Tajemnica pochodzenia życia

Opublikowano: 19.02.2009 | Kategorie: Nauka

Jedno z najczęściej zadawanych sobie nie tylko przez uczonych pytań odnosi się do pochodzenia życia. Skąd wzięło się ono na Ziemi? Czy przywędrowało ono z innej planety a może z przestrzeni kosmicznej za pośrednictwem asteroid i komet? Tego nie wie nikt. Wydaje się, że kwestia pochodzenia życia to wciąż otwarty temat bez widoku na konsensus.

Na początku lat 60-tych XIX wieku, francuski chemik Louis Pasteur udowodnił, że życie nie pojawia się w sposób spontaniczny. Według niego samo powietrze pełne było bakterii, grzybów i innych form życia. Tymczasem po drugiej stronie Kanału La Manche, Karol Darwin opublikował swe „On the Origin of Species”, w którym promował pogląd jakoby formy życia podlegały wiecznym zmianom, przez epoki przekształcając się w nowe gatunki.

Eksperymenty Pasteura i teoria Darwina spowodowały powstanie sprzecznych opinii dotyczących życia na Ziemi. Pasteur twierdził, że jego praca dostarcza również dowodów na istnienie Boga. Ponieważ życie nie mogło pojawić się spontaniczne z nieżywej materii, pierwsze jego formy musiały pojawić się na Ziemi za pośrednictwem stwórcy. Darwin twierdził, że formy życia ewoluowały z czasem, zaś jego pierwsi reprezentanci mogli wyewoluować naturalnie z materii nieożywionej.

Wraz z końcem XIX wieku i początkiem nowego stulecia naukowcy dowiadywali się o genetycznej i biochemicznej złożoności komórek i tym bardziej zastanawiali się nad zagadką pochodzenia życia. Jednym z głównych problemów było ustalenie, czy życie pojawiło się przypadkowo czy też stanowi ono inherentny składnik wszechświata.

- Wszechświat i materia uważane były za wieczne – mówi Iris Fry – historyk biologii z Izraelskiego Instytutu Technologii, autorka książki pt. „The Emergence of Life on Earth: A Historical and Scientific Overview” („Pojawienie się życia na Ziemi: Analiza historyczna i naukowa”). Życie również uważane było za wieczne i nie musiało powstać z materii.

Fry wskazuje na naukowców, takich jak Niemiec Hermann von Helmholtz, Anglik Lord Kelvin czy Szwed Svante Arrhenius, którzy promowali ideę o zarodnikach życia wędrujących po wszechświecie i zakorzeniających się na każdej planecie, na której panują odpowiednie warunki. Pogląd ten zakładający, że „ziarna” życia istnieją wszędzie zyskał nazwę panspermii”. Helmholz, Kelvin i inni uczeni sugerowali też, że życie przenosi się na planety wraz z meteorytami. Arrhenius z kolei był zwolennikiem poglądu mówiącego, że zarodniki życia, odpowiednio zaopatrzone do życia w trudnych warunkach, kierowane są w stronę planet za pomocą promieniowania słonecznego. Fry mówi, że obecnie funkcjonująca definicja panspermii ignoruje historię idei na temat powstania życia, jak i specyficzne znaczenie tego terminu.

- Naukowcy nie wierzą już dziś, że wszechświat jest wieczny, podobnie jak i życie – dodaje. Zmieniła się kosmologia. Ludzie zaczęli zdawać sobie sprawę, że wszechświat również miał swój początek i rozszerzał się, zatem idea jego wieczności straciła podstawy.

Fry twierdzi, że pojęcie wieczności używane było w przeszłości do promowania myślenia zakładającego, że życie i materia to oddzielne i nie dające się połączyć sfery. Mimo wszystko dziś większość naukowców zgadza się z poglądem, że życie powstało na bazie materii nieżywej.

- Naukowcy, którzy uważają, że życie mogło przybyć na Ziemię z kosmosu dzięki kometom lub meteorytom nie wątpią w to, że powstało ono w danym czasie na innej planecie – mówi Fry.

