Badacze odkryli kolejne anomalie w Wielkiej Piramidzie

Opublikowano: 17.07.2018 | Kategorie: Nauka i technika, Wiadomości ze świata

Liczba wyświetleń: 741

Projekt o nazwie ScanPyramids wykorzystuje mieszankę termografii, podczerwieni, radiografii i rekonstrukcji 3D do analizy wnętrza piramid w Gizie. Jak się okazuje, był to strzał w dziesiątkę, ponieważ Wielka Piramida Cheopsa zdaje się skrywać dużo więcej tajemnic niż do tej pory sądzono.

Egipskie Ministerstwo Starożytności potwierdziło odkrycie dwóch anomalii wewnątrz Wielkiej Piramidy Cheopsa, ale nie wyszczególniono ich natury. Ministerstwo wydało mocno ograniczone informacje dotyczące odkrycia mówiąc, że w przyszłość zostaną wykonane badania w celu poznania prawdy. Obecnie wiadomo jedynie,że jedna z nieprawidłowości została stwierdzona w górnej części bramy do jej wnętrza, a druga została odkryta na jej północno-wschodniej części.

Ogłoszenie zbiega się z pierwszą rocznicą rozpoczęcia projektu skanowania Piramidy. Koordynator projektu Hany Helal dodał również, że w nadchodzącym okresie dojdzie do większej ilości badań i analiz mających za cel określenie rodzaju i wielkości anomalii. Powiedział też, że przedłużenie projektu o kolejny rok zostało zatwierdzone, jednak wymaga to jeszcze ostatecznego zatwierdzenia przez stały komitet Ministerstwa Starożytności w celu kontynuowania dalszych badań.

Jak część z was może pamiętać, w ubiegłym roku międzynarodowa grupa naukowców ogłosiła wykrycie znacznej różnicy temperatur w różnych blokach Wielkiej Piramidy, co wskazywało, na istnienie ukrytych nadal w jej wnętrzu pomieszczeń. Nie wykluczone, że nowe odkrycie może doprowadzić naukowców do odnalezienia tego czego zawsze szukali, czyli nieuchwytnej mumii faraona Cheopsa, lub jakiejkolwiek mumii jakiegokolwiek faraona.

Należy pamiętać, że wbrew wszelkim dotychczasowym doniesieniom i braku rzeczywistych zwłok we wnętrzach piramid w Gizie, oficjalna naukowa wersja zakłada, że były one grobowcami. Oczywiście wydaje się to idiotyczne, niemniej jednak, jeżeli we wnętrzu Piramidy Cheopsa odnaleziono by wreszcie jakiś grobowiec, to definitywnie zamknęłoby to pole do dyskusji dla zwolenników innych wersji zdarzeń.

Autorstwo: M@tis
Zdjęcie: DeniLevy (CC0)
Na podstawie: Ancient-Code.com
Źródło: InneMedium.pl

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Liczba głosów: 1, średnia ocena: 1,00 (max 5)
Loading...

TAGI: , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

80
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
nemoein
Użytkownik
nemoein

“jeżeli we wnętrzu Piramidy Cheopsa odnaleziono by wreszcie jakiś grobowiec, to definitywnie zamknęłoby to pole do dyskusji dla zwolenników innych wersji zdarzeń.”
Nie zamknie, nie w takie rzeczy ludzie wierzą! Mamy XXI wiek a 90 % świata wierzy w jakiegoś boga, są ludzie którzy wierzą w płaską ziemie, w to że ziemia ma 6000 lat, nawet na tej stronie jest siana propaganda o chemitrails, ufo, NWO itp. Ludzie wierzą w największe idiotyzmy na tym świecie i zazwyczaj nie ma to żadnego związku z nauką – w jedne rzeczy wierzą przez indoktrynację, w inne ze strachu, albo z przyzwyczajenia, w część dla wygody lub przez propagandę (kłamstwo powtórzone 1000 razy staję się prawdą). Nie widziałem jeszcze przypadku żeby nauka zamknęła usta zwolennikom jakiejś alternatywy. Ludzie nie zwracają dostatecznej uwagi na obiektywny fakty, a zamykają się w kręgu komfortu z innymi podobnymi wyznawcami co jeszcze bardziej potęguje ich błędne przekonania.

kozik
Użytkownik
kozik

@nemoein
Mamy XXI wiek, a min. 90% świata wierzy, że mimo istnienia miliardów galaktyk, w których są miliardy gwiazd, we wszechświecie jesteśmy (byliśmy i będziemy) jedyną myślącą formą życia.

Abaddon
Użytkownik
Abaddon

@nemoein: teoria tzw. ewolucji to też religia – nie ma na nią dowodów, więc opiera się na wierze, naciąganiu faktów i indoktrynacji w mediach. Nauka wiele niewyjaśnionych zjawisk próbuje na siłę wyjaśniać i pomimo niewystarczających dowodów popierających własne poglądy każe nam w nie wierzyć – czy nie tak funkcjonują systemy wierzeń i religie? Nauka stała się w ostatnim czasie nową religią, w której bóstwami są: Przypadek, Ewolucja i Wielki Wybuch. W przeciwieństwie do znanych nam na co dzień religii – ta jest materialistyczna. Narzuca nam wyzbycie się duchowości i wewnętrznego dążenia do czegoś więcej niż żarcie, kupowanie i kopulacja. Dlatego tak zwanych ateistów trudno mi nazywać ateistami, bo nawet oni w coś wierzą.
@kozik: Widziałeś te galaktyki na własne oczy, czy WIERZYSZ kapłanom nauki? ;-)

realista
Użytkownik

teoria ewolucji nie jest religią. jest teorią naukową, czyli spójnym wytłumaczeniem pewnych faktów w oparciu o obserwacje i dowody naukowe.

ateizm to nie jest wiara, tak samo jak nie bieganie nie jest sportem.

ja widziałem galaktykę, mam też zdjęcia z teleskopów. nie mam powodów, aby nie wierzyć temu co widzę, i co rejestrują przyrządy… .. .

Abaddon
Użytkownik
Abaddon

@realista: proszę Cię… Nawet naukowcy wycofują się gdy ktoś ich pyta o dowody występowania ewolucji w przyrodzie. Nie ma czegoś takiego. Czym innym jest przystosowanie do zmienionych warunków, lub zanik pewnych funkcji. A o spójności tego steku bzdur nawet nic nie pisz, bo to znaczy że nawet przez chwilę się nad nią nie zastanowiłeś – mniej więcej to wygląda tak jakby komputer wyewoluował z liczydła sam z siebie bez udziału nikogo z zewnątrz (No dobrze – bo ta teoria opiera się na podobieństwach gatunków – kalkulator do komputera nie jest podobny – przesadziłem). Chyba że jesteś przyszłym laureatem nagrody Nobla. Chętnie zobaczę te dowody – ile potrzebujesz czasu żeby je mi przedstawić? ;-)
Natomiast wiara to wiara. Jeśli ktoś zastępuje wiarę w Boga wiarą w Przypadek to nadal jest wiara. Tylko fakty i dowody zmieniają ten stan rozumu z wierzącego, lub ufającego w wiedzącego.

realista
Użytkownik

nie, nieprawda. nie wycofują się.
dowód w ścisłym znaczeniu odnosi się jedynie do matematyki.
dysponujemy jednak wieloma rodzajami dowodów potwierdzających ewolucję, i nie ma sensu, abym to ja ci je przedstawiał.

wiara to wiara, brak wiary to brak wiary. taka wiara dotyczy religii. ty masz na myśli wierzenie, czyli de facto MYLISZ dwa wyrazy o takim samym brzmieniu, ale innym znaczeniu… .. .

Abaddon
Użytkownik
Abaddon

P.S. A ja widziałem Boga w grzmotach i błyskach podczas burzy, w miłości matki do dziecka. Diabła natomiast widziałem w matactwach władzy ziemskiej, wypowiedziach polityków jednym zdaniem skazujących miliony na śmierć lub biedę. Powiedz, że nie mam racji. Czasem żeby zobaczyć prawdę wystarczy się zatrzymać i spojrzeć na świat z innego punktu widzenia. Najlepiej wtedy widać z zamkniętymi oczami.

realista
Użytkownik

coś tam dopisałaś – otóż ta teoria jest jak najbardziej spójna, a problem leży w tobie, a nie w niej. po prostu to ty spójności nie dostrzegasz. ja się nad nią nie tylko zastanawiałem, ale i korzystałem przy tworzeniu programów komputerowych. nie mam najmniejszych wątpliwości, że dziedziczność i zmienność plus selekcja działają, i że są prawdziwymi przyczynami ewolucji… .. .

PS. cyt.:”Najlepiej wtedy widać z zamkniętymi oczami.”
mylisz ludzkie zależności i definicje z obiektywizmem naukowym. bez sensu…

Abaddon
Użytkownik
Abaddon

Jedyne dowody na ewolucję to szczątki wielu różnych gatunków, które kiedyś występowały i zginęły wspólnie w jednej katastrofie, na którą dowodem są warstwy węgla, lodu i gliny, w których te szczątki często w całości zostały pogrzebane. Nie zastanawiasz się dlaczego szczątki w węglu są datowane na starsze niż w lodzie? Może intensywne procesy zachodzące podczas spalania właśnie tak wpływają na wyniki datowania, że postarzają szczątki w przeciwieństwie do hamującego te procesy lodu. Te gatunki były różnorodne, funkcjonowały wspólnie i wspólnie zginęły – nie występowały jedne po drugich – jak nam wmawiają na co dzień w tzw. programach edukacyjnych. Ludzie przyjmują brednie tzw naukowców za “dobrą monetę” bez chwili zastanowienia się nad faktami. Wystarczy często patrzeć i myśleć.

realista
Użytkownik

nie. to nie jedyne dowody. a i tak nie istnieje żadne inne wytłumaczenie ich istnienia niż ewolucja… .. .

Abaddon
Użytkownik
Abaddon

@realista: Georg Wilhelm Friedrich Hegel: “Jeśli teoria nie zgadza się z faktami, tym gorzej dla faktów”. Może masz rację – z taką argumentacją ciężko mi się spierać. Przecież nikt nie będzie Ci wmawiał że czarne jest czarne a białe jest białe. Ja też nie. ;-)
Ale gdybyś się bardzo nudził, albo ewentualnie zaciekawił to chociaż po łebkach (może od 6 minuty) obejrzyj ten film: https://www.youtube.com/watch?v=tH9R98g-Fc8. Pozdrawiam

edek
Użytkownik
edek

@nemoein

Jest XXI wiek, a niektórym nadal ciasnota umysłu nie pozwala na szukanie prawdy, odkrywanie nieznanych obszarów i samodzielne myślenie…

realista
Użytkownik

ojca dzieci robić uczą…

wiesz ile jest metod datowania? sprawdź sobie, jakbyś się bardzo nudził… .. .

nemoein
Użytkownik
nemoein

@realista – tłumaczenie idiocie religijnemu nie ma sensu – z pięć lat temu działałem bardzo intensywnie na rzecz nauki, a konkretnie ewolucji, miałem najpopularniejszy kanał na YT o tematyce naukowej, do tego kilka stron poświęconych nauce – dziennie dyskutowałem z kilkoma osobami, było tego tyle że traciłem na to po kilka godzin, przez ten czas przekonałem 1 (słownie jednego) kreacjonistę że jego wierzenia są błędne, obecnie stwierdzam że każdy płaskowierca lub inny młodoziemca jest idiotą, rozmawiałem z 1000 z nich, przekonałem jednego – nauka nigdy nie pobije idiotycznych wierzeń! Można mieć albo otwarty umysł albo zamknięty i być idiotą! Doszłem do ciekawego wniosku: Kłótnia z idiotą jest jak gra w szachy z gołębiem.
Nieważne, jak dobrze grasz, gołąb i tak przewróci wszystkie figury,
nasra na szachownicę i będzie dumny, że wygrał.

adambiernacki
Użytkownik
adambiernacki

Dobra! Żeby nie było! To ja zbudowałem piramidy z kolegą. Przepraszam.

realista
Użytkownik

tym się różni, że wiedza jest uniwersalna więc MOŻESZ je zweryfikować (przynajmniej w części).
i tak dla przykładu – możesz zrobić zdjęcia Słońca, obejrzeć transfer Wenus, polecieć do Australii, mierzyć wys. Gwiazdy Polarnej jeżdżąc po Europie. podstawa to rozumieć co weryfikujesz, więc najlepiej zacząć od modelu i przemyśleć, samo to daje już pewne pojęcie. a że większość ludzi jest do tego niezdolna, nie jest winą nauki.
podobnie z chemtrailami – obserwujesz, robisz zdjęcia, analizujesz mapy pogodowe, identyfikujesz samoloty, ale przede wszystkim poznajesz i zaczynasz rozumieć zjawisko.

dlatego śmieszne jest mówienie, że nauka to wiara albo kłamstwo tak, jakby jedni naukowcy wierzyli innym naukowcom na słowo i nie wiadomo skąd się ta wiedza wzięła :D … .. .

