Najpierw ratuj ciało swoje!

Opublikowano: 03.09.2010 | Kategorie: Społeczeństwo

Wojny religijne to tak obszerny temat, a do tego prowokacyjny i kontrowersyjny, że nadaje się raczej do obszernej monografii, niźli do lapidarnego artykułu. Wojny te są opracowywane przez znanych historyków i publicystów albo przez anonimowych zwykle internautów, mniej lub bardziej złośliwie dopisujących, że zginęło w nich więcej ludzi, niż z powodu dwóch najkrwawszych ideologii.

W ostatnich tygodniach mamy ogólnopolski konflikt z krzyżem, który został ustawiony przez sympatycznych harcerzy w odruchu serca i jest to jeden z przykładów na dobre uczynki, którymi piekło jest wybrukowane. Trudno powiedzieć, co owi harcerze mieli na myśli (ale ci konkretni, nie zaś ogólnie rozumiane harcerstwo) stawiając ów symbol i nie wiadomo, kiedy polityczni zwolennicy pozostawienia tego krzyża zorientowali się, że można na nim zbić polityczny kapitał, nie zgadzając się z jego przeniesieniem.

Natomiast w ostatnich dniach doszło do mniej spektakularnych wydarzeń z innymi krzyżami, choć bardziej koszmarnymi…

17 sierpnia 2010 wolontariusze (nazwa sugeruje bezinteresownych obywateli oraz, niestety, nieprzygotowanych do wykonywania tego typu technicznych przedsięwzięć) wzięli się energicznie za konserwację starego drewnianego krzyża stojącego przy archikatedralnej bazylice św. Jakuba w Szczecinie. Połączenie elementu poziomego z pionowym zapewne było skorodowane, plan demontażu pewnie niedopracowany i… stało się – ciężka poprzeczka spadła wprost na głowę przebywającego tam obywatela, który stojąc tam, być może zastanawiał się nad sensem życia i nad egzystencjalizmem. Na urwanym ramieniu widnieje napis… „Ratuj duszę swoją”. Groteska istotnie sięgnęła bruku…

Państwowa Inspekcja Pracy nie będzie wszczynać osobnego postępowania – „gdyż nie był to wypadek przy pracy w rozumieniu ustawy; osoba, która zginęła, nie była zatrudniona i nie była ubezpieczona, zaś PIP zajmuje się jedynie osobami zatrudnionymi na podstawie umowy o pracę” (a ponadto była bezdomna i biedna). To, że rejon robót nie był ogrodzony w sposób uniemożliwiający osobom postronnym zbliżenie się do obiektu remontowanego, nie ma znaczenia dla inspektorów. Dobrze, że nie przechodził tamtędy ktoś bardziej znaczący a solidnie ubezpieczony (np. piosenkarka lubiąca powisieć i pośpiewać na krzyżu od czasu do czasu lub polski muzyk dziesiątkujący karty Biblii), bo wówczas takie oświadczenia inspektora pracy wywołałoby skandal. Co do samego Boga – gdyby choć w wypadkach z krzyżami ginęli wyjątkowo źli ludzie, to przynajmniej mielibyśmy namacalny przykład, że rzeczywiście istnieje sprawiedliwa kara boska. Niestety, najczęściej giną nie najgorsi obywatele, często wręcz wzorowi lub niezaradni.

W pewnym polskim mieście postanowiono definitywnie rozstrzygnąć sprawę przydrożnych krzyży w mieście. W prasie miało znaleźć się ogłoszenie – „Tablice, krzyże, ołtarze jako obiekty niezwiązane z gospodarką drogową upamiętniające miejsca osób zmarłych w wyniku wypadku drogowego, zostaną usunięte w ciągu jednego miesiąca od dnia ukazania się niniejszego ogłoszenia”. Ogłoszenie nie trafiło do gazet, bo prezydent miasta polecił wycofać się z pomysłu. Są regiony w Polsce, w których przydrożne krzyże, stawiane przez rodziny ofiar, jednak są demontowane. Co kraj (a właściwie – województwo), to obyczaj. Tego typu przepisy powinny być ogólnopolskie (nie zaś lokalne) a może nawet ogólnounijne.

W wypadkach samochodowych co roku ginie ponad 5 tys. osób, zatem codziennie może się pojawiać ok. 15 krzyży. Podobno w innych krajach nie jest znany ten zwyczaj. W wypadkach lotniczych ginie również wielu ludzi (co ok. milionowy lot kończy się tragedią), w tym wielu Polaków, którym coraz częściej także stawiamy pomniki i krzyże, co ostatnio jest szczególnie krytykowane (i… popierane). W przypadku katastrof lotniczych, krzyże są stawiane w centrach naszych miast, nawet jeśli nieszczęście wydarzyło się poza granicami Polski.

