Policja przymyka oko na ataki na protestujących

Opublikowano: 06.10.2014 | Kategorie: Polityka, Wiadomości ze świata

Liczba wyświetleń: 6

Sytuacja w Hongkongu jest coraz trudniejsza, ponieważ demonstranci, którzy domagając się demokracji dla swojego regionu, wywołują chaos i grożą zajęciem budynków rządowych. Policja próbowała kilka dni temu rozpędzić protesty za pomocą gazu łzawiącego i pieprzowego oraz atakując ludzi pałkami, jednak wszystkie metody na nic się nie zdały.

Prodemokratyczne protesty nasiliły się w zeszłym tygodniu. Demonstranci domagają się aby Chiny zezwoliły na wybory w Hongkongu, w których kandydaci nie będą zatwierdzani przez specjalny komitet i zapowiadają jeszcze większy chaos, jeśli żądania nie zostaną spełnione. W ostatnich dniach liderzy akcji protestacyjnej zapowiadali zajęcie budynków rządowych, jeśli szef administracji Hongkongu, Leung Chun-ying, nie zrezygnuje ze swojego stanowiska. Politycy stwierdzali dotychczas, że nie mają zamiaru niczego zmieniać.

Tydzień po rozpoczęciu masowego strajku okupacyjnego centrum miasta, przeciwnicy ruchu Occupy Central zakłócili 3 października przebieg protestów i zaatakowali osoby biorące udział w demonstracjach, w którym domagają się wolnych i sprawiedliwych wyborów w Hongkongu.

Awanturnicy opowiadający się za Pekinem, jak opisują ich niektórzy, oskarżyli protestujących o zakłócanie ich dnia roboczego, po czym zaczęli rozrywać transparenty i niszczyć namioty protestujących. Kiedy protestujący podjęli próbę zatrzymania ich, sami zostali zaatakowani. Część agresywnych osób miała na sobie niebieskie wstążeczki, symbol poparcia, który po raz pierwszy pojawił się w czasie ostatnich protestów osób wiernych rządowi, którzy popierają działanie policji i użycie gazu łzawiącego.

W wyniku starć, do których doszło na Mangkok wielu protestujących opowiadających się za demokracją zostało rannych. Ling Nan opisuje na portalu dziennikarstwa obywatelskiego inmediahk.com w jaki sposób mężczyzna szukających kłopotów wdarł się na teren protestów: “Około 15 blisko 100 mężczyzn w średnim wieku włóczyła się po Nathan Road i powoli otoczyła protestujących w różnych miejscach. Wówczas zaczęli krzyczeć: „Policjo! Przymknij oko i pozwól nam ich zbić!” Mężczyźni w średnim wieku zerwali transparent i zaczęli wyklinać wolontariusz stojących na warcie przy namiocie z prowiantem. Powiedzieli, że są przeciwni Occupy i zaczęli zmierzać w kierunku skrzyżowania Nathan Road z Argyle Street, gdzie trwała okupacja. Po drodze zaatakowali protestujących. (…) Przechodzień próbował powstrzymać przeciwnika ruchu Occupy Central przed skrzywdzeniem dwóch młodych ludzi. Awanturnik wymierzył nożem w kierunku jego twarzy i powiedział: „Takiś odważny? To choć ze mną na Tiananmenm, skurwysynie!” Przechodzień chciał odejść, ale mężczyzna ruszył za nim wykrzykując te same słowa, po czy drogę mężczyźnie zblokował inny przeciwnik Occupy Central.”

Pracownik socjalny, pani Lam, która jest członkiem grupy wolontariuszy na Mangkok oskarżyła policję o przymykanie oka na ataki: “Od około 18.00-19.00 zaczęło przybywać co raz więcej przeciwników Occupy Central. Uczestnicy strajku okupacyjnego poczuli się zagrożeni. Pani Lam stwierdziła, że ich twarze przepełnione były wściekłością i wyzywali protestujących, rzucając w nich butelkami z wodą. […] Sytuacja wymknęła się spod kontroli. Było niewielu policjantów, a wolontariusze musieli udostępniać swoje megafony policjantom, aby mogli zapanować nad sytuacją. Około 10 protestujących zdecydowało się opuścić teren. Policja odprowadziła ich. Jednak później policjant przyszedł na okupowany teren i ostrzegł protestujących, że zgromadzenie stanowi zagrożenie dla innych i jeśli nie odejdą, zostaną aresztowani. Protestujący, którzy zostali, byli wściekli. Stali się ofiarami agresywnych ataków, a teraz policja oskarżyła ich o bycie niebezpiecznymi. Nawet nie dali ostrzeżenia motłochowi przeciwnemu Occupy Central, który wzniecił konflikt. Protestujący odmówili opuszczenia terenu z powodu niesprawiedliwości ze strony policji. Postanowili zostać.”

