Czarna historia medycyny, rtęć w szczepionkach – 1

Opublikowano: 14.03.2014 | Kategorie: Publicystyka, Zdrowie

Przed paru tygodniami przybliżyłem PT Czytelnikom wyrok sądowy jaki zapadł w USA wiążący stosowanie rtęci z powstawaniem autyzmu. Większość lekarzy i tak znała ten związek, ale wypełniając procedury była ubezwłasnowolniona. Opublikowanie wyroku straszenie wzburzyło lobby szczepionkowe. Poczuło się ono zagrożone w swoich interesach. W niedługim czasie po publikacji odpowiednie trolle przystąpiły do kontrofensywy. Trolle zawsze postępują zgodnie z zasadami prania mózgu opracowanymi przez CIA i podobne służby. A więc, przede wszystkim skupić się należy na wybranym fragmencie i szeroko go komentować przyczepiając się np. do przecinków.

Jak już podawałem – „Medycyna Praktyczna” to reklamówka GlaukoShmitKline, Nowaris i Sanofil tj. głównych handlarzy szczepionek. We wczorajszym numerze „Medycyny Praktycznej” p. Małgorzata Solecka dziennikarka „Nesweeka”, starała się odwrócić przysłowiowego kota do góry ogonem. Zaczęła od odwrócenia uwagi od wyroku sądu USA, co już samo w sobie jest karkołomne. W związku z tym skupiła się na jakiejś pracy z przed 9 laty szeroko ją omawiając. Starała się w ten sposób odwrócić uwagę PT Czytelnika od istotnego problemu. No bo skoro ta praca już tak dawno temu była skrytykowana przez starszych i mądrzejszych, to po co ją wyciągano obecnie, przecież nic się nie zmieniło? My, czyli starsi i mądrzejsi, już to znamy. Żadnego związku rtęci z autyzmem nie ma. A poza tym rtęć to doskonały preparat bakteriobójczy, czego więc się boicie kmiotki? (Tym bardziej, że jej artykuł jest polską wersją wcześniej opublikowanej wersji angielskiej).[1]

Jest to prymitywna taktyka inteligentnych inaczej. Trudno przecież dyskutować z wyrokiem sądu, jego ekspertami i w ogóle dokumentem który pokazał się dopiero teraz. Poza tym co to za bakteriobójczy preparat, który jest 262 razy bardziej toksyczny dla krwinek odpornościowych czyli leukocytów aniżeli dla bakterii? I w dodatku my go od razu wstrzykujemy do krwi i Ty Pacjencie i tak go nie widzisz.

Nie chcąc dręczyć Szanownego Czytelnika, poniżej krótka historia trucia rtęcią w historii nowożytnej. Musisz pamiętać Człowieczku, że zawsze truliśmy Ciebie, oczywiście w trosce o twoje dobro. A że nie przebadaliśmy preparatów? A po co? Mamy przecież doskonałych adwokatów, za których ty kmiotku i tak zapłacisz. To jest wliczone w koszt szczepionki. A odpowiedni urzędniczyna i tak za Twoje pieniądze przymusowo zabierane pod pretekstem ubezpieczenia, kupi te szczepionki. Cena nie gra roli. Koszt produkcji to ok. 11 centów, a koszt sprzedaży to ok. 11 dolarów. Specjalnie doliczyliśmy 8 dolarów na koszty obsługi prawnej do każdej szczepionki. Rozumiesz teraz ćmoku?!

Problem podawania trucizn w lekach znany jest od wieków. Kilku królów polskich, np. Władysław IV, zostało w ten sposób „usuniętych” ze świata żywych. Władysławowi podawano właśnie rtęć, z powodu kolki nerkowej. Podobnie zszedł z tego świata, w bardzo dziwnych okolicznościach, Stefan Batory – jedyny z królów wybieralnych, który rozumiał POLSKĄ RACJĘ STANU. Zdziwienie budzi również fakt, że żony np. Jagiellonów albo rodziły martwe dzieci albo owe dzieci wyjątkowo szybko umierały. Lekarzami zawsze byli cudzoziemcy. Oczywiście jest to zupełnie przypadkowa okoliczność. Gdzieżbym tam śmiał podejrzewać tych obcokrajowców o jakieś niecne zamiary. Ale swoją drogą dlaczego krajowi historycy nie wyjaśniają tych dziwnych spraw, tylko przechodzą nad nimi, szczególnie tzw. szkoła krakowska, czy lwowska, do porządku dziennego?

Nie wdając się w rozważania historyczne, skupię się poniżej na kalendarium stosowania rtęci w szczepionkach, od 1920 roku. Świadomie pomijam trucie ludzi rtęcią zawartą w kroplach do uszu, czy oczu itd. Jak bowiem głoszą do dnia dzisiejszego członkowie Towarzystwa Wakcynologicznego, rtęć nie szkodzi.

