Abyście zaludnili Ziemię

Opublikowano: 18.02.2019 | Kategorie: Ekologia i przyroda, Publicystyka, Publikacje WM, Społeczeństwo, Wierzenia

Liczba wyświetleń: 2503

Ten znany werset z “Biblii”, czyli “bądźcie płodni, abyście zaludnili ziemię”, bywa niedokojarzony nawet przez ludzi myślących. Mowa jest co prawda o zaludnieniu Ziemi, bo w czasach, gdy pisano “Księgę rodzaju” na całej Ziemi żyło najwyżej 50 milionów ludzi, ale nigdzie nie powiedziano, żeby ją przeludnić.

Dziś mamy przeludnienie w wielu regionach świata, a miejscami rejony puste. Istnieje więc nierównowaga w dystrybucji i rozmieszczeniu ludności, o czym autor “Genesis” nie mógł mieć pojęcia. Ludność europejska gwałtownie się starzeje, brakuje rąk do pracy, a niedługo na jednego pracującego będzie przypadać 3-4 emerytów, więc dojdzie do rozregulowania systemu ubezpieczeniowego i emerytalnego.

Nic dziwnego, że powstają miejsca pracy dla pracowników ze Wschodu, bo sami nie obsłużymy rozwijającej się gospodarki. Przejdźmy teraz do polityki demograficznej Kościoła, który pragnie mieć dużo wiernych, więc zachęca do niekontrolowanego płodzenia potomstwa zgodnie z brednią, że “Bóg da dzieci, Bóg da i na dzieci”. O tym, jak to naprawdę działa świadczą te liczne, wielodzietne rodziny opuszczone przez ludzi i Boga, które nie mają z czego żyć. Jakoś tak tradycyjnie się składa, że właśnie biedne i religijne rodziny są wielodzietne. Bogatsi mają najczęściej wyższe wykształcenie, więc wiedzą, że niekontrolowana polityka demograficzna i populacyjna musi doprowadzić do katastrofy wcześniej czy później.

Oczywiście, dotykamy tu planowania rodziny i kontroli urodzeń. Istnieje pewien ewolucyjny mechanizm, który w skrócie polega na doborze naturalnym i działa selektywnie, decydując, kto z puli genetycznej może się rozmnożyć i przekazać dalej swoje geny, a więc swój światopogląd, swoje wartości, etykę, sposób życia i zainteresowania, a kto z tego zostaje czasowo lub całkowicie wyłączony. Jak uczy biologia, tylko pewien procent z każdego pokolenia ma szansę na przekazanie dalej genów, a pozostali pozostają bezdzietni. To nie człowiek świadomie decyduje, czy przekaże geny, tylko ewolucyjna podświadomość, która odpowiada za takie kulturowe zjawiska, jak zakochanie, romantyczna miłość, szukanie drugiej połowy, satysfakcja ze związku.

Kościół z jednej strony naucza, że każda kobieta i każdy mężczyzna ma prawo założyć rodzinę i spłodzić jak najwięcej potomstwa. Z drugiej strony obwarowuje prawo do rodziny na przykład brakiem zaburzeń umysłowych, czym wyklucza sporą grupę populacji. Kościół głosząc, że świadome macierzyństwo i antykoncepcja jest złe, zapomina, że gdyby nagle wszyscy na świecie postanowili mieć dzieci, to ludzkość by się zawaliła. Żeby było nas 7 miliardów, potrzeba było stu tysięcy lat ewolucji. Gdyby nawet tylko miliard mężczyzn i miliard kobiet w wieku prokreacyjnym dziś poszli ze sobą do łóżka, mniejsza czy w małżeństwie czy przed czy poza, za dziewięć miesięcy mielibyśmy 8 miliardów ludzi na świecie, a za kolejne 9 kolejny miliard. Nawet, jeśli odliczymy ciąże nieudane i śmierć przy narodzinach, to i tak przybyło by nas za dużo.

Kościół nie rozumie, że nie można w nieskończoność się rozmnażać, bo zasoby ziemskie się nie rozmnażają i każdy kolejny miliard ludzi to katastrofa ekologiczna. Każdemu trzeba dać jeść, zbudować mieszkanie i uszyć ubranie, a przecież kreowanych sztucznie jest dziś mnóstwo potrzeb – każdy chce mieć smartfona, laptopa, konsolę do gier, samochód i tak dalej. Tego się nie da zrobić. Dlatego natura tak steruje doborem naturalnym, że wyklucza w sposób naturalny niektóre geny z populacji, aby nie doszło do przeciążenia statku kosmicznego, jakim jest nasza planeta. Ale to się dzieje naturalnie i wyklucza sama natura i nikt nikomu nie powinien dyktować, ile chce mieć dzieci. Jeden chce dwójkę, inny czwórkę, a jeszcze inny wcale nie chce mieć dzieci i ma do tego święte prawo.