Ponieważ policja nie podejmowała działań, tysiące prodemokratycznych protestujących pośpieszyła na Mangkok, aby stawić czoła napastnikom. Niektórzy zauważyli, jak funkcjonariusze policji potajemnie wypuścili jednego z mężczyzn, którzy wszczęli zamieszki i odprowadzili go do taksówki. W oburzeniu okrążyli posterunek policji dzielnicy Mangkok żądając aresztowań.

Podobna sytuacja, choć na mniejszą skalę, miała miejsce na Causeway Bay. Chu Hoidick opisał zajście dla inmediahk.net: “Około godz. 18.00 grupa awanturników z maskami weszła na Yee Wo Street i Jardin Street obok domu towarowego SOGO. Zaatakowali protestujących i przerwali blokady. Spodziewaliśmy się, że powtórzy się sytuacja z Causeway Bay, więc zbudowaliśmy kolejną blokadę pod sceną, aby zabezpieczyć protestujących, gdyby awanturnicy otoczyli i nas. Po 19 zaczęło schodzić się co raz więcej osób by nas chronić. Oprych zaczął się rozchodzić. Grupa policjantów wyszła ze stacji metra i tak stanęliśmy twarzą w twarz z policją, a nie awanturnikami. Nasza sytuacja byłą jasna: zostaniemy i będziemy walczyć przeciwko próbom policji zmierzającym do rozpędzenia nas. Wraz z studentem na zmianę namawiałem przez mikrofon obywateli do pozostania na miejscu. Do godz. 20.00 pozostało tylko kilka osób z niebieskimi wstążeczkami [popierających policję], które nadal wyklinały protestujących. Sytuacja uspokoiła się. Dowiedzieliśmy się, że protestujący na Mangkok odzyskali swoje miejsce. Odzyskaliśmy duch i kontynuowaliśmy strajk okupacyjny.”

Kobiety stały się celem przemocy fizycznej i ataków werbalnych, ale policja zignorowała ich skargi i odmówiła podjęcia działań. Grupa 30 kobiet należących do NGO opublikowała wspólne oświadczenie, w którym potępiły przemoc na tle seksualnym. “Dotychczas otrzymałyśmy liczne prośby o pomoc od obywatelek, które stały się celem ustnego napastowania, w tym: „Jeśli przychodzisz na demonstrację, musisz się liczyć z tym, że zostaniesz zmacana” oraz „Masz duże piersi, może sobie pomacamy!” i wielu podobnie brzmiących stwierdzeń. Jest także wiele kobiet, które stały się ofiarą napaści połączonej z czynem nierządnym, a także krążą pogłoski o tym, że przeciwnicy ruchu Occupy bandowali się w „oddziały obmacujące”. Tego rodzaju napaść na tle seksualnym oraz napaść połączona z czynem nierządnym oczywiście jest wynikiem nierówności pod względem płci, gdzie kobiety traktowane są podrzędnie. Takie bezwstydne zachowanie napawa nas oburzeniem! Wspólnie: 1) Stanowczo potępiamy użycie przemocy seksualnej w stosunku do kobiet przez zbirów przeciwnych ruchowi Occupy. 2) Nakłaniamy, aby osoby, które padły ofiarą nie milczały i nie pozwoliły na stosowanie przemocy na tle seksualnym. Wszyscy protestujący powinni postawić się i bronić praw cielesnych i autonomii każdej kobiety. 3) Żądamy, aby policją w trybie natychmiastowym wszczęła dochodzenie i strzegła prawa oraz porządku. Ich zadaniem jest niedopuszczenie ruchu przeciwnemu Occupy do popełniania przestępstw zbiorowych. Policja ma aresztować podejrzanych na miejscu.”

Wieczorem Szef Administracji miasta Luang Chun-ying opublikował nagranie wideo, w którym nawoływał protestujących do zaprzestania okupacji i współpracy z policją, ale nie potępił przemocy ze strony awanturników.

Dzień wcześniej Hongkoński Związek Studentów, jeden z kluczowych organizatorów ruchu prodemokratycznego, przyjął zaproszenie do rozmów z Sekretarzem Generalnym rządu Carrie Lam. W związku z relacjami naocznych świadków, w tym osób poszkodowanych, które mówiły, że policja nie tylko nie podjęła działań zmierzających ku powstrzymaniu napastników, ale wręcz zagroziła aresztowaniem uczestników strajku okupacyjnego, Związek odwołał rozmowy.

