Bezprecedensowa cenzura w USA

Opublikowano: 10.01.2021 | Kategorie: Polityka, Świat komputerów, Wiadomości ze świata

Liczba wyświetleń: 1185

Wciąż urzędujący prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump, został zablokowany bezterminowo na platformie „Twitter”. Kilka dni wcześniej na totalną cenzurę Trumpa zdecydował się Facebook i inne pomniejsze sieci społecznościowe. Tym samym doszliśmy do momentu historii, w którym już oficjalnie wolność słowa w USA zakończyła się na skutek cenzorskich zakusów amerykańskich karteli internetowych.

To już otwarta wojna jaką społeczeństwu amerykańskiemu wydali właściciele internetowych i tradycyjnych koncernów medialnych. Skoro ocenzurować oraz zbanować można nawet najważniejszego przywódcę światowego, oznacza to, że kartele internetowe uważają, że mają władzę absolutną i starają się kreować rzeczywistość. Jest to już jasne, że neutralność światopoglądowa jest obca spółkom zwanym Big Tech. Teraz trwa medialny lincz na Trumpie, który nosi znamiona cyberataku na skutek zmowy gigantów.

Trump w mediach społecznościowych aktualnie został zablokowany na stronach „Twitter”, „Facebook”, „Instagram”, „Snapchat” i „Twitch”. Zbanowano również jego sklep na „Shopify”. Lewicowi publicyści pieją z zachwytu i przewrotnie nazywają tą cenzurę wielka chwilą wolności słowa.

Pretekstem do cenzury stały się dziwne zamieszki w Waszyngtonie gdzie policja pozwoliła biegać po Kongresie m.in. człowiekowi Bizonowi. Oficjalnie sugeruje się, że to wina Trumpa, że doszło do tego wydarzenia i używa się tego argumentu do kolejnych ataków na niego i odcinania go od możliwości jakiejkolwiek wypowiedzi z wykorzystaniem tych mediów.

Gdy Trump poinformował, że przechodzi na serwis „Parler”, konkurencyjny dla „Twittera”, Google usunęło tą aplikacje ze sklepu „Google Play”! Co więcej taki sam krok zamierza podjąć korporacja Apple. W tej chwili Parler jest jeszcze dostępny, ale może zniknąć w każdej chwili. Tak jawnej cenzury jeszcze nie obserwowaliśmy. Widać, że Big Tech okopał eis i przechodzi do kontrataku.

Kartele internetowe uważają najwyraźniej, że tylko one mają prawo do decydowania o tym co wolno mówić w sferze publicznej. Donald Trump ukręcił bicz na siebie samego pozwalając Twitterowi na wielokrotną cenzurę jego wypowiedzi i nie robiąc z tym legislacyjnie nic, gdy jeszcze miał władzę. Teraz zostało mu raptem 11 dni kadencji i zapowiedział, że odda władzę amerykańskim ultralewakom. Te dziwne wybory to pierwszy tak wyraźny sygnał, że korporacje internetowe wspierają w kampanii wyborczej amerykańską lewicę jednocześnie zwalczając prawicową konkurencję.

Google, Facebook czy Twitter odreagowały z nawiązką to, że cztery lata temu – gdy cenzura internetu była dopiero w powijakach – wielu analityków sugerowało, że Trump wygrał przez to, że w social mediach kolportowane były te informacje na temat Hillary Clinton, które powinny pozostawać ukryte. To właśnie potem, w szoku po wyborze Trumpa, ukuto pojęcie – fake news – i stwierdzono, że to z powodu pozwolenia na zbytnią wolność słowa na platformach internetowych, media utraciły zdolność kreowania tego kto ma zostać prezydentem i doszło do błędu systemu.

Wybór Donalda Trumpa zdeterminował po prostu obecną cenzorską rzeczywistość serwisów społecznościowych i spowodował, że teraz korporacje te będą po prostu pilnować co kto mówi i kształtować debatę publiczną tak, aby osiągać własne cele polityczne. Teraz po wyborze Joe Bidena i wygranej Demokratów w obu izbach amerykańskiego parlamentu, trudno raczej oczekiwać, że ktoś zrobi porządek z kalifornijskimi monopolistami internetowymi. Wręcz przeciwnie, właściwie to oni przejmują właśnie władzę.

Być może tak ostentacyjne blokowanie kont społecznościowych Trumpa to rodzaj zemsty na nim ze strony szefów Facebooka czy Twittera. Tych samych, którzy tłumaczyli się niedawno przed Kongresem. To pachnie chęcią pokazania jak kończy ktoś kto zadziera z kartelami internetowymi. Gdyby się okazało że nowe mobilne społecznościowe portale i komunikatory urosną w siłę, korporacje Apple i Google zablokują je w swoich zmonopolizowanych sklepach.

Bardzo niebezpieczna historia pisze się na naszych oczach. I nie chodzi tutaj o Trumpa. Jeszcze kilka lat temu taka sytuacja byłaby nie do pomyślenia. Kto z jakiś mediów społecznościowych ośmieliłby się likwidować konto prezydenta jednego ze światowych mocarstw? Warto przemyśleć to, jak ostatnio szybko zmieniły się czasy, układ sił i czy jest to dla nas dobre. W tym roku zobaczymy jeszcze niejedno, co kiedyś byłoby nie do pomyślenia…

Źródło: ZmianyNaZiemi.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 13, średnia ocena: 4,54 (max 5)
Loading...

TAGI: , , , , , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

3
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Cosmo
Użytkownik

Cóż, nie posiadam konta w żadnej sieci społecznościowej ale nadal obstaję za skasowaniem konta w każdej możliwej, zwłaszcza FB z podwójnym pożytkiem, czyli zwiększeniem wolnego czasu dla siebie na robienie cokolwiek innego niż bezproduktywne przeglądanie wall’a i zmniejszenie ogólnej liczny aktywnych kont FB czyli potencjalnych odbiorców reklam, będących głównym źródłem zarobku dla FB.

kagryns
Użytkownik

Mark Zuckerberg którego nikt nie wybierał i który nie posiada żadnej legitymizacji politycznej decyduje kto i co ma prawo wypowiadać w publicznej przestrzeni.
Dożyliśmy absurdalnych czasów kiedy to najbogatsi ludzi zupełnie już oficjalnie cenzurują i kształtują opinię publiczną. Nie rządy, nie stanowione przez nie prawa, nie SUWEREN, który powinien być tu najważniejszy, ale garstka oligarchów.

Można lubić lub nie Trumpa, ale odcięcie go od tej połowy społeczeństwa, która na niego głosowała poprzez blokowanie, jakby nie było jeszcze urzędującego prezydenta we wszystkich możliwych mediach, to kształtowanie polityki bez legitymacji politycznej, a jednocześnie pogarda dla tej połowy obywateli USA.

Podobnie ma się rzecz z tym słynnym coronavirusem. Grupa najbogatszych i najbardziej wpływowych kapitalistów zawładnęła rządami i zmanipulowała opinię publiczną strasząc “morowym powietrzem”. Udało to się, bo wiedza medyczna ludzi, a nawet lekarzy jest niska. Teraz będą sprzedawać szczepionki, później czipy, przejmować aktywa na całym świecie i liczyć zyski.

Wolfman
Użytkownik
Wolfman

@Allex a w jakich czasach miliony biedaków o czymś decydowały ważnym?