Burdel posła Mularczyka

Opublikowano: 16.07.2021 | Kategorie: Historia, Polityka, Prawo, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 1144

W tym roku 1 września to my napadniemy na Niemcy.

Gdy tylko Angela Merkel przysłała do Polski swego wypróbowanego agenta Donalda Tuska, poseł Arkadiusz Mularczyk, przewodniczący zespołu parlamentarnego ds. niemieckich reparacji, ogłosił, że raport o stratach wojennych jest gotowy i wynika z niego, iż Niemcy są nam krewni bilion dolarów, czyli 3,8 bln zł. Nawet w czasach pisowskiego dobrobytu kwota robi wrażenie, bo to 10-krotność rocznych dochodów budżetu państwa. Mularczyk dał do zrozumienia, że forsa jest na wyciągnięcie ręki, a jedynym poważnym problemem, jaki pozostał do rozwiązania, jest wybór momentu, w którym podamy szwabom numer konta. Zdaniem posła najodpowiedniejszy byłby 1 września, albowiem „Polska jest gotowa na tę datę, zaś Niemcy mają świadomość, że sprawa pozostaje nierozwiązana, a my możemy użyć pewnego lewara w relacjach międzynarodowych, stosowny wniosek jest już w Trybunale Konstytucyjnym”.

Według Mularczyka lewarem przymuszającym Niemców do przelania biliona dolarów na polskie konto będą pozwy indywidualne składane przez Polaków pokrzywdzonych przez III Rzeszę. Więźniowie obozów koncentracyjnych składają je już teraz, ale bez specjalnego entuzjazmu, albowiem bez względu na to, czy trafiają do sądów niemieckich czy polskich, spuszczani są na druty. Z odmiennych jednak powodów: Niemiecki wymiar sprawiedliwości utrzymuje, że roszczenia się przedawniły, zaś polski odrzuca pozwy, powołując się na immunitet zapewniający innym państwom ochronę przed roszczeniami.

Niemcy chronieni są bowiem przed apetytem Polaków zapisem w kodeksie postępowania cywilnego nakazującym polskim sądom bezwarunkowe odrzucenie pozwu, nawet jeśli dotyczy on ludobójstwa czy zbrodni wojennych. Immunitet państwa ma charakter bezwarunkowy, bo dawno temu na świecie przyjęto, iż żadne państwo i w żadnych okolicznościach nie może podlegać sądom innego państwa.

Żeby otworzyć polską ścieżkę sądową dla roszczeń ofiar III Rzeszy, trzeba zatem nie tylko zmienić kodeks postępowania cywilnego, ale także pogwałcić jedną z ważniejszych zasad prawa międzynarodowego. Wykonanie tego trudnego zadania PiS powierzył Trybunałowi Konstytucyjnemu.

W październiku 2017 r. grupa posłów partii rządzącej pod przewodem Mularczyka złożyła do trybunału Julii Przyłębskiej wniosek o stwierdzenie niezgodności z konstytucją przepisu „wyłączającego zobowiązania o odszkodowanie należne od obcego państwa z tytułu zbrodni wojennych, ludobójstwa i zbrodni przeciwko ludzkości, ze względu na stwierdzenie istnienia immunitetu jurysdykcyjnego państwa”. Zdaniem wnioskodawców zapis kodeksu postępowania cywilnego jest sprzeczny z kawałkami ustawy zasadniczej głoszącymi, że „przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela, jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych” i „każdy ma prawo do sprawiedliwego i jawnego rozpatrzenia sprawy bez nieuzasadnionej zwłoki przez właściwy, niezależny, bezstronny i niezawisły sąd”.

W 2018 r. stanowisko w tej sprawie zaprezentował Prokurator Generalny, stwierdzając, iż przepis bezwarunkowo nakazujący odrzucenie pozwu w sprawach dotyczących zbrodni wojennych, ludobójstwa i zbrodni przeciw ludzkości, jest niezgodny z konstytucją. Wkrótce identyczny pogląd wyraził Sejm. Ale na tym postępowanie przed TK się zakończyło.

Od złożenia wniosku przez pisuarów minęły prawie 4 lata, orzeczenia pozwalającego na pozywanie państwa niemieckiego jak nie było, tak nie ma, tym samym lewar posła Mularczyka istnieje tylko w jego wyobraźni.