W dniu 27 czerwca 1929 roku dr Morris Kharasch z firmy Eilly and Company złożył patent na środek konserwujący, pod nazwą tiomersal (Thimerosal). Nazwa handlowa tego preparatu brzmiała mertiolat. Po raz pierwszy środek ten został użyty do dezynfekcji produktów i szczepionek. Był wykorzystywany zarówno w szpitalach, jak i w życiu codziennym, np. jako krople do nosa, czy do oczu. Był dodawany do maści i kremów. Rzekomo był bardzo dobrym środkiem dezynfekcyjnym. Badań in vivo w owym czasie specjalnie nie prowadzono.

1931 – tiomersal zaczyna być wykorzystywany rutynowo w szczepionkach.

1937 – dopiero po kilku latach przetestowano tiomersal na zwierzętach. Środek okazał się doskonałą trucizną. Już w dawce 0,1 mikrograma powodował śmiertelność zwierząt w ciągu 24 godzin. Pomimo tej wiedzy, nadal stosowano tiomersal w dawce 25 mikrogramów w szczepionkach. Oczywiście wszystko to robiono dla dobra dzieci.

Zeznania przed Komisją Kongresu USA ujawniły, że tiomersal podawano dożylnie chorym na zapalenie opon mózgowych (antybiotyków nie było). Z 22 chorych, którym podano ten rtęciowy preparat, nikt nie przeżył. W latach 1930. dr Powel i dr Jamieson apelowali, by wykonać szeroki zakres badań toksykologicznych, aby wyeliminować możliwość szkód powodowanych przez rtęć. Wymienieni lekarze zakwestionowali dotychczasowe badania podając, że okres obserwacji był:

– po pierwsze: zbyt krótki, wynosił bowiem najczęściej kilka dni, z powodu padania zwierząt, lub śmierci ludzi;

– po drugie: dawki były bardzo wysokie, powodujące tzw. ostrą toksyczność, a nie przewlekłą. Trudno więc ocenić skutki odległe;

– po trzecie: dotychczasowa dokumentacja była tak uboga, że nie pozwalała na wyciąganie wniosków.

1931 – po raz pierwszy zdiagnozowano autyzm. Dr Leo Kanner, psycholog dziecięcy, opisał zmiany chorobowe, zwane obecnie autyzmem, które zdefiniował : wrodzone zaburzenia autystyczne uczuciowego kompleksu”.

1931 – dr Morris Kharasch opatentował grzybobójczy preparat etylortęci. Był to bardzo prosty związek rtęci z kwasem organicznym, używany np. do spryskiwania w ogródkach działkowych. Oprysk na ubraniu i skórze niestety miał inne toksyczne działanie, szczególnie po przeniesieniu do mieszkania.

Znamy nazwiska pierwszych 11 dzieci zatrutych rtęcią, u których wystąpiły objawy autyzmu: Vivian Ann Murdock (29.08.1931), Elaine C. (03.02.1932), David Newcomb Speck (maj 1932), Donald Grey Triplett (08.09.1933), Bridget Muncie (30.10 1933), Paweł G. (1935), Fryderyk Wellman (23.05.1936), John Trevett (16.11.1937), William Ritchey Miller (17.11.1937), Lee Ruvene Rosenberg (19.09.1937) i Karol N. (08.08.1938). Są to pierwsze ofiary głupoty i chęci zysku przemysłu farmaceutycznego, wprowadzającego preparaty bez należytej kontroli i badań. Te dzieci nikomu nie zawiniły. Dlatego ich imiona powinny być znane.

Już w 1935 roku Dyrektor Usług Biologicznych, Pittman – Moor Company, wystosował list do dr Jamisena z firmy Eli Lilly, w którym pisał, że „ok, 50% psów, którym wstrzyknęliśmy tiomersal (fabryczna nazwa mertiolat) w rozcieńczeniu 1:40000 i 1:5000 padło. Wniosek: mertioalt, jako środek konserwujący surowicę, jest niezadowalający. To znaczy, że już w 1935 roku upadł mit, że rtęć podaje się w celu konserwacji szczepionki. Kolejne doświadczenia przeprowadzono w 1937 roku. Wstrzykiwano świnkom morskim mertiolat w stężeniu 1:100, do 1:10000000. Po 24 godzinach wszystkie świnki zdechły w wyniku zatrucia rtęcią.[2]

1947 – Udowodniono, że „różowa choroba, inaczej zwana acrodynią, jest spowodowana zatruciem rtęcią.

Pomimo tych znanych faktów, dopuszczono dodawanie rtęci do szczepionek przeciw błonicy i tężcowi.

1948 – Wiedza ta nie wstrzymała stosowania tiomersalu. Etykietki na butelkach zawierały informację: znajduje się tu stabilny, organiczny związek rtęci, o wysokiej wartości bakteriobójczej, zwłaszcza w surowicy i innych białkach”. Sic!

