Dziwne tradycje seksualne w różnych krajach

Opublikowano: 25.02.2018 | Kategorie: Publicystyka, Seks, Społeczeństwo | RSS komentarzy

Przeczytano 179 razy!

Tradycje seksualne narodów świata są bardzo różne i dziwne, a czasem nawet przerażające. Prezentujemy ranking najbardziej niezwykłych, przerażających, a nawet niedorzecznych tradycji seksualnych na całym świecie.

TYBET

Na mało zaludnionych terytoriach tybetańskich dziewczyna nie mogła wyjść za mąż, dopóki nie miała 20 kochanków. W małych plemionach, w których prawie wszyscy byli ze sobą spokrewnieni, nie można było tego osiągnąć, dlatego stając się narzeczoną, dziewczyna musiała dokonać wyczynu. Samotnie lub razem z matką wychodziła na drogę, po której co najmniej od czasu do czasu pojawiali się podróżni i oferowała noc miłości w zamian za drobny upominek. Nawiasem mówiąc, zbierać pamiątki dziewczyny musiały nie z chciwość, ale po to, aby powrócić do starszyzny plemienia i wykazać się co najmniej dwudziestoma prezentami.

Dotyczyło to jednak nie tylko niezamężnych dziewcząt, ale także dorosłych kobiet. Każdy gość plemienia, jeśli zwrócił uwagę na jego żonę gospodarza, miał prawo do spędzenia z nią nocy, a samemu plemieniu wróżyło to dobrobyt i bogactwo.

INDIE

O tradycjach tego kochającego narodu, nie na darmo napisano całe traktaty. Oczywiście, wszystkie ich zwyczaje nie zachowały się nawet w Kamasutrze lub na ścianach świątyni Khajuraho, ale są zwyczaje, o których warto wspomnieć osobno. Na przykład, aby przynieść partnerce maksimum przyjemności, Hindusi ozdabiali się piercingiem ze złota, kości, drogocennych kamieni.

Te pierścienie nazywały się „apadravia” i wisiały na „jadeitowym pręcie” w niewiarygodnych ilościach. A za starożytny odpowiednik prezerwatywy z wypukłościami można uznać za wydrążoną drewnianą rurkę pokrytą gałkami, zwaną „yalaka”. Hindusi nie zapomnali i o estetycznej stronie problemu — dress code dobrego kochanka nakazywał mu ozdobić organ miłości jaskrawym kwiatem.

KOREA

Pomimo patriarchalnego sposobu życia, w życiu intymnym koreańskie kobiety nauczyły się bronić swoich praw. Jubilerzy wytwarzają specjalne złote igły, które, według Koreańczyków, mogą obudzić w mężczyźnie zanikający temperament. Czy rzeczywiście tak jest, niewiadomo, ale każda para małżeńska ze stażem ma jeden, a czasem nawet kilka takich stymulatorów. W celu osiągnięcia maksymalnego efektu, nakłuwać należy jak najbliżej miejsca, które wymaga stymulacji.

ALASKA

Pasterze reniferów z Alaski mieli inny sposób. Zabierali ze sobą jedną z kobiet z plemienia na każdą długą wyprawę lub polowanie, która służyła wszystkim jako żona. Wykazując maksymalną gospodarność i seksualność, kobieta zapracowywała sobie na opinię wspaniałej żony, a z wyprawy z reguły wracała już w ciąży. Przy okazji, nawet ci, którzy nie brali udziału w wyprawie, oferowali swoje małżonki jako markietanki, być może po to, aby pochwalić się wybranką, a może po to, aby po prostu odpocząć.

KAMCZATKA

Tradycje seksualnej gościnności istniały w plemieniu kamczackich Koriaków. Tutaj każdy gość uznawany był za cud, toteż starano się, aby przynajmniej jedna kobieta z plemienia zaszła w ciążę z gościem, a gdy tak się zdarzało, długo świętowano. Powodem tego nie była rozwiązłość, ale to, że z powodu spokrewnionych małżeństw w plemieniu rodziły się coraz słabsze dzieci i „świeża krew” była jedynym ratunkiem przed wymarciem.