Uczestnicy masowych wystąpień w Hongkongu zgodzili się w niedzielę rozebrać część barykad, które blokowały dostęp do budynku administracji. Tym niemniej, na razie nie wiadomo, ilu demonstrantów zdecydowało się na opuszczenie otaczającego budynek administracji terytorium.

Tymczasem rektor Uniwersytetu Hongkongu zaapelował do studentów, aby opuścili ulice i przerwali demonstracje. Studenci w Hongkongu opowiadają się za zniesieniem na terenie specjalnego regionu administracyjnego systemu wyborów wielostopniowych i za wprowadzeniem wyborów bezpośrednich. Jednocześnie domagają się dymisji szefa hongkońskiej administracji Leung Chun-yinga.

Stany Zjednoczone zdążyły już wyrazić poparcie dla demonstrantów i powszechnych wyborów bezpośrednich. Jednak minister spraw zagranicznych Chin w trakcie spotkania z Johnem Kerrym powiedział, żeby żaden kraj nie wtrącał się w sytuację w Hongkongu, ponieważ tamtejsza władza sama sobie poradzi z problemem. “Sprawy Hongkongu są sprawami wewnętrznymi Chin. Wszystkie państwa powinny respektować suwerenność Chin. Jest to również podstawowa zasada dotycząca stosunków międzynarodowych. Wierzę że żaden kraj, żadne społeczeństwo, nikt nie pozwoliłby na nielegalne działania, które naruszają porządek publiczny” – powiedział MSZ Chin Wang Yi.

Chińskie władze wysunęły ultimatum protestującym. Jeśli w poniedziałek ulice nie opustoszeją i ludzie nie wrócą do pracy, policjanci otrzymają wolną rękę na użycie „wszelkich środków prawnych” w celu zaprowadzenia porządku.

Władze w Hongkongu mają nadzieję, że protesty będą przebiegać pokojowo a ludzie z czasem sami się rozejdą. Demonstranci są jednak zdeterminowani i wszystko wskazuje na to, że sytuacja szybko się nie uspokoi. Nie można również wykluczyć, że dojdzie do sytuacji takiej jak na ukraińskim majdanie.

Autorzy: John Moll (akapity 1, 2, 14, 16), Oiwan Lam (tłum. Krzysztof Pawliszak, 3-11), red. GR (12, 13, 15)
Źródła: Zmiany na Ziemi, Global Voices, Głos Rosji
Kompilacja 4 wiadomości na potrzeby “Wolnych Mediów”

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU

Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

6
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
Collega
Użytkownik

Ameryka znalazła kolejny Majdan.
Tak się teraz prowadzi wojny, Panowie.

tosshi
Użytkownik
tosshi

@Collega

Dokładnie. Dziwne w tym wszystkim jest to, że takie protesty są tylko w krajach które sprzeciwiają się polityce USA, bo np. Arabia Saudyjska jest państwem w którym nie ma żadnej demokracji, wręcz jest tyrania jednego rodu, ale tam ludzie nie tęsknią za demokracją. Jednak w Syrii już ludzie chcą demokracji. Tak samo jest na Ukrainie czy Hong Kongu, ludzie tam chcą demokracji, nie ważne czy mi żyje się dobrze czy źle ale ja chcę demokracji. W Polsce demokracja jest już od 25 lat a w ostatnich wyborach niecałe 30% ludzi głosuje. Tylko Hong Kong to nie Ukraina, to jest kraj w który ma najwolniejszą gospodarkę na świecie, w której nie ma korupcji, liczy się tylko biznes. W Hong Kongu nie ma takiej biedy, tam ludzie wbrew pozorom dobrze zarabiają i dobrze żyją. Natomiast w protestach biorą udział głównie studenci, ciekawe czy ich profesrokowie nie wykładają na amerykańskich uczelniach.

pablitto
Użytkownik
pablitto

… rozumiem, że panowie powyżej to za to sami znawcy kurczącej się demokracji w Hong Kongu, lub stali bywalcy w Chinach, mogący rzetelnie ocenić sielskie życie tamtejszego społeczeństwa ;)

PS. a to, że USA jest światowym hegemonem wkładającym wszędzie łapy, nie trzeba powtarzać chyba 1000 razy? To nie jakiś onet.
Pewnym jest, że ludziom – podobnie jak u nas za komuny – żyje się raczej niefajnie na ~3/4 powierzchni tej planety – ciężko zrozumieć, że tu i tam sami mają tego dosyć, i nie trzeba wiele (albo i nic), by z iskry poszedł ogień? Rozumiem zatem, że Chiny powinny być wg Was przykładem modelowego nowoczesnego państwa na tej planecie? To może od razu się tam przeprowadzić i osobiście doświadczyć komfortów życia chińskiej metropolii/prowincji?