Abaddon
Użytkownik
Abaddon

@nemoein: Naprawdę jestem zaszczycony, że mogę dyskutować z tak wszechwiedzącą osobą, a jej wiedza daje jej prawo do obrażania innych. Ale klapki na oczach utkwionych w kapłanów tzw. nauki, podczas gdy jest tyle przykładów niezgodności jej dogmatów z rzeczywistością również mogą być dowodem na idiotyzm i zamknięty umysł. Wiedza, jaką mamy o otaczającym świecie jest tak znikoma, że wszelka pewność może nas ośmieszyć. Już sto lat temu byli tacy, którzy twierdzili, że wiemy już wszystko… I co?

realista
Użytkownik

taaa, szczególnie takie niezgodności “dogmatu” z rzeczywistością jak podają zwolennicy płaskiej Ziemi i kreacjonizmu…
nie dysponujemy znikomą wiedzą. nie starczyłoby ci życia, żeby ogarnąć jedną dziedzinę.
nikt nie twierdzi, że wiemy wszystko. ZWŁASZCZA naukowcy, bo to oni widzą najlepiej pola do eksploracji.
kwestionowanie jednak nauki na tak podstawowym poziomie na podstawie braku własnej wiedzy w danym temacie jest idiotyzmem, i jak pisze nemoein – dyskusja nie ma sensu, bo tutaj argumenty są zwyczajnie bez znaczenia. liczy się światopogląd, który po prostu naukę odrzuca, a wtedy już dalej idzie prosto po ścieżce ignorancji… .. .

gajowy
Użytkownik
gajowy

@Abaddon
Teoria Ewolucja w prosty, logiczny sposób tłumaczy wiele mechanizmów występujących w przyrodzie. Nie ma dla niej konkurecji. Jak ktoś chce to może wierzyć sobie w Kreacjonizm ale nie wnosi on żadnej wartości dodanej dla zrozumienia otaczającego świata.
Podobnie z modelelem heliocentryczny (kopernikańskim) i geocentrycznym. Można się upierać, że skoro ruch jest pojęciem względnym to umiescimy sobie uklad odniesienia na Ziemi bo mamy do niej sentyment. Ale to nam tylko utrudni zrozumienie rzeczywstych mechanizmów rządzących układem słonecznym.
Musisz sobie odpowiedzieć na pytanie: Czy bardziej zależy Ci na zrozumieniu otaczającego świata czy na daniu wyrazu swoim sentymentom.

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Jak najbardzie wnosi.

Przede wszystkim celowość stworzenia, uporządkowanie, doskonałość myśli projektu i wykonania, jego łączność ze Stwórcą przez cały czas istnienia. Które możemy obserwować.

W miejsce chaotycznego i matematycznie ani fizycznie nieprawdopodobnego bałaganu mutacji i trwającego wieki doboru naturalnego wkładamy Ducha który te zmiany z zamysłem i tylko w pewnych okresach wprowadzał.

I nie są to tylko nasze domysły, bo ten sam Stwórca poprzez proroków nam o tym powiedział. Więc mamy Słowo Boga, święte prawdziwe i potrafiące zobaczyć przyszłość i nas o niej pouczyć, przeciw słowu naukowców, ewoluującemu, często sprzecznemu ze sobą i nieprzewidywalnie zmiennemu.

realista
Użytkownik

no, tylko że wszystko świadczy o “stworzeniu bezcelowym”.
po prostu człowiek (zwłaszcza religijny) jakiś cel bezcelowi nadaje.
wszystko świadczy też o braku zamysłu, a wskazuje właśnie na bałagan.

religie jednak twierdzą co innego wbrew logice i dowodom, i jeszcze bezczelnie twierdzą, że to SAM BÓG, tylko ustami proroków… (<-oksymoron)
na szczęście jednak spór naukowy w przeciwieństwie do religijnego zwykle po czasie daje się rozstrzygnąć (stąd konstruktywne zmiany) i nie doprowadza on do wysadzania, obcinania głów czy palenia na stosie przeciwników… .. .

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Wszystko żyje by chwalić Boga, czyli życie. Jest temu życiu czyli Bogu niebywale wierne.
Walczy o Niego całą mocą, szczególnie kiedy jest zdrowe – blisko Boga.

Widzisz chaos? Tutaj na tej planecie w przyrodzie panuje porządek i harmonia. Chaos wprowadzają ludzie jak ty. Bez Boga, zafiksowani na własnym ego. Zagubieni w samotności.

realista
Użytkownik

na własnym ego? bardzo źle trafiłeś. cały czas usiłujesz mi wmówić, że absurd i fałsz, który widzę w religiach, to kwestia MOJEGO ego… nawet nie skomentuje jakie to głupie jest.

na Ziemi nie ma porządku i harmonii. jest ciągła walka i pewne quasi stabilne warunki są jedynie wypadkową tej walki. moje istnienie nie ma tu NAJMNIEJSZEGO znaczenia.

powiadasz “Wszystko żyje by chwalić Boga”? tasiemiec i barszcz sosnowskiego też… żadna to nadinterpretacja religijna, nie? no nieeee… .. .

MvS
Użytkownik
MvS

Nie ma czegoś takiego jak ewolucja czy kreacja. Jest tylko rzeczywistość i próby, mniej lub bardziej udane, jej opisu.
Kreacjonizm jest taką próbą, ewolucjonizm jest taką próbą.

@ gajowy
“Teoria Ewolucja w prosty, logiczny sposób tłumaczy wiele mechanizmów występujących w przyrodzie.”
Wielu też nie tłumaczy. Na przykład układów nieredukowalnych. Czy kodowania informacji -kto informatyk, ten wie o co chodzi.
Byłem zagorzałym ewolucjonistą, już nie jestem.
Geometria fraktalna, ciągi liczbowe, uporządkowanie struktur w skali makro i mikro- to wykłada ewolucjonizm, przynajmniej ten darwinowski, na łopatki.
Nie widzę też racji w biblijnym kreacjoniźmie: jest infantylny, niedouczony i nadęty. To mity napisane tak by pokryć rozdziaw gęby wioskowych mędrków na widok rozgwieżdżonego nieba. Brak wiedzy i rozsądku usiłujące kryć się pośród poetyckich form. Nie, religie niczego nie wyjaśniają. Tylko rozum i otwarty umysł. “Poznaj samego siebie” napisał Jezus na piasku. Jeśli dotrzesz do wewnątrz w modlitwie, medytacji, ascezie, poście, bedziesz mógł popatrzeć na zewnątrz. Na ogrom świata, na gwiazdy, galaktyki i wyszepczesz wreszcie, panie Wielki Inżynierze, robota pierwsza klasa.

realista
Użytkownik

układy nieredukowalnie złożone to tylko nazwa nadana układom, które WYDAJĄ się nam nieredukowalne z punktu widzenia końcowego. coś takiego to tylko typowo ludzki punkt widzenia.

kodowanie informacji dna jest jednocześnie matrycą związków chemicznych. fakt, niezły kod. ale co ma niby wiedzieć informatyk? ja programuję i właśnie automodyfikacja kodu przez programy w kodzie maszynowym i moje eksperymenty ewolucyjnopodobne moim zdaniem uprawdopodobniają ewolucję.
nie widzę związku fraktali czy ciągów liczbowych z ewolucją (przypominam: (dziedziczenie+mutacja)*dobór).
jeśli istnieje Stwórca, to stworzył ewolucję, działającą na miliardach planet. więc jest Większym Inżynierem niż mógłby uważać ktoś uważający, że on to zrobił “ręcznie”… .. .

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Nareszcie dochodzisz do tego, co to za Inżynier.

Weź jeszcze pod uwagę kontrolę czasu i rzeczywistości alternatywnych. Bo o takim Inżynierze mówimy a nie o dziadku z laską.

Sura 22:74 (Bielawski)
Oni nie mierzą Boga Jego prawdziwą miarą. Zaprawdę, Bóg jest Mocny, Potężny!

realista
Użytkownik

TAKI inżynier nie potrzebuje modłów, wychwalania, nie ingeruje cudami – może nawet nie potrafi, nie zabija swojego syna za grzechy istot by siebie samego przebłagać, nie zależy mu kto kogo i jak bzyka, i ma w nosie robienie jakiś kalamburów jakimś istotkom na zadupiu pomniejszej galaktyki, by im dawać jakieś raje w zamian.
i ŚWIETNIE!
dlatego wasze wymyślanie (np. skąd wiesz, że kontroluje czas?! nie wiesz! zakładasz, bo taką masz wizję wszechmogącego!) jest dla mnie żałosne. tyle religii, a każda ma swoją wizję! czy to nie jest najlepszy dowód na to, że nie macie pojęcia o prawdziwym Stwórcy? niezgody wśród naukowców są niczym w porównaniu do niezgody wśród wierzących. niepewność w nauce jest niczym w porównaniu do niepewności w religii.

jeśli Stwórcy na czymś może zależeć, to żeby jego stworzenie SAMO zrozumiało na czym polega wszechświat. JEDYNIE to jest prawdziwa pochwała Stwórcy, a nie bicie czołem i zdzieranie kolan. naukowiec pracujący nad genem kodującym chorobę jest daleko bliżej Stwórcy, niż bijący czołem fanatyk religijny.

tyle mam do powiedzenia o Inżynierze. i pisałem to już wielokrotnie, więc mi nie pisz, że “nareszcie dochodzę”… .. .

realista
Użytkownik

BARDZO dobrze ujął to nasz nieodżałowany Stanisław Lem w jednym z moich ulubionych opowiadań, polecam całe, a teraz tylko cytat:
“— Wierzę — rzekł mi o. Memnar — a jeśli moja wiara jest zasadna, ten, w którego wierzę, wie o tym pod nieobecność mych oficjalnych deklaracji. Umysł sporządza sobie w historii różne modele Boga, mające każdy kolejny za jedynie właściwy, co jest błędem, bo modelowanie to kodyfikacja, a skodyfikowana tajemnica przestaje być tajemnicą. Dogmaty zdają się wiecznotrwałe jeno na początku drogi w dal cywilizacyjną. Zrazu wystawiano sobie Boga jako srogiego Ojca, potem jako Pasterza-Hodowcę, potem jako Artystę rozmiłowanego w Stwarzanym, więc ludzie mieli grać odpowiednio role grzecznej dziatwy, posłusznych owieczek, a wreszcie zachwyconej Bożej klaki. Lecz dziecinadą jest mniemać, że Bóg po to stworzył, żeby mu stworzone od rana do wieczora bakę świeciło, żeby go na wyrost miłowało za to, co Tam będzie, jeśli nie w smak to, co Tu jest, jakby był wirtuozem, a w zamian za wciąż nowe porcje modlitewnych braw przygotowywał bisy wieczne żywota po przedstawieniu doczesnym, czyli najlepszy numer zachowywał na zapadnięcie śmiertelnej kurtyny. Ta wersja teatralna Teodycei jest zamierzchłą naszą przeszłością.”

lepiej napisane niż moje. całość tutaj: http://nemaloknig.info/read-293515/?page=1#booktxt
(to był fragment ze strony 4)
… .. .

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

To nie On potrzebuje modłów, to my potrzebujemy Jego.
I aby pojąć wszechświat On tez jest do tego niezbędny, bo to najważniejsza Zmienna we wszystkich równaniach.

Skąd wiemy że kontroluje czas? A informowanie nas o jego przebiegu w całej linii od początku aż do Sądu to niby co jest? Możesz tego nie przyjmować, ale jak dotąd jedyne źródło o przyszłości, które się sprawdza to On.

realista
Użytkownik

hahaha… no, no… .. .

