Współczesne nauki przeciwko teorii ewolucji

Opublikowano: 18.05.2012 | Kategorie: Nauka i technika, Publicystyka

Karl Popper znany profesor logiki i metodologii napisał: „Nie istnieje żadne prawo ewolucji, a tylko fakty świadczące, że rośliny i zwierzęta ulegają zmianom, a dokładniej — że ulegały. Koncepcja prawa wyznaczającego kierunek i charakter ewolucji jest typowym dziewiętnastowiecznym złudzeniem mającym swe źródło w przypisywaniu ‚Prawu Natury’ funkcji tradycyjnie przyznawanych Bogu.”[1]

Jeśli jednak nie ma prawa ewolucji, to trudno chyba mówić o teorii ewolucji.

RADIOAUREOLE POLONU

Kiedy jakiś promieniotwórczy pierwiastek rozpada się w przeźroczystym minerale (takim jak mika w granitowej skale), to wówczas emitowane cząstki alfa powodują powstanie w nim sferycznego odbarwienia – radioaureoli. Kiedy rozpadowi ulega uran, to pozostawia on swoją charakterystyczną aureolę w tej skale. Łańcuch rozpadu uranu wytwarza także trzy izotopy polonu. Te z kolei pozostawiają w skale właściwe sobie odbarwienia – radioaureole.

Jesteśmy tutaj zainteresowani zwłaszcza izotopem polonu-214. powstaje on w rozpadowym łańcuchu uranowym, a następnie sam szybko ulega rozpadowi. Rozpada się i znika całkowicie w czasie krótszym niż jedna minuta. W swoim krótkim istnieniu polon-214 pozostawia w skale własną radioaureolę, którą można zidentyfikować. Obecnie polon nie występuje nigdzie w stanie wolnym, lecz pojawia się jedynie jako produkt rozpadowy uranu. Jednakże w skałach prekambryjskich znajdowane są tryliony tajemniczych radioaureoli. Tajemnica leży w tym, że cząsteczki polonu, które formowały te aureole, nie były nigdy związane z macierzystym uranem. Wszelkie bowiem możliwe testy eliminowały możliwość wcześniejszego istnienia macierzystego uranu. Musiały to być zatem swobodne cząsteczki pierwiastka polonu. Musiały się pojawiać jako wolne i niezależne pierwiastki, istniały swoje kilka chwil, tworząc radioaureole w otaczającej je litej skale, by potem rozpaść się i zniknąć.

Radioaureole nie wytworzą się w roztopionej skale ani też w skałach rozgrzanych. Powstają tylko w skałach litych, których temperatura jest niższa niż 300 ° C.

Hipotetyczne skały powstałe na skutek “ Wielkiego Wybuchu ” byłyby płynne i potrzebowałyby długiego czasu, by ostygnąć i stężeć. Na długo jednak przedtem, zanim by to nastąpiło, każdy wolny polon uległby rozpadowi i zniknął. Radioaureole obalają spekulacje jakoby skały prekambryjskie kiedykolwiek występowały w stanie płynnym. W tych bowiem rzekomych skałach “ Wielkiego Wybuchu ” mogłyby być aureole polonu jedynie pochodzące od polonu wytworzonego z uranu już po ostudzeniu i stwardnieniu skał.

Ewolucjoniści nie znajdują żadnego sposobu, by wyjaśnić owe tryliony radioaureoli, które zostały pozostawione przez wolny polon-214.

Wszystko wskazuje na to, że pierwotne prekambryjskie skały powstały nagle. Wewnątrz tych litych i nowych skał powstał też w tej samej chwili wolny pierwotny polon, który natychmiast pozostawił swoje aureole i po kilku chwilach przestał istnieć, podczas gdy te lite skały, naznaczone aureolami, pozostały. Innymi słowy, pojawiły się lite skały oraz swobodny polon. Polon jednak szybko zniknął, a skały pozostały, niosąc w sobie przekaz radioaureolowy.[2]

Przy okazji badania wtórnych aureoli polonu pojawiły się argumenty popierające ogólnoświatowy Potop. Zostały one przedstawione w kolejnych podpunktach.

1. Eliptyczny kształt radioaureoli polonu. Ponieważ centralne obszary mają stosunkowo małe rozmiary więc radioaureole musiały być początkowo zbliżone kształtem do kuli, jednak później w wyniku dalszego osadzania się nad zawierającymi je kawałkami drewna osadów, musiały ulec skompresowaniu pod wpływem ciężaru tych osadów. Wymagało to stosunkowo szybkiego nanoszenia osadów zanim drewno zawierające radioaureole uległoby procesowi karboryzacji. Odpowiada to scenariuszowi światowego Potopu, podczas którego prędkość nanoszenia musiała być stosunkowo duża. Należy zwrócić tutaj uwagę na jeszcze inny istotny element. Aureole polonu znajdowane są w materiale pochodzącym z Płaskowyżu Kolorado z trzech różnych formacji skalnych określanych przez naukowców ewolucjonistów następująco: Trias, Jura oraz Eocen. We wszystkich tych formacjach mają one kształt eliptyczny, co może świadczyć, że cała formacja powstawała w tych samych warunkach, wymagających szybkiego przykrycia drewna zawierającego aureole pewną masą osadów umożliwiającą kompresję. Taki przebieg wydarzeń mocno świadczy za Potopem. Wówczas te same warunki mogły wystąpić jednocześnie we wszystkich wspomnianych formacjach skalnych.

2. W niektórych przypadkach widoczne są podwójne aureole nałożone na siebie Jedna o kształcie eliptycznym, a druga kołowym. Analiza tych aureoli pozwala określić zakres czasu w którym następował proces kompresji osadów. Obie nałożone na siebie aureole pochodzą od (210Po). Ich geneza mogła przebiegać następująco: W początkowym okresie po złożeniu drewna w pobliżu miejsc bogatych w uran, roztwór tego pierwiastka przenikał drewno. Musiał on zawierać wszystkie pochodne uranu w tym izotop ołowiu (210Pb), T1/2=22 lata. W niektórych miejscach osadzał się tylko (210Po), jednak w niektórych osadzał się zarówno polon (210Po) jak również izotop ołowiu (210Pb), będący bezpośrednim prekursorem polonu (210Po).

3. Najszybciej uległ rozpadowi polon, który był w tych miejscach od początku, tworząc pierwszą aureolę. W czasie następnych kilkudziesięciu lat rozpadowi ulegał ołów tworząc stopniowo wtórny polon, który zanikając tworzył drugą aureolę. Tak więc obie aureole pochodzą od polonu, a różnią się jedynie okresem, w którym powstawały. Można więc określić, że całkowita kompresja osadów nastąpiła w okresie między rokiem a kilkudziesięcioma latami od powstania pierwszych radioaureoli polonu. Gdyby kompresja nastąpiła zbyt szybko to wówczas obie aureole byłyby kuliste. Gdyby trwała znacznie dłużej niż okres owych kilkudziesięciu lat, wówczas obie aureole miały by kształt eliptyczny. Tworzące się jeszcze ciągle aureole uranu nie wykazują kształtu eliptycznego, co sugeruje, że proces kompresji wystąpił raz i nie powtórzył się w późniejszych okresach. Wnioski te bardzo mocno popierają zaistnienie Potopu. Gdyby przyjąć ewolucjonistyczny scenariusz powstania formacji skalnych Płaskowyżu Kolorado, wówczas drewno musiało by ulec procesowi karboryzacji na długo za nim zostałoby przykryte grubą wierzchnią warstwą osadów. Eliptyczne aureole nie mogły by wówczas powstać.

4. Badanie aureoli uranu przyniosło bardzo istotne odkrycie. Okazało się, że stosunek zawartości (238U) do końcowego produktu szeregu tego pierwiastka – ołowiu (206Pb) jest bardzo duży (jeżeli wziąć pod uwagę wiek tych formacji podawany przez oficjalną naukę) i dla różnych przypadków waha się w granicach od 2200 do ponad 64000. Gdyby przyjąć proponowany wiek tych formacji (setki milionów lat) wówczas stosunek ten powinien być rzędu 10000 razy niższy. Zmierzona jego wartość wskazuje, że wiek ten wynosi tysiące lat. Jest to oczywiście słuszne gdy przyjmiemy, że metody datowania za pomocą stosunku uran/ołów są poprawne. W każdym razie wykorzystując klasyczne metody datowania, nie można potwierdzić wieku proponowanego przez naukowców ewolucjonistów, a metody te wręcz przeczą temu wiekowi.

