Politycy w trakcie obecnych wyborów nabrali przysłowiowej wody w usta i milczą na temat podatku katastralnego. Radni gminni znają już stawkę tego podatku – 1% wartości nieruchomości. Gotowy jest kataster-podstawa do wyliczenia podatku katastralnego
Z przykrością stwierdzam, że pośród partii politycznych panuje swoista zmowa milczenia odnośnie wprowadzenia podatku katastralnego. Przy przyjętej już stawce podatku katastralnego równej 1% wartości nieruchomości, właściciel mieszkania za 300 tys. zł zapłaci 3000 zł rocznie, a właściciel domku za 500 tys. zł zapłaci 5000 zł rocznie. Ten podatek zmiecie z powierzchni ziemi gospodarstwa rolne, bo nawet małe gospodarstwo może „liczyć” na 10 lub 20 tys. zł podatku katastralnego rocznie.
Najpierw do rządu w tym roku napisali radni z dużych miast, by go ponaglić z wprowadzeniem tego podatku. W dużych miastach, w większości, rządzi PO, a więc PO napisało do… PO. Milczy też PSL, bo ileż to obietnic wyborczych można spełnić, jeśli wyborcom zabierze się pieniądze…? Zresztą, Szanowny Czytelniku, skomentuj te milczenie partii i polityków według własnego uznania.
Na horyzoncie jest jeszcze jeden haracz, tzw. opłata urbanistyczna, który to pomysł wyszedł z kancelarii Prezydenta Komorowskiego[1]. Konstrukcja tego podatku ma być identyczna, jak podatku katastralnego, jednakże w tym przypadku nie obowiązywałyby stawki maksymalne. Radni gminni na zebraniu podejmowaliby decyzję o jego wysokości, w oparciu o własne”widzimisię”. Przykład opłat za przedszkola wprowadzonych ostatnio przez radnych gminnych wskazuje, jakiego rzędu mogłyby być stawki tego haraczu.
Podatek katastralny – kolejne narzędzie eksterminacji Polaków? Inne nacje dorabiały się przez pokolenia, czas więc, by Polacy również poprzez dorobek kolejnych pokoleń zaczęli dorabiać się rodowych fortun. Podatek katastralny zapobiega akumulacji kapitału i jeśli jesteś biedny, to twe prawnuki też takie będą.
Podatek katastralny odnosi się do jakiejś hipotetycznej wartości, jakby przedmiot miałby być sprzedany teraz, a przecież nie ma sprzedaży czegokolwiek bez określenia czasu sprzedaży, bo jeśli ma to nastąpić w odległej przyszłości, to należałoby od tej przyszłej wartości odjąć przyszłe płatności podatku katastralnego i od uzyskanego wyniku obliczyć wartość PV, czyli obecną wartość przyszłych przychodów.
Nie muszę chyba udowadniać, że inną wartość ma 1000 zł dziś, a inną np. za 40 lat. Łatwo mogłoby się okazać, że w przeliczeniu na dzisiejsze wartości te 1000 zł za 40 lat nie byłoby warte nawet 100 dzisiejszych złotych. O co chodzi w tej manipulacji i rzekomym obiektywizmie podstawy do naliczenia tego podatku? Od razu narzucają się dwa powody. Pierwszy to ten, że nieudolne rządy narobiły długów, a teraz trzeba z czegoś te długi wraz z odsetkami (lichwą) spłacić.
Drugi powód ma źródło w bandytyzmie. Skoro osoba mało zarabiająca ma atrakcyjną nieruchomość w centrum, nie chce się jej pozbyć za bezcen, to trzeba ją do tego przymusić podatkiem katastralnym. Jeśli mało zarabiasz, to mieszkaj w slumsach. Co kogo obchodzą twoje tytuły naukowe. Kiedyś łupiło się ludzi za pomocą maczugi (lub innej broni), a teraz łupi się w białym kołnierzyku za pomocą maczugi prawa.
W bieżącym artykule poruszę tabu polskiej polityki, podatek katastralny. Na temat aktualnego stanu zaawansowania prac nad wprowadzeniem tego podatku mamy więcej pytań, niż odpowiedzi. Ilekroć w mediach pojawia się przeciek na ten temat, tylekroć zapada głęboka cisza. Ponoć Polska zobowiązała się w traktacie akcesyjnym do UE, że wprowadzi ten podatek do 2012 r. Piszę „ponoć”, bo nie mam czasu zajmować się lekturą tego dokumentu. Wszystkie znaki na niebie i na ziemi wskazują jednakże, że trwają intensywne prace nad tym podatkiem, ale są one najściślej strzeżoną tajemnicą, tabu. To wszystko nie przeszkadza, by ten temat dogłębnie przeanalizować.
