Bez pensji, bez perspektyw

Opublikowano: 23.02.2015 | Kategorie: Gospodarka, Wiadomości z kraju

Liczba wyświetleń: 2

Pracownicy lubelskich Zakładów Tytoniowych od stycznia nie otrzymują wynagrodzeń. Pracodawca nie odprowadza też za nich składek na ubezpieczenie społeczne.

Zakład położony przy ul. Wrotkowskiej zatrudnia obecnie ok. 100 osób. Właścicielem fabryki jest Iman Emami, który w 2010 roku odkupił przeznaczone do prywatyzacji przedsiębiorstwo od państwa. Po pięciu latach okazało się, że prywatny gospodarz radzi sobie znacznie gorzej od publicznego zarządcy. Firma jest na krawędzi bankructwa. Emami nie tylko nie płaci załodze, ale również nie reguluje bieżących rachunków. W efekcie dostawcy odcinają kolejne media. Nie działają już telefony, a w kranach nie ma wody. Pracownicy są zastraszani, nie chcą mówić pod nazwiskiem o sytuacji, która ich spotkała. Zwracają uwagę, że ze względu na wysokie bezrobocie w regionie, wizja utraty zatrudnienia jest dla nich niemal apokalipsą. – Większość z nas nie ma żadnych perspektyw na znalezienie nowej pracy – wyznaje jedna z pracownic.

W Zakładach Tytoniowych dochodzi do kuriozalnych sytuacji. Przedsiębiorca w ramach oszczędności zrezygnował z usług agencji ochrony, przerzucając obowiązki pełnienia służby wartowniczej na niektórych pracowników. Zatrudnieni obawiają się również, że zostaną pozbawieni dostępu do opieki medycznej, gdyż właściciel od 14 miesięcy nie odprowadza składek na ZUS.

Cześć załogi uważa, że najlepszym rozwiązaniem byłoby ogłoszenie upadłości. Wówczas fabrykę przejąłby syndyk, a pracownicy otrzymaliby równowartość trzymiesięcznego wynagrodzenia z funduszu świadczeń socjalnych. Iman Emami zapowiada jednak, że zamierza walczyć o uratowanie firmy. Deklaruje, że znalazł inwestora, który dokapitalizuje zakład kwotą 6 mln zł. Mówi, że wcześniej zainwestował w przedsiębiorstwo 45 mln zł. Pracownicy jednak uważają, że prywatny właściciel wykazał się nieudolnością. – Nie było żadnej z zapowiedzianych inwestycji – twierdzi wieloletni pracownik firmy. W najbliższy wtorek lubelski sąd rozpatrzy sprawę zadłużenia zakładów i podejmie decyzję w kwestii ewentualnego ogłoszenia upadłości.

Autorstwo: PN
Źródło: Strajk.eu

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

10
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
argos1
Użytkownik
argos1

Niebawem będziemy mieć znów do czynienia z podwyższeniem policyjnych statystyk, dotyczących samobójstw w Krainie Nadwiślanej.
Ach! Ten kapitalizm! Kapitalizm…

goldencja
Użytkownik
goldencja

“Właścicielem fabryki jest Iman Emami, który w 2010 roku odkupił przeznaczone do prywatyzacji przedsiębiorstwo od państwa. Po pięciu latach okazało się, że prywatny gospodarz radzi sobie znacznie gorzej od publicznego zarządcy” – dziwne… Scenariusz pasuje do każdego państwowego sprzedanego obcym przedsiębiorstwa. Stocznie, cukiernie, zakłady obuwnicze i odzieżowe…

adambiernacki
Użytkownik
adambiernacki

Przez kilkanaście lat tam żyłem, znam historię tyteksa i ludzi tam pracujących, niektórzy z nich to moja rodzina. Niedaleko była cukrownia. Jedna z najlepszych w Europie. Obie firmy zostały celowo usunięte z rynku przez zorganizowaną przestępczość opartą na wrogim wywiadzie i sowicie za to opłaconą zewnętrznie. Takie są fakty.

argos1
Użytkownik
argos1

@adambiernacki
Trafna puenta.
Socjalizm upadł, a kapitalizm właśnie na naszych oczach upada. Gatunek ludzki potrafi wszystko “wypaczyć”, nawet najlepszą ideologię wszech czasów, taką jak socjalizm.
Smutne.