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

ano

lboo
Użytkownik
lboo

@realista: “na Ziemi nie ma porządku i harmonii. jest ciągła walka i pewne quasi stabilne warunki są jedynie wypadkową tej walki”

Inni widzą ten sam świat jako harmonię i współdziałanie.
A to ciągle ten sam świat, który po prostu jest. To jak go postrzegasz zależy wyłącznie od tego co masz w głowie. Twoje widzenie świata odzwierciedla Twój wewnętrzny świat. Więc jeśli Twoje myśli, przekonania wzorce wewnętrzne znajdują się w stanie nieustannej walki to takim właśnie jawi Ci się świat zewnętrzny. Jeśli zharmonizujesz swój świat wewnętrzny, to świat zewnętrzny też się zmieni analogicznie. Przynajmniej w moim przypadku to działa.

realista
Użytkownik

cyt.:”Twoje widzenie świata odzwierciedla Twój wewnętrzny świat.”

oczywiście. co nie zmienia faktu, że “harmonia” i “porządek” wynikają w prosty sposób z WALKI o przetrwanie, ewentualnie bezczelnej konkurencji. i świetnie. inaczej by nas na tej planecie nie było…

dziękuję za pseudopsychologiczne rady, ale biologia ma w nosie mój wewnętrzny świat, i ZAPEWNIAM cię, że nic się pod jego wpływem nie zmienia w kwestii mechanizmów działania natury. rozumiemy się?… .. .

lboo
Użytkownik
lboo

@realista: Jako część świata biologicznego też mam w nosie Twój wewnętrzny świat.
Jeśli chcesz żyć w pseudoracjonalnym bagienku które sobie sam stworzyłeś, Twój wybór. Ale to Tylko Twój świat i niezależnie od tego jakbyś się nie napinał nie zmusisz pozostałej części populacji żeby w Twoim bagienku się z Tobą taplała. Każdy ma swoje bagienko.
Pozdrawiam i życzę sukcesów w walce z własnym cieniem :)

realista
Użytkownik

no właśnie najśmieszniejsze jest to, że to nie jest TYLKO MÓJ świat, a zwyczajna rzeczywistość. pogódźcie się z tym, jako i ja uczyniłem.

oczywiste, że to jak każdy postrzega rzeczywistość to jego sprawa, ale mówienie, że jest jak NIE JEST to już nie postrzeganie rzeczywistości, a właśnie urojenie. na to samo cierpią wyznawcy płaskiej Ziemi.

ani ty, ani nikt inny nie musi się ze mną taplać tutaj w bagienku nauki i racjonalizmu, ale jak tylko będę miał ochotę, to sobie będę wyśmiewał głupoty, które tu czytam, np. że w doskonałym dziele boga – przyrodzie – panuje porządek i harmonia. takie stwierdzenie można co najwyżej wziąć w cudzysłów opisując równowagę. równowagę opartą na WALCE i KONKUROWANIU. to nie podlega INTERPRETACJI, to jest FAKT. i powie ci to każdy przyrodnik… .. .

realista
Użytkownik

teorie naukowe TO KWINTESENCJA WYJAŚNIENIA.
teorie naukowe nie mają żadnego związku z tym, co siedzi u kogoś w głowie, za wyjątkiem tego, że w czyjejś głowie mogą się narodzić.
naleśniki na swojej stronie niczego nie tłumaczą. w tym właśnie rzecz. walą ściemę i kłamstwa bazując na obecnie panoszącej się nieumiejętności krytycznego myślenia. i to jest złe.
oczywiście, że najprawdopodobniej powstanie model o wiele bardziej zaawansowany, ale to przecież ja pisałem Wackowi coś takiego, że nauka się ROZWIJA i nie wstydzimy się, że czegoś JESZCZE nie wiemy, bo to jest motor dalszego rozwoju. nawet pisałem o tym dyrektorze urzędu patentowego co chciał zamykać instytucję bo “wszystko już wynaleziono”. to, że Einstein dodał “swoje” nie znaczy, że Newton się mylił, albo że wyniki obliczeń są błędne. trzeba rozumieć o czym się mówi.
noże do gardeł przykładają raczej fanatycy religijni, a nie fizycy kwantowi, a przynajmniej nie z powodu różnic w teoriach. czy się mylę?
a ogólnikowa i niewytłumaczalna wizja Wacusia jest zbyt ogólnikowa i niewytłumaczalna, aby móc powiedzieć że w ogóle jest, a już w ogóle że jest bliżej. doceniam fantazjowanie, a nawet odloty, bo twórczego kopa dać mogą, ale potem w rzeczywistości trzeba już brać pod uwagę rzeczywistość, inaczej to jest zwyczajnie szaleństwo… .. .

lboo
Użytkownik
lboo

@MvS: Pomimo że mam swoją stronę jak każdy, w tym temacie nie opowiedziałem się po żadnej.
Chciałem tylko zwrócić uwagę na sposób dyskusji. Moim zdaniem jeśli ktoś wykłada swoją perspektywę widzenia świata jako obraz obiektywnej rzeczywistości i nie pozostawia miejsca na inne sposoby patrzenia na świat i/lub nie pozostawia wątpliwości co do swojej wizji świata to o żadnym rozwoju ani dyskusji nie ma mowy.

realista
Użytkownik

moje słowa nie są moją perspektywą, bo ja nie przedstawiam interpretacji, tylko fakt.
Masa przedstawia naturę słowami “porządek i harmonia”. i to jest wizja. to jest interpretacja.
ja temu przeczę pisząc, że na Ziemi “jest ciągła walka i pewne quasi stabilne warunki są jedynie wypadkową tej walki”.
i co, to nie jest obiektywne stwierdzenie?
czy po prostu nie rozumiem harmoniczności pożerania miliardów stworzeń przez miliardy stworzeń sekunda w sekundę? i czy nie dostrzegam tylko porządku w uporządkowanym chaosie życia gdzie się tylko da wszystkich, którzy tylko mogą?

patrz sobie na świat jak sobie chcesz. ale jak mówisz “JEST tak i tak”, to ja odpowiadam “nie, JEST tak i tak”. to co innego niż jak ktoś mówi “ja to postrzegam jako…” albo “moim zdaniem…”, prawda?

PS. opowiedziałeś się po jakiejś stronie: #25. skomentowałem to… .. .

MvS
Użytkownik
MvS

@realista
Teorie naukowe są właśnie tylko teoriami a nie prawdą objawioną. Najpierw obserwacje, eksperymenty, potem systematyzacja wyników wnioski, wreszcie teoria. Teoria, która wyjaśnia nam w stopniu zadowalającym postrzegane przez nas zjawiska. Kataloguje, systematyzuje, upraszcza lub komplikuje. Teoria ewolucji czyli doboru naturalnego wyjaśnia w pewnym stopniu relacje pomiędzy organizmami. W pewnym stopniu, do pewnego poziomu a potem już nie. Dobór nataralny a fizyka fluktuacji próżni, która niby próżnią nie jest bo smażą się tam skwarki o sorry, kwarki. Co to jest rzeczywistość ? To co nas otacza. A co nas otacza ? Nic. Wszystko. Matematyka. Malutkie białe króliczki. Mówiąc o podżynaniu gardeł miałem na myśli też i swiat Nauki, w której jakoś tak się zdarza, że osoby mające alternatywne, często lepsze, czystsze teorie zostają zakwalifikowane do kategorii kuku na muniu. I grantów niet. I zaszczytów niet. I publikacji niet. Nie przypomina Ci to religii ? Racjonalizm jest dobrą rzeczą. Z reguły. Teoria względności nie jest a raczej nie była racjonalna. A już mechanika kwantowa ? Uuu, Czy to nie sam Einstein nie napisał: Bóg nie gra w kości ? A Bohr na to: Albercie. Przestań mówić Bogu, co ma robić !

realista
Użytkownik

cyt.:”Co to jest rzeczywistość ? To co nas otacza. A co nas otacza ? Nic. Wszystko. Matematyka. Malutkie białe króliczki.”

absolutnie do niczego nieprzydatne pomieszanie. bezsens.

cyt.:”swiat Nauki, w której jakoś tak się zdarza, że osoby mające alternatywne, często lepsze, czystsze teorie zostają zakwalifikowane do kategorii kuku na muniu.”

to nie dotyczy samej nauki. zgadzam się, że “ludzki jej wymiar” – establishment naukowy, ma wady (ale i zalety). wady ujawniają się głównie jeśli chodzi o pieniądze. i tyle. nie ma co wyciągać z tego za daleko idących wniosków.
NAPRAWDĘ zawsze możesz opracować własną teorię. nawet Wacuś ma już ogólny zarys szkicu hipotezy. żaden problem…

a o co ci tam dalej chodzi to nie wiem… .. .

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Jeśli spoglądamy na rzeczywistość biologiczną planety z punktu widzenia poszczególnych osobników, zatem ego, masz rację, trudno dopatrzyć się harmonii i doskonałości na pierwszy rzut oka. Zabijanie cierpienie i śmierć doskonale i harmonicznie ukształtowanych istot.

Ale jak tylko odrobinkę odsuniemy perspektywę, widzimy, że ciągły napór jednych doskonale harmonicznych gatunków na drugie, też harmonijne jest właśnie elementem utrzymywania harmonii planety. Jedno ginie by inne mogło żyć, jedno pożera drugie, by miliardy ton padliny nie zalegały wszędzie i nie cuchnęły i aby nie chodził nikt głodny. W miejsce jednego rodzi się następne życie może stale rozkwitać i budzić się na nowo, energia życia stale przepływa z jednego na drugie. Choroby eliminują osobniki słabsze i gorzej rozwinięte. Wygrywają najlepsi i najbardziej zharmonizowani z otoczeniem, bo to właśnie jest warunek harmoniczności przebiegu wszystkich jednocześnie procesów życiowych tej planety jako całości. Jej bilans energetyczny pozostaje na zrównoważonym poziomie. I w tym oglądamy samoregulujące i dostrajające się piękno i harmonię.

realista
Użytkownik

hahaha, sam się kompromitujesz, Wacuś.
to nie jest iluzoryczność nauki, tylko iluzoryczność istnienia waszych mózgów.
nauka stosuje się do własnych zasad, ale to co mówi jest dla ciebie nie do ogarnięcia (a masz problem przecież jak już się okazało z takimi podstawami fizyki jak choćby złożenie sił). żenujące jest, kiedy ktoś taki cieszy się, że dołączają do niego inni. nawet nie zdajecie sobie sprawy, że to wy właśnie jesteście prawdziwym skarbem NWO. ignorancja jest cnotą. brawa dla architektów “edukacji”…

Masa, widzisz… jakkolwiek brutalna walka byłaby daleka od harmonii, a chaos wszędobylskiego życia daleki od porządku, to dla ciebie będzie to i tak świadectwem harmonii i porządku, bo jest doskonałym dziełem boga, które jest doskonałe, bo jest dziełem boga, i jest dziełem boga bo jest doskonałe, jakkolwiek doskonałe by nie było… circural reasoning w pełnej krasie.

już mnie to przestało nawet bawić… .. .

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Zupełnie nie circural. Podałem świad ludzi dalekich od Boga jako przykład odejścia od harmonii na co Ziemia odpowiada coraz śmielej, co by tę harmonię przywrócić, ale też Duch kontrolujący ludzkie myślenie zbliża moment samozagłady chorego gatunku.

Brutalna walka jako element utrzymywania harmonii, działa tak, jak brutalna siła stroiciela w utrzymywaniu stroju instrumentów pomiędzy którymi harmonia jest odgrywana.

Nie potrafisz odewrać się od obserwacji z poziomu Ego do poziomu całego środowiska. To nigdy mnie nie bawiło.

I jest to dokłądnie to, o czym pisałem o ludzkiej nieumiejętności wyzwolenia się z więzienia maksymalnie trzeciego poziomu rozwoju świadomości do czwartego i wyżej. Do poziomu Jezusowego bez uznania Boga przejść się nie da. Jest to własnie główna przyczyna choroby naszego gatunku.