Po pierwsze, prawda była zupełnie inna. Badania porównawcze środków rtęciowych, takich jak Mercurochrom, Metaphen i Tiomersal udowodniły, że preparaty te były odpowiednio 12:35:262 razy bardziej toksyczne dla leukocytów, aniżeli dla bakterii, np. Staphylococcus aureus (gronkowiec złocisty, jedna z najbardziej chorobotwórczych dla człowieka bakterii). Po drugie: w tym roku dr Frank Engly, na podstawie analizy piśmiennictwa naukowego i badań, określił tiomersal jako preparat znacznie bardziej toksyczny dla tkanek ludzkich, aniżeli dla bakterii. Toksyczność dla hodowli komórkowej była już w stężeniu 10 ppb. Jego badania zostały zignorowane.

1967 dr Bernard Rimland zakłada Instytut Badań Autyzmu i Stowarzyszenie Naukowe. Naukowiec ten zakwestionował i obalił pogląd, że autyzm jest winą matek. Tak, tak, już w owym czasie starano się zrzucić odpowiedzialność za chorobę na Bogu ducha winne kobiety. Potem wymyślono zespół wstrząsanego dziecka. W Polsce, jeszcze w 2012 roku w Lublinie, prokuratura zamyka za to ludzi, pod pretekstem, że to oni uszkodzili dziecko. Wyraźnie widać, jaka przepaść jest pomiędzy rodzimymi prawnikami, a wiedzą medyczną, chciejstwem i propagandą. Prokuratura wyraźnie wykazuje się niewiedzą! W podobny sposób w przysłowiowym średniowieczu skazywano czarownice.
Badania dr Bernarda Rimlanda pozwoliły uzyskać znaczną poprawę u dzieci zatrutych rtęcią.

Maj 1967 – naukowcy odkryli, że szczepionki przeciwko krztuścowi zawierające rtęć w stężeniu 0,01% – mertiolat- są toksyczne dla myszy.[3]

1968 – zaczęto dodawać tiomersal nawet do immunoglobulin RhoGAM, w stężeniu 10,5 mcg rtęci, wszystkim RH ujemnym ciężarnym kobietom po porodzie.

1970 – badania przeprowadzone w latach siedemdziesiątych udowodniły, że rtęć łatwo przenika przez błony komórkowe i przekracza barierę krew – mózg. Badania wykazały, że na 13 dzieci, które otrzymały Thimerosal antyseptycznie, 10 zmarło.

1970 – Firma Bayer zwiększyła dawkę rtęci do 35 mcg w immunoglobinach podawanych kobietom po porodzie.

1971 – Takahashi i współpracownicy, podając znakowaną izotopowo rtęć udowodnili, że wnika ona przede wszystkim do kory mózgu i móżdżku, szczególnie do płatów potylicznych. Doświadczenia przeprowadzono na małpach. Po 8 dniach od podania rtęć byłą w mózgu. Timerosal in vivo ulega rozpadowi na etylortęć.

1975 – Gasset i wsp. opublikowali raport wykazujący, że rtęć przekracza barierę krew – mózg i przechodzi przez łożysko do płodu. (Na marginesie przypomnę, że w Polsce, 40 lat po tych pracach, nadal namawia się kobiety ciężarne do szczepienia się przeciwko grypie. Szczepionka zawiera rtęć!)

1977 – opublikowano pracę udowadniającą, że nawet miejscowe stosowanie rtęci (maści, kremy) przez kobiety, powoduje 2,60-krotny wzrost wad i deformacji u niemowląt.

1980 – w tych latach, pomimo posiadanej wiedzy, CDC wprowadził do kalendarza przymusowych szczepień aż 100 mcg rtęci dla dzieci do 18 miesiąca życia. Do lat 1980. autyzm rozpoznawano 1 do 2 przypadków na 10 000 urodzeń.

Dr Frank Engly udowodnił, że stosowany tiomersal jest 35,3 razy bardziej toksyczny dla tkanek kurcząt, aniżeli dla bakterii gronkowca złocistego, jak podałem, jednej z bardziej złośliwych bakterii. Czyli 3500 % bardziej. Pomimo tego, przez następne 16 lat CDC nie zmienia zdania. Ale dowody są tak oczywiste, że szczepionkowcy wymuszają na Kongresie podjęcie ustawy.

1986 – Kongres podejmuje ustawę zapewniającą całkowitą ochronę od odpowiedzialności cywilnej za powikłania, firmom produkującym szczepionki. Od tego roku za skutki powikłań płaci społeczeństwo, nie tylko praktycznie, rodziny muszą się same zmagać z chorymi dziećmi, ale również ewentualne odszkodowania są wypłacane z budżetu państwa, czyli z podatków. W Polsce, do dnia dzisiejszego, wszelkiej maści producenci szczepionek nadal są bezkarni. Nie ma żadnego funduszu odszkodowawczego. Ani rząd, ani posłowie, nie poruszają, tak na wszelki wypadek tematu, za to w błyskawicznym tempie zatwierdzają ustawy wymuszające przymus szczepień. No, ale trudno się dziwić, skoro w trakcie kadencji sejmu kończą „studia” licencjackie.