Prawdopodobnie mechanizm rozmnażania populacji ludzkiej jest homeostatem i dąży do równowagi. Jeśli sztucznie nakłaniamy ludzi do mnożenia się, albo z drugiej strony zabraniamy komuś tego, to nadwyrężamy ten homeostat. Bardzo dużo par na przykład dziś zmaga się z płodnością, a są i takie, które posłuchały Kościoła, zaczęły stosować tradycyjny kalendarzyk (wiem, że są nowsze metody “naturalne” oczywiście) i zachodziły w nieplanowane ciąże. Dlatego natura ma swoje własne sposoby, abyśmy nie przeludnili Ziemi i nie trzeba nikomu niczego w tej kwestii nakazywać ani zakazywać.

Wiadomo, że tylko pewien mały procent z każdego pokolenia ma realne szanse na reprodukcyjny sukces i widocznie taka jest mądrość natury. Ale polityka, jaką stosuje Kościół ma dwie strony – przymuszać do katolickiego małżeństwa, niekiedy naprawdę podstępnymi metodami, a jednocześnie wykluczać osoby na przykład niepełnosprawne, które i tak mają z reguły naturalnie obniżoną płodność, zaburza precyzyjny mechanizm, decydujący o tym, że Rafał z Poznania nie ma dzieci, a Józef z Kołomyi ma ich ósemkę.

Dawniej dodatkowo wysoka śmiertelność niemowląt wyrównywała brak metod antykoncepcji, dziś to już dzięki medycynie nie działa, więc świadome planowanie rodziny – a nie naturalne – jest w pewnym sensie obowiązkiem moralnym ludzkości. Ziemia nie przyjmie więcej niż 9-10 miliardów ludzi.

Jeśli od 1976 do teraz przybyło nas 3 miliardy, to znaczy, że mamy tu postęp geometryczny, procent składany i widzimy, jakie są problemy migracyjne, gospodarcze i militarne. Dziwię się, że nikt nie przyjrzał się nauce, zwanej demografią bliżej, bo należy sprawdzić, czy za kolejnymi kryzysami ekonomicznymi nie stoi po prostu zbyt duży i zbyt szybki postęp demograficzny.

Istnieje górna granica liczby populacji, po przekroczeniu której zawali się wszystko. I wtedy może wybuchnąć ostatnia wojna światowa, bo istnieją pewne argumenty wskazujące na to, że obie wojny światowe były podświadomym sposobem na zbyt duży przyrost naturalny w XX wieku. To po prostu bardzo straszny sposób na wyregulowanie populacji.

Oczywiście, poprawność polityczna tego nigdy nie uzna, co nie oznacza, że nie może to być prawda. Dlatego w sferze demografii i nie tylko, Kościół całkowicie się myli. Kieruje nim po prostu chęć przysporzenia Watykanowi kolejnych jeleni, które będą posłusznie dawały na tackę, z której będą szły do niego miliardy ze wszystkich stron świata. I to jest smutne i straszne zarazem.

Być może natura również znajdzie sposób, aby skorygować rozbuchaną politykę reprodukcyjną Kościoła, bo nigdy żaden papież nie zdobędzie się na odwagę i nie zmieni tez zawartych w dokumentnie błędnej encyklice “Humanae vita”, gdzie potępia się w czambuł wszelkie inne niż “naturalne” metody antykoncepcji i zachęca do niekontrolowanego postępu demograficznego. To wielka nieodpowiedzialność i brak rozsądku głowy Kościoła, rzekomo następcy samego Chrystusa.

Autorstwo: Rafał
Ilustracja: cocoparisienne (CC0)
Źródło: WolneMedia.net


TAGI: , , , , , , , ,

Poznaj plan rządu!

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

1 wypowiedź

  1. Stanlley 19.02.2019 13:56

    Co za durny artykuł. Praktycznie każdy z akapitów to bzdura z którą nawet nie da się polemizować.

    Ale spróbujmy :
    “Kościół nie rozumie, że nie można w nieskończoność się rozmnażać, bo zasoby ziemskie się nie rozmnażają i każdy kolejny miliard ludzi to katastrofa ekologiczna.”

    Tak się składa że w teorii (nie w praktyce) kraje katolickie, w europie i północnej ameryce mają albo ujemny przyrost naturalny albo bliski zeru. Nieco lepiej jest w ameryce południowej. Natomiast największy i szalony przyrost jest w krajach z religią hinduistyczną i islamską. Ale rozumiem – autor na wszelkie sposoby chce dokopać i dlatego dalej pisze z uporem maniaka o kalendarzyku….

    Inna sprawa to że ilość ludności nie jest takim problemem jak sposób korzystania z zasobów. Zamiast je szanować, skupić się na ponownym użyciu, na tym by nie wyrzucać na śmietnik, rozsądnie pozyskiwać energię – to autor skupia się na ilości ludzi.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.