WIELKI KANION

Wielki Kanion jest bodaj najdoskonalszym dostępnym odsłonięciem kolumny skamienielin. Można tutaj zobaczyć przekrój skorupy ziemskiej aż do głębokości półtora kilometra. Odsłania on zdumiewające linie warstw, płasko leżące pasma skał osadowych, tysiące kilometrów kwadratowych warstw poziomych. Jednolite horyzontalne linie tego obrazu warstw spoczywających na innych warstwach świadczą, że ta rozległa formacja nie mogła być formowana wolno w ciągu milionów lat, będąc jednocześnie wstrząsana spiętrzeniami i zapadaniem się. Fakty nie odpowiadają oficjalnym relacjom.

Czyż mała rzeczka płynąca dnem Kanionu mogła wyżłobić ten wzbudzający grozę wąwóz?

Z pewnością nie! Ponad tą rzeką wznoszą się na wysokość 330 m strome urwiska utworzone z prekambryjskiej skały. I dalej, na poziomie “ Wielkiej Dyskordynacji ”, zaczyna się Kambryjski Muav. W tym też miejscu znak na drodze informuje, że „brakuje tutaj 500 milionów lat”. Każe się uwierzyć, że 5000 m późno prekambryjskiej skały uformowało się tam w ciągu 500 milionów lat, lecz jakoś wyerodowało w doskonale płaską i poziomą powierzchnię, gotową przyjąć złoże Kambryjskiego Muavu, który tam teraz się znajduje.

Na warstwę Muav nakłada się warstwa Mississippean Redwall. Oznacza to, że (według skamienielin) brakuje tutaj warstw pochodzących z ordowiku, syluru. a także większości warstw z okresu dewońskiego. Wyjaśnienia więc wymaga brakujące 150 milionów lat kolumny stratygraficznej.

Dalej jeszcze gorsze problemy. od warstwy Redwall przechodzimy z powrotem do Muav, następnie po warstwie Muav występuje znowu Redwall, i w ten sposób zmieniają się one na przemian – niewybaczalne wręcz zachowanie się skamienielin. Po tej zaś na przemian zmieniającej się serii następują inne takie serie z warstwą Redwall przechodzącą w warstwę Supal (znowu brakujące 50 milionów lat), następnie wraca do warstwy Redwall, a potem znowu do występującej w większej liczbie warstw Supai.

Wielki Kanion jest geologicznym okazem, ale jest on jednocześnie niekorzystnym świadectwem dla stratygraficznej kolumny.[3]

PYŁ METEORYTOWY

Ten drobny pył bezustannie przedostaje się przez atmosferę ziemską. W ciągu miliardów lat powinien utworzyć warstwę o grubości 45 m, gdyby gromadził się bez przerwy.

Nie ma jednakże żadnego śladu takiej warstwy. Pył meteorytów jest bogaty w nikiel. Ale w skałach ziemskich nikiel jest rzadkością. W ciągu zatem miliardów lat bogaty w nikiel pył powinien uczynić nasze oceany zasobnymi w ten pierwiastek. W rzeczywistości wody oceanu i oceaniczne osady zawierają go tak niewiele, że pył meteorytowy mógł spadać na ziemię co najwyżej przez kilka tysięcy lat.

Historia księżyca mówi to samo. Pył meteorytów spada na jego powierzchnię zupełnie tak jak na Ziemię. Na Księżycu nie ma wiatrów, nie ma wody, ani żadnych meteorologicznych zjawisk, które mogłyby zakłócić gromadzenie się pyłów. Przyjmując miliardy lat sięgający wiek Księżyca, obawiano się, że lądujący statek astronautów może zanurzyć się w pyle do głębokości 20 lub 30 metrów, dlatego też wyposażony został w łapy o kształcie naleśnika, przewidziane do lądowania w takich warunkach. Kiedy astronauci wyszli na powierzchnię Księżyca, stwierdzili, że znajduje się na niej zaledwie centymetr pyłu. Wskazywałoby to, że Księżyc istnieje około 8000 lat.[4]

BUDOWA AMINOKWASÓW

Aminokwasy wykazują intrygującą cechę charakterystyczną: mogą być bądź lewoskrętne, bądź prawoskrętne. Jedyną miedzy nimi różnica jest, że roztwór lewoskrętnych aminokwasów będzie powodował skręcanie spolaryzowanego światła w jednym kierunku, podczas gdy prawoskrętne powodują jego skręcanie w kierunku przeciwnym. Drugie prawo termodynamiki wymaga, aby przypadkowo utworzone aminokwasy składały się z równych proporcji molekuł lewoskrętnych i prawoskrętnych. Aminokwasy Millera pozostawały w zgodzie z tym prawem; były one prawidłową mieszaniną lewoskrętnych i prawoskrętnych molekuł. Zagadkę wszakże stanowi to, że życie wykracza poza to prawo. W żywych komórkach wszystkie aminokwasy są lewoskrętne – wyłącznie lewoskrętne molekuły, nigdy prawoskrętne. Jest to jedna z fascynujących tajemnic życia, ujawniająca nie ślepy przypadek, lecz dzieło obdarzonej fantazją inteligencji.

DLACZEGO DNA I NANO-MASZYNY NIE MOGĄ BYĆ DZIEŁEM PRZYPADKU

Ewolucjoniści nie są w stanie rozwiązać problemu części składowych komórki. Wskutek eksplozji w XX wieku wiedzy na temat budowy komórki, podstawowej jednostki życia wiemy znacznie więcej na ten temat niż kiedyś. Dzięki osiągnięciom technologicznym przekonano się, że komórka składa się z ogromnej liczby mikroskopijnej wielkości molekularnych maszyn transportujących składniki z jednego końca do drugiego.

Ruch w komórce można by porównać do korka, utworzonego przez pojazdy w niesłychanie dużej metropolii, z tym jednym wyjątkiem, że te tzw. biologiczne maszyny są nieredukowalnie złożone. Jedna maszyna, witka bakteryjna działa i wygląda jak silnik, który posiada 30 żywych części. Jeśli którejś zabraknie, ta skuteczność maszyny nie jest po prostu zmniejszona, ona przestaje działać. Dlatego też twierdzenie, że te nieredukowalnie złożone „maszyny” mogły się rozwinąć w wyniku „licznych, następujących po sobie nieznacznych zmian„, jak utrzymuje teoria Darwina, jest absurdalne. Co więcej, zgodnie z darwinowską koncepcją naturalnej selekcji, organizm odrzuca te zmiany, które nie są pomocne mu do przetrwania, a zachowuje te, które są potrzebne. Jednak, czy mogły darwinowskie małe, sprzyjające zmiany wytworzyć witkę bakteryjną? Skoro działa ona tylko wtedy, kiedy jest zupełnie złożoną, to w jakiż sposób powstała ta złożoność? Co niby miałoby być zachowywane i przekazywane następnym pokoleniom a co odrzucane?

Prowadzi to do wniosku, że naturalna selekcja nie może wyjaśnić pochodzenia witki bakteryjnej, ani żadnego innego nieredukowalnie złożonego systemu biologicznego. Zamiast niej proponuje się teorię inteligentnego projektu (ID).

O ile niektórzy naukowcy widzieli ogromne trudności w udowodnieniu twierdzenia, że tak niesłychanie złożone organy jak oko, ucho, czy serce mogły rozwinąć się w długim okresie, tak Dean Kenyon skierował swoje zainteresowania na kwestie pochodzenia życia w ogóle. Przez wiele lat ten czołowy darwinista w dziedzinie chemii, współredaktor najpopularniejszych podręczników, szeroko znany w świecie, próbował wyjaśnić naturalistycznie, w jaki sposób życie pojawiło się na ziemi.

Jednak pewien problem bardzo go niepokoił od czasu odkrycia struktury DNA. DNA to długa nić, składająca się z sekwencji czterech różnych nukleotydów, które przechowują i przekazują informacje odnośnie tego w jaki sposób mają być budowane cząsteczki białek, które każda komórka potrzebuje, aby przetrwać.

Białka to długie sekwencje aminokwasów (minimalnie potrzeba ich kilkaset). Każda trójka nukleotydów z DNA jest przyporządkowana tylko do jednego aminokwasu.

Kenyon nie mógł wyjaśnić, w jaki sposób pierwsze białka mogły zostać uporządkowane nie posiadając genetycznych instrukcji? Pierwsza komórka, aby mogły powstawać dalsze formy życia musiała posiadać DNA, który mógłby być replikowany (kopiowany). Ale skąd on pochodził? Kenyonowi, który spędził sporo lat swego życia na udowodnienie naturalnej ewolucji, jedynie jedno rozwiązanie się nasuwało: ID. Każdy organizm musi być w pełni funkcjonalny, bo inaczej zostanie wyeliminowany przez środowisko. Pierwsza komórka nie mogła powstać na drodze małych kroczków.

