Praca ponad siły

Opublikowano: 11.09.2017 | Kategorie: Wiadomości z kraju, Zdrowie

W ostatnim półroczu w Polsce zmarło z przepracowania dwóch lekarzy. Naczelna Rada Lekarska zwróciła się do ministra zdrowia z propozycją dyskusji i żądaniem konkretnych rozwiązań.

Jak informuje portal RynekZdrowia.pl, prezes NRL, Maciej Hamankiewicz, napisał do do Konstantego Radziwiłła z prośbą o rzeczową dyskusję nad sytuacją w polskiej służbie zdrowia. Podkreślił, że lekarze są przeciążeni pracą, a ich średniotygodniowe normy dotyczące jej długości są przekraczane na podstawie klauzuli opt-out. To klauzula, która pozwala lekarzom podpisywać zgodę na przekroczenie średniotygodniowej maksymalnej normy czasu pracy. Zgoda ta wprawdzie jest dobrowolna, ale samorząd lekarski zwraca uwagę, że z jednej strony troska o pacjentów, których nie można pozostawić bez opieki, a z drugiej strony – oczekiwania pracodawców prowadzących szpitale sprawia, że na lekarzach ciąży silna presja, aby podpisywali zgodę na pracę w warunkach, które niewątpliwie są szkodliwe dla ich zdrowia.

Klauzula opt-out jest wykorzystywana głownie po to, aby zapewnić należytą obsadę dyżurów lekarskich w godzinach nocnych. Kiedyś w prawodawstwie polskim dyżur nie był w ogóle wliczany do czasu pracy, co sprawiało, że lekarze pełnili tyle dyżurów, ile wymagał od nich pracodawca, nie gwarantujący żadnych norm odpoczynku po zakończonym dyżurze. Obecnie dyżur medyczny jest wprawdzie wliczany do czasu pracy, ale dano pracodawcom możliwość zobowiązania lekarza do pełnienia dyżurów z przekroczeniem 48-godzinnej maksymalnej tygodniowej normy czasu pracy na podstawie podpisanej przez pracownika klauzuli.

Jak podkreśla Hamankiewicz, wieloletnie nawarstwianie się przekroczeń tygodniowych norm czasu pracy poprzez wykonywanie ciężkiej i odpowiedzialnej pracy, głównie w godzinach nocnych, negatywnie wpływa na stan zdrowia dyżurujących lekarzy. Proponuje rozwiązania: zwiększenie limitu przyjęć na studia lekarskie, by zwiększyć dostęp do zawodu lekarza, nakłanianie młodych lekarzy do podejmowania deficytowych specjalizacji, poprawę warunków finansowych i zdjęcie z lekarzy obowiązków formalno-biurokratycznych.

Źródło: NowyObywatel.pl

TAGI: ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane lub wykupione przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Komentarze można dodawać przez 7 dni od daty publikacji
16 komentarzy

  1. gajowy 11.09.2017 14:20

    Praca ponad siły to jedno ale lekarzy – żyjących 7 lat krócej od średniej populacji – wykańcza nadmierne zaufanie do produktów farmacji i ogólniej brak krytycyzmu czy wręcz zdrowego rozsądku w tym zakresie. Przykład z rodziny lekarskiej: Starsza osoba skarży się na bliżej nieokreślone bule w brzuchu. Dostaje od lekarza z rodziny od razu zapobiegawczo (sic!) lek na żołądek i lek na serce bo niewiadomo co jest problemem. Przynajmniej do czasu dokładniejszej diagnozy diagnozy.

  2. PanOdkrywca 11.09.2017 15:09

    „zwiększenie limitu przyjęć na studia lekarskie, by zwiększyć dostęp do zawodu lekarza, nakłanianie młodych lekarzy do podejmowania deficytowych specjalizacji, poprawę warunków finansowych i zdjęcie z lekarzy obowiązków formalno-biurokratycznych.”

    Na początek może coś innego- np maksymalnie dwa miejsca pracy. Dziś- z dyżuru w szpitalu, lekarz pędzi do prywatnego gabinetu, z którego przez kolejnym dyżurem w szpitalu, zahacza np o pogotowie ratunkowe.
    Przy czym nie zawsze powodem są potrzeby finansowe.

    I np drugi sposób- lekarz prowadzący własną praktykę nie może być np ordynatorem oddziału szpitalnego. Łatwo można udowodnić, że prywatne przyjęcia, w sporej części, są właśnie ułatwieniem dla położenia się do łóżka szpitalnego, gdzie nie będą leczyć, ale zrobią „gratis” wszystkie badania.