Niektóre przydrożne krzyże bywają większe i solidniejsze i mają odpowiednio nastrajać okolicznych mieszkańców oraz przejezdnych kierowców, jednak ci ostatni czasami nie panują na pojazdami i wpadają na te oryginalne pułapki, ginąc na tych symbolach, co jest wyjątkowo wstrząsającym zdarzeniem (zginąć na takim symbolu?!). Oto 26 sierpnia 2010 młody motocyklista wypadł z drogi i uderzył w solidny krzyż, który stał obok drogi w Lipowie (Podlaskie) i zginął na miejscu. Przed większymi przydrożnymi krzyżami i malowniczymi kapliczkami powinny być ustawione znaki oddające bardziej przyziemną a praktyczną myśl – „zwolnij i ratuj ciało swoje!”.

Ponieważ o takich wypadkach (z krzyżami) dawniej nie słyszano, to ich nagły wysyp i to na tle najbardziej znanego krzyża (Krakowskie Przedmieście), może jest jakimś przesłaniem. Ale jakim?

„Krzyżowe” statystyki są zatrważające – na pieszych pielgrzymów najeżdżają pojazdy, a kiedy pielgrzymują autobusami lub samolotami, to zdarzają się jeszcze większe tragedie – prawdopodobnie więcej Polaków zginęło podczas pielgrzymek w czasie pierwszych 20 lat III RP, niż naszych rodaków podczas zmagań z komuną w walce o tę III RP podczas ostatnich dwudziestu lat PRL…

INNE KRZYŻE

1. Krzyż – nazwa miasta została przetłumaczona z języka niemieckiego (Kreuz); wyjaśnienie: miejscowość znajduje się na skrzyżowaniu szlaków kolejowych Poznań – Szczecin oraz Berlin – Bydgoszcz; od 1991 znany pod zmienioną nazwą – Krzyż Wielkopolski.

2. Odmianą krzyża jest swastyka („swastyka” pochodzi z sanskrytu i oznacza „przynoszący szczęście”). Od kilkudziesięciu lat kojarzona niemal wyłącznie z niemieckimi okropnościami II w. św. i dlatego zabroniona w tzw. normalnym użyciu. W innych językach bardziej nawiązuje do nazwy „krzyż” – Hakenkreuz (niem. ‘hakowaty krzyż’) oraz croix gammée (fr. ‘krzyż gamma’, z gr. ‘gammadion’ – złożenie czterech liter gamma).

3. Może należy być ostrożniejszym przed wypowiedzeniem rutynowego pożegnania „krzyż ci na drogę”?

Autor: Mirosław Naleziński
Zdjęcie: Anita Kluska

TAGI: ,

Poglądy wyrażane przez autorów są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami!

Komentarze można dodawać przez 7 dni od daty publikacji
11 wypowiedzi

  1. mk 03.09.2010 12:21

    (Naruszenie regulaminu punkt 5)

  2. yarand 03.09.2010 15:06

    Demagogia autora jakoś mnie nie przekonała. Spróbuję w ten sam sposób.
    Fakty, którymi się podpiera nie zawsze pewne. Zwyczaj stawiania przydrożnych krzyży upamiętniających jakieś szczególne wydarzenie (np. czyjąś śmierć w wypadku drogowym)znany jest w całej Europie i nie tylko.
    Po drugie, swastyka nie jest symbolem krzyża tylko słońca i znana była od dawna na całym Świecie.
    Przywoływanie statystyk wypadków drogowych to niezbyt dobry przykład. W końcu gdy ktoś nie panuje nad pojazdem, nie ma znaczenia co znajdzie na swojej drodze by zrobić sobie krzywdę. Idąc tym torem myślenia, należało by zabezpieczyć wszystkie drogi w Polsce jak tory Formuły I. Autor zapomniał chyba, że na wielu drogach szybkiego ruchu buduje się np. betonowe przegrody oddzielające jezdnie. W zetknięciu z nimi ma się mniej szans niż w potyczce z drewnianym krzyżem.

    Każdy krzyż i kapliczka przydrożna opowiada swoją historię i tworzy ciekawe dziedzictwo wsi.
    Andrzej Seweryn napisał o nich : – „są to rozsiane w krajobrazie polskim – modlitwy ludu polskiego rzezane w drzewie lub kute w kamieniu, materializacja uniesienia serc pobożnych, (…) a także szczytowe osiągnięcie polskiej sztuki ludowej, są wyrazem potrzeb duchowych człowieka”

  3. mk 03.09.2010 16:01

    Mogliście zostawić chociaż część, która się do opublikowania nadawała.

  4. mk 03.09.2010 16:18

    Artykuł żałosny w swojej tendencyjności, w wymowie wyraznie antychrześcijański. Rozumiem, gdyby autor miał jakieś sensowne argumenty, ale retoryka którą prezentuje jest niesmaczna i niskich lotów. Typowe mośkowe trele morele: precz z chrześcijaństwem, precz z religią, przecz z krzyżem.
    .
    „Tylko gdy Bóg nie istnieje, wszystko jest dozwolone”. – Dostojewski.
    Z tego właśnie powodu, globaliści, głównie pejsaci, robią wszystko aby chrześcijaństwo i Boga wymazać z życia społecznego i ludzkiej świadomości.

