]
2014 = 8,3 [ºC]
2015 = 7,5 [ºC]
Maj Czerwiec Lipiec Sierpień
2010 = 12,5 [ºC]
2011 = 13.7 [ºC]
2012 = 14,8 [ºC]
2013 = 14,6 [ºC]
2014 = 13,3 [ºC]
2015 = 12,9 [ºC]
2010 = 16,9 [ºC]
2011 = 19,2 [ºC]
2012 = 16,6 [ºC]
2013 = 17,0 [ºC]
2014 = 17,1 [ºC]
2015 = 17,0 [ºC]
2010 = 20,8 [ºC]
2011 = 18,7 [ºC]
2012 = 20,2 [ºC]
2013 = 19,5 [ºC]
2014 = 19,0 [ºC]
2015 = 19,4 [ºC]
2010 = 21,2 [ºC]
2011 = 18,5 [ºC]
2012 = 19,4 [ºC]
2013 = 19,9 [ºC]
2014 = 20,9 [ºC]
2015 = 20,8 [ºC]
Wrzesień Październik Listopad Grudzień
2010 = 14,8 [ºC]
2011 = 16,4 [ºC]
2012 = 17,6 [ºC]
2013 = 15,2 [ºC]
2014 = 15,2 [ºC]
2015 = 17,5 [ºC]
2010 = 8,0 [ºC]
2011 = 11,8 [ºC]
2012 = 11,4 [ºC]
2013 = 9,4 [ºC]
2014 = 12,4 [ºC]
2015 = 9,4 [ºC]
2010 = +7,0 [ºC]
2011 = +8,6 [ºC]
2012 = +6,4 [ºC]
2013 = +5,0 [ºC]
2014 = +8,80 [ºC]
2015 = +6,6 [ºC]
2010 = +2,7 [ºC]
2011 = -2,6 [ºC]
2012 = +4,6 [ºC]
2013 = +0,7 [ºC]
2014 = +3,5 [ºC]
2015 = +3,1 [ºC]

 
Jako ciekawostkę podam, że rozkład temperatury w pionie na niewielkiej przestrzeni – odległość między czujnikami 75 m – dochodził do 7˚C a w czasie burzy nawet do 15˚C.

Wnioski wyciągnijcie Państwo sami, do jakiego stopnia jesteście dymani[1] przez tych bezczelnych łobuzów, jak np. ten gang Al Gore’a który “na klimacie” uciułał kilka/kilkanaście miliardów dolarów czy też spolegliwych nieuków jak polski rząd co to handluje dwutlenkiem węgla i robi „szczyty” za kilkaset milionów zł.

Trzeba natychmiast stanąć na drodze tym idiotom! Jak działa „Globalne Zażydzenie Klimatu” pokazuje sprawa Grety Thunberg, sprawa którą żyje świat. Obszczymajtka obszymajtką, ale z tymi wszystkimi dziennikarzami wiadomo jakich mediów dzieje się coś groźnego. Działają na komendę jak pudła rezonansowe, podsuwają im jakieś nierozgarnięte dziecko a oni dyskutują, dyskutują, lansują nowego Kopernika w postaci niedorozwiniętego dziecka, obwożonego jak – nie przymierzając – 130 lat temu ciele z dwoma głowami… nie sprawdziwszy, że tego CO2 (gazu cieplarnianego) jest w atmosferze 0,0411 % a więc 411 cząstek na 1 000 000 cząstek powietrza (4 na 10 000!) i co najciekawsze ten stan się zupełnie nie zmienia od dziesiątków lat od kiedy zaczęto mierzyć ten parametr!

Osobnicy, którzy lansują tezę o „ociepleniu klimatu” z powodu emisji przez człowieka CO2 nie są na pewno głupi. Są natomiast bezczelni, źli i zdeprawowani do szpiku kości. Gang Al Gore’a, albo chce zarabiać na sprzedaży emisji CO2, albo chce zmusić państwa do szukania alternatywnych źródeł energii, albo jedno i drugie.

Co do dyspozycyjnych naukowców, to nie tylko można kupić każdą ekspertyzę, czego dowodem jest niedawne uznanie przez WHO zboczeńców seksualnych przez dyspozycyjnych “naukowców” za normalnych ludzi, ale też co najgorsze można ich straszyć wprost zwolnieniem z pracy wymuszając dowolne „dowody naukowe” (ostatnio obserwowaliśmy w Polsce takie praktyki zamykania ostatnim uczciwym naukowcom ust poprzez zawieszani/zwalnianie ich z pracy). Podsumowując, „ocieplenie klimatu” jest to jedno wielkie kłamstwo które nie ma najmniejszych związków z prawdziwą nauką a jest jej odwrotnością, co starałem się pokrótce wykazać.

Autorstwo: mgr inż. Marek Zadrożniak
Źródło: WolneMedia.net

O autorze

Mgr inż. Marek Zadrożniak jest elektrykiem, po studiach dziennych na Politechnice Warszawskiej, praca mag./obrona 4,5/5,0.

Przypis

[1] Etymologia słowa dymać (wydymać) – robić to samo co robi pszczelarz pszczołom za pomocą dymu, który po wydymaniu pszczół zabiera im wszystek miodek. Cwaniaki „klimatyczne” robią zadymę żeby wydymać podatników na kasę. Jest to więc klasyczne Globalne Dymanie Głupich Gojów a nie żadne „ociepleniu klimatu”.

List do „Wolnych Mediów”

Dzień dobry,

Artykuł opiera się na błędnym bądź niepełnym twierdzeniu, że CO2 zatrzymuje promieniowanie. Prawda jest taka, że CO2 absorbuje i wypromieniowuje pochłonięta energię.