Dziś część naukowców używa terminu „transpermia” na opisanie procesu przenoszenia się form życia z planety na planetę.

Uczeni zajmujący się organicznymi molekułami z przestrzeni kosmicznej używają terminu panspermia, aby opisać proces, w jaki podobne twory dostawały się na Ziemię.

- Nie jest to jednak ani transpermia, ani panspermia – twierdzi Fry. Chodzi bowiem nie o transport życia, a jedynie tego, co może służyć do jego stworzenia.

Podczas gdy w kosmosie wykryto wiele ważnych do tego składników, zaś ślady życia można znaleźć na kometach i meteorytach nie musi oznaczać to, że przywędrowało ono na Ziemię właśnie z kosmosu. Podczas gdy niektóre eksperymenty wskazały, że podróż form życia z jednej planety na drugą jest teoretycznie możliwa, to i tak wymaga to sporej wytrzymałości. Warunki panujące w kosmosie są niezwykle szkodliwe dla ziemskich form życia, które umierają przy kontakcie z pozbawioną powietrza próżnią, ekstremalnymi temperaturami i promieniowaniem.

Przy okazji ziemska atmosfera działa jak bariera dla organizmów spadających na powierzchnię planety z kosmosu. Ostatnie testy przeprowadzone w Europie wskazują, że mikroby najprawdopodobniej nie przetrwałyby podobnej próby. Inni krytykują teorię jakoby życie przywędrowało na Ziemię dzięki meteorytom i kometom, bowiem sama planeta ma wystarczająco materiałów organicznych.

Isis Fry twierdzi, że sprawa pochodzenia życia wciąż pozostaje otwartą kwestią. – Gdy formowała się Ziemia, system słoneczny przechodził proces wzrostu i między planetami dochodziło do wymiany materii. Był to również okres znacznych bombardowań Ziemi przez asteroidy. Równie dobrze życie mogło rozwinąć się na Marsie, a dopiero potem dotrzeć do nas – dodaje.

Źródło oryginalne: Space.com
Źródło polskie: Infra

TAGI:

Komentarze można dodawać przez 7 dni od daty publikacji
19 wypowiedzi

  1. zbawiony 19.02.2009 07:56

    A świstak siedzi i zawija….

  2. realista 19.02.2009 11:38

    to błędna logika.
    jeśli ze zbioru wszystkich rzeczy będziesz eliminował te, które nie mogą zaistnieć, to zostaną tylko te, które mogą.
    i odwrotnie:
    jeśli do pustego zbioru będziemy dodawać te rzeczy, które zaistniały to otrzymamy zbiór rzeczy możliwych.

    ewolucja działa w ten sposób a cząsteczki chemiczne łączą się wtedy, kiedy mogą. to, że mózg jest skomplikowany nie znaczy, że musiał zostać zaprojektowany. to skażenie ludzkim sposobem myślenia.

    w uproszczeniu równie dobrze mógłbyś dowodzić istnienia wszechplanisty dlatego, że bańka mydlana jest idealnie kulista, niewiarygodnie cienka i do tego przezroczysta!

    no tak właśnie jest! gdyby było inaczej to byśmy nie istnieli tak jak nie istnieją miliardy światów tylko dlatego, że ich istnienie byłoby nielogiczne. tak jak nie istnieje zbiór nieparzystych potęg dwójki większych od 1…

    życie…

  3. buli 19.02.2009 14:13

    a może to życie było pierwsze, a nie ziemia… skąd są tego tacy pewni.

  4. Mops 19.02.2009 14:18

    Isis Fry bzdury plecie, Zastanawia na czyje zlecenie i w jakim celu, którego sam może nie znać, bo naukowcy najczęściej ralizuja czyjeś wymagania, podobnie jak z globalnym ociepleniem.