Są to dwa kluczowe argumenty podnoszone przez twórców teorii inteligentnego projektu, którzy kwestionują teorię ewolucji. Jednak to nie wszystko. Coraz nowsze odkrycia sprawiają, że tych wątpliwości powstaje coraz więcej.

SKAMIELINY

Bardzo znana jest sprawa Colina Pattersona, paleontologa z Brytyjskiego Muzeum Historii Naturalnej, który już w 1981 roku podczas wykładu wygłoszonego w Nowym Jorku mówił, że zajmował się badaniem ewolucji przez 20 lat i zdał sobie sprawę, że tak naprawdę nie ma ani jednej rzeczy, która bez wątpienia byłaby prawdą. W związku z tym zaczął zadawać pytania naukowcom różnych dziedzin, którzy potwierdziliby w stu procentach, że choć jedna kwestia dotycząca ewolucji jest prawdziwa. I niestety nie znalazł takiej odpowiedzi.

Widać, że jest to pewien schemat, który jakoś pozwala tłumaczyć pewne obserwowane zjawiska, ale ma on tak wiele wad, że aż dziwi tak mocne obstawanie przy nim.

Paradoksalnie pewien przypadek sprawił, że zupełnie przewartościowano zasady dotyczące określania wieku skał (istotne dla ewolucji ze względu na datowanie skamielin).

W połowie maja 1980 r. nastąpił wybuch góry św. Heleny w stanie Waszyngton w USA. Ten wybuch spowodował podmuch, który z kolei przeniósł wody pobliskiego jeziora na sąsiednią górę, a powrót tej wody doprowadził do obsunięcia się całego zbocza. W ciągu kilkudziesięciu godzin powstała nowa formacja osadowa, w której różne składniki zostały uporządkowane w pokłady wraz z tzw. kieszeniami substancji organicznych, przekształcających się w węgiel brunatny. Szybka erozja nowej formacji (niecałe dwa lata) wyżłobiła kanion głęboki na 40 m, odsłaniający jak w Wielkim Kanionie w Kolorado nowe uporządkowane pokłady.

Ta lokalna katastrofa spowodowała, że przewartościowano zasady określające, w jaki sposób i w jakim czasie powstawały skały osadowe. Okazuje się, że dotychczasowe datowania mają się nijak do tego co można było zaobserwować, gdyż przyjmowały one setki milionów lat na powstawanie skał. Tymczasem ten okres jest znacznie i to znacznie krótszy – zamiast – setek milionów lat jest to okres, w którym na ewolucję nie ma czasu. Znajdowane na różnych poziomach skamieliny (skamieniałe szczątki dawnych organizmów zwierzęcych i roślinnych zachowane w skałach) często nie różnią się między sobą a powinny, bo zgodnie z teorią ewolucji dzieli je setki milionów lat (poziomy określają czas, z którego pochodzą, przy czym różnice między poziomami to miliony lat).

Wielokrotnie też ze zdumieniem odkrywa się tzw. żywe skamieliny, czyli organizmy uważane za pochodzące z jakiejś odległej ery geologicznej a żyjące obecnie. A tak nie ma prawa się dziać, zgodnie z założeniami teorii ewolucji.

Mimo tych nowych odkryć jej obrońcy robili i wciąż robią co mogą, aby ją utrzymać nie pozwalając na głośne wypowiadanie wątpliwości. Dochodziło nawet do fałszerstw. Na przykład tzw. człowiek z Pitdown miał ludzką czaszkę, małpią żuchwę i odpowiednio dopiłowane zęby. Przez 50 lat był koronnym dowodem na ewolucję!

Bardzo znany jest też schemat, ukazujący rozwój od szympansa poprzez neandertalczyka, aborygena do Skandynawa. W szczególności zapamiętuje się z niego redukcję owłosienia i wyprostowywanie sylwetki. Tymczasem pierwszy znaleziony neandertalczyk (człowiek pochowany rytualnie) był pochylonym, zreumatyzowanym, starym osobnikiem, świetnie pasującym w środek serii prostujących się istot pokazywanych na schemacie.

Krytycy teorii ewolucji przyznają, że przy jej pomocy da się wyjaśniać jedynie bardzo proste systemy (ewolucja rozumiana jako zmienianie się organizmów z upływem czasu). Zupełnie ten sposób wyjaśniania zawodzi w przypadku struktur złożonych (niemożliwe jest, aby struktury złożone powstały w wyniku naturalnej selekcji i walki o byt; one musiały już na samym początku istnieć, co wskazuje na to, że zostały zaprojektowane.

Teoria ewolucji opiera się m.in. na tzw. filogenezie, czyli podobieństwie między organizmami. Te podobieństwa traktuje się jako dowód na pokrewieństwo, czyli wspólne pochodzenie. Tymczasem w sporze o ewolucję chodzi nie o podobieństwo, lecz różnice – o źródło niepodobieństw, czyli np. skąd się wzięły różne płcie, różne organy itp.

A tego ta teoria nie potrafi wyjaśnić. Dlatego pozostaje wyłącznie hipotezą, a nie teorią.

Odkrycia zaś w genetyce wykazały, że zmiany wewnątrzgatunkowe powstają, nie, jak to chciał Darwin, w wyniku wzrostu informacji, lecz – rekombinacji (mieszania) i redukcji informacji genetycznej.

Autor: Ro Astrom (astrom777@wp.pl)
Nadesłano do „Wolnych Mediów”

PRZYPISY

[1] Karl Popper, Droga do wiedzy. Domysły i refutacje, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1999, s. 567.

[2] Zob.: Bible-Science Newsletter styczeń 1982, październik 1984 ; C.R.S. Quarterly grudzień 1984.

[3] Zob.: Ed Nafziger .: Bible Science Newsletter, listopad 1975.

[4] Zob. Bible-Science Newsletter marzec 1975 oraz Suplement kwiecień 1979 ; The Creation Explanation str.190.

TAGI: , , ,

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym za pomocą formularza kontaktowego.

Komentarze można dodawać przez 7 dni od daty publikacji
39 wypowiedzi

  1. shuang 18.05.2012 07:53

    Pamiętam jak Maciej Giertych napisał pozycję kwestionującą teorię ewolucji i „GW” zmieszała go z błotem. Ale nigdzie nie przeczytałem polemiki merytorycznej odnośnie tez zawartych w tejże, którą zresztą przeczytałem. Była dostępna w internecie. Każdy może sobie poszukać.
    KK przyjmuje teorię ewolucji jako możliwą ale pod pewnym warunkiem, że dotyczy ona tylko ciała a nie nieśmiertelnej rozumnej duszy, która jest dana bezpośrednio od Boga. Opis stworzenia występujący jako drugi w Księdze Rodzaju (Rdz 2,7) może być potwierdzeniem tego rozumowania. Zatem spór o to w jaki sposób powstał człowiek jest bardziej – przy tym założeniu – sprawą naukowców, bowiem teorie ewolucji dotyczy tego co materialne a nie tego co duchowe.

  2. memento 18.05.2012 09:39

    Hehe, to ja doczepię się jeszcze do cytatu z Karla Poppera.

    „Jeśli jednak nie ma prawa ewolucji, to trudno chyba mówić o teorii ewolucji.”

    Karl Popper miał na myśli właśnie coś odwrotnego, gdybyś przeczytał jego najsłynniejsze prace w zakresie metodologii wiedziałbyś o tym. Chodzi tu o tzw. problem indukcji, w myśl rozwiązania popperyzmu nie istnieje np. prawo powszechnego ciążenia, ale teoria grawitacji. I tak samo będzie z każdym opisem świata, bazującym na skończonej liczbie przypadków. Prawa pozostaną aktualne dla dziedzin dedukcyjnych – logiki, matematyki.

