Rak płuc z przerzutami

Opublikowano: 06.05.2012 | Kategorie: Publicystyka, Zdrowie

Matka Janet była palaczką i zmarła na raka, gdy Janet miała 19 lat. Janet została pielęgniarką, pracowała w szpitalu i żyła aktywnie, dbała o zdrowie i dobrze się odżywiała. Zawsze twierdziła, że w razie choroby nie podda się chemioterapii. Wyszła za mąż i miała dwóch synów, po latach jej małżeństwo się rozpadło, ale pozostali z byłym mężem przyjaciółmi.

Po rozwodzie musiała dużo pracować, żeby utrzymać siebie i dzieci, a stres związany z pracą odcisnął piętno na jej zdrowiu. Czuła, jakby ktoś naciskał pięścią na jej mostek. Zaniepokoiło ją to, więc poszła do zaprzyjaźnionej lekarki i poprosiła o zbadanie. Badanie nic nie wykazało. Ponieważ objaw się utrzymywał zwróciła się do innego lekarza, który skierował ją na prześwietlenie i badanie krwi. Zaniepokojony wynikami zlecił tomografię. Badanie wykazało liczne guzy w płucach i w wielu innych narządach. Onkolog, do którego się udała dawał jej nie więcej niż pół roku życia.

Przerażona udała się do innego, a ten powiedział, że zostało jej 6 tygodni. Pomyślała, że to za mało, żeby przygotować się na śmierć i sprzątnąć dom. Miała 45 lat i dwoje dzieci na utrzymaniu. Jej siostra nie uwierzyła w ten wyrok, a ojciec się przeraził.

Wróciła do pierwszego onkologa, a ten przekonał ją do leczenia. Poddała się operacji usunięcia guzów z tylnej części brzucha po czym powiedziała o wszystkim synom. Starszy się rozpłakał, a młodszy zastosował myślenie magiczne. Uznał, że jeśli nie przyjmie tego do wiadomości, to problem zniknie.

Przerażona Janet poddała się serii 6 zabiegów chemii. Po tym „leczeniu” jej stan gwałtownie się pogorszył. Nikt nie wierzył, że przeżyje.

Ważyła 32 kilogramy, wymiotowała, miała płyn w płucach, wyłysiała i wyglądała strasznie. Onkolog nalegał na dalsze leczenie i przekonywał ją, żeby przyjęła II serię chemii. Na szczęście jej lekarz rodzinny gorąco jej to odradzał. Twierdził, że na pewno tego nie przeżyje i że chemia ją zabije. Spytał ją, czy słyszała o medycynie alternatywnej i opowiedział jej o diecie makrobiotycznej. Jako pielęgniarka nie wierzyła w medycynę alternatywną, więc odpowiedziała, że to dla hipisów.

Lekarz twierdził, że ludzie umierają od chemioterapii i przekonywał ją do diety. Powiedział, że dieta nie jest lekarstwem, ale bardzo wzmocni jej system odpornościowy. W końcu się zgodziła. Nie miała nic do stracenia.

W jej domu pojawił się konsultant o imieniu Francois, bardzo wysoki i bardzo chudy, z pociągłą twarzą. Janet była bardzo krytyczna i pomyślała, że nie podoba jej się ten facet i że nie chciałaby wyglądać jak ten chodzący szkielet.

Francois urządził pokaz gotowania dla niej, jej przyjaciółek i lekarza domowego. Ponieważ była za słaba, żeby gotować w jej domu na zmianę mieszkały przyjaciółki i pomagały jej w kuchni. Ze zdziwieniem oglądały nieznane im warzywa, np. kapustę pastewną.

Po tygodniu nowej diety Janet mogła swobodniej oddychać, ale w jej płucach wciąż zbierał się płyn, który trzeba było odciągać. Najbardziej przygnębiające było jednak to, że guzy wciąż rosły. Była bliska załamania, ale jednocześnie czuła się coraz lepiej. W końcu odzyskała wiarę, a po długich 5 miesiącach guzy zaczęły się kurczyć. Po roku była w pełni zdrowa.