1988 – dr Wolfgan Mauerer przesłał do redakcji tzw. prestiżowych czasopism „New England Journal of Medicine” i „The Lancet” pracę omawiającą ryzyko stosowania tiomersalu. Czasopisma odmawiają jej przyjęcia. Czyli w całej rozciągłości potwierdza się teza, że czasopisma medyczne, żyjące z reklam, służą dezinformacji lekarzy. Sytuacja jest podobna, jak po katastrofie w Bophalu w 1984 roku. Aż 80 tzw. renomowanych czasopism nie chciało wydrukować pracy opisującej przyczyny katastrofy. Autora poinformowano, że Union Carbide, właściciel fabryki, jest zbyt potężnym koncernem.

W tej całej aferze o niesłuszne zyski, najważniejsze są obserwacje matek. To matka przynosi lekarzowi wyniki swoich obserwacji. To jej spostrzegawczości i pamięci lekarze zawdzięczają całą masę wyleczeń. Lekarz do chorego przychodzi na chwilę. Matka jest cały czas. Tak więc wszelkie dyrdymałom prawione przez tzw. utytułowanych ekspertów nie są funta kłaków warte w porównaniu z kilkoma zdaniami dobrej matki. I to jedyna nauka, którą musi sobie przyswoić młody adept medycyny. Dawniejsi nauczyciele mówili, że 95% rozpoznania to dobrze zebrany wywiad. Ale za zbieranie wywiadu NFZ nie płaci. Płaci za wykonane badania laboratoryjne. Stąd te setki tysięcy nikomu niepotrzebnych badań, często nawet nieodbieranych z laboratorium. Ale komu chce się słuchać matek? Zawsze należy pamiętać, że to matka zostanie z poszkodowanym dzieckiem do końca życia, nie ekspert, oczywiście jeżeli jest matką a nie…

Autor: dr Jerzy Jaśkowski
Dla „Wolnych Mediów”

PRZYPISY

[1] http://www.mp.pl/szczepienia/aktualnosci/show.html?id=98375&u=90332060&rid=0C39170YKC8FUJFDD16B7AA8623XDBD
http://www.mp.pl/szczepienia/specjalne/show.html?id=98368&u=90332060&rid=0C39170YKC8FUJFDD16B7AA8623XDBD

[2] The Lancet, 230, 962-63.

[3] Applied Microbiology, 15 (590) 1967.

BIBLIOGRAFIA

1. http://www.courthousenews.com/2012/03/23/44979.htm

2. http://healthimpactnews.com/2014/cdc-caught-hiding-data-showing-mercury-in-vaccines-linked-to-autism/

3. www.youtube.com/watch?v=6S1-LgYyjQg

4. www.youtube.com/watch?v=K1m3TjokVU4

5. www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=XU8nSn5Ezd8

6. www.youtube.com/watch?v=z3bFBMzyKE8

7. www.youtube.com/watch?v=LdKG1Y2XFN0

8. www.youtube.com/watch?v=zbUPjHHml1E

9. www.youtube.com/watch?v=kQnleceBg2Y

10. http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=12028&Itemid=53

11. http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=11972&Itemid=53

12. http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=10106&Itemid=53

13. http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=10233&Itemid=53

14. http://www.polishclub.org/2014/01/30/dr-jerzy-jaskowski-dlaczego-nie-powinno-sie-szczepic-dzieci-3-x-10-nie-czesc-2/

15. http://www.polishclub.org/2014/02/03/dr-jerzy-jaskowski-inwigilacja-spoleczenstw-o-co-chodzi-co-robi-unicef-i-na-czyje-zlecenie/

16. http://www.polishclub.org/2014/01/19/dr-jerzy-jaskowski-kolejna-kompromitacja-prawa-w-wydaniu-izb-lekarskich-czesc-3/

TAGI: ,

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym za pomocą formularza kontaktowego.

Komentarze można dodawać przez 7 dni od daty publikacji
15 wypowiedzi

  1. Herstoryk 14.03.2014 12:01

    Nie będę się tu spierał na temat szczepionek i autyzmu, wskażę jedynie na poważne nieścisłości i braki w tekście P. Jaśkowskiego.
    Po pierwsze: Wyrok sądowy, na który się powołuje, a który miał rzekomo „powiązać ‚rtęć’ z autyzmem” dotyczył jedynie wystąpienia do sądu, na podstawie Aktu o Swobodzie Dostępu do Informacji (Freedom of Information Act), o ujawnienie przez CDC (Center for Disease Control and Prevention) wszystkich dokumentów dotyczących duńskich badań, owego związku. Tak przy okazji, badania związek wykluczyły. W sprawie sądowej nie było zatem „ekspertów sądowych” z którymi trzeba dyskutować, a „trolle” nie muszą „przystępować do kontrofensywy”. P. Jaśkowski albo nie rozumie angielskojęzycznych artykułów na które się powołuje, albo rozmyślnie bredzi i trolluje dla udowodnienia swej obsesji.