Nie potrafimy w Duchu dążyć do wspólnego dobra, jak ławica ryb czy chmura ptaków podejmujących jednoczesne kolejne synchroniczne zwroty, niekierowane niczy innym jak telepatią i Duchem właśnie.

realista
Użytkownik

to nie jest harmonia, tylko sprzężenie zwrotne.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Harmonia
https://pl.wikipedia.org/wiki/Sprz%C4%99%C5%BCenie_zwrotne

szczególnie śmieszne jest to co piszesz biorąc pod uwagę Harmonię z mitologii: ” uosobienie ładu i symetrii. W dobie hellenizmu również: porządku, zgody i łączności”. no przyroda Ziemi jak nic. :D

ego nie ma z tym nic wspólnego. ciśniesz z założeniem, nie pojmując, że ja patrzę na świat w sposób o wiele bardziej wszechstronny. ty widzisz jeden kierunek do boga, ja widzę całe spektrum kierunków i bogów. z tym, że ty jesteś uwiązany własnym pragnieniem życia wiecznego, co pcha cię do wielbienia swojego boga (nie bezinteresownie), a ja zwyczajnie podziwiam niesamowitość mechanizmów. ty się boisz sam przed sobą pomyśleć, że coś nie ma nic wspólnego z bogiem. ja nie muszę. nie jesteś jeszcze takim tragicznym przypadkiem, bo twój bóg każe wam poszerzać wiedzę, ale taki Wacuś, który boi się przyznać do własnej ignorancji, nawet tego nie musi. jemu wystarczą więc maskujące ją urojenia i odrzucenie nieogarnianej nauki. bo dla niego definicja nie definiuje, tylko jest recytowana… nie rozumie jak formułuje się definicje i nie słucha wyjaśnień, po czym oznajmia, że nauka nie wyjaśnia… :D dramat.

Wacuś, nawet nie zdajesz sobie sprawy, że w zasadzie wszystko co pisałem, pisałem własnymi słowami ROZUMIEJĄC DOSKONALE o czym piszę. to ty nie odróżniasz definicji od dowodu poprawności. sprawdź sobie chociaż definicję definicji https://pl.wikipedia.org/wiki/Definicja i przestań wreszcie pisać głupoty.

marnujesz mój czas, bo ja ci dokładnie wyjaśniam o co chodzi, a ty po chwili znowu podnosisz temat, jakbyś zupełnie nic nie zrozumiał. kąt padania światła nie ma związku z taką czy taką fizyką, tylko z ilością energii na jednostkę powierzchni (ilość materii).

przy okazji znowu pojawia się argument typowego ignoranta, czyli nierozumienie czym jest teoria, prawo czy hipoteza. mnie to męczy, że rozmawiam z ludźmi, którzy nie znają podstawowych pojęć. http://www.kwantowo.pl/2016/02/01/hipoteza-to-nie-teoria-zapamietaj/

samodzielne rozumowanie bez podstawowej wiedzy prowadzi do takiej właśnie ignorancji jak twoja. to dla ciebie definicję trzeba wykuć. dla mnie definicje są po to, żeby rozumieć o czym się mówi. to ty używasz wyrazów znaczących co innego, niż chcesz powiedzieć. to ty nie rozumiesz tego, że spójność nauki polega m.in. na tym, że otrzymuje się spójne wyniki różnymi metodami. stąd też idiotyczne zarzuty, które potwierdzać ma to, że ty o czymś nie wiesz. nie masz pojęcia np. na ilu polach potwierdzone jest, że światło w ośrodkach jednorodnych porusza się prostoliniowo, ani nawet co to znaczy, że się porusza, czy rozprasza albo ugina. nie denerwuje cię, że tego nie wiesz?… .. .

realista
Użytkownik

ten przykład jest bez sensu i niczego nie dowodzi, i to próbuję ci wytłumaczyć. przezroczyste przedmioty absorbują znikome ilości energii (dlatego są przezroczyste), więc podawanie ich przykładu w kontekście absorbowania energii jest pozbawione sensu. to tak jakbyś badania prawo- i leworęczność chciał przeprowadzać wśród fokomelików… idiotyzm.

ty natomiast zignorowałeś moje wyjaśnienia np. oparte o ogniwa słoneczne, które produkują energie proporcjonalnie do kąta, pod jakim są ustawione do Słońca. nic ci to nie mówi… a takich przykładów i eksperymentów można znaleźć pewnie dziesiątki. dramatyczny przykład braku logicznego myślenia. w każdej dziedzinie, którą poruszaliśmy… .. .

MvS
Użytkownik
MvS

@ realista
No cóż. Akurat to o co mi chodziło dalej to podejście tęgich umysłów do niekomletności wiedzy i ułomnosci teorii. O co chodziło natomiast Nielsowi Bohrowi ? Muszę przyznać, że nie wiem. Za cienki jestem :-)

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Jak mogłeś się domyśleć, biorę harmonię w rozumieniu muzycznym, odnoszącą się w sposób wielokierunkowy do stworzenia przez Słowo (teoria strun) i utrzymywania stworzenia przy pomocy praw energii w ruchu, fal zarówno stojących jak i postępujących. W których miłość Boga jest jest elementem decydującym o intensywności istnienia poszczególnych stworzeń – zależnym od miłosierdzia i sprawiedliwości Stwórcy.

Sprzężenie zwrotne dodatnie i ujemne jest mechanizmem służącym do utrzymywania harmonii w czystości stroju, w jednakowym tempie i w synchronizacji poszczególnych elementów orkiestry w czasie. Jednego z drugim (harmonii i sprzężenia) nie mylę.

Swego czasu grałem w orkiestrze pierwsze skrzypce i rozumiem rolę Dyrygenta.

Ego jest tutaj elementem decydującym. Warunkuje jakość percepcji.

realista
Użytkownik

co to znaczy “światło padania nie zależy”? który parametr masz na myśli?

nie motaj. to jest prosta sprawa. pytałeś skąd różnice w ciepłocie między biegunami a równikiem. twierdzisz, że chodzi o różnicę odległości biegunów i równika od Słońca mimo, że ta różnica jest rzędu ułamków procenta różnicy najbliższej i najdalszej odległości Ziemi od Słońca. wyjaśniłem, że chodzi o ilość energii absorbowanej ze Słońca na jednostkę powierzchni, ale tego banalnego FAKTU nie rozumiesz i wymyślasz głupoty o “gęstej” materii i opalaniu.

nie chrzań o polu, bo najwyraźniej znowu nawet nie zadałeś sobie trudu, żeby sprawdzić czy to słowo znaczy to, co chcesz przekazać…
https://pl.wikipedia.org/wiki/Pole_%28fizyka%29
samo pole nie wystarczy, potrzebna jest fala, czyli ZMIENNOŚĆ pola. a na twoim obecnym stanie wiedzy nie da się tego tobie wytłumaczyć… .. .

realista
Użytkownik

to nie harmonia, tylko kakofonia. każdy gra swoje. tak, słychać dźwięki…
fajne równanie ułożyłeś…
tyle, że patrzysz znowu z perspektywy rezultatu. w wyniku sprzężeń powstaje stan pewnej równowagi, raz taki, raz inny. ty bierzesz ten, i twierdzisz, że taki właśnie rytm nadaje bóg, a jak inny, to też bóg, bo KAŻDY nadaje bóg, a bóg jest doskonały, więc jego stworzenie jest doskonałe, bo ma rytm, który nadaje bóg…

weź mi podaj definicję ego, bo nie wiem do czego się odnosisz. nie chcę ci tutaj ładować, ale nadal nie przyjmujesz do wiadomości, że postrzegam mechanizmy ewolucyjne (WSZELKIE) jako przewspaniałe zjawisko, którego chaotyczność i samoczynność prowadząca do różnorodności jest dla mnie pięknem samym w sobie. i jeśli istnieje Stwórca, to właśnie to i tylko to jest jego dzieło. właśnie dlatego, że nie wymaga żadnej interwencji. to dla mnie niedościgniony wzór przy programowaniu – nie ingerować określając małe wycinki, tylko tak zrobić, żeby w całym spektrum uzyskać ogrom różnorodności i przefiltrować w celu uzyskania wyniku. istnienie jednak tych mechanizmów (czyli konsekwencji istnienia pewnych oddziaływań) nie jest dowodem na istnienie Stwórcy, ani tym bardziej jego stosunku do stworzonego.

a co, gdyby całe wszechświaty były bytami ewoluującymi analogicznie do naszych ziemskich bakterii? a prawdziwemu Stwórcy zależy tylko na istotach, które składają się z takich właśnie komórek? i nasz wszechświat wygląda tak a nie inaczej tylko dlatego, że podlegająca mutacji i selekcji naturalnej częstotliwość bazowa o danej temperaturze powoduje taką właśnie równowagę, która w zasadzie jest porażką, a nie sukcesem?

zmierzam do tego, że piszesz o doskonałości, ale nie masz zielonego pojęcia czym jest doskonałość, bo nie masz porównania. masz wyobrażenia. zwłaszcza te ze światłem i miłością. i sobie miej. dopóki jednak będziesz forsował “twierdzenia”, dopóty ja będę stawał w opozycji… .. .

realista
Użytkownik

cyt.:”Dlaczego masz zimę i lato na półkulach? Nie czasem dlatego, że Ziemia jest ten „ułamek procenta” bliżej”

nie. kiedy Słońce jest najbliżej mamy właśnie zimę (sam początek stycznia). i co ty na to?

cyt.:”Dlaczego na wysokości 3-5tyś w górach jest wieczna zmarzlina choć słońce tak silne, że opala skórę jak na tropikach? Nie dlatego, że jest się ten „ułamek procenta” bliżej? ”

nie. gdyby tak było, to nie byłoby wiecznej zmarzliny. czyżby (kolejny) strzał w stopę? :]

cyt.:”Kilimandżaro jest bliziutko równika, według twojego „rozumowania” powinno być oświetlane pod takim małym kątem, że nie ma opcji aby tam leżał śnieg bo on jest tylko tam, gdzie jest „mało światła na powierzchnie”.”

więc dlaczego jest tam śnieg, skoro w twojej “hipotezie” jest to miejsce najbliżej Słońca?

otóż ponownie mylisz zjawiska. w atmosferze istnieje https://pl.wikipedia.org/wiki/Pionowy_gradient_temperatury .
tylko nie pisz, że NIE BO NIE, bo dzięki takim samym zjawiskom działa twoja lodówka: http://geografia.na6.pl/pionowe-zmiany-temperatury-powietrza
doucz się.

cyt.:”W życiu nie słyszałem bardziej idiotycznej rzeczy, niż to co teraz tutaj zmyślasz a jestem pewien, że to zmyślasz.”

nie słuchasz siebie gdy mówisz? to by nawet wiele tłumaczyło…
gdybyś choć trochę myślał logicznie, to sam byś doszedł do tego, i znalazł przynajmniej kilka sposobów na potwierdzenie lub obalenie tego (z tym, że nie udałoby ci się tego obalić). to jest naprawdę przedszkole. no, ale niestety ty nie potrafisz…

cyt.:”Nie ma czegoś takiego jak światło na jednostkę powierzchni !”

oczywiście, że jest. jedynie (po raz setny) ty nie masz o tym pojęcia. nie zgłębiałeś tematu i/lub nie jesteś w stanie tego pojąć mimo, że podałem ci jak możesz sobie to sprawdzić sam.

z tego co piszesz nie wynika wcale wniosek, który wyciągasz. nadal jest pewna ilość światła rozkładająca się na różnej powierzchni, co skutkuje różnym rozkładem energii na jednostkę powierzchni. doprawdy, nie mogę pojąć czego tu nie rozumiesz. to jest tak banalnie proste…

cyt.:”Jeżeli obracasz obiektem i nastawiasz go pod kątem to zmieniasz jego położenie względem innych obiektów, to tworzy cień, a nie względem źródła mocy.”

nielogiczne zdanie.
cień powstaje poprzez zablokowanie światła ze źródła, co oznacza, że światło (energia) musiało zostać odbite i/lub pochłonięte.

cyt.:”W kosmosie cienia nie będzie”

w kosmosie cień jest, tyle, że rzadko na coś pada. zaćmienia Księżyca nie widział czy nie rozumie czym jest?

cyt.:”nie będzie też ciepła choć źródło mocy jest najsilniejsze i jesteś bliżej niego.”

ciepła? mocy? znowu używasz określeń bez znajomości ich znaczenia?
https://pl.wikipedia.org/wiki/Ciep%C5%82o
rozmowa z tobą w takiej sytuacji naprawdę jest niemożliwa.
to tak, jakbyś mówił “przyłóż czerwony piórnik w nosie”, a potem krzyczał, że ktoś nic nie łapie, bo przecież ty miałeś na myśli “połóż zielony zeszyt na stole”.

cyt.:”nie łapiesz niczego, totalnie!”… powiedział gościu nie rozumiejący składania sił ani kąta padania światła na powierzchnię. przezabawne :D… .. .

