To dzisiejszy świat skłania nas do bycia nieustannie „na prochach”

Opublikowano: 19.01.2017 | Kategorie: Kultura i sport, Publicystyka, Zdrowie

Liczba wyświetleń wpisu: 5

Producenci leków, wszelkiej maści wspomagaczy i narkotyków od zawsze przyczyniali się do wytwarzania kultury, w której ludzie są postrzegani jako mniej uważni, mniej efektywni, bardziej zdołowani. To wszystko po to, by sprzedać leki, które mogą rozwiązać problemy, które oni sami wymyślili.

Na początku XX wieku rozpoczęto wojnę przeciwko dwu najbardziej popularnym narkotykom: kokainie sprzedawanej wówczas przez firmę farmaceutyczną Merck jako środek leczniczy w uzależnieniu od morfiny, oraz heroinie, sprzedawanej w tym samym celu przez inną znaną na naszym rynku niemiecką firmę – Bayer.

Świadkiem tej wojny był Aldous Huxley, autor książki „Nowy wspaniały świat”. W tej słynnej powieści Huxley wymyśla narkotyk, który nazywa soma. Soma jest narzędziem w rękach władzy mającej zapędy dyktatorskie. Soma to środek utrzymujący ludzi w stanie wiecznego, błogiego i ogłupiającego szczęścia.

„Dyktatury jutra pozbawią ludzi ich wolności, ale dadzą w zamian szczęście doświadczane subiektywnie i indukowane chemicznie”, pisał Huxley w “The Saturday Evening Post”. Wszak poszukiwanie szczęścia jest jednym z odwiecznych praw człowieka; niestety osiągnięcie szczęścia może okazać się niekompatybilne z innym ludzkim prawem – prawem do wolności.

W dystopijnym „Nowym, wspaniałym świecie” (1932) narkotyki pełnią funkcję sprawowania politycznej kontroli nad ludźmi, a w powieści „Wyspa” (1962) pełnią zgoła inną rolę: środka leczniczego.

Co sprawiło, że Huxley zmienił swoje zdanie na temat narkotyków? (Oprócz tego, że sam eksperymentował z kokainą.) To pytanie można by zamienić na to: dlaczego narkotyki w pewnym okresie są tępione, a w innym są oznaką pewnego wyzwolenia intelektualno-kulturalnego?

W latach 1920. i 1930. popularna była kokaina, w 1950. i 1960. – LSD i barbiturany, w latach 1980. z kolei wzięciem cieszyła się ecstasy i znów kokaina. Dziś prym wiodą narkotyki i leki zwiększające wydolność i stymulujące procesy poznawcze. Czy to oznacza, że bierzemy te narkotyki, które spełniają potrzeby danej epoki i kultury, w jakiej żyjemy?

Dany narkotyk cieszący się popularnością w konkretnym czasie określa to, czego dane pokolenie najbardziej pragnie i czego najbardziej im brakuje. Czy to będzie pragnienie duchowej transcendencji czy efektywności, a może zabawy, czy może poszukiwanie wyjątkowości lub wolności – narkotyk odzwierciedla nasze najgłębsze pragnienia i nasze niedostatki, te najbardziej pierwotne uczucia, które konstytuują daną epokę i kulturę.

Generalnie dyskusja o narkotykach otwiera kilka przestrzeni: prawa (wszak narkotyki uważane są za nielegalne), klasy (biedni i bogaci biorą te same narkotyki, ale bogaci są lepiej postrzegani, jako ci o większym znaczeniu kulturowym) oraz terapii, medycyny i rekreacji.

Weźmy taką kokainę. Dostępna na początku XX wieku wspomagała opór wobec konwenansów, rygoryzmów i tradycji, umacniała ciągoty libertariańsko-społeczno-demokratyczne.

Po II wojnie światowej kokaina przestała być modna i wypadła z obiegu, przynajmniej w USA. Powróciła dopiero w latach 80-tych jako wyraz buntu wobec konformizmu i kapitalizmu.