    Po drugie: „rtęć”. Przedewszystkim, jej historyczne używanie nijak się ma do współczesnej medycyny. Pomijając NIEUDOWODNIONY NAUKOWO wpływ obecności preparatu rtęciowego w szczepionkach na powstawanie autyzmu, wszyscy mieszkańcy krajów uprzemysłowionych są obecnie truci rtęcią (http://ec.europa.eu/environment/air/pdf/pp_mercury5.pdf). Znajduje się w dymie i popiołach po spalaniu węgla kamiennego oraz śmieci miejskich i odpadów przemysłowych. Powietrze, zwłaszcza w miastach i na terenach przemysłowych zawiera: opary rtęci metalicznej, nieorganiczne związki rtęci i organiczne związki rtęci (metylortęć). Najwyższe skażenie środowiska rtęcią występuje właśnie w Europie Środkowej i w Niemczech, gdzie sięga 2,5 nanograma (nanogram to 1/1000 mikrograma) na metr sześcienny powietrza. Czyli 1000 m3 powietrza zawiera mniej więcej taką samą dawkę rtęci ile jest tiomersalu (który zawiera ok 49% Hg) w przeciętnej szczepionce (1 – 2,5 mikrograma). Rtęć jest też w śladowych ilościach w wodzie i w znacznie większych w rybach. DZIENNA DAWKA spożycia rtęci przez dorosłego człowieka, z powietrza, wody, itp. jest oceniana na 10 do 66 mikrogramów. Czyli dzień w dzień do organizmu może przenikać co najmniej kilka razy więcej rtęci niż w szczepionkach. Wątpię, czy wyznawców sekty antyszczepionkowej takie nudne rozważania o nanogramach i mikrogramach przekonają, oni wszak WIERZĄ, a wiara jest nieprzemakalna na naukę. Jednak P. Jaśkowski, zajmujący się też ponoć ekologią, powinien o rtęci w środowisku wiedzieć. Jeśli nie wie, to kiepski z niego ekolog. Jeśli wie i wciąż straszy tiomersalem w szczepionkach, to rozmyślnie plecie banialuki dla rozpowszechniania swych spiskowych obsesji. Bo jeśli jest przekonany o toksyczności rtęci i powodowaniu przez nią autyzmu, powinien ostrzegać przed oddychaniem i jedzeniem śledzi.

  2. skyhigh 14.03.2014 14:18

    @ herstoryk – ale ty uparty jestes! z tego co orientuje sie, a nie jestem biologiem ani lekarzem – to czym innym jest wchłanianie przez wziew, układ pokarmowy czy skórę a co innego wprowadzenie bezposrednio do krwioobiegu! kolejna sprawa – mowimy o szczepieniu małych dzieci – o małej wadze !!! czy to jest roznica ?
    prosze film dla Ciebie: https://www.youtube.com/watch?v=tC9BPAF0dEA

  3. przystal 14.03.2014 16:58

    właśnie to chciałem napisać, przecież jest różnica pomiędzy wchłanianiem rtęci w pokarmie, czy wdychaniem a wstrzykiwaniem jej bezpośrednio do organizmu z pominięciem barier ochronnych.
    Co do ryby – nikt nie wstrzykuje jej bezpośrednio do krwi, po zjedzeniu przechodzi ona przez układ trawienny i część toksyn jest wydalane.
    I proszę nie uogólniać i nie nazywac wszystkich, którzy wątpią w szczepienia „wyznawcami sekty antyszczepionkowej” – świadczy to tylko o poziomie, lub jego braku autora komentarza.

  4. taka tam 14.03.2014 19:08

    artykuł pana dra Jaśkowskiego jak zwykle świetny

    @herstoryk
    1) jeśli pragniesz wskazywać na „nieścisłości i braki” w wyżej zaprezentowanym artykule to brzmisz tak, jakbyś miał faktycznie coś wartościowego do powiedzenia
    szkoda tylko ,że nie masz do dodania nic istotnego a prezentowane przez ciebie argumenty narażają cię na śmieszność w stylu
    NIE ZNAM SIĘ ..ALE SIĘ WYPOWIEM, przy okazji dokopując ludziom, którzy mają odmienne zdanie aniżeli twoje („sekta antyszczepionkowa”, „trolle do ataku” itp)

    2) jak słusznie zauważył @skyhigh i @przystal , istnieje KOLOSALNA różnica pomiędzy podawaniem rtęci bezpośrednio do krwioobiegu, a inhalacją rtęciową czy też wchłanianiem się jej z przewodu pokarmowego wraz z dostarczanym pokarmem: tego uczą w gimnazjum -)