    Trzy- może miast bzdurnych wydatków np na biurokrację*, skierować większe kwoty np dla stażystów, którzy nie dość, że pełnią makabryczną ilość dyżurów, to są wynagradzani jak kloszardzi.

    * nie tylko w MZ, ale np w MON

  3. Aida 11.09.2017 16:49

    „Łatwo można udowodnić, że prywatne przyjęcia, w sporej części, są właśnie ułatwieniem dla położenia się do łóżka szpitalnego, gdzie nie będą leczyć, ale zrobią „gratis” wszystkie badania.”
    Leczą i robią badania. Tylko dzięki temu, że tak można coś z tego wspólnego wora skapnie dla tych biedniejszych obywateli, którzy też płacą składki a i tak muszą iść prywatnie do lekarza. Na szczęście lekarz pracuje jeszcze w szpitalu.

  4. PanOdkrywca 11.09.2017 18:00

    Aida 11.09.2017 16:49

    A masz świadomość, jakie stawki panują w gabinetach prywatnych, które bardzo często są bramą do oddziału? Pomijam sytuacje, gdy pacjenta karetka przywozi lub wydeptał swoje czekając parę miesięcy/lat na przyjęcie?

    Ja, niestety, wiem… Choć w rodzinnym przypadku nie chodzi o przyjęcie na oddział, ale trafienie na lekarza, który nie będzie wypisywał sprzecznych ze sobą leków lub takich, które lecząc jedno schorzenie stanowią bezpośrednie zagrożenie wobec innego, także zgłaszanego lub widniejącego w umownej książeczce zdrowia.

  5. Aida 11.09.2017 19:35

    „Choć w rodzinnym przypadku nie chodzi o przyjęcie na oddział, ale trafienie na lekarza, który nie będzie wypisywał sprzecznych ze sobą leków lub takich, które lecząc jedno schorzenie stanowią bezpośrednie zagrożenie wobec innego, także zgłaszanego lub widniejącego w umownej książeczce zdrowia.”

    To o czym piszesz to zupełnie inna historia…
    W ogóle nie ma u nas czegoś takiego jak skoordynowana współpraca lekarzy, każdy tylko umywa ręce. Pójdziesz do jednego,stwierdzi, że z danym problemem to nie do niego, jak nie poprosisz to nie pokieruje dalej, swoje „odwali” i nic go więcej nie interesuje, kasę oczywiście weźmie.
    Także jak pacjent trafia do lekarza, który jest w stanie postawić diagnozę i poprowadzić pacjenta to już połowa sukcesu.

    Wiem jakie stawki panują w gabinetach prywatnych (przykład-
    jedno z większych miast w Polsce-lekarz profesor-wizyta 200zł) jednak kiedy stan zdrowia nie pozwala na to, by czekać pół roku w kolejce idzie się prywatnie i dalej już z górki. Taką mamy przykrą rzeczywistość.
    Problem o którym mowa w artykule nie wynika tylko z tego, że oni chcą pracować tak dużo (ale to też prawda), ale też z tego, że notorycznie brakuje lekarzy-specjalistów. Dochodzi nawet do takich absurdalnych sytuacji, że lekarz zwolniony dyscyplinarnie za pracę w stanie nietrzeźwości jest ponownie zatrudniony, bo nie ma specjalisty na jego miejsce. To też generuje kolejny problem, lekarze-łapówkarze-„święte krowy”, którym się ciągle wydaje, że im się coś należy od pacjenta, zanim się wezmą za robotę i starsze pokolenie (a może nawet nie takie stare-nauka od rodziców, dziadków?), które jeszcze wręcza lekarzowi łapówkę, by się „zajął”.

  6. Szaman 12.09.2017 10:23

    O jej.. 2 szarlatanów zmarło z nadmiaru dymanych klientów naprawdę straszne ;P Może niech zaczną NAPRAWDĘ leczyć a nie truć ludzi to będą mniejsze kolejki?!

