35 godzin, czyli walka klas

Opublikowano: 08.05.2018 | Kategorie: Gospodarka, Publicystyka

Ośmiogodzinny dzień pracy jest cywilizacyjnym przeżytkiem. Do tak długiego trybu pracy przyzwyczajają nas już w szkole, każąc przesiadywać bezcelowe ”dupogodziny”, pełne nudy i półwięziennego rygoru od dzwonka do dzwonka. Później – już w robocie – sprzedajemy przede wszystkim swój czas. Bez sensu. Bo – co poświadczają co i rusz przeprowadzane badania – nie da się wydajnie pracować przez osiem godzin. I to niezależnie od tego, czy ktoś ma pracę za biurkiem czy wbija gwoździe. Jakąś część z ośmiu godzin udajemy, że pracujemy, czyli oszukujemy system, zamiast np. pobawić się z dziećmi, poczytać książkę czy pojeździć na rowerze. Bo przecież trzeba siedzieć w robocie.

W Polsce ośmiogodzinny dzień pracy wprowadzono sto lat temu – wyjątkowo postępowym ustawodawstwem na tle ówczesnej Europy. I choć przyznać trzeba, że pracowano wówczas także w soboty, to warto przypomnieć, że także jeżdżono raczej dorożkami, mieszkano w jednej izbie na rodzinę (przynajmniej robotnicy), a nierzadko gęściej, nie było jeszcze telewizji, a radio czy samochód były dobrami luksusowymi.

Ekonomista John Maynard Keynes jeszcze przed II wojną światową twierdził, że w 2030 roku będziemy pracować 3 godziny dziennie, czyli 15 tygodniowo. Bo – jak przewidywał – pomimo wzrostu podstawowych cywilizacyjnych potrzeb, wydajność pracy wzrośnie na tyle, że do ich zaspokojenia wystarczy znacznie mniejszy wysiłek. Miał rację, bo taki był trend. Nie przewidział jednak, że związki zawodowe czy lewicowe partie nie będą już w stanie wyszarpywać kolejnych zdobyczy socjalnych dla pracowników. I że zamiast tego wypracowane przez robotników bogactwo trafi do zamożnych, do rajów podatkowych, do korporacji i rozrośniętych rynków finansowych.

Dziś coraz częściej słyszymy pomysły o skróceniu czasu pracy. We Francji od lat istnieje 35-godzinny tydzień pracy (choć trzeba przyznać, że istnieje wiele furtek do jego omijania), w Danii – 37. A całkiem niedawno niemieccy metalowcy ze związku zawodowego IG Metall wywalczyli to, że w określonych warunkach pracują tylko 28 godzin. Zdarza się, że władze poszczególnych krajów czy regionów wprowadzają podobne ”eksperymenty”, szybko torpedowane przez kapitał i i usłużne mu media. Bo prawda jest taka, że tylko to co wywalczone przez społeczeństwo na drodze walk społecznych czy drogą parlamentarną ma szansę się trwale ostać. Nikt z łaski nam nic nie da.

Partia Razem rozpoczyna dziś zbiórkę podpisów pod obywatelskim projektem ustawy, który sprawi, że będziemy pracować 35 godzin w tygodniu. Każdy uczciwy lewicowiec powinien wziąć w niej udział. Rzadko bowiem kiedy zdarza się okazja, że przez kilka miesięcy można prowadzić klasową kampanię. Częściej świat pracy jest w defensywie. Ale nie można tak bez końca.

Według OECD Polska jest drugim w Europie państwem pod względem długości pracy w tygodniu. Płace zaś nadal plasują nas na szarym końcu. Skrócenie czasu pracy przy zachowaniu płacy to jednak nie tylko po prostu więcej czasu wolnego. To także wzmocnienie pracowników w walce z kapitałem. Automatycznie spadnie bezrobocie, a więc pracownicy będą bardziej pożądani – ich pensje wzrosną. To realne upodmiotowienie pracujących pozwoli na domaganie się więcej. Bo okaże się, że pomimo straszenia przez neoliberalnych oszołomów, świat się nie zawalił, a ludziom żyje się lepiej. No, może oprócz tych z grubymi portfelami, którzy i tak smacznie sobie żyją. Naszym kosztem.

Autorstwo: Damian Duszczenko
Zdjęcie: skeeze (CC0)
Źródło: Strajk.eu

TAGI: ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

8 komentarzy

  1. kopydlok 08.05.2018 14:39

    Zbierają podpisy, a jak wsadzą ryje do koryta, to szybko zapomną o sprawie.

  2. Radek 08.05.2018 15:27

    Jakby był 6 godzinny dzień pracy to byłoby więcej zatrudnionych, ale i większa bieda. A to dlatego, że nienasycone mordy które wypompowują efekty pracy będą tak samo wysysać. Gdyby w Polsce wprowadzić prawo to by dało się jakoś wpłynąć na jaka taka sprawiedliwość społeczną. Obecnie to jest namiastka prawa, jak zresztą w prawie całej Europie.

  3. emigrant001 08.05.2018 15:28

    Jeśli nowocześni biznesmeni twierdzą, że chciwość jest dobra to kto ich przekona, że powinni się dzielić? – Jedynie progresywne podatki, czyli coś przeciwnego do polskiego systemu.
    Biorąc pod uwagę brak prawdziwych związków zawodowych w Polsce i migrację z ukrainy, płace na pewno nie wzrosną, bo niby dlaczego?
    Ponad sto lat temu H. Ford twierdził, że robotnik ma być nabywcą jego produktu, bo inaczej nie będzie się rozwijał. Dziś zacofana ekonomicznie przynajmniej 100 lat pani Bochniarz twierdzi, że 2000 brutto to godziwy zarobek.

  4. agama 08.05.2018 16:09

    to ta partia co ostatnio Marksa wychwalała pod niebiosa…

  5. PanOdkrywca 08.05.2018 16:51

    emigrant001 08.05.2018 15:28

    „pani Bochniarz twierdzi, że 2000 brutto to godziwy zarobek.”

    Nie wiem, czy Bochniarz coś takiego powiedziała, ale mam pytanie- przy pensji na poziomie 2000 brutto, ile dostanie do ręki pracownik, a jaka będzie kwota całkowita wydatków pracodawcy. Policzysz? Ja wiem :-)

  6. emigrant001 08.05.2018 23:44

    @PanOdkrywca
    Nie umiem obliczyć netto z 2000 brutto ale z linku poniżej dowiesz się , że 1600 to wystarczająco dużo.
    http://natemat.pl/134117,biedni-przedsiebiorcy-przekonuja-ze-da-sie-zaoszczedzic-z-najnizszej-pensji-tak-sie-nie-da-rozmawiac

  7. PanOdkrywca 09.05.2018 08:21

    emigrant001 08.05.2018 23:44

    Może nie zwracajmy uwagi na to, co kto powiedział. Gowinowi nie starczało na życie, gdy był ministrem- zakładam, że dobrych parę tys, a na 100 % więcej niż 2 tys brutto zarabiał.

    Problem jest inny- aby wyszło 2000 brutto, to:
    – pracownik na rękę dostanie 1 459,48 zł
    – kwota, która obciąża pracodawcę, to 2 414,80 zł

    a dla 4 tys brutto

    Na rękę:
    2 853,96 zł netto
    Koszt pracodawcy:
    4 829,60 zł brutto

  8. emigrant001 09.05.2018 11:16

    Dlatego wszystkim sugeruje potrzebę wprowadzenia kwoty wolnej od podatku na poziomie 24 000 zł i wtedy dopiero będzie dobrze. Teraz zasugeruj to „rządzącym”.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.