Aspartam, margaryna, 0% tłuszczu i inne zalecenia nowoczesnej „naukowej” dietetyki

Opublikowano: 01.07.2008 | Kategorie: Zdrowie

Liczba wyświetleń: 866

“Naszym społeczeństwem kierują chorzy umysłowo ludzie dla chorych celów. Myślę, że rządzą nami obłąkańcy dla obłąkanych celów i myślę, że za powiedzenie tego mogą mnie zamknąć w szpitalu dla wariatów. Na tym właśnie polega obłęd tego wszystkiego.” (John Lennon)

“Teorie zamieniają się w ideologie, nawet w fizyce i biologii. Ktoś, kto zaatakuje panującą modę, będzie wyrzucony poza nawias i nie dostanie już ani grosza.” (Karl Popper)

Jak zapewne wszyscy słyszeli Darwin nauczał, że jednostki o najcenniejszych genach łączą się ze sobą wydając na świat zdrowe i przebojowe potomstwo, natomiast te nie przystosowane giną bezpotomnie, nie zaśmiecając puli genetycznej gatunku.

Ta idea przyświecała twórcom „Nagrody Darwina”, przyznawanej pośmiertnie tym, którzy popisali się największą i zupełnie dosłownie „zabójczą” głupotą, dzięki której wyeliminowali własne (jak można się domyślać wadliwe) geny z dalszych rozgrywek w ruletce życia.

Nagroda Darwina przyznawana jest tym, którzy zginęli bardzo efektownie i spektakularnie. Na przykład w roku 2007 I miejsce przypadło majstrom, którzy zaczęli rozbiórkę wielkiej stodoły od podpiłowania jej od dołu, dzięki czemu cała konstrukcja spadła na nich, wgniatając ich w glebę. Innym z kandydatów był nauczyciel informatyki, który kierując samochodem na trasie szybkiego ruchu jednocześnie pracował na swoim laptopie, co rzecz jasna również musiało się skończyć tragicznie. Na całe szczęście tylko dla niego, a nie dla niewinnych użytkowników drogi.

Jest oczywiste, że gwałtowna i efektowna śmierć jest bardziej medialna niż taka, na którą ktoś pracuje w ciszy, powoli i przez długie lata, i której wyjaśnienie wymaga długotrwałego śledztwa, prowadzonego w laboratoriach poważnych i cichych uczonych. Nie znaczy to jednak, że głupota efekciarzy jest choćby tylko trochę większa niż głupota pokornych wyrobników.

Naszym społeczeństwem nie rządzą chorzy umysłowo ani obłąkańcy, jak sądził Lennon. Rządzą nami cyniczni, pozbawieni emocji oraz ludzkiego współczucia, za to kierujący się wyłącznie zimną logiką psychopaci. Prawdą jest natomiast, że ich cele są jak najbardziej chore i obłąkane. Dla nich liczy się jedynie sukces finansowy oraz zaspokojenie niezdrowej „naukowej” ciekawości. Za króliki doświadczalne w tym badaniu mogą służyć niczego nieświadomi ludzie; dla psychopatów nie stanowi to żadnego moralnego problemu.

Ludzie pragną wierzyć, że wybrana przez nich w demokratycznych wyborach władza szczerze troszczy się o dobro i szczęście swoich wyborców. Pomysł, że może ona działać na zgubę własnego społeczeństwa, że normalni, uczciwi i ciężko pracujący obywatele mogą być traktowani jak króliki doświadczalne lub że żądza pieniądza wysoko postawionych elit może być ważniejsza niż zdrowie, a nawet życie ludzi nie może pomieścić się w normalnie myślących głowach. Zwykły obywatel prędzej uzna to wszystko za chore, zrodzone w paranoicznych umysłach teorie spiskowe, niż dopuści do siebie przerażającą myśl, że sam może być ofiarą tajnych i niecnych działań władzy.