Trybunał, gdyby tylko dostał polecenie od Kaczyńskiego, bez mrugnięcia okiem orzekłby, że Ziemia jest płaska, a orzeczenie niezgodności z konstytucją przepisu pozwalającego na bezwarunkowe stosowanie immunitetu państwowego zajęłoby najwyżej kwadrans. Wyrok nie zapadł tylko dlatego, że prezes polecenia nie wydał. A nie wydał, bo owszem, miewa kłopoty natury obuwniczej, lecz dobrze wie, że w te buty wchodzić nie warto. W prawie międzynarodowym obowiązuje zasada wzajemności, co oznacza, że jeśli w Polsce nie chroniono by przed pozwami państwa niemieckiego, w Niemczech niechybnie immunitetu pozbawiono by Rzeczpospolitą. A to otworzyłoby drogę do roszczeń przed niemieckimi sądami wypędzonym z ziem przyłączonych do Polski po II wojnie światowej. Z wyrokami o zadośćuczynieniu za straty moralne i materialne wypędzeni lub ich spadkobiercy zgłaszaliby się do polskich władz i nie byłoby podstaw, aby wyroków nie wykonywać. Co gorsza, do roboty zabraliby się również Żydzi, machając Kaczyńskiemu przed oczami wyrokami wydanymi w USA w sprawie mienia utraconego w wyniku Holokaustu, a po wojnie przejętego przez Polaków.

O tym, że żydowska pazerność nie zna granic, świadczą doświadczenia bratniego narodu węgierskiego. Spadkobiercy Żydów, którzy ucierpieli w Zagładzie, pozwali bowiem Węgry oraz państwowego operatora kolei za transporty do obozów koncentracyjnych, przy czym pozew złożyli w USA, twierdząc, iż na Węgrzech nie można liczyć na sprawiedliwy proces, wobec czego immunitet obcych państw nie ma zastosowania.

Polska w czasie wojny odgrywała odmienną rolę niż Węgry i sojuszników miała innych, ale Kaczyński dobrze wie, że ograniczając ochronę Niemiec przed polskimi pozwami, otworzy puszkę Pandory i zainicjuje pandemię roszczeń, groźniejszą w skutkach niż COVID-19. Bo Polacy będą u siebie pozywać szkopów, szkopy do niemieckich sądów przywleką Polaków, czekający na taki rozwój wydarzeń Żydzi zaczną domagać się od Polaków pieniędzy przed sądami amerykańskimi lub izraelskimi, natomiast Arabowie w celu uzyskania odszkodowań od Żydów pomkną do sądów arabskich. Na świecie zapanuje chaos, jakiego nie notowano od czasów potopu. Polsce przypadnie nie rola zbawcy ludzkości, lecz sprawcy nieszczęścia, czego z powodów wizerunkowych warto uniknąć.

Gdy Mularczyk 1 września ogłosi początek wojny z Niemcami, należy mieć się na baczności, bo wygląda na to, że oddamy guziki nawet od rozporka.

Autorstwo: Marian Śrut
Źródło: TygodnikNie.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 4, średnia ocena: 5,00 (max 5)
Loading...

TAGI: , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

5
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
dobra rada
Użytkownik
dobra rada

Niech te ćwoki nie zapominają, że Niemce w ramach spłaty roszczeń mogą się upomnieć o ziemie zachodnie i Mazury. Wtedy będzie szach mat i to my znajdziemy się w czarnej dupie.
A może właśnie o to chodzi polskojęzycznemu rządowi? Oni zgarną kasę i zrobią akcję Zaleszczyki 2. A my zostaniemy z tym gównem.

Antonina
Użytkownik
Antonina

Czemu miałby być szach mat, gdyby Niemcy upomnieli się o ziemie zachodnie i Mazury? Podejrzewam, że znaczna część mieszkańców tych terenów nie miałaby nic przeciwko temu, żeby przyłączono je z powrotem do Niemiec – po warunkiem, że nikt by ich nie wysiedlał.

kufel10
Użytkownik
kufel10

Racja panowie. gdyby moje miasto przyłączono do niemiec, zniknąłby problem np zusu i księgowości, pracowalibyśmy mniej i żyli jak ludzie, bylibyśmy zdrowsi, pewnie nawet pogoda by się poprawiła. Bardzo chętnie, niech przyłączają. A wsiawiaków za Bug wcielić

robi1906
Użytkownik

i o to wlaśnie chodzi, dać swój nadzór nad jakimś krajem a wkurzeni tubylcy będą sami chcieli być Niemcami, a skoro większość ludzi zaczyna myśleć dopiero wtedy jak im batem po du…przejedzie, także godności Lechii nigdy nie odzyskamy.

jeszcze te rozpuszczane mrzonki o rewolucji!!, (żeby przyśpieszyć rozkład, tak jak zabójstwo zdrajcy Popiełuszki przyśpieszyło zniszczenie państwa, bo to co jest teraz to kolonia, a po rewolucji będzie murzyńskie getto w RPA),
albowiem skoro ludziom się nie chce pomyśleć raz na cztery lata, to będą myśleć w czasie rewolucji??.

O Popiełuszce zmienie zdanie gdy wyjdzie prawda, że zatłukli go dlatego, że był wtyką polskiej esbecji w naiwnej wierze że Jaruzelski chce bronić państwa i donosił Polakom na Chazarskie wrogie przejęcie i dlatego padło na niego.

vannamond
Użytkownik
vannamond

Też się zgadzam z tzw polskim mainstreamem że nic takiego się nie zdarzyło i żadne odszkodowania się nie należą.