W przychodni w Rudzie Śląskiej po ślůnsku nie pogodosz

Opublikowano: 12.01.2017 | Kategorie: Społeczeństwo, Wiadomości z kraju, Zdrowie

Żadnej gwary, tylko literacka polszczyzna – takie zalecenie usłyszały pracownice rejestracji przychodni medycznej w Rudzie Śląskiej. Kierowniczka placówki wydała w tej sprawie oficjalne rozporządzenie. Zakaz języka śląskiego stał się faktem.

Dotychczas w rudzkiej przychodni rejestratorki komunikowały się z pacjentami zarówno śląską gwarą, jak i standardową odmianą języka polskiego, w zależności od preferencji rozmówców. Kiedy kierowniczka obiektu wydała rozporządzenie, zapanowała spora konsternacja. Pracownice odczuły to jako zupełnie nieuzasadnioną ingerencję w ich swobodę i naruszenie praw nie tyle pracowniczych, co obywatelskich. Zawrzało również na forach internetowych. Sprzeciw wyrażali nie tylko lokalsi, ale także przedstawiciele innych regionów. „To zawsze miłe, kiedy z panią w okienku można porozumieć się w języku, którego używamy na co dzień” – napisał mieszkaniec Wielkopolski. „Narzucanie nam polszczyzny rodem z Warszawy to gwałt naszej tożsamości” – grzmiała osoba z Warmii.

W jaki sposób kierowniczka chce walczyć z gwarą? Na razie oprócz zakazu jej używania rozdysponowała wśród pracownik formułkę. „Rejestrację rozpoczynamy od słów: Dzień dobry, w czym mogę pomóc, poproszę dyskietkę, proszę zaczekać, gabinet znajduje się, a kończymy słowami »miłego dnia«” – czytamy w dokumencie, który został przesłany do redakcji „Dziennika Zachodniego”. Skąd pomysł na takie restrykcje? Zarządczyni tłumaczy, że chodzi o komfort wszystkich osób odwiedzających placówkę. „Niektórzy pacjenci nie życzą sobie zwrotów gwarowych. Nie można mówić do kogoś „babciu”, bo to nie jest nasza babcia, tylko ma swoje wnuki” – tłumaczy dr Alicja Gałuszka-Bilińska w rozmowie z „Dziennikiem Zachodnim”

Co na to miłośnicy ślunskiej godki? Dr Małgorzata Myśliwiec, cytowana przez „Dziennika Zachodni” politolog z Uniwersytetu Śląskiego zalecenia kierownika określa jako „co najmniej nieporozumienie”. „To pacjent powinien decydować, w jakim języku chce się porozumieć. Zresztą zwrot po śląsku w trzeciej osobie, czyli „wy” jest wyrazem szacunku i z pewnością żaden Ślązak się nie obrazi” – mówi dr Myśliwiec. „Gdy na uczelni w portierni odbieram klucz i torbę z jakimiś przewodami lub pilotami, to zawsze wpisuję, że wzięłam „taśkę”. I jest to odbierane bardzo sympatycznie. W wielojęzycznych państwach takich jak Szwajcaria czy Hiszpania tego typu sytuacja byłaby nie do pomyślenia. Akurat naukowo zajmuję się m.in. Katalonią. Wprawdzie język kataloński, w przeciwieństwie do śląskiego, ma status języka urzędowego, ale i tak nigdy nikomu by nie przyszło do głowy, by zabronić go używać np. u lekarza. W województwie śląskim mamy specyficzną sytuację językową, bo ponad pół miliona osób zadeklarowało w spisie powszechnym używanie gwary. Wśród nich sporą grupę stanowią osoby starsze. Gdy ktoś do nich w przychodni zwróci się w gwarze, to czują się bezpieczniej, a przecież wiadomo, jakim stresem są wizyty u lekarza” – dodaje wybitna znawczyni gwary.

Autorstwo: PN
Źródło: Strajk.eu

TAGI: , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Komentarze można dodawać przez 7 dni od daty publikacji
3 komentarze

  1. W. 12.01.2017 10:51

    Mogę się założyć, że kierowniczka jest tzw. „gorolem”, czyli „nie-Ślązakiem” i to pewnie ona czuła ów „dyskomfort”. Ruda Śląska to oaza śląskości i częściej usłyszy się w niej mowę śląską niż czystą polszczyznę. To nie pracownikom powinno się zakazywać rozmawiania ze Ślązakami po śląsku, ale ona, jako kierowniczka, powinna iść na kurs lingwistyczny. No, ale łatwiej zakazać niż wykazać empatię.

    Bywałem w różnych częściach Polski, w których różnie ludzie mówili, ale nigdy nie czułem dyskomfortu, gdy ktoś mówił po kaszubsku czy łękowsku. Po prostu trzeba to szanować, bo to część dziedzictwa kulturowego i tożsamościowego.

  2. kudlaty72 12.01.2017 14:56

    W mojej skromnej ocenie za jakiś czas dojdzie do próby ustanowienia autonomii na Śląsku czyli de facto rozdarcia Polski.
    Oczywiście mogę się mylić.

  3. Pires 12.01.2017 21:58

    Zgadzam się z Wami w 100%. Gwara śląska jest częścią dziedzictwa kulturowego i nie powinno się ludziom zakazywać rozmawiania po śląsku. Nie jest to forma języka, która diametralnie różni się od języka polskiego i każdy bez problemu dogada się ze Ślązakiem. Co innego by było gdyby np gadali po szwabsku. Wiadomo, że wszędzie są pewne różnice językowe i nigdy nie było z tego powodu problemów. Myślę, że od takich właśnie niuansów zaczyna się DESTABILIZOWANIE REGIONU. Próbują na siłę skłócić Polaków i oby im się to nie udało. Powiesić kierowniczkę placówki medycznej w Rudzie Śląskiej i po problemie. Co do „próby ustanowienia autonomii na Śląsku” to gdzieś już o tym czytałem, więc tym bardziej trzeba się wzbraniać od takich absurdów. Nie dajmy się wmanipulować w jakąś grę pederastów od NWO.