MvS
Użytkownik
MvS

@ Zelmer
Założenia wolnorynkowe są świetne, tyle że w teorii. Wszystkie odnośniki do niewidzialnej ręki rynku są zmurszałe i nie mają nic współnego z obecną sytuacją. Trzeba sobie powiedzieć jasno: złote czasy konkurencji i podnoszenia jakości i obniżki kosztów MINĘŁY.Już ich nie ma. Wąchają kwaitki od spodu, sind kaputt. To są ex-złote czasy.
Przepisy nie są ani socjalistyczne ani kapitalistyczne. Po prostu są bo są potrzebne. Normalizacja i regulacja wynika z zacieśniania relacji biznesowych, komplikowania zależności w sieci odpowiedzialności i giganycznych kosztów podejmowania decyzji. Każda decyzja rodzi ryzyko a błędy kosztują miliony. Bogacze nie bronią się państwem, bronią się ogromną siłą przebicia kapitału. Gromadzonego przez pokolenia a zaczętego w przeważąjącej części przez machlojki, lichwiarskie pożyczki i sztuczne rewolucje. To nie oznacza, że nie było ludzi, którzy ciężką pracą doszli do majątku i się wybili. Ale powiedzmy sobie szczerze: było to mozliwe tylko w sytuacji zachwiania równowagi popytu- podaży np w czasie kolonizacji Ameryki, boomu technologicznego lat 50-tych, rewoluzcji informatycznej lat 80-tych. Czyli tak jak w grze piętnastka musi byc jedno wolne pole by układ się poruszał. Obecnie wszystkie pola są zajęte i ścieżki sprawdzone. Gra rynkowa toczy się na globalnej planszy a zasady są zmieniane w trakcie grania. Wejście na rynek graniczy z cudem, wynika to z bardzo wysokiego poziomu bariery wejścia, która, nawiasem mówiąc, NIE JEST postulowana czy narzucona tylko wynika i specyfiki rynku a podlega prawom statystyki i prawdopodobieństwa. Nigdy przedtem nasza cywilizacja nie miała do dyspozycji takiej technologii. Automatyzacja produkcji wyrugowała ludzi z fabryk. Jak słyszę peany na temat montowni Audi, gdzie czyściutko, szybciutko roboty obniżają koszty produkcji i co 15 minut wypuszczają świeżutkie majstersztyki technologii to ogarniają mnie mdłości. Kto te samochody kupi? Ci ludzie wypchnięci z produkcji ? A gdzie znajdą zatrudnienie? W usługach? Tia. W instytutach badawczych? Litości… Czeka nas świat z 80 procentowym bezrobociem, załamaniem systemu emerytalnego, zanikiem znaczenia państwowości i dominacji korporacjonizmu, który już obecnie w głebokim poważaniu ma “socjalistyczne” regulacje.
Gdzie tu miejsce na wolny rynek?
Nie jestem żadnym lewakiem, jestem za obniżką podatków, deregulacją, odpowiedzialnością i samorządnością, głosowałem na UPR, głosuję na KNP jako na ugrupowanie antysystemowe, wolnościowe.
Obserwuję, wyciągam wnioski i komentuję rzeczywistość.
Jeżeli te wnioski pokrywają się z wnioskami tzw. lewicy to znaczy, że podział na lewo- prawo jest już NIEKTUALNY.

Pozdrawiam

lboo
Użytkownik
lboo

To ludzie tworzą systemy, a nie systemy tworzą ludzi.
Słabe jednostki w duąym stopniu dadzą sie uwarunkować poprzez obowiązujący system społeczny.
Silne jednostki i tak bedą działać zgodnie ze swoim charaktertem niezaleznie od systemu. I to silne jednostki najbardziej wpływają na kształt społeczeństwa.

Naiwnością jest twierdzenie że nawet doskonały system spowoduje że niedoskonali ludzie zaczną życ bezkonfliktowo.

Pierwsze trzeba tych najbardziej podatnych, czyli najsłabszych ludzi wyedukować, potem można zastanawiać sie nad tworzeniem zasad społecznych. Zresztą obecny system jakkolwiek go nie nazwać to własnie zrobił, wytworzył w słabych ludziach taką mentalność żeby popierali system który działa na ich niekorzyść.

Twierdzenia że dany system nie działa, bo nie jest wprowadzony w 100% to bajki dla tych naiwnych, którzy rękami i nogami będą bronić tych którzy ich kopia w tyłek.

lboo
Użytkownik
lboo

@Fenix:
Dobro człowieka leży w dobrze społeczeństwa, a nie w dobrach odebranych innym ludziom. I puki większość tego nie zrozumie będzie jak jest.

adambiernacki
Użytkownik
adambiernacki

Ciekawe skąd u kapitalistów i piewców rzekomego “wolnego rynku” taka “obojętność na los innych”?