Dodatkowym, wręcz hipnotyzującym czynnikiem usypiającym czujność społeczeństwa jest masowe „milczenie owiec”. Myślimy sobie, że gdyby naprawdę działo się coś złego, to przecież ktoś by to zauważył, ktoś zacząłby o tym mówić, a nawet wręcz krzyczeć, pisano by o tym w prasie, w końcu pokazaliby to w telewizji. Mamy przecież takie wspaniałe dziennikarskie gwiazdy, prowadzące wielkie show, mamy różne powołane do czuwania nad naszym bezpieczeństwem instytuty: a to od zdrowia publicznego i żywienia, a to od energii atomowej, a to od etyki… Skoro one milczą, to znaczy, że wszystko musi być w porządku, czyż nie?

Otóż niestety, nie. I właśnie dlatego psychopaci nie tylko są bezkarni, ale mogą działać zupełnie jawnie.

Nie dajcie się zwieść tej ciszy! Ocknijcie się, otwórzcie oczy i zdobądźcie się na odwagę skonfrontowania się z przerażającą rzeczywistością. Nie pozwólcie, żeby garstka pozbawionych sumień drani pasła się na Waszej nieświadomości i umiłowaniu spokoju. Dostrzeżcie przede wszystkim, że nasi pasterze nie są owcami, ani nawet psami pasterskimi, lecz groźnymi i żądnymi krwi, dzikimi wilkami. Jeśli będziemy milczeć ockniemy się w rzeźni, gdzie (zbyt późno) zrozumiemy, że żądają od nas mięsa i skóry.

A teraz przyjrzyjmy się kilku sposobom, jakie stosują psychopaci, by wzbogacić się na naszym zdrowiu.

W tej grze nie jesteś bynajmniej biernym pionkiem, to by im nie wystarczyło. Musisz włączyć się do niej aktywnie, z przekonaniem i głębokim zaangażowaniem. Musisz stać się gorącym wyznawcą i rzecznikiem tej „słusznej sprawy”, bo dzięki temu będziesz wierny, a co więcej, wciągniesz w to innych, w twoim przekonaniu „nieświadomych i głupich” ludzi, którzy sami sobie szkodzą, nie znając zbawiennej prawdy, która tobie została właśnie objawiona.

Najpierw grupa psychopatycznych i/lub sprzedajnych uczonych oraz dziennikarzy robi gigantyczny szum medialny wokół jakiegoś produktu spożywczego, np. cukru lub tłuszczów zwierzęcych. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki w prasie całego kraju zaczynają pojawiać się „naukowe” artykuły o tym, jaki szkodliwy jest cukier, jak bardzo nasze dzieci są po nim pobudzone i niegrzeczne, jak niszczy nam zęby, powoduje cukrzycę, otyłość i całą serię plag egipskich. Inni grzmią z kolei, że masło i smalec powodują miażdżycę, sklerozę oraz otyłość i są przyczyną X% przedwczesnych zgonów. Jeszcze inna grupa ogłasza wszem i wobec, że słońce powoduje raka skóry i ślepotę. Do akcji włączają się ekolodzy i niezależni eksperci od zdrowej żywności. Wszystko to jest podparte autorytetem „nowoczesnej nauki” i jej sakramentalnym oraz niezawodnie działającym na rozum hasłem „najnowsze badania naukowe wykazały”… Wszyscy oni zapewniają cię uspokajająco, że wystarczy zastąpić cukier aspartamem, masło margaryną, smalec olejem, a produkty mleczne tymi, które oznaczone są jako 0%, by wszystkie te zmory ulotniły się jak koszmar senny.

Oszołomione autorytetem „nowoczesnej nauki” owieczki wysypują do śmieci cukier i pędzą do sklepu, gdzie kupują słodzik, dżemy „Nutra Sweet”, Colę Light, gumę Orbit, zielono-niebieski, półprzejrzysty jogurt, „masło” roślinne, kremy z filtrami przeciwsłonecznymi i specjalne, nieprzepuszczające promieni słonecznych ciemne okulary, a potem wyśmiewają się z tych nieuświadomionych naukowo głupców, którzy jeszcze nie poznali zbawiennej prawdy na temat zdrowia.