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Wychodzę z dwóch założeń:
1. Doskonałość istnieje
2. Jesteśmy dziełem tej Doskonałości.

Pozwolisz, że będę się trzymał alegorii Inżyniera-Dyrygenta.
Nie jesteśmy sobie w stanie Go wyobrazić, bo różni nas od Niego dosłowie wszystko. Jesteśmy stworzeni i ograniczeni, a On nie został stworzony i nie ma granic (czas, wersje zdarzeń są ograniczeniem). Ta różnica powoduje też, że nie jesteśmy doskonali, i tak jak piszesz, nie wiemy (ja też) czym Doskonałość jest. Ale istnieje. O tym przynajmniej część z nas wie, a część w to wierzy.

Dyrygent stworzył nas tylko do jednego celu. Muzyka (Miłość dawana Jemu i innym instrumentom).
W tym celu zaprojektował wielką, posiadającą doskonałą akustykę Aulę – Kosmos. Na niej scenę – Ziemię. I orkiestrę – życie Ziemię napełniające.

Z początku orkiestra była mała i prosta. Tamburyna, bębenki, patyki. Ale stopniowo rozbudowywał ją o coraz to nowe i bardziej wymyślne instrumenty. Muzyka stawała się coraz bardziej skomplikowana i wzniosła a Inżynier drzemiący w Dyrygencie kilka razy projektował i w stosunkowo szybkich okresach (w porównaniu do trwania koncertu) zmieniał i przebudowywał (dni stworzenia) orkiestrę zwykle usuwając dominujące instrumenty i zamieniając je na bardziej zaawansowane (to co Ty nazywasz ewolucją). Po czym pozostawiał orkiestrę w nowym kształcie i wymyślał coraz to nowe kopmozycje muzyczne, przy udziale danej orkiestry, aby muzyka nie była tylko piękna, ale była też ciekawa i wciągająca dla samych muzyków.

W ostatnim okresie stworzenia (szósty Dzień) wymienił większość instrumentów na nowe ale oprócz tych dodał coś, czego nie było dotąd. Chór naturalnych głosów mogących prócz uczucia przekazywać niezwykle zawiłe informacje oraz poezję i wiele innych rzeczy, jakich dotąd żaden instrument nie umiał.

Początkowo nowo powstała orkiestra wraz z nowym głosem była na stałe z Dyrygentem podłączona. Jednak chór dostał też coś, czego inne instrumenty (oprócz jeszcze jednej istoty) nie miały. Możliwość wybrania i nie słyszenia głosu Dyrygenta ani naśladowania ruchu Jego batuty. Tak powstał dysonans. Z początku tylko okresowy. Ale z czasem stawał się nieznośny. Dyrygent robil co mógł by ratować koncert. Zmieniał parytury, ułatwiał głosom melodie. Zasem nawet wymieniał całe chóry. Sprowadzał Stroicieli i nauczycieli śpiewu. Ale nic to nie dało. Chór fałszuje nadal, część śpiewająca czysto zamknęła się w mniejszych grupach i trzyma się swoich z dawna zapamiętanych melodii. Całość Chóru nawet nie wie, gdzie leżą nuty. A nawet jak wiedzą to nie chcą i nie umieją ich czytać. Doszło do tego, że fałszują pozostałe instrumenty, a część z nich bezpowrotnie opuściła scenę, bo rozkrzyczany chór wypycha resztę, a czasem zwyczajnie rozbija, bo lubi sie nimi przystrajać, lub chwalić się mocą swego głosu.

I masz rację o kakofoni, jaką da się usłyszeć. Ja też ją słyszę. Obecnie zaczęła przytłaczać swym hukiem tak, że prawie cakowicie zagłuszyła Odwieczną Pieśń Życia. Można jej tutaj słuchać w najdalszych dziczach, im dalej ludzi tym lepiej. Niektórzy nie wierzą nawet że ona w ogóle istnieje, jak sam Dyrygent. Kakofonia jest wynikiem tego, że część chórzystów przestała się stroić i nie wygląda za Dyrygentem. W dodatku w takim stanie zaczęła się mnożyć, przez co jakość przepony pozostawie wiele do życzenia, a struny głosowe mocno zatruwane i niećwiczone utraciły czystość i moc. Muzykę Dyrygenta zastąpiono techo w najlepszym razie a w najgorszym, deatmetalem. Pełno jest też głuchych zupełnie. Ci nawet nie wiedzą jak hałasują. Całość zagraża życiu tej palnety.

Pytasz o Ego, chórzyści utracili zdolność śpiewania jednym głosem, bądź kilkoma ale czysto, właśnie ze względu na Ego. Zamknięci w sobie słuchają wyłącznie siebie. Obserwując świat wykorzystują również wyłacznie własne Ja by to opisać. Zatracili zdolność współodczuwania innych. Nie ma w nich umiejętności słyszenia uszami innych, czy widzenia oczami innych. Nie potrafią i nie chcą, nawet boją się wyzbyć siebie w widzeniu świata.

Ego to ja, stale obecne i najważniejsze.
Czwarty poziom to umiejętność wyłączenia głosu Ego i słyszenia innych takich, jakimi są , jakby byli nami samymi.

Jak by ci to jeszcze bardziej przybliżyć. Czytałeś może, jak Fenix mówi czasem, że to my tworzymy własnego Boga. Ten pogląd bierze się chyba z wizji, jakie miewamy, kiedy udaje nam się na chwilę pozbyć ja i wkroczyć w 4 strefę. Wtedy widzimy innych jako ja, przez co odnosimy wrażenie, że my jesteśmy wszystkimi, co w jakimś sensie jest prawdą. Ale niektórzy idą dalej, twierdząc, że skoro są wszystkimi to sami są bogiem, i tym jest Bóg – wielokrotnym ja – bo tamto ja im coś powiedziało, gdzieś poprowadziło, czy coś pokazało. A to nie prawda.

A Bóg jest ponad tym. On stale dyryguje, i zbiera muzykę, jaką tworzymy, bo jest miłośnikiem piękna, które Sam stworzył. Nasze połączone ja byłoby idealnym instrumentem dla Dyrygenta, i chwała Bogu coraz więcej chórzystów zaczyna wracać na scenę, by grać nawet bez nut, z pamięci w rytmie wskazywanym przez Boga.

A czyniąc to z resztkami orkiestry, która przetrwała, zaczynamy naśladować ruchy Dyrygenta, który przecież jest doskonały. Co sprawia, że my też zaczynamy brzmieć jak doskonałość, produkując najpiekniejszą pieśń z możliwych, do czego zostaliśmy powołani.

Subhanaallah

realista
Użytkownik

mój problem ze zrozumieniem używanych przez ciebie pojęć polega na twoim niewłaściwym ich używaniu. mówisz potocznie, a potoczne określenia mają inne znaczenie niż określenia fizyczne. tu nie chodzi o regułkę, a o używanie pojęć właściwych do rozpatrywanego problemu. nie mogę zgodzić się, że nie ma ciepła w kosmosie skoro używasz słowa ciepło niewłaściwie.

cyt.:”A wiesz dlaczego tak mocno cię w górach słońce spala?”

tak, wiem. a ty wiesz?

cyt.:”A dlaczego im bliżej kosmosu tym ciemniej i zimniej choć ten sam „kąt padania światła”?”

nie czytałeś linka?

cyt.:”Nie czytasz tego co ja piszę a wcale nie pisałem, że w Styczniu Ziemia jest najdalej Słońca.”

tak, napisałeś tak właśnie: “Dlaczego masz zimę i lato na półkulach? Nie czasem dlatego, że Ziemia jest ten „ułamek procenta” bliżej?”

cyt.:”pod kątem mogą być tylko obiekty widzialne ludzkim okiem.”

bzdura na resorach.

cyt.:”Jesteś książkowym przykładem osoby zmyślającej metafizykę”

HAHA! powiedział ktoś wymyślający niestworzone hipotezy bez związku z rzeczywistością… :]

cyt.:”obawiam się, że nie zrozumiesz tego co właśnie w tym zdaniu napisałem, więc sobie wyobraź, że nie opiszesz właściwości domu, mówiąc o właściwości cegły i odwrotnie”

dokładnie cały czas właśnie to robisz: “Materia to cząsteczki elementarne, one nie mogą być nigdy pod kątem względem niczego”

dla ciebie powierzchnia kuli nie ma znaczenia, i stale piszesz o cząsteczkach elementarnych, czyli o cegłach… hipokryto.

cyt.:”a nie Słońce jak ognista kula, bo tego nie ma”

…powiedział człowiek zmyślający, że Słońce to ujście wiru ;)

cyt.:”Każdy skład materii w danej odległości pomiędzy źródłami zachowuje się inaczej, inaczej się nagrzewa i inaczej absorbuje światło, stąd zjawiska, dlatego wysoko masz zarazem zimniej ale i ostrzejsze światło”

i znowu wracasz do tego, co już ci tłumaczyłem, czyli z tymi odległościami od Słońca… co ty przecież za głupoty cały czas piszesz, to się w głowie nie mieści.

temperatura w atmosferze powstaje w głównej mierze przez konwekcję, a gdyby zależało od odległości Słońca, to PRZECIEŻ pisaliśmy już o różnicy odległości, no tak czy nie? czemu ty logicznie nie potrafisz połączyć tych banalnych rzeczy.

im wyżej tym mniej atmosfery między tobą a kosmosem, stąd różnica jasności (niewielka).

cały czas zaprzeczasz oczywistości, czyli ilości energii na jednostkę powierzchni…

cyt.:”Pisząc „cień powstaje poprzez zablokowanie światła” klepiesz idiotyczną regułkę. Ja się zapytam – dlaczego?”

ale dlaczego co??? to JEST odpowiedź – cień to jest brak światła, co oznacza, że światło (energia) musiało zostać odbite i/lub pochłonięte przez rzucający cień obiekt. przecież sam piszesz dalej TO SAMO!

cyt.:”Dlaczego szybą nie mogę zablokować źródła światła? Bo nic nie blokuje żadnego źródła światła tylko wszystko inaczej je absorbuje”

WIĘC Z CZYM MASZ PROBLEM?! jaki jest związek cienia z kątem padania na powierzchnię???

cyt.:”Weź jakiś minerał z ziemi i w kosmosie wystaw go pod identycznym „kątem padania światła” to zobaczysz, że będzie inaczej się nagrzewał dlatego, że jest w innej odległości względem obu źródeł jak i względem materii naokoło niego a nie pod innym kątem.”

nie. będzie się nagrzewał inaczej w zależności od tego ile światła zaabsorbuje, co zależy od powierzchni i kąta padania światła. poza tym jest jeszcze kwestia wymiany cieplnej przez cząsteczki, których w kosmosie brak. nie pieprz mi głupot, tylko sobie zrób sam doświadczenia ze Słońcem albo se choć poświeć lampką na globus rzucając na niego cień piłeczki i sam zobaczysz, że zasłaniając tyle samo światła kulką uzyskasz różnej powierzchni cień na różnych miejscach kuli.

co ma z tym wspólnego teraz optyka jako część fizyki, że o tym piszesz? to jest w zasadzie termodynamika, osiołku…

cyt.:”gdybyś sobie narysował model który kiedyś przedstawiałem i gdybyś załapał, że światło nie idzie po linii prostej”

no, tylko że światło “idzie” po linii prostej, więc mogę zrozumieć co najwyżej, że nie masz pojęcia o czym bredzisz.

cyt.:” światło jest czymś co dopiero powstaje przy zetknięciu się pól źródeł ziemskiego z tym źródłem słonecznym”

HAHA… “Jesteś książkowym przykładem osoby zmyślającej metafizykę.”

cyt.:”dalej nawet nie rozwijam dalej bo jestem pewien, że nie ma sensu”

oczywiście, że nie ma sensu, bo to kompletne brednie. twoje urojenia których nie potrafisz uzasadnić inaczej, niż kolejnymi, sprzecznymi z obserwacjami nonsensami… .. .

realista
Użytkownik

Masa, infantylna wizja dokładnie potwierdzająca to, co piszę – konfabulacja wynikająca z założeń wynikających z pragnień, więc nie będę się powtarzał… .. .

