CETA może być tak niebezpieczna, jak ACTA

Opublikowano: 12.10.2012 | Kategorie: Prawo, Świat komputerów, Wiadomości ze świata

Liczba wyświetleń: 204

Porozumienie CETA, powstające podobnie jak ACTA przy udziale Kanady i UE, może zawierać kontrowersyjne zapisy ACTA dotyczące m.in. karania za kopiowanie w celach innych niż komercyjne. Informacje na ten temat wciąż są skąpe, ale tylko na ich podstawie możemy budować swoje wyobrażenie o tym porozumieniu.

Krótko po porażce porozumienia ACTA w Parlamencie Europejskim media zwróciły uwagę na podobne porozumienie pod nazwą CETA, co jest skrótem od Canada-EU Trade Agreement.

CETA została na krótko okrzyknięcia “nową ACTA”, ale to określenie nie było całkiem trafne. “Dziennik Internautów” wspominał o tym, że prace nad CETA trwały niemal równolegle z pracami nad ACTA. Od roku 2009 odbyło się co najmniej 8 rund negocjacji, w czasie których prowadzono rozmowy poufne. Dokumentów negocjacyjnych nie widział nikt poza wtajemniczonymi, ale z pojawiających się przecieków wynika, że CETA może zawierać zapisy podobne do ACTA.

W lipcu tego roku przedstawiciele Komisji Europejskiej postanowili uspokoić ludzi. Rzecznik Komisji John Clancy zapewnił, że kontrowersyjne zapisy ACTA nie są już elementem CETA. Wiele mediów zadowoliło się tym tłumaczeniem, ale niewiele osób zadało sobie kluczowe pytanie – czy John Clancy miał dostęp do poufnych dokumentów? Czy uczestniczył w tajnych negocjacjach? Raczej nie. Po prostu kazano mu uspokoić opinie publiczną.

Takie uspokajanie już nie wystarczy. Przy okazji ACTA przedstawiciele instytucji unijnych dość często wprowadzali obywateli w błąd. Dlaczego przy CETA miałoby być inaczej?

Od lipca br. nie pojawiły się inne istotne informacje na temat CETA, natomiast więcej możemy dowiedzieć się o ACTA. Komisja Europejska częściowo odtajniła m.in. dokumenty z trzeciej rundy negocjacji w Tokio, z roku 2008. Taki dokument zamieszczamy pod tym tekstem.

Zarówno polski rząd, jak i politycy unijni zapewniali nas, że ACTA dotyczy tylko przestępstw na skalę komercyjną. Prawda była nieco inna. Twórcy ACTA starali się o objęcie porozumieniem także naruszeń niekomercyjnych, ale ostateczny tekst trzeba było nieco uładzić.

Prezentowany poniżej dokument potwierdza to. Na stronie drugiej możemy poczytać o tym, że koncepcja skali komercyjnej była podejmowana przez negocjatorów ACTA. Dyskutowano o tym, czy “prywatny użytek kopiowanych dóbr” może się wiązać ze skalą komercyjną naruszeń. Rozważano definiowanie “skali komercyjnej” nie tylko w odniesieniu do pobudek działania, ale także w odniesieniu do skali danego przedsięwzięcia czy też naruszenia. Łatwo zrozumieć, że prowadziło to w linii prostej do traktowania np. użytkowników P2P jako osób dokonujących naruszeń na skalę komercyjną.

Na powyższy szczegół zwróciła uwagę organizacja obywatelska La Quadrature du Net. Jej przedstawiciele wciąż nawołują do nasilenia działań przeciwko porozumieniu CETA, gdyż jest ono równie niebezpieczne jak ACTA i powstaje w identyczny sposób. W chwili obecnej da się zauważyć budowanie opozycji wobec CETA w Kanadzie, ale w Europie temat CETA traktowany jest raczej jako ciekawostka.

Podkreślę jeszcze, że nie jest to pierwszy raz, gdy obserwujemy rozdźwięk pomiędzy opowieściami polityków a rzeczywistością. W temacie ACTA tego typu wpadek było sporo. Przykładowo do dziś nie wiemy, czy Polska brała udział w negocjacjach ACTA w roku 2008 w Paryżu. Polskie ministerstwo twierdziło, że nie. Komisja Europejska mówiła, że tak. Albo ktoś kłamał, albo sami twórcy ACTA niezbyt dobrze orientują się w tym, kto i gdzie z kimś rozmawiał. Przy CETA może być podobnie.

La Quadrature du Net ma rację co do jednego. Dopóki Komisja Europejska nie przedstawi projektu porozumienia CETA i innych dokumentów, nie możemy ani trochę ufać, że porozumienie to nie jest próbą forsowania tego, co odrzucono w ramach porozumienia ACTA. Burza wokół ACTA pokazała, że nie istnieje coś takiego jak “zaufanie do władz”. Istnieją tylko konkrety – dokumenty, które możemy przeczytać, i fakty, które możemy porównać. Współczesna demokracja domaga się przejrzystości, a przejrzystość to nie jest zaufanie lub jego brak. Przejrzystość to uczciwe mówienie obywatelom prawdy.

Opracowanie: Marcin Maj
Źródło: Dziennik Internautów

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

3
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Murphy
Użytkownik
Murphy

Gdy coś się robi w sekrecie to na 99% jest to coś czego większość społeczeństwa nie chce.

unknown
Użytkownik
unknown

ACTA, CETA, SRACTA… Ludzie szukają na siłę inwigilacji wprowadzanej tylnymi drzwiami, tymczasem nasz rząd na polecenie UE wprowadza prawdziwą inwigilację drzwiami głównymi. Jak ktoś nie słyszał o nowych dowodach osobistych planowanych na 2013, to radzę się zapoznać. Tam są założenia oficjalne:
http://www.komputerswiat.pl/nowosci/internet/2010/33/niemcy-wprowadza-dowody-osobiste-z-chipami-rfid.aspx
Natomiast nieoficjalnym założeniem nowego systemu jest zakrojona na szeroką skalę inwigilacja.
To powinien być powód protestów, a nie jakaś antypiracka ustawa.

robi1906
Użytkownik

Myślałem ,że młodzi poczują swoją siłę po ACTA i coś zmienią w tym kraju ,ale cóż bardziej chodziło o ściąganie filmów i photoshopa niż o godne życie bez kagańca .Ktoś napisał ,że współczesne rządy będą prowadzić wojnę tylko z własnym narodem .Czy tak będzie zależy tylko od nas