Spróbuj takiemu wytłumaczyć, że został nabity w butelkę. Zaraz ci wykrzyczy prosto w nos, że skoro nie okazujesz należnego szacunku autorytetowi nauki, to znaczy, że jesteś średniowiecznym, zabobonnym ciemniakiem i wierzącym w płaską ziemię kreacjonistą.

Nie wytłumaczysz mu również, że przecież w naturze panuje harmonia i że życie idealnie przystosowało się do środowiska, w którym powstawało, a w tym środowisku od początku prażyło ostre słońce, istniały cukry i tłuszcze zwierzęce, natomiast nie istniał aspartam, margaryna ani produkty mleczne 0%…

Po latach tej naukowo oświeconej „promocji zdrowia” okazuje się, że ludzie cierpią na dziwne dolegliwości, z których osteoporoza i krzywica, spowodowane brakiem witaminy D (rozpuszczalnej w tłuszczu i wytwarzającej się dzięki ekspozycji skóry na słońce) są najmniejszym problemem. Prawdziwym problemem stają się zaburzenia neurologiczne, np. ciężkie napady padaczki, uszkodzenia mózgu ze złośliwymi guzami włącznie, ADHD, autyzm, depresje, nowotwory takie jak chłoniaki, deformacje płodów, wady wrodzone u dzieci i wiele, wiele innych równie poważnych problemów. A wszystko to za sprawą wszechobecnego aspartamu, dodawanego do wszystkich istniejących na rynku produktów spożywczych, takich jak płatki śniadaniowe, chipsy, ketchupy, majonezy, a co gorsze do leków, witamin i środków odżywczych, w tym również dla niemowląt i małych dzieci.

Tak więc czy tego chcesz, czy nie i czy jesteś tego świadomy, czy nie, jesteś wprost nafaszerowany aspartamem, ponieważ producenci nie mają obowiązku podawać informacji o nim na opakowaniach. Zamiast tego możesz przeczytać, że produkt zawiera „środki słodzące”. Jeśli zechcesz wypytać producenta, jakie konkretnie, czeka cię droga przez mękę, odsyłanie od Annasza do Kajfasza i robienie wody z mózgu.

A teraz kilka konkretów, mogących zburzyć twój błogi spokój:

W grudniu 2005 roku ukazał się artykuł Edyty Błaszczak Aspartam. Szczury od tego zdechły, my to jemy i pijemy. Oto wstęp do tego tekstu:

“Tysiące niezwykle popularnych produktów takich jak coca-cola light mogą zawierać rakotwórczą truciznę! Chodzi o aspartam, słodzik powszechnie używany w przemyśle spożywczym. Raport, z którego wynika, że jest on rakotwórczy, otrzymała wczoraj Europejska Agencja Bezpieczeństwa Żywienia. Sprawą zajmuje się także polski sanepid, który zamówił podobną ekspertyzę w polskim Państwowym Zakładzie Higieny.”

O tym, że aspartam jest rakotwórczy wiadomo bynajmniej nie „od wczoraj”, lecz od przełomu lat 70 i 80, a mimo to nic się w tej sprawie nie robi. Co jakiś czas jakiś niezależny dziennikarz coś napisze, po czym znowu zapada błoga cisza. Od opublikowania danych, o których mówi artykuł minęły już prawie 3 lata i jak widać również tym razem nie zrobiono nic.

“Wszyscy czekają więc na ustalenia EFSY. – Na razie nie wycofamy aspartamu. Czekamy na decyzję Komisji Europejskiej – mówi Steve Leroy, rzecznik europejskiego oddziału Coca-Coli.”

