Listy z sądów do odbioru w kioskach Ruchu

Opublikowano: 05.01.2014 | Kategorie: Wiadomości z kraju

Od czwartku przesyłki z sądów odbieramy nie z poczty, ale z kiosków Ruchu – informuje „Gazeta Wyborcza”.

Tym samym Poczta Polska utraciła kontrakt na obsługę korespondencji sądów powszechnych i prokuratur, bo nie brała w ogóle pod uwagę, że tak się może stać. Tymczasem w grudniu 2013 r. Polska Grupa Pocztowa, jeden z największych prywatnych operatorów, podpisała stosowne umowy ze skarbem państwa. Dwuletni kontrakt wart jest ok. 500 mln zł.

Jednym z podstawowych warunków było posiadanie placówki pocztowej w każdej gminie. Stworzono więc sieć obejmującą ponad 7 tys. placówek, w tym 5 tys. to punkty kiosków Ruchu.

Autor: JW
Na podstawie: PAP
Źródło: Niezależna.pl

TAGI: , ,

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym za pomocą formularza kontaktowego.

Komentarze można dodawać przez 7 dni od daty publikacji
7 wypowiedzi

  1. admin 05.01.2014 07:23

    Już to sobie wyobrażam – pani z kiosku lub warzywniaka chociaż nie jest urzędnikiem państwowym i nie ma uprawnień do sprawdzania dowodów osobistych, będzie żądać okazania dowodu by wydać list. Wg mnie coś tu jest nie tak – przetarg przetargiem, ale pisma sądowe mają wrażliwy charakter i osoba która je dostarcza powinna mieć odpowiednie przeszkolenie w zakresie ochrony danych osobowych i tajemnicy korespondencji zagrożone odpowiednimi sankcjami, jeśli zacznie np. plotkować kto dostał pismo z sądu. Wg mnie to skandal. Ciekawe też, w jaki sposób adresaci będą powiadamiani, że jest list do odebrania?

  2. supertlumacz 05.01.2014 10:58

    Musicie pisać zbiorowe petycje do państw ościennych, na podobieństwo petycji ZLNŚ do ambasadora FR http://zlns.ubf.pl/news.php , aby uniknąć zagłady.

    Wobec niesprawności sądów i prokuratury, warzywniaki i kioski Ruchu obarczono odpowiedzialnością za ich uchybienia formalne. To już rekord świata.

    Nie chcę być posądzany o rusofilizm i wcale Wam nie odradzam petycji o objęcie protektoratem do Angeli Merkel czy do aktualnego przywódcy banderowców na Ukrainie (niestety , nie znam nazwiska).
    Inne kraje ościenne mogą nie przyjmować podań. Przyznaję , że moje podanie o obywatelstwo Republiki Czeskiej odrzucono przed 10 laty, mimo że wówczas „w posagu” miałem stały dochód ok $500 miesięcznie i majątek do szybkiego spieniężenia wartości ok $50 000 , nie licząc mienia przesiedleńczego (jestem kolekcjonerem). Również szanse mego zatrudnienia poza sferą budżetową były wysokie, zwłaszcza gdybym posiadał obywatelstwo (licencja tłumacza, eksperta sądowego, licencjonowana własna działalność gospodarcza itp).

    Jednocześnie chciałem Was ostrzec że żywność na śmietnikach http://www.youtube.com/watch?v=j_U_0xaj1as nie jest kontrolowana i w przypadku jedzenia tam nie możecie korzystać z konstytucyjnych zabezpieczeń zapewnianych przez sferę budżetową..

  3. agama 05.01.2014 11:09

    Daj dobry przykład i napisz taką petycję.

  4. supertlumacz 05.01.2014 11:28

    Skoro mowa o niesprawności polskich sądów i organów ścigania , czy potraficie wytłumaczyć rozbieżność między oświadczeniami pewnego stołecznego chirurga
    http://www.youtube.com/watch?v=j_U_0xaj1as a oficjalnymi statystykami?
    Dla wygody przytaczam jego „prywatne statystyki” :

    Jestem lekarzem, chirurgiem, pracuję w oddziale ratunkowym jednego z największych warszawskich szpitali klinicznych – tak zaczyna się list Janusza Osadzińskiego nadesłany latem 2009 r. jako głos w akcji „Gazety Wyborczej” „Polskie drogi”.

    - Z moich statystyk wynika: małolat w czarnej beemce z ciemnymi szybami pod wpływem amfetaminy lub alkoholu trafia do szpitala (lub trafiają jego ofiary) raz na dwa miesiące. Motocyklista, który kogoś zabił, trafia się raz na pół roku. Natomiast motocyklista, którego ktoś zabił lub próbował zabić, trafia do nas dwa razy w tygodniu – pisze dr Osadziński. – A wiecie Państwo, kto jest – też w moich statystykach – absolutnym numerem jeden, jeśli chodzi o liczbę ofiar? Jest to pani lat 30-40, trzeźwa, w dobrym służbowym samochodzie, przejeżdżająca pieszego na pasach. To się zdarza CODZIENNIE, i to kilka, kilkanaście razy dziennie – napisał dr Osadziński.

    Argumentację sfery budżetowej przedstawił niejaki bloger Bart, „niezależny” . Dostępna pod podanym linkiem, jak również statystyki.

  5. cetes 05.01.2014 12:43

    Znam to, ale ponieważ taka statystyka jest „niepoprawna politycznie”, to media „głównego nurtu” totalnie ją olały.

  6. xc1256 05.01.2014 13:38

    Czy ktoś z Was orientuje się jak to będzie wyglądało technicznie ?.
    Podaję przykład:
    Sąd wysyła list do pana X, do tej pory listonosz brał taki list i szedł pod wskazany adres. Jeżeli nie było tam pana X to zostawiał awizo, jeżeli pan X nie zamieszkiwał pod wskazanym adresem to zapisywał to na liście i PP zwracała adresatowi.
    Teraz rozumiem, że zamiast listonosza będzie chodził pracownik firmy Y i zostawiał tylko awizo nie sprawdzając czy ktoś zamieszkuje pod danym adresem.
    Pojawia się tutaj spore pole do spekulacji, znowu będzie można wysyłać wezwania do zapłaty pod nieaktualne adresy a sąd wyda wyrok, pomimo, że osoba pozwana nie będzie w ogóle o tym wiedzieć.
    Następne pytanie
    Czy osoby pracujące w kioskach będą chroniły dane osobowe? jak to zrobią ?
    Kto wyda im pozwolenie na weryfikację osoby X na podstawie dowodu osobistego ? Zmieniono prawo w tym zakresie ?

  7. bartolomeo 05.01.2014 15:30

    Wasze obawy są moim zdaniem przesadne i nieuzasadnione. Listy będzie dostarczać firma konkurencyjna dla Poczty czyli In Post i będą robić to tak samo rzetelnie jak Poczta. Co do odbioru listów awizowanych w kioskach ruchu to nie ma w tym nic złego. Ludzie tam pracujący będą musieli być przeszkoleni. Poczta takie coś robi od dawna (ok. 15 lat). Nazywa się to agencja pocztowa. Takie agencje są w każdej miejscowości i prowadzą je właściciele małych punktów handlowych (to nie są pracownicy poczty!), i również wydają listy polecone z sądów.