Prawdziwe żarówki tylko na receptę?

Opublikowano: 16.03.2009 | Kategorie: Ekologia, Zdrowie

Ciekawych czasów dożyliśmy: komisarze Komisji Europejskiej wiedzą lepiej. Zawsze i wszystko!

Już ponad rok minął od ogłoszenia decyzji, „światłych w swej kolektywnej mądrości”, członków Komisji Europejskiej: do roku 2012 zakazać produkcji oraz wprowadzania do obrotu tradycyjnych żarówek, nomen-omen – żarowych. Ostrzeżenia lekarzy, od lat spotykających się z chorobowymi zmianami dermatologicznymi czy okulistycznymi, które bezpośrednio przypisać można było wystawieniu na działanie światła fluorescencyjnego, zostały oczywiście zignorowane. Dlaczego – to temat na odrębną, treściwą rozprawę. Również ostrzeżenia dbających o środowisko naturalne bez popadania w terroryzm ekologiczny…

Na szczęście są ludzie gotowi narazić się na spore nieprzyjemności, a czasem nawet represje, i podejmować nierówną walkę z „wiedzącymi lepiej” – wszystko i zawsze. Na piątkowej (13.03.2009) konferencji prasowej w Londynie, konsultanci dermatologii w Kings College (jedna z najbardziej prestiżowych brytyjskich uczelni) dr Robert Sarkany oraz dr Michelle Bloor z Portsmouth University, wypowiedzieli się przeciwko stosowaniu kompaktowych lamp fluorescencyjnych (CFL). Dr Bloor podkreśla niemożność bezpiecznego eliminowania rtęci ze stłuczonych lub wypalonych żarówek CFL.

Nareszcie, rzec można, jej sojusznikami stały się organizacje ds. recyklingu, wskazujące na praktyczną pewność przedostawania się trującej rtęci z istniejących wysypisk śmieci do środowiska. A to znaczy, także do łańcucha żywieniowego. Lawinowy wzrost wyrzucanych lamp fluorescencyjnych spowoduje lawinowy wzrost ilości rtęci w glebie, wodzie i żywności, tym bardziej, że spalanie takich odpadów jest wykluczone, a inne sposoby utylizacji są zarówno drogie, jak i uciążliwe dla indywidualnych użytkowników.

Dr Sarkany apeluje o możliwość stosowania tradycyjnych żarówek przez osoby (liczne), u których stwierdzono zmiany chorobowe, spowodowane ekspozycją na światło emitowane z lamp fluorescencyjnych lub przynajmniej nadwrażliwość na światło CFL.

Ciekawych czasów dożyliśmy: wolność wyboru zdrowia – tylko na receptę.

Autor: Maciej Obara
Źródło: Wiadomości24.pl

OD REDAKCJI

Na szczęście są jeszcze energooszczędne, długowieczne i nietoksyczne lampy diodowe, które osiągają coraz większą wydajność emisji światła. Miejmy nadzieję, że do 2012 roku stanieją i będą dawać porównywalną ilość światła. Obecnie potrafią dawać światło porównywalne do żarówek 60W przy zużyciu 1,8W, ale cena jest nie do przeskoczenia.

TAGI:

Poglądy wyrażane przez autorów są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami!

Komentarze można dodawać przez 7 dni od daty publikacji
5 wypowiedzi

  1. df 16.03.2009 12:41

    Zarowki takie czy inne same w sobie nie sa złe. To po prostu zarowki.
    Problemem nie jest ich toksycznosc, szkodliwosc czy cena ale brak wyboru.
    Dopoki ktos bedzie decydowal za nas co jest lepsze, dopoty najbardziej bedzie nas trawila choroba zniewolenia. I zadna inna choroba jej nie przebije.

  2. dyspensor 06.04.2009 08:44

    Żarówki fluorescencyjne mają rtęć nie tylko wewnątrz, ale też spore jej ilości znajdują się na powierzchni. Lampy diodowe faktycznie są nietoksyczne w użytkowaniu (nie wiem jak z produkcją, to dość złożone półprzewodniki, może być sporo chemii w to zamieszanej), natomiast ich problem – oprócz ceny – polega na tym, że dają widmo dyskretne, które jest dość odległe od naturalnego światła. Efekty przebywania przez dłuższy czas w takim świetle nie zostały jeszcze zbadane.

    Nie licząc dużego poboru mocy, zwyczajna żarówka jest niestety cały czas najzdrowszym i najbardziej „naturalnym” źródłem świała

    pozdrawiam

  3. W. 06.04.2009 09:06

    Mam w domu żarówkę diodową. Daje światło o identycznej barwie jak światło słoneczne. Zależy to jednak od producenta, bo dioda diodzie nierówna. Wadą jest, że daje za mało światła (jak żarówka 40W). Takie, co dają światła tyle co żarówki 60W kosztują ok. 200 zł. To technologia jutra, ale muszą udoskonalić ją, by były tańsze i dawały więcej światła. Moja żarówka diodowa zżera 1,8W zamiast 40W. Na razie diodowe żarówki nadają się do podświetleń i lampek nocnych.

  4. Raptor 06.04.2009 10:44

    Ciekawi mnie trwałość żarówek diodowych. Gdyby nie trzeba ich było wymieniać co najmniej przez 10 lat, to chyba bym część lamp wymienił na diodowe.

  5. W. 06.04.2009 11:12

    Trwałość wynosi od 20 lat do 30 lat, w zależności od producenta. Ja mam w domu taka, co ma świecić 30 lat. Podobno w tym roku opatentowano diody świecące do 60 lat.