  3. telewizor_rubin 18.05.2012 10:08

    wszystko bezczelnie z wiki
    „Na złomowisku są wszystkie części i fragmenty Boeinga-747, porozkręcane i chaotocznie porozrzucane. Trąba powietrzna przypadkowo przechodzi przez złomowisko. Jakie jest prawdopodobieństwo tego, że po jej przejściu znajdziemy tam w pełni złożony 747, gotowy do lotu?”[1] [użyte jako argument przeciwko możliwości samoistnego powstania protein z aminokwasów]
    „Prawdopodobieństwo powstania choćby jednego z polimerów żywych organizmów przez przypadek jest takie samo jak prawdopodobieństwo, że całkowicie wypełniający przestrzeń Układu Słonecznego niewidomi, obracający w rękach kostkę Rubika, ułożą ją prawidłowo i równocześnie.”
    „Nieważne jak olbrzymie środowisko jest brane pod uwagę, życie nie mogło mieć przypadkowego początku. Stada małp bębniące na chybił trafił na maszynach do pisania nie mogłyby wyprodukować dzieł Szekspira z tej praktycznej przyczyny, że cały dostępny obserwacjom wszechświat nie jest wystarczająco olbrzymi by pomieścić niezbędne hordy małp, niezbędne maszyny do pisania i, z pewnością, niezbędne śmietniki, do których wyrzucano by nieudane próby. Tak samo rzecz ma się z żywą materią.”[2]

    1 ↑ Fred Hoyle, The Intelligent Universe (1983), str. 19; Fred Hoyle, Science, November 12, 1981, p. 105
    1 ↑ Fred Hoyle and N. Chandra Wickramasinghe, Evolution from Space: A Theory of Cosmic Creationism (New York: Simon and Schuster, 1981), p. 148

    Zapraszam wszystkich aby odpalili moldena i „wymodelowali” jak luźne aminokwasy łączą się i tworzą białko, fiu fiu nobel w kieszeni.
    No tak zapomniałem przecież to wszystko działo się miliony lat temu tylko bardzo powolutku atom po atomie, aminokwaskiki zapoznawały się ze sobą, aż zdecydowały…..
    Dawno, dawno temu w odległej galaktyce…
    http://www.youtube.com/watch?v=DZDq2ieuEQw

  4. shuang 18.05.2012 10:30

    Z mojego punktu widzenia większość krytyków założenia,że Bóg istnieje, w przypadku rozważań nad teorią ewolucji zakłada, że Bóg nie może ingerować pośrednio w świat stworzony przez Siebie (oczywiście jeśli odrzucimy istnienie Boga rozważania takie są bez sensu). Znowu kreacjoniści, ortodoksyjni zwolennicy powstania w jednym momencie wszystkiego w akcie stwórczym popełniają ten sam błąd tylko jakby z „drugiej strony”. Zaś jeśli Bóg jest stwórcą wszystkiego to znaczy określa też drogi tworzenia. I może to być akt jednorazowy, a może to być akt „rozciągnięty” w czasie poprzez prawa, reguły wpisane w stworzenie. Nie wyklucza to nadzwyczajnych ingerencji Boga. Ale może On zadziałać np. poprzez kataklizmy. Cały czas poruszam się w przestrzeni logicznej przyjmującej istnienie Boga, który podtrzymuje nieustannie całe stworzenie w istnieniu, co oznacza, że gdyby przestał je podtrzymywać przestałoby istnieć w tym samym momencie (to dla wyjaśnienia założeń).

  5. Chicken 18.05.2012 10:41

    Uwielbiam ten tok rozumowania kreacjonistów – „jak czegoś nie wiemy, to na pewno stoi za tym stwórca/bóg”. Nieredukowalna złożoność oka, skrzydła ptaka – to na pewno dzieło projektanta, skomplikowana budowa białka – dzieło boga. Wyszukują rzeczy z którymi współczesna nauka sobie nie radzi i odpowiadają na to jednym słowem – „stwórca”, nawet nie próbując przybliżyć sobie natury problemu. Tak zwany „bóg zapchajdziura” – wrzucany wszędzie tam gdzie (jeszcze) nie ma wyjaśnienia. Gdy tylko ich argumenty zostają wyjaśnione (jak np. było z okiem, skrzydłem czy systemem immunologicznym) w ogóle się nie poddają, tylko już wyszukują nowe.

    Zwróćcie uwagę jak różne (i jednocześnie szkodzące) jest to myślenie w ramach „boga zapchajdziury” od myślenia naukowego „chcę wiedzieć więcej o świecie w którym żyję”. Przecież naukowców nie napędza ich własna wiedza, a właśnie niewiedza – gdy czegoś nie wiedzą robią wszystko by to wyjaśnić. Dawniej ludzie dysponowali znacznie mniejszą wiedzą niż dzisiaj, ale dzięki tym którzy właśnie woleli coś sprawdzić i udowodnić (zamiast posłużenia się wygodnym „to sprawka boga”, przy którym nie trzeba myśleć i używać wyobraźni) wiemy znacznie więcej o otaczającym nas świecie. Obecnie naukowcy boją się używać w odniesieniu do czegoś określenia (jeszcze!) „nie wiemy”, ponieważ zaraz wyłapują to kreacjoniści i używają jako argumentu na rzecz ich bajeczki.

  6. memento 18.05.2012 11:02

    @shuang, moim zdaniem popełniasz błąd postulując istnienie w czasie bytów, które de facto czas stwarzają i podtrzymują. Logicznym dla mnie jest, że Bóg nie potrzebuje czasu i cały świat dzieje się z jego perspektywy jednocześnie. Całe zaś mówienie o stworzeniu w czasie jest metaforą, którą może przyswoić ludzki rozum, tak samo zresztą jak Wielki Wybuch. Nie może więc przestać istnieć w jakimś momencie, tak samo jak nie może zacząć istnieć, po prostu jest. To wszystko oczywiście przy założeniu, że jakiś Bóg istnieje…

  7. Prometeusz 18.05.2012 11:32

    [Zaznaczam od poczatku - NIE jestem kreacjonista]

    Coz… Ciekawe. Ktos wreszcie odwazyl sie zaiwazyc cos niezgodnego ze wspolczesna ‚wiara’. Przez ‚wiare’ mam na mysli Teorie Ewolucji (nadal jest okreslana mianem teorii, gdyz nie istnieje zaden zasadniczy dowod na jej potwierddzenie*); Ewolucja stala sie substytutem kreacji i stworzyla wspolczesny mit kosmogoniczny, dala ‚postepowemu’ czlowiekowi XXI w odpowiedz na to, skad pochodzimy i jaki jest cel naszego istnienia; problem jednak tkwi w podstawach naukowych owej teorii, a mianowicie w najklasyczniejszym zabiegu retorycznym – wskazaniu zwiazku przyczynowo-skutkowego tam, gdzie takich zwiazkow brak.

    *Poczwaszy od geologii i georadiologii – datowanie radioizotopowe jest calkowicie nieskuteczne i niewiarygodne, jako metoda okreslania wieku skal (sama metoda jest poprawna, ale sklad skal jest zmienny, izotopy wyplukiwane i wprowadzane, stezenia poczatkowe nieznane). Wystarczy zanalizowac wartosci, jakie uzyskiwano dla najmlodszych, WSPOLCZESNYCH skal magmowych – miliony, a nawet setki milionow lat. Innymi slowy – skale czasowe, o ktorych mowa, sa HIPOTETYCZNE, gdyz dowodow brak.

    Inny przyklad. Spojrzmy na problem erozji i istnienie skamielin. Jezeli przyjac najwolniejsze wspolczesne tempo erozji za przecietne, wowczas okazac sie musi, iz samo istnienie skamielin jest dosc… zagadkowe. W przeciagu milionow lat znakomita wiekszosc osadow skalnych powinna ulec erozji SETKI razy, co wraz z rownowazacym je wypietrzaniem wyeliminowaloby nie tylko skamieliny, ale i wiekszosc warstw skalnych. Warto tu dodac, ze samo istnienie wielu skal osadowych wskazuje na bardzo interesujaca przeszlosc geologiczna…

    Same skamieliny. Czy obserwujemy wspolczesnie powstawanie takowych? Nie – procesy gnicia, padlinozercy i inne czynniki skutecznie eliminuja szanse petryfikacji. Tym niemniej, w warunkach beztlenowych, przy obecnosci duzych ilosci wody i krzemionki takie procesy zachodza. Mowi to cos interesujacego o pochodzeniu znakomitej wiekszosci skamielin i stawia spory znak zapytania co do ich pochodzenia…

    W biologii argumentow jest rowniez sporo. Primo: nowe geny. Mimo usilnych staran, ani jednego przypadku EWOLUCJI/SELEKCJI pojedynczego genu udowodnic sie nie dalo. POtencjalni kandydaci – szereg enzymow prokariotycznych, rowniez nie spelnia warunkow – odpowiada za lize wiazan powszechnych w przyrodzie (vide NylB i in.), wykazuje zadziwiajace podobienstwo do istniejacych enzymow, a ich odkrycie nie oznacza, iz przed odkryciem – nie istnialy.