Kiedy poczuła się lepiej uświadomiła sobie, że chemia zaszkodziła jej bardziej niż rak i że jej wielki krytycyzm był objawem nierównowagi w organizmie. Kiedy zmieniła sposób odżywiania i zaczęła zdrowieć zmienił się jej sposób myślenia i stosunek do całego świata, w tym do ludzi. Odkryła też z radością, że osoby, które kochała odwzajemniają jej uczucia, czemu dały wyraz pomagając jej w chorobie. Było to zdumiewające i radosne odkrycie.

Zapisała się na kurs makrobiotyki i po czterech latach nauki zaczęła pomagać innym. Pomogła już setkom ludzi. Stosuje dietę i z każdym rokiem jest zdrowsza. Poznała mężczyznę swojego życia o imieniu Gary i wzięli ślub na statku z kuchnią makrobiotyczną.

Autor: Maria Sobolewska
Źródło: Jestem za, a nawet przeciw

TAGI: ,

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym za pomocą formularza kontaktowego.

Komentarze można dodawać przez 7 dni od daty publikacji
17 wypowiedzi

  1. davidoski 06.05.2012 09:29

    Żaba zamieniła się w królewnę, poślibiła królewicza i żyli długo i szczęśliwie…

  2. davidoski 06.05.2012 09:30

    Kolejna dieta, która demonizuje mięso, a wychwala pokarmy roślinne.

  3. TomaszOzdowski 06.05.2012 09:33

    Artykuł fajny i pozytywny – takie lubię. Ale czy coś nowego się dowiedziałem? Hmm. To, że medycyna klasyczna z pomocą chemii wykańcza chorych to już wiem od dawna. Jeśli ktoś ma wątpliwości niech sobie poczyta tutaj: http://tinyurl.com/czy-rak-to-wyrok

    A tym że dla BigPharny jesteśmy jedynie jednostkami nabywającymi leki przeczytacie tutaj: http://tinyurl.com/farmaceutyczny-szwindel

    Natomiast to co najbardziej mnie urzekło to fakt, że myślenie magiczne młodszego syna faktycznie się sprawdziło. Pojawili się odpowiedni ludzie i odpowiednia sytuacja, z pomocą której bohaterka tego artykułu wyzdrowiała. Bogu dzięki za takich ludzi (a lekarzy w szczególności), którzy potrafią samodzielnie myśleć i działać wbrew utartym regułom.

  4. TomaszOzdowski 06.05.2012 09:38

    @ davidoski – tak z ciekawości w którym miejscu tego artykułu przeczytałeś tekst demonizujący mięso???

    Fakt, ta dieta opiera się o warzywa i przez to je propaguje ale w żadnym miejscu nie było żadnej wzmianki, że mięso jest złe. A swoją drogą to nie mięso a jego przemysłowe „produkty mięsopodobne” które ociekają jedną wielką chemią!

  5. davidoski 06.05.2012 10:49

    Jeśli dieta polega na nie jedzeniu mięsa to chyba oczywiste jest, że zakłada negatywny jego wpływ na zdrowie. Nie musi być to więc wprost napisane, aby to było można wydedukować.

  6. TomaszOzdowski 06.05.2012 11:43

    Teoretycznie tak – jednakże w artykule jest powiedziane tylko o tym, że: zmieniła sposób odżywiania i zaczęła zdrowieć – nic więcej!

    Po za tym na temat diety makrobiotycznej można znaleźć:

    „Dieta makrobiotyczna powstała w 1911 roku (czyli ma prawie 100 lat!) i wymyślił ją George Oshawa. Opiera się na założeniach starożytnej chińskiej medycyny. Przyjęto, że żywność można podzielić na Yin odprężająca i chłodząca, reprezentuje pierwiastek żeński. Jest energią skierowaną na zewnątrz, czego rezultatem jest ekspansja i rozluźnienie, zimno, wilgoć, pasywność, ciemność oraz smak słodki) oraz Yang (wzmacniająca i ogrzewająca, reprezentuje pierwiastek męski, energia skierowana do wewnątrz, powodująca kurczenie się, ciepło, suchość, agresywność, jasność oraz smak słony). Ważne, by siły te były zrównoważone, bo gdy nie są, chorujemy albo tyjemy.”

