SZWECJA. Śledztwo zostało ponownie otwarte, gdyż ofiara rzekomego gwałtu wniosła apelację od decyzji o jego umorzeniu. Szwedzka prokuratura jest zdania, że mogło jednak dojść do przestępstwa.
Ponad dwa tygodnie temu szwedzki wymiar sprawiedliwości wydał nakaz aresztowania Juliana Assange, twórcy serwisu WikiLeaks. Szybko jednak go unieważniono, informując, że brak jest podstaw do postawienia jakichkolwiek zarzutów. Gdy wydawało się, że sprawa jest już zakończona, doszło do kolejnego zwrotu w całej historii.
Jak podaje serwis BBC News, szwedzka prokurator Marianne Ny podjęła decyzję o ponownym otwarciu sprawy. Powodem tego jest apelacja kobiety, która miała zostać rzekomo zgwałcona przez Assange. Ny poinformowała w komunikacie, że istnieją przesłanki, by wierzyć, iż popełnione zostało przestępstwo. Jej zdaniem potrzebne jest kolejne śledztwo, które wyjaśni wszelkie wątpliwości, zanim podjęta zostanie ostateczna decyzja odnośnie stawiania bądź nie jakichkolwiek zarzutów.
Sam Assange, z pochodzenia Australijczyk, uważa, że cała sprawa wynika z faktu, że prowadzony przez niego serwis internetowy budzi niemałe kontrowersje. Ostatnio za sprawą opublikowania dokumentów związanych z wojną w Afganistanie i udziałem w niej amerykańskich żołnierzy.
Opracowanie: Michał Chudziński
Na podstawie: BBC News
Zdjęcie: Espen Moe
Źródło: Dziennik Internautów









Sprawa dziwnie zbiega się z drażnieniem władz usa. Na każdego znajdzie się odpowiednia ilość gwałtów.
Jest to po prostu kampania propagandowa mająca gościa skompromitować i jeśli się uda wsadzić za kratki (a więc uciszyć). Takie akcje to dla CIA małe piwo.
Mogło dojść do przestępstwa… Facet ujawnia na światło dzienne brudy, to co skorumpowane media nie podają. A oni nie wiedzą jak się do niego zabrać. Wiadomo „mocarstwa” mogły by go zlikwidować jak zwykły człowiek mrówkę. Ale wtedy opinia publiczną wiedziała by kto za tym stał. Ciekawe ile usa zapłaciło tej kobiecie za złożenie apelacji ?
Jeśli jest na etacie, to najwyżej jakąś miesięczną premię.