    Co zas sie tyczy zjawisk ZMIENNOSCI i EWOLUCJI, problem jest spory. O ile selekcja naturalna wybiera najlepiej zaadaptowane osobniki (w cudzyslowiu, rzecz jasna), o tyle brak dowodow na zjawiska EWOLUCJI. O ile wyhodowanie z Wilka pieska rasy Chihuahua jest intrygujace (*i biorac pod uwage infantylizm paleontologow, na podstawie istniejacych roznic w budowie szkieletu, zostalyby one bez watpienia skategoryzowane jako dwa osobne gatunki, zas Chihuahua uznany za przodka wilkow – w koncu jest maly i prymitywny. Zasadniczo zas Slon wyewoluowal od malego ssaka kopytnego, nie na opak – wg ewolucjonistow i paleontologow, rzecz jasna…) i wielkoskalowe (zmiennosc jest uderzajaca), o tyle trudno nazwac ow proces ‚ewolucja’. Trudno znalesc stadium posrednie miedzy kotowatymi (kotami, po prostu) i psowatymi. Dlaczego? Byc moze dla tego, ze takiego stadium nigdy nie bylo? (Oczywiscie – poprawnym terminem jest ‚wspolny przodek’, jednak z punktu widzenia cech, ktore musialby on reprezentowac, bylby on swego rodzaju ‚ogniwem’ posrednim).

    Podobnych dylematow i niedomowien sa dziesiatki, tym niemniej powyzsze przyklady dosc dobrze obrazuja podstawowe BLEDY LOGICZNE i BLEDY ZALOZEN, popelniane nieraz swiadomie w imie stworzenia iluzji konsensusu i autorytetu.
    Byc moze nauka wspolczesna, w swym zadufaniu, wstydzi sie po prostu przyznac, ze NIE MA odpowiedzi na pytanie o pochodzenie zycia i przeszlosc, wykraczajaca poza ramy ludzkiego jej swiadectwa? Wiemy, ze wszystkie organizmy zywe dziela pewne wspolne cechy, na poziomie chemicznym, komorkowym, genetycznym, anatomicznym. Co nie powinno dziwic – w koncu istnieje tylko pewna, ograniczona (choc gigantyczna) liczba mozliwosci. Zycie charakteryzuje sie niezwykla zmiennoscia i samopodobienstwem… Czy jednak jego powstanie bylo dzielem serii nieprawdopodobnych przypadkow, zachodzacych z regularnoscia automatu przez niezwykle dlugie okresy czasu (znow – na ktorych istnienie brak zasadniczych dowodow)? Poki co – odpowiedzi brak.

    Powtorze po raz kolejny – w mojej opinii nauka wspolczesna stala sie, dla przecietnego czlowieka, substytutem dawnych, nieco mniej prymitywnych, metod. Zielrstwo, alchemia, religia, czary – zostaly zastapiane czyms lepszym. Czyms, o nieskonczenie wielki potencjale – mierzalnym, sprawdzalnym i powtarzalnym. I niestety, poniewaz narzedzie to jest tak doskonale, to zostalo ono zawlaszczone przez Elity rownie blyskawicznie, co i ich przodkowie (kazdy, kto wysmiewa zielarza, kregarza czy szamana epoki prekolumbijskiej czy kamiennej, nie docenia inteligencji i zdolonosci naszych przodkow…) celem utrzymania ‚maluczkich w ryzach. Wyhodowanie (system szkolnictwa [nie edukacji!], spotegowany wplywem wielopokoleniowym w domu rodzinnym, grupie rowiesniczej etc.) i wykorzystanie do imentu masy dziecinnych, bezkrytycznych i wymagajacych gotowych odpowiedzi poddanych – oto cel wiekszosci wspolczesnych przedsiewziec. Prawda, owo serce logiki i metody naukowej – uciekla oknem dawno temu, a skoro fakty o tym swiadcza – to tym gorzej dla nich.

    Howgh.

    Pozdrawiam,
    Prometeusz

  8. jakiskretyn 18.05.2012 11:36

    A ja się przyczepię źródeł. Najnowsze 1999. Poprzednie lata 70-te. Od tego czasu „odrobinę” nauka poszła do przodu. To raz. Dwa, autor, pisząc o „żywych skamielinach” zdradza rażącą niewiedzę w temacie, bo ewolucja nie zakłada zmian w czymś, co sobie w środowisku radzi. Poza tym osady skalne nie ewoluują. Ewolucjoniści nie negują potopu, bo znajdywane są na niego dowody, negują jednak, że za każdą katastrofą musi stać Bóg gromiący swoje owieczki (ależ on nieskończenie miłosierny…). Dobrze jest nawet potraktować Stary Testament jako zabytek archeologii kognitywnej, który spisał dużą część ustnej tradycji z czasów przedhistorycznych, formując ją w zapis dużo łatwiejszy do zapamiętania niż suche fakty. Ponadto autor gubi się w zeznaniach. Raz radioaureole są w skałach, raz w drewnie. Raz szybko przykrywane osadem są eliptyczne, raz koliste…, nie mówiąc już o tym że z tego wstępu niewiele wynika a cytowany jest z książki sprzed prawie 40 lat. Struktura geologiczna wielkiego kanionu wskazuje tylko i wyłącznie na to, że zdarzają się wypiętrzenia i ruchy górotwórcze. Daleko szukać nie trzeba, w polskich Tatrach skały starsze znajdują się wyżej niż młodsze na skutek gwałtownych ruchów górotwórczych które wypiętrzyły Karpaty. Założenie że przez miliony lat nie doszło do żadnych ruchów tektonicznych jest odrobinę śmieszne.
    Pył meteorytowy na Ziemi, w postaci mikrocząstek, opada tak samo jak reszta pyłu kosmicznego, która jak wszystko, ulega erozji i integracji z resztą świata. Pył wpadający do wody będzie trafiał do organizmów żyjących w wodzie, sporo z niego będzie po prostu opadać na dno. Nikła zawartość niklu w skorupie ziemskiej mówi nam tylko i wyłącznie o tym, że nie tylko pył bogaty w nikiel spada na ziemię, ale też inne „kosmiczne śmieci”, a raporty naukowe w tej sprawie mówią jedynie o tym, że nikiel nie występuje w wystarczająco dużych skupiskach, żeby można było powiedzieć że jest go dużo w skorupie ziemskiej. Opadanie pyłu jest procesem stopniowym, więc wątpię żeby nagle dało się znaleźć jakąś grubą warstwę. To samo tyczy się Księżyca, z tą tylko różnicą że upadające na niego odłamki skalne i meteoryty albo wybijają z powierzchni nadmiar albo zamieniają go w skały czy szkliwo, z resztą zgodnie z tezami autora na temat Góry św. Heleny, ponieważ przy upadku meteorytu uwalnia się trochę większa energia niż przy wybuchu wulkanu.
    Na argument o budowie aminokwasów już tu ktoś odpowiedział, ja tylko dodam, że Boltzmann, zapisując drugą zasadę termodynamiki napisał wprost, że aplikuje się ona do środowisk, w których oddziaływania są krótkozasięgowe w porównaniu z objętością zajmowaną przez badaną substancję (dokładniej zajmował się gazami). W cieczach, w których formowały się aminokwasy oddziaływania międzycząsteczkowe, w związku z większą gęstością nie są do pominięcia, co kazało Constantino Tsallisowi uogólnić drugą zasadę termodynamiki w latach 80-tych, ale jak widać mnóstwo osób sprawy sobie z tego nie zdaje. Tak że nie dość że rozprawiamy się logicznie i faktami z tezą, to jeszcze z założeniami.
    Pierwsze białka nie były białkami. Białko, DNA, aminokwas, komórka.. to wszystko pojęcia które nadajemy rzeczom. Pierwsze białka były związkami chemicznymi, do których powstania przyczyniły się warunki środowiskowe. To że obecnie białkami nazywamy duże cząsteczki związków organicznych, nie oznacza że związki organiczne do nich się ograniczają. Istnieją prostsze, które w sprzyjających warunkach mogą formować bardziej skomplikowane, szczególnie że pierwotna ziemia z dużym prawdopodobieństwem miała mnóstwo miejsc temperaturą i składem chemicznym przypominających probówkę.
    Jeszcze tylko neandertalczyk, bo wydawało mi się że mimo rządowych „osiągnięć” programu edukacji, nawet obecne kreatury nazywane uczniami już w przybytku rozpusty zwanym gimnazjum zdają sobie sprawę, że neandertalczyk to jedna z gałęzi ewolucji z którą mamy jedynie wspólnego przodka, nie wyewoluowaliśmy z nich, mało tego, nie mogliśmy się również ze sobą krzyżować. Nie byli dość dobrzy w dostosowywaniu się do zmieniającego się środowiska, więc teraz nie mamy wydatnych łuków brwiowych i głęboko osadzonych oczu, że o małej puszcze mózgowej i wielkich szczękach nie wspomnę.

    Wybaczcie przydługi komentarz, ale mając wiadomości z podstawówki, gimnazjum (jak widać da się!) i szkoły średniej (z profilu w ogóle nie związanego z biologią, chemią czy fizyką), można się z „argumentami” autora rozprawić. I pojawianie się takich „gniotów” bulwersuje.

