Fundusz emerytalny naukowców badających raka inwestuje w przemysł tytoniowy

Opublikowano: 30.05.2016 | Kategorie: Gospodarka, Wiadomości ze świata

Na Wyspach Brytyjskich skandal: „The Guardian” ujawnił, że uniwersytecki fundusz emerytalny, który zapewni wygodne emerytury naukowcom od wielu lat poszukującym leku na raka, inwestował olbrzymie sumy w akcje British American Tobacco. I nie tylko. Jeszcze większe sumy pompowano w akcje gigantycznego truciciela Royal Dutch Shell.

Od dawna wiadomo, że pieniądze nie śmierdzą – czyli, że jeśli można je zarabiać na ściekach i smrodzie, to trzeba. Ale najnowsze odkrycie „Guardiana” jest jednak szokujące. The Universities Superannuation Scheme (USS), który dysponuje składkami emerytalnymi brytyjskich naukowców, zainwestował 211 milionów funtów w firmę, która od lat czerpie zyski z ludzi uzależnionych od tytoniu, których los jest właściwie przypieczętowany – chorobą nowotworową. Ci sami naukowcy, którzy od kilkudziesięciu lat ślęczą w laboratoriach studiując zmiany nowotworowe i poszukując skutecznych terapii będą pobierali emerytury także od tych pieniędzy.

Drugą kontrowersyjną inwestycją jest 344 milionów funtów w akcjach Royal Dutch Shell.

Świat naukowy jest w szoku. Pracownica Laboratorium Badania Raka UK (Cancer Research UK) powiedziała Guardianowi, że to się jej nie mieści w głowie: „Myśl o tym, że nasze pieniądze – nawet jeśli pośrednio – idą na wsparcie przemysłu tytoniowego jest po prostu groteskowa! Pieniądze naszego instytutu są wydawane na walkę z rakiem, co jest naszym celem i misją. Teraz się nagle dowiadujemy, że nasze emerytury mają pochodzić z promowania tej choroby?”

Rzecznik funduszu emerytalnego zapewnił, że USS jest odpowiedzialnym inwestorem i że: „fundusz był zaangażowany na rzecz zmiany marketingowego podejścia BAT oraz promocji papierosów elektronicznych”.

Ale organizacje zajmujące się zdrowiem publicznym nie mają wątpliwości, że wielkie koncerny tytoniowe są winne wielu zaniedbań i celowych działań prowadzących do zniszczenia zdrowia milionów ludzi. W marcu 2016 roku Europejska Organizacja na rzecz Zdrowia Publicznego zaapelowała do inwestorów, by pozbyli się akcji firm tytoniowych. „Od dziesięcioleci przemysł tytoniowy robił wszystko, by zaciemnić wiedzę opinii publicznej na świecie na temat szkodliwości palenia. Korumpowano urzędników państwowych, by powstrzymać regulacje dążące do promocji zdrowia, angażowano się w działalność nielegalną jak choćby przemyt” – czytamy w apelu.

W Australii pojawił się nawet ruch społeczny na rzecz Portfeli Inwestycyjnych Wolnych od Tytoniu. Prof. Martin McKee, szef Europejskiej Organizacji na rzecz Zdrowia Publicznego, powiedział, że „zważywszy na ciężką pracę tysięcy ludzi w walce z chorobami odtytoniowymi, inwestowanie pieniędzy emerytalnych w akcje firm tytoniowych jest po prostu zdradą”.

Autorstwo: Rafał Betlejewski
Na podstawie: TheGuardian.com
Źródło: MediumPubliczne.pl

KOMENTARZ AUTORA

Pieniądze nie mają duszy ani sumienia – to rzecz jasna. Dobry inwestor będzie inwestował pieniądze tam, gdzie otrzyma najwyższe zyski przy najmniejszym ryzyku – nawet jeśli to będzie wroga armia. W tym sensie nigeryjski finansista bez zmrużenia oka zainwestuje w Shell Oil, który zarabia miliardy na dewastowaniu jego własnego kraju. Wydaje się więc, że elementarna kontrola nad światem inwestycji finansowych w imię dobra wspólnego jest konieczna.

TAGI: , , , , , ,

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym za pomocą formularza kontaktowego.

Komentarze można dodawać przez 7 dni od daty publikacji
1 wypowiedź

  1. Radek 30.05.2016 19:01

    W obecnej Europejskiej kulturze przyjmuje się, że ludzie są niemoralni i tylko okazja czyni złodzieja. Żeby temu zapobiec potrzeba prawa, regulacje, kontrole, kontrole kontroli… a czy nie można by większego nacisku położyć na moralne ukształtowanie społeczeństw? To długotrwałe, ale wtedy ludzie, pojedyncze pionki w grze nie będą podejmować takich kroków. A gdy taka sprawa wyjdzie na jaw społeczeństwo tak zdyskredytuje takich ludzi czy instytucje, że po prostu nie będzie im się opłacało tak postępować