Ta proste, ale znaczącą różnica, obala cały artykuł który wprowadza czytelnika w błąd pod tym względem. Każdy może mieć swoje zdanie i to szanuję. Proszę jedynie o sprostowanie i poprawienie/usunięcie artykułu uwzględniając powyższe.

Z poważaniem,
Tomasz Świst

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 15, średnia ocena: 3,13 (max 5)
Loading...

TAGI: ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

8
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Dandi1981
Użytkownik
Dandi1981

A teraz bez naukowego belkotu, dym taki jak z ogniska mozna porownac do co2 byl cieply jak w nim stales? Moze podnosic temperature planety jak wszyscy kopca cieplym dymem na potege?
Wiec zalozenia i wyliczenia sa bledne bo nadmierna ilosc co2 podnosi temperature nie musi je zatrzymywac to robi atmosfera i grawitacja.

realista
Użytkownik

cyt.:”POWTÓRZĘ: gdyby to była prawda z tym wpływem CO2 , że jakoby zatrzymuje ciepło wtórne promieniowane z Ziemi, podnosząc jej temperaturę, to CO2 w większej ilości zatrzymywałby potężny strumień energii ze Słońca do Ziemi powodując tym samym jej ochłodzenie.”

serio? cały artykuł od człowieka, który nie rozumie, że CO2 ZATRZYMUJE ciepło w obie strony bo ABSORBUJE fale podczerwone tym samym akumulując energię?

DYSKWALIFIKACJA… .. .

gajowy
Użytkownik
gajowy

@realista
właśnie. Mgr. inż. a nie łapie podstawowych koncepcji.

Waldo
Użytkownik
Waldo

Panowie czytać ze zrozumieniem przed komentowaniem

BANDZIORkaq
Użytkownik
BANDZIORkaq

Zupełnie bez bełkotu bo g***no wiem na ten temat tak naprawdę, lecz nie sądzę żeby taka planeta jak Ziemia jakoś specjalnie miała na względzie pierdzenie krów hodowanych na mięso , nie ma to raczej znaczenia a w jej historii były zlodowacenia, jak i okresy cieplejsze a krowy żyły sobie swobodnie i pierdzialy ile chciały, ludzie polowali i nikt nie słyszał o co2., Bo jeszcze nie wiedział nic poza tym że musi zjeść żeby żyć. Reszta to nasze cywilizacyjne imaginacje, stawialabym raczej na poparte licznymi teoriami klimatyczne oszustwo, tyle z perspektywy nie znającej się Kowalskiej.

realista
Użytkownik

Waldoś, ale jak już nas oskarżasz o niezrozumienie, to ładnie byłoby to jakoś uzasadnić. może argumencik jakiś? bo ja tu nawet cytacik zapodałem… a ty?… .. .

realista
Użytkownik

Bandziorko, Ziemi jest jeden ciul, to nam raczej powinno zależeć na status quo. to nam nie pasują huragany, zmiana poziomu wód czy tam pustynnienie… Ziemia sobie poradzi. przyroda sobie poradzi. ludzie sobie nie poradzą…

PS. ciekawe czy kiedy sobie krowy “pierdziały ile chciały” to było ich 1,5 miliarda, jak teraz… .. .

Anewryzm
Użytkownik
Anewryzm

Nie chce Pana urażać, ale cały ten artykuł się kupy nie trzyma i gubi prawdziwe fakty pod warstwą przytoczonych naukowych wyliczeń, które albo są niepotrzebne albo mijają się z prawdą. Na wstępnie chciałbym zaznaczyć, że nie jest po żadnej stronie w konflikcie ocieplenia klimatu, zmiany są zauważalne na świecie i ewidentnie coś się dzieje, ale nie jestem pewny czy to przez człowieka.
Nie będę rozbierał na części pierwsze artykułu bo to też mija się z celem skupię się na najbardziej kłujących mnie w oczy argumentach. Dobra, a teraz do rzeczy!

Po pierwsze porównywanie, że jeśli CO2 jest tak mało w atmosferze to nic nie znaczy jest śmieszne takie myślenie może reprezentować osoba bez szkoły wyższej, a nie mgr inż! Ponieważ wnioskując z tego co Pan pisał, bez obawy można pić stężone kwasy byle by była znacząca przewaga cząsteczek wody w roztworze, w końcu taka mała ilość nie może nic złego zrobić, prawda?

Po drugie co może być dla Pana szokiem, cały efekt globalnego ocieplenia opiera się na zjawisku jakim jest efekt cieplarniany, to nie jest ukrywana informacja i wszędzie jest dostępna. Co więcej efekt cieplarniany sam w sobie nie jest niczym złym, wręcz jest niezbędny do poprawnego funkcjonowania naszej planety. Gdyby efekt cieplarnianego nie było nasza planeta ziemia by zamarzła. Więc trzeba zaznaczyć bardzo wyraźnie, efekt cieplarniany jest zjawiskiem potrzebnym! Jednakże prace naukowe poruszają temat, że jego NASILENIE jest szkodliwe dla klimatu, przez podnoszenie temperatury planety.

Po trzecie fale słoneczne, które padają na ziemie odbijają się od naszej planety. Ilość energii, która trafia do kosmosu (przez to właśnie, że cześć fal jest odbijana) jest coraz mniejsza z powodu zwiększającego się stężenie gazów cieplarnianych w atmosferze. Więc to nie jest magiczne ciepło z środka naszej planety.

Trzeba również pamiętać, że CO2 nie jest jedynym gazem cieplarnianym, jest wiele innych gazów ich wpływ na globalne ocieplenie często podaje się jako ekwiwalent CO2 co dla wielu ludzi jest mylące.
Szanuję osoby, które dały radę to przeczytać. Peace and love :)