  5. Wadera 15.03.2014 01:11

    @herstoryk przestań nazywać między innymi rodziców poszkodowanych (otrutych) dzieci „sektą antyszczepionkową”. Buta i arogancja nie zna granic, żenujący poziom. Masz jakikolwiek szacunek do ludzi, którzy mają odmienne zdanie? Do zrozpaczonych ludzi, którzy na własnej skórze (lub skórze własnych dzieci) poznali jaka jest smutna prawda nt. szczepień? Gdyby przytrafiło się to Twojemu dziecku, inaczej byś śpiewał. Obudź się człowieku. Jest UDOWODNIONE NAUKOWO, że nawet rtęć w amalgatach powoli zatruwa nasz organizm, a co dopiero wstrzykiwanie tego małemu dziecku. Czy naprawdę tak uparcie i bezgranicznie wierzysz korporacjom farmaceutycznym, ich skorumpowanym naukowcom? Wierzysz ludziom, dla których liczy się tylko zysk, a nie zdrowie jednostki (dla nich – leminga)?
    „W epoce wczesnonowożytnej (co najmniej od XVI wieku, do 1843 r.) rtęci używano do produkcji luster. W związku z tym wielu ludzi chorowało z powodu zatrucia tym metalem.” – to tak z wikipedii. A tym ludziom nie wstrzykiwano rtęci… To tak na „chłopski rozum”.
    I jeszcze:
    „Zatrucie przewlekłe małymi ilościami rtęci powoduje początkowo niespecyficzne objawy takie jak ból głowy i kończyn, osłabienie. W późniejszym czasie dochodzi do zapaleń błon śluzowych przewodu pokarmowego, wypadania zębów i wystąpienia charakterystycznego niebiesko-fioletowego rąbka na dziąsłach. Obserwuje się też postępujące uszkodzenia OUN: zaburzenia snu, upośledzenie koncentracji, zaburzenia pamięci, zmiany w osobowości. Później pojawiają się drżenia rąk i nóg, niezborność chodu. Charakterystycznym objawem jest zmiana charakteru pisma na tzw. „drżące pismo”. W zatruciu przewlekłym również obserwuje się uszkodzenie nerek.”
    Zaburzenia snu, upośledzenie koncentracji, zaburzenia pamięci, zmiany w osobowości… czy czegoś Ci to nie przypomina? Czy nie wygląda to na pierwsze objawy autyzmu? Ile jeszcze potrzebujesz dowodów? Czy tak trudno jest połączyć te wszystkie fakty? Czy uważasz, że przychodząc na świat z niewykształconym jeszcze odpowiednio układem immunologicznym, jedyne czego potrzebujesz do życia to solidna dawka rtęci i innych świństw? Dlaczego wycofano termometry rtęciowe?

  6. Herstoryk 15.03.2014 02:18

    Zgodnie z powszechnie dostępną informacją medyczną (http://emedicine.medscape.com/article/1175560-overview#aw2aab6b2b2aa):
    Hg występuje w środowisku w 3 postaciach – rtęć metaliczna, nieorganiczne związki, organiczne związki (głównie najsilniej trująca metylortęć). Wszystkie 3 są trujące, najsilniej związki organiczne, których jest w powietrzu do 2,5 mikrograma na 1 m3. O wiele więcej metylortęci jest w rybach, w których tkankach kumuluje się często do niebezpiecznego poziomu.

    Wszystkie wchłonięte postacie rtęci dostają się do krwi (http://enhs.umn.edu/current/5103_spring2003/mercury/mercdose.html), tak samo jak przez zastrzyki. Rtęć metaliczna i w związkach organicznych łatwo przenika przez barierę krew-mózg, w związkach nieorganicznych wcale lub słabo.

    Przez układ pokarmowy :
    rtęć metaliczna – wchłania się słabo lub wcale;
    związki nieorganiczne – wchłania się ok 10%;
    związki organiczne – wchłania się do 90%;

    Przez układ oddechowy do krwi:
    rtęć metaliczna – wchłania się w ok 80%;
    związki inorganiczne – brak danych, ok 40% wg. badań na psach;
    związki organiczne – mogą się wchłaniać, brak danych;

    Przez skórę do krwi:
    rtęć metaliczna – 0,024 nanograma na cm2 skóry, na każdy mg Hg w metrze sześciennym powietrza;
    związki inorganiczne – 2 – 3 % z powietrza;
    związki organiczne – 2 – 3 %;

    Związki organiczne Hg są obecne m.in. w: kosmetykach, środkach grzybo i bakteriobójczych, proszkach itp do prania, pieluchach jednorazowych, konserwantach nasion, środkach ochrony drewna.
    Rtęć metaliczna jest m.in. w: termometrach, barometrach, bateriach, farbach, świetlówkach i żarówkach enorgooszczędnych, amalgamatach dentystycznych.

    Konkluzja: jesteśmy wszyscy narażeni na ciągły kontakt z rtęcią i jej związkami, w ilościach drastycznie przekraczających ich zawartość w niektórych szczepionkach.

    Jeśli idzie o niemowlęta i dzieci, to wchłonięte przez organizm nieorganiczne i organiczne związki rtęci są wydzielane również w mleku matki.