  5. realista 19.02.2009 17:42

    faktycznie logika wykluczy powstanie układu złożonego z rzuconych bezładnie części. ale o tym nie ma tu mowy! mózg nie powstał przypadkowo. jest konsekwencją miliardów lat kombinacji i doboru. tak właśnie działa natura.

  6. TheBlackMan 19.02.2009 20:34

    @realista

    W logice ewolucjonistów brakuje jednej, cholernie ważnej rzeczy.
    Są generalnie tylko dwie opcje: Albo wszystko powstało przez przypadek, albo istnieje pewne uwarunkowanie, które preferuje jedne rozwiązania nad innymi.

    Zachodzące złożone procesy na tak niskich poziomach stanowią DOSKONAŁY DOWÓD tego, że ewolucja nie mogła zajść bez żadnej wyższej inteligencji.

    Ewolucja zakłada że życie rozwija się od najprostszych form takich jak atomy, cząsteczki, elementy, związki do coraz bardziej złożonych takich jak żółw, wróbel, małpa.

    Zauważcie że żeby to miało jakikolwiek sens, na którymś z tych poziomów musi najpierw zajść pewna liczba zdarzeń losowych, ponieważ mechanizmy na bardzo niskich poziomach (atomowych, cząsteczkowych) nie są zaprojektowane tak aby funkcjonować w sposób inny niż losowych reakcji międzyatomowych lub chemicznych – przynajmniej ewolucja tak zakłada, bo zakłada że z form prostych i „głupich” powstają formy złożone i mądre. Problem w tym, że liczba potrzebnych zdarzeń losowych aby stworzyć odpowiednią złożoną strukturę matematycznie wymagałaby prawdopodobnie czasu dłuższego od czasu istnienia wszechświata.

    Skacząc po kolei po kolejnych poziomach ewolucji w dół lub w górę dojdziemy zawsze do takiego punktu, gdzie z czegoś losowego musi powstać coś nielosowego, o ile oczywiście zakładamy że żadna forma inteligencji ani samoorganizacji nie istnieje na niższych poziomach (no bo jakże miałaby istnieć, skoro nie ma tam żadnych układów nerwowych, skomplikowanych układów które mogłyby naśladować bramki logiczne / tranzystory czy cokolwiek potrafiące działać według schematu).

    No chyba że załozymy że cząsteczki lub atomy są stworzone i zaprojektowane w taki sposób, aby były uwarunkowane na przeprowadzenie określonych subatomowych, chemicznych lub innych reakcji, ale wtedy dochodzimy szybko do wniosku,
    że jakaś forma inteligencji musiała najpierw tak zorganizować materię lub że szczątkowa inteligencja występuje na poziomach niskich takich jak poziom RNA, DNA, cząsteczki lub atomu. Tylko skoro ta inteligencja tam już siedzi, albo jest odpowiedzialna za organizację tych struktur tak aby prawdopodobieństwo stworzenia złożonych form życia było większe, to skąd ta inteligencja się wzięła ? Kto ją stworzył ? Czy to losowość ją wytworzyła, co jest przecież matematycznie nieprawdopodobne ?

    A jeżeli DNA, cząsteczki lub atomy są inteligentne to czy inteligencja jest podstawową formą istniejącą we wszechświecie i znajduje się we wszystkim – atomie, cząsteczce, DNA, RNA ? Czy to jest jakaś forma kosmicznej wszechinteligencji ? …. i tym tropem dochodzimy do Boga.

    To co wyżej powiedziałem coś mi przypomina:
    „Królestwo Boga jest wewnątrz Ciebie i wokół Ciebie.Nie pałace zrobione z drewna i kamienia. Podziel kawałek drewna i ja tam będę. Podnieś kamień i znajdziesz mnie.”

    —-
    Przypominam też, że ostatnio fizycy kwantowi głowią się jak to jest możliwe, że pojedyncza cząsteczka „wie” że jest obserwowana i ustawia się w taki stan, którego oczekują obserwujący ją naukowcy. Inteligenta materia ?