Celem bolszewickiej Rosji była tzw. „urawniłowka”, czyli wszyscy posiadają mniej więcej to samo i nikt poprzez pokolenia nie staje się bogatszy. Kapitalizm, a tak naprawdę zachodni socjalizm, również wytworzył mechanizm, który w pewnym stopniu spełnia funkcję”urawniłowki”, czyli tzw. podatek katastralny. Podatek katastralny zapobiega koncentracji kapitału, a mówiąc bardziej zrozumiale, czyni obywateli biedakami we wszystkich pokoleniach, uniemożliwia ludziom bogacenie się poprzez dorobek kolejnych pokoleń. Obywatelowi biedakowi władza może zawsze coś obiecać przy okazji kolejnych wyborów, a obywatel zamożny może być nie zainteresowany obietnicami władzy, a to już „skandal”.
Podatek katastralny faktycznie ma służyć do spłaty długów rządu, a nie społecznościom lokalnym. W opinii Śp. dra Krzysztofa Dzierżawskiego, nie da się znaleźć jakiejkolwiek dobrej strony podatku katastralnego. Jest za to pełen wad. Można wręcz powiedzieć, że składa się wyłącznie z wad, relacjonuje „PB” konkluzję eksperta Centrum im. Adama Smitha”. „Nie sądzę aby ktokolwiek inny ucieszył się z podatku katastralnego, niż wierzyciele Polski”[2]. Podatek ten jest planowany jako źródło nowych dochodów w celu spłacania zaciąganych przez NBP i MF zobowiązań dłużnych np. wykupu obligacji. Podatek katastralny jest podatkiem lokalnym, więc MF może sięgnąć doń pośrednio, czyli zmniejszyć subwencje dla gmin, powiatów i województw, a zrekompensować im „starty” nowym podatkiem.
Nie jest też prawdą, że podstawą naliczania tego podatku jest rynkowa wartość nieruchomości, bo np. mieszkanie służące zaspokojeniu potrzeb bytowych, w naszym klimacie, jeśli ma być sprzedane, to w to miejsce za te same, lub większe pieniądze jest odkupywane inne. Poza tym, każdy towar ma określony moment jego zbycia, a jaki jest moment zbycia 40-letniego mieszkania w bloku, który wg założeń konstrukcyjnych miał stać 60 lat, a właściciel chce go sprzedać za kolejne 40 lat? Jaka będzie cena takiego mieszkania za 40 lat? A co z płaconym w międzyczasie podatkiem katastralnym? Podałem przypadek skrajny, ale podstawowe pytanie dotyczy kwestii podstawowej: Czy mieszkanie nie przeznaczone do sprzedaży jest towarem, czy tylko ewentualnie, kiedyś może nim być? Jaka kiedyś będzie cena i czy należy od niej odjąć przyszłe podatki katastralne płacone w międzyczasie? Jeśli ma być obliczona cena mieszkania, jako towaru sprzedanego w przyszłości, to jaka jest jego obecna wartość (PV) i jakiego wskaźnika dyskontowego użyć? Obiektywne odpowiedzi nie istnieją.
Użyję innego przykładu, który jest bardziej zrozumiały dla nie ekonomistów. Idziemy do sklepu, towar leży na półce, podkreślam słowo „towar”,za który to towar należy zapłacić podatek VAT. Póki ten towar leży na półce, tego podatku nie zapłacimy, aż do momentu sprzedaży. Nawet włożenie towaru do koszyka nie jest podstawą do zapłacenia tego podatku, lecz dopiero moment dokonania zakupu przy kasie. Reasumując, podstawą opodatkowania nie jest sam fakt”bycia” towarem, lecz ściśle określony moment jego sprzedaży. W tym momencie zauważymy, że nasze mieszkanie jest w większości przypadków co najwyżej potencjalnym towarem, ale nigdy nie musi nim być, bo właściciel może je np. rozebrać. W przypadku mieszkań absolutnie nie ma możliwości określenia momentu sprzedaży, ani nawet ceny takiego mieszkania w momencie sprzedaży. W związku z powyższym mówienie o obiektywnej podstawie naliczania tego podatku jest kłamstwem, a co najmniej jest wątpliwe i dyskusyjne. Skoro nie wiadomo o co chodzi, to wiadomo, że chodzi o obrabowanie, nie bójmy się tego słowa, Polaków z kolejnych pieniędzy.