    @shuang
    Obserwuję chwilę Twoje komentarze i mimo, że jestem ateistą – tak trzymaj. Jeśli pozostaniesz ciągle na tym poziomie merytorycznej dyskusji koegzystowanie z tego rodzaju Katolikiem (przez duże „K” celowo), będzie procesem raczej przyjemnym i bezkonfliktowym ;)

  9. Prometeusz 18.05.2012 11:37

    *errata:
    1) …w przypadku EWOLUCJI – skreslic ‚SELEKCJI’
    2) …substytutem dawnych, nieco bardziej – nie ‚nieco mniej’

  10. memento 18.05.2012 11:47

    @jakiskretyn, to źródło z 1999 roku to tylko tłumaczenie tekstu wydanego w 1963.

  11. Prometeusz 18.05.2012 12:14

    @Realista:

    1) Zgadza sie. Moja niescislosc – ciagle takie proby sa podejmowane, lecz wiekszosc z nich, albo nie trafia tutaj (na WM), albo, w znakomitej wiekszosci, jest niestety bardzo belkotliwa (przez co rozumiem przytaczanie przykladow albo niepoprawnych, albo malo istotnych, tj. wyciaganie drobnych szczegolow, miast przyjzec sie calosci).

    2) Nie pomylilem. Wiara, wg definicji, oznacza przekonanie ku czemus przy braku dowodow/argumentow. Vide: ‚wierze Ci’ [na slowo], syn. nie wiem, czy Mowisz prawde, ale pokladam zaufanie pomimo braku dowodow (na dana chwile).

    3) Wiem, czym jest interpolacja. Laczac odpowiedz na to pytanie z nastepnym (JAK ja mysle, czy warto sie poddawac) – zauwazam jedynie, iz po grubo ponad wieku rozwazan, jedyne, czym dysponujemy, to nadal tylko PROBA interpolacji. Jak zaznaczylem powyzej – wiekszosc dowodow wskazuje w INNA strone. Przypomina mi nieco postepowanie KrK w sprawie geocentryzmu/heliocentryzmu pod pewnymi wzgledami. Dowody topnieja (w rzeczywistosci, oczywista, nigdy ich nie bylo), ale linie nadal trzymamy.

    4) Nie Musisz zarzucac mi infantylizmu (kazda myslaca osoba zdaje sobie sprawe, ze znajomosc odpowiedzi na wszystkie pytania jest malo prawdopodobne) – wiem natomiast, iz wspolczesna nauka rosci sobie prawa do uwazania sie za takowa w okreslonych celach (to, co jest teoria, czesto niepotwierdzana, badz nieraz wrecz obalona, znajduje swoje miejsce w ksiazkach i podrecznikach, telewizji, mediach, gdzie ‚magicznie’ przeksztalca sie z silnie dyskutowanej teorii w powszechnie przyjety fakt w randze prawa naturalnego, zas jakiekolwiek jego dyskutowanie urasta do rangi zabobonu, herezji badz nieuctwa).

    Pozdrawiam,
    Prometeusz

  12. telewizor_rubin 18.05.2012 13:04

    @ realista
    cyt.:”Zapraszam wszystkich aby odpalili moldena i „wymodelowali” jak luźne aminokwasy łączą się i tworzą białko, fiu fiu nobel w kieszeni.”
    ewolucja nie mówi o tym, że nagle powstało białko. wręcz przeciwnie. jeśli tak myślisz to znaczy, że kompletnie nie rozumiesz tej idei.
    nie to miałem na myśli więc poprawka:

    Zapraszam wszystkich aby odpalili moldena i „wymodelowali” jak luźne aminokwasy łączą się i KIEDYKOLWIEK stworzą JAKIEKOLWIEK białko, fiu fiu nobel w kieszeni

    a co do nagłości jakichkolwiek procesów to chemia nie słucha argumentu „dawnodawnotemu” – w procesach samorzutnych (taki zakładam dla formowanie białek) stałe szybkości reakcji jest na tyle duże, że powstanie białka (w porównaniu do wieku ziemi) byłoby szybsze niż odklepanie przez najmana.

    Argumenty, że oto „naukowcy” chcą się więcej dowiedzieć są naiwne od jakiś 200 lat . Porozmawiajcie z wykładowcami chemii, biologii i spytajcie co ich skłoniło do takich a nie innych badań. „Chęć poznania początków życia” – tak k… na pewno. A może odpowiedzą tak:
    1. dla grantów
    2. dlatego że ten temat jest teraz popularny i jak się zabiorę za to – to częściej mnie będą cytować – i lepsza argumentacja przy wniosku o ww.
    3. żeby wykazać, że są badania i publikacje bo zaraz wybory dziekana
    (stary był z naszej katedry to przymykał oko) a nowy to będzie pewnie od tych ch… z katedry badania nieprzydatnych pierdół.

    Proponuje taki eksperyment myślowy:
    Zakładamy, że nie da się jednoznacznie udowodnić ewolucji – co się dzieje z rzesza ludzie (biologów) którzy wmawiają co innego – moim zdaniem pokazuje to że od darwina nic się nie zmieniło 200 lat waliliśmy w ch… ale kasa się zgadzała – ewolucyjne podstawy biologii lecą na ryja – cała nauka ma się spoko bo od zawsze radzi sobie bez tej hipotezy (która powstała na bazie filozoficznej ówczesnych antyklerykałów).
    Drugi eksperyment myślowy: jesteście tym biologiem …. co robicie.

    moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem jest takie zdanie z książce od biologii w podstawówce „Nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na pytanie postawione przez Arystotelesa – ale się staramy. Jedną z teorii jest teoria ewolucji zaproponowana przez…” Swoją drogą zbliżone do stanowiska KK.

    Argumenty „Boga – zapchajdziury” nietrafione – moim zdaniem lepiej wyobrazić sobie wielkie puzzle i na środku 4 połączone kawałki – to jest stan naszej wiedzy – Bóg resztą.

  13. Angel 18.05.2012 14:15

    dziwne rozważania w dzisiejszych czasach.

    myślę że minimum intelektu wystarczy do konstatacji że życie jest pewnym eksperymentalnym programem zaprojektowanym przez nazwijmy ją na ten użytek „większą inteligencję”. celem organizmów żywych będących zabawkami w rękach wyższej inteligencji, jest po pierwsze :

    a) przetrwać
    b) ewoluować w celu doskonalenia
    c) doskonalić się poprzez powielanio-zmienianie

    słowem, życie powstało po to żeby skonstruować organizmy mogące zapanować nad światem który został zaprojektowany przed nimi, najpierw jednak muszą się stać jak najsilniejsze, jak największe, jak najpotężniejsze itp

    istnieje wiele metod na życie i wiele przykładów ewolucji w innych „światach”

    program wychodził bazowo od samoreplikujących się składników z których zbudowane są organizmy. następnie dążył do coraz większej komplikacji.

    nie ma znaczenia czy większą inteligencją będzie dla kogoś „Bóg” czy inna siła kreatywna. siła ta jednak nie ingeruje w życie tak samo jak my nie ingerujemy w życie np wirusów czy bakterii bo dla nas nie są żywe w takim rozumieniu jak byśmy chcieli to pojmować.

    celem maszyn jakimi są żywe organizmy jest stanie się

    a) armiami zarządzającymi światem stworzonym przez większą inteligencję, ale pod kontrolą tejże która w odpowiednim momencie zacznie ingerować w ich życie
    b) pojemnikami fizycznymi wewnątrz których zamieszkać będą mogli projektanci

    zanim powstaną armie do zarządzania fizycznym „stworzeniem” ewolucja ma jeszcze przed sobą wiele lat.
    zanim powstaną pojemniki ciał doskonałych zdolnych do obsługiwania „stwórców” też pewnie trochę minie od czasu kiedy powstaną armie

    co może ingerować w życie na na przykład naszej planecie. mogą ingerować istoty bardziej rozwinięte które docierają do nas z nieznanej nam rzeczywistości. i mogą ingerować stwórcy poprzez zasiedlanie organizmów biologicznych np dla zabawy. mogą ingerować też pośrednio poprzez kontakt, komunikację.

    nie wiemy czy stwórcami życia na naszej Ziemi są istoty najwyższe, czy tylko wiele poziomów niższe od jeszcze wyższych.