    Fakt eliminuje w znacznym stopniu mięso ale nie całkowicie, ponieważ dopuszcza ona w umiarkowanych ilościach ryby, skorupiaki – fakt zaleca mało tłuszczów (nie dokońca się z tym zgadzam) ale nie eliminuje mięsa całkowicie!

    A poza tym tak jak napisałem wcześniej to nie mięso a jego przemysłowe „produkty mięsopodobne” które ociekają jedną wielką chemią są złe!

  7. shuang 06.05.2012 12:04

    @TO: „nie mięso a jego przemysłowe „produkty mięsopodobne” które ociekają jedną wielką chemią!”
    Noo, z 1kg mięsa trza otrzymać cóś koło 2kg „produktu mięsopodobnego”, gdy przy tradycyjnych recepturach to bywa ok. 70dkg. No i tak pospólstwo wcina z radościom szynke za 10 zet bo na inno je nie stać. W ramach Codex Alimentarius. A do tego pieczywko z gipsem i innymi równie atrakcyjnymi ingrediencjami. Dawne kotlety mielone z dupnym papierem (znałem takiego kucharza co umiał tak robić – nie do poznania) to było samo zdrowie w porównaniu z tym.

  8. Aaron Schwartzkopf 06.05.2012 13:13

    2 shuang
    Może i Twój znajomy kucharz tak robił, ale tej metody nikt nigdy na większą skalę nie stosował (wbrew pogłoskom). Proponuję, abyś zważył rolkę najtańszego „dupnego” papieru i policzył ile kosztuje 1 kg – wtedy wszystko będzie jasne.

  9. J-23 06.05.2012 13:16

    leczenie raka kapustą?
    Jestem wrogiem chemii, ale dieta jest dobra do zapobiegania chorobom, a do leczenia często nie jest wystarczająca. Dietę można zawsze zmienić, ale nie zawsze ta zmiana cofnie negatywne efekty wcześniejszej wieloletniej złej diety i złego stylu życia.
    Sama chemia też ma ograniczone działanie, może zlikwidować ogniska zapalne, ale nie zlikwiduje tendencji organizmu do tworzenia nowych. Kiedyś na przednówku ludzie w Galicji bardzo głodowali, takie niedożywienie powtarzane co roku miało tą zaletę że mało ludzi chorowało na raka, gdyż organizm osłabiony nie miał energii aby mógł się rozwijać rak. Różnica jest jednak taka, że wtedy mniej było substancji toksycznych, szkodliwych, kancerogennych, a dzisiaj co i rusz jest to wszędzie. Nie wiem czy głodówki i zmiana diety, oraz świeże powietrze i kontakt z przyrodą a także poukładanie własnych spraw dają gwarancję wyleczenia, sądzę że sprawy nie pogorszą. Wszystko jednak warto skonsultować z zaufanym lekarzem, lub przynajmniej z kimś odpowiedzialnym, bo człowiek w desperacji potrafi działać nierozsądnie.

  10. Gregor 06.05.2012 13:41

    Pokarmy, które spożywamy mają ogromny wpływ na nasze zdrowie. Z jednej strony spożywamy, a z drugiej wydalamy – i także tutaj popełniamy błędy! Ludzkie organizmy zanieczyszczane są przez trucizny dostarczane z pożywieniem, różne toksyny ale także poprzez zanieczyszczenia osadzające się w naszym ciele latami oraz przez namnażanie się przeróżnych pasożytów. Powinniśmy jeść mniej, mięso jest cennym składnikiem pożywienia ale dla zdrowia lepiej nie jeść go codziennie oraz z niektórych rodzajów mięs lepiej zrezygnować. Codziennie za to, w naszym pożywieniu powinno znaleźć się coś zielonego, nawet liście mleczu, babki, czy pokrzywy – jeśli ktoś nie ma pomysłu, bądź pieniędzy. Powinno się uregulować kwestie częstotliwości oddawania stolca, minimum raz dziennie – zielenina w pożywieniu skutecznie w tym pomoże. Ponadto warto oczyścić organizm z wieloletnich złogów i pasożytów i nie czekać aż zrobi to za nas choroba. Na początek warto chociażby jelita przy pomocy wlewów doodbytniczych. Artykuł dotyczył problemów z drogami oddechowymi – spożywanie mleka powoduje powstawanie takich problemów! Co do metody wyleczenia raka płuc, gruźlicy czy chociażby zapalenia płuc – zdecydowanie polecam Urynoterapię! (WODA ŻYCIA – John W. Armstrong – Zasady urynoterapii / Małachow – Urynoterapia).