Albo takie barbiturany. W latach 1950. od barbituranów uzależniły się…amerykańskie kobiety z przedmieść. Ta grupa społeczna miała dosyć ponurej, opresyjnej kultury, która zmuszała kobiety do spędzania czasu tylko w domu, do odnajdywania przyjemności w byciu pasywną w seksie, poddaną mężczyźnie i oddaną macierzyństwu. Więcej o tym można dowiedzieć się w pracach Betty Friedan, feministki z lat 60-tych. Sfrustrowane, znerwicowane, w depresji sięgały po barbiturany, które służyły im jako środek pomagający dostosować się do społecznej roli, o której były przekonane, że nie ma z niej już wyjścia. Wszelkie antydepresanty, pigułki nasenne, stymulanty miały ułatwić radzenie sobie ze społeczno-kulturowymi ograniczeniami.

Gdy barbiturany nie działały, sięgały po LSD – zażywane także „z powodzeniem” przez aktorki i żony mężczyzn z branży filmowej: producentów i reżyserów. Weźmy taką Judy Balaban, żonę szefa Paramount Pictures. Wydawałoby się, że jej życie było ciekawe i satysfakcjonujące, wszak znała największe sławy tamtych czasów: Marlona Brando, Marilyn Monroe, Gregory’ego Pecka. Tak naprawdę było naznaczone dużym cierpieniem i brakiem zadowolenia. LSD takim kobietom – „kobietom sukcesu” lub kobietom „mężczyzn sukcesu” – pomagały przetrwać nudne, niesatysfakcjonujące życie. Jej koleżanka Polly Bergen, również zażywająca LSD, tłumaczyła, że „chce być wreszcie osobą, a nie personą”.

W tamtych czasach LSD nie było niczym szokującym – stosowane było w terapii i kobiety, jak się domyślacie, chętnie z niej korzystały.

W LSD rozwiązanie swoich problemów znajdowali także homoseksualiści, bądź ludzie o niezdecydowanej orientacji seksualnej. Cary Grant, związany z wieloma kobietami, był przecież homoseksualistą, ale nie mógł się z tym ot tak obnosić. Opinia publiczna zjadłaby go żywcem! LSD pomagało mu radzić sobie z tym rozdwojonym życiem rozchwytywanego przez kobiety przystojniaka i kryptogeja. „Chcę pozbyć się ze swojego życia wszelkiej hipokryzji”, mówił w wywiadzie w 1959 roku. „Jestem w końcu bliżej szczęścia.”

Czasem jednak jest odwrotnie: problemy danej kultury są wymyślone, po to, aby sprzedać lek na to „zło”. Przykład: swobodny dostęp do leków Ritalin i Adderall zwiększył liczbę osób zdiagnozowanych pod kątem ADHD. W USA między 2003 a 2011 rokiem liczba uczniów zdiagnozowanych pod kątem ADHD wzrosła o 43%. Jest nieprawdopodobne, aby aż tyle dzieci zaczęło chorować na ADHD. Bardziej prawdopodobne jest to, iż obecność Ritalinu i Addelarru, a raczej ich dobrze prowadzonej kampanii promocyjnej, doprowadziła do zwiększenia diagnoz.

Podobnie rzecz ma się z depresją. W XXI wieku wystawia się na potęgę diagnozy na depresję. Lauren Slater w książce „Opening Skinner’s Box: Great Psychological Experiments of the 20th Century” (“2004, Wielkie eksperymenty psychologiczne XX wieku”) pisze, że liczba diagnoz na pewne jednostki chorobowe wzrasta lub spada w zależności od percepcji społecznej oraz lekarzy, którzy przypisują komuś daną chorobę.

Oznacza to, że producenci leków od zawsze przyczyniali się do wytwarzania kultury, w której ludzie są postrzegani jako mniej uważni, mniej efektywni, bardziej zdołowani. To wszystko po to, by sprzedać leki, które mogą rozwiązać problemy, które oni sami wymyślili.

Rozpatrzmy kolejny przykład: zastępczą terapię hormonalną stosowaną przez kobiety w trakcie menopauzy. W trakcie tej terapii dostarcza się kobiecie dodatkową porcję estrogenu, a czasem także i progesteronu, aby pobudzić kobiece hormony. Ta terapia zaczęła być popularna wśród osób transseksualnych oraz starzejących się mężczyzn. Owo pragnienie nieustannego rozszerzania zastosowania i konieczności stosowania danego leku mówi nam wiele o tym, jak dana kultura jest kreowana i podtrzymywana przez leki dostępne „od ręki”.