    życie jednak jest programem który ma wydać ostateczne owoce, w postaci organizmów posiadających jak największą świadomość. nigdy te organizmy nie będą jednak potrafiły dorównać stwórcom, dlatego że są fizycznie śmiertelne, i uzależnione od swojego kodu. ich byt ‚astralny’ nie jest żadną konkurencją dla stwórców.

    dziś możemy się jedynie zastanawiać, czy organizmy żywe są ciągle jedynie maszynami, na początkowym etapie ewolucji, czy też te organizmy są być może na etapie od którego zaczyna się już jakaś świadomość istotna dla stwórców. z mojego punktu widzenia, wydaje mi się że biologicznie maszynami jesteśmy żadnymi, i na razie jest to kupa gówna, natomiast jesteśmy w stanie komunikować się z innymi wyższymi istotami świadomymi. nie są to moim zdaniem jednak stwórcy, ale jedynie wyższa od nas inteligencja, mogąca być może zapanować nad znanym nam światem i nawet tym nie znanym, ale nie będąca pierwotnym konstruktorem. są to więc wyższe istoty inteligentniejsze, ale nie stwórcy.

    sensem byłoby, zapanować nad kodem warunkującym materialne ograniczenia organizmów, jednak ludzie nie są w stanie wyjść poza ten kod prowadząc życie w ludzkim ciele. czyli i tak będą od niego zależni. nie wydaje mi się możliwe, przeniesienie ciała ludzkiego na inny poziom złożoności. co można zrobić? spróbować ‚nieśmiertelności’. śmiertelność zwierzęcych ciał jednak jest warunkowana otoczeniem. cóż, może kiedyś coś się zmieni w tym względzie, i będzie można ‚odnawiać’ organizmy bądź przeszczepiać części istotne do nowych ciał. nieśmiertelność jednak warunkuje poznanie całego kodu. kod jednak nie jest inteligentny, służy jedynie zapisowi, tak jak mamy kod źródłowy strony na którym zapisana jest strona internetowa. kod jest ok i strona działa i nawet wygląda. wszystko za co odpowiada kod nie jest „nami” a jedynie naszymi maszynami. informacja dotyczy tylko powłoki a więc ciała. nie jest więc to do końca informacja o którą nam chodzi. zapanowanie nad nią jednak dałoby być może tak długą żywotność biologicznych organizmów, podczas której zdołalibyśmy się dowiedzieć w końcu co jest właściwą informacją. właściwa informacja dotyczy nie budowy i cech żywych maszyn, ale manipulowania i sterowania resztą poprzez świadomość i inteligencję. jest formą Energii, ale ta Energia dziś jest dla ludzkich zmysłów niezrozumiała. i najczęściej nienamacalna.

    żeby przetrwać dłużej musimy być ciekawi dla naszych stwórców i posiadać Wolną Wolę. być może wtedy kiedyś zwrócą na nas uwagę tak jak ludzie zwracają uwagę na swoje domowe zwierzątka. na obecnym etapie ewolucji jednak, być może wystarczy że będziemy jedynie ciekawi dla jakiejkolwiek wyższej formy ewolucji, która będzie w stanie się z nami skomunikować.

    zacząłem moją wzmiankę od wywodu o ciałach biologicznych. nie jesteśmy jednak ciekawi dla stwórców jako ciała, bo jako takie możemy jedynie im posłużyć do funkcji użytkowych, instrumentalnie. ciekawi możemy być dopiero jako potencjalni Stwórcy obdarzeni Wolną Wolą. Wolna Wola Tworzenia a więc bycie potencjalnymi Kreatorami być może kiedyś otworzy przed nami nowe możliwości, chociażby poprzez kontakt z jakąkolwiek bardziej rozwiniętą cywilizacją, ale może i wyższymi istotami które nas obserwują.

    za wadę zwolenników teorii ewolucji w wielu przypadkach uznaję założenie pewnej filozofii życiowej, której sens sprowadza się do tego żeby jak najlepiej się dostosować i przetrwać :). w tym podejściu niewiele się różnią od „wiernych” w Boga i jako tacy są nudni dla tych którzy mogliby się z nami skontaktować i dać nam nowe moce. zamiast chcieć bawić się w Bogów, zmieniających rzeczywistość, bawią się raczej w to jak się dostosować żeby zapewnić sobie jak najlepsze przetrwanie, jedni żeby nie zginąć, inni żeby zostać zbawionymi. jak ktoś na nich patrzy z góry tu musi mieć niezły ubaw.

    czy ewolucja organizmów biologicznych jest trudna do zrozumienia? przecież wystarczy dzisiaj zaprojektować rodzaj żywego organizmu, złożonego z innych cząsteczek, którego celem będzie życie i przetrwanie, oraz replikacja, ale w zmienionej formie. forma zmieniać się będzie poprzez modyfikację genów na podstawie życia takiego organizmu w czasie. od urodzenia organizm odbiera informacje z otoczenia, i próbuje do tych informacji dostosować swój organizm, tak żeby lepiej sobie radził w otoczeniu. kod zapamiętuje te informacje, i te informacje idą do następnego pokolenia. co odpowiada za „pamięć kodów” czyli umownie nazwijmy je, genami i jak się zmienia ta informacja żeby wygenerować zmiany w innych pokoleniach na razie cholera wie. wie to konstruktor. trudno. ewolucjoniści nazwali te zmiany adaptacją. tak czy inaczej nasza maszyna jaką zaprojektujemy będzie ograniczona poprzez nasz projekt. tak samo jest z ludźmi i ich kodami. z mojego punktu widzenia ciekawa istota wyewoluowała by wtedy jak zaczęła by pluć na konstruktora (np mnie), grozić śmiercią, i chcieć odzyskać kontrolę nad swoim kodem. trochę bym go podręczył ale w sumie dopiero na takiego miśka zwróciłbym uwagę. wcześniej – po co się interesować? najbardziej oczywiście zwróciłyby moją uwagę groźby śmiertelne. oznaczałoby to że gościa unieszczęśliwiłem, że jest taki ograniczony, i się nieźle wkurwia. poza tym taki najśmieszniej wygląda. dlatego w pierwszej kolejności Anarchiści i Nihiliści mogą liczyć na komunikację z „Bogami” :)

  14. Raptor 18.05.2012 14:50

    „Nie istnieje żadne prawo ewolucji, a tylko fakty świadczące, że rośliny i zwierzęta ulegają zmianom, a dokładniej — że ulegały.”

    Na tym stwierdzeniu bym poprzestał, póki co. Z tym, że prawo to nie istnieje w sensie formalnym, jako kompletna wiedza przez nas posiadana. Natomiast teoria ta oczywiście istnieje, jak wiele innych teorii, i jej funkcjonowania w świecie nauki podważyć nie można ;)

    Zamiast dywagacji na temat przeciwstawnych, obecnie nieudawadnialnych tez, chyba obejrzę sobie po raz kolejny „Powrót Jedi”, z linka w jednym z komentarzy :)

    Dodam tylko, że w większości zgadzam się z wypunktowanymi przez realistę słabościami argumentów i założeń przedstawionych w artykule (trafne uzasadnienia). Wnioski z nich wynikające mogą być zupełnie różne od tych forsowanych przez „tradycyjnych” kreacjonistów. Chociaż sam w swoich rozważaniach doszedłem do wniosku, że na pewnym etapie/poziomie procesu kreacji wszechświata i życia wymagana jest pewna forma pierwotnej inteligencji. Zasady symulacji nie mogą powstać z niczego, bo wtedy sam proces symulacji nie posiada podstaw (motywacji, autodeterminacji) by zaistniał.

    Pozdro.

  15. Raptor 18.05.2012 15:06

    @Angel
    Bardzo intrygująca koncepcja na miarę zaczątku modelu teoretycznego ;)

    „dlatego w pierwszej kolejności Anarchiści i Nihiliści mogą liczyć na komunikację z „Bogami””
    A to mi się spodobało najbardziej :)

  16. shuang 18.05.2012 15:49

    @jakiskretyn: cudny niczek, że powtórzę.
    Otóż problem, sztuczny zresztą, polega na tym – jak myślę – że przeciwstawia się naukę wierze. JPII poświęcił temu problemowi nawet jedną encyklikę „Fides et ratio”. Najkrócej rzecz ujmując istota problemu – jak myślę – zawiera się w tym, że wiara dotyczy źródła istnienia wszystkiego co jest, nauka zaś funkcjonowania tego co materialnie istnieje. W tym obrazie nauka nie może być przeciwstawna wierze i na odwrót. Siłą rzeczy wiara dotykając spraw bardziej podstawowych niż nauka przerasta ją lecz paradoksalnie nie ogranicza tylko pokazuje gdzie zaczyna się bezsens badań. Wszystkie spory w relacji wiara/nauka zaczynały się wtedy gdy nauka zaczynała przypisywać sobie prerogatywy religijne jakby mogła wyjaśnić absolutnie wszystko. A przecież tak nie jest. Świat duchowy nie jest w żaden sposób mierzalny w przestrzeni materialnej. Bo co zrobić ze stwierdzeniem fizyków kwantowych, że obserwator wpływa na wyniki badań? Jak, czym wpływa? Może ktoś to zmierzyć? Widzę przejawy ale nie widzę „nośnika”. Zazwyczaj ci, którzy uwielbiają naukę ograniczają (vide „światopogląd naukowy” i jego skutki). Np. problem Galileusza był w tym, że swoje odkrycia traktował jako niemalże objawienie, jako dogmat wiary i głównie na tym polegał spór. Czy wy uważacie, że kardynałowie byli debilami? To są ludzie zazwyczaj wykształceni jednak. I część z nich zgadzała się z Galileuszem. A przecież ilu współczesnych naukowców kwestionuje innych w ramach tzw. „poprawności politycznej” chociażby w kwestii globalnego ocieplenia. I nie są to ludzie KK. Narzeka się na inkwizycję ale czy „poprawność polityczna” nie jest taką współczesną kongregacją świeckiej naukowej doktryny wiary? Zawsze wychodzi badziewie gdy przedkłada się kłamstwo nad poszukiwanie prawdy. Bóg, który stworzył człowieka „na obraz i podobieństwo swoje” stworzył też i rozum.