AUSTRALIA

Aborygeni australijskiego plemienia Arunta okazywali swoją szczególną sympatię przyjacielowi w bardzo niecodzienny sposób — ofiarowując mu swoją żonę. Oczywiście wymiana taka nie była trwała, ale na krótki czas i uznawana była za przejaw najwyższego szacunku. Nawet jeśli proponowana kobieta była straszna jak noc listopadowa, niemożliwe było odrzucenie takiego daru, ponieważ byłaby to śmiertelna obraza dla jej męża, a zamiast bliskiego przyjaciela można było zdobyć wroga.

SUMATRA

Na Sumatrze jest plemię Batta, którego mężczyźni są bardzo wrażliwi na ten problem. Aby zaskoczyć kobietę, wzmacniają swoje genitalia kamykami, muszlami, kawałkami metalu lub kości. Uważa się, że te materiały zwiększają twardość ducha mężczyzny i pozostawiają niezapomniane wspomnienia dla kobiet.

BRAZYLIA

Na najbardziej nieprawdopodobne ryzyko decydowali się ludzie z plemienia Topinama. Aby zaskoczyć wybrankę niewiarygodną mocą i naturalnym talentem, udawali się do dżungli, aby zrobić wrażenie swoim nagim ciałem na jadowitych wężach. Ich ukąszenie powodowało obrzęk i zmniejszenie wrażliwości, zatem szczęśliwy kochanek rzucał się ku wybrance, aby jej zaimponować. Wprawdzie często zdarzały się przypadki, gdy jad węża był zbyt silny, a nieszczęsny herpetolog padał martwy.

MIKRONEZJA

W plemieniu Panape przyjemność kobiet była pielęgnowana w bardzo niecodzienny sposób, bowiem wstępne pieszczoty pozostawiano kilku mrówkom, których ukąszenia, według Mikronezyjczyków, są w stanie spowodować ataki niewiarygodnej przyjemności.

KONGO I ZAIR

W tych afrykańskich krajach dziewczęta pielęgnowały swoją niewinność przed ślubem. Honorowy obowiązek — pozbawienie oblubienicy dziewictwa przed ślubem — spełniał przywódca plemienia. Ciekawostką jest to, że jeśli nie poradził sobie z tym ważnym zadaniem, natychmiast tracił władzę. Plemię wybierało nowego, bardziej odpowiedzialnego i pełnego temperamentu przywódcę.

Źródło: pl.SputnikNews.com

1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Zostań pierwszą osobą, która oceni ten wpis!
Loading...

TAGI: , ,

OD ADMINISTRATORA PORTALU: Hej! Cieszę się, że odwiedziłeś naszą stronę! Naprawdę! Jeśli zależy Ci na dalszym rozpowszechnianiu niezależnych informacji, ujawnianiu tego co przemilczane, niewygodne lub ukrywane, możesz dołożyć swoją cegiełkę i wesprzeć "Wolne Media" finansowo. Darowizna jest też pewną formą „pozytywnej energii” – podziękowaniem za wiedzę, którą tutaj zdobywasz. Media obywatelskie, jak nasz portal, nie mają dochodów z prenumerat ani nie są sponsorowane przez bogate korporacje by realizowały ich ukryte cele. Musimy radzić sobie sami. Jak możesz pomóc? Dowiesz się TUTAJ. Z góry dziękuję za wsparcie i nieobojętność!

Poglądy wyrażane przez autorów i komentujących użytkowników są ich prywatnymi poglądami i nie muszą odzwierciedlać poglądów administracji "Wolnych Mediów". Jeżeli materiał narusza Twoje prawa autorskie, przeczytaj informacje dostępne tutaj, a następnie (jeśli wciąż tak uważasz) skontaktuj się z nami! Jeśli artykuł lub komentarz łamie prawo lub regulamin, powiadom nas o tym formularzem kontaktowym.

7 komentarzy

  1. ZIWK 25.02.2018 16:24

    Tradycja oferowania znamienitemu gościowi własnej żony była również obecna w Mongolii.
    W tamtejszej kulturze do dzisiaj jednym z formalnych wyrazów szacunku jest właśnie taka oferta, ale oczywiście jedyną odpowiedzią jest uprzejme wymówienie się od tego zaszczytu.