Dlaczego nic się nie wydarzyło? Wytłumaczenie jest wstrząsające:

“Mówi Roger Williams, brytyjski poseł: – Zwykle, gdy podejrzewa się, że jakiś produkt jest niebezpieczny dla zdrowia, wycofuje się go natychmiast. W przypadku aspartamu panuje zmowa milczenia, bo za dużo firm straciłoby na pochopnej decyzji.”

Zdrowie ludzi musi ustąpić wobec przerażającej wizji strat finansowych, jakie mogłyby ponieść wielkie firmy, a do tego przecież dopuścić nie możemy. Lepiej, żeby ludzkość przestała istnieć, niż żeby Coca Coli spadły dochody. Ciekawe tylko, kto będzie kupował Colę Light, gdy wszyscy jej amatorzy znajdą się w grobach?

Wszystko wskazuje na to, że niszcząc mózgi aspartam doprowadził ludzi do takiego stanu, że nie są w stanie widzieć prawdy ani nie mają woli bronić się przed zagładą.

Jeśli nie nauczymy się omijać zagrożeń (a to można osiągnąć dzięki zwiększaniu swojej świadomości) wszyscy już wkrótce staniemy się laureatami Nagrody Darwina, przyznawanej za skuteczne wyeliminowanie własnych genów ze światowej puli. Proszę przyjąć moje szczere gratulacje!

Autor: Maria Sobolewska
Źródło: Ezoteryczny obraz świata

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

7
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Raptor
Gość
Raptor

Good point. Tylko jedno ale – czysta sacharoza też nie występuje naturalnie w przyrodzie, a raczej nie tak powszechnie, jak dziś jest stosowana :) Cukrzyca jest bardzo trafną nazwą.

Link do artykułu Edyty Błaszczak – Aspartam. Szczury od tego zdechły, my to jemy i pijemy:
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,55670,3075657.html

zofia
Gość

Zywnosc w supermarketach ma skladniki trujace , aspartame, maczka kukurydziana modyfikowana itd….
Totez nalezy posiadac odpowiednia wiedze, by tych produktow unikac, a najlepiej unikac supermarkety jak to radzi znany doktor Mercola z Chicago.
Zyjemy w swiecie biznesu,a to oznacza, ze jeden drugiego wykorzystuje, a my myslimy, ze jeden drugiemu pomaga.
Przemysl spozywczy produkuje dla nas smaczne jedzenie. Przemysl farmaceutyczny dobre lekarstwa i tak biznes sie kreci.

Sokrates
Gość
Sokrates

Z tym smacznym jedzeniem, to lekka przesada, wiem co jadłem i jak smakowało 30 lat temu i te produkty rafinacji ropy naftowej, które u nas sprzedaje się jako wędlinę wcale mi nie smakują. Jeszcze pamiętam jak smakują potrawy ugotowane na produktach własnego chowu. Ja mogę jeszcze wypić mleko prosto od krowy bez komplikacji, ale większość dzieci dziś (o ile nie wszystkie), a nawet część dorosłych dostaje od tego biegunki. Wydaje mi się, że nowe pokolenia przystosowują się do nowego “jedzenia” i to naturalne zaczyna stanowić dla nich zagrożenie, tak jak większość niemowląt zaczyna mieć uczulenie na mleko matki i karmienie piersią staje się problematyczne, choć może to wynika z innych przyczyn (np. diety matki zatrutej chemią).