  11. davidoski 06.05.2012 15:01

    Co za obłąkane pomysły z tymi lewatywami i piciem moczu. I ciekawe, że częste oddawanie kału ma niby świadczyć o poprawnym żywieniu. Dla mnie jest to oznaka, że spożywane pokarmy nie są trawione i muszą być wydalane. Na diecie mięsnej i wysokotłuszczowej zmniejsza się częstotliwość oddawania kału, ma on bardziej zwartą konsystencję, znikają problemy takie jak hemoroidy i brudzenie bielizny. Na diecie wegetariańskiej te wstydliwe i skrywane przez większość ludzi problemy tylko się nasilają. Dodatkowo dochodzi jeszcze rozwój w organizmie grzybów Candida, które odżywiają się węglowodanami zawartymi w pokarmach roślinnych, wywołując szereg chorób. Osobom zainteresowanym leczeniem poprzez dietę polecam stronę:
    http://www.healingnaturallybybee.com/

  12. Arti 06.05.2012 15:27

    „a młodszy zastosował myślenie magiczne. Uznał, że jeśli nie przyjmie tego do wiadomości, to problem zniknie.”

    Brawo, jeden inteligentny w rodzinie, ciesze się że jest takich ludzi coraz więcej. Tylko zamiast „nie przyjmować” do wiadomości, powinno się to przyjąć głęboko do wiadomości. Rak to taki ostateczny dzwonek alarmowy, że trzeba zmienić swoje życie, bo twoja dusza już nie wytrzymuję w ciele i jeśli niczego nie zmienisz (chemioterapia, pigułki to leczenie skutku) to niestety duch twój opuści twoje ciało i wejdzie w nowe, które jest rozwojowe i nie tak uparte. Pozdro bracia

  13. shuang 06.05.2012 16:58

    @AS: nie twierdzę, że „na większą skalę”, ale za „komuny” różne teksty na ten temat „chodziły” o żywieniu restauracyjno-zbiorowym. :)

  14. Gregor 06.05.2012 17:46

    @ davidoski: Ignorancja, naświetlania, nóż chirurgiczny, śmierć, cóż więcej chyba nie pozostaje … Urynoterapia jest skuteczną metodą powrotu do zdrowia. Lewatywy – to też obrzydliwe? Mienimy się cywilizowanym społeczeństwem, codziennie myjemy się, pielęgnujemy zewnętrzną stronę naszego ciała. A co z wnętrzem naszego układu pokarmowego? Sam się oczyści? Szczególnie jeszcze gdy od młodości zakłócamy jego prawidłowe funkcjonowanie pakując w siebie przetworzony nafaszerowany chemią pokarm. Złogi, kamienie kałowe, pasożyty przychodzi nam dźwigać w wydętych brzuchach. Dopóki nie boli, nie chcemy o tym wiedzieć, nas to nie dotknie! – Ignorancja! Jeżeli nie zadbamy o regularne wypróżnienia, tak samo regularne jak przyjmowanie pokarmu, to jedząc często mięso, mamy jak w banku możliwość osobistego zapoznania się z objawami raka jelita grubego. Odnośnie hemoroidów: trzeba się myć, a nie tylko podcierać (he).

  15. qhashbba 07.05.2012 15:14

    Polecam wszystkim film „Jedzenie ma znaczenie”. Każdą chorobę można wyleczyć odpowiednią dietą. Jeśli ciało choruje znaczy to, że w diecie jaką stosujemy brakuje niektórych składników mineralnych, pierwiastków, witamin. Film ten polecił mi ojciec koleżanki, który jest jednym z najlepszych onkologów w stanach.