A więc widzimy, że pragnienia i niedostatki danej kultury mogą popularyzować pewne leki i narkotyki, lecz jest też tak, że popularne leki i narkotyki współtworzą daną kulturę. Symbioza między chemią, a epoką/kulturą, w jakiej żyjemy jest ewidentna, czyż nie?

Laureat nagrody Nobla, ekonomista Herbert Alexander Simon ukuł termin „ekonomia uwagi”. Żyjemy w czasach, w których wymagane jest maksymalne skupienie, efektywność w pracy i szybkie przyswajanie wiedzy.

Nowoczesne leki i narkotyki nie tylko utrzymują ludzi efektywnymi w pracy, ale koncentrują ich emocje na niej, sprawiając, że ludzie właśnie w pracy odnajdują swoje szczęście. Stąd uzasadnianie czasu i energii poświęconej na niej. Te leki odpowiadają na kulturowe zapotrzebowanie na coraz więcej pracy i na coraz większą efektywność, pozwalając ludziom, którzy je stosują, na lepsze koncentrowanie się, bycie dłużej w stanie czuwania oraz – co ciekawe – wyglądanie na mniej smutnych.

Kulturowy imperatyw skupienia i efektywności, zwiększonej dogodności oraz bardziej urozmaiconej rozrywki – oto, czym jest „ekonomia uwagi”. Dzisiejsze leki i narkotyki, które odpowiadają na te potrzeby, są zażywane stale, aby utrzymywać się w pożądanym dla siebie stanie, a nie – jak nam się wydaje – by zakończyć daną chorobę. Kiedyś można było powiedzieć: „Cześć, jestem Natalia. Jestem chora, dlatego biorę leki, aby wrócić do starej Natalii. Gdy wrócę, odkładam je.” Dziś wygląda to tak: „Jestem sobą tylko wtedy, gdy jestem na dragach.”

Zażywanie leków i narkotyków stało się równoznaczne z byciem bliżej szczęścia i ze znalezieniem długiej, egzystencjalnej ucieczki. Czy nie jest to pragnienie ucieczki okrutnie ocierającej się o samounicestwienie?

Autorstwo: Natalia Wilk-Sobczak
Fotografia: stevepb (CC0)
Na podstawie: Aeon.co
Źródło: MediumPubliczne.pl

Print Friendly, PDF & Email

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , , , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Zobacz również

Poważne uzależnienie może się zacząć od recepty

Leki – dobre, złe i brzydkie

W jaki sposób mózg chroni cię przed chorobami



3
Dodaj komentarz

Chcesz skomentować? Zaloguj się!
  Subskrybuj  
najnowszy najstarszy
Powiadom o
qrde blade