Rozumiem, że jak coś pierdyknie w końcu w Korei Północnej (się niby nie zapowiada, ale kto wie, po tych zakulisowych gierkach tamże) – to też będziecie piać, że to USA wszystko zaaranżowało – wbrew miejscowym, którzy przecież cały czas dają sobie spokojnie radę – jedząc czasem trawę, tudzież czyjeś zwłoki, a tamtejsze obozy pracy to na pewno wymysł zachodniej propagandy – wystarczy spojrzeć na zdjęcia satelitarne Korei Płn… nocą. ;]

a Majdan to mógłby i powstać w Warszawie, gdyby tzw. władza pocisnęła bardziej to społeczeństwo (trochę przywykłe już to pewnych luksusów – patrząc względem całej planety, a nie sąsiadó na zachodzie) – i pojawiłaby się tam pewno masa tzw. patriotów (bo akurat to tutaj jest w modzie od paru lat – i jest też dobrym materiałem do manipulacji – zresztą, jak każdy dogmat).

Swoją drogą to dość tragi-ironiczne. Jakieś >10 lat temu tzw. ruchy wolnościowe, anarchistyczne, ekologiczne czy nawet lewicowe, bądź subkultury jak punk, krytykowały i kontestowały “politykę” USA, konsumpcjonizm, korporatokrację, banksterkę, neokolonializm zachodu, NATO, szczyty G8 i banksterskie zloty. Od paru lat (akurat w Polsce) to środowiskom tzw. prawicowym wydaje się, że nagle się oświeciły i mają monopol na “prawdę” – d3bilnie “zabawne” to, jak się patrzy na to z boku – i najsmutniejsze jest to, że również w swej agresywnej retoryce nie kumają jeszcze, jak tu i ówdzie są wykorzystywane przez [-wstawić to, w co kto wierzy, że kręci tym pi3rd0lnikiem-] i sztucznie podkręcają przez to dalszy podział społeczeństwa (co nigdy nie doprowadzi do jakiejś (r)ewolucji społecznej – wiedziały o tym komunistyczne władze, wiedzą o tym współcześni rządzący i ich kukieł-mistrze ;) – ale są sprytniejsi po paru historycznych lekcjach)

tosshi
Użytkownik
tosshi

@pablitto

w skrócie hehehehe
Czy ty w ogóle wiesz czym jest Hong Kong? Bo to nie są Chiny, Hong Kong jest autonomią która w 1999r została przekazana Chinom przez Wielką Brytanię. Hong Kong ma 1 miejsce w światowym rankingu jako państwo które jest najbardziej przyjazne i otwarte na biznes. Jest to państwo które ma jedne z najniższych podatków na świecie, są tam tylko dwa podatki dochodowy i od nieruchomości, i jest to państwo bardzo wysoko rozwinięte i bogate. Średnia zarobków w Hong Kongu pulsuje w granicach 3000 dolarów, więc jeżeli tam jest według Ciebie taka bieda to ja bym chciał mieszkać w takiej biedzie. W Polsce średnia zarobków nie przekracza 1000 dolarów.

Co do samych Chin to pewnie nie wiesz ale teraz tam mają tydzień wolnego bo jest święto narodowe, a wiem to bo kupuje rzeczy w Chinach i nie mogą mi teraz nic wysłać bo wszystko tam stoi. Na początku nowego roku świętują nowy rok Chiński i mają 3 tygodnie wolnego. W Chinach bieda jest na prowincji a w miastach żyje się naprawdę dobrze. No ale w Polsce to na prowincji takie bogactwo jest.

tosshi
Użytkownik
tosshi

Trochę danych jeszcze:
PKB Polski – 13 394 USD
PKB Niemiec – 44 999 USD
PKB Wielkiej Brytanii – 39 567 USD

PKB Hong Kong – 37 777 USD

@pablitto
To są oficjalne dane z 2013r., według Ciebie to bieda w tym Hong Kongu co?

Collega
Użytkownik

@Pablitto – nie oceniam, czy to, że Ameryka wsadza swe macki do Hongkongu to dobrze, czy źle. Po prostu stwierdzam fakt.
Szkoda tylko, że nie zaczyna od wyzwalania tego największego łagru świata jakim jest KRLD, tylko bierze się za rejony radzące sobie nienajgorzej, zostawiając po sobie coś czego już nie można nazwać państwem.