Francuzi wyszli na ulice przeciwko Macronowi

Opublikowano: 13.09.2017 | Kategorie: Polityka, Wiadomości ze świata

Kilkaset tysięcy Francuzów wzięło udział w blisko dwustu demonstracjach w całym kraju, które były skierowane przeciwko prezydenturze Emmanuela Macrona. Tamtejsze związki zawodowe mobilizują tym samym krytyków reformy kodeksu pracy, pozwalającej głównie na łatwiejsze zwolnienia pracowników przy braku odszkodowań, a także na pomijanie organizacji pracowników w negocjacjach między przedsiębiorcą i jego podwładnymi.

Notowania Macrona już od dwóch miesięcy bardzo szybko szybują w dół, a w zależności od sondażu popiera go mniej niż 40 proc. Francuzów, lub też 60 proc. deklaruje krytyczne nastawienie do francuskiej głowy państwa. Jego notowań z pewnością nie poprawią wczorajsze protesty przeciwko projektowi nowego kodeksu pracy, bowiem na ulice blisko 200 francuskich miast wyszło ogółem kilkaset tysięcy demonstrantów, a w ponad 4 tys. zakładów pracy przeprowadzono strajki.

Największa manifestacja odbyła się w Paryżu, gdzie dodatkowo kilkukrotnie doszło do potyczek z tradycyjnie prowokującymi je policjantami. Wielu manifestujących miało ze sobą tabliczki będące odpowiedzią na retorykę Macrona, który niedawno stwierdził, że przeciwko nowemu prawu pracy protestują „leniwi, cyniczni lub ekstremiści”, dlatego francuskie media informują o hasłach demonstrantów w stylu „Macron, masz przerąbane, leniwi wyszli na ulice”.

Przeciwnicy Macrona zarzucają mu, iż chcąc wprowadzić we Francji liberalne reformy uderza w świat pracy, ponieważ jego reforma przewiduje m.in. łatwiejszą możliwość zwalniania pracowników i przeprowadzania zwolnień grupowych, zmniejszenie odszkodowań za bezprawne wyrzucenie z pracy, czy też możliwość pomijania związków zawodowych w negocjacjach pomiędzy przedsiębiorcami i zatrudnionymi przez nich osobami.

Na podstawie: LeFigaro.fr
Źródło: Autonom.pl

TAGI: , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

Komentarze można dodawać przez 7 dni od daty publikacji
3 komentarze

  1. emigrant001 13.09.2017 15:58

    Francuzi powinni z dumą nosić order „Kretyna Europy”.
    Nie wiedzieli kogo wybierają na prezydenta rok temu?

  2. atos 13.09.2017 18:10

    @emigrant001, a Polacy wiedzieli kogo wybierają ?
    Więc jaki order przyznasz.
    Jak wszyscy , Francuzi ulegli propagandzie medialnej.Macron reprezentuje lichwe, więc kasa na propagandę była.
    Szkoda przegranej M.Le Pen .
    Mimo to Le Pen przegrała. Dlaczego?
    Dlatego, że nie mogła wygrać. Tak samo jak nie mógł wygrać Hofer czy Wilders. Każdy kraj ma swoje głosy korespondencyjne. Nie było przypadkiem, że Bloomberg z początku podawał zdecydowane zwycięstwo Le Pen, nie jest też przypadkiem, że to zwycięstwo zniknęło a wyniki po raz kolejny cudownie odpowiadający sondażom.
    Le Pen jednak proponowała daleko posunięty protekcjonizm gospodarczy, co kłóciło się nawet z założeniem, że UE będzie tylko unią celną. W jej modelu w zasadzie UE jest niepotrzebna. Zaczął się krzyk, że takie projekty jak Airbus 380 stracą rację bytu. Ona jednak oświadczyła, że projekty międzynarodowe nie będą kwestionowane i poddawane praktykom protekcyjnym.
    Mimo wzrostu nastrojów konserwatywnych w Europie, nie widać żadnych oznak opamiętania się po stronie lewackiej. Na miejsce skompromitowanego Hollanda, Francuzi wymyślili sobie ładnie polakierowaną jego protezę Macrona. To taki nasz Petru. Produkt zastępczy. 
    Macron to rozpaczliwe zwieranie szeregów lewackich wobec konserwatywnego zagrożenia. Macron to „być albo nie być” dla Berlina. Nie przypadkiem Merkel w Hannoverze kokietuje Szydło inwestycjami niemieckimi.
    zachodni lewacy popełniają ten sam błąd co ongiś bolszewicy. Wdrażają swój globalistyczny projekt za wcześnie. Na zbudowanie wspólnej Europy potrzeba jeszcze co najmniej 200-300 lat. To najpierw w naszych głowach musi powstać wspólnota. Takie projekty jak Jugosławia, pozbawione spoiwa politycznego, silnej centralnej władzy, rozpadają się z hukiem , zaś antagonizmy narodowe przybierają skrajne formy, włącznie z ludobójstwem

  3. atos 13.09.2017 18:18

    Protesty dotyczą kodeksu pracy , znając podejście Francuzów do socjalu, kodeksu pracy i warunków płacowych, jest to początek końca Macrona.
    Wszystko można Francuzom zarzucić, ale nie solidarności w obronie interesów pracowniczych.
    W jeden dzień , potrafi wyjść miliony ludzi na ulicę.
    Zobaczymy