    Dodam też że wśród fizyków kwantowych jest najwięcej nawróceń na wiarę w Boga, niż bodajże w którejkolwiek innej dziedzinie nauki.

    Daje do myślenia, co ?

  7. realista 19.02.2009 20:59

    jest jeszcze wiele rzeczy, których nie wiemy. w międzyczasie bóg to najlepsze wytłumaczenie.

  8. TheBlackMan 19.02.2009 21:30

    @realista

    [[[jest jeszcze wiele rzeczy, których nie wiemy. w międzyczasie bóg to najlepsze wytłumaczenie.]]]

    1. A czy kiedykolwiek będziemy wiedzieć wszystko ?

    2. Bóg nie jest tylko wygodną teorią. Jest także bardzo racjonalną i logiczną teorią, o ile ktoś nie jest zaślepiony swoim ateizmem i nie nie przyjmuje wiadomości niezgodnych z jego światopoglądem…

    Istnieje ogromna ilość anomalii pośrednio i bezpośrednio związanych z Bogiem – takie jak jasnowidzenie, cudowne ozdrowienia, zjawiska paranormalne różnych świętych i istnieją na to w wielu przypadkach dość mocne dowody.

    Żadnej z tech rzeczy teoria ewolucji („powstanie wszystkiego przez przypadek”) nie przewiduje i przewidywać nie będzie, bo w większości wymagają one wszystkie jakiejś nadrzędnej inteligencji sterującej tym wszystkim z góry.

    Niestety grono tzw. „poważnych naukowców” jest całkowicie zamknięte na jakiekolwiek argumenty – często nawet takie które zostały dokładnie przebadane z użyciem „szkiełka i oka”, powiedziałbym nawet że istnieje wojna światopoglądowa pomiędzy religią a naukowcami, którzy chcą udowodnić temu religijnemu motłochowi wierzącemu w Boga jak bardzo jest głupi…

  9. realista 19.02.2009 23:30

    te „anomalie” mogą pozostawać bez związku z bogiem. ich brak wytłumaczalności (na chwilę obecną) nie jest faktycznym argumentem. jak byś zapytał Newtona o zasadę działania telewizji to co by ci powiedział?

    ewolucja to nie „powstawanie przez przypadek”, to proces ściśle związany z doborem naturalnym. zapewne jest parę mechanizmów, których nie znamy, ale to nie powód by nie próbować ich poznać.

    naukowcy korzystają z narzędzia, jakim jest doświadczenie naukowe, natomiast religie bazują na niesprawdzalnej wierze. jedno można badać a drugiego nie wolno. gdzie jest droga do rozwoju? sam pisałeś o naukowcach, którzy natrafiając na mur zaczynają wierzyć w boga. a co jeśli następni naukowcy ten mur przeskakują lub obchodzą?

    tajemnice walą się jedna za drugą i dobrze. przecież jedno i drugie (nauka i bóg) nie wyklucza się*. zawsze pozostanie pytanie o to czego nie wiemy, nawet, jeśli znać będziemy już całą konstrukcję wszechświata. to dlatego, że wydajemy się sobie tacy wyjątkowi (choć nie sprawi to tego, że faktycznie będziemy). pozostanie pytanie jaki wpływ na nasz mają inne światy, których istnienie będziemy w stanie dowieść, ale nie będziemy się tam w stanie znaleźć.

    to tak jak z rzekami, nie musisz ich wszystkich ogarnąć aby poznać zasadę ich działania. nie powiesz wtedy, że wiesz już wszystko, bo możesz nie mieć pojęcia o gangesie, ale nie zmienia to faktu, że nikt ci nie wciśnie kitu, że rzeki to łzy aniołów a zielonkawy kolor to boskie prawo a nie glony…

    *no chyba, że twierdzimy, że bóg stworzył ziemię jako płaski dysk w środku wszechświata, no to nic dziwnego, że nauka będzie w opozycji do tego stwierdzenia.