    Większość stosowanych obecnie praktyk lekarskich ma na celu generowanie chorób przewlekłych a nie ich leczenie oraz zarabianie miliardów na zdrowiu ludzi ;]. Naciąga się ludzi na drogie specyfiki które z głupiego przeziębienia robią problemy z wątrobą nerkami jelitami, to z kolei prowadzi do problemów z sercem które są wg nich nieuleczalne więc stale doimy złotą krówkę dalej rak, leczenie polega na wyniszczeniu organizmu do tego stopnia że pacjent i tak umiera ale zanim umrze uda fortunę na leki. Pomijając te wszystkie operacje jak wycięcie wyrostka robaczkowego które prowadzi do szybkiego zniszczenia flory bakteryjnej jelit a co za tym idzie do szeregu chorób przewlekłych. Wycięcie migdałków osłabia układ odpornościowy. Bajpasy to nieodwracalne uszkodzenie serca którego nie da się potem wyleczyć w żaden inny sposób. Bo o szczepieniach już nawet nie wspomnę…

    Tych wszystkich problemów najczęściej dało by się uniknąć stosując osiągnięcia medycyny naturalnej i niekonwencjonalnej, ale na niej nie da się zarobić bo nie wymaga sprzetu wartego miliardy złotych i olbrzymich laboratoriów farmakologicznych więc zamiast tego blokuje się informacje o tym że cokolwiek takiego w ogóle istnieje albo jak się nie da to się tego zakazuje.

    Także naprawdę nie jest mi szkoda tych pasożytów społecznych które pasożytują na zdrowiu i tragediach innych ludzi. Niech zaczną się kształcić i buntować przeciwko tym niecnym praktykom. Niech zaczną UZDRAWIAĆ ludzi a nie wiecznie leczyć a kolejek i przepracowania nie będzie ;P

  7. gajowy 12.09.2017 11:49

    @Szaman,
    generalnie się z Tobą zgadzam. Ale wyobraź sobie, że oni rzeczywiście wierzą w to że leczą ludzi bo są szkoleni przez firmy farmaceutyczne. A selekcja tych ludzi na studiach jest taka że muszą mieć predyspozycje pamięciowe – dużo kucia, nie pytać po co – zaś słabe do krytycznego myślenia i konfrontowania wiedzy teoretycznej z praktyką.
    Co do bajpasów to znam całkiem sprawnych ludzi po operacji. Problem jest w tym że to ryzykowna operacja a podobny efekt można uzyskać bezpieczniejszym chelatowaniem EDTA.
    Wyrostek robaczkowy jest rezerwuarem zapasowych bakterii jelitowych. Więc w przypadku „awarii” (np. zatrucia) ta szybciej i łatwiej się odnawia – tylko tyle. Jakbym miał ostre zapalenie to bym nie wachał się z wycięciem.

  8. Szaman 12.09.2017 12:21

    A tam wierzą nie wierzą, gdzie nie spojrzysz to lekarze najczęściej hejtują inne metody nie zapoznając sie nawet z nimi. świadomie nie chcą poszerzać swojej wiedzy na ten temat. Wszechobecna ignorancja i napiętnowanie tych którzy odważyli się na praktykowanie innych rzeczy.. to nie jest tylko niewiedza i głupota to jest przemądrzałość. wielu z nich świadomie wybiera wycieczki oferowane przez firmy farmaceutyczne i zgadza się podawać lepi sponsorowane mimo tego że sami wiedzą że są inne alternatywy. To jest zepsute środowisko i nie ma co szukać dla nich wytłumaczenia.

    Bo zadaj sobie pytanie czy ty świadomie szkodziłbyś innemu człowiekowi? Dajmy na to żę nawet się boisz stracić pracę bo jak np odradzisz szczepienia jakiemuś dziecku to pewno tak będzie to powiedz? ze strachu szkodziłbyś ludziom dla swojego bezpieczeństwa? Po tym jak przyrzekałeś na Hipokratesa pomagać im? No właśnie ;]

    Ci lekarze którzy naprawdę chcą pomagać już dawno poszerzyło swoje praktyki o inne dziedziny wiedzy i stosuje je z powodzeniem pomagając setkom ludzi mimo szykan ze strony kolegów, gróźb odebrania praw do wykonywania zawodu i innych przeszkód. Reszta to hołota która chce kokosów za nic.

    Bajpasy nigdy nie pozwalają ci żyć w pełni sprawnie ponadto co jakiś czas trzeba tą operację przeprowadzać na nowo ;]

    Co do wyrostka to jeśli myslisz że Nie potrzebujesz w dzisiejszych czasach rezerwuaru zapasowych bakterii jelitowych kiedy 90% żywności i leków wyniszcza florę bakteryjną jelit to naprawdę życzę powodzenia bo będzie ci potrzebne gdy już zaburzona flora bakteryjna twoich jelit doprowadzi do jakichś przewlekłych chorób. ;]

  9. Radek 12.09.2017 18:34

    @ Szaman. 100% racji.