  16. Travis 07.05.2012 15:55

    Przyczyną naszych chorób, w szczególności „cywilizacyjnych”(rak), jest nieszczelny nabłonek jelitowy, którego skutkiem są toksyny egzogenne niekontrolowanie przenikające do naszego organizmu. Mówiąc prościej jest o jeden logiczny ciąg przyczynowo-skutkowy prowadzący do TOKSEMII:
    http://www.bioslone.pl/przyczyna-chorob/przyczyna-toksemii
    (zakładając, że dziecko urodzi się ze szczelnymi jelitami, co teraz jest rzadkością)

    Śmieciowe/rafinowane jedzenie naszprycowane tablicą Mendelejewa(ale również te syfiaste szczepionki), które jest wysoko energetyczne (nadmiar niezużytej energii=otyłość), ale zawiera bardzo mało wartości odżywczych dla naszego organizm(niedobory)
    Czyli działania są na 2 frontach, z jednej strony nabłonek jelitowy jest narażony na chemie(konserwanty), a z drugiej strony dochodzi do niedoborów przez śmieciowe żarcie, co skutkuje słabnięciem zdrowych komórek oraz produkcją nowych zdefektowanych, słabych nie będących w stanie pełnić swoich funkcji. A to jest jednoznaczne z zdefektowanymi komórkami w nabłonku jelitowym, które po prostu są słabe i tworzą się wyłomy, czyli nieszczelności przez które toksyny docierają do organizmu mimo jego woli. Oczywiście nasz organizm ma odpowiednie środki do utylizacji i wydalania toksyn, ale endogennych, natomiast te wnikające niekontrolowanie są nadprogramowe, i tutaj wydolność organów wydalniczych się kończy, co skutkuje chronicznym stanem TOKSEMII – przyczyny wszystkich chorób, o czym mówił już sam Hipokrates.
    Mówił również, że choroby infekcyjne to nie są tak naprawdę choroby, tylko „anty-choroby”, podczas których organizm za pomocą wirusów i bakterii oczyszcza się z nazbieranych toksyn. Natomiast ludzie wolą jeść śmiecie a następnie blokować naturalne procesy oczyszczające organizm sripeksami lub antybiotykami, które dodatkową wyniszczają im tak ważna dla naszego zdrowia florę bakteryjną jelit, oraz dostarczają kolejną dawkę toksyn. Ludzie to jest naprawdę bardzo proste, zawsze było… Daliście się ogłupić propagandzie spożywczo-medyczno-farmaceutycznej, która bez wątpienia jest synonimem depopulacji, która trwa od dziesięcioleci!

    „Choroby są procesem pozbywania się toksyn z organizmu. Objawy są naturalną ochroną organizmu. Nazywamy je chorobami, lecz w rzeczywistości leczą one choroby. Wszystkie choroby mają jedną przyczynę, choć objawiają się w różny sposób, w zależności od miejsca, w którym występują.” Hipokrates

    http://www.bioslone.pl/ Jedyna droga do zdrowia to ta zgodna z naturą, Hipokrates doskonale o tym wiedział, jego nauki są ignorowane bo nie da się na nich zarobić, gdyż każdy może sam dbać o swoje zdrowie. O tym wszystkim można dowiedzieć się na portalu i forum bioslone.

  17. egzopolityka 07.05.2012 21:38

    W roku 1920 inżynier w USA odkrył sposób uszkadzania jedynie komórek rakowych, wprawiając je w rezonans. W ten sposób wyleczył kilkaset (90%) beznadziejnych przypadków raka. Zaraz po ogłoszeniu wyników jego aparatura została zniszczona razem z dokumentacją, a jemu zagrożono śmiercią w razie kontynuacji tej działalności. już to jedno może tak wkurzyć, żeby chcieć pójść podpalić Sejm, bo ludzie u władzy doskonale wiedzą o tym wszystkim.