  17. shuang 18.05.2012 15:58

    Ps. Rozpatrując problemy wiara/nauka nie można rzutować świadomości współczesnej na świadomość ludzi np. starożytności, średniowiecza czy oświecenia. Fałszujemy wtedy całą naszą wiedzę o przeszłości.
    Oczywiście nadużycia też bywały/bywają po stronie duchowieństwa. Każda religia to ma. Wszyscy mamy skłonności do nieprawdy. Ale wśród 12 Apostołów jeden był złodziej, sprzedawczyk, zdrajca. Czy to oznacza, że pozostali też?

  18. ARTUR 18.05.2012 21:03

    Naukowcy nie wiadomo czemu zawsze opierają swoje teorie na upływie czasu ,mają zbyt ciasne główki aby zrozumieć że czas jest abstrakcją ziemską do zniewolenia ludzi .Poza ziemią liczy się tylko przestrzeń i jej usytuowanie w określonym miejscu ,tak więc w powstaniu człowieka jest ważne miejsce powstania w przestrzeni a nie kiedy powstał.

  19. shuang 18.05.2012 22:17

    @ARTUR:
    Ja na pewno jutro powstanę… z wyra, cirka ebałt 6:00 am. Chyba, że do tej pory zejdę.

  20. ARTUR 18.05.2012 22:24

    @shuang.Zejście to też jakieś wyjście .

  21. Prometeusz 19.05.2012 00:38

    @Realista:

    Nu i wlasnie tu sie ‚spotykamy’. Czy Bylbys uprzejmy przedstawic mi JEDEN DOWOD popierajacy twierdzenia Teorii Ewolucji? Bylbym zobowiazany. (Blagam tylko – nie Odsylaj genetyka do podrecznikow genetyki. Skoro tyle jest przykladow i jet to tak swietnie uddowodniona teoria – czyli prawo naukowe? – to na pewno mozna sypnac z rekawa tuzinem dowodow…?)

    Co sie tyczy kreacjonistow, ID i innych – nie specjalnie jestem ich zwolennikiem (trudno chyba, by osoba niewierzaca byla zwolennikiem powyzszych…? ;) ) Jak dla mnie przeinaczaja podobnie, jak ewolucjonisci, jedynie z innym ‚posmakiem’.

    Pozdrawiam,
    Prometeusz

  22. Hassasin 19.05.2012 07:38

    W praocenia było miliard ,,małp bębniących w bębny,, na milimetr sześcienny przez miliard lat . ( praocean= zupa związków organicznch , małpy= proste zwiazki organiczne ) …..to ten experyment z gotujacą sie kolbą i rurką z prądem….bla,bla …2 tygodnie cyrkulacji i mamy proste aminokwasy. To przy miliardzie lat zderzeń ,miliardów cząsteczek…to symfonię Czajkowskiego można by zlepić //no i tak się stało . Dwie rzeczy : zjawisko skali i rachunek prawdopodobieństwa …..życie to choroba wszechświata i rozprzestrzenia się szybciej niz gdrzybica ;)

  23. Hassasin 19.05.2012 07:43

    Przepis na życie : temperatury ciekłej wody i jakieś zródło energii .

  24. Hassasin 19.05.2012 07:45

    I czas ;)

  25. Hassasin 19.05.2012 17:16

    Powiem więcej , każdy z Nas jest reprezentantem ,,funkcji fraktalnej,, , a człowiek w szczególności niby jako stojacy najwyżej , ,ma w sobie,, wszystkie formy fraktalne go poprzedzające . Może troche zawiłe. Ale wystarczy przeanalizować budowę mózgu homo sapiens ( zawiera w sobie wszystkie struktury go porzedzajace ..od strunowców ..przez cześć tzw.gadzią mózgu ..a kończymy na Nas czyli na szarej mocno pofałdowanej masie…ta częśc mózgu co to ją widać na filmach ) ..a jak któs ma dalej watpliwości co poprawności teorii ewolucji to proponuje prześledzić cykl rozrodczy człowieka …od jaja przez blastule po dojrzały organizm ..masz tam wszystkie fazy Nas poprzedzające ….z przez które i z których ewoluowaliśmy …a i to przez czysty przypadek …..ponoć jest tylko 8 ( słownie osiem) pierwotnych zapisów mitochondrialnych ……czyli wywodzimy się z 8 praEw ….musiało być grubo..a to znaczy że nie ma żadnego planu ….to tylko przypadek ….sytuacji i genow akurat do nich przystosowanych …wieć homo sapiens miał farta .

  26. Hassasin 19.05.2012 17:19

    To przypadek zwany teorią ewolucji rządzi prawem które mówi która funkcja fraktalna (organizm żywy) będzie dalej na osi czasu ;)

  27. Hassasin 19.05.2012 17:24

    Ewolucja to nieustanna gra w ruletkę , genów z losem ;) ..wygrywają te geny które najlepiej obstawiają kolejne losowania .

  28. Hassasin 19.05.2012 17:33

    Np. w dzisiejszym losowaniu mamy ….tsunami i zginęło 200 tysiecy homo sapiens …nieprzystosowanych ..wodnego trybu życia .
    Albo inne losowanie ..65 mln lat temu spadła duża skała z nieba i duże nieenergooszczędne , żyjące na powierzchni dinozaury przegrały , a wygrały glebowe dziurołazy , małych rozmiarów..nasi przodkowie ….i dostały jeszcze bonus w postaci gór mięsa zalegających całą planetę …..kto wie kto wygra w jutrzejszym losowaniu ? jak homo sapieny wezma się za łby i pierdyknie atom …to beneficjentami ewolucji będą karaluchy .

  29. Hassasin 20.05.2012 23:30

    biologia = matematyka ;)

  30. Hassasin 20.05.2012 23:36

    A eksperymenty i teorie pomocnicze to Teoria Oparina i Eksperyment Urey’a – Millera.

  31. Hassasin 20.05.2012 23:42

    A jakby komu czego brakowało to jeszcze rozkminki : skąd się wzięło mitochondrium i jądro komórkowe (tzw eukariota i prokariota) …i wtedy nich w taka zaopatrzony wiedzę zabiera głos na temat teorii ewolucji .

  32. Hassasin 20.05.2012 23:45

    Bez obrazy ale ten temat do dyskusji to podejmują chyba nieuki ..zajmijcie sie tam ajpodami czy innymi gównami .

  33. Raptor 21.05.2012 00:23

    Hassasin, nie pal tyle ;)

  34. Hassasin 22.05.2012 07:43

    Hahahahahah…spox …wkurzam się czasem jak słysze te biologiczne brednie dyletantów . Ostatni rodzynek , z Hameryki to połączenie teorii ewolucji i teorii o 7miu dniach stworzenia ….dinozaury chodziły po ziemi chyba w czwartek …….z automatu, do piachu i walcem .

  35. pprawda11 22.05.2012 15:34
  36. pprawda11 24.05.2012 11:38

    odkrywanie tajemnicy życia—

    http://www.youtube.com/watch?v=CLGvtK8cIsY

  37. Raptor 24.05.2012 16:01

    „nie problem w tym, że coś nie mogło powstać, tylko że nie wiemy konkretnie jak powstało…”

    Racja. I odnosi się to również do możliwości projektu. Nie problem w tym, że coś nie mogło zostać zaprojektowane, lecz w tym, że nie wiemy konkretnie w jaki sposób zostało to zrobione ;)

  38. fm 24.05.2012 18:38

    Ale chrzanicie :D
    Nie problem w tym jak powstało czy zostało zrobione, lecz w tym – kto „przypadkowo” dopuścił do takiego gówna :P

  39. fm 24.05.2012 18:41

    @Hassasi (42) – nie słuchaj go :P