    Znany jest mi przypadek, że uczestnik jednej z polskich wypraw geologicznych na te tereny był w gościnie u tradycyjnej rodziny. I po takiej propozycji (mimo ostrego sprzeciwu przewodnika!) postanowił z oferty skorzystać. Oczywiście ani gospodarz, ani jego żona nie byli z tego zadowoleni, ale słowo się rzekło, prawo gościnności obowiązuje.
    Po „nocy” geolog odjechał i gdy dym z jurty zniknął na horyzoncie, prawo gościnności przestało obowiązywać. Zostali otoczeni przez grupę kilkunastu jeźdźców pod przewodnictwem gospodarza i wg przewodnika „… jako pasterze zrobili to szybko i skutecznie …” – czyli wykastrowali amanta.

  2. robi1906 25.02.2018 18:24

    Seksualność naturalna,
    jest związana z „robieniem dzieci”, któż z nas nie zna tego przysłowia „gość w dom, bóg w dom”.

    Oferowanie dziewczyn, podróżnym jest naturalnym radzeniem sobie z mieszaniem genów,
    bo już nasi starożytni przodkowie zobaczyli, że „kisienie” się we własnym sosie,
    nie jest za dobre dla naszych genów (oczywiście nie namawiam nikogo do łączenia się na siłę z czerniawym,
    ale dla mieszanki genów, czyli lepszego zdrowia dla populacji to jest dobre, oczywiście bez nadmiaru, bo kiedyś chodziło o jednostki a nie miliony, jak mamy to dzisiaj).

    A właśnie kiedyś na mieszanie genów, był tylko jeden sposób,
    częstowanie gościa kobietami,
    dopiero judejskie chrześcijaństwo dowaliło nam, że to chore,
    i mężczyznom i kobietom nadano temu gościnnemu zwyczajowi łatkę, „chorych wynaturzeń”,

    to judestwo włożyło nam w umysły „wierność” i „miłość aż po grób”,
    owszem nawet Mongoły ze stepów Azji, znały to co znamy my,
    naturalne prawo,
    kochamy przez swoje życie, tylko swoje dzieci,
    nie rodziców, nie kochanki,
    kochamy tylko swoje dzieci.

    żydzi wmówili nam myślenie anty-ludzkie jak to mają w swoim zwyczaju,
    kobieta ma kochać swojego mężczyznę do końca życia (i odwrotnie, mężczyzna ma kochać kobietę do końca swojego życia), przecież to jest utopia!!!.

    Znam życie,
    małżeństwa mieszkające razem po kilkunastu latach, nienawidzą się tak,
    że moje teksty o żydach, wyglądają jak pieszczoty.

    Dlaczego tak się dzieje?.
    bo zakłócono normalny porządek rzeczy,
    kobiety mają rodzić dzieci a mężczyzni ginąć, a ci którzy żyją, mają dać nasienie na przetrwanie następnemu pokoleniu.

    Jeden mąż i jedna żona, to jest kit żydowskich macherów od ulepiania mózgu,
    stąd macie Tristana i Izoldę,
    kto tam jeszcze?,
    a Heloiza i ten dzieciak umysłowy Aldebarad, i to są mity według których mamy żyć!!..
    A jak nie żyjemy?,
    to się rozwodzimy,
    rozwodzimy się, bo żyjemy w sztucznym świecie.

    Wielożeństwa nie wymyślono po to, by chłop miał co walić
    wielożeństwo ułatwiało i ułatwia życie (nawet bez śmierci mężczyzn na wojnie).

  3. kamil92 25.02.2018 20:30

    Nie zgodzę się z tą opinią. Znam wiele małżeństw z długim stażem i nic nie wskazuje na to, aby miały się rozpaść w najbliższej przyszłości. Rozpad moim zdaniem wynika z czegoś innego. Ze społecznego przymusu, który nakazuje, że jak najszybciej należy znaleźć żonę/męża i spłodzić potomka. Ludzie szukają na szybko, wiążą się kierując się fizycznym pożądaniem, w gruncie rzeczy nawet nie wiedzą, czy się lubią. Następnie przychodzi dziecko, które miesza w ich życiu i burzy jego podstawy. Zaczynają się kłótnie i związek się kończy.

    Czy wielożeństwo jest dobre czy złe nie mnie osądzać. Ale pamiętaj, że moralność jest relatywna. Coś co wydaje się tutaj skrajnie złe, gdzie indziej może być neutralne lub dobre. Zachodnie standardy moralne nie pochwalają jednak poligamii (chociaż pewnie już niedługo…).