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Bez założeń nie ma tezy.

Konfabulacją jest natomiast posądzanie mnie o konfabulację bez dowodów.

realista
Użytkownik

powiedział ten, co się dowodami posługuje :D… .. .

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Sam decydujesz co moze byc dowodem a co nie moze zgodnie z własnym swiatopogladem wiec nie oczekuj żadnych. Ale oskarżając o umyślne kłamstwo podaj dowód inaczej jestes oszczerca.

MvS
Użytkownik
MvS

@ realista
puk, puk, Niels Bohr, nie skomentowałeś
np: eksperyment z interferencją pojedynczego fotonu

@ Masakalambura

Bardzo ładne, może trochę za mocno nacechowane. Jak dla mnie jesteś sufim :-)
Aby potwierdzić tezę trzeba wykonać serię doświadczeń o powtarzalnych wynikach. Domyślam się co odpowiesz. To nie to. Musisz wykonać eksperymenty które potwierdzą tylko Twoją tezę a tego nie potrafisz. Musiałbyś stać obok Wielkiego Inżyniera. A co jeśli zostaliśmy stworzeni przez Niedoskonałość ? Czy to ujmuje czegoś naszym poszukiwaniom ?

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

Ale wiele serii doświadczeń o powtarzalnych wynikach dokonujemy codziennie. Coraz to nowi członkowie chóru podłączają się do Dyrygenta i osiągają pewność łaczności i błogosławieństwo zgodności. Nie ma między nami różnic.

Jedyne, co można zarzucić tym eksperymetom, to że są subiektywne i nie da się ich przeprowadzić na kimś/czymś innym, niż my sami. Obiektynie można jednak stwierdzić, że społeczności spójnie współgrające ze sobą w tej łączności osiągały na przestrzeni wieków olbrzymie sukcesy cywilizacyjne, dokąd ich połączenie nie uległo deformacji przez nich samych.

Tezy o Stwórcy niedoskonałym nie są moją specjalnością.

MvS
Użytkownik
MvS

@ MasaKalambura

A jednak to odpowiedziałeś. Jak ja nie znoszę miec racji…
Słowo klucz: SUBIEKTYWNY. Skoro nie da się przeprowadzić ich na innych to jaka jest ich wartość poznawcza? Pisałem o tym wcześniej: wewnętrz zgodni, na zewnętrzn niezgodni. Tylko Wielki Inżynier może przeprowadzić taki eksperymenty. Rozumiem, że nie jesteś nim. Ja też się poczuwam. Myślałem przez chwilę że WesołaŻaba aspiruje- też nie. No to mamy pat.
“Obiektynie można jednak stwierdzić, że społeczności spójnie współgrające ze sobą w tej łączności osiągały na przestrzeni wieków olbrzymie sukcesy cywilizacyjne, dokąd ich połączenie nie uległo deformacji przez nich samych. ”
Powiem wiecej: to truizm !

MasaKalambura
Użytkownik
MasaKalambura

To naprawdę takie banalne? Nie powiedziałbym.

Da się przeprowadzić na innych, ale czy jest to mierzalne? Tylko przy obserwacji całych społeczności. Gdzie zatem truizm?

realista
Użytkownik

cyt.:”puk, puk, Niels Bohr, nie skomentowałeś
np: eksperyment z interferencją pojedynczego fotonu”

nie wiem o czym ze mną rozmawiasz…

realista
Użytkownik

cyt.:”Jak coś się nie zgadza z twoim dogmatem”

ale dlaczego ty się zaraz bronisz dogmatem? z dogmatem nie można eksperymentować, ze światłem czy z energią i powierzchnią można. jakbyś tyle nie ćpał i zamiast tego postarał się wykonać najprostszy eksperyment, który ci zaproponowałem, to sam byś się przekonał. boisz się?

cyt.:”wysyłasz link opisujący jak przebiega proces ale nie wyjaśniający dlaczego on zachodzi.”

dlaczego zachodzi co? z czym masz problem?

cyt.:”to twój kąt padania światła jest czymś potocznym”

nie. to określenie fizyczne i matematyczne. sprawdzam, i co?: https://pl.wikipedia.org/wiki/K%C4%85t_padania

cyt.:”ja piszę o tym, że zdarzenia na poziomie fizyki elementarnej są konstytucją dla zdarzeń na płaszczyźnie empirycznej.”

no więc właśnie po jaką cholerę piszesz o CEGŁACH, skoro mówimy o domu? (to twój przykład)

cyt.:”za każdym razem jak coś tu wygłosisz, ja znajdę przykład który jest wyjątkiem”

nie znajdujesz wyjątków, tylko poruszasz inny temat, bo nie rozumiesz co się do ciebie pisze.

cyt.:”totalnie nie przeszkadza ci, że każda bzdura od grawitacji, przez t. ewolucji aż po kąty padania światła ma swój wyjątek który zauważa nawet małe dziecko.”

grawitacji nie rozumiesz, więc piszesz o niej totalne bzdury. ewolucji nie ogarniasz – to samo. nie wiesz nawet czym jest kąt padania światła i jak wpływa na rozkład energii na jednostkę powierzchni. DOKŁADNIE JAK DZIECKO nie masz pojęcia, że ośmieszyłeś się już dziesiątki razy.

cyt.:”dla ciebie kąt padania światła jest czynnikiem odpowiedzialnym za temperatury i oświetlenie, choć wszyscy wiedzą, że to zależy od tego jak ze światłem oddziałuje dana materia i kąty nie odgrywają roli na tym elementarnym poziomie”

totalny nonsens. mylisz tutaj absorpcję z odbiciem światła, albo pis wie co z czym w sumie. nie ma chyba sensu, żebym pisał po raz kolejny ten banał o kącie, bo i tak nie wiesz o co chodzi. sam rysowałeś punkty (fotony) docierające rzędami do Ziemi. nie umiem wczuć się w twoją tępotę, bo to jest tak prosty rysunek, że nie wiem jak można go nie rozumieć, i to jeszcze rysując go samemu. poprawiłem go, a ty nadal nie masz pojęcia o co chodzi. tragiczny jesteś.

padające na powierzchnię światło jest absorbowane, załamywane, odbijane czy rozpraszane. im jaśniejszy jego kolor, tym więcej światła odbił, czyli mniej zaabsorbował. dlatego czarny kolor nagrzewa się szybciej niż biały – pochłania więcej energii.
i to jest oczywiste, ale NIE O TYM ROZMAWIAMY!

pytasz dlaczego na biegunach jest zimniej, niż na równiku, i tutaj odbicie światła od białego śniegu ma jakieś tam znaczenie, ale WIĘKSZE ZNACZENIE ma ten cholerny kąt. bo tyle samo “nagrzewacza” pada na różnej wielkości powierzchnię, co możesz sobie wyeksperymentować sam, tylko nie masz pojęcia jak.

cyt.:”I błagam cię nie każ mi robić eksperymentu ze Słońcem w domu, gdzie nie masz warunków próżni i totalnej ciemności”

ani próżnia ani totalne ciemności nie są do niczego potrzebne, aby sprawdzić padanie cienia na globus.

cyt.:”Chcesz odpowiedzieć, że …”

nie. po prostu nie chciałem po raz kolejny pisać, że piszesz nonsensy.

cyt.:”A wiesz co to jest? Proces transportu energii cieplnej. ”

OHO! nowe określenie! no, dalej, dalej. napisz coś więcej o “transporcie energii cieplnej”.

cyt.:”Czyli przez proces który jest już wynikiem, skutkiem tego że fotony „nie nagrzały” wyższych warstw atmosfery.”

fotony niemal nie nagrzewają atmosfery. tu chyba leży błąd twojego “myślenia”, bo na rysunku też zaznaczyłeś atmosferę, na dodatek zupełnie bez sensu kwadratami… to ciepło pochodzi w POWIERZCHNI Ziemi… właśnie się pochwaliłeś, że znasz słowa “transport energii cieplnej”, to chyba wiesz z czym się to je? ponadto wymiana ciepła zależy też od ciśnienia, a to im wyżej tym mniejsze, przez co ciepłe powietrze unosząc się jednocześnie się rozpręża, więc ochładza. cały czas się człowieku ośmieszasz…
a ty myślisz, że skąd jest to ciepło w atmosferze? chętnie posłucham…

cyt.:”kolejne brawa dla ciebie i nauki.Wyjaśnienie warte grubych dotacji z budżetu i lat studiowania.”

to są podstawy meteorologii. XIX wiek… .. .

realista
Użytkownik

HAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA!
ad. 71 – napisał ten, kto skierował do mnie te słowa: “Jesteś książkowym przykładem osoby zmyślającej metafizykę.”
muszę to sobie skopiować, tak jak ten wpis z płaskiej Ziemi. nie do wiary, nie do wiary… .. .

realista
Użytkownik

cyt.:”większa kula nie może emitować promieni padających na kulę mniejszą po linii prostej wyłącznie”

nie wiem co masz dokładnie na myśli, stwierdzenie bez pokrycia i dodane “wyłącznie”… no, ale spróbuję się domyślić.
otóż geometryczna zależność jest taka, że jeśli coś jest od ciebie odległe o X, to wielkość A tego czegoś (nie ważne, czy to widzisz, dotykasz czy mierzysz deskami) tworzy z tobą kąt arctg(A/X). jak nie wierzysz to sobie rysuj na kartce. to znaczy, że zarówno wielkość kątowa tego ciała wynosi ileś stopni, ale również, że pod takim kątem docierają najbardziej “skrajne” jego promienie. natomiast jeżeli ze Słońca zostaną wyemitowane fotony w odległości np. dokładnie 1m, to NIC NIE STOI NA PRZESZKODZIE, aby trafiły w dowolne miejsce Ziemi w odległości dokładnie 1m, a więc zachowały równoległość. po co ja się produkuję, przecież zaraz mi powiesz, że równoległe może być tylko coś 2D albo inną głupotę…

samo stwierdzenie, że “nie może” nie ma żadnej wartości. podaj mi doświadczenie, które to potwierdzi. chociaż jedno.

cyt.:”skoro fizyka elementarna zauważa, że tzw „absorbowanie światła” jest zależne od zachowania się na poziomie subatomowym, to wszystkie kąty padania światła można sobie wsadzić w d…”

jesteś uparty jak osioł… cały czas nie rozumiesz, że kąt padania światła NA POWIERZCHNIĘ, a nie po prostu kierunek z którego foton trafia w cząsteczkę! człowieku, jak ty tego możesz nie rozumieć????!!!!!???!!!!! TA SAMA ILOŚĆ ŚWIATŁA (ENERGII) ROZKŁADA SIĘ INNEJ POWIERZCHNI! CO W TYM JEST TAKIEGO TRUDNEGO, ŻE NIE MOŻESZ POJĄĆ?!!!??!?!?!

o czym ty w ogóle piszesz jako o “fizyce elementarnej”??? nie ma czegoś takiego. elementarna to znaczy podstawowa. znowu pieprzysz jakieś głupoty. kompletnie wszystko po prostu mieszasz i bełkoczesz nie znając podstawowych, ELEMENTARNYCH określeń!

nie odpowiedziałeś na moje pytania i nie potwierdziłeś czego jeszcze nie zrozumiałeś z tego co napisałem. wszystkiego?… .. .

realista
Użytkownik

cyt.:”Twoje kąty A/X tłumaczą to jak jest widziany obiekt a nie to jak się z niego rozchodzą promienie.”

napisałem ci co tłumaczą i dlaczego.
z kuli rozchodzą się z każdego miejsca powierzchni pod każdym kątem w każdą stronę. ty myślisz, ze to się dzieje tak, jak na rysunkach słoneczka u dzieci? nie, to uproszczenie. tobie się wydawało, że to co u góry leci do góry, a to co na dole leci na dół?… dramat…

twoje “pole” jest czym? wytłumacz.