  10. W. 20.02.2009 01:19

    Bóg i ewolucja to dwie hipotezy nie udowodnione do dzisiaj. Są inne hipotezy: Np. kosmici zasiali życie na Ziemi, a na ich planecie inni kosmici, i tak w kółko macieju, a na koniec okaże się, że czas nie jest linearny i życie stworzyły istoty z przyszłości, aby same mogły powstać. Zresztą przyszłość, przeszłość i teraźniejszość istnieją obok siebie.

  11. Raptor 20.02.2009 02:12

    @realista
    „te “anomalie” mogą pozostawać bez związku z bogiem. ich brak wytłumaczalności (na chwilę obecną) nie jest faktycznym argumentem. jak byś zapytał Newtona o zasadę działania telewizji to co by ci powiedział?”

    Dokładnie to samo tyczy się boga, który może okazać się realnym wytłumaczalnym naukowo zjawiskiem. Ale najpierw nauka musi chyba przebrnąć przez temat: „czym jest świadomość”. Myślę, że w końcu wszelkie podejścia i poglądy zbiegną się gdzieś w jednym miejscu (i nie mam na myśli NWO ;) ), a zasady ewolucji i kreacji będą uznane za jedne z podstawowych czynników kształtujących wszechświat. Już teraz można dostrzec, że jedno nie wyklucza wcale drugiego, a najwyżej zasady na jakich działają są inne niż myślimy. Więc po co cała kłótnia? Ano pewnie dlatego, że za każdym razem gdy dokonujemy przełomu, osiadamy na laurach i stwierdzamy, że już wszystko wiemy.

  12. Łukasz Mastalerek 20.02.2009 02:28

    Może się myle,ale moim zdaniem nie można porównywać formy żywej do rzeczy,które są dziełem człowieka,od wszechświata począwszy na mrówce skończywszy wszystko to zawiera w sobie pierwiastek życia dający się przełożyć na wzory chemiczne np:woda H2O,z której w dużej mierze składa się człowiek,nie licząc ogromnej masy gazów,celowo wymieniłem wodę,ponieważ jest to kluczowa forma życia,na której opiera się cały nasz świat,a jej trzy stany skupienia stan stały (lód) stan ciekły(woda) i stan gazowy(powietrze) to w istocie H2O w różnych stanach skupienia,nie wgłębiając się w obliczenia,których można przeprowadzić nieskończoność,można stwierdzić,że laptop nie jest formą żywą i nie zawiera w sobie cząstki życia,jest rzeczą materialną,co prawda jest to wynalazek o kluczowym znaczeniu dla ludzkości,jednakże nie zawiera w sobie cząstki życia,gdyby tak było,człowiek czy inne zwierzę szukając pożywienia mogłiby żywić się telewizorami,radiem czy też komputerami,tak jak może żywić się wodą i mięsem,które w sensie chemicznym składa się z wody,trzeba te dwie sprawy rozgraniczyć,rzeczy są wytworem myśli ludzkiej a życie jest wytworem pewnego kosmicznego procesu zachodzącego we wszechświecie od zawsze,dla jednych ten proces nazywa się stworzeniem i jest dziełem Boga,dla innych to zjawisko jest ujęte w słowie Ewolucja(mam na myśli darwinoskie teorie),czy to wszystko powstało przez przypadek czy było zaplanowanym procesem?,brak nam dowodów na poparcie jednej bądż drugiej tezy,jedno jest pewne,rzeczy nie posiadają pierwiastka życia,życie nie nosi znamion rzeczy

  13. Raptor 20.02.2009 04:29

    Więc skąd życie, skoro jest czymś odrębnym? Jeśli nie jest powołane do działania z zewnątrz i jest wyłącznie produktem reakcji chemicznych, to w takim razie laptop może być żywy, bo ma szanse w przyszłości podlec odpowiednim przemianom chemicznym, z których wyewoluuje życie (i wtedy jakaś bakteria żywiąca się pamięcią RAM będzie mogła powiedzieć, że laptop był jej przodkiem :) ). Ewolucja przecież działa nieustannie.

