Aktywiści będą mogli kontrolować fermy futerkowe?

Opublikowano: 03.11.2018 | Kategorie: Ekologia i przyroda, Gospodarka, Prawo, Wiadomości z kraju | RSS komentarzy

Przeczytano 1213 razy!

Jan Krzysztof Ardanowski zaproponował zwiększenie uprawnień organizacji ekologicznych tak, aby mogły kontrolować warunki, w jakich żyją zwierzęta hodowane na futra.

Redakcja „Pulsu Biznesu” wysłała do resortu zapytanie, czy rzeczywiście taka dobra zmiana jest przez ministra brana pod uwagę.

„Uprzejmie informuję, że Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi prowadzi prace koncepcyjne oraz analizuje potencjalne skutki społeczne i gospodarcze ewentualnego zwiększenia kompetencji organizacji społecznych, których statutowym celem działania jest ochrona zwierząt, w zakresie wykonywania kontroli na fermach zwierząt futerkowych” – na pismo odpowiedziała Małgorzata Książyk, dyrektorka biura prasowego resortu rolnictwa.

„Nie mamy nic przeciwko certyfikacjom i kontrolom, ale wykonywanym przez organy naprawdę do tego powołane, czyli lekarzy weterynarii czy międzynarodowych ekspertów znających się na hodowli zwierząt futerkowych. Natomiast dwudziestoletni aktywista, student polonistyki, z dwudziestodwuletnią aktywistką, studentką zarządzania, którzy w wolny weekend wybierają się na wieś, żeby przeprowadzić społeczną kontrolę w gospodarstwach rolnych, to absurd” – uważa cytowany przez PB Szczepan Wójcik, prezes Związku Polski Przemysł Futrzarski. „Organizacje ekologiczne osiągają sporo sukcesów, ale w zbiórce pieniędzy na bezdomne psy i koty oraz utrzymanie schronisk, a także w nagłaśnianiu przypadków zwyrodnialców męczących zwierzęta. Czym innym jest jednak zajmowanie się zbieraniem karmy dla psów, a czym innym nadawanie kompetencji kontrolnych aktywistom, którzy nie mają niezbędnej wiedzy i umiejętności.”

Co na to ekolodzy? Powątpiewają w realną zmianę. Paweł Rawicki z Otwartych Klatek twierdzi, że kontrole społeczne prowadzone razem z inspektorami weterynarii przez prozwierzęcych działaczy już dziś są możliwe, lecz to prawo jest martwe i nie sprawdza się w praktyce – wpuszczenie aktywistów wymaga zgody właściciela fermy, a nawet jeśli da się ją uzyskać, to nie zapobiega to systemowemu zabijaniu. „Dobrostan na fermach jest tylko w niewielkim stopniu zależny od kontroli. Można w ten sposób uratować pojedyncze zwierzęta, ale nie zapobiec ich cierpieniu na wielką skalę. Jesteśmy zdecydowanie za zakazem hodowli zwierząt futerkowych” – mówi Rawicki.

Autorstwo: WK
Źródło: Strajk.eu

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.

pl Polish
X