MvS
Użytkownik
MvS

@ Zelmer

Dziękuję za odpowiedź na pierwszą część mojego posta :-)

Nie będę odpowiadał na poszczególne punkty pana wypowiedzi: nie chcę wyważać otwrtych drzwi, sam takich lub podobnych argumentów używałem w dyskusjach.
Pozwolę sobie tylko dotknąć dwóch spraw:
punktu o przepisach.
Jako wolnorynkowiec docenia pan zapewne potrzebę istnienia prawa, regulującego relacje między ludźmi i jego przestrzegania. Bez obowiązującego prawa można mówić o libertarianizmie albo po prostu anarchii. Poprzez prawo rozumiem też przepisy, drogowe, budowlane, zagospodarowania przestrzennego itd. Takie przepisy, oczywiście proste i nieinterpretowalne, mają w sposób arbitralny “rozsądzać” strony konfliktów. Kiedyś ich nie było, teraz są. Na czym polega różnica? Na zagęszczeniu populacji i wynikającej z tego ilości tych konfliktów. Przepisy zamykają usta pieniaczom, pozywającym wszystkich o wszystko a dają odetchnąć tym, którzy nie mają ochoty się sądzić o przysłowiową miedzę. Za przepisami stoi zatem nie ideologia lecz idea.
punktu o obronie bogaczy kapitałem
Nie wiem, czy się rozumiemy. Za bogacza uważam osobę lub instytucję, która ma do dyspozycji tak duży kapitał, że jest w stanie wpływać na fukcjonowanie całych społeczności i narodów. Czytamy o tym, że dana korporacja wpływa na politykę danego państwa w jakiejś sprawie, dotyczącej tu wydobycia, tam wycinki, gdzie indziej ochrony środowiska, czyli lobbuje. Ale coraz częściej korporacja oddziaływuje bezpośrednio na daną społeczność np: Indianie w Amazonii nie mający najmniejszych szans w kofrontacji z firmami ochroniarskimi i nie objęci opieką prawną państwa, którego są obywatelami, indyjscy farmerzy, których Monsanto zastrasza, szantażuje i wykańcza na oczach świata, Apple instalujące podsłuchy czy trackery w smartfonach, globalne koncerny samochodowe “psujące” pojazdy w celu zwiększenia spredzaży (tak, wiem, klienci mogą sobie wybrać innego producenta, problem w tym, że inny producent należy do tej samej grupy kapitałowej i obowiązują go korporacyjne “przepisy”). Kto ochroni interesy klientów? Przepisy panstwowe? Nie- ulegają grupom lobbystycznym. Prawnicy miedzynarodowi? to tylko kwestia ceny przekupstwa.
Co do bezrobocia 80 %. Problem z nadmiarem chętnych do pracy i brakiem zajęcia dla nich wynika ze statystyki. Większość jest mniej operatywna niż mniejszość a w ramach tej większości znowu większość jest mniej inteligentna lub mniej zdolna i po prostu nie jest w stanie wykonywać zawodów, które się pojawiają w związku ze wspomnianym przez pana postępem.
Proszę w takim razie o odniesienie się do drugiej części mojej wypowiedzi dotyczącej automatyzacji produkcji i rugowania pracowników.

Pozdrawiam

MvS
Użytkownik
MvS

Przepraszam za małą prowokację, chodziło mi o zaantagonizowanie wypowiedzi tak by przedstawić jak najwięcej założeń wolnorynkowego modelu gospodarki na zasadzie kontrastu. Pokazać, że goście, którzy się za nim opowiadają to nie oszołomy od dziadka w muszce tylko racjonalni ludzie, którzy szukają, mają wątpliwości i mogą zmienić zdanie pod wpływem argumentacji. Wolny rynek to idea hmm platońska, coś do czego należy dążyć ale wiadomo, że się tego nie osiągnie w jaskini cieni.
Mamy do czynienia w Polsce z potworną karykaturą normalności. Wszystkie relacje biznesowe są wypaczone, nieszczere, kontrahenci nie płacą należności, zleceniobiorcy odwalają fuszerki po najmniejszych kosztach, klienci są traktowani jak intruzi, koszty wiążą ręce. Ogromnym problem jest brak oszczędności (kapitału) i destabilizacja rynku przez zachłanność państwa popędzanego przez sektor bankowy. Nic tak nie zniechęca do przedsiębiorczości jak brak jasnych, czytelnych zasad i stabilności. Ciężko jest mi ocenić sytuację w LZT ale obstawiałbym chęć szybkiego wzbogacenia kosztem strategii inwestycyjnej. Kupić tanio, wycisnąć ile się da a co dalej, to już innych zmartwienie. Upadłość może być rozwiązaniem, czasem do namysłu, zmiany. Dobrym przykładem jest Autosan, który będąc w upadłości już się próbuje podnieść, jakieś kontrakty, zamówienia, restrukturyzacja.
Życzę zarządowi i pracownikom Lubelskich Zakładów Tytoniowych wytrwałości i cierpliwości. Oraz pozytywnego myślenia. Bez tego ani rusz.

Pozdrawiam