PiS-ie cały, Pani Premier i prezydencie Dudo
Naród żałośnie raptem raz na 4 lata, może niby zabrać głos i zagłosować na wybraną, zwykle jednak podetknięta mu pod nos partię polityczną, ale już na pierwszy rzut OKA widać, że nie są to żadne ORŁY intelektualne, tylko w większości mierni i wierni funkcjonariusze.
Tak więc do władzy wysyła się ludzi o ograniczonych horyzontach, mainstreamowej , plebejskiej wiedzy i mało asertywnym światopoglądzie.
Taka zwykle pospolita nawet mająca dobre chęci durnota, bez względu , która opcja rządzi musi w końcu korzystać z sugerowanego intelektualnego bezdusznych wiadomych koncernów lobbystów, co jest wodą na młyn ich coraz częściej wysoce szkodliwych społecznie programów, pozwalających jednak z wysokimi zyskami upłynnić wyprodukowany i szeroko rozreklamowany, nie zawsze jednak przynoszący pozytywne skutki towar. W ten właśnie żenujący, ale tradycyjnie już skuteczny sposób, absolutnie bezideowo przewala się społeczne środki na partyjne, własne i naturalnie zainteresowanych, globalnych koncernów konta. To zwyczajne socjotechniczne gierki z zamroczonym i zniewieściałym do granic narodem. Jeśli więc PiS, pani premier, prezydent chce łaskawie udowodnić Polakom, że ma wyłącznie dobre intencje, to nie czekając, bez zbytniej opieszałości powinien:
1. Całkowicie znieść przymus szczepień lub natychmiast powołać transparentną społecznie instytucje, która będzie kontrolowała skład oferowanych Polakom szczepionek, leków i zajmowała się gromadzeniem i publikacją danych ich negatywnych skutków. Personel kierowniczy takiej placówki musi mieć społecznie poparcie, a nie w całości składać się wyłącznie z dotychczasowych, efektywnie żałosnych przedstawicielach akademickiej elity.
2. Należy bezpardonowo wymienić dotychczasowe władze i tzw. nieśmiertelne elity powrastane w struktury kierownicze i decyzyjne w licznych instytucjach, wszystkich bez żadnego wyjątku państwowych placówkach zajmujących się zdrowiem publicznym.
3. Należy powołać społecznego konsultanta przy premierze do spraw zdrowia publicznego i tu jedyną rozsądną propozycją może być wyłącznie dr. Jerzy Jaśkowski
4. Należy dopuścić do powszechnego stosowania procedury zastępcze związane z tanimi lecz jak pokazuje praktyka bardzo skutecznymi metodami leczenia chorób przewlekłych w dziedzinach immunologii, onkologii, leczeniem chorób nieuleczalnych przy zastosowaniu wieloletnio, powszechnie sprawdzonych kropelkowych metod opartych na stosowaniu wody utlenionej (prof. Iwan Pawłowicz Neumywakin ) , chlorynie sodu, wlewach z askorbinianu sodu, sody oczyszczonej z Procainą i innych związanych z podawaniem suplementów mineralnych i witaminowych.
5. Należy drastycznie ograniczyć stosowanie pasz GMO i przede wszystkim syntetycznych antybiotyków w hodowli rolnej.
6. Należy drastycznie zabronić stosowania upraw transgenicznych na terenie kraju oraz karmienia zwierząt hodowlanych paszami zawierającym GMO – ( żywność GMO jest kancerogenna i sterylizuje tak zwierzęta hodowlane jak i ludzi w już trzecim pokoleniu ) .
7. Należy zabronić, ewentualnie drastycznie ograniczyć i przede wszystkim nakazać natychmistowe oznakowanie produktów żywnościowych zawierających GMO.
8. Przywrócić w szkolnictwie medycznym i weterynaryjnym nauczanie o znanych, niezwykle skutecznych i szeroko stosowanych przez dziesięciolecia alternatywnych sposobach leczenia przy użyciu tanich środków stosowanych do dezynsekcji i uzdatniania wody –> https://prawdaxlxplzdrowie.wordpress.com/2014/04/ , zamiast drogich i coraz częściej bezradnych, kancerogennych antybiotyków.
9. Zabronić natychmiast stosowania inżynierii pogodowej na terenie kraju i w związku z nią opryskiwania Polaków zagrzybiającą i chorobotwórczą nanocząsteczkową chemią tzw. CHEMTRAILS ( zwykle związki Aluminium, Baru, Strontu, H2SO3, Morgelonami, ect.). Stałe monitorowanie powietrza, wody i gleby na zawartość ww. związków.
10. Całkowitego zabronienia stosowania w produkcji żywności tzw. polepszaczy smakowych ( między innymi Glutaminian sodu ) substancji słodzących ( Acesulfam K, Aspartam, Sacharyna, Mannitol, kwas cyklaminowy ) jak i ponad 600 razy słodszych o naturalnego cukru substancji oszukujących nasze zmysły, a szeroko stosowanych przy produkcji licznych napoi i słodkich wyrobów.
11. Drastyczne ograniczenie żałośnie dopuszczalnych obecnie norm na występowanie związków Fluoru w wodzie, napojach i innych produktach spożywczych, pastach do zębów!!! Stosowanie fluoryzacji zębów u dzieci powinno być natychmiast uznane jako wysoce szkodliwe dla zdrowia !!!
12. Badanie żywności i leków na występowanie glifosatów..
13. Wprowadzenie na listę leków taniej marihuany medycznej, tu u nas w kraju uprawianej i produkowanej.
Czas najwyższy już drodzy Państwo intelektualnie przewietrzyć to od dawna zatęchłe kastowością i szkodliwe społecznie towarzystwo wzajemnej adoracji, stosujące drogie i nieskuteczne leczenia procedury…
Podaj dalej …

pudson

o co chodzi w tym artykule?

emigrant001

@qrde blade
Jeśli użyjesz prostszych słów to więcej ludzi Cię zrozumie.

pl Polski
X