Podatek katastralny ma być niedokuczliwy dla obywateli. Przypomnę podobne obietnice z okresu wprowadzania VAT, który rzekomo miały płacić firmy. Skończyło się na tym, że VAT został wliczony w cenę finalnego produktu, za który płacimy my konsumenci.
Przedstawię parę fragmentów z długiego artykułu[3]. Artykuł jest oparty na jednej z wersji projektu w sprawie katastru, czyli stawka 1% (ja z kolei spotkałem się ze stawką 2%). To wszystko na razie projekty, ale UE chce, by taki podatek w Polsce wprowadzić do 2012 r., a tak przynajmniej kiedyś czytałem. Czasami tylko można natrafić na informacje, że trwają intensywne pracy nad zbudowaniem tzw. katastru, czyli mówiąc inaczej, bazy, spisu nieruchomości, na podstawie której byłby naliczany podatek katastralny. Skoro taka baza jest budowana, to oznacza, że trwają intensywne prace nad odpowiednią ustawą. Kiedyś jednemu z urzędników „wymskło” się, że trwają prace nad wprowadzeniem tego podatku, przeprowadziłem intensywna krytykę na forach, czynniki oficjalne zdystansowały się od informacji i od tamtej pory trwa w tym temacie wymowna cisza. Cisza nie oznacza, że nie ma prac nad stosowną ustawą, a jedynie, ze jest to temat niepożądany przed wyborami parlamentarnymi
Ceny mieszkań w Berlinie, Wiedniu i Lizbonie niższe, niż w Warszawie[4]. Tak więc droższe nieruchomości w Polsce, obłożone identyczną stawką podatku katastralnego, jak na Zachodzie sprawią, że zapłacony podatek w odniesieniu do polskich zarobków będzie wielokrotnie wyższy (jako % zarobków). Wielu Polaków w ten sposób będzie wygnanych ze swych domostw w Polsce, a w szczególności z tych bardziej atrakcyjnych, bądź położonych w bardziej atrakcyjnej okolicy. „Zarabiasz mało, to mieszkaj w dzielnicy slumsów” – faktyczny skutek proponowanego podatku. Niektóre osoby nawet nie kryją się z takim właśnie celem wprowadzenia podatku katastralnego.
Przykład: emerytka na warszawskiej Białołęce ma dom z 1000-metrową działką. Nieruchomość jest położona przy trasie dojazdowej do Warszawy. Jedynym dochodem starszej pani jest emerytura w wysokości 1000 zł. Cena rynkowa działki to przynajmniej 700 zł/mkw., dom o powierzchni 120 mkw. wart jest ok. 200 tys. zł. Za podatek katastralny emerytka musiałaby płacić 9 tys. zł rocznie! Pani Elżbieta mieszka w tym domu od 60 lat. Według prognoz UE przyszła przeciętna realna emerytura w Polsce spadnie aż o 44% w stosunku do dzisiejszych (obecnie przeciętnie jest to 1500 zł). Nastąpił spadek przeciętnej emerytury o 44%, co w połączeniu z podatkiem katastralnym oznacza błyskawiczną eksterminację Polaków, a dla wymienionej w przykładzie emerytki oznacza to eksmisję do slumsów.[5]
Kolejny przykład (przy 1 proc. podatku bez żadnych ulg): 35-metrowe mieszkanie warte 250 tys. zł w Krakowie. W tym wypadku trzeba by zapłacić 2500 zł. A według obecnych stawek? 19,6 zł (stawka za 1 mkw. w Krakowie to 0,56 zł). Jak widać, nawet właściciele małych mieszkań mogą dużo stracić. Gdyby wprowadzono podatek katastralny, Skarb Państwa by się”obłowił”, a 80 proc. Polaków nie byłoby stać na jego zapłacenie. Nagle okazałoby się, że mamy w Polsce bardzo dużo bezdomnych. Tak więc 80% obywateli może potencjalnie zostać bezdomnymi.