  5. Lakszmi 03.09.2010 17:24

    komentujący mk nie zauważa że „pejsaci” wierzą w tego samego boga co chrześcijanie tyle tylko że dalej czekają na mesjasza bo Jezusa i nowego testamentu nie uznają. Widać ten typ tak ma że jak ktoś nie należy do sekty chrześcijan wyznawców Ra nomen omen to nie wierzy w żadnego boga bo tylko RA jest bogiem prawdziwym, nie wiem jak tam żydzi ale ogólnie wszystkie religie są wypaczeniem rzeczywistości, najbliżej do rzeczywistości ma buddyzm i to on jest systematycznie niszczony(np.Tybet, Chiny),ale kogo z żarliwych katolików to obchodzi, dla buddysty jezus był jak budda, dla katolika budda był nikim. podziały poza tym wszak całkiem iluzoryczne tworzone by kierować masami, tam na górze jednak wszyscy są już dogadani, a wszystko widzące oko patrzy. prawy człowiek wyznaje przykazanie miłości nie chcąc władzy i nie żądając poklasku:P

  6. mk 03.09.2010 18:01

    @Lakszmi. Zgadzam się, że buddyzm jest najbliższy rzeczywistości, szczególnie w wersji tybetańskiej, która idealnie zasymilowała się z pierwotnie tam funkcjonującym szamanizmem bon. Polecam książki Lobsang Rampy, kopalnia wiedzy o historii i duchowości Tybetu.
    Mylisz się jednak mieszając judaizm z chrześcijaństwem. Nie wszystko jest jednym.
    Przejrzyj uważnie Stary Testament. Postać, która ukryła się za parawanem określenia bóg, na 100% z Bogiem nie ma nic wspólnego i nie jest tą samą osobą do której zwraca się Nazarejczyk. Żeby to zobaczyć trzeba bez czołobitności i odważnie przewertować historie starego testamentu. Wszystko tam jest, kawa na ławe. Chrześcijanie i żydzi kierują swe prośby w dwóch różnych kierunkach.

  7. Lakszmi 04.09.2010 15:37

    wiem o tych nieścisłościach i sądzę że chodzi o jakiegoś węża niż o tego Boga z którym rozmawia Jezus:)zgadzam się z tym. rozumie że przez pejsatych rozumiesz więc raczej syjonistów niż zwykłych wyznawców judaizmu którzy jak mniemam jednak modlą się tak jak zwykli ludzie czy chrześcijanie. zauważam też jednakoż że w sprawy światowe zamieszani są też przewodnicy naszych katolickich owieczek którzy uznają stary testament na równi z nowym z którego jak pewnie wiesz usunięto niektóre księgi. nie ma co faworyzować żadnej ze stron. większość zagorzałych katolików cechuje najwyższy stopień ignorancji, podobnie jak żydów. żadna ze stron nie kiwnęła też palcem w sprawie tybetu który na oczach świata wykrwawiono i nikt mi nie wmówi że tak bali się chińczyków.przy okazji piekli tam swoją pieczeń i tak samo ponoszą winę jak chińscy komuniści. pozbycie się trzeciej religii świata, idealnie, w dodatku tej w której prawdy nie udało się zakłamać jak w pozostałych religiach. pozdro

  8. Lakszmi 04.09.2010 15:42

    tak na marginesie to wszystkim im bliżej do okultystów niż chrześcijan czy żydów:P wygląda na to że chodzi o zwycięstwo ducha nad materią, polecam” ręce precz od tej książki”

  9. mk 04.09.2010 16:56

    Brawo. Nic dodać, nic ująć.
    Do wspomnianej przez ciebie książki dorzuce: „Rozmowy ze Śmiercią”, tego samego autora, Jana Van Helsinga.

  10. arksie 04.09.2010 19:02

    Witam dyskutantów. Moim zdaniem najbliższe PRAWDY religie to te, których dogmatami jest tzw. Trójca Święta. A reszta to nieistotne detale wymyślone dla zamydlenia obrazu. Owa trójca to w uproszczeniu podstawowa jednostka materii w której elementy wzajemnie się przenikają. Owa struktura przejawia się w każdym atomie w którym występuje zasada przyczyny i skutku.
    Kiedyś przeczytałem ciekawe stwierdzenie że pierwsze ewangelie pisali święci pod natchnieniem ducha a ostatnie napiszą naukowcy.
    PS.Ciekawe pozycje. Obowiązkowe wręcz dla poszukiwaczy.

  11. Raptor 04.09.2010 20:33

    Szkoda, że od razu tych ewangelii nie napisali jak trzeba, oszczędziłoby to życia milionom ludzi… w imię Boga w trzech osobach zamiast w jednej, czy dziesięciu. Niby kwestia punktu widzenia, a tak ładnie można ludzi napuścić na siebie by się wyrzynali w imię jakichś naukowych teorii.