    A co do wiary, to rozsądny człowiek nie wierzy w bogów. Może wierzyć najwyżej w chaos i przypadek – które są namacalne, mierzalne i oddziałują na nasze życie. Działają nawet w skali subatomowej. A wszystkim głęboko wierzącym wyznawcą boga jedynego/jewohy/allaha polecam poczytać z uwagą święte teksty. Bóg starego testamentu jawi się jako jedynowładca i despota, wymaga krwawych ofiar i zsyła cierpienie. Niczym nie różni się od szatana. Trzeźwo myślący umysł orzekłby że szatan i JWHW to tożsame byty, które nie istnieją (chyba że w zbiorowej świadomości).

  4. Atos 25.02.2018 22:27

    @kamil92. Weź pod uwagę, że święte teksty zostały zmanipulowane.
    Sorry za zbyt długi tekst.
    „Nauczyciel kościoła” Rufinus w swoim liście do Anastazjusza otwarcie pisał o tym, że „ojcowie kościoła” utrzymują tradycję wiary w powtarzający się cykl życia duszy w ludzkim ciele. Ta nauka należała do dorobku wczesnych chrześcijan.
    Grek Orygenes (znany koleś urodzony w 185 roku), który opierał się na pierwotnych kopiach hebrajskich i greckich Biblii także nauczał o ponownych wcieleniach.Mimo to dziś w kościołach zaprzecza się temu i neguje zjawisko ponownego wcielania się dusz w ludzkie ciało. A przecież tylko ćwicząc się w prowadzeniu życia (zdobywając doświadczenia, też na przestrzeni kolejnych wcieleń) zgodnie z etycznymi i moralnymi zasadami można dziś przetrwać w tym piekielnym, radioaktywnym toksycznym pod każdym względem świecie.
    Co zaś się tyczy zmartwychwstania ciała, Orygenes rozpętał burzę dyskusji upierając się,” że ciało fizyczne marnieje i obraca się w popiół, podczas gdy zmartwychwstanie odbywa się w ciele duchowym”.Ludzie wychowani w „duchu religijnym” zadają często to pytanie:Dlaczego kościół neguje prawdę o reinkarnacji?Ponieważ postawa Orygenesa nie odpowiadała planom magów tamtych czasów. Współczesnym magom tym bardziej nie.
    Dziś mówimy już o inżynierii społecznej i programowaniu mózgów. Istoty demoniczne cechuje upodobanie do polemik, waśni i niekończących się sporów, co kończy się z reguły narzucaniem zdania przez większość mniejszości w formie prawa. Tu zaczyna się samozwańcze niestety prawodawstwo.
    Wraz z prawem pojawiło się pojęcie przestępstwa (grzechu).
    „Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło.” List do Rzymian (5:20)
    Idziesz z dzieckiem do dochtore, a on szczepi dziecko rtęcią, i mówi, że takie jest prawo. Ale czy Ty przyszłaś do prawnika, czy do lekarza?
    Kościół neguje reinkarnację, gdyż „prawda” ta burzy koncepcję jednego życia i nagrody w niebie, lub kary w piekle. Mogłoby też chodzić o to, o czym się nie mówi, czyli o pieniądze.
    Istnieje wiele wskazówek pośrednich rozsianych po wszystkich ewangeliach które ewidentnie wskazują na to, że uznawano reinkarnację. Łatwo zrozumieć, że istnieje dusza i kiedy umiera ciało, dusza zmienia łono. Teoria reinkarnacji może być traktowana dowolnie, ale Jezus był w Indiach i widział co się porobiło z powodu teorii reinkarnacji.Co Ty możesz z tego skumać?
    Że chodzi tylko o świadomość, o nic więcej. Żeby być świadomym, czyli nie cierpieć. Ego jest ostatecznie zawsze cierpieniem. Ego nie da Ci żyć w spokoju.Idea reinkarnacji jest very stara w krajach wschodu i jest znana od ponad 5000 lat.Jednak cała idea reinkarnacji jest trochę yyy … nieporozumieniem.
    Budda nie wierzył rzeczownikom, on oparł się na czasownikach: jestem, trwam , swiecę.