Czy my Polacy jesteśmy bezbronni wobec perspektywy podatku katastralnego? Przed wyborami należy spytać partie i polityków o ich stanowisko w sprawie tego podatku. Do tego należy wyeliminować partie, które wprost łamią swe obietnice wyborcze. Dla przykładu PO w wyborach z 2007 r. obiecało, że „będzie dziedziczenie OFE oraz tzw. emerytury małżeńskie”. Następnie, wkrótce po wyborach do Sejmu trafił projekt ustawy sprzeczny z tą obietnicą, który następnie został uchwalony 21.11.2008 r. Obietnice takiej partii mogą być równie niewiarygodne, więc nie ma co ryzykować.
Argumenty z forów internetowych. Jakiś forumowicz argumentował, że wprowadzenie tego podatku zwiększy podaż nieruchomości do kupienia za bezcen. Ktoś mu odpisał, że „jeśli szukasz sponsorów, dołącz do cór Koryntu, mili, stęsknieni panowie czekają”. Ktoś inny napisał, że „od 01.01.2016 r. obywatele UE będą mogli bez przeszkód i bez pozwoleń kupować nieruchomości w Polsce, a więc niech nie liczy na kupno atrakcyjnych nieruchomości w Polsce za bezcen”. Z kolei jakiś działacz UPR nazwał ten podatek (w terminologii UPR „pogłówny”) nowoczesnym. Ktoś skontrował, że „podatek katastralny jest ulubionym narzędziem bolszewików, socjalistów oraz komunistów, a więc poparcie UPR dla tego podatku stawia tę partię pośród formacji lewicowych”.
Autor: Piotr Solis (PJN)
Źródło: Nowy Ekran
PRZYPISY
[1] http://biznes.interia.pl/wiadomosci/news/gminy-chca-nowych-oplat-dla-mieszkancow,1669923
[2] http://biznes.onet.pl/mamy-3-000-000-000-000-zl-dlugu,18543,3319107,1,prasa-detal
[3] http://zaprasza.net/a.php?PHPSESSID=lhssalesty&article_id=30738&PHPSESSID=lhssalesty
[4] http://finanse.wp.pl/gid,12497814,galeria.html?T[page]=8
[5] http://biznes.onet.pl/wydatki-publiczne-na-emerytury-spadna-w-polsce-naj,18543,3318889,1,news-detal









Jeśli tego podatku nie dało by się uniknąć, nie było by wyjątków, a jego konstrukcja by była prosta to podatek by przyniósł wiele dobrego dla Polski i biednych. Pierwsza sprawa, że by wziął za jaja ultra bogatych. Druga rzecz, że kumulacja pokoleniowa to zło, bo likwiduje szanse na start w życie biednym. Ten podatek gdyby był dobrze skonstruowany i nie miał kruczków by dużo pożytku przyniósł.
Obecny podatek jest sprawiedliwy, bo jest stała stawka podatku od nieruchomości, bez względu na lokalizację, a teraz będą wyceniać, czy dom stoi w lepszej czy gorszej dzielnicy i wartość Twojego będzie się zmieniać. Kupisz za 20 000 zł ziemię, a za 5 lat może się okazać, że ktoś oceni ją na 2 000 000 zł. To, ile masz zapłacić, wyniknie z lichwiarskich spekulacji gruntami i nieruchomościami.
To samo dotyczy remontów. Wyremontujesz dom, za ciężko zarobione pieniądze, a Państwo podwyższy ci podatek, bo twój dom zwiększył wartość.
Wiele osób niezbyt zamożnych posiada grunty, bo nabyło je w czasach gdy były tanie lub odziedziczyło. Teraz wystarczy, że nie będzie ich stać na wysoki podatek, bo nie zarabiają tyle pieniędzy, i stracą ojcowiznę i dorobek. Będa eksmisje. A bogacze i tak się obronią, bo pieniądze mają. Na podatku katastralnym stracą tylko i wyłącznie najubożsi, którzy będą musieli pozbywac się majątków w dobrych lokalizacjach by wynieść się do dzielnic tanich, slumsowych, albo trafią za długi podatkowe na bruk.
Obecnie za domek o wartości 100 000 zł płaci się na peryferiach Poznania 300 zł. Teraz wyjdzie minimum 1000 zł, a jeśli nagle dzielnica się rozwinie, albo radni miejscy ustalą wyższy podatek (bo 1% to minimum, górnego pułapu nie ma), może nagle wyjść np. 5000 – 10 000 zł. Wielu ludzi rocznie zarabia minimalną krajową, co w 2011 r. daje ok. 16 000 zł brutto. Podatek 1000 zł to już dla takich osób poważny problem.