Adi2012
Gość

I ja sie pod wami podpisze przyjaciele :) Lepiej juz tego pani Maria Sobolewska nie mogla ujac :) (tak w nawiasie dodam ze od lat pania Marie podziwiam i sledze jej “dzialania” )

Och jakze ja jestem szczesliwy ze ostatnia kropla tego swinstwa zwana Cola przez moje gardlo przeplynela juz ponad dwa lata temu, a co za tym idzie wszystko co posiada w sobie ta trucizne na literke A, lacznie z gumami. Tak, powinienem dodac wszystko o czym wiem, niestety nie da sie uniknac Aspartamu przemyconego podstepnie :/ No ale (i tu tez pochwale sie moim szczesciem) mysle ze to, ze od juz osmiu miesiecy jestem wege w bardzo wielkim stopniu ogranicza dostep tego swinstwa do mojego organizmu.
Cale szczescie ze sa jeszcze ludzie (a z tego co widze coraz wiecej) ktorzy nie dali sie zlapac w ich sieci, ktorzy odlaczyli sie od tego stada owieczek pedzacych tam gdzie szczekajace pieski ich pogonia. Tylko tu niestety musimy cos sobie powiedziec, mianowicie ze to na naszych barkach wlasnie sa kladzione fundamenty wolnosci. Nie dajmy sie przyjaciele i starajmy sie jak mozemy pomagac naszym bliskim i nie tylko!!!

Wiele milosci, swiatla i wytrwalosci zycze wszystkim!!

Raptor
Gość
Raptor

Ale musisz pamiętać o tym, że wege nie dostarcza wszystkich potrzebnych składników odżywczych i mineralnych, które można znaleźć w produktach pochodzenia zwierzęcego, tj. nabiał (byle nie przetworzone mleko), ryby czy żółtka jaj. Każda dieta sprawdza się w określonych warunkach klimatycznych i środowiskowych, a wege nie jest w pełni dostosowana do warunków naszego klimatu. Radzę więc wzbogacić nieco dietę (jeśli opiera się ona wyłącznie o rośliny); nie jest to złe rozwiązanie jeśli odpowiednio się je zmodyfikuje względem potrzeb organizmu w naszych warunkach.

Adi2012
Gość

Dzieki Raptor :) Wiem i zdaje sobie z tego sprawe co i jak sie kreci. Tak sie sklada ze znam sporo osob ktore sa po 3, 5 a nawet 10 lat wege i zyja i czuja sie wspaniale. Co do skladnikow to taki maly przyklad – mieszanka nasion siemienia lnianego, slonecznika, sezamu i dyni zmielona i (zeby sie nie udlawic) zalana np. sokiem jablkowym dostarcza to wszystko co ryba. Na dodatek mozna pochrupac sobie orzechy, glownie wloskie :) Jesli chodzi o mnie to odkad przestalem jesc mieso czuje sie o niebo lepiej niz wtedy jak je jadlem. I najwazniejsze, prawie do zera spada agresja co u wielu ludzi by sie przydalo. Pomaga tez bardzo przy dalszym rozwoju duchowym/medytacji itp itd. Jesli chodzi o skutki uboczne to powinny juz dawno wyjsc takze jest i bedzie ok. Tak, mowiac o skutkach mam na mysli to ze niestety nie wyszytkim to sluzy (ale wiekszosc by nie miala problemow). Znam tez kilka osob ktore po przejsciu na wege nie daly rady bo wlasnie organizm po prostu nie chcial – a szkoda :/ Takze prawda jest ze zalezy to od organizmu.
Tak czy inaczej ja naleze do tych ktorym sie udalo i czuje sie naprawde wspaniale, dodam ze nie tylko zdrowotnie ale i psychicznie.

Namaste

Raptor
Gość
Raptor

Ja również (prawie) nie spożywam mięsa, natomiast korzystam z wymienionych pokarmów pochodzenia zwierzęcego, szczególnie jaj kurzych, których skład jest niesamowity pod względem biochemicznym i ciężko w przyrodzie o bardziej kompleksową kondensację niezbędnych składników odżywczych. Najważniejsze jest nie zaśmiecanie organizmu czym popadnie, nie przejadanie się i nie mieszanie białka, tłuszczu i węglowodanów ze sobą w dużych ilościach. Jeśli podejście do sprawy odżywiania się jest zrównoważone, to i sam człowiek staje się bardziej zrównoważony.