    P. DR(!) Jaśkowski powinien o tym wiedzieć!

    Gdy ktoś doczepiający do nazwiska litery sugerujące tytuł naukowy lub zawód lekarski publikuje i rozpowszechnia wyssane z palca, lub drastycznie przekręcone i zafałszowane treści by udowodnić swą obsesyjnie głoszoną „prawdę objawioną”, grzeczna krytyka takich banialuków, przy pomocy UDOKUMENTOWANYCH argumentów jest obowiązkiem każdego racjonalnie myślącego człowieka.

  7. Herstoryk 15.03.2014 06:25

    Chciałbym zakończyć mój udział w tej dyskusji poddaniem pod rozwagę racjonalnie myślących czytelników i komentatorów poniższe argumenty.

    Jest udowodnione ponad wszelką wątpliwość, że:
    – Rtęć i jej związki są silnie trujące, zwłaszcza dla płodów i dzieci i zwłaszcza dla mózgu i układu nerwowego;
    – Wszystkie istoty żywe, łącznie z ludźmi, wchłaniają rtęć i jej związki z środowiska, do krwi i mózgu, drogą oddechową, pokarmową i przez skórę;
    – Ilość wchłanianej w ten sposób rtęci i jej związków jest wielokrotnie wyższa niż doza w szczepionkach;
    – Wszystkie istoty żywe metabolizują rtęć i usuwają jej część z organizmu przez wydalanie z odchodami i wydzielanie z moczem, potem i mlekiem matek;
    – Przytłaczająca większość rtęci w środowisku pochodzi ze spalania i przeróbki węgla kamiennego oraz jego pochodnych w ciągu ostatnich 200 lat. Utylizacja węgla lawinowo wzrosła po II wojnie światowej;
    – Od początku ery przemysłowej ludzkość spaliła i przetworzyła miliardy, o ile nie biliony ton węgla, uwalniając znaczne ilości rtęci i jej związków do środowiska.

    Nie jest udowodnione, że:
    – Rtęć i jej związki są przyczyną autyzmu, nie jest to jednak wykluczone;
    – Inne metale ciężkie lub chemikalia wprowadzone do środowiska od początku ery przemysłowej są przyczyną autyzmu, nie jest to jednak wykluczone;
    – Autyzm występował dawniej. Został rozpoznany i zdiagnozowany w latach 1930. Czy występował wcześniej – nie wiadomo, choć należy pamiętać, że instytucja „wioskowego idioty” jest stara jak świat;
    – Wpływowe instytucje hamują badania nad wpływem pochodzącej z paliw kopalnych rtęci środowiskowej (i innych metali ciężkich) na autyzm, nie jest to jednak wykluczone, bo odkrycie takiego wpływu bardzo zaszkodziłoby przemysłowi wydobywczemu i energetycznemu – najpotężniejszym, najbogatszym i najbardziej wpływowym organizacjom, a także związanym z nimi rządom.

    Uważa się, że w badaniach naukowych połową sukcesu jest zadanie właściwego pytania.
    W przypadku autyzmu i innych zaburzeń układu nerwowego właściwym pytaniem powinno być
    CZY RTĘĆ I JEJ ZWIĄZKI W ŚRODOWISKU, POCHODZĄCE ZE SPALANIA I PRZETWARZANIA PALIW KOPALNYCH SĄ ICH PRZYCZYNĄ!?

    A nie

    Czy szczepionki powodują autyzm.

  8. jestemtu 15.03.2014 07:59

    tak przypadkiem znalazłem, ale to pewnie źle zadane pytanie

    „Czy szczepionki powodują autyzm?
    http://wolnemedia.net/zdrowie/zwiazek-szczepien-z-autyzmem-udowodniony/

  9. taka tam 15.03.2014 23:02

    @jestemtu
    – nie kop się z koniem ( tu: farmaceutycznym)

    – odwracanie kota ogonem czyli ” źle zadane pytanie” to typowe dla handlarzy
    ( to nic, że buty są za duże i uwierają….ty je kup pan bo ze skóry a za rok może noga urośnie albo napuchnie, albo będziesz miał pan prezent )
    – facet nie rozumie różnic pomiędzy wchłanianiem z przewodu pokarmowego, inhalacją a podawaniem bezpośrednio do krwi i nie chce pojąć, że istnieje coś takiego jak bariera lub jej brak,jednocześnie zarzucając innym brak posiadania jakichkolwiek podstaw naukowych do przedstawiania swojego punku widzenia.
    – ten, kto myśli inaczej zostanie posądzony przez owego o dopisywanie sobie tytułów naukowych przed nazwiskiem
    – apel do badaczy! proszę konsultować tematy badań z herstorykiem… bo może się okazać,że pytanie zostało nie tak postawione i wasze wyniki mogą nie pasować do klucza z góry ustalonych wyników badań którymi dysponuje herstoryk
    – i niech nikt nawet nie myśli o badaniu rtęci w szczepionkach… jeśli chcecie badać rtęć to macie ją badać w rybach i dymie, a od szczepionek wara wam!