Kto popiera podatek katastralny ten popiera robienie z ludzi dziadów. Bogaty się wybroni, biedny straci. Jak zwykle.
Może i byłby dobry ale jako część konkretnej polityki fiskalnej, tak jak piszesz, mającej za cel przystrzyżenie najbogatszych. Trzeba w takim wypadku podejść od wszystkich stron, nie tylko nieruchomości ale też firmy, samochodów, jachtów i innych przedłużaczy prącia. I warto sprawdzić też czy nie ukrywa się pieniędzy po fundacjach itp. Wyobrażamy sobie fundacje jako organizacje dobroczynne a niestety, często są wykorzystywane do ucieczki przed podatkami. Jakiś czas temu w tv leciał materiał o prześciganiu się super bogatych w budowie możliwie największych jachtów. Po co to komu? Notabebe sporo ruskich tam było, a społeczeństwo ledwie wiąże koniec z końcem.
@harvald Zapomniałeś dodać że ludzie którzy pokupowali domy ostatnio większość ma kredyt we frankach to mogą się spodziewać utraty wartości o jakieś 40% czyli będziemy mieli sytuację taką jak w Ameryce gdzie mieszkania są mniej warte niż kredyt na nie zaciągnięty. Gratuluję rządowi stworzenia nowych bankrutów, byle by tak dalej a ludzie naprawę wyjdą na ulicę. Jedynym sensownym rozwiązaniem jest wprowadzenie tego podatku na drugi dom lub na domy o wysokiej metra-turze, gdzie zresztą na zachodzie takie rozwiązania istnieją.
@W Racja, kataster, zarzuca politykę lokalną na rzecz rynków, a rynki jak wiadomo, to raj spekulantów w chwili obecnej.
@Harvald to co piszesz jest dobrym kierunkiem niestety kataster z definicji wiąże się z rynkiem, a rynkiem rządzą spekulanci, moim zdaniem lepszy byłby ruch pozwalający na ustalanie wysokości podatku od wielkości owego majątku i użyteczności, niestety to wymaga szerszej polityki, w dniu dzisiejszym, skończyło by się to tak że klasa średnia, niezbyt liczna w Polsce, ledwo wiązała by koniec z końcem a biedota wyleciała by na bruk.
Idea zacna ale trzeba szukać lepszej drogi.
Idea zacna ale narzędzie do bani.
Pierwszy komentarz i już bolszewik się odzywa:
harvald
„Druga rzecz, że kumulacja pokoleniowa to zło, bo likwiduje szanse na start w życie biednym.”
Znaczy każdy ma być równie biedny, koleś z Leninem się na mózgi pozamieniał.
Kto by ustalał wartość nieruchomości czy gruntu?
Potęga jeśli chodzi o nadużycia. Zaraz wysmażą ustawę na 120 kilo maszynopisu, tabelki, przeliczniki, formularze, wnioski, aneksy, zwolnienia, zastrzeżenia, wyjątki.
Całe ministerstwo urzędników, zatrudnienie dla tysięcy geodetów, sprawdzanie zapisów ksiąg wieczystych, stopnia pokrewieństwa osób zameldowanych, setki komorników, rachmistrzów , rzeczoznawców sprawdzających stan faktyczny posesji i gruntów przyległych.
Czy kościół też będzie płaciła za zajmowane tereny?
Po stawkach wyceny komisji majątkowej :)
Czy hipermarkety będą płacić od metra hali, czy jakiś miły poseł zaproponuje poprawką „a może ryczałtem”?
Czy kluby sportowe będą płacić za boiska i trybuny?
A co z szkołami, szpitalami, muzeami, teatrami, operami?
jak ma być równość wobec prawa to nie tylko prywatny właściciel powinien płacić, ale i spółdzielnie, spółki prawa handlowego, stowarzyszenia, fundacje i zrzeszenia.
A Związek Działkowców to też musiał by płacić? Albo Lasy Państwowe.
A jak zrobię sobie remont to zaraz mi podwyższą podatek?
A jak sobie kupię stary dworek w ruinie i wyremontuję to tak samo?
A grunty i budynki porzucone przez właścicieli. To podatek obciąży hipotekę?
A jak Samorząd lub skarb państwa przejmie za niepłacenie długu wysypisko odpadów chemicznych bo właściciel wyjechał sobie do Argentyny to kto będzie zobowiązany takie coś usunąć?