  10. MasaKalambura 12.09.2017 22:48

    Czyli kierowca od którego pracy zależy życie innych kierowców musi odpoczywać i są normy. A lekarz od którego zależy życie ludzi musi pracować bez jakichkolwiek zabezpieczeń jego i jego pacjentów życia i zdrowia. Musi bo tajemnica poliszynela jest przymusowe podpisywanie tej klauzuli opt-padł.

    Powtórzę jeszcze raz. Rozwiązaniem jest zmuszenie wszystkich lekarzy kształconych w naszych uczelniach medycznych do pracy przynajmniej 10 lat po skończeniu specjalizacji w szpitalach państwowych państwa które sponsorowalo ich wykształcenie. Czyli nas. I ograniczenie ich ucieczki za granice i do prywatnych klinik.

    Bo lekarzy nie brakuje. Brakuje tych co chcą zarabiać grosze oferowane przez państwo. Czyli nas.

  11. Szaman 13.09.2017 08:52

    MasaKalambura@

    No „brawo” genialny pomysł… Zróbmy tak a uczelnie zaczną świecić pustkami natomiast ci którzy będą się chcieli kształcić mimo to, wyjadą kształcić się za granicę ;]

  12. MasaKalambura 13.09.2017 14:08

    No brawo to lepiej zostawić tak jak jest. Niech ludzie dalej czekają po20 lat na zdjęcie zaćmy. A lekarze umierają z przemęczenia i popełniają błędy bo wszystkich oprócz nich obowiązują normy godzin pracy.

    Weź się człowieku zastanów. Nie brakuje lekarzy absolwentów. Brakuje lekarzy z jakimś doświadczeniem. Trzeba ich zmusić by nas leczyli w służbie zdrowia a nie biznesie zdrowotnym. Przy czym trzeba zmusić rząd by przestał wydawać więcej
    Pieniędzy na sprzęt niż na ludzi. To ludzie są naszym skarbem na których naukę my płacimy. Ich wiedza się nam należy.jak psu buda.
    Ale nie za psie pieniadze

  13. Aida 13.09.2017 15:12

    Masa no jak nie brakuje lekarzy, popatrz na statystyki. Mało mamy geriatrów, urologów dziecięcych, pediatrów, kardiologów dziecięcych, endokrynologów dziecięcych. Takie problemy są w całym kraju.
    Polecam się zapoznać ze statystykami: http://www.nil.org.pl/rejestry/centralny-rejestr-lekarzy/informacje-statystyczne
    Zastawienia nr 3 i 4 są bardzo ciekawe, bo pokazują ilu lekarzy w jakim wieku mamy i z podziałem na specjalizacje.

    „Weź się człowieku zastanów. Nie brakuje lekarzy absolwentów. Brakuje lekarzy z jakimś doświadczeniem.”
    Brakuje właśnie lekarzy.
    „Samorząd lekarski co roku zwraca uwagę, że limity przyjęć na studia medyczne są zbyt niskie. Po studiach Ministerstwo Zdrowia powinno zapewnić jak największą liczbę dobrze zorganizowanych rezydentur dla młodych lekarzy, aby mogli uzyskać specjalizację. Tymczasem pojawiają się problemy ze szkoleniem w ramach rezydentury np. ograniczenia możliwości wyboru specjalizacji. Z kolei dla placówek szkolących problemem są dodatkowe koszty oraz brak zachęt do prowadzenia szkolenia.” – zaznacza dr Filip Dąbrowski, Przewodniczący Komisji ds. Młodych Lekarzy NRL. ”
    http://www.nil.org.pl/biuro-prasowe/konferencje-prasowe/lekarzy-jest-za-malo,-a-bedzie-jeszcze-mniej-konferencja-prasowa-w-nil

  14. MasaKalambura 13.09.2017 15:17

    A czy w tych statystyka h jest napisane ile jest osób wyłącznie w segmencie prywatnym. I ilu opuszcza nasz kraj?

    Pamiętaj ze rozwiązanie proponowane prze mnie są rozwiązaniami jakie podpowiedział mi praktykujący lekarz.

  15. Aida 13.09.2017 16:45

    Masa
    Jeśli statystyki obejmują lekarzy, którzy nie pracują w Polsce, to tym gorzej dla nas.
    Każdy lekarz i lekarza dentysta, który posiada prawo wykonywania zawodu w Polsce, jest członkiem Naczelnej Izby Lekarskiej z mocy ustawy.

    Z Polski wyjeżdżają nie tylko lekarze…

  16. MasaKalambura 13.09.2017 18:30

    Tak czy siak panie Radziwiłł działaj pan bo siara…