  14. realista 20.02.2009 11:41

    niepotrzebnie czasem rozłączacie wiele spraw.
    @Łukasz, zdefiniuj „życie”.
    organizmy żywe to kupa nieżywych cząsteczek. ale cząsteczek, które ze sobą oddziałując tworzą struktury. życie to proces, proces przekazywany przez jedne organizmy kolejnym. organizmy czyli złożone, zorganizowane na różnych poziomach struktury. schodząc coraz niżej mamy organy, tkanki, komórki, cząsteczki (nazwane organiczne ze względu na ich charakterystyczne cechy pozwalające w ogóle na zaistnienie struktur wyższych), atomy i dalej cząstki elementarne. życie to proces który wykorzystuje wszystkie właściwości materii od tych ostatnich do tych pierwszych i nie widzę powodu, aby jakoś szczególnie szukać jego genezy po za materią tzw. martwą.

  15. Raptor 20.02.2009 12:09

    Wspaniale, natchnąłeś mnie. Dzięki :)
    Życie, to zgodnie z tym co napisałeś, nic innego jak kod (algorytm) formujący materię nieożywioną w konkretną strukturę żywą mogącą „pomieścić”/wytworzyć w sobie świadomość. Załóżmy, że tym kodem jest DNA. Teraz, jak wyjaśnić powstanie tego kodu z materii nieożywionej? Wydaje się to bardzo nieprawdopodobne, a przynajmniej niewyobrażalnie skomplikowane. Jak miliardy przypadkowych reakcji chemicznych na przestrzeni miliardów lat mogły przyczynić się do powstania programu, czyli w jaki sposób brak inteligencji tworzy inteligencje? :)

  16. Łukasz Mastalerek 20.02.2009 14:03

    Wiadomo,że wszystkie żywe organizmy,posiadają w sobie penwną życiodajną ciecz,u człowieka to krew i hemoglobina,w warzywach i owocach to sok,a w drzewie to żywica,wszystkie organizmy żywe zawierają w swoim własnym wnętrzu życidajne płyny,przecież rozbierając laptopa na części nie zauważymy wylatującej wody,w przypadku samochodu pewnie powiecie o paliwie,ale w momencie powstania samochód nie ma w sobie benzyny,a samochody mogą także jeżdzić bez pomocy płynów,np:za pomocą gazów,a komputery są tylko kolejnym wytworem myśli ludzkiej,a jeżeli pojawi się coś lepszego,są te rzeczy zastąpione,i nigdy proces ewolucji nie obejmuje przedmiotów,które są dziełem człowieka,niemożna także powiedzieć że komputery czy też samochody są dziełem bożym,organizmy żywe mają to do siebie że stopniowo na przestrzeni lat sie przekształcają w bardziej rozwinięte i inteligętniejsze osobniki,jeżeli myślicie że przedmioty ewoluja,to idżcie do muzeum,przyjrzyjcie się przedmiotom,które kiedyś używaliśmy i zadajcie sobie pytanie,czy któryś z tych przedmiotów samoistnie się przekształcał,odpowiedż brzmi nie,a wszystko co istnieje od mrówki do wszechświata,przekształca się samoistnie,ponieważ zawiera w sobie pierwiastek życia,a tym życiem jest H2O,mój laptop nie jest w stanie sam się ulepszyć,ale ja jestem w stanie stać się lepszym,jeszcze silniejszym i jeszcze mądrzejszym,nie wymaga to zabiegu chirurgicznego,czy czy też ingerencji z zewnątrz wszystko dzieje się samoistnie

  17. realista 20.02.2009 15:32

    @Raptor, trzeba pamiętać że przecież DNA nie wytrzasnął się ot tak – pstryk! i jest. i to w obecnej formie. przecież ten proces trwał miliardy lat zanim z kolejnych, coraz bardziej złożonych cząsteczek powstało coś, co miało szansę przetrwać replikując się (miliard = 1 000 000 000). pamiętać też trzeba, że DNA zawdzięcza swoje właściwości cząsteczkom, które tworząc łańcuch umożliwiają powstawanie par nukleotydów. gdyby tych właściwości nie miały, to nic by nie powstało. powstało właśnie dlatego, że zaistniała taka właściwość, będąca konsekwencją fizykochemicznej ich budowy. to jest właśnie istota przekazywania życia i jeśli się temu przyjrzeć to jest to ten „bezmyślny” program.