Teraz najlepiej sprzedać mieszkanie jakiejś „martwej duszy” najlepiej jakiemuś chłopu bez rodziny z Madagaskaru. Samemu mieszkać jako dzierżawca za dolara rocznie, bo w umowę trzeba coś wpisać i niech urząd szuka właściciela żeby wyegzekwować.
A jak przejmą bo w końcu przejmę za długi to męczyć samorządy i skarb państwa że nie utrzymuje na „swoim” terenie porządku, nie zabezpiecza budynków do rozbiórki, pozwala niszczeć zabytkom, nie usuwa dzikich wysypisk.
Będzie bagno i za bagno też trzeba będzie płacić.
„Znaczy każdy ma być równie biedny, koleś z Leninem się na mózgi pozamieniał.”
Bardzo interesujące szufladkowanie. Jeśli ktokolwiek mówi, że dysproporcje społeczne powinny mieć swoje granice to już jest komuch, bolszewik i ogólne tyran? A przyszło Ci może do głowy, że może istnieje jakiś złoty środek? Stoję na stanowisku, że każdy powinien mieć równy start, lecz nie każdy powinien mieć zawsze po równo w życiu! Tyranią jest skrajny komunizm, ale i skrajny kapitalizm. Każdy z tych systemów ma swoje zboczenia. Natomiast mocno podkreśliłem słowo „jeśli” w mojej wcześniejszej wypowiedzi, gdyż całkowicie nie ufam politykom i nie wierzę, by cokolwiek dobrego zrobili.
UPR postulowało podatek pogłówny a nie katastralny.
Pogłówny czyli każdy płaci ryczałtową sumę a nie podatek od nieruchomości.
JKM wielokrotnie mówił, że nawet obowiązujące podatki od nieruchomości są za wysokie, a co dopiero ten projektowany katastralny.
Przykład: http://www.youtube.com/watch?v=jkLtEFNEWLw
Chyba, że UPR-owi od rozstaniem z JKM odbiło programowo, tego nie wiem.
W ogóle po co ta dyskusja, przecież to podchodzi pod kryminał.
Ktoś ciężko pracuje całe życie aby zbudować dom czyli elementarną potrzebę jaką jest schronienie dla siebie i swojej rodziny.
Co miesiąc bierze wypłatę z której 33% nie bierze do ręki, później kupuję materiały budowlane płaci kolejne 23% podatku vat,użera się miesiącami z urzędnikami w gminie i starostwie którzy wymagają coraz nowych zaświadczeń i pozwoleń. Wreszcie wprowadza się i musi zapłacić haracz tym którzy nie dołożyli do tego interesu ani złotówki, ale jeszcze uprzykrzali mu życie. PYTAM SIĘ ZA CO?
A co jak ktoś wziął kredyt na budowę? Wtedy powinno się powiedzieć urzędnikowi: ten dom jest w tej chwili mój w 20%, o resztę proszę się zgłosić w oddziale banku, ja zapłacę całość za 35 lat.
jesli podatek kastralny wejdzie w zycie to…organizujemy sie wtedy i robimy to samo co w tunezji w egipcie w grecji nie ma innej rady nie mozna pozwolic okradac sie w ten sposob.
Skąd w PJN taki „ekonomista”? Artykuł powyżej to najbardziej prymitywny socjalizm, aż się dziwię, że daliscie się podpuścić tym bajdurzeniom. Żadnych faktów, dowodów, a odnośniki – Onet i WP. No brawo.
Mam nadzieję, że wszystko co zostało tu napisane to tylko czcze gadanie.
Moja rodzina już jest zadłużona, płacimy za mieszkanie miesiąc do tyłu, płacąc odsetki.
Mamy 3 kredyty. 4 z 5 domowników pracuje, a pieniędzy dalej brakuje. Przykro jest żyć w Polsce.
Podatek katastralny wejdzie w życie – to jest już przesądzone. To nie czcza gadanina, lecz fakt. Więcej informacji (choć zdezaktualizowanych trochę) tutaj:
http://linia.com.pl/indeks.php?d=34&w=246&p=00
Podlinkowany artykuł pochodzi z roku 2003 i jest częściowo zdezaktualizowany. Bo w Polsce – według tego, co zdążyłem wyguglować, rozważa się podatek od 1,8% do 2,4%, a prace nad wdrożeniem ostro trwają. Podobno UE chce, by w Polsce podatek katastralny wszedł w życie w 2012 r., przy czym pewnie wejdzie z opóźnieniem, bo Państwo musi wykonać ewidencję i wycenę wszystkich gruntów w Polsce, a to trochę potrwa.