  10. skyhigh 15.03.2014 23:45

    nie wiem jaki jest cel Herstoryka ale wystarczy przczytac dane odnosnie wchłaniania przez niego przytoczone, zeby zauwazyc, ze zaprzecza on sam sobie.
    Odnosnie rteci: (nie wiem czy wczesniej ten temat byl juz poruszany na forum) ciekawy zbieg okolocznosci mial miejsce kiedy UE zabronila sprzedazy termometrow rteciowych jednoczesnie w tym samym czasie wycofujac żarówki zastępując je „energooszczednymi” swietlowkami zawierajacymi rtec. Widać lobby rteciowe jest potężne.

  11. noone 16.03.2014 09:21

    Sama idea szczepień – szczepionek jest dobra (można by podawać szczepionki drogą pokarmową lub przez inhalacje ograniczając do minimum konserwanty) tak samo jak upuszczanie krwi. Ale nie na wszystko i nie w każdym przypadku! Nie można człowieka traktować jak wór z wodą – mamy 21 wiek. Niestety współczesna medycyna nie leczy tylko stosuje procedury dlatego dochodzi i będzie dochodziło do tragedii.
    Ja wszystkie swoje dzieci szczepiłem czego obecnie bym nie zrobił. Wszystkie po szczepieniach chorowały na atopowe zapalenie skóry. Ostatnie straciło przytomność i miało drgawki gorączkowe w niecały miesiąc po szczepieniu. Wiecie co odpowiedziała pani dr? Że dziecko ma mniejszą odporność… jakby szczepienia nie wypłynęły na to. Oczywiście żadnych zgłoszeń NOP nie było.

  12. Herstoryk 17.03.2014 05:04

    @taka tam
    Facet nieźle rozumie ludzką fizjologię na poziomie laickim i nie zapomniał jeszcze lekcji biologii z liceum, choć to było dawno. Nauczyli go tam, że wszystko co organizm wchłania jakąkolwiek drogą zawsze trafia do krwi, a za jej pośrednictwem do tkanek. Dowiedział się jeszcze, że istnieje jedna bariera, pomiędzy krwią i mózgiem, chroniąca ten ostatni przed bakteriami i niektórymi toksynami. Druga jest pomiędzy macicą i placentą podczas ciąży u kobiet.
    Facetka natomiast albo w gimnazjum nie uważała, albo pod wpływem quasi religijnej wiary szerzonej przez antyszczepionkową sektę, zapomniała, więc wypisuje o „barierach”. Wiara jak wiadomo (w odróżnieniu od racjonanalizmu) nie takie cuda czyni.

  13. lboo 17.03.2014 10:52

    @Herstoryk: „Dowiedział się jeszcze, że istnieje jedna bariera, pomiędzy krwią i mózgiem, chroniąca ten ostatni przed bakteriami i niektórymi toksynami.”

    Bariera ta jest uszkadzana przez promieniowanie mikrofalowe, np. z telofonów komórkowych.

  14. Poeta 17.03.2014 19:33

    Bariera krew-mózg u noworodków jest nierozwinięta.

  15. taka tam 17.03.2014 21:30

    @herstoryk
    „Facet nieźle rozumie ludzką fizjologię na poziomie laickim”
    – to widać, że na poziomie laickim

    „i nie zapomniał jeszcze lekcji biologii z liceum, choć to było dawno.”
    – i że dawno,to też widać

    „Nauczyli go tam, że wszystko co organizm wchłania jakąkolwiek drogą zawsze trafia do krwi, a za jej pośrednictwem do tkanek”
    – źle nauczyli, nie wszystko

    „Dowiedział się jeszcze, że istnieje jedna bariera, pomiędzy krwią i mózgiem, chroniąca ten ostatni przed bakteriami i niektórymi toksynami”
    – która rozwija się i kształtuje w 6 pierwszych miesiącach życia (wówczas przejście przez kształtującą się dopiero barierę krew-mózg jest możliwe dla cząsteczek większych niż 400-600 Da)
    – która może zostać przerwana (np wstrzykując mannitol do tętnicy, co robiono doświadczalnie jakieś 30 lat temu)
    – która może zostać rozszczelniona (krwinki przenikają do włośniczek i atakują mieliny)

    „Facetka natomiast albo w gimnazjum nie uważała,”
    – tu też się mylisz (nie chcę cię zawstydzić publicznie)

    „albo pod wpływem quasi religijnej wiary szerzonej przez antyszczepionkową sektę, zapomniała, więc wypisuje o „barierach”.”
    – o ” barierach” poczytaj sobie w fachowej literaturze

    „Wiara jak wiadomo (w odróżnieniu od racjonanalizmu) nie takie cuda czyni.”
    – cuda to nic innego jak brak umiejętnego wyjaśnienia zjawiska metodą naukową
    a powiedzenie „wiara góry przenosi” da się udowodnić

    pozdrawiam,