  18. ru 21.02.2009 10:39

    @Raptor:
    „Teraz, jak wyjaśnić powstanie tego kodu z materii nieożywionej? Wydaje się to bardzo nieprawdopodobne, a przynajmniej niewyobrażalnie skomplikowane. Jak miliardy przypadkowych reakcji chemicznych na przestrzeni miliardów lat mogły przyczynić się do powstania programu, czyli w jaki sposób brak inteligencji tworzy inteligencje? :)”

    Tak tylko się wtrącę, bo choć zwykle temat nie stanowi przedmiotu moich rozważań (no, niezbyt często w każdym razie), o tyle odpowiedzią na Twoje pytanie może być fragment teorii automatów skończonych.
    Wyobraźmy sobie bardzo prosty komputer, z drukarką, który za zadanie ma jedynie ciągłe drukowanie tekstów złożonych z literek, za każdym razem drukowany ciąg „przesuwający” o jeden (inkrementujący, nie wiem, jak to zrozumiale nazwać). Chodzi o to, że początkowo automat drukuje „a”, potem „b”, aż do „z”, potem „aa”, „ab”, „ac” … „ba”, „bb” … „za”, „zz”, „aaa” i tak w nieskończoność.
    Przy odpowiednim nakładzie czasu, w ten sposób powstaną *wszystkie* dzieła literackie, jakie stworzył (i stworzy) człowiek.

    Wracając teraz do tematu – jeśli za automat uznać Ziemię wraz ze zjawiskami atmosferycznymi i energią słoneczną (które w sumie powodują mieszanie związków, powstawanie cząsteczek, etc.), to wyjdzie nam, że mając do dyspozycji kupę czasu możliwe jest stworzenie pierwszej „żywej” cząsteczki. Oczywiście, sprawa nie jest taka prosta, bo nie są testowane wszytkie kombinacje (od „a” do „zzzzzzzzz…”), a raczej te losowe, jednak to – przy pewnej dozie prawdopodobieństwa (czyt. szczęścia) – może cały proces nawet przyśpieszyć (z „a” przechodzimy do „ddasdasd”, a potem do „o kurcze, ładna dziś pogoda, nieprawdaż?”, bo akurat tak powiał wiatr).

  19. Darmon 18.03.2009 17:00

    Zauważcie że każda część laptopu wykonana jest raczej z jednego rodzaju pierwiastka, a człowiek na samym poziomie komórkowym składa się z wielu różnych związków zbudowanych głownie z atomów węgla, tlenu i wodoru, więc czemu porównujecie laptop do człowieka?? Nikt nie mówi że życie powstało *pyk* i mamy DNA, najpierw były to zwykłe trwałe związki, które to łączyły się w coraz to bardziej skomplikowane, by potem jako grupa związków rozpocząć życie prostej bakterii, która powielając się ewoluowała przystosowując się do zmieniającego się środowiska…Powstanie życia jest bardzo niezwykłe, i do tej pory nie wyjaśnione, możliwe że na dzisiejszy stan naszej wiedzy, był to zbyt skomplikowany proces byśmy mogli go pojąć, udowadnianie swoich racji raczej tego nie zmieni – nie ważne czy to wstawiennictwo Boga i stworzenie najpierw słoneczka, potem zwierzątek, a po 7 dniach odpoczynek, czy to wynik skomplikowanych reakcji chemicznych, dążących do jak najtrwalszych zw. czego wynikiem było życie…Kto to wie…