cyt.:”Jest powierzchnia szkła, troposfery, stratosfery, mezosfery itd itd. Tam też ważne są „kąty padania”?”

nie. ośrodki przezroczyste mają marginalne znaczenie w ogóle. bo przezroczyste znaczy, że co? że NIE ABSORBUJĄ ŚWIATŁA.

tak, wziąłem sobie powierzchnię planety, bo ona ABSORBUJE energię światła i oddaje w postaci ciepła.

i już ci tłumaczyłem baranie na czym polega gradient temperatury w atmosferze.

cyt.:”Nie potrafisz przeskoczyć na poziom wyżej i ugrzęzłeś na poziomie fizyki klasycznej.”

taaa. ty najpierw opanuj podstawy fizyki klasycznej, i wtedy się wypowiadaj dalej. bo jak ty nawet tych banałów nie ogarniasz, to ty sobie możesz co najwyżej pobujać w obłokach… .. .

realista
Użytkownik

cyt.:”Już tutaj twoje kąty leża i kwiczą.”

czy ty rozumiesz, że tematem jest ogrzewanie POWIERZCHNI PLANETY?

cyt.:”dlaczego w kosmosie jest ciemno skoro Słońce świeci i dlaczego zimno?”

przecież już była o tym mowa… po pierwsze w kosmosie NIE JEST ZIMNO. zakładam, że mówisz o próżni. próżnia nie zawiera cząstek, a temperatura to ruch cząstek, energia. ciepło może być odbierane przez inne cząstki, albo wypromieniowywane, wiesz… tak jak ze Słońca. powinieneś to wiedzieć, skoro pochwaliłeś się, ze znasz określenie “proces transportu energii cieplnej”, ale chyba nie masz jednak pojęcia co to znaczy… dlatego w próżni strata ciepła będzie polegać tylko na wypromieniowywaniu ciepła. tak działa termos, misiaczku. więc sam kosmos nie jest ani ciepły, ani zimny…

czy w ko0smosie jest ciemno? nie. po pierwsze dociera do ciebie światło gwiazd gdzie nie spojrzysz. ale to jest światło, które trafia bezpośrednio w twoje oko. bo żebyś widział jasność, to światło musi przejść przez źrenicę i trafić z siatkówkę. natomiast kiedy światło się porusza gdzieś obok ciebie, to go nie widzisz. i pisałem ci to już – nie widać światła z boku! nie bawiłeś się nigdy latarką? w idealnie przejrzystym powietrzu z boku nie widać tego światła. dopiero jak nakurzysz, nadymisz itp. to widać snop światła, bo światło natrafia na przeszkodę (dym) i rozprasza się, dzięki czemu niektóre fotony emitowane są w twoją stronę i trafiają w twoją siatkówkę. i wtedy dopiero je WIDZISZ.

ty nie rozumiesz co jest przyczyną, a co skutkiem, i to wyraźnie manifestujesz, naprawdę ośmieszając się do granic możliwości. wykładasz się na takich banałach, że odbierasz mi resztki sił. nie wiem po co ja tracę na ciebie czas… .. .

realista
Użytkownik

cyt.:”Moja definicja pola to właśnie „pod każdym kątem w każdą stronę”

ale przecież ziomuś, rany… gdzie tu w ogóle jest cokolwiek, co przypomina definicję?!

cyt.:”są to już tak niewielkie „odstępy” (…), że nie ma sensu mówić o promieniach świetlnych, rysuje się foton obok fotonu co można określać jako pole fotonów”

moment… czy tobie się wydaje, że jak rysujemy te promienie, to TYLKO po nich się porusza światło i nigdzie indziej??? dlatego pieprzysz o tym polu? POWAŻNIE??

KOLEŚ! te promienie to tylko wybrane, przykładowe promienie, aby schematy były czytelne! tak naprawdę tych promieni jest właśnie nawalone jeden przy drugim!
przecież światło to PROMIENIOWANIE ELEKTROMAGNETYCZNE! jasne, że jest to zaburzenie POLA, i jasne, że w tym samym momencie mnóstwo różnych fal/fotonów biegnie z najróżniejszych stron w najróżniejsze strony!

ALE WIDZĄC ODBIERASZ TAK NAPRAWDĘ KĄT, POD KTÓRYM ŚWIATŁO PADA! bo widzisz tylko te promienie, które trafiły w twoją źrenicę, i załamując się dotarły do siatkówki informując cię pod jakim kątem do ciebie dotarły!!! TAK WŁAŚNIE DZIAŁA WZROK! MIERZY KĄTY!!!

cyt.:” Twoje kąty są piątym kołem u wozu, mamy pole.”

nie. wymyśliłeś sobie własną definicję pola, i odrzucasz banalnie prosty fakt, bo nie potrafisz pojąć o co chodzi. zamiast się wysilić i zrozumieć, to ty wyparłeś.

cyt.:”Mogę stać tyłem do latarki a i tak zobaczę jakieś jej światło przed sobą”

nie. tego światła nie zobaczysz. możesz zobaczyć światło odbite, ale nie to, które latarka emituje. żeby zobaczyć światło latarki, musisz spojrzeć na latarkę, a więc pod kątem takim, aby jej światło poruszające się po linii prostej trafiło w twoją źrenicę. wtedy widzisz latarkę.

cyt.:”Foton sobie nie leci w kosmos dalej nie trafiając w planety aż się zmęczy i wyparuje i zniknie. Nie ma takich zjawisk, to METAFIZYKA”

oczywiście, że tak nie jest. kto ci taką bzdurę powiedział?

cyt.:”każdy foton ze Słońca musi zostać przez coś pochłonięty i przerobiony na jakąś energie cieplną czyli pracę, inaczej będą lecieć w nieskończoność lub ogrzewać inne galaktyki.”

tu już piszesz bzdury. nie musi przez nic zostać pochłonięty, może sobie lecieć w nieskończoność i do innych galaktyk.
A JAK MYŚLISZ, GENIUSZU, CZYM JEST OBRAZ GWIAZD I GALAKTYK KTÓRE WIDZISZ PATRZĄC W NIEBO?

cyt.:”Dlaczego więc Neptun jest już taki ciemniutki i zimniutki? Za mało fotonów doleciało?”

tak.

cyt.:”A co się z nimi stało po drodze? Wyparowały?”

nie. widzisz, znowu manifestujesz ignorancję. właśnie dlatego rysując schematy można zrozumieć co się dzieje po drodze. im dalej od Słońca, tym światło jest słabsze, bo się rozchodzi promieniście – ta sama ilość światła przypada na coraz większą powierzchnię. dwa razy dalej od lampy dociera do ciebie 4x mniej światła. analogiczna sytuacja do kąta padania.
i można jak zwykle zrobić proste doświadczenie, które to potwierdzi, ale oczywiście go nie zrobisz… masz aparat foto z manualnymi ustawieniami? czy zrobić je za ciebie?

cyt.:”To są wszystko bzdury”

nie, to są wszystko banalnie proste sprawy.

cyt.:”Ja ten temat mam przestudiowany, już wszystkie opcje mam sprawdzone.”

nie, nie sprawdziłeś wszystkich opcji. nie sprawdziłeś ŻADNYCH opcji, co udowadniasz pisząc nonsensy jak do tej pory, w których odrzucasz nawet najbardziej oczywiste fakty, które zweryfikować może dziecko. nie przestudiowałeś tematu… .. .

realista
Użytkownik

k…, ręce opadają…

od początku jest mowa o kącie padania światła na powierzchnię Ziemi, jako przyczynie zróżnicowanej temperatury na biegunach vs na równiku. to światło ogrzewające planetę nie ma nic wspólnego z twoją źrenicą!!!

to ja od początku piszę ci o rozkładzie tej samej ilości światła na różnym polu powierzchni!!!

a ty dalej piszesz o różnicy odległości, i jeszcze twierdzisz, że ja powtarzam po tobie??!! NIE!!! ja piszę co innego. bo ty NADAL MIESZASZ RÓŻNE ZJAWISKA! mieszasz kąt padania światła z prawem odwrotności kwadratu odległości.
to nie różnica odległości powoduje te różnice w ilości światła padającego na bieguny i równik, a więc i temperatury!!!

linie proste nadal (UMOWNIE, ALE) pokazują drogę światła! po liniach prostych!

cyt.:”Nie ma też czegoś takiego jak „światło latarki””

ależ jest. jest to światło emitowane przez żarówkę latarki.

cyt.:”ty widzisz tylko i wyłącznie „odbite” od czegoś światło”

nie. mogę popatrzeć na żarówkę i widzę światło emitowane przez nią. patrząc na wszystko, co nie emituje światła, widzę światło odbite. jest jeszcze kwestia w jaki sposób porusza się światło w ośrodkach, ale tego to ty nie pojmiesz chyba nigdy, więc nawet nie rozpoczynam tematu, bo pomiesza ci się kolejna rzecz z tymi, co ci się już pomieszały…

cyt.:”nawet milimetr przy latarce ono musi wejść w jakąś interakcje z materią na poziomie cząsteczek aby twoje oko mogło je zobaczyć”

to światło trafia na twoją siatkówkę i twoje receptory je odbierają. tyle “interakcji”.

cyt.:”więc nie ma znaczenia czy stoisz przodem czy tyłem.”

ma zasadnicze znaczenie, bo właśnie aby zobaczyć światło latarki – latarkę, musi jej światło po linii prostej przez źrenicę dotrzeć do siatkówki, a miejsce w którym pada określa kąt padania światła, dzięki czemu widzisz obiekty, a nie plamy światła z bylekąd.

cyt.:”Zapal sobie świeczkę w ciemnym pokoju i rozpyl jakiś dym”

no to przecież ja ci pisałem prędzej o tym tłumacząc, dlaczego kosmos jest czarny mimo, że świeci Słońce. i że tam biegnie światło (PO LINIACH PROSTYCH), tylko go nie widzisz z boku. pisałem? ale tobie się wszystko miesza. w dymie widzisz światło rozproszone. ale nawet ono porusza się od miejsca rozproszenia po linii prostej.

cyt.:”Zasłonięcie twoim ciałem jest w rzeczywistości pochłonięciem części tej energii dlatego wydaje ci się, że rzucasz cień, bo część tego promieniowania „zjadasz” i każdy obiekt to robi.”

tyle, że takie zasłonięcie jest faktem, a nie wydaje mi się, że jest. jeśli zasłaniasz obiekt, to “cień powstaje poprzez zablokowanie światła ze źródła, co oznacza, że światło (energia) musiało zostać odbite i/lub pochłonięte”, światło poruszające się po linii prostej (mój post 57). dlatego tam gdzie jest cień, tego światła już NIE MA. i gdzie się podziewa w tym miejscu to twoje “pole”? jak rzucisz cień tą twoją świeczką, to powstaje “smuga cienia” w tym dymie, nie? ROZSZERZAJĄCA SIĘ, PROSTA smuga braku światła, którą widzisz jako ciemną i żadne światło się tam już nie rozprasza, nie? (chyba, że z innego źródła, dla precyzji)…

takie proste doświadczenia, sam je podajesz, a nie potrafisz wysnuć żadnych wniosków? i ty to “przestudiowałeś”?… .. .

realista
Użytkownik

cyt.:”Widzisz w dymie cień „ucięty” po linii prostej bo tak tylko widzisz,”

nie. tak jest w rzeczywistości. tam tego światła nie ma, bo inaczej rozpraszałoby się na tym dymie. nie potrafisz logicznie myśleć?

cyt.:”tam są jeszcze inne emisje których nie dostrzegasz.”

nie. gdyby były to dostrzegałbyś te inne emisje, bo one rozpraszałyby się tak samo w taki sam sposób. a nawet, jeśli są, to podlegają one dokładnie temu samemu procesowi. możesz rzucać cienie jednocześnie od dwóch świeczek, i wtedy masz dwa (pół)cienie, które mogą się nawet przecinać, tworząc całkowity cień w konkretnym miejscu przestrzeni. i to twoje pole to sobie tak znika tam?

