WIELKA BRYTANIA. Rząd brytyjski postanowił wyłączyć się z inicjatywy Unii Europejskiej, która ma na celu zlikwidować handel i niewolnictwo seksualne.
Blisko 2,600 kobiet zostało już sprzedanych do Anglii i Walii.
Minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii, David Miliband, skrytykował decyzję rządu, zapewniając, że współpraca z 27 krajami członkowskimi jest jedynym sposobem, aby zwalczyć ten „nowoczesny rodzaj niewolnictwa”. Wyłączając się z akcji, rząd potwierdza, że ich uprzedzenia do Unii Europejskiej są ważniejsze niż bezpieczeństwo kobiet. Wysyłają w ten sposób zły sygnał do handlarzy i stręczycieli. Zwolennicy inicjatywy UE twierdzą, że razem będzie im łatwiej odnaleźć i skarżyć handlarzy kobiet oraz zwiększyć prawa ofiar.
MP Laburzystów, Denis MacShane odwołał się do Nicka Clegga, który jest bardziej przyjazny Unii Europejskiej niż David Cameron, aby pomógł wpłynąć na zmianę decyzji premiera. Rzeczniczka Home Office twierdzi, że decyzja Rządu zmieni się, jeśli ma to leżeć w interesach kraju.
- Handel ludźmi jest brutalną formą zorganizowanej zbrodni i zwalczanie tego powinno być jedną z najważniejszych priorytetów naszego Rządu – oznajmiła rzeczniczka.
Opracowanie: KZ
Na podstawie: Sky News
Źródło: eLondyn









Być może to wszystko prawda ale przychodzi mi też na myśl inne rozwiązanie tego „procedru” wszak nie trudno się domyślić że jeśli policja w jakimś kraju zrobi nalot na burdel i okaże się że „pracują” tam kobiety nie mające lokalnego pozwolenia na pracę wygodniej dla wszystkich (dla kobiet przede wszystkim) jest podać się za ofiarę handlu ludźmi i w ten sposób wybrnąć z twarzą z dość mało przyjemnej wpadki podczas wypadu na saksy/seksy. Wcale nie twierdzę że jest tak w każdym przypadku ale całkowite pomijanie wersji przedstawionej powyżej również śmierdzi stronniczością.