Jeśli wejdzie w życie stawka podatku 1,8%, to za nieruchomość o wartości 100 000 zł trzeba będzie płacić rocznie 1800 zł, a obecnie taka nieruchomość jest opodatkowana kwotą od 100 do 150 zł. Jak widać, podwyżka może być ponad 10-krotna.
Wartość nieruchomości będzie się z czasem zmieniać, tak samo jak kwota podatku. Na Wikipedii można poczytać optymistyczną definicję zwolennika podatku katastralnego (z „dyskusji” widać, że Wikipedia odrzucała krytykę podatku katastralnego i zostawili same plusy, a jako minusy – by udawać obiektywną – podali jakieś głupawki związane z niedogodnościami okresu przejściowego, ani słowa, że podatek katastralny uderzy w najuboższych właścicieli nieruchomości i że podatek wzrośnie wielokrotnie).
Poszukałem w sieci informacji o podatku katastralnym w Polsce i widzę, że z jednej strony partie polityczne zaprzeczają, że pracują nad tym podatkiem, a z drugiej strony trwają intensywne prace nad jego wprowadzeniem. Poszperajcie w sieci to sami się przekonacie!
Znalazłem też w sieci kilka przykładów zmian podatku (dla opcji 1%):
„Przykład (przy 1 proc. podatku bez żadnych ulg), 35-metrowe mieszkanie warte 250 tys. zł w Krakowie. W tym wypadku trzeba by zapłacić 2 500 zł. A według obecnych stawek? 19,6 zł. (stawka za 1 mkw. w Krakowie to 0,56 zł).”
„Emerytka na warszawskiej Białołęce ma dom z 1000-metrową działką. Nieruchomość jest położona przy trasie dojazdowej do Warszawy. Jedynym dochodem starszej pani jest emerytura w wysokości 1000 zł. Cena rynkowa działki to przynajmniej 700 zł/mkw., dom o powierzchni 120 mkw. wart jest ok. 200 tys. zł. Za podatek katastralny emerytka musiałaby płacić 9 tys. zł rocznie! Pani Elżbieta mieszka w tym domu od 60 lat.”
„Rodzice zapisali córce działkę o powierzchni 2,5 tys. mkw. ze 140-metrowym domem. Podatek katastralny wyniósłby 12 tys. zł. rocznie. Podatek od nieruchomości wynosi obecnie 550 zł.”
Znalazłem też taką informację z roku 2009:
„Od 2012 roku ma być wprowadzony podatek katastralny w Polsce. Stawki: 0,5% od wartości mieszkania, 1% od wartości domu i 2% od wartości pustych działek (niezabudowanych i nie oddanych do użytku), zwiększany co dwa lata o 1/4, jeżeli grunt nadal jest pusty, aż do 5%. Podatek katastralny będzie płatny co roku.”
Jedyna pozytywna opcja jest taka że jak miliony staną przed możliwością eksmisji to chwycą za motyki i trzonki . Ten wrzód trzeba przebić i nie będzie to zamszowa rewolucja . Ile….ile jeszcze pozwolimy się okradać za czyjeś długi ,ten system nie podda się bez walki bo jest nastawiony na ucisk do ostatniej kropli . Czy nikogo nie zastanawia czemu w ostatnich miesiącach drastycznie zwiększono uprawnienia służb mundurowych do rzekomej walki z terroryzmem ( oni już wiedzą że będzie się działo-pytanie kiedy ) oni mają czas sposobiąc się do walki wyniszczają i dzielą polaków jak mogą . My tego czasu już mamy niewiele .
„A przyszło Ci może do głowy, że może istnieje jakiś złoty środek?”
Tak wierzę że istnieje złoty środek a ty wierzysz że mamy uczciwych i dobrodusznych polityków.
Nie, na pewno nie wykorzystają sytuacji i nie będą łatać dziury budżetowej kolejnymi podwyżkami podatku. Na pewno nie przecież to tacy światli ludzie. Na pewno nie przegną z podatkiem katastralnym. :)
Tak jak tego „nie zrobili” :) z:
akcyzą na paliwo (chcą wprowadzić też na węgiel)
watem (do ilu procent podnieśli podstawową stawkę ? )
podatkiem „Belki” (jeszcze wycisnąć tych z jednodniowymi lokatami)
To wszystko podlane jeszcze sosikiem zwanym pomocą dla młodych rodziców.