cyt.:”w rzeczywistości zanim dojdziemy do atmosfery z górnych warstw to dojdzie cała masa przeróżnych zjawisk związanych z „załamywaniem się” i „absorbowaniem””

pisałem ci już wyżej, że te zjawiska to tylko ułamek energii docierającej do powierzchni Ziemi. to ona absorbuje światło i oddaje ciepło, ale również odbija światło dzięki czemu ją widzimy.

cyt.:”Twój wzrok po prostu nie oddaje stanu rzeczywistego u podstaw i tego nie kumasz.”

toć przecież cały czas ci piszę, że twój wzrok nie ma tutaj żadnego znaczenia, tylko geometryczne zależności źródła światła i powierzchni, na którą pada, czyli właśnie kąt padania na powierzchnię.
tobie się chyba wydaje, że optyka to tylko widzenie! NIE. optyka to wszelkie zjawiska związane ze światłem. nie muszą mieć nic wspólnego ze wzrokiem.

jesteś jak dziecko we mgle. jeśli ktoś tu czegoś nie kuma, to tylko ty. i udowodniłeś to już tyle razy, że aż trudno w to uwierzyć… .. .

realista
Użytkownik

cyt.:”Cały czas mieszasz światło widzialne z całą energią które je konstytuuje.”

bo to jest to samo. światło to energia. na dodatek w czystej postaci.

cyt.:”Ty wchodząc w to pole, nie zabierasz z automatu tego ciepła, musi minąć czas zanim to zacienione miejsce się ochłodzi,”

no i tu właśnie pokazujesz, że to ty mieszasz światło z jego konsekwencją. ciepło to już wtórna sprawa. cień może być w przestrzeni, nie musi padać na coś, więc też nic nie musi nagrzewać. to co piszesz to jest kompletna żenada…

cyt.:”bredzisz coś sprzecznego nawet z zasadami termodynamiki, że niby „zasłoniłem światło”.”

sam bredzisz. czego NADAL nie rozumiesz w zasłanianiu światła? co to ma wspólnego z termodynamiką tak w ogóle?

cyt.:”W żadnym układzie zamkniętym nie można niczego „zasłonić”, to jest sprzeczne z fizyką i wypisujesz brednie.”

to nie jest sprzeczne z fizyką. co to ma wspólnego z układem zamkniętym? NIC! znowu określenie, którego nie rozumiesz. które to już? setka stuknęła?

cyt.:”Zasłanianie to pojęcie potoczne, możesz się nim posługiwać tylko w optyce, w fizyce nie ma takiego zjawiska.”

sam używasz pojęć potocznych bez uzasadnienia, a mi nie pozwalasz użycia jego w kontekście właśnie optyki? oszalałeś? tym bardziej, że ja pisałem o “zablokowaniu światła” poprzez jego odbicie i/lub pochłonięcie. postaraj się bardziej.

cyt.:”Cień jest zawsze z tyłu względem źródła energii bo każdy obiekt materialny wiruje w kierunku przeciwnym do kierunku wirowania energii tworzącej światło”

o, “z tyłu”? to pojęcie nie jest potoczne?
cały twój urojony model pola, które nagle znika w cieniu jest idiotyczny…

cyt.:”Tracę chyba czas bo ty wydaje się nigdy nie załapiesz różnicy pomiędzy fizyką cząsteczek elementarnych związaną z prawami elektromagnetyzmu, a pomiędzy fizyką klasyczna która opisuje tylko i wyłącznie duże obiekty dostrzegalne empirycznie, czyli wrażenia.”

HAHAHA! zdaje się, że to ty NADAL nie rozumiesz słów, które używasz, bo akurat fizyka klasyczna jak najbardziej zajmuje się elektromagnetyzmem i cząsteczkami elementarnymi, osiołku.

z każdym postem coraz bardziej się ośmieszasz. rozpatrujemy tu tak banalne aspekty fizyki, że aż wstyd tłumaczyć to komuś starszemu niż 15 lat!… .. .

realista
Użytkownik

cyt.:”Ciekawe dlaczego tej „energii” już w kosmosie nie widzisz?”

wytłumaczyłem ci dlaczego i kiedy ją widzisz. nie zrozumiałeś?

cyt.:”coś takiego jak „widzialność” to coś co dopiero wynika jako zjawisko i nie można tego utożsamić z energią jako źródłem tej siły?”

siły? :O pominę…
można, gdyż widzenie to odbieranie tej energii przez receptory wzroku… .. .

MvS
Użytkownik
MvS

@ realista
“np: eksperyment z interferencją pojedynczego fotonu”

nie wiem o czym ze mną rozmawiasz…” No bez jaj.
Eksperyment, który pokazuje dualizm korpuskularno-falowy i fenomen wycieku informacji z układu. Co to wnosi do rozmowy o katach padania i drogach promieni ? Ano to że foton jako cząstka porusza się w linii prostej a jako fala rozchodzi się promieniście mimo, że wystrzeliwany/emitowany jest prosto (stąd paski dyfrakcyjne). Do tego interferuje sam ze sobą czyli jest w dwóch miejscach równocześnie. Jest mocno nie racjonalny. Chociaż nie szalony, ponieważ kiedy sprawdza się przez którą dziurkę przeleciał, to pokazuje nam język i nie interferuje.

realista
Użytkownik

cyt.:”Ja wiem, że nie masz pojęcia.”

ty sam nie masz pojęcia, bo twoja urojona hipoteza nic nie oznacza, nic nie tłumaczy, i nic z niej nie wynika. :D

wszystko ci się popieprzyło i wyrzygujesz bełkot ignoranta, a wydaje ci się, że obalasz naukę. :D

jesteś komicznym ignorantem, żeby nie powiedzieć upiornym… .. .

realista
Użytkownik

cyt.:”Skoro człowiek twierdzi, że stosunek średnicy do obwodu koła daje mu liczbę Pi to już tutaj powinien się zorientować, że Ziemia jako kula, i pojęcie orbity jest pewnego rodzaju umownością i trzeba szukać dalej. W przypadku spirali ten problem jest wyeliminowany, podobnie jak problem z ustaleniem czy to cząsteczka, fala czy struna.”

bardzo ciekawe. możesz to wytłumaczyć i na podstawie swoich spiralek określić pozycję Marsa w przyszłym miesiącu z terenu Australii?… .. .

realista
Użytkownik

cyt.:”Nie, nie mogę ustalić pozycji Marsa bo nie jestem ani fizykiem, ani kosmologiem…”

nie, nie dlatego, tylko dlatego, że twoja hipoteza niczego nie wyjaśnia i nic nie opisuje.
poza tym nie jesteś fizykiem, ale tworzysz własne hipotezy. na jakiej podstawie??? na ŻADNEJ. wyssałeś z palca. naczytałeś się o Tesli, podsłyszałeś o czymś innym, spodobało ci się, wszystko pomieszałeś i tyle…

cyt.:”Mój model jest tylko dla mnie, wyjaśnia mi wszystko czego mi trzeba”
cyt.:”nie interesuje mnie to, czy jest gdzieś błędny”

oczywiste. tak jak pisałem wcześniej – uciekasz w urojenia, bo nie ogarniasz prawdziwych zjawisk. uroiłeś coś sobie i nie jest istotna dla ciebie rzeczywistość, tylko to właśnie urojenie. to jest PSYCHOZA z zachowaną świadomością – jesteś psychicznie chory. i właśnie to potwierdziłeś, sam się przyznałeś…

nie da się bezpodstawnym UROJENIEM podważyć modeli wypracowanych przez tysiące naukowców w tysiącach eksperymentów z dziesiątek dziedzin przez setki lat zgodnie potwierdzających te same prawa… to tak NIE DZIAŁA.

nie marnuję już więcej czasu na ciebie. mam dość twojej ignorancji, i przede wszystkim psychozy… .. .

MvS
Użytkownik
MvS

Oki, doki. Czaję alegorie do pajeczyny. Pole energii które przenika wszystko. W tym polu jest moje ogniwo. Nie wiem co ma być centrum tej pajeczyny. Słońce ? Ja ?
Ale ja nie o tym. Proste pytanie, prosty eksperyment. Dlaczego, kiedy obrócę panel słoneczny do słoneczka to smarfon się ładuje a kiedy odwrócę albo schowam to… no, nie ładuje. Oczekuję wyjaśnienia od Ciebie bo ja swoje ( i tuszę, że i realisty też) mam. Tylko Ty uważasz, że jest ono niedobre. Niepełne.

MvS
Użytkownik
MvS

Dobrze. Podoba mi się post 103. W rzeczywistości kwantowej nie ma czegos takiego jak obiektywność doświadczeń. Wiem, że to irytujące ale, kurza stopa, na to wychodzi. Umówmy się tak: moje ogniwo FOTO-woltaiczne ładuje mi smartfona jak obrócę je do słońca i padają na jego stronę prawą fale elektromagnetyczne, które są szczególnym przejawem pola energetycznego. Moga leciec po prostej, po okregu, po sinusoidzie, wsio rawno, dopóki 5v się pokazuje jest OK. Żeby ładować smartphona energią bezpośrednio z otoczenia- pola trzeba czegoś innego niż ogniwo fotowoltaiczne. Ja tego w domu nie mam, jak będziesz miał, daj cynk, chetnie kupię. Poważnie, nie jestem ignorantem i coś tam czytałem o hipotezie energii punktu zerowego. Nie uważam, że wszystko to bujdy. Za to Ty, proszę nie podważaj tego, że ogniwa foto generują prąd elektryczny także poza atmosferą. Na przykład w pojazdach kosmicznych. Których już w w piernik fruwa dookoła Ziemi i dookoła innych obiektów, żeby nie zadrażniać, nie powiem planet. Pozdrawiam

MvS
Użytkownik
MvS

A co tematu czyli uwaga anomalii w W.P. to powiem tak : jest ich tam pewnie tyle, że wystarczy na pińcet teorii spiskowych i nie spiskowych. Rozrysowałem sobie w Cadzie piramidę wg wymiarów zinwentaryzowanych i nie wychodzi mi złoty podział. Blisko ale nie. jak zrobię na złotym podziale to wychodzi, że część tych cudownych relacji nie występuje. Też są blisko. Obstawiam podstawę 444 kubity. ładna liczba Tylko, że wysokość wychodzi niewymierna. I PI= 3,149. Może zapadnięte boki coś mówią. Nie wiem.

piosk2
Użytkownik
piosk2

@realista
Jesteś programistą więc dlaczego nie przeprowadzisz eksperymentu.
Zasadniczo mutacje które są dziedziczone to te które występują w komórce jajowej.
Można wprowadzić kod DNA jakiegoś prostego organizmu do komputera – bakterii np. i poddać ją statystycznie dużej ilości losowych podmian zasad (mutacji) – ilości statystycznie zbliżonej do tych możliwych w związku z ograniczoną ilością organizmów które żyły na Ziemi w czasie od czasu jej stworzenia.
Czy sądzisz że w którymś kroku otrzymasz kod DNA np ślimaka?
Weź pod uwagę, że czas życia bakterii jest krótki i jest ich bardzo dużo, ale już organizmów złożonych np owadów, czy dalej idąc gadów już nie było tak dużo jak bakterii więc tu ewolucja by musiała się mocno wydłużyć.

realista
Użytkownik

to ekstremalnie trudne zadanie, ale naukowcy podchodzą już do tematu.

ja sam zrobiłem wiele prostszą symulację prymitywnych istotek opartych na sieci neuronowej, które przekazywały potomstwu “DNA” zmutowane z pewnym prawdopodobieństwem. super było, gdy istotki nabywały różnych zachowań, zmieniały kształty (choć kształt jest tutaj niezbyt dobrym określeniem, może raczej “topologię”) i tworzyły własny ekosystem, którego sam bym nie wymyślił, a co najważniejsze nie zaprogramował. a działo się to samoistnie, jedynie działały mutacja i selekcja polegająca na tym, że istotki umierały z głodu, czy szukały partnera, wykształcając też różne strategie rozrodcze. praktycznie nie udało się, aby wytworzyły się takie same organizmy w różnych symulacjach. myślę, że w o wiele bardziej zaawansowanej symulacji też nie udałoby się otrzymać DNA identycznego do ślimaka, ale na pewno powstałoby wiele ciekawych stworzeń podobnych jak i zupełnie innych niż obecne. z tym DNA to jak z partią szachów – jeden ruch może całkowicie zmienić rozgrywkę… .. .