Bałkański dziennik rosyjskiego dziennikarza – 45

Opublikowano: 07.04.2014 | Kategorie: Historia, Publicystyka

Liczba wyświetleń: 663

Bośni i Hercegowiny, gdzie połowa ludności wierzy w Allaha i stara się żyć zgodnie z zasadami Koranu, a w 1996 roku także według zapowiedzi nowo objawionego proroka Aliji Izetbegovicia, nie można było nazwać państwem abstynentów.

Piło tam wielu, nie odmawiali sobie piwa i wysokoprocentowych napojów, bez względu na wszystkie reguły Mahometa. Kiedyś Jugosławię uważano za jedno z najbardziej pijących państw Europy: mając 900 tysięcy zarejestrowanych alkoholików zajmowała honorowe trzecie miejsce, ustępując tylko Francji i Włochom. Jugosłowianie, jak wtedy nazywano wszystkich żyjących w państwie stworzonym przez marszałka Tito, rocznie spożywali po 20 litrów czystego alkoholu na człowieka. Dla większości z nich codzienne picie alkoholu było nie tylko koniecznością, ale i swego rodzaju sportem.

Pewien mój sarajewski przyjaciel opowiedział mi, jak w Bośni jeszcze przed wojną wielu ludzi trenowało w barach i kawiarniach. Była tam specjalna metrowa miarka do mierzenia liczby wypitych butelek ustawionych w rzędzie. Sarajewscy rekordziści w ciągu trzech godzin mogli wypić niewyobrażalną ilość alkoholu. Mistrzami miasta zostawali ci, którzy nie tylko trzymali się na nogach, ale i wypijali równo metr.

W „Daytonlandzie”, jak często nazywano podzieloną na trzy części powojenną Bośnię i Hercegowinę, można było kupić i spożyć wszystko, czego dusza zapragnie – rakiję, trawaricę, łozę, śliwowicę, koniak, whisky, gin, wino i wódkę. Snobi i mafiosi wybierali modny napój z Ameryki Łacińskiej – tequilę.

Najwięcej alkoholików zawsze było, i jest nadal, w przemysłowym metalurgicznym ośrodku Zenica. Tuż za nimi plasują się mieszkańcy miasta Waresz.

Islam, jak powszechnie wiadomo, zabrania nie tylko spożywać alkohol. Wierzący nie ma prawa nawet znać zapachu alkoholu. W Bośni zapowiedzi Mahometa dla nikogo nie były obowiązujące. Nawet po poście wielu świętowało Bajram z wódką, koniakiem i piwem. Izetbegović nie raz próbował zakazywać, gniewał się i karał nieposłusznych. Jednak bośniaccy muzułmanie nie słuchali go i pili dalej.

Zapełniać skarb państwa można na różne sposoby: przez wysokie podatki, obniżenie pensji i inne tego rodzaju pułapki. Jednak najkorzystniejszy jest stary, sprawdzony sposób: monopol państwa na napoje alkoholowe. W Bośni działało kilka przedsiębiorstw, które stopniowo wykupywali ci, którzy łamiąc prohibicję ojca narodu Aliji Izetbegovicia, w latach wojennych produkowali w domowych warunkach samogon z ryżu, imbiru czy jabłek w przemysłowej ilości. Korzystano z medycznego spirytusu, który rozcieńczano i dodawano do niego herbatę, palony cukier i syrop z dzikiej róży. Niektórzy pili wodę kolońską, którą współczujące fundacje humanitarne przywoziły do Sarajewa. „Wesołym” Bośniakom nie było z czego wybierać, więc pili wszystko.

Od 1975 roku w międzynarodowej klasyfikacji chorób alkoholizm został zarejestrowany pod numerem 303.

Bośniaccy lekarze twierdzą, że wojna zrobiła swoje i teraz alkoholików w państwie jest dwa razy więcej, niż w czasach Jugosławii. Wśród pacjentów, którzy kierowani są do państwowych klinik – elita woli leczyć się u prywatnych lekarzy, którzy stawiają pacjentom „bezalkoholową” diagnozę – są mieszkańcy wsi i miasteczek, bezrobotni i zdemobilizowani żołnierze, którzy nie dostali od Izetbegovicia obiecanego odszkodowania, a wszyscy oni piją tani surogat i z tęsknotą wspominają złote czasy socjalizmu, kiedy w Jugosławii żyli zgodnie, syto i o wiele weselej.

Autor: Konstantin Kaczalin
Źródło: Głos Rosji


TAGI: , , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

1 wypowiedź

  1. erazm55 07.04.2014 17:51

    Najwyższy czas zmienić na Krymsko-Ukraiński dziennik.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.