  5. Atos 25.02.2018 22:32

    Można spojrzeć inaczej.
    Prawdą jest, że gdy człowiek umiera, jego istota staje się częścią całości. Czy był grzesznikiem, czy świętym, nie ma znaczenia. Człowiek posiadał coś o nazwie umysł, pamięć. W przeszłości nie zdawano sobie sprawy, że pamięć jest wiązką fal myślowych i myśli.
    Gdy człowiek umiera,  jego pamięć wędruje do nowego łona, do nowego systemu pamięci, ale nie do kolejnego Ciebie. Ty nie odziedziczyłeś swojej przeszłości, tylko przeszłość dziejową, coś tam oczywiście będzie się przeplatać z Twoją, bo jesteś częścią dziejów.Większość ludzi i tak nic nie pamięta ze swoich poprzednich wcieleń, ale mogą posiadać jakieś pi razy drzwi fragmenty. I właśnie te fragmenty tworzą system nieszczęścia.
    Tak umierają ludzie, którzy zdążą się za życia oświecić (nawet w godzinie śmierci). Ogromna większość ludzi umiera jednak w jakiejś formie nędzy psychicznej, ale też często fizycznej. I ta pamięć obciąża następnych.Człowiek oświecony nie zostawia po sobie śladu. Jego ego umiera wcześniej od jego ciała. Człowiek oświecony nie obciąża myśli następnych pokoleń. On został rozpuszczony w jego własnych medytacjach, zerowaniach, miłości do wszystkiego.
    A teraz, wszystko sprowadza się do rezonansu.
    Ogromne ilości śmierci ciemnego ludu zapisały wszelkie rodzaje i wzory nieszczęścia. Podobnie jak bogaci i chojni rezonują z energią przepływu pieniądza, czyli bogactwo przyciąga bogactwo, tak nędza przyciąga jeszcze większą nędzę. Nędza rezonuje z nędzą.Gdy jesteś głęboko nieszczęśliwy, to już z daleka jakaś nędza podjedzie do Ciebie, przyciągnięta jak magnesem. Jest to zjawisko działające na zasadzie fal radiowych, gdy nie masz odbiornika o odpowiedniej częstotliwości nie odbierzesz pewnych audycji.
    Rany, nędza, smutek milionów ludzi, którzy żyli dawniej poruszają się wokół Ciebie i tylko czekają na kogoś, kto jest nieszczęśliwy, aby się pod niego podczepić. Tak mówi Osho.
    Ale zwróć uwagę, że to samo mówi Tolle, tylko nazywa to ciałem bolesnym, które karmi się lękiem, smutkiem, żalem, zadawnionymi i teraźniejszymi rozpaczami (co to są rozpacze?).Czyli tak naprawdę wciela się w Ciebie nędza, smutek, ból istnień poprzednich.
    Za to mącenie polityków, skąpstwo, trucie, rozwiązłość, lanie żony, zatęchły świat religijnych dwulicowców, strach w szpitalach, ból porozrywanych naczyń krwionośnych po chemii, strach przed rakiem, ból, niezrozumienie dla śmierci, kaleczenie pokarmem ciała, nienawadnianie go, koszmarne lęki związane z brakiem aktywności fizycznej, to wszystko buja się potem po Ziemi i rezonuje z kolejnymi nieszczęśnikami.
    Dlatego, gdy odrzucasz przeszłość, bo się skończyła, i przyszłość, bo nie istnieje, w tu i teraz, rodzi się Twoja świadomość. Są to takie wibracje, które nie rezonują ze zranieniem.

  6. Atos 25.02.2018 22:47

    Bóg, według, Platończyków, jest czystą inteligencją. 
    Największe dzieło Orygenesa: „O zasadach” wprost przekłada Pismo święte pod kątem reinkarnacji.Eden to nie koniecznie miejsce umieszczone w przestrzeni, ale kosmiczne i metafizyczne wydarzenie, podczas którego czysta, nie wcielona myśl została ograniczona materią fizyczną. Według Orygenesa, istotne dla Chrześcijaństwa jest to, że upadek był dobrowolny i wynikał z pewnego stopnia oddzielenia od Boga. Gdzie jest upadek, tam musi nastąpić dramat pojednania.
    Ps.
    W tym twardym życiu , fantazja (a może nie?)nie zaszkodzi .

  7. Szwęda 26.02.2018 19:05

    Na Kamczatce albo tam daleko aż pod Czukocją do dzisiaj żyją potomkowie mieszańcy z europejskimi podróżnikami, polskimi…

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz.
Jeśli już się logowałeś - odśwież stronę.

pl Polish
X