Acha … a niech mnie rodzicom nie spodobała się podwyżka opłat. Niewdzięczni na samorząd okupują przedszkola.
Mogę uznać że piszesz o sytuacjach modelowych.
Tyle że modele ekonomistów zakładają racjonalność postępowania władz w polityce skarbowej.
Teraz mamy chorą sytuację pod sztandarem
- wycisnąć z narodu ile wlezie – .
Sorki i jeszcze bardzo przepraszam trochę się zapędziłem pisząc „a ty wierzysz że mamy uczciwych i dobrodusznych polityków.”
ale i tak podatek katastralny to zły pomysł
Pewnie, że piszę, że w teorii to dobry podatek. W teorii dzięki niemu wreszcie duże sieci hipermarketów, bogacze i inni by płacili podatki. Da się uciec od podatku dochodowego rejestrując firmę za granicą, ale willi nigdzie się nie ukryje. W teorii skutecznie ściąganie od bogatych umożliwiło by zmniejszenie innych podatków dla biednych, a w szczególności podniesienie kwoty dochodu zwolnionej z podatku. W praktyce będzie tak jak piszesz, czyli kolejna grabież na narodzie.
Tomy M. wszystko zależy od czego się uzależni opodatkowanie. Jeśli chcemy mieć ład społeczny to zakładamy państwo, a państwo ponosi koszty działania. Stąd podatki. W czasach przed rewolucją przemysłową jedynym liczącym się źródłem dochodu była praca ludzka. Teraz praca ludzka ma coraz mniejszy udział w rynku, stąd konieczność opodatkowywania innych rzeczy. Skądś kasa musi się brać. No ale to w teorii, bo w praktyce to pieniądze podatników są rozkradane.
Jeżeli państwo chce kogoś dofinansować czy wybudować drogę to musi zabrać pieniądze podatnikowi średnio w państwie za sprawą biurokracji i łapówek jest marnowanych 40% środków, w socjalistycznej Szwecji 20% a w Polsce 60% czyli jeżeli w Polsce państwo chce dać zapomogę 40 zło to musi zabrać w podatkach 100. I teraz mamy taką sytuację że państwo polskie potrzebuje pieniędzy więc zamiast zrobić porządek u siebie z biurokracją i durnymi przepisami sięga do kieszeni podatnika ponieważ to jest najłatwiejszy środek, a podatnik musi zapłacić inaczej zabiorą mu wszystko i wsadzą do więzienia.
Artykuł moim zdaniem jest oderwany od rzeczywistości :) pozdrawiam
Poziom merytoryczny tego artykułu i podanych przykładów jest żenujący (łagodnie mówiąc). Rządy na pewno nie pozbawią ludzi nieruchomości, ponieważ jest to jeden z elementów obecnego modelu gospodarki opartej na konsumpcji. A podatek od wartości nieruchomości ma wiele zalet i warto się z nim zapoznać. O ile pamiętam UPR proponuje taki podatek przy likwidacji większości innych. Widzę, że ta gorączka tropienia spisków pozbawia ludzi rozsądku. Każdy niech się zajmie lepiej plewieniem chwastów we własnym ogródku bo takie rozsiewanie paniki powoduje u wszystkich jeszcze większą frustrację.
możesz wymienić te „zalety”?… .. .
@as
„Rządy na pewno nie pozbawią ludzi nieruchomości”
Ty tak na poważnie ufasz rządowi i politykom? Popatrz na sytuację w Grecji – właśnie niedawno rząd podwyższył tam podatki do bardzo wysokiego poziomu porównywalnego z omawianym w artykule podatkiem katastralnym. Ludzie już teraz widzą, że nie będzie ich stać na podatki. Rząd w Polsce wprowadzi ten podatek, gdy nadarzy się okazja. Tak jak w Grecji, gdy już nie musi udawać, że słucha obywateli i liczy się z ich zdaniem.
Rząd Polski również robi z ludzi dziadów, zwiększa uprawnienia dla policji i innych służb, a skala ubóstwa rośnie. Rząd wie, że kiedyś kropla przeleje czarę i ludzie wyjdą na ulice. Wtedy wyśle przeciwko nim policję i wojsko, których uprawnienia rozszerza.
Politycy kłamią jak z nut, robią to co im się opłaca a nie Tobie. Rządzą by im było lepiej a nie zwykłym obywatelom. Ufaj władzy, ufaj, a kiedyś obudzisz się z ręką w nocniku…